witka55 15.01.09, 11:23 Napiszcie ile godzin po cesarce dostajecie dziecko, kiedy musieliście się nim już same zajmować, czy położne bardziej pomagały niż dziewczynom po normalnym porodzie? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
meciula Re: cesarka w zdrojach 15.01.09, 13:53 hej:) ja miałam cesarkę w sierpniu 2006r. rodziłam nocą ok. 2.00. malucha dostałam rano, gdzies tak ok.8.00. oczywiście od razu po porodzie mogłam go przytulić. wczesniej mną trzęsło fatalnie (miałam szok, którego nazwy wciąż zapominam) a maluch tez sobie grzecznie spał, więc nawet było mi to rękę że ktos nad nim czuwa a ja dochodze do siebie. położne było super, pomagały jak mogły, przy mnie jak i przy małym - głównie przy karmieniu. miałam możliwośc aby maluch był cały czas przy mnie, jak już sobie nie dawałam rady, oczy mi sie same zamykały to odwoziłam go na oddział noworodkowy, ale większość czasu był ze mną - sama tak chciałam. jesli chodzi o opiekę to ja bardzo polecam ten szpital, położne naprawde były super. gorzej z innymi pacjentkami, każdej sie wydawało że szpital jest specjalnie dla nich i je najbardzie boli ;) aha dziewczyny które rodziły naturalnie szybciej dochodziły do siebie, więc siłą rzeczy położna się więcej "nabiega" koło dziewczyny po cc. Odpowiedz Link Zgłoś
patysia00 Re: cesarka w zdrojach 15.01.09, 17:01 Ja rodziłam w geudniu 2008, nie miałam cesarki, ale mogę powiedzieć, że położne naprawdę są fajne! Położne na oddziale położniczym są bardzo miłe, te które zajmują się dzieciaczkami też są bardzo sympatyczne! Zawsze można "podrzucić" im dziecko i nie robią z tego powodu problemów. Oczywiście, jak zawsze i wszędzie znajdzie się jakaś bardziej oschła, ale przez mój cały pobyt w szpitalu (8dni), nie widziałam, żeby jakiej kolwiek pacjentce czegoś odmówiły. Są fajne panie od laktacji, które też bardzo pomagają, zawsze można poprosić o dokarmienie dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: cesarka w zdrojach 16.01.09, 08:53 Rodziłam przez cc w Zdrojach pod koniec września 2008. Dziecko dostałam na moment jeszcze na łóżku operacyjnym potem jakieś 3 godziny po operacji ale tylko dlatego, że mąż po syna poszedł. Koleżance z pokoju sami przywieźli dziecko jakieś 6 godzin po porodzie zeby przystawiła do piersi i zabrali po jakiejś godzince. Po cc w Zdrojach uruchamiają po 8 godzinach ale jakąś dobę jest się pod szczególną opieką, dziecko przywożą tylko na karmienia, potem położne same pytają i przychodzą zabrać na trochę dziecko żeby mama mogła odpocząć chyba, ze chcesz aby młode było ciągle przy Tobie. Przychodzi doradca laktacyjny, który pomaga we wszystkich problemach z karmieniem. Sale po cc są umieszczone blisko łazienek i blisko dyżurki, dzieciaki są na drugim końcu długiego korytarza. Wada w tym szpitalu to brak dzwonków na sali. Rodziłam we wtorek, w piątek byliśy już w domu. Po 7 dniach trzeba ściągnąć szwy, bo nie ściągają przy wypisie, stawiasz się na ściągnięcie albo w szpitalu albo u własnego ginekologa (ja do swojego gina do przychodni poszłam bo mi było bliżej). Sory, że piszę chaotycznie ale Młody mi trochę "przeszkadza" :) Odpowiedz Link Zgłoś
witka55 Re: cesarka w zdrojach 16.01.09, 13:09 pytam, bo miałam tam cesarkę w 2005r, ale córka była wczesniaczkiem, więc jej wcale nie dostałam na salę. Pamiętam jednak, że po cc czułam się bardzo słaba i obolała i tak było co najmniej 3-4 dni. Zejście z łóżka i dojście do wc zajmowało mi z 15minut. Szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie w takim stanie zajmowanie się dzieckiem... Wy też byłyście tak długo obolałe, czy tylko ja jakiś "wrażliwiec" jestem??? Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: cesarka w zdrojach 16.01.09, 13:17 Witka po pierwszym cc myślałam, że umrę i drugiego bałam się jak ognia, do końca łudziłam się, że uda się sn a ten drugi raz to była pestka:) Odpowiedz Link Zgłoś
witka55 Re: cesarka w zdrojach 17.01.09, 11:19 serio? pocieszyłaś mnie - a dlaczego pestka? Nie bolało tak, jak szybko byłaś "na chodzie"??? Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: cesarka w zdrojach 17.01.09, 17:00 Może już wiedziałam co mnie czeka po prostu....drugiego cc bałam się jak ognia, nie zgodziłam sie na cc u mojego lekarza przed terminem bo łudziłam się, że uda się naturalnie.... Podejrzewam, że nie bez znaczenia był fakt, że tak szybko uruchamiali po porodzie (po 8 godzinach). W MIejskim po pierwszym cc leżało się plackiem 24 godziny, po tych 24 godzinach nie byłam w stanie usiąść bo od razu traciłam przytomność, nie mówiąc już o wstaniu. W efekcie przeleżałam kolejne 24 godziny. Wstawanie po tych 2 dobach to był największy koszmar jakiego w życiu doświadczyłam, nie byłam w stanie podnieść dziecka, przystawić do piersi, iść samotnie do toalety czy się umyć. Tutaj praktycznie tylko do siadania położna pomogła troszkę, wstałam sama, sama poszłam do łazienki się umyć, nie powiem bolało ale na pewno nie aż tak jak wtedy. Dużo krócej odczuwałam ból po cięciu choć ze względu na to, że córka była w domu odczuwałam dość boleśnie. Wtedy mogłam się przekimać, poleżeć jak ona spała teraz jak syn spał, córa domagała się uwagi, jakby mąż nie wziął urlopu nie poradziłbym sobie z dwójką. W każdym razie jak jechałam po tygodniu na ściągnięcie szwów to już czułam się rewelacyjnie, mogłam nawet kichać bez problemu ;) Odpowiedz Link Zgłoś
kasiol81 Re: cesarka w zdrojach 18.01.09, 21:20 Syna urodziłam o 16, na sali operacyjnej na chwilę tylko przytulasek, około 17: 30 mąż poszedł zrobić foty na noworodki a wrócił na sale z zawiniątkiem;) był ze mną do około 21 ( dziecko ;) ) i około 1 w nocy znów był bo płakał;) i później już non stop, bo mąż był od rana do później nocy...a drugą noc czyli z drugiej doby na trzecią jeszcze był na noworodkach, ale od 3 doby non stop z nami. Odpowiedz Link Zgłoś
witka55 Re: cesarka w zdrojach 19.01.09, 16:19 a właśnie, piszesz, że mąż był z tobą non-stop. Czy miałaś salę 1- osobową? Jeśli nie, to jak to wygląda, gdy na sali są inne dziewczyny - wiadomo chcą sobie "conieco" powietrzyć, bez skrępowania nakarmić dziecko, a tu obok obcy facet... Jak to wygląda w praktyce? Odpowiedz Link Zgłoś
kasiol81 Re: cesarka w zdrojach 23.01.09, 23:36 Leżałam z inną kobietką na sali...jej mąż był też non stop i w sumie żadnego problemu nie było...jej łóżko było pod oknem, moje na przeciwnej ścianie w jej "nogach" stolik wcisnęłyśmy w róg w który w ten sposób powstał...gdy było co nieco odkryć zarówno mój jak i jej mąż siedzieli tyłem do cudzej kobitki;)raczej kwestia dogadania się no i poważny facet, świeżo upieczony tatuś nie w głowie ma oglądanie cudzych piersi;)zarówno jej mąż jak i mój jak wchodził do sali pukał...było miło i kulturalnie... Odpowiedz Link Zgłoś