Gość: Gryf
IP: 80.55.147.*
05.05.03, 23:25
Przeklenstwa,brzydkie wyrazy,wulgaryzmy,rzucanie miesem,niecenzuralne slowa
czy jak bysmy tego nie nazwali wdarly sie do naszej mowy.Czy mozna z tym
walczyc, czy zostaly juz nieodwracalnie zaakceptowane, czy tama poprawnej
polszczyzny rozleciala sie i potok "brzydkich wyrazow" wdarl sie do polskiej
mowy? W dniu dzisiejszym na "Janych Bloniach" bylem a w zasadzie bylismy z
moim synem swiadkami uzycia brzydkiego wyrazu przez dziecko chyba
trzyletnie, wypowiedziane do matki z taka swoboda i normalnoscia, ze
oniemielismy oboje.Druga sytuacja tez w tej okolicy; dwoje mlodych [chyba
studentow] plci przeciwnej obejmujacych sie czule "bluzgalo" w rozmowie w
dialogu pomiedzy soba tak ze trudno uwierzyc.
Czy jeszcze nas to dziwi?Czy juz przywyklismy?
Przeczytalem kiedys,ze im trudniejsza sytuacja im wiekszy stres tym mowa
staje sie coraz bardziej plytka i wulgarna. Czy dobijama dna ekonomicznego?
Z mowy Polakow wynika ze tak. A co wy sadzicie na ten temat!
Powietrze:magazyn swiatla wody i ognia.