Dodaj do ulubionych

Ile zarabia na wyspach pracownik?

IP: *.sdsl.bell.ca 27.12.06, 21:37
Mysle, ze czas najwyzszy odpowiedziec precyzyjnie i bez ogrodek.
Obserwuj wątek
    • Gość: spasmolytic Re: Ile zarabia na wyspach pracownik? IP: 194.72.105.* 27.12.06, 22:07
      no to czekamy. odpowiedz.
      • jolanta.f Re: Ile zarabia na wyspach pracownik? 27.12.06, 23:32
        A ja bym chciala wiedziec, ile zarabia na wyspach osoba, ktora nie pracuje.
        Pewnie zupke to tez zainteresuje.
        • Gość: Soup Nazi F Jolanta, I've proposal for you involving travel IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 31.12.06, 06:43
          and sex:

          Go and fuck yourself.

          Poza tym, nie spoufalaj sie - dla kogo zupka to zupka - nie dla krap(r)oli.
      • mike-great Wiecej niz Nazistowska Zupa w Canada... 29.12.06, 10:19
        Wiecej niz Nazistowska Zupa w Canada...
    • Gość: ffds Re: Ile zarabia na wyspach pracownik? IP: 80.50.29.* 28.12.06, 08:46
      statystycznie biorac tak to wyglada: stawka dla przecietnego Polaka 5.35f/h -
      6.00f/h brutto, czyli okolo 4.00-4.50f/h netto, przecietny miesiac pracy to
      176h (22 dni pracujace x 8h) = czyli zarobimy wowczas okolo 950-1050f brutto
      per month, na 'reke' zostaje cos kolo 700-800f per month. Oczywiscie mozna brac
      overtime'y non stop jesli da rade, ale chyba nie tylko po to sie przyjezdza by
      zapie*dalac od rana do switu -chociaz niektorzy i tak potrafia...
      Idac droga w ktorej lubuja sie Nasi pracownicy w UK przeliczajac na zlotowki
      bedzie to okolo 4000-4500zl netto (w rublach rosyjskich przy obecnym kursie
      bedzie to okolo 36000-41000 rubli na miesiac -bardziej imponujaca suma!), z
      czego pozostaje Ci oplaci mieszkanie, rachunki, telefon, jedzenie. Wnioski -
      zyjac jak mnich z Shaolin, nie imprezujac, nic nie kupujac poza niezbednymi
      rzeczami do przezycia, dzielac mieszkanie z innymi robiacymi kariere w UK
      mozesz do 400f odlozyc na miesiac.
      Jesli przyjezdzasz jako bez rodziny by 'cos' zaoszczedzic przez jakis niedlugi
      czas jest ok, natomiast jesli przyjezdzasz normalnie zyc i mieszkac, bedziesz
      chcial zalozyc rodzine -bedzie bieda...
      • Gość: squad Re: Ile zarabia na wyspach pracownik? IP: *.chello.pl 28.12.06, 14:20
        Bardzo dobre przeliczenie. brawo!
        • Gość: ja tez chcem Re: Ile zarabia na wyspach pracownik? IP: *.proxy.aol.com 28.12.06, 14:55
          " 4000-4500zl netto "

          Lojezu tyle to nawet radny czy posel jaki nie zarobi,
          lojezu ludzie, jade jade! tyle pieniedzy, 4 tysiunce, lo ludziska, oby to
          prawda byla, no czekajta.
          • volga_jasnowidzaca Re: Ile zarabia na wyspach pracownik? 28.12.06, 15:50
            Kurcze, chce wyjechac, a tyle co dolna granica, zarabiam w Polsce.

            A ja kształtuja sie zarobki przy przcy "biurowej"? Na poczatek najprostrzej
            (trzeba doszkolic język, zanim zaczęłabym robić to co robię w Polsce). I
            wogóle, czy sa na takowa szanse, czy wszscy kończą na pracach fizycznych?
            • Gość: howler Re: Ile zarabia na wyspach pracownik? IP: 194.72.105.* 28.12.06, 16:47
              Wszyscy bez wyjatku koncza w pracach fizycznych. Najczesciej na zmywaku. Nie
              masz najmniejszych szans. Biurowe prace zarezerwowane sa wylacznie dla
              miejscowych i ciapakow.
              • Gość: Leo Re: Ile zarabia na wyspach pracownik? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.12.06, 18:41
                Prawie w kazdym banku w Londynie pracuje jakis Polak i to nie jako sprzatacz.
              • seth.destructor Bredzisz 29.12.06, 15:42
                Znajoma swiezo po maturze dostala prace asystentki albo sekretarki.
                • serendepity Re: Bredzisz 29.12.06, 15:53
                  Ha, ironi nie wyczuliscie?
            • profes79 Re: Ile zarabia na wyspach pracownik? 28.12.06, 17:02
              Prace biurowe zaczynaja sie od jakichs 13k rocznie w gore - zalezy od rodzaju,
              zmian etc.
              Majac dobry jezyk - dobra, przesadzilem - komunikatywny - masz wieksze szanse
              na prace biurowa niz fizyczna - dlaczego? Do fizycznej gdzie nie trzeba
              kwalifikacji ni jezyka konkurencja jest ogromna. Z biurowa juz nie jest tak
              zle. I to akurat moge powiedziec z wlasnego doswiadczenia.
              • volga_jasnowidzaca Re: Ile zarabia na wyspach pracownik? 28.12.06, 22:11
                profes79 napisał:

                > Prace biurowe zaczynaja sie od jakichs 13k rocznie w gore - zalezy od
                rodzaju,
                > zmian etc.
                > Majac dobry jezyk - dobra, przesadzilem - komunikatywny - masz wieksze szanse
                > na prace biurowa niz fizyczna - dlaczego? Do fizycznej gdzie nie trzeba
                > kwalifikacji ni jezyka konkurencja jest ogromna. Z biurowa juz nie jest tak
                > zle. I to akurat moge powiedziec z wlasnego doswiadczenia.
                Bardzo dziękuj e za odpowiedź, jeszcze uściślając:

                13k brutto rocznie rozumiem? Czyli ile netto?

                Angielski komunikatywny na 100%, ale ten ich akcent...

                A szukłes pracy jeszcze w Polsce, czy już na miejscu?
                • profes79 Re: Ile zarabia na wyspach pracownik? 28.12.06, 22:17
                  13k brutto rocznie rozumiem? Czyli ile netto?

                  Nie przelicze tego ze wzgledu na rozne stawki podatkowe i rozne rozplanowanie
                  tego w firmach - czasem dochodza dodatki za zmianowki np ( ja za nocki mam do
                  podstawy +20%, popoludniowa ma +16% - ale to u nas, w innych firmach moze byc
                  inaczej). z tego co wiem to ok 16k rocznie wychodzi ok. 1100-1200 miesiecznie
                  netto (zalezne od nadgodzin etc.) Sprawdz rano gazetowa poczte - posle ci w
                  miare dokladne rozliczenie.

                  A szukłes pracy jeszcze w Polsce, czy już na miejscu

                  Szukalem na miejscu - stad doswiadczenia z szukania zarowno zwyklego "byle
                  czego" jak i pracy do ktorej juz jakies kwalifikacje trzeba posiadac.
                  Akcentu sie bedziesz uczyc na miejscu. Ja do tej pory z dwiema osobami nie moge
                  sie dogadac kompletnie - jedna Szkotka i jeden koles tez gdzos z polnocy acz
                  twierdzi ze Szkotem nie jest :) Reszta to kwestia osluchania sie - czesto z
                  konkretna osoba.
                • korkix78 Angielski 28.12.06, 22:40

                  > 13k brutto rocznie rozumiem? Czyli ile netto?

                  Dobrze rozumiesz.

                  www.listentotaxman.com/
                  > Angielski komunikatywny na 100%, ale ten ich akcent...

                  :)
                  To troszke brzmi jak "moje auto jest naprawde w nizlym stanie, na chodzie,
                  jezdzi w 100%, tylko ten wciaz nawalajacy silnik..."

                  'Zalapanie' akcentu jest bardzo istotnym elementem (jesli nie najwazniejszym)
                  oceny umiejetnosci poslugiwania sie w danym jezyku - czy to sie podoba czy nie.

                  Nawiasem mowiac to takze moja pieta achillesowa, jesli ktos by mnie pytal co bym
                  chcial poprawic najbardziej w moim angielskim.

                  Ale nie kazdy jest mna (konkretnie nikt:P)-bardzo mozliwe ze juz po paru
                  tygodniach "zaskoczysz" i akcent nie bedzie juz problemem nr 1.
                  • aznar33 Re: Angielski 29.12.06, 00:27
                    > Ale nie kazdy jest mna (konkretnie nikt:P)

                    Jak to nikt?
                    A Ty?
                    • korkix78 Re: Angielski 29.12.06, 10:34
                      > > Ale nie kazdy jest mna (konkretnie nikt:P)
                      >
                      > Jak to nikt?
                      > A Ty?

                      To moja prywatna sprawa!! :P
                  • Gość: Irl_____ Re: Angielski IP: 85.134.171.* 29.12.06, 11:42
                    "Zalapanie' akcentu jest bardzo istotnym elementem (jesli nie najwazniejszym)
                    oceny umiejetnosci poslugiwania sie w danym jezyku - czy to sie podoba czy nie."

                    A niby poco mamy udawac miejscowych? Niepotrzebny ci akcent. Plynny angielski
                    stwarza dla twojego rozmowcy wrazenie ze jestes osoba wyksztalcona i to wystarczy.
                    • korkix78 Re: Angielski 29.12.06, 13:07
                      > A niby poco mamy udawac miejscowych?

                      Pojecia nie mam, jak chcesz miejscowego udawac to powodzenia, ja takiej
                      potrzeby nie czuje i nigdzie jej nie sugerowalem przeciez. Jesli jestem
                      bezproblemowo rozumiany, to w zupelnosci mi wystarcza.

                      > Niepotrzebny ci akcent. Plynny angielski
                      > stwarza dla twojego rozmowcy wrazenie ze jestes osoba wyksztalcona i to
                      wystarc
                      > zy.

                      Zalapanie akcentu (oczywiscie w sensie rozumienie a nie stosowanie) jest bardzo
                      istotne.
                      Dobrze jest umiec pisac piekne elaboraty i mowic z bogatym zasobem slownictwa,
                      ale na co to komus, kto po odebraniu telefonu 4 razy pod rzad po uslyszeniu
                      zdania jedyne co bedzie umial wydukac to "pardon me ?" , "again please"?
            • saperowsky Re: Ile zarabia na wyspach pracownik? 28.12.06, 17:33
              nie wszyscy koncza za to wiekszesco od tego zaczyna...

              michau
      • Gość: Irl_____ Re: Ile zarabia na wyspach pracownik? IP: 85.134.171.* 29.12.06, 11:51
        Chcialbym zauwazyc ze chyba nie za dobrze zarabiacie w UK , skoro forumowicze
        twierdza ze dostaja 800f na miesiac. W Irlandii 2000e na reke to nic
        trudnego-bez nadgodzin(oczywiscie dla znajacych angielski,sam bym tu nigdy bez
        jezyka nie przyjechal,czyli okolo 1200f)

        Dlaczego ffds piszesz ze stawki polakow to jedynie minimum? u mnie w dublinie
        nie znam polaka ktory by pracowal za minimalna stawke, wrecz przeciwnie , a
        wierz mi znam ich wielu.

        "czyli zarobimy wowczas okolo 950-1050f brutto
        > per month, na 'reke' zostaje cos kolo 700-800f per month"

        czyli podatek w UK zjada 350-250 funtow miesiecznie od najnizszej wyplaty? tutaj
        od najnizszej nie placi sie w ogole podatku
        Niechce mi sie w to wierzyc, niech sie o sytuacji w UK wypowie ktos kto zna sie
        na rzeczy
        • izabelski Re: Ile zarabia na wyspach pracownik? 29.12.06, 15:26
          mysle, ze dyskutantom na tym watku przydaloby sie poczytac o podatkach, bo w UK
          za pierwsze zarobione £5035 nie placi sie podatku ....
          Everyone gets a personal tax-free allowance (£5035 in 2006-2007).
          www.direct.gov.uk/MoneyTaxAndBenefits/Taxes/BeginnersGuideToTax/BeginnersGuideToTaxArticles/fs/en?CONTENT_ID=4015583&chk=4rILzi
        • korkix78 Re: Ile zarabia na wyspach pracownik? 29.12.06, 15:53

          Na przyszlosc nie zwracaj uwagi na posty ffds, to nasz etatowy troll (z bogatym
          doswiadczeniem w tej dziedzinie), lubujacy sie w wprowadzaniu zametu, czego
          efekt widac w Twoim poscie.

          Zarowno poziom zarobkow jak i cen w Irlandii i UK jest do siebie generalnie
          bardzo zblizony (moze poza jakimis zawodami-wyjatkami).

          Dla przykladu owe 5,35 funta to nie zadna przecietna, lecz ustawowe minimum ,
          przyznam ze nie jestem na biezaco z odpwiednikiem w Irlandii, ale wychodzi w
          przeliczeniu ok 7,80 Euro, wiec chyba dosc podobnie ?

          Poza tym, jak juz postowy sasiad zauwazyl, w duzym skrocie, w UK do zarobionych
          5035 funtow w skali roku (za 3 m-ce bedzie to kilka % wiecej) stosuje sie
          stawke 0% (ok 7350 euro).

          Pozdrawiam
      • Gość: sudi Re: Ile zarabia na wyspach pracownik? IP: *.range81-129.btcentralplus.com 30.12.06, 10:17
        moim zdaniem troche prawdy ale + benefity ok
    • Gość: eno Re: Ile zarabia na wyspach pracownik? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.06, 14:24
      kurde, odpowiadają...:))))
      • Gość: eno Re: Ile zarabia na wyspach pracownik? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.06, 01:35
        wtf, tyle poważnych odpowiedzi, że moje 100% przekonanie, że zupa drwi z topików
        typu " ile zarabia inzynier?" zaczyna lekko słabnąć...
        ale bardzo lekko. na razie. :)
        • Gość: magda Re: Ile zarabia na wyspach pracownik? IP: *.proxy.aol.com 29.12.06, 11:09
          > wtf, tyle poważnych odpowiedzi, że moje 100% przekonanie, że zupa drwi z
          topikó
          > w
          > typu " ile zarabia inzynier?" zaczyna lekko słabnąć...
          > ale bardzo lekko. na razie. :)

          zarty zartami, tylko ze niektorym 'nie do smiechu' jak widac (po odpowiedziach)
          huhu:)
        • korkix78 Re: Ile zarabia na wyspach pracownik? 29.12.06, 13:11
          > moje 100% przekonanie, że zupa drwi z topikó
          > w
          > typu " ile zarabia inzynier?" zaczyna lekko słabnąć...

          Hehe to jest nas 2 :P
        • Gość: Soup Nazi Re: Ile zarabia na wyspach pracownik? IP: *.sdsl.bell.ca 29.12.06, 15:11
          Gość portalu: eno napisał(a):

          > moje 100% przekonanie, że zupa drwi z topikó
          > w
          > typu " ile zarabia inzynier?"

          Dokladnie to bylo moja intencja, hehehe. Przygladam sie jak watek rosnie z
          glupiego pytania i zastanawiam jak jeszcze glupiej je sformulowac i co z tego
          wyniknie.
    • izabelski jaki/ktory? n/t 28.12.06, 16:12

      • Gość: chemiczny`Ali Re: jaki/ktory? n/t IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.12.06, 20:19
        a jeżeli chcesz pokój dla siebie (mozna wynając pokój domu z normalną rodziną??)
        samego, jesc pic normalnie, czasem qpic ciucha, biety itp, bez przsadnego
        oszczedzania, ale inie rozzutnie ile trzebabyłoby mniec na miesiac? chciałbym
        pojechac na stałe...nie odkładactylko zyc.. niewiem czyto mozliwe bo mieszkania
        sa bardzo drogie a wypadałoby kiedys wynając cos dla siebie nie?
        prosze o pomoc i z góry dzieki

        aha. jezyk dobry, jestem kucharzem i dekarzem:D
        • izabelski Re: jaki/ktory? n/t 29.12.06, 01:21
          pokoj - 80-100/tydzien
          jesc - 60
          pic - zalezy ile i czego (butelk rozsadnego wina juz od 3.99)

          dojazdy - zalezy jak daleko od domu - w Londynie max 130/mies na wszystkie 6
          stref
          ciuchy - - tez zalezy od gustu, ale nie sadze, zeby drozej niz w Polsce (jesli
          mowimy o podobnej jakosci), fakt buty tu sa drozsze, za sportowe max #60/para

          oczywiscie - i 200/tydzien wystarczy, ale to bardzo malo

          wydaje mi sie, ze przy zarobkach od 350/tydzien wzwyz )czyli ok 23000 na rok
          mozna sobie na wiele pozwolic
          • serendepity Re: jaki/ktory? n/t 29.12.06, 10:43
            Strefy 1-6 to wydatek miesiecznie 165.20 (cena od 2 stycznia, wczesniej ok. 157).
            • izabelski Re: jaki/ktory? n/t 29.12.06, 13:30
              dzieki za korekte ~;)
              widac jak dawno nie jedzilam do centrum na trawelce miesiecznej :-)
              • serendepity Re: jaki/ktory? n/t 29.12.06, 15:52
                Mayor of London dba o czeste zmiany ;) To juz ze 3 podwyzka jak tu jestem.
                • izabelski Re: jaki/ktory? n/t 29.12.06, 16:08
                  bo to sie zmienia z inflacja ....
    • kaffelek Soup, ekshibicjonisty raczej nie znajdziesz 29.12.06, 00:22
      Gość portalu: Soup Nazi napisał(a):

      > Mysle, ze czas najwyzszy odpowiedziec precyzyjnie i bez ogrodek.
      ======
      Pytanie jak i warunki prowokujące i dające do myślenia. Ale za to Cię właśnie lubię.
      Jeśli jednak liczysz, że ktoś odpowie Ci szczerze, jak w zeznaniu podatkowym, to
      masz to jak w banku.
      Myślę, ze wiem jaki jest ukryty sens tego pytania. Nie odpowiem Ci gołymi
      cyframi, bo część Forumowiczów, w tym i Ty, może szydzić że TAKIE kwoty mnie
      uszczęśliwiają, a część może zarzucić mi, że się przechwalam.
      Odkryję jednak co zyskałem wyjeżdżając do IE, a co straciłem. Choć do strat mogę
      zaliczyć tylko moją ulubioną kotkę, (samica kota - nie mylić z innymi kotkami),
      która krótko po moim wyjeździe wyszła przez okno (może na poszukiwanie swojego
      ulubionego Pana???) i już nie wróciła...

      Bilans jednak przedstawię: na co mnie stać w IE, a nie było stać w RP.

      Pierwszy miesiąc zarabiałem trochę więcej niż minimum - 300 euro/tydzień. W
      drugim miesiącu po szczerej rozmowie z pracodawcą 370e/tyg.(piszę o kwotach "do
      ręki").
      Pod koniec drugiego miesiąca mojego pobytu w IE przyjechała moja żona.
      Stać mnie już było na to, by przez trzy tygodnie Jej pobytu utrzymać Ją, opłacić
      Jej noclegi. Mieszkałem wtedy w hotelu, gdzie liczy się nocująca sztuka, a nie
      wynajmowany pokój. Stać mnie było, by w wolne od pracy dni robić sobie z żoną
      wycieczki krajoznawcze, łącznie z poznawaniem pubów.
      Przed wyjazdem żony do RP dałem jej...... resztę zarobionych i zresztkowanych
      euro, ponieważ wyjeżdżała w czwartek, a wiadomo: piątek-dzień wypłaty. Z głodu
      nie umrę, na opłatę pokoju będę miał.
      Te trzy tygodnie były w pewnym sensie wakacjami, trochę co prawda okrojonymi
      przez czas w którym musiałem pracować, ale jednak. W RP nie wyjechaliśmy razem
      na wczasy już od kilkunastu lat. Z powodów??? Nie musisz zgadywać.
      Tak więc znów zaczynałem od początku.
      W tej pierwszej pracy krótko się utrzymałem: dokładnie do pierwszego czerwca.
      Zrezygnowałem sam. Robota co prawda w mojej braży, ale inna specjalność i na
      zewnątrz. A przy pogodzie w IE to nie na dłuższą metę.
      Czerwiec miałem trochę kulawy: zrobiłem safe pass, pracowałem pod Galway dwa
      tygodnie i się w końcu wnerwiłem.
      Postanowiłem szukać pracy w tym,w czym wiem że jestem dobry. Równo dwa tygodnie
      trwała przerwa i poszukiwanie następnej pracy, ale tej konkretnej.
      Zacząłem w pierwszym tygodniu lipca.
      Pod koniec sierpnia stać mnie było (i taki jest wymóg mojej pracy) na kupno
      samochodu, ubezpieczenia (ci z IE wiedzą, że nie jest tanie), zakup
      najpotrzebniejszych narzędzi i przejście w drugiej połowie września "na swoje".
      Przygotowując się do wyjazdu do RP pod koniec listopada przez dwa tygodnie
      podjeżdżałem codziennie do bankomatu i wypłacałem dzienny limit, by zabrać
      pieniążki do domciu. Mogłem to zrobić przelewem, ale jakoś nie mam wiary w
      polskie banki... uraz jakiś czy co???
      Oczywiście, nie wyskrobałem konta do czysta, coś tam sobie zostawiłem i wiem, że
      w styczniu, gdy wrócę będzie tam jeszcze więcej, ponieważ miałem jeszcze dwóch
      nie zrealizowanych płatników.

      Podsumowując: to, co udało mi się zyskać w IE, przyjmując że pierwsze trzy
      miesiące były lekko powyżej najniższej pensji, przyjmując, że w sumie ok.
      miesiąc nie pracowałem, czyli praca przez 8 miesięcy, to w RP na takie
      osiągnięcia musiałbym pracować ok. 3 lat i to nie po 8-9 godzin od poniedziałku
      do piątku, ale po 12-14 przez wszystkie dni tygodnia zarywając nieraz i niedzielę.
      Czy to chciałeś pokreślić, Soup?

      Aha, i jeszcze to, czego nie da się przeliczyć na żadną kasę - sanatorium na
      moje mocno nadwyrężone nerwy poddawane nieraz morderczej próbie przez
      nowobogackich (w RP), gdy nieraz musiałem wykłócac sie o swoje ciężko zarobione
      pieniądze.
      Jak więc widzisz, przeczę sam sobie: odkryłem się trochę, ale pozostałem w
      podkoszulce i bokserkach. Skarpetki zdjąłem, aby nikt mnie w nich nie puścił...

      pozdrawiam
      • Gość: Soup Nazi Re: Soup, ekshibicjonisty raczej nie znajdziesz IP: *.sdsl.bell.ca 29.12.06, 15:35
        Czasem na glupie pytanie mozna dostac ciekawa odpowiedz.
        • Gość: wowa Re: Soup, ekshibicjonisty raczej nie znajdziesz IP: *.184-203-24.mc.videotron.ca 29.12.06, 18:17
          i to mi siem podoba
          tak trzymac
          ale nie mysle ze gliniasci cus z tego zrozumia
      • kerryman dokladnie tak 30.12.06, 11:32
        > bo część Forumowiczów, w tym i Ty, może szydzić że TAKIE kwoty mnie
        > uszczęśliwiają, a część może zarzucić mi, że się przechwalam.
      • ha-jo Re: Soup, ekshibicjonisty raczej nie znajdziesz 30.12.06, 19:31
        Przygotowując się do wyjazdu do RP pod koniec listopada przez dwa tygodnie
        podjeżdżałem codziennie do bankomatu i wypłacałem dzienny limit, by zabrać
        pieniążki do domciu. Mogłem to zrobić przelewem, ale jakoś nie mam wiary w
        polskie banki... uraz jakiś czy co???

        a tak na marginesie... nie latwiej by bylo po prostu raz wejsc do banku, i
        wyplacic dowolna kwote? limity dotycza wyplaty przez banomat.
        • kaffelek Re: Soup, ekshibicjonisty raczej nie znajdziesz 30.12.06, 20:09
          ha-jo napisał:

          > Przygotowując się do wyjazdu do RP pod koniec listopada przez dwa tygodnie
          > podjeżdżałem codziennie do bankomatu i wypłacałem dzienny limit, by zabrać
          > pieniążki do domciu. Mogłem to zrobić przelewem, ale jakoś nie mam wiary w
          > polskie banki... uraz jakiś czy co???
          >
          > a tak na marginesie... nie latwiej by bylo po prostu raz wejsc do banku, i
          > wyplacic dowolna kwote? limity dotycza wyplaty przez banomat.
          ====


          Godziny pracy... Wieczorkiem tylko puby otwarte...

          Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka