Dodaj do ulubionych

klaustrofobia a lot samolotem

IP: *.c154.petrotel.pl 10.04.07, 20:36
Czy ktoś z Was lata samolotem pomimo tego, że ma klaustrofobie, lub może
znacie kogoś takiego. Muszę za miesiąc lecieć samolotem, a słabo mi się robi
jak tylko pomyślę o wejściu do samolotu.
Obserwuj wątek
    • Gość: panikara Re: klaustrofobia a lot samolotem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.07, 21:53
      Szybciutko ze 4 sesje z psychiatrą od lęków.
      Jak nie się uda rób to czego robić nie wolno a pomaga- duży chaust powietrza
      na ostatnim schodku,nie rozglądaj się po samolocie,zacznij od razu czytać.
      Jak cię dopadnie - wizualizacja wszystkich przestrzeni jakie znasz, morze,
      falujące łany traw itepe.
      Personel pokładowy nie za bardzo sobie radzi z takmi ludźmi.Jak zaczniesz
      porządnie panikować jeszcze na płycie to cię wysadzą.
      Jak wrócisz to idż do psychiatry - pomoże i wytłumaczy dlaczego nie można
      wizualizować.
      • Gość: orange_tail Re: klaustrofobia a lot samolotem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.07, 00:21
        Jeśli faktycznie masz klaustrofobię, to skombinuj sobie orzeczenie lekarza, że
        możesz/lub nie podróżować takim środkiem transportu. W przeciwnym razie,
        narażasz wszystkich pozostałych pasażerów podróżujących z tobą na lądowanie,
        niekoniecznie w miejscu przeznaczenia, właśnie z twojego powodu. Jeśli wiesz o
        swoim schorzeniu i ukrywając to decydujesz się na lot, naruszasz także zasady
        transportu, jakie zawierasz kupując bilet.

        Przed startem warto powiadomić stewardessy o twoim problemie, ponieważ są
        szkolone na taką ewentualność, jak nagły atak paniki pasażera na pokładzie.
        Dobrze, żeby wiedziały wcześniej. I tobie pewnie też będzie łatwiej.

        A tak na serio, to wydaje mi się, że gdyby naprawdę chodziło o klaustrofobię, to
        doskonale wiedziałabyś, co robić. Przecież podróżując choćby autobusem lub
        pociągiem, ba, samochodem(!) z doświadczenia znałabyś sposoby, jak sobie radzić.
        Trochę naciągana ta twoja klaustrofobia...
        • Gość: Ania Re: klaustrofobia a lot samolotem IP: 195.94.206.* 12.04.07, 14:39
          Niekoniecznie. Klaustrofobia objawia sie na wiele sposobów i nie dotyczy
          każdego środka transportu. To nie jest takie proste, że klasutrofobia = strach
          przed zamkniętymi przestrzeniami (pomieszczeniami).
          Ja na przyklad mam klaustrofobie, ktora objawia sie tylko w sytuacjach
          kryzysowych, nietypowych. Dla przykładu moge jechac metrem, jezdze codziennie i
          nawet nie zauwazam tego faktu, do czasu kiedy metro nie stanie w tunelu, albo
          nawet na stacji. Niech tylko pociag zamknie drzwi i nie ruszy, mnie natychmiast
          robi sie slabo, zlewam sie potem i dostaje napadu lęku.
        • zjadaczka_melonow Re: klaustrofobia a lot samolotem 19.04.07, 21:41
          Gość portalu: orange_tail napisał(a):

          > Jeśli faktycznie masz klaustrofobię, to skombinuj sobie orzeczenie lekarza, że
          > możesz/lub nie podróżować takim środkiem transportu. W przeciwnym razie,
          > narażasz wszystkich pozostałych pasażerów podróżujących z tobą na lądowanie,
          > niekoniecznie w miejscu przeznaczenia, właśnie z twojego powodu. Jeśli wiesz o
          > swoim schorzeniu i ukrywając to decydujesz się na lot, naruszasz także zasady
          > transportu, jakie zawierasz kupując bilet.
          >
          > Przed startem warto powiadomić stewardessy o twoim problemie, ponieważ są
          > szkolone na taką ewentualność, jak nagły atak paniki pasażera na pokładzie.
          > Dobrze, żeby wiedziały wcześniej. I tobie pewnie też będzie łatwiej.
          >
          > A tak na serio, to wydaje mi się, że gdyby naprawdę chodziło o klaustrofobię,
          t
          > o
          > doskonale wiedziałabyś, co robić. Przecież podróżując choćby autobusem lub
          > pociągiem, ba, samochodem(!) z doświadczenia znałabyś sposoby, jak sobie
          radzić
          > .
          > Trochę naciągana ta twoja klaustrofobia...


          orange_tail,naciagana to jest chyba twoja wiedza na temat
          klaustrofobii.samochod mozna zatrzymac na awaryjnych praktycznie w kazdej
          chwili,w przeciwienstwie do samolotu.no ale nie wazne,kto klaustrofobii nie
          mial,to nie zrozumie...
          do autorki tematu - mi lekarz pierwszego kontaktu przepisal antylękowy
          cloranxen - bylo ok,zadnych skutkow ubocznych,ani dziwnych zachowan,grzecznie
          czytalam sobie ksiazeczke.latania nie pokochalam i juz sie stresuje,bo za
          niecaly miesiac znow lece,ale dam rade,jak i ty z pewnoscia.tylko sie nastaw,ze
          na pewno bedzie po prostu normalnie :]
          • Gość: Tak sobie czytam ...i myślę, że mylicie pojecia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.07, 02:39
            1. Autorka Monika może ma i klaustrofobię, ale z opisów innych wynika, że
            rozmawiacie w sporej mierze o lęku przed lataniem i wielkimi przestrzeniami
            (agorafobią).
            2. Z lataniem jest zasadniczo ten problem, że człowiek naturalnie nie jest
            stworzony, bo gdyby miał być, to Bóg wyposażył by go w skrzydła, a jednak tak
            nie jest. Poza tym, to głupie gadanie o statystykach, kiedy chyba o zdarzenia
            jakościowe nie ilościowe idzie? Co komu po statystyce, kiedy się dynda na
            środkiem oceanu i jest problem? Widząc zagrożenie w lokomocji lądowej, czy
            wodnej szans jest więcej. I proszę mi ze statystyką mi nie wyjeżdżać, bo nie
            będę się wdawał. Piloci wojsko, sportowi, to co innego - inne systemy
            bezpieczeństwa, po katapultę włącznie.
            3. Wódeczka, a zwłaszcza jakieś właśnie niewymiotne, czyli smakowe, a nie
            czysta, jakieś whisky, lekki brandy, czemu nie. Jednak nie każdemu posłuży.
            4. Cloranxenik też fajny, niektórym posłuży nawet z wódeczka ;-), ale to wyższa
            szkoła jazdy w sensie znajomości bezpiecznego faszerowania się ;-). Poza tym w
            samolocie chyba jeszcze problem dla niektórych ze z szybkimi i gwałtownymi
            zmianami ciśnienia?
            5. Nie boję się żadnych pojazdów, włącznie z dyndaniem w kolejkach linowych,
            "trochę" wyższych i dłuższych niż te w Polskich górach i zabawą w kreta w
            tunelach po 20 km. Cywilizowane i ekologiczne środki podróżowania to kolej
            żelazna. Gorzej, gdy droga zamorska lub dalsza niż te 2000-3000 km na raz :-/.

            Pozdrawiam podróżników & klaustro- & innych -fobików!;-)
            • Gość: Michal ? IP: 83.238.175.* 20.04.07, 09:44
              > Poza tym, to głupie gadanie o statystykach, kiedy chyba o zdarzenia
              > jakościowe nie ilościowe idzie?

              W jakim sensie? Że jak walniesz z dziesięciu km to jesteś sto razy bardziej
              martwy niż po wypadku samochodowym? :-) Rozwiń, proszę. Bo wydaje mi się, że
              bezpieczeństwo to jest kwestia ilościowa - raz na ile podróży zdarzy się
              wypadek, a tutaj lotnictwo króluje.

              > Co komu po statystyce, kiedy się dynda na
              > środkiem oceanu i jest problem?

              Wtedy, to już nic, rzeczywiście. Najwyżej, można mieć poczucie większego pecha :-)

              > Widząc zagrożenie w lokomocji lądowej, czy
              > wodnej szans jest więcej.

              Nie zgadzam się. Przede wszystkim, w lokomocji zwłaszcza lądowej, znacznie mniej
              zależy od kierowcy, a więcej od innych (nie zawsze odpowiedzialnych) ludzi.
              Możesz być asem kierownicy, jeździć bezpiecznym nowym autem, ostrożnie, ale
              jeśli zza zakrętu wypadnie debil, który wyprzedza "pod prąd"...tego w lotnictwie
              praktycznie nie ma.

              > I proszę mi ze statystyką mi nie wyjeżdżać, bo nie
              > będę się wdawał. Piloci wojsko, sportowi, to co innego - inne systemy
              > bezpieczeństwa, po katapultę włącznie.

              Następnym razem, jak wsiądę do szybowca to poszukam tej katapulty, nigdy jej nie
              widziałem ;-). A tak serio, to systemy bezpieczeństwa inne, ale też procedury
              inne. Inaczej się lata (blisko ziemi, blisko innych statków powietrznych - weź
              taki szybowiec na holu), są zawody, więc ludzie lecą "wyczynowo", etc.

              Nie będę przytaczał statystyk, ale dam sobie głowę uciąć że w stosunku do ilości
              ludzi latających sportowo zdarza się więcej wypadków, niż w stosunku do ilości
              pasażerów w lotnictwie liniowym.

              > Cywilizowane i ekologiczne środki podróżowania to kolej
              > żelazna. Gorzej, gdy droga zamorska lub dalsza niż te 2000-3000 km na raz :-/.

              No właśnie wtedy masz cywilizowane i ekologiczne żaglówki ;-)
              • Gość: Tak sobie czytam Re: ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.07, 23:42
                > W jakim sensie? Że jak walniesz z dziesięciu km to jesteś sto razy bardziej
                > martwy niż po wypadku samochodowym? :-) Rozwiń, proszę. Bo wydaje mi się, że
                > bezpieczeństwo to jest kwestia ilościowa - raz na ile podróży zdarzy się
                > wypadek, a tutaj lotnictwo króluje.

                W takim sensie, że oczywiście statystycznych wapdków w lotach jest oczwiście
                najmniej. Ale: proponuję przeliczyć procent ocalałych/katastrofę. I tu już
                będzie dość źle :-(.

                > > Widząc zagrożenie w lokomocji lądowej, czy
                > > wodnej szans jest więcej.
                >
                > Nie zgadzam się. Przede wszystkim, w lokomocji zwłaszcza lądowej, znacznie
                > mniej zależy od kierowcy, a więcej od innych (nie zawsze odpowiedzialnych) ludzi.
                > Możesz być asem kierownicy, jeździć bezpiecznym nowym autem, ostrożnie, ale
                > jeśli zza zakrętu wypadnie debil, który wyprzedza "pod prąd"...tego w
                lotnictwie praktycznie nie ma.

                Racja, ale zawsze możesz skoczyć w rów, cokolwiek. A najlepiej "usiąść, nim sie
                przewrócisz". ;-) Zawsze coś tam mozna kombinować, poza takimi nagłymi
                zdarzeniami jak pisałeś - pirat, wariat cos powoduje itp.

                Ale pewnie też się kiedyś przełamię i pofrunę. Niestety - lotnictwo potrafi
                przebijać inne oferty cenowo. Poza tym koleją na Islandię? ;-)
            • doc_holiday Re: ...i myślę, że mylicie pojecia 20.04.07, 10:08
              Gość portalu: Tak sobie czytam napisał(a):
              "2. Z lataniem jest zasadniczo ten problem, że człowiek naturalnie nie jest
              stworzony, bo gdyby miał być, to Bóg wyposażył by go w skrzydła, a jednak tak
              nie jest."

              Ale autobusem, samochodem, rowerem, itp jeździsz? A przecież Bóg nie wyposażył
              Cię w kółka.
              • Gość: Michal Re: ...i myślę, że mylicie pojecia IP: 83.238.175.* 20.04.07, 10:23
                > "2. Z lataniem jest zasadniczo ten problem, że człowiek naturalnie nie jest
                > stworzony, bo gdyby miał być, to Bóg wyposażył by go w skrzydła, a jednak tak
                > nie jest."
                >
                > Ale autobusem, samochodem, rowerem, itp jeździsz? A przecież Bóg nie wyposażył
                > Cię w kółka.

                Nie no, on ma w sumie sporo racji. Chociaż ja bym raczej napisał, że gdyby Bóg
                chciał żebyśmy latali, to wyposażyłby nas w organizm lepiej znoszący ujemne
                przeciążenia ;-)...i w ogóle gwałtowne wzrosty i spadki przyspieszeń.

                Ponieważ nie wyposażył, to organizm podczas latania (to w najmniejszym stopniu
                dotyczy lotów liniowych, bo piloci celowo powożą tam jak autobusem) mniej lub
                bardziej głupieje. Jedni to lubią, inni raczej nie...
    • mallina Re: klaustrofobia a lot samolotem 16.04.07, 21:46
      ja latam, a boje sie nawet czasem jezdzic winda.
      w samym samolocie sobie radze, ale za bardzo sobie nie wyobrazam podczas lotu
      tego, ze w nim siedze -slucham muzyki, robie zdjecia. ale tez nigdy nie lecialam
      dluzej niz 2-3godziny..
      najwieksza panike czulam jak musialam wchodzic do samolotu przez rekaw, wole
      schodkami, z plyty.
    • james05500 Re: klaustrofobia a lot samolotem 19.04.07, 12:46
      A ja pierwszy raz miałem w poniedziałek i dziś będzie drugi - z powotem. Ja się
      przygotowałem profesjonalnie (a panikę już miałem z tydzień wcześniej jak mi
      Szef kazał lecieć), poszedłem do lekarza i dostałem farmakologię TRANXENE!!!
      Rewelacja! Wyłącza całkowicie obszar mózgu odpowiedzialny za lęk! Się nie
      spodziewałem - nawet śniadanie całe zjadłem! Aha! Tylko nie można przy tym
      alkoholu ale polecam jak diabli:-))
    • azulceleste Ja latam mimo wszystko... 19.04.07, 17:26
      Tzn. mimo wrodzonego leku wysokosci (nogi mi sie trzesa w czasie chodzenia po
      gorach np.) i odziedziczonego po ojcu leku przed samolotami, windami itp (tata
      zjechal cala Europe autem, do samolotu nigdy nie wsiadl, odmowil np wjazdu na
      wieze Eiffla i wejscia do kolejki linowej...), a przez cale zycie tem lek mi
      wmawial...

      Do tej pory odwozac mnie na lotniska omawia wszystkie zagrozenia zwiazane z
      ruchem lotniczym...

      A ja juz dobijam do 20 lotu, bylam lecialam miedzy innymi z Madrytu do Santiago
      (14 godzin) i z Montevideo do Madrytu (18 :-)

      Teraz jestem w wiecznej delegacji i tez latam :-)
      I nadal mowie paciorek przy kazdym starcie... Choc juz nie mdleje na bramce
      odpraw;-)
    • Gość: silverJ Re: klaustrofobia a lot samolotem IP: *.in-addr.btopenworld.com 19.04.07, 17:30
      da sie przezyc taki lot, spoko . Tylko rzeczywiscie nie wolno sie zastanawiac
      za wiele nad tym ze jest ciasno, ze w ogole nie ma opcji i ze jest sie tak
      wysoko:))))

      alkohol jest naprawde sprzymierzencem, pod warunkiem ze nie masz schizow takich
      jak podwyzszone cisnienie po nim itd.....
      ja latam regularnie i to gownianymi liniami bo Ryianairem i MyTravel - gowniane
      bo samoloty male:) i daje rade:)))
    • andy1951 Re: klaustrofobia a lot samolotem 19.04.07, 18:43
      Mam klaustrofobię w czasie badania rezonansem byłem pod narkozą ale samolotem
      latałem parę razy.
      Nie słuchaj tych od wódki - jak to mówią trzeba się wziąśc w garść.
      Ja się przemogłem i po pierwszym locie było już lepiej.
      W czasie lotu nie patrzę przez okno.
      Pozdrawiam i życzę spokojnego lotu.
    • Gość: ola Re: klaustrofobia a lot samolotem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.07, 18:50
      Ja też miałam ten problem przed pierwszym lotem. Nie wiem, czy u wszystkich
      klaustrofobia objawia się jednakowo. Ja mogę jechać windą, nawet metrem też,
      ale kiedy zatrzymają się, a drzwi są zamknięte, lepiej nie mówić, co się
      dzieje. Samolotami latałam wiele razy, lecąc wiem, ze się nie zatrzyma w
      powietrzu, więc od razu po wejściu zajmuję się czytaniem prasy, potem jedzeniem
      i tak czas schodzi. Żadnych ataków w samolocie nie miałam. Też, jeśli to
      możliwe, radzę ci siadać przy oknie albo na środku. Rękaw wejściowy jest
      krótki, ale na wszelki wypadek idąc, zamykam oczy i trzymam się kogoś pod rękę.
      Kiedy nie ma kogo, można spuścić głowę i patrzeć tylko na swoje nogi. Alkoholu
      nie próbowałam i bałabym się używać, natomiast środki uspokajające owszem, ale
      tylko te, których już wcześniej używałam. Jeśli jeździsz pełnymi ludzi
      autobusami, które mają drzwi zamknięte w czasie jazdy, to i w samolocie nie
      bedzie sensacji.
    • Gość: lena.k1 Re: klaustrofobia a lot samolotem IP: *.net.autocom.pl 19.04.07, 20:56
      Też mam klaustro ale latać mogę. Wprawdzie ostatnio pojawiają mi się objawy w
      pomieszczeniach, które są tak specyficznie wygłuszone, jak np. niektóre aule
      wykładowe. Podobnie jest chyba własnie w samolotach i zastanawiam się jak bym
      teraz zareagowała.
      Myslę, że pomysł ze znieczuleniem w postaci dobrego drinka jest warty
      przemyślenia :)
    • Gość: fregata Re: klaustrofobia a lot samolotem IP: 195.117.90.* 20.04.07, 01:17
      Idź do lekarza do leki na lęki. Wódka owszem znieczula, ale żeby się znieczulić
      aby możliwa panika do głowy nie przyszła, trzeba by się upić. Polecam xanax.
      Jest bardzo uzależniający zażywany regularnie, nieporównywalnie dużo bardziej
      niż alkohol, ale masz pewność, że ulula Cię tak, że w naciaśniejszym kącie
      samolotu będzie Ci przyjemnie. Samolotem lecisz raz, więc o żadnym uzleżniemiu
      mowy nie ma. No i xanax przepisze nawet rodzinny.
    • Gość: conair Re: klaustrofobia a lot samolotem IP: 193.28.0.* 20.04.07, 09:50
      Alkohol nie zalatwia sprawy.... w moim przypadku poteguje on poczucie
      zamkniecia... Moje rady to:
      nigdy nie przy oknie - samoloty, ktore lataja z Polski (mniej wiecej na 150
      osób) są najbardziej klaustrofobiczne własnie przy oknie, dodatkowo dowje ludzi
      siedzacych po ktorejs ze stron poteguje uczucie zamkniecia. w zwiazku z
      powyzszym polecam środek, nogi wyciagniete w przejsciu. No chyba ze lecisz np.
      z Berlina dwupietrowym Boeingiem... on jest tak wielki, ze czuje sie wolna
      przestrzen na kazdym siedzeniu...
      - po zajeciu miejsca od razu zajmij sie czyms - walkman, ksiazka, gazeta,
      rozmowa...

      Pomimo tych "malych" niedogodnosci latanie to swietna sprawa (chociaz ladowanie
      do najprzyjemniejszych rzeczy nie nalezy :)

      Powodzenia
      Doswiadczony Klaustrofobik :)
    • Gość: wyboo Re: klaustrofobia a lot samolotem IP: 192.165.213.* 20.04.07, 11:12
      bardzo ciekawy watek (ja tez bardzo boje sie latac i jak widze nie jestem sam),
      choc jak zwykle na forum pomieszano pare tematow :)

      1. nie zgadzam sie, ze najlepszym srodkiem na pokonanie nerwow jest wodeczka.
      polecam jedynie tym, ktorzy maja doswiadczenie i wiedza jak dziala na nich
      alkohol (czyli pic powinni ci, ktorych to uspokaja.
      2. nie jest prawda, ze latanie to jak jazda pociagiem. szczegolnie w czasie
      turbulencji lub silnych wiatrow latanie moze byc bardzo nieprzyjemne. latam od
      paru lat srednio raz w miesiacu i przezylem pare fatalnych lotow kiedy nawet
      duzymi samolotami rzucalo jak awionetkami z plexi.
      jedynym srodkiem na to jest zamknac oczy, pomodlic sie i starac tlumaczyc
      sobie, ze statystycznie nic nie moze sie stac i w koncu samolot wyladuje. w
      zrozumieniu statystyk pomoze swietna strona www.airsafe.com
      TURBULENCJE ODCZUWA SIE MNIEJ W WIEKSZYCH SAMOLOTACH. PRZED ZAKUPEM BILETOW
      MOZNA SPRAWDZIC CZY LECI SIE AIRBUSEM, CZY TEZ MALYM EMBRAEREM.

      paradoksalnie na dluzszych, transkontynentalnych lotach trzepie mniej, bo te
      samoloty leca wyzej, tam gdzie turbulencje zdarzaja sie rzadziej.

      nie ma jednak reguly. najslynniejsza turbulencja zdarzyla sie Boeingowi 747
      linii JAL na polaczeniu z Osaki na Hawaje. Samolot spadl w jednej chwili o
      ponad 300m!

      DLATEGO TEZ NIE NALEZY LEKCEWAZYC RAD O ZAPIECIU PASOW PRZEZ CALY CZAS TRWANIA
      LOTU. w przypadku turbulencji zdarzaly sie smiertelne wypadki niezapietych
      osob, ktore lamaly karki walac glowami w sufit. pare lat temu w Grecji maly
      rzadowy samolocik mial na pokladzie 8 ofiar wskutek takiej hustawki. oczywiscie
      wyladowal calo i zdrowo.

      3. jest jednak tez tak, ze jesli w lotnictwie jest wypadek, to prawie zawsze sa
      ofiary. wiekszosc z nich dzieje sie jednak na skutek bledow ludzi (pilotow i
      obslugi naziemnej)! DLATEGO POWINNO WYBIERAC SIE LOTY ZE SPRAWDZONYMI
      PRZEWOZNIKAMI, KTORZY DAJA GWARANCJE ZATRUDNIANIA WYSZKOLONYCH PRACOWNIKOW I
      NALEZYTEGO PRZESTRZEGANIA KONTROLI STANU TECHNICZNEGO SAMOLOTOW. Lista
      bezwypadkowych linii jest na airsafe.com

      4. ja boje sie i zawsze przed lotem czuje niepokoj. ale lece.
      nie siadam przy oknie, w razie turbulencji gapie sie w podloge lub zamykam
      oczy. wyobrazam sobie, ze jestem w autobusie. no i tlumacze sobie, ze nie mam
      takiego pecha, zeby uczestniczyc w katastrofie. bo statystycznie to dopiero
      jest PECH.


    • Gość: królik Re: klaustrofobia a lot samolotem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.04.07, 12:48
      Mam czasem problemy z kontrolą lęku -winda, tłum, metro i samolot wlasnie to
      moje zmory. Mimo że nie znoszę latać, jestem zmuszona korzystać z tego środka
      transportu dość często. Zeby nie panikowac, przed wejsciem do samolotu zarzucam
      tabletki uspakajajace (najczesciej cos delikatnego), przy starcie zakladam
      miekkie okularki (jak do spania), wtulam sie w fotel i po prostu probuje nie
      myslec o tym ze lece, powtarzam sobie ze za 2 h wysiade i ze to prawie tak
      jakbym jechala autobusem. Siadam zawsze w przejsciu. Zauwazylam ,ze
      lepiej "znosze" lot, gdy niebo jest zachmurzone i nie widac ziemi- latwiej mi
      wtedy uniknać mysli o tym ,ze wisze 10 tys m nad nia- oraz ze lepiej sie czuje,
      gdy samolot jest duzy. Pomaga mi tez jedzenie a raczej caly obrządek z tym
      związany (mysle ze nie bez powodu każe sie pasazerom smarowac krakersy, klasc
      na nie serek etc, zamiast serwowac gotowe kanapki. Biore ze sobą zawsze cos
      slodkiego (np jakies czekoladki, ktore przydadaja sei nie tylko na ukojenie
      nerwow, ale tez przy ladowaniu - zmianach cisnienia) i cos do czytania, choc na
      ogol z nerwow trudno jest mi sie koncentrować.
    • Gość: Marcin Re: klaustrofobia a lot samolotem IP: 138.104.36.* 20.04.07, 15:13
      Mam podobne problemy jak Ty, ale jakos sobie z tym radze. Przede wszystkim w
      przecietnej wielkosci samolocie wcale nie jest az tak malo miejsca. Duzo ludzi
      jest skupionych na malym obszarzem ale jak wszyscy usiada przestrzeni jest
      calkiem sporo. Proponuje, zebys usiadla przy oknie (o ile nie boisz sie
      wysokosci), wowczas mozesz popatrzec przez okno, to pomaga, przynajmniej mi.
      Poleca wziac cos do czytania, zeby skupic sie na czyms. Tabletki uspokajajace
      lub niewielka ilosc alkoholu tez pomagaja.
      Ja latam dosyc czesto i nie mam juz z tym wiekszych problemow, chociaz za
      pierwszym razem balem sie wsiasc. Zapchana winda jest dla mnie gorszym
      przezyciem.
      Zycze powodzienia.
      • gabrielle.solis Re: klaustrofobia a lot samolotem 20.04.07, 16:12
        ja mam z kolei typowa awiofobie. panicznie boje sie latac, do tego stopnia ze
        np. trzy razy nie polecialam na wakacje (mimo ze mialam juz kupiony bilet). nie
        ma dla mnie nic gorszego niz lot samolotem i nie umiem nawet racjonalnie
        wytlumaczyc dlaczego az tak sie boje. zadne argumenty o malej ilosci katastrof,
        o tym ze sie nie udusze, nie umre itd. do mnie nie trafiaja. lęk mnie po prostu
        paralizuje.
        a jesli juz zdarzy mi sie gdzies leciec (niestety czasem nie mam innego wyjscia)
        to wypijam wczesniej kilka drinkow lub biore xanax lub tez jedno i drugie ;) ale
        nawet po tych mieszankach nie jestem w stanie tak w 100% sie wyluzowac i gdy
        samolot wreszcie wyladuje jestem najszczesliwsza osoba na swiecie :)
        pozdrawiam wszystkich fobikow ;)
    • Gość: klausfobia Re: klaustrofobia a lot samolotem IP: *.199.62.87.tesatnet.pl 21.04.07, 00:29
      Zawsze siadam jak najdalej od okna, na zewnętrznym miejscu, bo wtedy mam
      poczucie jakiejś przestrzeni, a w razie paniki, zawsze (no prawie) mogę wstać,
      przejść się i jakoś uspokoić, żeby nie wpaść w jeszcze większą, totalną panikę.
      Aviomarin obowiązkowo (zmula, uspokaja i usypia - przynajmniej mnie). A oprócz
      tego, to już w ogóle wmawiam sobie miliony irracjonalnych, bezsensownych rzeczy,
      (i to nie tylko w samolocie), np. że jak mam wodę, cukierki miętowe pod ręką, to
      nic mi nie będzie, itp, i zawsze staram się mieć pod ręką jakąś gazetę, żeby
      skupić się na czymkolwiek innym, niż lot.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka