Gość: LasVegasMan
IP: *.dyn.sprint-hsd.net
13.01.06, 05:13
Mialem okazje dzis 12 stycznia 2006 "rozmawiac" z pania z LOTu w Nowym Jorku.
Przez poltorej godziny probowalem sie dodzwonic pod numer 212-852-0284 i
jedyne co slyszalem bylo, ze pani odeszla od biurka. Po poltorej godzinie
udalo mi sie wreszcie dodzwonic i powiedzialem, ze probuje juz od poltorej
godziny sie dodzwonic. Pani po drugiej stronie sluchawki nagle sie oburzyla,
ze mialem czelnosc jej to powiedziec. "TRZEBA BYLO ZOSTAWIC WIADOMOSC NA
KASECIE, A NIE (itd.) ". na tym etapie "konwersacji" jeszcze nie wiedziala
ani kim jestem, ani w jakiej sprawie dzwonie. Rownie dobrze mogl zadzwonic
szef LOTu i prawdopodobnie praca by poleciala za taka obsluge klienta. Kiedy
wyjasnilem, ze chce sie dowiedziec, ile znizki moge otrzymac na karte IATA
(karta agentow turystycznych), wowczas krzykiem "wytlumaczyla" mi, ze jako,
ze mieszkam w Las Vegas i LOT nie lata do Las Vegas, to jedynie co moge
uzyskac to ewentulana znizke na odcinku z Chicago do Warszawy. Musze jednak
miec jakies tam listy polecajace , jakies kopie karty i jeszcze cos i gdzies
wyslac, ale juz po sposobie obslugi dalej juz nie sluchalem, tylko
podziekowalem.
Nic dziwnego, ze Polakow w dalszym ciagu traktuja poza Polska jak ludzi
dziesiatej kategorii. Polskie firmy w dalszym ciagu nie wiedza co to jest
customer service i w dalszym ciagu nie maja ambicji siegac wyzej.
W ten oto sposob pani z LOTu w Nowym Jorku narazila na straty firme LOT w
sumie na ponad $2000.00 Tyle bowiem, beda kosztowac dwa bilety, ktore mogly
byc kupione w LOT, a niestety skorzystam z innej linii.
Mam tu link do opinii o polskim LOT:
www.airlinequality.com/Forum/lot.htm