Gość: marian paździoch
IP: *.chello.pl
19.10.05, 06:08
głos szczeciński pisze tak:
Trzech nietrzeźwych starostów z naszego regionu wszczęło awanturę w
autokarze. Oskarżyli nauczycielkę o kradzież, kierowcy grozili zwolnieniem z
pracy, chcieli "przylutować” dziennikarzowi. Uczniowie wysłuchali piosenek o
dziwkach.
Do Brukseli, na zaproszenie europosła SLD Bogusława Liberadzkiego, pojechało
sześciu starostów z naszego regionu, kilkunastu lokalnych dziennikarzy, troje
uczniów i dwie nauczycielki. Licealiści są laureatami konkursu wiedzy o Unii
Europejskiej. Cała grupa wyjechała autokarem ze Szczecina w poniedziałek
rano.
Już w południe starosta policki Henryk Ćwiacz, goleniowski Jerzy Jabłoński i
wałecki Janusz Różański byli pijani. Co było dalej, opowiedział nam jadący
feralnym autokarem dziennikarz ze Szczecina.
- Po przekroczeniu granicy z Niemcami, około godz. 10 starostowie zaczęli
pić. Mieli spory zapas czystej wódki. Pili ostro. W południe trzej z nich
byli już kompletnie pijani. Ilość wypitego alkoholu szła w parze z
narastającą wulgarnością i agresją. Straszliwie klęli. Tak plugawego języka
dawno nie słyszałem. Nic sobie nie robili z obecności uczniów, kobiet,
dziennikarzy. Zupełnie nie odnosiły skutku uwagi i prośby o uspokojenie.
Reakcją był stek przekleństw.
Pod tym względem prym wiódł starosta z Polic Henryk Ćwiacz. Był najbardziej
wulgarny i agresywny. W bogatym repertuarze przekleństw nie ustępowali mu
starosta Jerzy Jabłoński z Goleniowa i starosta Janusz Różański z Wałcza. Co
drugie słowo to ch..., k..., p... Uszy więdły. Jakby tego było mało, to o
godz. 15 zaczęli śpiewać piosenki o dziwkach.
Byli niezmordowani. Około 17 starosta Jabłoński podszedł do mikrofonu i
ogłosił, że zginęła mu komórka. Zażądał, żeby mu ją oddać, to nie wyciągnie
żadnych konsekwencji. Podejrzenia zaczął rzucać na jedną z nauczycielek.
Kobieta rozpłakała się. Komórka się znalazła. Pijany starosta na niej
siedział.