dyzurny-malkontent
02.06.08, 20:53
Jaki będzie efekt tej zabawy ludzi nie mających pojęcia o szkolnictwie wyższym? Otóż, przez kolejne 2-3 lata będą się bardzo, bardzo starać robiąc kompletnie idiotyczne rzeczy i czerpiąc na różnej maści komisje, ekspertyzy i inne fantasmagorie kasę z publicznej kieszeni.
Czy Ci ludzie nie potrafią zrozumieć, że nikt nigdzie nie tworzy od razu uczelni wyższej i to w dodatku na poziomie akademii? Jest to niemożliwe w polskim systemie edukacyjnym. I wszystkie opowieści decydentów to kit wciskany, by usprawiedliwić finansowanie swojej wątpliwej działalności.
Żeby powołać uczelnię wyższą trzeba mieć:
1. Przynajmniej 4 profesorów z zakresu danej dziedziny na pierwszym etapie. Nawet tego nie ma, a urzędnicy łącznie z miernym dziennikarzem nie potrafią podać tych 4 nazwisk kandydatów.
2. Taka uczelnia to o ile się nie mylę co najwyżej szkoła wyższa z kształceniem na poziomie licencjatu.
3. Do powołania uczelni na prawach akademii trzeba nie tylko 2 x po 8 samodzielnych z danej tematyki, ale zdaje się jeszcze więcej, bo musi być trzeci wydział, nawet jeśli nie ma uprawnień. Praktyka jest taka, że z około 15-18 profesorów na jakimś wydziale tylko z 10 jest na nim na pierwszym etacie. Tak funkcjonuje wiele wydziałów US... a to tylko wydziały a nie Akademia!
4. Otrzymanie praw doktorskich (a bez nich wyższa szkoła nie zostanie akademią) trwa przynajmniej 2 lata od czasu spełnienia wymogów formalnych...
Podsumowując:
Akadamia to fikcja na użytek dziennikarzy, która nie ma sensu (ekonomicznego zresztą przede wszystkim, bo słabe uczelnie niemal nie dostają pieniędzy...). Odpowiedzialni i znający się na rzeczy ludzie zaczęliby promowac utworzenie najpierw Instytutu lub Wydziału na US a dopiero po stworzeniu odpowiedniego dorobku proponować usamodzielnienie... ale ktoś nie mógłby nosić wtedy zdechłych soboli na plecach i nie byłoby to takie fajne... a trzeba byłoby się napracować.