Dodaj do ulubionych

Pozytywna energia?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.07, 17:06
mam pytanie do zamieszkujacych obecnie w UK i Irlandii, proszę - czy
widzicie jakąś różnicę w odczuwanej energii płynącej z otoczenia
pomiędzy PL a UK/Irl? Jak to widzicie? bardziej pozytywna?
Inspirująca?
Pytam bo mnie się wydaje że ogólnie jest ona przyjemniejsza i lepsza
na wyspach niż w kraju ale szukam opinii innych osób ;-)
Obserwuj wątek
    • xiv Re: Pozytywna energia? 31.12.07, 17:19

      jak dla mnie - jesień potrafi być tu dobijająca - cztery miesiące deszczu, a
      raczej dżdżu... śniegu brakuje, strasznie brakuje...
    • kaffelek Re: Pozytywna energia? 31.12.07, 18:52
      Gość portalu: akka napisał(a):

      > mam pytanie do zamieszkujacych obecnie w UK i Irlandii, proszę - czy
      > widzicie jakąś różnicę w odczuwanej energii płynącej z otoczenia
      > pomiędzy PL a UK/Irl? Jak to widzicie? bardziej pozytywna?
      > Inspirująca?
      > Pytam bo mnie się wydaje że ogólnie jest ona przyjemniejsza i lepsza
      > na wyspach niż w kraju ale szukam opinii innych osób ;-)

      Zgadzam się z Tobą całkowicie. Też zauważyłem u siebie duże zmiany w zachowaniu w Irlandii. Jestem spokojniejszy, bardziej cierpliwy, tolerancyjny, pewniejszy siebie... W Polsce różnie to bywało i bywa...
      I też jestem zdania, że środowisko ma na nas ogromny wpływ. Pierwsze, czym zaskoczyła mnie Irlandia to zadowoleni
      z siebie ludzie, życzliwość dla innych, brak pośpiechu. Traktowanie innych na luzie, brak agresji. Nawet teraz, po prawie dwuletnim życiu wśród Irysów, po oswojeniu sie z ich zwyczajami, czasami jeszcze potrafia mnie zaskoczyć. Na plus.
      I bardzo chętnie przyjmuję ich zachowanie i zwyczaje. Często podświadomie dostosowuję się do ich zachowań.
      W większości to prości ludzie. I może to jest wytłumaczeniem ICH podejścia do życia? Ale mnie to się podoba, bo
      dzięki temu sam mogę stać się inny. Tam uzyskałem spokój wewnętrzny, którego w Polsce bardzo mi brakowało.

      I Wam wszystkim z okazji kończącego się roku życzę tego samego. Bardzo bym chciał, by oprócz,(niewątpliwie)korzystnych zmian w polskiej gospodarce, zmieniły się także zachowania Polaków. By ci, którzy pozostali w Polsce przyjęli choć część tego, co tak chwalę i co podoba mi się na Wyspach: dostrzegania, że ten drugi to też człowiek z takimi samymi potrzebami jak my...


      SAMEJ POZYTYWNEJ ENERGII


      ========
      pozdrawiam

      • Gość: akka Re: Pozytywna energia? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.07, 21:18
        Oh, dziękuje za Twój wpis! I życzenia! Też Ci życzę Wszystkiego
        Najlepszego!!! :)

        Pytałam, bo dziś, gdy wyszłam z domu - Saska Kępa w Warszawie! -
        ledwie z życiem uszłam - zewsząd pędzące samochody nie baczące na
        światła czy pasy, na skrzyżowaniu cyrk - w przód, tył, w bok -
        połapać się trudno, iść nie iść, w sklepie wpadają ludzie jeden na
        drugiego, brak chleba (przed Sylewestem o 14ej!) w kasie popychają,
        w aptece kolejka ślimacza, połowę towaru nie ma - istny Meksyk!
        Mam dość! Chyba jednak wyjadę - nie na moje nerwy to co się tu
        dzieje ;-(
        Najlepszego jeszcze raz! I napisz wiecej o tych zwyczajach w
        Irlandii, proszę - to ciekawe! Pomarzymy sobie tutaj ;-)
        • kaffelek Re: Pozytywna energia? 02.01.08, 12:24
          Myślę, że zaczęłaś ciekawy temat. Szkoda tylko, ze tak mało wpisów. Ale cóż, jak przeglądam to Forum to dochodzę do wniosku, że lepiej uczepić się kontrowersyjnego tematu, jak np. kradzieże w PL/UK i drążyć go do znudzenia zamieniając własne frustracje na wątpliwą satysfakcje "dołożenia innym do pieca". ZŁA ENERGIA???
          Chyba tak - kierując sie tym torem myślenia. Jednak należy pamiętać, że zła energia wraca do nas ze zdwojoną siłą jeśli napotka na osobę o podobnych skłonnościach. Jak w fizyce.
          Przyznam, że to był jeden z głównych powodów mojej decyzji o wyjeździe do Irlandii. Świadomość, ze jestem traktowany jako potencjalny złodziej: fiskus, duże hipermarkety (wzmianka powyżej), klienci, którzy musieli patrzeć mi na ręce przy wykonywaniu usług, bo oczywiście!!! bez ich ciągłego dozoru spiep....m robotę, itd. itd... Zaczałem tą energię odbijać. Patrzeć na innych podobnie, jak patrzano na mnie: chcą mnie okraść, oszukać, wykorzystać...
          Paranoja. Jeśli dołożyć do tego fakt, ze prawie każde zdarzenie gdy nieopatrznie zdjąłem na chwilę swój pancerz kończyło sie mniej lub bardziej bolesnymi razami po tyłku, decyzję o moim wyjeździe łatwo można zrozumieć.
          Nie, nie wiedziałem jacy ludzie tam mieszkają. Ciągły brak pieniędzy w Polsce, bo nawet gdy miałem wypracowane pieniądze, to jeszcze trzeba je było "wyrwać" od niektórych klientów uchylających sie przed zapłatą wydawał się wtedy głownym powodem decyzji o wyjeździe.
          Po półrocznym pobycie w Irlandii zrozumiałem, że "piniądze to nie fszysto" - cytując transparent z filmu o tym samym tytule.
          Przez pół roku chodziłem ze szczęką na wysokości pępka. Obce osoby mijane na ulicy pozdrawiają mnie: how are you?, w sklepach w kolejce do kasy ludzie stoją w "przyzwoitej" odległości od siebie, nie leżąc sobie na plecach. Miałem też dwa razy taki przypadek, gdy wracając pieszo od znajomych którzy mieszkali poza miastem, poboczem drogi,
          zatrzymał się samochód i kierowca proponował podrzucenie do miasta (centrum). Niby nic dziwnego, lecz wiedziałem już wtedy, co oznaczają żółte, niewielkie nalepki na zderzaku samochodu (taxi na niepełnym etacie) i po podziękowaniu, gdy pytam się ile sie należy słyszę: no problem.
          Przy starcie w samodzielność (praca na własny rachunek) pomógł mi irlandzki tiler, jakby nie było - konkurencja.
          Pożyczył mi niezbędny sprzęt, przekazał mi trzech swoich klientów...
          Przy wyjeździe z drogi podporządkowanej bardzo szybko mozna doczekać się kierowcy, który Cię przepuści (tu mam przykre,niestety, wspomnienia z Wa-wy). Na lokalnych drogach pozdrawianie się kierowców jest "nornalką". Żona, która nie wiedziała o tych zwyczajach gdy przyjechała do mnie, pytała się skąd znam tych wszystkich mijających kierowców...
          Przykłady mógłym mnożyć. Naprawdę, było ich wiele.
          I właśnie to (POZYTYWNA ENERGIA?) spowodowały że czuję się w Irlandii lepiej niż w Polsce. Mimo kulawego języka który podkreśla jednak poczucie wyobcowania, to jeśli Irlandczyk chce sie z toba dogadać, to sie dogada.
          Na pytania znajomych w Polsce, ze chyba znam język b.dobrze, bo działam samodzielnie odpowiadam ze śmiechem, że sam nieraz się dziwię jak ja się z nimi dogaduję. W Polsce mimo wspólnego języka trudno ludziom się dogadać.
          Co nieraz widać na tym Forum. Taka dygresja na koniec.


          pozdrawiam
          • Gość: akka Re: Pozytywna energia? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.08, 00:22
            Masz świetne obserwacje, kaffelek. Miło się Ciebie czyta. Dziękuję.
            Też się dziwię że nikt więcej się nie wpisał - czyżby nie widzieli
            co ich otacza?
            Hej!!! Podedukujcie nas tu w kraju! Bo: W Polsce mimo wspólnego
            języka trudno ludziom się dogadać.!
            Pozdrawiam!
    • ghrom Re: Pozytywna energia? 02.01.08, 18:22
      U mnie na wiosne ktos zasial pozytywna energie na parkingu przed
      biurem, ale juz nie ma. Oby do wiosny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka