Dodaj do ulubionych

ON na Wyspach JA w Polsce

IP: 212.160.86.* 01.02.07, 21:04
co zrobic moj narzeczony juz 2 lata tam siedzi ja mam tu prace ktorej nie
chce stracic ....ogolnie chcemy tu w Polsce zyc, ale oboje usychamy z
tesknoty...widzimy sie raz na 2 miesiace ....smutne to zycie ucieka...
Obserwuj wątek
    • aznar33 Re: ON na Wyspach JA w Polsce 01.02.07, 22:10
      Bardzo przykre, ale właściwie, to co możemy dla Ciebie zrobic?
      Dwa lata powiadasz... szmat czasu.

      Nie chcecie byc razem?
    • 2paco Re: ON na Wyspach JA w Polsce 01.02.07, 22:49
      raz na dwa miesiące to zdecydowanie za rzadko :/
      ja wyjeżdżam za dwa tygodnie i zostawiam tu mojego Skarba, i już za nią
      koszmarnie tęsknię, ale jak już zacznę dostawać pensję to chcę na początku na co
      najmniej dwa weekendy przylatywać do wawy, do niej. przy tym jak tanio można
      znaleźć bilety, to wolę wydać na samolot niż na imprezę w londynie. nie
      wyobrażam sobie tak rzadkich spotkań, i radzę Wam częściej się widywać bo nie
      wyrobicie tak długo. przykre to, ale prawdziwe niestety :/
      mój Skarb też nie chce przynajmniej na razie lecieć :( ale doskonale ją
      rozumiem, oprócz pracy ma jeszcze szkołę.
    • Gość: Wujek Dobra Rada Na co czekasz? Jedź do UK! IP: *.aster.pl 02.02.07, 00:51
      Dołącz do niego! Pracę znajdziesz bez problemu, a jak tam chwilę posiedzisz,
      zrozumiesz, że Polska to kraj bez perspektyw.

      Większość tych, co wyjechali, nie zamierza wrócić nigdy.

      "Swoje chwalicie, cudzego nie znacie".
    • alfa70 Re: ON na Wyspach JA w Polsce 02.02.07, 10:50
      moj maz juz jest 2,5 roku w UK a ja w Polsce.Jest ciezko ale jakos dajemy rade.
    • albatrosow Re: ON na Wyspach JA w Polsce 02.02.07, 13:41
      Myślę, że ludzie zakochani i nawzajem darzący się szacunkiem powinni patrzeć w
      tym samym kierunku idąc przez życie wspólnie a jeśli brak jest tego ,,patrzenia
      w tą samą stronę” to się oszukują wzajemnie (męczą się gdyż jest brak wspólnego
      realizowania ,,celu”).
      Mało prawdopodobne jest to by ludzie przetrwali takie rozłąki bez uszczerbku na
      psychice
      i tu pytanie ile wytrzymają w takiej sytuacji (stres, napięcie, żal, tęsknota
      itp.)?.
      Oczywiście są sytuacje gdzie mają wpływ czynniki zewnętrzne jak np. bieda w rodzinie
      a tu ojciec zostawia żonę i dzieci by wyjechać za pracą (tu jest jakaś motywacja
      do przetrwania na dystans, bo po prostu trzeba!).
      Jeśli macie taki problem (rozbieżność potrzeb, interesów, spełniania pragnień itd.)
      na początku waszej drogi to uważam, że jest to wielki problem.
      Trzeba sobie zadać pytanie czy jesteście w stanie sobie pomagać wspólnie w
      sytuacjach naprawdę ciężkich gdzie trzeba tej drugiej osoby by przetrwać?.
      Co mi jest potrzebne do pełnego szczęścia: Człowiek którego kocham czy praca?
      A może da się to połączyć?
      Oczywiście dwie strony powinny tak pomyśleć wspólnie by oszacować gdzie można
      więcej zyskać niż stracić ( tu czy tam?). Inna sprawa to lenistwo, wygoda,
      przywiązanie do miejsca egzystowania (blisko znajomi, rodzina, praca, itd.) i
      strach że się to wszystko straci.
      Jeśli sama szukasz odpowiedzi w takim miejscu jak Internet a nie rozmawiasz o
      tym wspólnie z człowiekiem którego kochasz (a może nie?) to jest następny problem.
      Tylko ty znasz siebie i swoje pragnienia więc odpowiedzi końcowej musisz szukać
      w swojej
      głowie chyba że masz depresje która może zakłócać normalne spostrzeganie
      otoczenia i sytuacji w której jesteś obecnie. Jeśli jest wszystko OK. to radzę
      unikać rad innych ludzi
      którzy z braku wiedzy (obcy ludzie) na twój temat mogą ci źle podpowiadać.
    • marudka1980 Re: ON na Wyspach JA w Polsce 02.02.07, 16:11
      Zrobmy zamiane niech on tu wraca a moj mąż jedzie:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka