Dodaj do ulubionych

Jak wyobrażacie sobie wojnę z klerem?

02.08.10, 21:56
„Kościół, nieprzytomnie angażując się po stronie PiS-u, po raz pierwszy w
najnowszej historii stał się zakładnikiem jednej partii. Wraz z nią kontestuje
państwo polskie, używa religii do dzielenia społeczeństwa, zaczyna żerować na
katastrofie smoleńskiej i tragedii rodzin jej ofiar.
Utwierdza część swych wyznawców w skrojonej na polityczną modłę wierze, lecz w
przyspieszonym tempie gubi pozostałych. Zmusza państwo polskie do adekwatnej
odpowiedzi. Nie może ono bowiem tolerować w nieskończoność podkopywania
podstaw swego istnienia”.

Więcej...
wyborcza.pl/1,97863,8198512,Swiatynie_pelne__Na_razie.html?as=2&startsz=x#ixzz0vToDDKxn
Zdaje się, że konfrontacja z klerem jest nieunikniona. Jakie przybierze formy?
Czy tylko powstrzymanie się od tacowego? To krok najłagodniejszy, ale też
najmniej dotkliwy. Co można zrobić więcej nie podpadając jednocześnie pod
paragrafy? Nie posyłać dziecka na religię? To oczywiste - wyjdzie tylko
dziecku na dobre. To jednak ciągle nie osłabi okupanta. Gdzie jest jego słaby
punkt? Co należy zrobić, by zabolało.
Obserwuj wątek
    • lumpior Re: Jak wyobrażacie sobie wojnę z klerem? 02.08.10, 22:05
      Niech dzialaja na swoim podworku,czyli:koscioly,zakony.PRECZ od
      obiektow publicznych,urzedow,polityki.ZERWAC konkordat.I OK.
    • krytykantka07 Re: Jak wyobrażacie sobie wojnę z klerem? 02.08.10, 22:34
      A na co jakieś drastyczne środki i do tego nieskuteczne, bo prześladowania
      Kościoła już dawno były zapowiedziane...
      Przyszłość Polski jest w rękach ateistów.
      Można zrobić tylko jedno: ogłosić prawdziwego Jezusa idolem ateistów i królem
      Polski.
      Jeśli to zrobią rozsądni ateiści to wygrają z klerem...
      Ale absolutnie nie chciałabym, aby to zrobili nierozsądni ateiści.
      Wtedy przegrają i do tego przegra Polska...
    • seth.destructor Re: Jak wyobrażacie sobie wojnę z klerem? 02.08.10, 22:56
      No z jednej strony policja, a z drugiej mohery, a kler na
      bezpiecznych tyłach...
      • lumpior Re: Jak wyobrażacie sobie wojnę z klerem? 02.08.10, 23:00
        seth.destructor napisał:

        > No z jednej strony policja, a z drugiej mohery, a kler na
        > bezpiecznych tyłach...
        Oczywiscie z politykami-swrokatolami.Gonic dranstwo.
        • krytykantka07 Re: Jak wyobrażacie sobie wojnę z klerem? 02.08.10, 23:07
          lumpior napisał:

          > Oczywiscie z politykami-swrokatolami.Gonic dranstwo.

          Pewnie, żeby się podniósł wrzask, że to prześladowania Kościoła i spełniają się
          przepowiednie.
          Wtedy ci, co Apokalipsę głoszą dopiero zaczną głosić głupoty i wprowadzą
          powszechną psychozę.
          Tylko kontrolowania wszystkiego i wszystkich nam brakuje!
    • zzasadami Re: Jak wyobrażacie sobie wojnę z klerem? 03.08.10, 00:13
      Więc do tego już doszło!? Nie wystarcza już opluwanie Koscioła i religii?! No, ale otwartej walki z kosciołem ze strony środowisk GW należało sie spodziewać.
      • pan666 Re: Jak wyobrażacie sobie wojnę z klerem? 13.08.10, 16:56



        zzasadami 03.08.10, 00:13 Odpowiedz Więc do tego już doszło!?
        Nie wystarcza już opluwanie Koscioła i religii?! No, ale otwartej walki z
        kosciołem ze strony środowisk GW należało sie spodziewać.


        religia to nietylko Biblia (zbior basni i fobi)
        to rowniez dokumenty instytucji kosciolem zwanej
        od IV wieku ne. po czasy dzisiejsze

        zapewniam was wszystkich,ze gdyby Jesus w naszych
        czasach bredzil o"nie z tego swiata krolestwie"
        bardzo szybko znalazlby sie w odp.kaftaniku
        i w szpitalu bez klamek.
    • piwi77 Re: Jak wyobrażacie sobie wojnę z klerem? 03.08.10, 11:31
      Na razie wszystko idzie w dobrym kierunku, opinia publiczna jest
      niemal na bieżąco informowana o wyczynach kościoła katolickiego. To
      powoduje spadek zaufania do niego i malejący odsetek ludzi
      uważających się za katolików. Kolejnym krokiem będzie uderzenie w
      jego kieszeń - zniesienie statusu świętej krowy poprzez
      wypowiedzenie konkordatu, zniesienie ulg podatkowych i poddanie jego
      finansów kontroli skarbowej, odebranie zawłaszczonego majątku,
      zasądzenie odszkodowań za przestępstwa kościoła i jego
      funkcjonariuszy.
      • l.george.l A co będzie iskrą zapalną? 03.08.10, 11:41
        Do otwartego konfliktu potrzebna jest iskra zapalna. Mam dziwne przeświadczenie,
        że Polacy nie pójdą drogą Irlandczyków czy Niemców i tą iskrą nie będą sprawy
        obyczajowe. Paetz czy paru wsiowych głupków w sutannach molestujących dzieci jak
        do tej pory nie robią na Polakach najmniejszego wrażenia. Polacy pójdą własną
        drogą, ale jaką.
        • piwi77 Re: A co będzie iskrą zapalną? 03.08.10, 12:46
          Mam nadzieję, że Polacy pójdą drogą ewolucyjnej marginalizacji
          kościoła katolickiego, krok za krokiem. Podobnie jak przeszliśmy z
          ustroju komunistycznego do liberalnego.
      • zzasadami Trzeba było tak od początku. 03.08.10, 12:22
        To od razu tak trzeba było Towarzysze. Z odkryta przyłbicą pokazać klechom po bolszewicku, psiamać gdzie ich miejsce.
        Proponuję trzeci etap: "konstytucja cywilna kleru" lub "żywa cerkiew", albo "księża patrioci" - wzory już są.
        Dla opornych (etap czwarty) wyszukać jakiś przytulny klasztor jak na wyspach sołowieckich i z głowy.
        Potem ciche egzekucje po lasach,burzyć koscioły, zakazać prywatnych praktyk religijnych i Wasza bolszewicka sprawa zwycięża!
        • piwi77 Re: Trzeba było tak od początku. 03.08.10, 12:48
          zzasadami napisał:

          > Potem ciche egzekucje po lasach

          Pomyliły Ci się katalogi postępowania, to powyższe pochodzi z
          religijno-bałwochwalczego, nie liberalno-praworządnego.
          • zzasadami Re: Trzeba było tak od początku. 03.08.10, 15:28
            "to powyższe pochodzi z religijno-bałwochwalczego, nie liberalno-praworządnego."
            1. Jakoś "religijni bałwochwalcy" nie rozstrzeliwali masowo po lasach ateistów w XX wieku.
            2. Znów płaszczyk liberalno - praworządny, a nienawiść do religii i Kościoła godna Wielkiego Nauczyciela Ludzkości. Badźcie soba i wprost po bolszewicku mówcie. Już (jak w realnym socjaliźmie, który lubował się w "etapach") pierwszy etwp walki z Kościołem tu na forum został nakreślony.
            • piwi77 Re: Trzeba było tak od początku. 03.08.10, 15:40
              zzasadami napisał:

              > 1. Jakoś "religijni bałwochwalcy" nie rozstrzeliwali masowo po
              > lasach ateistów w XX wieku.

              Nie? Widocznie uważasz, że byli to zwolennicy wolności i
              leberalizmu. To uważaj sobie tak dalej.

              > 2. Znów płaszczyk liberalno - praworządny, a nienawiść do religii
              > i Kościoła

              Gdyby była nienawiść do religii i kościoła, to co rusz dochodziłoby
              do demolowania kościołów, czy choćby przydrożnych kapliczek, a nic
              takiego nie ma miejsca. Zastanów się co piszesz.
              • zzasadami Re: Trzeba było tak od początku. 03.08.10, 15:56
                1. "Nie? Widocznie uważasz, że byli to zwolennicy wolności i leberalizmu. To uważaj sobie tak dalej." Znów: może jakies fakty?
                2. Sądzisz, że nienawiści nie można szerzyć swymi wypowiedziami? Taż nawet polskie prawo karne "uważa" odwrotnie.
                • piwi77 Re: Trzeba było tak od początku. 03.08.10, 16:10
                  zzasadami napisał:

                  > 2. Sądzisz, że nienawiści nie można szerzyć swymi wypowiedziami?

                  Nienawistne wypowiedzi wcześniej czy później owocują aktami przemocy
                  (co widać pod słynnym już krzyżem), a jakoś ta rzekoma nienawiść do
                  religii ani jeszcze tak nie zaowocowała ani zaowocować nie chce. I
                  żebyś nie zbaczał z tematu, mówimy o wolnej Polsce ostatnich
                  dwudziestu lat.
                  • zzasadami Idol 03.08.10, 16:23
                    Idol wymyslił pojęcie "język nienawiści"."a jakoś ta rzekoma nienawiść do religii ani jeszcze tak nie zaowocowała ani zaowocować nie chce." Nie będę się spierał, choc kilka kościołów spłonęło, kilka cmentarzy zostało zbezczeszczonych. Obawiam się, że "ziarno nienawiści" moze niebawem wydać plony.
                    • piwi77 Re: Idol 03.08.10, 16:28
                      jeżeli spłonął jakiś kościół, to nie przez nienawiść niereligijnych,
                      ale aby naciągnąć ubezpieczalnię. I nadal przypominam, że żyjemy w
                      Polsce i o niej mówimy.
                      • zzasadami Re: Idol 03.08.10, 16:36
                        A Adam M. przestrzegający (niewłaściwą stronę) przed "językiem nienawiści", TO NIBY GDZIE ŻYJE?
                        • piwi77 Re: Idol 03.08.10, 16:39
                          Dopiero co pisałeś o jakichś płonących kościołach, więc kontynuuj
                          ten temat, ciekaw jestem który spłonął (w Polsce) za przyczyną
                          nienawiści do religii. a jak to sobie wyjasnimy, wtedy przejdziemy
                          do sprawy Adama M. Po kolei.
                          • zzasadami Re: Idol 03.08.10, 16:49
                            Powiedziałem: nie będę się spierał (kilka postów wyżej), bo tak a vista nie jestem odszukać informacji o tajemniczych pożarach kościołów.
                      • karbat Re: Idol 03.08.10, 16:40
                        piwi77 napisał:

                        > jeżeli spłonął jakiś kościół, to nie przez nienawiść
                        >niereligijnych,ale aby naciągnąć ubezpieczalnię. I nadal
                        >przypominam, że żyjemy w Polsce i o niej mówimy.

                        niektorym oszolomom w wierze snia sie spalone koscioly ..
                        by powstaly pomniki martyrologi wielebnych cwaniakow .
                        Musza je sami sobie podpalic ;)

                        Koscioly katolikie w Polsce , te wybudowane przez wiercow
                        katolickich ,beda sami sprzedawac i kasowac pieniadze - cwaniaki w
                        sutannach ,wiercy zobacza z tego jedno wielkie goowno , a nie
                        pieniadze .
                        Nie trzeba byc prorokiem , tylko troche czasu ....
    • oszolom-z-radia-maryja a kto chce te wojnę wywołać? 03.08.10, 12:31
      • karbat Re: a kto chce te wojnę wywołać? 03.08.10, 15:07
        najlepsza robote dla kosciola katolikow i kleru w kraju , robia
        katoliki pod Palacem Prezydenckim .
        Mozna tam zobaczyc inteligentne twarze , awangarde katolicka ,
        prawdziwych wiernych katolickich , kwiat katolicyzmu w Polsce .

        patykow ,desek , belek nazbijali pod katem prostym ... wrzszcza ;
        Jezus , wstyd, Polska , bronimy , Smolensk ,hanba , przydent ,
        zdrada ....

        nalezec do tego stada , ja piernicze ,-
        ogladnijacie katoliki swoje prawdziwe oblicze ,swoje odbicie pod
        Palacem , tak wygladacie .
    • katrina_bush wojna kleru z Polakami, Polacy te wojnę wygrają 03.08.10, 18:54
      l.george.l napisał:

      > Zdaje się, że konfrontacja z klerem jest nieunikniona. Jakie
      przybierze formy?
      > Czy tylko powstrzymanie się od tacowego? To krok najłagodniejszy,
      ale też
      > najmniej dotkliwy. Co można zrobić więcej nie podpadając
      jednocześnie pod
      > paragrafy? Nie posyłać dziecka na religię? To oczywiste - wyjdzie
      tylko
      > dziecku na dobre. To jednak ciągle nie osłabi okupanta. Gdzie jest
      jego słaby
      > punkt? Co należy zrobić, by zabolało.
      >

      Polacy te wojnę z klerem wygrają, pod warunkiem, że się zmienią


      laicyzacja to proces powolny i dotyczy przede wszystkim ludności
      miejskiej

      ochrzczeni katolicy z przymusu - hipokryci powinni wreszcie
      przestać chodzić w ogóle do kościoła, nie posyłać dzieci na religię,
      nie dawać na tacę, i przede wszystkim nie chrzcić dzieci "dla
      świętego spokoju" wbrew sobie !


      totalny bojkot tego koncernu to jedno

      najważniejsze jest nieustanne wywieranie presji na klasę
      polityczną
    • dzi1a księża wstydzą się chodzić w koloratkach po ulicac 03.08.10, 22:05
      "...Księża skarżą się też na negatywną presję ze strony rówieśników: młody
      kandydat do kapłaństwa często musi się liczyć z utratą znajomych. - Nie robię z
      księży męczenników, ale wystarczy założyć koloratkę i przejść się po mieście, by
      usłyszeć dziesiątki wyzwisk. Że księża są chciwi, że się mądrzą, jak żyć
      uczciwie, a sami mają tyle na sumieniu. I weź tu, młody człowieku, załóż
      sutannę, noś ją do końca życia i tłumacz się ze wszystkich grzechów ludzi
      Kościoła. Wielu młodych ludzi uważa, że to zbyt trudne wyzwanie - mówi
      ks.Wojciech Szukalski z Seminarium Duchownego w Bydgoszczy "
    • zzasadami No, ruszże się 04.08.10, 23:58
      No ruszże się bolszewio! "Larum grają, nieprzyjaciel w granicach..."
      Wiem, że bolszewikom brakuje mocy intelektualnej, by przeciwstawić się prawicy patriotycznej. Mają tylko mass media. Ale spróbujcie jeden z drugim potykać się na miecze alibo topory (intelektualne oczywiście :)). Wyzywam Was.
      • krytykantka07 przyjmuję wyzwanie... 05.08.10, 09:55
        Próbujesz bandę oszołomów powołujących się na historię i do tego przez siebie
        błędnie odczytaną nazywać patriotami?
        Bolszewicy byli prawdziwymi patriotami.
        Gdyby kler nie zaczął świętej wojny - nikt by nie ucierpiał.
        Ofiary bolszewików obciążają sumienie kleru.
        Polska to najlepszy kraj gdzie można historię zrozumieć, bo zawsze się powtarza.
        Jeśli nie rozumiesz teraźniejszości to nigdy nie zrozumiesz przeszłości, choćbyś
        ją studiował do końca swoich dni.
        Bo właśnie ta przeszłość niewłaściwie zrozumiana dyktuje jaka będzie
        teraźniejszość i przyszłość.
        • zzasadami Re: przyjmuję wyzwanie... 05.08.10, 12:47
          "Bolszewicy byli prawdziwymi patriotami.' -Szczególnie podczas rokowań w Brześciu z Niemcami 1917/18 :)
          "Gdyby kler nie zaczął świętej wojny - nikt by nie ucierpiał. Ofiary bolszewików obciążają sumienie kleru." Co było pierwsze obóz sołowiecki czy Twoja "świeta wojna kleru"?
          "Jeśli nie rozumiesz teraźniejszości to nigdy nie zrozumiesz przeszłości" Normalnie to chyba na odwrót.
          • krytykantka07 Re: przyjmuję wyzwanie... 05.08.10, 21:29
            zzasadami napisał:

            > "Bolszewicy byli prawdziwymi patriotami.' -Szczególnie podczas rokowań w
            Brześc> iu z Niemcami 1917/18 :)

            Szczególnie wtedy gdy chcieli ratować prostych ludzi, którzy dość ucierpieli.

            > "Gdyby kler nie zaczął świętej wojny - nikt by nie ucierpiał. Ofiary
            bolszewikó> w obciążają sumienie kleru." Co było pierwsze obóz sołowiecki czy
            Twoja "świeta > wojna kleru"?

            Wcześniej była święta wojna kleru.
            Nawet w czasie pokoju było pranie mózgu w przygotowaniu na wypadek świętej wojny
            gdyby komuś do głowy przyszło władzę klerowi odebrać.

            > "Jeśli nie rozumiesz teraźniejszości to nigdy nie zrozumiesz przeszłości"
            Norma> lnie to chyba na odwrót.

            Normalnie tak i dlatego te same błędy wciąż się popełnia.
            Ale czy to powód do dumy?
            Dzięki temu nawet przyszłość przewidzieć można.
            Niestety przyszłość, która pokaże, że Apokalipsa to dzieło natchnione przez boga...
            Przed tym ostrzegam, bo Apokalipsa to zbiór bredni...
            • zzasadami Re: przyjmuję wyzwanie... 05.08.10, 22:08
              1. "Szczególnie wtedy gdy chcieli ratować prostych ludzi, którzy dość ucierpieli." Za niemieckie pieniądze? Taaa. A wiesz co robili z zgraniczną pomoca finansowa podczas głodu na Powołżu? Pieniądze przeznaczone na zakup zboza spozytkowali na ... zakup broni.
              2. "Wcześniej była święta wojna kleru." Jakos ze źródeł dotyczących czasów carskich na ten temat nie ma mowy. Mówi się o licznuych bolączkach społecznych, niewydolności systemu carskiego itp. Czyżby ludzie nie dostrzegali wojny podobnie jak (wg Lenina) robotnicy są za głupi by dostrzec jak są wykorzystywani i zrobić rewolucje. Ci idioci (wg Lenina) nie chcą robic rewolucji, a jedynie poprzez stajki walczyć o poprawę swych warunków pracy i płacy.
              • krytykantka07 Re: przyjmuję wyzwanie... 06.08.10, 09:26
                zzasadami napisał:

                > i." Za niemieckie pieniądze? Taaa. A wiesz co robili z zgraniczną pomoca
                finans> owa podczas głodu na Powołżu? Pieniądze przeznaczone na zakup zboza
                spozytkowal> i na ... zakup broni.

                Trudno wymagać od zwykłych ludzi, aby rozumieli co spowodowało niewydolność
                gospodarki, skoro władza od boga pochodziła i jej należało się podporządkować.
                Nawet gdy wikłała się w wojny, które niszczyły kraj.
                Sytuacja tych najbiedniejszych i podporządkowanych, którzy nie myśleli była
                tragiczna, choć do takiej wegetacji byli przeznaczeni.
                Ale znalazło się kilku takich, którzy nie chcieli zrozumieć,
                dlaczego nadal nie mogą nic mieć.
                Dopóki nie zaczynali myśleć, że na coś więcej niż tylko wegetacja zasługują - to
                wegetowali i nikt się nimi nie przejmował.
                Zmiany w mentalności zawsze wymagają ofiar, choć skutki można zminimalizować.
                Oni rozumowali bardzo prosto: jak się zabierze bogatym i skolektywizuje - to
                wszyscy mieć będą.
                Ale nikt nie chciał się dzielić.
                Zatem tych upartych uznano za wrogów klasowych i traktowano jak wrogów, którzy
                starego porządku w oparciu o wiarę przodków bronili.
                Tak samo było w Wandei.

                > 2. "Wcześniej była święta wojna kleru." Jakos ze źródeł dotyczących czasów
                cars> kich na ten temat nie ma mowy. Mówi się o licznuych bolączkach
                społecznych, nie> wydolności systemu carskiego itp.

                Zimna acz święta wojna kleru była od zawsze i do tego w każdym państwie.
                Nieustająca propaganda nawołująca do obrony porządku, który klerowi odpowiadał,
                bo jak sam piszesz niewydolność systemu carskiego była popierana przez kler,
                jako, że kler władzę pochodzącą od boga wspierał.

                > Czyżby ludzie nie dostrzegali wojny podobnie

                Nie dostrzegają manipulacji prowadzącej do wojny w obronie starego porządku.

                > jak (wg Lenina) robotnicy są za głupi by dostrzec jak są wykorzystywani i
                zrobi> ć rewolucje. Ci idioci (wg Lenina) nie chcą robic rewolucji, a jedynie
                poprzez > stajki walczyć o poprawę swych warunków pracy i płacy.

                Leninem kierowała nienawiść, ale ona miała swoje podstawy w nierównym podziale
                dóbr, który wspierał kler.
                Zatem i tak wszystko opiera się o władzę kleru.
                Można byłoby zadać pytanie czy był sens, aby Rosja broniła się przez Napoleonem
                w imię wartości, które za jakiś czas niczemu dobremu nie posłużyły?
                A to były walki w obronie starego porządku.
                Czy Napoleon nie wprowadziłby tylko jak to mądrze napisałeś postępu cywilizacyjnego?
                Zatem w jakim celu było się bronić, skoro za 100 lat doszło do katastrofalnej w
                skutkach wojny domowej?
                • zzasadami Wzruszające. 06.08.10, 19:28
                  1. Bardzo wzruszająco piszesz o niedoli biednych i szlachetności nielicznych, którzy chcieli "zabrać bogatym i skolektywizować". W sam raz na czytankę. Prawda jest jednak brutalna. Bolszewicy to przebiegłe i chytre cwaniaki , którzy chcieli zdobyć władzę, za wszelką cenę przy niej utrzymać i zburzyć stary ład. Nie mieli pojęcia o rządzeniu, byli dyletantami (doradca Lenina d/s ekonomicznych studiował rok ekonomie w Niemczech!). Los biednych mieli w ..... Robić rewolucję proletariacką w kraju w, którym robotnicy stanowią klika procent społeczeństwa. Żart.
                  2. Popieranie systemu, a "zimna wojna" (z kim przy okazji?) to chyba jednak dwa różne pojęcia?
                  3. Jak zwykle "ludzie nie dostrzegają manipulacji kleru" - To ludzie kretyni, a duchowni tak przebiegli czy jakoś inaczej? :)))))))
                  4."Leninem kierowała nienawiść" To prawda. Tyle, że nienawiść wyłącznie do tych, którzy z nim się nie zgadzali. No i nienawiść do duchownych i religii.
                  5.Napoleon. Widać Rosjanie nie mieli intuicji.:))))))
                  • krytykantka07 Re: Wzruszające. 06.08.10, 21:25
                    zzasadami napisał:

                    > 1. Bardzo wzruszająco piszesz o niedoli biednych i szlachetności nielicznych,
                    k> tórzy chcieli "zabrać bogatym i skolektywizować". W sam raz na czytankę.
                    Prawda > jest jednak brutalna. Bolszewicy to przebiegłe i chytre cwaniaki ,
                    którzy chci> eli zdobyć władzę, za wszelką cenę przy niej utrzymać i zburzyć
                    stary ład.

                    No i właśnie kler powinien im pomóc, bo głosili te same co on hasła.
                    Wtedy sytuacja potoczyłaby się inaczej.
                    To nie dobrobyt przewrócił bolszewikom w głowach i dlatego chcieli rządzić, ale
                    nędza ich do tego popchnęła.
                    Należało ich zrozumieć i zrozumieć, że stary porzadek się kończy i trzeba
                    odnaleźć się w nowym porzadku.

                    > Nie > mieli pojęcia o rządzeniu, byli dyletantami (doradca Lenina d/s
                    ekonomicznych s > tudiował rok ekonomie w Niemczech!). Los biednych mieli w
                    ..... Robić rewolucję > proletariacką w kraju w, którym robotnicy stanowią
                    klika procent społeczeństwa > . Żart.

                    Oczywiście, że pojęcia o rządzeniu nie mieli.
                    Ale kto je miał?
                    Sam napisałeś o niewydolności carskiego systemu ;).
                    Ale stanowili siłę z którą należało się liczyć, pomóc jej, a nie zaczynać obrony
                    starego porządku.
                    Wandea niczego nie nauczyła?
                    Oczywiście, że nie, bo jej przesłanie zostało zniszczone.
                    Bolszewicy postępowali tak samo jak ci, co doprowadzili do eksterminacji
                    Wandejczyków.
                    I nie trzeba być mocno przewidującym, aby zrozumieć, że do tego popchnął ich
                    taki sam upór jak w przypadku Wandejczyków.

                    > 2. Popieranie systemu, a "zimna wojna" (z kim przy okazji?) to chyba jednak
                    dwa > różne pojęcia?

                    Nie dla mnie ;).
                    Zimna wojna polegała na popieraniu systemu czyli w tym momencie krytykowaniu
                    wszystkich prób burzenia starego porządku odwołując się do boga.
                    To jeszcze nie były działania wojenne tylko asekuracja ;).

                    > 3. Jak zwykle "ludzie nie dostrzegają manipulacji kleru" - To ludzie kretyni,
                    a > duchowni tak przebiegli czy jakoś inaczej? :)))))))

                    No tak to już jest.
                    Ludzie kretyni, bo można grać na ich emocjach i najniższych instynktach...
                    Ktoś pyta wtedy o koszty?

                    > 4."Leninem kierowała nienawiść" To prawda. Tyle, że nienawiść wyłącznie do
                    tych > , którzy z nim się nie zgadzali. No i nienawiść do duchownych i religii.

                    A to takie ludzkie...
                    Ta sama nienawiść kierowała chyba też tymi co wszczynali wojny nie wyłączając
                    religijnych...

                    > 5.Napoleon. Widać Rosjanie nie mieli intuicji.:))))))

                    No nie do końca ;).
                    Twoich postów nie czytali ;).
                    Tych w których tłumaczysz, że postęp cywilizacyjny wart jest utraty państwowości...
                    Bo tak bogiem a prawdą co zwykli ludzie mieli do stracenia?
                    Jedna niewola zamiast drugiej.
                    A jednak porwali się do walki, co tak pięknie sławiąc męstwo Rosjan opisał Lew
                    Tołstoj...
                    • zzasadami Nie nędza, a nienawiść. 07.08.10, 12:38
                      "To nie dobrobyt przewrócił bolszewikom w głowach i dlatego chcieli rządzić, ale nędza ich do tego popchnęła." Nie wściekła rządza władzy i nienawiść do wszystkiego co było sprzeczne z ich dogmatami.
                      "Religia jest jak gwóźdź (...) Trzeba obcęgów. Religię trzeba chwycić (...) nie uderza się jej, ale wyciąga, wyciąga z korzeniami." To nie fragment postu jakiegoś wściekle nienawidzącego religii forumowicza, to program bolszewików sformułowany na wiele lat przed rewolucją (Łunaczarski).
                      • krytykantka07 Re: Nie nędza, a nienawiść. 13.08.10, 09:08
                        zzasadami napisał:

                        > "To nie dobrobyt przewrócił bolszewikom w głowach i dlatego chcieli rządzić,
                        al> e nędza ich do tego popchnęła." Nie wściekła rządza władzy i nienawiść do
                        wszys> tkiego co było sprzeczne z ich dogmatami.

                        A co takiego było sprzeczne z ich dogmatami?
                        Głosili to samo co kler i co głosili apostołowie czyli komunizm i dzielenie się
                        dobrami z bliźnimi.
                        Czyżbyś o Ananiaszu i Safirze nie czytał?

                        > "Religia jest jak gwóźdź (...) Trzeba obcęgów. Religię trzeba chwycić (...)
                        nie > uderza się jej, ale wyciąga, wyciąga z korzeniami." To nie fragment postu
                        jaki> egoś wściekle nienawidzącego religii forumowicza, to program bolszewików
                        sformu
                        > łowany na wiele lat przed rewolucją (Łunaczarski).

                        I miał rację.
                        Religia zorganizowana jest jak gwóźdź do trumny każdego społeczeństwa.
                        Z niej hasła czerpią oszołomy i fanatycy, którzy chcą tylko władzy.
                        Aby wprowadzić religię Jezusa trzeba wykorzenić neojudaizm, którzy zwie się
                        chrześcijaństwem.
                        Teraz można to zrobić kierując się mądrością, bo ludzie czytać umieją.
                        Wcześniej trzeba było użyć innych metod, aby walczyć z buntującym ich klerem.
                        Ale te metody były skuteczne dotąd, dopóki kler nowego świętego męczennika nie
                        ogłosił...
                        • zzasadami Re: Nie nędza, a nienawiść. 13.08.10, 12:33
                          "Głosili to samo co kler i co głosili apostołowie czyli komunizm i dzielenie się dobrami z bliźnimi." Bliźnimi powiadasz. I dlatego znacjonalizowano (nie uspołeczniono) przemysł, bankowość, dlatego stworzono kołchozy i sowchozy? Bliźni dostawali tyle by przetrwac fizycznie (albo i nie - sterowany głód na Ukrainie w latach 30 - tych: wywóz zapasów zboża i zakaz sprowadzania żywności na Ukraine z innych terenów Rosji(kordon wojskowy)). Totalny terror.Żart z czasów stalinowskich: "Konwojent do zesłanego - ile Ci dali?
                          - 25 lat
                          - za co?
                          - jestem niewinny!
                          - kłamiesz niewinnym dają 10."
                          Prawdziwe wydzrzenie: Komendant zarządza zbiórke zeków, którym sie kończyły wyroki. Mróz - 40. Komendant trzynając listę: "Co tak chłopaki bedziecie stali na mrozie. Powiem krótko. Wiekszość dostała dodatkową dychę, nieliczni 8 lat."
                          Doprawdy porównanie bolszewików z apostałami i duchownymi jest na miejscu.
                          • krytykantka07 Re: Nie nędza, a nienawiść. 19.08.10, 21:40
                            zzasadami napisał:

                            > "Głosili to samo co kler i co głosili apostołowie czyli komunizm i dzielenie
                            si> ę dobrami z bliźnimi." Bliźnimi powiadasz. I dlatego znacjonalizowano
                            (n> ie uspołeczniono) przemysł, bankowość, dlatego stworzono kołchozy i sowchozy?

                            Ustalmy sobie coś.
                            Otóż kler głosił to samo co apostołowie.
                            No to skąd na Boga wzięli się ci, co nic nie mieli i ci, co mieli o wiele za dużo?

                            > B> liźni dostawali tyle by przetrwac fizycznie (albo i nie - sterowany głód na
                            Ukr> ainie w latach 30 - tych: wywóz zapasów zboża i zakaz sprowadzania żywności
                            na > Ukraine z innych terenów Rosji(kordon wojskowy)). Totalny terror.

                            Dokładnie taki jak w feudalizmie czy niewolnictwie.
                            A chyba rozumiesz, że te ustroje mogły się rozwijać dzięki wprowadzeniu w życie
                            nauki apostołów...
                            Co się dziwisz ludziom, którzy nauczyli się nienawidzić tych, co do tej pory
                            byli panami ich życia?

                            > Żart z czasów > stalinowskich: "Konwojent do zesłanego - ile Ci dali?
                            > - 25 lat
                            > - za co?
                            > - jestem niewinny!
                            > - kłamiesz niewinnym dają 10."

                            " nie ma ludzi niewinnych, są tylko źle przesłuchani ".
                            Czy to żart czy postępowanie zgodnie z inicjatywą polowania na czarownice?
                            Jeden terror gotów jesteś uważać za terror, ale ten z którego wywodził się ów
                            terror to już nie?

                            > Prawdziwe wydzrzenie: Komendant zarządza zbiórke zeków, którym sie kończyły
                            wyr> oki. Mróz - 40. Komendant trzynając listę: "Co tak chłopaki bedziecie stali
                            na > mrozie. Powiem krótko. Wiekszość dostała dodatkową dychę, nieliczni 8 lat."

                            > Doprawdy porównanie bolszewików z apostałami i duchownymi jest na miejscu.

                            Zapewniam, że na miejscu.
                            To w końcu oni zniszczyli naukę Jezusa i zebrali tego efekty...
                    • zzasadami Cerkiew a bolszewicy. 07.08.10, 12:46
                      Cerkiew (Patriarcha Tichon) w sporze biełych z czerwonymi zajęła neutralną pozycję (prosba o błogosławieństwo dla Denikina (?) została odrzucona).Pogodziła sie z nacjonalizacja jej ziemi.Nie zareagowała na sekularyzację aktów stanu cywilnego iszkolnictwa cerkiewnego. Dopiero fizyczne napaści (zamordowanie metropolity Kijowa) zmusiły Tichona do działania. Wydał on ... raptem list pasterski potepiający bolszewickie głałty! Gdzie tu Twoje manipulowanie, szczucie, wojna!? To be continued...
                      • krytykantka07 Re: Cerkiew a bolszewicy. 13.08.10, 09:14
                        zzasadami napisał:

                        > Cerkiew (Patriarcha Tichon) w sporze biełych z czerwonymi zajęła neutralną
                        p> ozycję
                        (prosba o błogosławieństwo dla Denikina (?) została
                        odrzucona).Pogod> ziła sie z nacjonalizacja jej ziemi.Nie zareagowała na
                        sekularyzację aktów stan> u cywilnego iszkolnictwa cerkiewnego. Dopiero fizyczne
                        napaści (zamordowanie me
                        > tropolity Kijowa) zmusiły Tichona do działania. Wydał on ... raptem list
                        paster> ski potepiający bolszewickie głałty! Gdzie tu Twoje manipulowanie,
                        szczucie, wo> jna!?

                        A dlaczego zamordowano metropolitę Kijowa?
                        Poza tym skąd wiadomo, że cerkiew pogodziła się z nacjonalizacją ziemi.
                        Grała tylko ofiary i do tego bardzo umiejętnie.
                        Teraz katolicy też uważają, że Kościół pogodził się z odbieraniem mu władzy.
                        Dlatego fanatycy wiedzą, że trzeba Kościoła bronić, mimo, że Kościół oficjalnie
                        do buntu nie namawia...
                        A ilu wtedy fanatyków było?
                        Wiele rzeczy nie wiemy i wcale się nie dowiemy, bo historia zawsze jest fałszowana.
                        • zzasadami Re: Cerkiew a bolszewicy. 13.08.10, 12:46
                          "A dlaczego zamordowano metropolitę Kijowa?" Nie jego jednego.Z dzikiej żądzy mordu. Dlaczego mordowano każdego, kto przypominał wyglądem "burżuja" lub inteligenta? Dlaczego mordowano oficerów i generałów carskich ( później Lenin zakazał tego procederu - fachowcy wojskowi mogli się bolszewikom przydać.I byli generałowie (Brusiłow) i oficerowie carscy (Tuchaczewski) służyli bolszewikom tak gorliwie jak carowi). Dlaczego zamordowano całą carska rodzinę? Dlaczego przed morderstwem gwałcono mniszki? Cerkiew nie grała ofiary, pogodziła sie. Żaden, żaden duchowny wyższego stopnia nic nie bąknął, nie mówiąc o jakimkolwiek działaniu.Twoi mityczni "fanatycy" świeccy paluszkiem nie kiwnęli.Oj wiemy, wiemy - każdą próbę (nawet słownego) oporu (nie tylko Cerkwi czy Twoich "fanatyków")przeciwko swej władzy bolszewicy histerycznie nagłaśniali.
                          • krytykantka07 Re: Cerkiew a bolszewicy. 19.08.10, 21:52
                            zzasadami napisał:

                            > "A dlaczego zamordowano metropolitę Kijowa?" Nie jego jednego.Z dzikiej żądzy
                            m> ordu.

                            Nie ma czegoś takiego jeśli nie jest wywołane chęcią zemsty.
                            Za co w takim razie bolszewicy chcieli się mścić?

                            > Dlaczego mordowano każdego, kto przypominał wyglądem "burżuja" lub inteli>
                            genta? Dlaczego mordowano oficerów i generałów carskich ( później Lenin zakazał
                            > tego procederu - fachowcy wojskowi mogli się bolszewikom przydać.I byli
                            genera> łowie (Brusiłow) i oficerowie carscy (Tuchaczewski) służyli bolszewikom
                            tak gor> liwie jak carowi).

                            Sam piszesz, że Lenin zakazał czyli praktyczność zwyciężyła w nim z nienawiścią.
                            A skoro ci generałowie służyli bolszewikom tak gorliwie jak carowi to czemu nie
                            wszyscy się podporządkowali nowej władzy?
                            Wtedy Lenin by nie pozwolił ich mordować.
                            Skoro jednak pozwolił to o czym to świadczy?

                            > Dlaczego zamordowano całą carska rodzinę? Dlaczego przed mor> derstwem
                            gwałcono mniszki?

                            Dlatego, że zarówno rodzina carska jak i zakonnice kojarzyły im się z
                            nienawistnym systemem.
                            Poza tym doprowadzenie tych ludzi do takiego stanu kler i arystokracja
                            zawdzięcza sobie.
                            Dla nich ci ludzie byli nieledwie zwierzętami...

                            > Cerkiew nie grała ofiary, pogodziła sie. Żaden, żade> n duchowny wyższego
                            stopnia nic nie bąknął, nie mówiąc o jakimkolwiek działaniu

                            Pewnie tak jak w Polsce?

                            > .Twoi mityczni "fanatycy" świeccy paluszkiem nie kiwnęli.Oj wiemy, wiemy -
                            każd> ą próbę (nawet słownego) oporu (nie tylko Cerkwi czy Twoich
                            "fanatyków")przeciw > ko swej władzy bolszewicy histerycznie nagłaśniali.

                            Metody znane z przeszłości gdy o bolszewikach nikomu się nie śniło...
                            Cóż chcesz... kto sieje wiatr zbiera burzę...
                            Kler i arystokracja zapracowała sobie sama na ten los...
                    • zzasadami Cerkiew a bolszewicy(2) 07.08.10, 12:54
                      Juz nastepnego dnia (2II 1918) bolszewicy wydali Dekret o wolności sumienia.Likwidował on praktycznie zinstytucjonalizowaną religię w Rosji i pozbawiał wszelkich śrosków do życia duchowieństwo (no porozum się z bolszewikami, współdziałaj z nimi!). Bolszewicy nadal morduja: kler i wiernych (II - V 1918 - 687 ofiar).Przejmowano na rzecz państwa cerkwie i klasztory (do 1920 - 673).
                      • krytykantka07 Re: Cerkiew a bolszewicy(2) 13.08.10, 09:19
                        zzasadami napisał:

                        > Juz nastepnego dnia (2II 1918) bolszewicy wydali Dekret o wolności
                        sumienia.Lik> widował on praktycznie zinstytucjonalizowaną religię w Rosji i
                        pozbawiał wszelk> ich śrosków do życia duchowieństwo (no porozum się z
                        bolszewikami, współdziałaj> z nimi!). Bolszewicy nadal morduja: kler i wiernych
                        (II - V 1918 - 687 ofiar).
                        > Przejmowano na rzecz państwa cerkwie i klasztory (do 1920 - 673).

                        Popatrz ile treści zawarłeś w tej kronice wydarzeń ;).
                        A wydawać by się mogło, że emocji tam nie ma.
                        Dlaczego zatem bolszewicy mordowali, skoro ten dekret wystarczył, a każdy mógł
                        wtedy modlić się w domu?
                        Bo jak widać dekret nie wystarczył i kler podżegając fanatyków do walki wcale
                        nie pogodził się z dekretem.
                        Nie pogodził się z bolszewikami i z nimi nie współdziałał.
                        Co najwyżej podzielił się tak jak obecnie Kościół w Polsce na tych od Rydzyka i
                        resztę.
                        A spróbuj wykluczyć taką możliwość? ;).
                        • zzasadami Re: Cerkiew a bolszewicy(2) 13.08.10, 13:00
                          1."Dlaczego zatem bolszewicy mordowali, skoro ten dekret wystarczył, a każdy mógł wtedy modlić się w domu?" Udajesz? Przecież wiesz, że wierzącemu chrześcijaninowi duchowni są potrzebni. Co spowiadać się tez w domu sami sobie mieli? Chrzcić dzieci, dawać śluby, odprawiac nabozeństwa?
                          2. Dlaczego mordowali. Prof. Serczyk (ze spotkania z nim, wypowiedź nie autoryzowana): "Przecież dla motłochu bardziej atrakcyjne jest ograbic dwór, zamordować dziedzica i zgwałcic dziedziczkę niż w spokoju pracować."
                          3. "kler podżegając fanatyków do walki wcale nie pogodził się z dekretem." Powtarzam źródeł jest dosyć. Prasa bolszewicka (były tylko gazety lewicowych eserów, ale zakneblowane cenzurą) każdy przejaw oporu wobec swej władzy nagłaśniała. Tym czasem cisza. Brak wzmianek o podżeganiu, o jakichś akcjach "fanatyków".
                          • krytykantka07 Re: Cerkiew a bolszewicy(2) 19.08.10, 21:24
                            zzasadami napisał:

                            > 1."Dlaczego zatem bolszewicy mordowali, skoro ten dekret wystarczył, a każdy
                            mó> gł wtedy modlić się w domu?" Udajesz? Przecież wiesz, że wierzącemu
                            chrześcijan> inowi duchowni są potrzebni. Co spowiadać się tez w domu sami sobie
                            mieli? Chrz
                            > cić dzieci, dawać śluby, odprawiac nabozeństwa?

                            Zaraz zaraz przyjacielu...
                            Mówimy o nowej religii choć bez bogów, a nie o kontynuowaniu starej choćby w
                            podziemiu.
                            Wyjaśniliśmy już sobie w innym wątku, że nawet nie wiemy jak wyglądały obrządki
                            jeśli chodzi o oddawanie czci dawnym bogom.
                            A dlaczego tego nie wiemy?
                            Bo ci co wprowadzili nową religię wcale nie pozwalali, aby ludzie pobierali się
                            lub byli grzebali zgodnie z dawnymi wierzeniami.
                            Tamto popierałeś, a tego już nie?
                            Czemuż nie jesteś tak samo wyrozumiały dla bolszewików, którzy tak jak kiedyś
                            chrześcijanie chcieli zniszczyć starą religię?

                            > 2. Dlaczego mordowali. Prof. Serczyk (ze spotkania z nim, wypowiedź nie
                            autoryz> owana): "Przecież dla motłochu bardziej atrakcyjne jest ograbic dwór,
                            zamordowa> ć dziedzica i zgwałcic dziedziczkę niż w spokoju pracować."

                            A dzięki komu niby był ten motłoch?
                            Skoro sobie już w ten sposób gawędzimy, a ja odnoszę się do książek ( bynajmniej
                            nie kronik ) to powiem tak.
                            W " wojnie i pokój " został ukazany los rosyjskich chłopów i wiesz, że wtedy gdy
                            jest scena udaremniania wyjazdu księżniczce Marii ja stanęłam po stronie
                            księżniczki, nie bacząc w ogóle na to, że chłopi byli całe życie uciskani.
                            Później to zrozumiałam i zmieniłam zdanie.

                            > 3. "kler podżegając fanatyków do walki wcale nie pogodził się z dekretem."
                            Powt> arzam źródeł jest dosyć. Prasa bolszewicka (były tylko gazety lewicowych
                            eserów > , ale zakneblowane cenzurą) każdy przejaw oporu wobec swej władzy
                            nagłaśniała.
                            > Tym czasem cisza. Brak wzmianek o podżeganiu, o jakichś akcjach "fanatyków".

                            Czyli fanatycy i podżegacze byli po prostu od bolszewików sprytniejsi...
                            Ale to zrozumiałe.
                            Kler takie metody zawsze prezentował...
                            • zzasadami Re: Cerkiew a bolszewicy(2) 24.08.10, 14:56
                              1. Tak tamto popieram, bo to był jakościowy skok cywiliacyjny. W Bolszewii to regres do czasów Dzigis Chana.
                              2. Niewola tatarska, późne zniesienie poddaństwa wytworzyły pewien typ mentalności w Rosji. Trzymani krótko za twarz są pracowici i uczynni. Jak im sie popuści pełna anarchia. Polecam markiza Coustine'a bodajże "Listy z Rosji".
                              3.Sprytniejsi. He! CzK to wówczas najlepsza policja polityczna na swiecie. Od nastepczyni CzK NKWD gestapo się uczyło.
                              • krytykantka07 Re: Cerkiew a bolszewicy(2) 27.08.10, 09:27
                                zzasadami napisał:

                                > 1. Tak tamto popieram, bo to był jakościowy skok cywiliacyjny. W Bolszewii to
                                r> egres do czasów Dzigis Chana.

                                Czyli normalnie tak jak powinno być wtedy gdy wiedzy brakuje temu, co chce
                                rządzić ;).
                                Dokładnie tak samo było w przypadku Kościoła w czasach średniowiecza.
                                Czy mentalność ludzi od tego czasu się zmieniła?

                                > 2. Niewola tatarska, późne zniesienie poddaństwa wytworzyły pewien typ
                                mentalno> ści w Rosji. Trzymani krótko za twarz są pracowici i uczynni. Jak im
                                sie popuśc> i pełna anarchia.

                                Dokładnie tak jak w przypadku wierzących.
                                Dlatego tak boją się ateizmu...
                                Wtedy nikt ich za twarz krótko trzymał nie będzie i wtedy sodoma i gomora no i
                                zemsta boga, a później wieczne piekło...

                                > Polecam markiza Coustine'a bodajże "Listy z Rosji".

                                Dzięki przyjacielu.
                                I bez nich wiem do czego prowadzi podobna mentalność.
                                A skąd wiem?
                                Z naszych czasów...

                                > 3.Sprytniejsi. He! CzK to wówczas najlepsza policja polityczna na swiecie. Od
                                n> astepczyni CzK NKWD gestapo się uczyło.

                                Sprytniejsi. Dokładnie tak.
                                Już nie zapytam czego można było się nauczyć z czasów ciemnoty i polowania na
                                czarownice.
                                Ta sama metoda.
                                Mówiłam Ci już, że mentalność ludzi się nie zmienia?
                                Rekiny skóry nie zmieniają ;).
                                Gorzej jak ktoś przejmuje metody swoich wrogów.
                                A tak się stało w przypadku bolszewików.
                                Ale im można to wybaczyć, bo wszak wykształceni dzięki trzymaniu ich za twarz
                                nie byli.
                                I do tego niewierzący w boga byli i reszta dla nich braćmi nie była.
                                Tak mają tylko wierzący w Boga ojca wszystkich ludzi, a raczej w boga wojny,
                                który wybiera sobie ludzi...
                                Jak można tych dwóch bogów mylić?
                                • zzasadami Sprytni? 27.08.10, 11:13
                                  1."Czyli normalnie tak jak powinno być wtedy gdy wiedzy brakuje temu, co chce rządzić ;).Dokładnie tak samo było w przypadku Kościoła w czasach średniowiecza." Dokładnie tak. Rządzącym brakowało wiedzy. Kościół jej dostarczał jako sługa unizony.
                                  2."Dokładnie tak jak w przypadku wierzących." Dokładnie odwrotnie.Jestem wolny,mam wolną wolę.Ateista wierzy (he, he), że ulega wpływom zwierzęcych instynktów, boć człowiek to myslący ssak. Jam Dziecie Boże z wolna wolą.
                                  3. "Mówiłam Ci już, że mentalność ludzi się nie zmienia?" Zmienia. Wybacz ale będe przedkładał wyniki żmudnych badań historyków nad Twoją intuicję.
                                  4. "Gorzej jak ktoś przejmuje metody swoich wrogów." W kwestii inwigilacji społeczeństwa początkowo od carskiej ochrany. Szybko jednak uczeń przewyzszył mistrza. Doprowadzili ten system kontroli do mistrzostwa. Nikt nie ziewnął, zeby CzK (NKWD) o tym nie wiedziała.Więc nie było "sprytnych". Niemcy meczyli się z polskim podziemiem całą wojnę (1939 - 1945). NKWDyści na Kresach rozbili tę organizacje w kilka miesięcy (1939 - 40).
                                  • nehsa Re: Sprytni? 27.08.10, 11:34
                                    No, jakbyś podał dowód na posiadanie wolnej woli, to już byłoby coś.
                                    • zzasadami W.W. 27.08.10, 12:34
                                      Bóg tak mnie stworzył, że dał mi wolny wybór, czy bedę w niego wierzył, czy nie. Gdybym nie miał wolnej woli miałbym w mózgu zakodowany "imperatyw kategoryczny" wiary w niego. Pan nie chciał stworzyc takich "posłusznych komputerków" i dlatego dał nam wolna wolę.
                                      • nehsa Re: W.W. 28.08.10, 12:25
                                        zzasadami napisał:
                                        "> Bóg tak mnie stworzył, że dał mi wolny wybór, czy bedę w niego
                                        wierzył, czy nie. Gdybym nie miał wolnej woli miałbym w mózgu
                                        zakodowany "imperatyw kategoryczny" wiary w niego. Pan nie chciał
                                        stworzyc takich "posłusznych komputerków" i dlatego dał nam wolna
                                        wolę."

                                        **W prelekcjach i pogadankach, to może i jesteś przekonujący, czego
                                        nie zazdroszczę. Ale bez dowodu na posiadanie wolnej woli, to twoje
                                        pogaduchy nadają się do poduchy.

                                        Ale z tego krótkiego tektu wynika, że jesteś tak słabiutki, że nie
                                        musisz mi odpisywać. Poprostu, nie ma z tobą o czym rozmamwiać.

                                        W każdym razie polski, katolicki kler dygoce przed tobą i
                                        krytykantką07, ze strachu. Nie bądźcie aż tak bezwzględni.
                                  • krytykantka07 Re: Sprytni? 28.08.10, 15:58
                                    zzasadami napisał:

                                    > 1. Dokładnie tak. Rządzącym brakowało wiedzy. Kościół jej dostarczał jako
                                    sługa > unizony.

                                    To zrozumiałe.
                                    Skoro takich rządzących, którym brakowało wiedzy wybierał, to musiał myśleć za
                                    nich...
                                    Ale z tą sługą uniżonym to byłabym ostrożna.
                                    Pycha to cecha Kościoła...

                                    > 2. Dokładnie odwrotnie.Jestem wolny, > mam wolną wolę.Ateista wierzy
                                    (he, he), że ulega wpływom zwierzęcych ins> tynktów, boć człowiek to myslący
                                    ssak. Jam Dziecie Boże z wolna wolą.

                                    Ateista wierzy, że sam ma wpływ na swoje życie.
                                    Zupełnie jak wierzący myśląc, że ma wolną wolę.
                                    Ale to wierzący wierzy, że bez boga ludzie ulegają zwierzęcym instynktom i
                                    dlatego szkaluje dobre imię ateistów.
                                    A sytuacja jest akurat odwrotna.
                                    Z bogiem ulega się zwierzęcym instynktom, bo wiara w boga tłumaczy wszystko.
                                    Natomiast rozsądek i odpowiedzialność powoduje, że zwierzęcym instynktom się nie
                                    podlega.
                                    I to nie ma nic wspólnego z jakimkolwiek bogiem.
                                    Zależy od człowieka.
                                    Natomiast, gdy człowiek wierzy, że po jego stronie stoi bóg, to ulega zwierzęcym
                                    instynktom lub z nimi walczy, a raczej z tymi co w jego mniemaniu na pokuszenie
                                    go wodzą.
                                    I tu już nic od człowieka nie zależy.
                                    Każdy, bez względu na charakter, pewny, że bóg go wybrał zachowuje się tak samo...
                                    Odpowiedzialności wszak przejawiać nie musi, bo to za niego ma myśleć bóg.
                                    Jego złe obiektywnie uczynki w dobro ma obrócić.

                                    > 3. "Mówiłam Ci już, że mentalność ludzi się nie zmienia?" Zmienia. Wybacz ale
                                    b> ęde przedkładał wyniki żmudnych badań historyków nad Twoją intuicję.

                                    Wybaczam ;).
                                    Twoi historycy pozorną pracą się zajmują, bo boją się wnikać w temat dla siebie
                                    niewygodny.
                                    Tak samo komentują Wandeę.

                                    > 4. W kwestii inwigilacji społ> eczeństwa początkowo od carskiej ochrany.
                                    Szybko jednak uczeń przewyzszył mistr> za. Doprowadzili ten system kontroli do
                                    mistrzostwa. Nikt nie ziewnął, zeby CzK> (NKWD) o tym nie wiedziała.

                                    To chyba za przykładem świętej inkwizycji.

                                    > Więc nie było "sprytnych".

                                    Owszem byli.
                                    Dlatego przez tych prowokatorów tylu niewinnych ludzi zginęło...

                                    > Niemcy meczyli się z pol> skim podziemiem całą wojnę (1939 - 1945). NKWDyści
                                    na Kresach rozbili tę organi> zacje w kilka miesięcy (1939 - 40).

                                    Niemcy u siebie nie byli i mieli jednak coś w rodzaju obycia w świecie.
                                    Nie byli li tylko maszynami do zabijania.
                                    Bolszewicy nie byli wykształceni.
                                    Byli tylko maszynami do zabijania.
                                    Tak jak fanatycy w średniowieczu...
                                    Wizję tylko mieli inną.
                    • zzasadami Cerkiew zaczyna "wojnę" 07.08.10, 13:04
                      Co na to Tichon? Ano zaczyna "wojnę kleru". Co robi? Wysyła list protestacyjny (nie, nie przeciwko szykanowaniu cerkwii, a przeciwko terrorowi bolszewickiemu!) (X 1918)!! Bolszewicy aresztują Tichona. Z aresztu Tichon wydaje list pasterski, ocenzurowany i opublikowany przez prasę bolszewicką. Z ocenzurowanego listu wynika że wszyscy wierni winni być bezwarunkowo posłuszni władzy bolszewickiej.
                      • krytykantka07 Re: Cerkiew zaczyna "wojnę" 13.08.10, 09:23
                        zzasadami napisał:

                        > Co na to Tichon? Ano zaczyna "wojnę kleru". Co robi? Wysyła list protestacyjny
                        > (nie, nie przeciwko szykanowaniu cerkwii, a przeciwko terrorowi bolszewickiemu!
                        > ) (X 1918)!! Bolszewicy aresztują Tichona. Z aresztu Tichon wydaje list
                        pasters> ki, ocenzurowany i opublikowany przez prasę bolszewicką. Z
                        ocenzurowanego listu > wynika że wszyscy wierni winni być bezwarunkowo
                        posłuszni władzy bolszewickiej

                        I Ty się dziwisz, że wszyscy wierni nie chcieli być bezwarunkowo posłuszni
                        władzy bolszewickiej?
                        Pierwszy list dla fanatyków był ważny.
                        Drugi do nich nie przemawiał, bo wiedzieli, że był pisany pod presją.
                        Tym bardziej wiedzieli, że Tichon tak nie myśli i należy walczyć.
                        • zzasadami Re: Cerkiew zaczyna "wojnę" 13.08.10, 14:08
                          1. Pierwszy list był wysłany do rządu bolszewickiego i nie był upubliczniony ze zrozumiałych względów.
                          2.A gdzież taki "fanatyk" dajmy na to we Włodzimierzu, czy Rostowie mógł wiedzieć, że Tichona aresztowano?! Nie było komórek, internetu, tylko prasa bolszewicka :)))
                          3. Bolszewicy nigdy nie wspominali, że mieli (poza obroną przed profanacjami cerkwi (wyroki - 250) z których najsłynniejsze były wydarzenia w Szui - 4,5 ofiar ognia ckm do tłumu wiernych – na posiedzeniu Politbiura poświęconemu tym wydarzeniom Lenin nic nie wspomina o inspiracji kleru, tylko mówi o unicestwieniu Cerkwi – 19 III 1922)problemy z unicestwieniem Cerkwi. Kłopoty to oni mieli z eksportem swej rewolucji poza granice Wielkiej Rusi, z buntem marynarzy w Kronsztadzie (1921 - sami anarchiści, żadnego duchownego), z buntem chłopskim w guberni tambowskiej ( 1921 - zero duchownych, poszło o przymusowe rekwizycje żywności). Nawet głód (1921) ich nie ruszał. To były problemy bolszewików, nie potulnie znosząca anihilację Cerkiew
                          • krytykantka07 Re: Cerkiew zaczyna "wojnę" 19.08.10, 22:11
                            zzasadami napisał:

                            > 1. Pierwszy list był wysłany do rządu bolszewickiego i nie był upubliczniony
                            ze > zrozumiałych względów.

                            Ale upubliczniony był zamiar wysłania owego listu.
                            A później został upubliczniony drugi list.
                            To dawało do myślenia...

                            > 2.A gdzież taki "fanatyk" dajmy na to we Włodzimierzu, czy Rostowie mógł
                            wiedzi> eć, że Tichona aresztowano?! Nie było komórek, internetu, tylko prasa
                            bolszewic> ka :)))

                            Ale były też cerkwie, które zgodnie z tym co napisałeś musiały być zarzewiem
                            konfliktu o władzę.

                            > 3. Bolszewicy nigdy nie wspominali, że mieli (poza obroną przed profanacjami
                            c> erkwi (wyroki - 250) z których najsłynniejsze były wydarzenia w Szui - 4,5
                            ofi> ar ognia ckm do tłumu wiernych – na posiedzeniu Politbiura poświęconemu t>
                            ym wydarzeniom Lenin nic nie wspomina o inspiracji kleru, tylko mówi o unicestw>
                            ieniu Cerkwi – 19 III 1922)problemy z unicestwieniem Cerkwi.

                            Czyli najważniejszym problemem bolszewików jednak była cerkiew.
                            A to niby dlaczego?

                            > Kłopoty to o> ni mieli z eksportem swej rewolucji poza granice Wielkiej Rusi,
                            z buntem maryna> rzy w Kronsztadzie (1921 - sami anarchiści, żadnego
                            duchownego), z buntem chłop> skim w guberni tambowskiej ( 1921 - zero
                            duchownych, poszło o przymusowe rekwiz
                            > ycje żywności). Nawet głód (1921) ich nie ruszał. To były problemy
                            bolszewików,> nie potulnie znosząca anihilację Cerkiew

                            Problemy i tak wynikały z obrony starego porządku.
                            Zatem i tak wywołane były przez kler, który tym ludziom wcześniej pranie mózgu
                            zrobił, aby walczyli z bolszewikami.
                            Dalej poszło jak w Wandei i ilość ofiar tylko wzmagała po dwóch stronach
                            nienawiść...
                            • zzasadami Re: Cerkiew zaczyna "wojnę" 24.08.10, 15:38
                              1. Lenin chciał upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu. Ograbiwszy cerkiew z wszelkich liturgicznych kosztowności zarobić. Na potrzeby ludzi. Nie. Na ratowanie gospodarki zrujnowanej przez samych bolszewików i na potrzeby rządu oraz CzK. Druga rzecz to sprowokowanie kleru i tych twoich "fanatyków". Udało mu sie to w minimalnym stopniu. Ale i tak później zniszczył cerkiew.
                              2. A co cerkwie miały Internet? Informowały, sie nawzajem, co sie u nich dziej? Co z Tichonem w Moskwie?
                              3. Problem z cerkwią to jej ograbienie i eliminacja fizyczna. Ale cóż to dla mołojców z CzK!
                              4. Jakiego starego porządku? Marynarze, to dzicz anarchistyczna, która sądziła, że rewolucja będzie miała inny przebieg. Chłopi. Jak Ci ostatni worek zboża grożąc bronią zabierają. Co byś zrobiła? Czy byłaby to obrona starego porządku, czy obrona konieczna przed śmiercią głodowa? Zaręczam Ci, że twoja koncepcja pogodzenia się ofiary ze swym losem nie sprawdziłaby sie. Tyle osób by umarło z głodu ile w trakcie pacyfikacji.
                              • krytykantka07 Re: Cerkiew zaczyna "wojnę" 27.08.10, 10:52
                                zzasadami napisał:

                                > 1. Lenin chciał upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu. Ograbiwszy cerkiew z
                                ws> zelkich liturgicznych kosztowności zarobić. Na potrzeby ludzi. Nie. Na
                                ratowani> e gospodarki zrujnowanej przez samych bolszewików i na potrzeby rządu
                                oraz CzK.

                                I Ty się dziwisz?
                                Ja wcale.
                                Skoro uznał, że jedna przyczyna powoduje dane zjawisko to tę przyczynę chciał
                                zwalczyć.
                                A inaczej robili inni politycy czyli populiści?
                                Bezkrwawo teraz, ale tok myślenia ten sam.
                                Mit " więcej " to tylko mit, który ludzie biorą za prawdę.

                                > Druga rzecz to sprowokowanie kleru i tych twoich "fanatyków". Udało mu sie to
                                > w minimalnym stopniu.

                                Uważam, że w wystarczającym.

                                > Ale i tak później zniszczył cerkiew.

                                Taaaaaaa? Ale jak feniks z popiołów się odrodziła ;).

                                > 2. A co cerkwie miały Internet? Informowały, sie nawzajem, co sie u nich
                                dziej? > Co z Tichonem w Moskwie?

                                Jeszcze trochę i pomyślę, że informacja i plotka bez internetu nie działa.
                                Jak sobie ludzie przed wiekami radzili to pojęcia nie mam ;).
                                Nawet w czasie wojny listy kursowały...
                                A kler pisać umiał.

                                > 3. Problem z cerkwią to jej ograbienie i eliminacja fizyczna. Ale cóż to dla
                                mo> łojców z CzK!

                                Czyli sam widzisz jaką nienawiść wzbudzała u tym mołojców.

                                > 4. Jakiego starego porządku? Marynarze, to dzicz anarchistyczna, która
                                sądziła, > że rewolucja będzie miała inny przebieg.

                                Oczywiście, a wolą boga nie dało się już nic tłumaczyć.
                                Natomiast posłuch wprowadzić trzeba było.
                                Z bogiem posłuch wprowadza się łatwiej ;).

                                > Chłopi. Jak Ci ostatni worek zboża gr> ożąc bronią zabierają. Co byś zrobiła?
                                Czy byłaby to obrona starego porządku, c> zy obrona konieczna przed śmiercią
                                głodowa?

                                A gdyby pop na kazaniu ogłosił co i dlaczego zrobią i dlaczego trzeba się
                                podzielić z innymi, bo Jezus tak kazał?
                                Zrobił to jakiś pop?

                                > Zaręczam Ci, że twoja koncepcja pog> odzenia się ofiary ze swym losem nie
                                sprawdziłaby sie. Tyle osób by umarło z gł> odu ile w trakcie pacyfikacji.

                                Nie zakładaj czegoś, czego udowodnić nie jesteśmy w stanie ;).
                                Tak było w przypadku pierwszych chrześcijan.
                                I niekoniecznie ci sami ludzie by umarli i nie wiadomo jak prześladowcy by
                                zareagowali na dowód miłości bliźniego...
                                • zzasadami Re: Cerkiew zaczyna "wojnę" 27.08.10, 11:37
                                  1. "I Ty się dziwisz?" Tak. Nie kazdy złodziej okradłszy swoją ofiarę morduje ją jeszcze."A inaczej robili inni politycy czyli populiści?" Najczęściej nie unicestwiali fizycznie swoich przeciwników politycznych.
                                  2. "Taaaaaaa? Ale jak feniks z popiołów się odrodziła ;)." Kiedy? Ile lat po tej hekatombie?
                                  3."Jeszcze trochę i pomyślę, że informacja i plotka bez internetu nie działa." Ile czasu zajmie plotce przedostanie się z Władywostoku do Moskwy? Rozumujesz kategoriami sredniego kraju, nie najwiekszego na świecie. "A kler pisać umiał." Tylko jak ten list wysłać? Poczta - upaństwowiona (cenzura - otwierają listy), Przez posłańca? Patrole RKKA i CzK na kazdym kroku.
                                  4. Nie wzbudzać. O nienawiści, motłochu, prostocie ograbienia dworu i zgwałcenia dziedziczki juz było. Nie wałkujmy tego od początku.
                                  5. "A gdyby pop na kazaniu ogłosił co i dlaczego zrobią i dlaczego trzeba się podzielić z innymi, bo Jezus tak kazał? Zrobił to jakiś pop?" Podzielić się - to po co ja tyle wypisywałem Ci o postepowaniu Tichona jesli chodzi o naczynia liturgiczne na pomoc Powołżu?
                                  Bolszewikom nie chodziło by chłop "podzielił się" oni chcieli zabrać mu wszystko do ostatniego ziarenka. Stąd bunty chłopskie.
                                  • krytykantka07 Re: Cerkiew zaczyna "wojnę" 28.08.10, 16:12
                                    zzasadami napisał:

                                    > 1. "I Ty się dziwisz?" Tak. Nie kazdy złodziej okradłszy swoją ofiarę morduje
                                    j> ą jeszcze."

                                    A jak jego nienawiść jest niewyobrażalna?
                                    I przy tym prymitywny jest dzięki tym, co dostępu do wiedzy mu odmówili?

                                    > A inaczej robili inni politycy czyli populiści?" Najczęściej nie uni>
                                    cestwiali fizycznie swoich przeciwników politycznych.

                                    No skąd...
                                    Przy okazji unicestwiali fizycznie zwolenników owych przeciwników.
                                    Przeciwnicy najczęściej za ich plecami byli ukryci.
                                    Natomiast zwolennicy gorliwością się wykazywali...
                                    Dlatego ich łatwo można było unicestwiać.

                                    > 2. "Taaaaaaa? Ale jak feniks z popiołów się odrodziła ;)." Kiedy? Ile lat po
                                    te> j hekatombie?

                                    O wiele za wcześnie!

                                    > 3. > Ile czasu zajmie plotce przedostanie się z Władywostoku do Moskwy?
                                    Rozumujesz k> ategoriami sredniego kraju, nie najwiekszego na świecie. "A kler
                                    pisać umiał."

                                    Tyle na ile pozwolą ci, co akcję prowokacyjną prowadzą...

                                    > Tylko jak ten list wysłać? Poczta - upaństwowiona (cenzura - otwierają listy),
                                    > Przez posłańca? Patrole RKKA i CzK na kazdym kroku.

                                    No to było pisać listy i prowokować bolszewików?

                                    > 4. Nie wzbudzać. O nienawiści, motłochu, prostocie ograbienia dworu i
                                    zgwałceni> a dziedziczki juz było. Nie wałkujmy tego od początku.

                                    Zgadzam się.
                                    Było o tym co ludźmi kieruje.
                                    Otóż nienawiść do tych, co ich skrzywdzili lub skrzywdzili tych, co im wmówili
                                    poczucie krzywdy.
                                    Właśnie ci podżegacze zarażają innych swoją nienawiścią.
                                    I zawsze na podatny grunt trafią...

                                    > 5. "A gdyby pop na kazaniu ogłosił co i dlaczego zrobią i dlaczego trzeba się
                                    p> odzielić z innymi, bo Jezus tak kazał? Zrobił to jakiś pop?" Podzielić się
                                    - > to po co ja tyle wypisywałem Ci o postepowaniu Tichona jesli chodzi o
                                    naczynia > liturgiczne na pomoc Powołżu?


                                    Wypisywałeś, aby mnie przekonać, że postępowanie Tichona z miłości do
                                    bolszewików nie wynikało.
                                    O tym to ja dzięki temu wiem, choć intuicyjnie też wiedziałam...
                                    On bolszewików nie przekonał, bo ich nienawidził, a musiał się im tylko
                                    podporządkować i o tym jego zwolennicy wiedzieli.
                                    A o nadgorliwości już pisałam...

                                    > Bolszewikom nie chodziło by chłop "podzielił się" oni chcieli zabrać mu
                                    wszystk> o do ostatniego ziarenka. Stąd bunty chłopskie.

                                    To zrozumiałe, że chcieli mu zabrać.
                                    W końcu sami do tej pory nic nie mieli i chcieli, aby teraz on nic nie miał.
                                    Pytanie: dlaczego oni do tej pory nic nie mieli i dlaczego mieli tak wielkie
                                    poczucie krzywdy...
                                • zzasadami Re: Cerkiew zaczyna "wojnę" 27.08.10, 11:37
                                  1. "I Ty się dziwisz?" Tak. Nie kazdy złodziej okradłszy swoją ofiarę morduje ją jeszcze."A inaczej robili inni politycy czyli populiści?" Najczęściej nie unicestwiali fizycznie swoich przeciwników politycznych.
                                  2. "Taaaaaaa? Ale jak feniks z popiołów się odrodziła ;)." Kiedy? Ile lat po tej hekatombie?
                                  3."Jeszcze trochę i pomyślę, że informacja i plotka bez internetu nie działa." Ile czasu zajmie plotce przedostanie się z Władywostoku do Moskwy? Rozumujesz kategoriami sredniego kraju, nie najwiekszego na świecie. "A kler pisać umiał." Tylko jak ten list wysłać? Poczta - upaństwowiona (cenzura - otwierają listy), Przez posłańca? Patrole RKKA i CzK na kazdym kroku.
                                  4. Nie wzbudzać. O nienawiści, motłochu, prostocie ograbienia dworu i zgwałcenia dziedziczki juz było. Nie wałkujmy tego od początku.
                                  5. "A gdyby pop na kazaniu ogłosił co i dlaczego zrobią i dlaczego trzeba się podzielić z innymi, bo Jezus tak kazał? Zrobił to jakiś pop?" Podzielić się - to po co ja tyle wypisywałem Ci o postepowaniu Tichona jesli chodzi o naczynia liturgiczne na pomoc Powołżu?
                                  Bolszewikom nie chodziło by chłop "podzielił się" oni chcieli zabrać mu wszystko do ostatniego ziarenka. Stąd bunty chłopskie.
                    • zzasadami 1921 - 1922 07.08.10, 13:10
                      Korzenie ekonomiczne egzystencji cerkwi zostały podciete. Choc pogodzona z reżimem bolszewicki organizacja nadal jednak istniała.Od czego jednak zdolnosci prowokacyjne Lenina. Z bezinteresownej wściekłej nienawiści chciał on zniszczyć resztki struktur cerkwii. Niebawem pretekst się znalazł. W 1921 rozpoczął się głód. Ponad 30 mln ludzi głodował...cdn
                      • krytykantka07 Re: 1921 - 1922 13.08.10, 09:32
                        zzasadami napisał:

                        > Korzenie ekonomiczne egzystencji cerkwi zostały podciete. Choc pogodzona z
                        reżi> mem bolszewicki organizacja nadal jednak istniała.

                        Jasne zupełnie jak kler w PRL -u przy czym ludzie byli mniej oświeceni.

                        > Od czego jednak zdolnosci pro> wokacyjne Lenina. Z bezinteresownej wściekłej
                        nienawiści chciał on zniszczyć re> sztki struktur cerkwii.

                        Nie z bezinteresownej wściekłej nienawiści.
                        Raczej z rozsądku w obronie swojej władzy, którą podkopywał mu kler.
                        Tak samo walczył o władzę jak wcześniej Kościół, wykorzeniając religię, aby
                        wprowadzić chrześcijaństwo...
                        Gdyby było tak jak mówisz i cerkiew by się podporządkowała to nikogo nie
                        musiałby prześladować.

                        > Niebawem pretekst się znalazł. W 1921 rozpoczął się głó> d. Ponad 30 mln ludzi
                        głodował...cdn

                        Przepraszam bardzo, ale na ten pretekst to Rosja zapracowała już wcześniej
                        nieudolnymi rządami, które wspierał kler.
                        Zapominasz, że to co Ty uważasz za przyczynę już było skutkiem.
                        Lenina tak jak Hitlera czy przywódców Rewolucji Francuskiej stworzył kler, który
                        dbał tylko o swoją władzę...
                        Jest bardzo niewielu ludzi mających zdolności przywódcze i potrafiących
                        samodzielnie myśleć ale jednak są.
                        A tworzy ich zawsze niesprawiedliwy system!
                        • zzasadami Re: 1921 - 1922 13.08.10, 14:18
                          1.„Raczej z rozsądku w obronie swojej władzy, którą podkopywał mu kler.” O Leninie: „podstawowym Einsellung – by użyć popularnego niemieckiego terminu z zakresu psychologii – była nienawiść” („Slavic Reviev” t. XII, 1934, nr 36 s 592 – 593), Gorki o Leninie „myśląca gilotyna” Lenin: „Cel: oczyszczenie ziemi rosyjskiej ze wszystkich szkodliwych insektów, z pcheł- oszustów, z pluskiew bogaczy Itak dalej, i tak dalej.” Dla niego bogacz, pop to nie ludzie, to insekty! Por. Hitler o Żydach w Mein Kampf.
                          2. Zapracował stary system? Upadł był on w 1917 a głód zaczął się w 1921. Kto poprzez system przymusowych rekwizycji zboża (zabierali nawet to przeznaczone na zasiew) i idiotycznej polityki wobec chłopstwa „zapracował” na głód? Rządy caratu czy bolszewicy?
                          3. „Tak samo walczył o władzę jak wcześniej Kościół, wykorzeniając religię, aby
                          wprowadzić chrześcijaństwo... „ No, pewnie szczególnie za rządów Dioklecjana.
                          4. Dlaczego „fanatycy” religijni nie ubili Lenina, nawet nie próbowali. Zamachu dokonała za to „fanatyczka prawdziwej rewolucji” anarchistka, potem lewicowa srka fanny Kaplan?
                          • zzasadami Głód i niszczenie Cerkwi. 13.08.10, 15:16
                            Głód. Tichon ofiaruje na cele pomocy „niepoświęcone” naczynia liturgiczne („poświęcone” – ich użycie do celów świeckich uznawane było za świętokradztwo). Ofertę bolszewicy pominęli milczeniem (w prasie także). Trocki wpadł na chytry pomysł – w prasie zaczęto żądać konfiskaty wszystkich naczyń liturgicznych. Tichon zaproponował, ze Cerkiew zbierze tyle pieniędzy, ile warte są poświęcone naczynia. Spotkał się z odmowa władz bolszewickich. Wojsko zaczęło rabować Cerkwie. Bezbronni wierni starali się rabunek powstrzymać – przeciwko nim użyto broni. Zapadały wyroki – 250. Doszło do rozruchów w Szui, o czym wspominałem. Dalej rabowano. Czy kosztowności poszły na rzecz głodujących? Znasz przecież bolszewików. „Za wszelką cenę musimy dokończyć odbieranie cerkiewnych kosztowności w sposób najbardziej stanowczy i szybki. Dzięki temu zapewnimy sobie kapitał wart kilkaset milionów rubli w złocie(…) Bez tego kapitału nie będzie można prowadzić prac państwowych w ogóle, w szczególności dokonać odbudowy gospodarczej, a zwłaszcza umocnić naszej pozycji w Genui.” Lenin, posiedzenie Politbiura 19 III 1922.
                            Rozpoczęły się procesy.
                            - w Szui – 3 wyroki śmierci.
                            - proces w Moskwie – 54 oskarżonych (świeckich i duchownych) – 5 straconych
                            - proces w Piotrogrodzie -86 oskarżonych ( świadków zeznających na korzyść oskarżonych po prostu aresztowano) – 4 stracono ( w tym metropolita Beniamin)
                            Watykan (maj 1922) proponuje bolszewikom zapłatę za naczynia liturgiczne (katolickie i prawosławne) – ze strony bolszewików milczenie.
                            Po cichu czk zaczyna działać.Abp. Permu Andronikowi obcięto uszy i nos, wydłubano oczy i przewieziono przez miasto, po czy wrzucono do rzeki.. Od 1917 stracono 322 duchownych, na zesłaniu – 10 000 popów. Świeckich w samym 1922 z powodu konfiskaty zabito 8000.
                            A dla głodujących na Powołżu nie zrobiono nic…
                            Masz tych rozsądnie broniących władzy przed klerem i „fanatykami” bolszewików i krwiożerczą cerkiew żądną władzy!
                            • krytykantka07 Re: Głód i niszczenie Cerkwi. 19.08.10, 22:49
                              zzasadami napisał:

                              > Głód. Tichon ofiaruje na cele pomocy „niepoświęcone” naczynia litur
                              > giczne („poświęcone” – ich użycie do celów świeckich uznawane
                              > było za świętokradztwo).

                              A czym miało być owo świętokradztwo, skoro cerkiew takiego słowa nie powinna używać?

                              > Ofertę bolszewicy pominęli milczeniem (w prasie także > ). Trocki wpadł na
                              chytry pomysł – w prasie zaczęto żądać konfiskaty wszy> stkich naczyń
                              liturgicznych.

                              To chyba normalne, skoro religię chcieli wykorzenić, a tu jakieś przejawy kultu
                              dla poświęconych naczyń...

                              > Tichon zaproponował, ze Cerkiew zbierze tyle pieni> ędzy, ile warte są
                              poświęcone naczynia. Spotkał się z odmowa władz bolszewickic> h.

                              Bo nie chodziło tylko o pieniądze, ale też o zniszczenie religii.

                              > Wojsko zaczęło rabować Cerkwie. Bezbronni wierni starali się rabunek powstrz>
                              ymać – przeciwko nim użyto broni. Zapadały wyroki – 250. Doszło do > rozruchów w
                              Szui, o czym wspominałem. Dalej rabowano.

                              No właśnie: wierni starali się rabunek powstrzymać.
                              Bo co?
                              Bo tego wymagał od nich bóg?
                              Kto im kazał?

                              > Czy kosztowności poszły n> a rzecz głodujących? Znasz przecież bolszewików.
                              „Za wszelką cenę musimy > dokończyć odbieranie cerkiewnych kosztowności w sposób
                              najbardziej stanowczy i > szybki. Dzięki temu zapewnimy sobie kapitał wart
                              kilkaset milionów rubli w złoc> ie(…) Bez tego kapitału nie będzie można
                              prowadzić prac państwowych w ogó> le, w szczególności dokonać odbudowy
                              gospodarczej, a zwłaszcza umocnić naszej p> ozycji w Genui.” Lenin, posiedzenie
                              Politbiura 19 III 1922.> Rozpoczęły się procesy.
                              > - w Szui – 3 wyroki śmierci.
                              > - proces w Moskwie – 54 oskarżonych (świeckich i duchownych) – 5 st
                              > raconych
                              > - proces w Piotrogrodzie -86 oskarżonych ( świadków zeznających na korzyść
                              oska> rżonych po prostu aresztowano) – 4 stracono ( w tym metropolita Beniamin)

                              Czyli jednak były bunty, bo niby skąd oskarżeni?
                              Bunty w obronie starego porządku...

                              > Watykan (maj 1922) proponuje bolszewikom zapłatę za naczynia liturgiczne
                              (katol> ickie i prawosławne) – ze strony bolszewików milczenie.

                              Masz pomysł z jakiego powodu było to milczenie?
                              Przypominam, że działo się to już po objawieniu w Fatimie...

                              > Po cichu czk zaczyna działać.Abp. Permu Andronikowi obcięto uszy i nos,
                              wydłuba> no oczy i przewieziono przez miasto, po czy wrzucono do rzeki.. Od 1917
                              stracon> o 322 duchownych, na zesłaniu – 10 000 popów. Świeckich w samym 1922 z
                              po> wodu konfiskaty zabito 8000.

                              > A dla głodujących na Powołżu nie zrobiono nic…

                              Dlaczego ktoś miałby coś dla nich zrobić?
                              Wojna to wojna...

                              > Masz tych rozsądnie broniących władzy przed klerem i „fanatykami” b
                              > olszewików i krwiożerczą cerkiew żądną władzy!

                              Bolszewicy podobnie jak rewolucjoniści w Wandei nie mogli bronić tych, których
                              bronić chcieli, bo sami poszkodowani opowiedzieli się po drugiej stronie...
                              Ale to skłania mnie do następującej refleksji: skoro istnieją wojny domowe to
                              jakim prawem potępia się wojny światowe?
                              Kraj, który u siebie wprowadził wojnę domową nie ma prawa domagać się od
                              agresora z zewnątrz jakichkolwiek odszkodowań z tytułu wojny...
                              • nehsa Re: Spienieni pianobijcy! 24.08.10, 14:19
                                Temat tego wątku, pośród wątkowego tematycznego chłamu, zasługuje na
                                szczególną uwagę.

                                Wręcz zachęca najwybitniejszych forumowych asów, mieniących się być
                                ateistami, do poważnej dyskusji.

                                I już, już spadał z pierwszej strony z licznikiem 105 postów.

                                Tyle macie do powiedzenia na temat sprawiedliwości, godności, dobra,
                                zła i grzechu?

                                Stare spostrzeżenie mówi, że pieniądz lepszy, wypiera z rynku
                                pieniądz gorszy, a wiedza niesończenie racjonalna zawarta w
                                wiarygodnych świadectwach Nauki WSZECHMOGACEGO OJCA(Boga)
                                , musi
                                zwyciężyć w pojedynku z obłudną, upodlająca ludzi "Społeczną nauką
                                Kościoła rzymsko-katolickiego."

                                Ale ateistycznym asom, nieskończenie racjonalna Nauka Ojca(Boga)
                                się nie podoba
                                , bo to jest wbrew ich "przekonaniom".
                                Ale tymi przekonaniami=wypocinami swoich umysłów, mogą co
                                najwyżej pucować buty klerowi
                                , stąd smutny los, nie tylko tego
                                wątku.

                                W Polsce, poza kołtunami religijnymi, istnieje także kołtuństwo
                                ateistyczne
                                .
                                To są społeczności, które za pewnik przyjmują pierdoły, które im
                                przekazały, ich ałtoryjtety, dlatego ściśle stosują się do
                                zakazu, posługiwania się własnym rozumem.
                                • krytykantka07 Re: Spienieni pianobijcy! 24.08.10, 14:26
                                  Co się rzucasz przyjacielu?
                                  Ja z zzasadami prowadzę tu sobie spokojną i grzeczną polemikę.
                                  Wymieniamy swoje poglądy i precyzujemy swoje stanowisko.
                                  Gdzie tu spienienie widzisz?
                                  Ani ja nie toczę piany, ani z zasadami.
                                  To kulturalny i opanowany człowiek tak jak ja...
                                  • nehsa Re: Spienieni pianobijcy! 24.08.10, 16:30
                                    Po pierwsze, swój post napiałem po upływie pięciu dni milczenia
                                    od waszego ostatniego postu.


                                    Po drugie, niewiem, które z was jest ateistytcznych poglądów,
                                    ale na pewno nie ty, chociaż nie wiadomo?

                                    Po trzecie, ten sposób "prowadzenia wojny z klerem", jest de
                                    facto akceptacją jego nauki.
                                    • krytykantka07 Re: Spienieni pianobijcy! 24.08.10, 16:44
                                      nehsa napisał:

                                      > Po pierwsze, swój post napiałem po upływie pięciu dni milczenia
                                      > od waszego ostatniego postu.


                                      Rozumiem ;).
                                      Na odpowiedź nie mogłeś się doczekać.
                                      Chyba nie spodziewasz się, że ja albo z zzasadami będziemy śledzić wypowiedzi w
                                      tym wątku na okrągło?
                                      Ja dopiero od kilku dni mam internet, który nie wywala co chwilę.
                                      Dlatego więcej mogę pisać.
                                      No i do pisania też trzeba mieć wolne ;).
                                      Ale pociesz się.
                                      Ja w tym wątku pisać będę ;).

                                      > Po drugie, niewiem, które z was jest ateistytcznych poglądów, > ale na
                                      pewno nie ty, chociaż nie wiadomo?

                                      Właśnie do tego dochodzimy, to nie przeszkadzaj ;).

                                      > Po trzecie, ten sposób "prowadzenia wojny z klerem", jest de
                                      > facto akceptacją jego nauki.


                                      W żadnym razie.
                                      Ja celu z oczu nie tracę.
                                      Zadowolony? ;)
                                      • nehsa Re: Spienieni pianobijcy! 24.08.10, 23:08
                                        Czekam na wnioski, sposoby, propozycje.
                                        -
                                        • nehsa Re: Spienieni pianobijcy! 27.08.10, 09:11
                                          No ja cie, qurde, ale łune waleczne som.
                                          O jeny, ino coby tego klera nie dobili tera.
                                          • krytykantka07 Re: Spienieni pianobijcy! 27.08.10, 09:15
                                            nehsa napisał:

                                            > No ja cie, qurde, ale łune waleczne som.
                                            > O jeny, ino coby tego klera nie dobili tera.

                                            No już już...
                                            Uspokój się, bo korzystając z chwili wolnego zaczynam odpisywać.
                                            I nie podpowiadaj mi jak się walczy na argumenty.
                                            Tego ja nie robię ;)
                              • zzasadami Re: Głód i niszczenie Cerkwi. 24.08.10, 15:59
                                1. Jak nie powinna. jesli w kanonach wiary coś jest świętokradztwem, to nim jest.
                                2."skoro religię chcieli wykorzenić" Zniszczyć niczym nie prowokującą Cerkiew, Cerkiew godzącą się na wszystkie posunięcia władzy,Cerkiew, której chodziło tylko o fizyczne trwanie i mozliwość uprawiania kultu.
                                3. "Kto im kazał?" Raczej co. Sumienie przywiązanie do wiary. Akcje te były spontaniczne, reakcja władz przemyślana i zorganizowana.
                                4. Jakie bunty? Przypominasz sobie pokazowe procesy stalinowskie? Dodałem tę wzmianke o aresztowaniu świadków obrony, żebyś miała trop.
                                5. "Masz pomysł z jakiego powodu było to milczenie? Przypominam, że działo się to już po objawieniu w Fatimie..." Nie nie łapie. Z objawień jestem kiepski.
                                6. "Dlaczego ktoś miałby coś dla nich zrobić?" W 1922 było już po wojnie. Moze dlatego, że skonfiskowano olbrzymi majątek na pomoc dla nich.Oczywisty blef.Ważniejsza była konferencja w Genui (układ z Rapallo z Niemcami - wpółpraca militarna)
                                7. Wszyscy to twierdzą, że najgorszym rodzajem wojny jest wojna domowa. Jeszcze gorsza jest wojna z własnym bezbronnym narodem,toczona przez bolszewików, która kosztowała od 60 do 100 milionów ofiar
                                • krytykantka07 Re: Głód i niszczenie Cerkwi. 27.08.10, 10:12
                                  zzasadami napisał:

                                  > 1. Jak nie powinna. jesli w kanonach wiary coś jest świętokradztwem, to nim
                                  jes> t.

                                  Chyba się nie rozumiemy przyjacielu.
                                  W kanonach wiary naszych przodków też chyba było pojęcie świętokradztwa, a nikt
                                  ich nie pytał czy można niszczyć posągi ich bogów i inne świętości...
                                  Wyobrażasz sobie uczucia tamtych ludzi?
                                  Mówimy o narzucaniu nowej religii.
                                  Zatem to teraz nowa religia określa co jest świętokradztwem, a co nie.
                                  Nasi przodkowie przez to samo przeszli gdy krzyże usuwać chcieli i postawić z
                                  powrotem posągi swoich bogów...
                                  Czyli pojęcie " świętokradztwa " uległo zmianie...
                                  I do tego zostało obwarowane nakazami i zakazami oraz karami za
                                  nieprzestrzeganie tychże...

                                  > 2."skoro religię chcieli wykorzenić" Zniszczyć niczym nie prowokującą Cerkiew,
                                  > Cerkiew godzącą się na wszystkie posunięcia władzy,Cerkiew, której chodziło
                                  tyl> ko o fizyczne trwanie i mozliwość uprawiania kultu.

                                  A nasi przodkowie, którzy oddali życie broniąc kultu swoich bogów to dostali
                                  szansę na uprawianie tamtego kultu?
                                  Do tej pory nic o tym nie wiemy!
                                  Zrozum, że walka o władzę jedno tylko ma imię.
                                  I do tego o władzę religii...

                                  > 3. "Kto im kazał?" Raczej co. Sumienie przywiązanie do wiary. Akcje te były
                                  spo> ntaniczne, reakcja władz przemyślana i zorganizowana.

                                  Nie przyjacielu.
                                  Coś innego się stało.
                                  Bronili dlatego, że Jezus powiedział, że bronić należy.
                                  Tak im przekazał każdy pop.
                                  I te słowa znaczyły w każdej cerkwi to samo...
                                  Jest coś zastanawiającego w tym oddaniu ludzi wierzących dla Jezusa i Boga, a
                                  tak naprawdę w oddaniu ludzi dla tych, co dzięki temu żyją.

                                  Ludzie potrafią znosić cierpienie własne, zadawać cierpienia innym i do tego
                                  potrafią wymyślać tortury jakich i sam szatan by nie wymyślił, a nad
                                  zamordowanym dwa tysiące lat temu synem Boga rozpaczają i odprawiają drogi
                                  krzyżowe gdzie mękę Jezusa i cierpienie Jego matki rozpamiętują.
                                  Jest to dla mnie niepojęte...
                                  Nie widzą w każdym człowieku Jezusa tak jak sam Jezus im to nakazał.
                                  Nie widzą tego samego cierpienia u swoich bliźnich...

                                  > 4. Jakie bunty? Przypominasz sobie pokazowe procesy stalinowskie? Dodałem tę
                                  wz> mianke o aresztowaniu świadków obrony, żebyś miała trop.

                                  Oczywiście, że sobie przypominam.
                                  Wprowadzanie nowej religii wymaga sprytu.
                                  Sama siła nie wystarczy.
                                  To już z lekcji historii wiemy...

                                  > 5. "Masz pomysł z jakiego powodu było to milczenie? Przypominam, że działo się
                                  > to już po objawieniu w Fatimie..." Nie nie łapie. Z objawień jestem kiepski.

                                  Otóż dzięki objawieniu w Fatimie było wiadomo, że Rosja ukorzy się przed
                                  Watykanem i do tego po kolejnej wojnie...
                                  Tym większą nienawiść u bolszewików propozycja Watykanu musiała wzbudzać...
                                  To byłby krok do ukorzenia się przed Watykanem.
                                  Wiadomo jak Watykan by to sobie i innym wytłumaczył...

                                  > 6. "Dlaczego ktoś miałby coś dla nich zrobić?" W 1922 było już po
                                  wojnie
                                  > . Moze dlatego, że skonfiskowano olbrzymi majątek na pomoc dla
                                  nich.Oczywisty b> lef.Ważniejsza była konferencja w Genui (układ z Rapallo z
                                  Niemcami - wpółpraca > militarna)

                                  Już sobie wyjaśniliśmy czym kończą się rządy tych, co na rządzeniu się nie znają.
                                  A jeszcze gdy bóg im nie pomaga...
                                  Zresztą gdy pomaga tak samo jest.
                                  Dobry bóg mógł w końcu zesłać jakąś zarazę, aby nie trzeba było głodzić milionów...

                                  > 7. Wszyscy to twierdzą, że najgorszym rodzajem wojny jest wojna domowa.

                                  No właśnie.
                                  Jak więc można spodziewać się litości od agresora z zewnątrz.
                                  A wiemy, że dokładnie tak samo.
                                  Czasami nawet agresor z zewnątrz nie jest tak skuteczny w wymordowaniu ludzi...

                                  > Jeszcze > gorsza jest wojna z własnym bezbronnym narodem,toczona przez
                                  bolszewików, któr> a kosztowała od 60 do 100 milionów ofiar

                                  Nie rozczulajmy się nad ilością ofiar.
                                  W końcu czyja to wina, że było ich tak dużo?
                                  Tu nie chodzi o ilość ofiar, tylko o sam fakt walki ze starym porządkiem gdy
                                  wprowadzało się nowy.
                                  Dlaczego kler nie zgodził się być na usługach Lenina i pomóc mu w rządzeniu tak
                                  jak pomagali ci, o których wspomniałeś?
                                  A kler wykształcony chyba był i lepiej by doradzał Leninowi niż jego doradcy...
                                  • zzasadami Nie nowa religia. 27.08.10, 12:19
                                    Bolszewizm to nie nowa wiara. Często uzywa sie tego skrótu myslowego ale z Tobą nie wolno, bo rozumiesz to dosłownie.
                                    Jak sama wspomniałaś prawie nic nie wiemy o wprowadzaniu chrześcijaństwa na naszych terenach.Do ludobójstwa na szeroka skale raczej nie doszło. Nie zastanawiałaś nad tym, że chrzescijaństwo najlepiej tłumaczy otaczający świat i dole ludzką? Być może opór przeciwko jego wprowadzaniu z tego właśnie powodu był niewielki lub wcale go nie było?
                                    "Bronili dlatego, że Jezus powiedział, że bronić należy." Naczyń???
                                    Sądzisz, że Bolszewicy tak uważnie studiowali treśc objawień i jako "niewiercy" starali się im przeciwstawić. To błędne koło.
                                    "Nie rozczulajmy się nad ilością ofiar. W końcu czyja to wina, że było ich tak dużo?" Znam już twoje pojęcie moralności z którym się nie zgadzam, bo w przeciwnym razie musiałbym napisać: Pewnie, co tam kilkadziesiąt milinów istnień ludzkich! Mogli sie nie przeciwstawiać, to 10 % mniej by ich poszło do piachu!
                                    "Dlaczego kler nie zgodził się być na usługach Lenina i pomóc mu w rządzeniu tak jak pomagali ci, o których wspomniałeś?" Dyc tłumaczyłem. Tichon proponował podporządkowanie się bolszewizmowi. Ci ze wzgledu na ideologiczną, wrodzoną nienawiść zlekceważyli to. Nienawiść Lenina i innych bolszewików była atawistyczną nienawiścią: " - Dlaczego nienawidzisz cerkwii? - Nienawidzę, bo nienawidzę!"
                                    • krytykantka07 Re: Nie nowa religia. 28.08.10, 16:25
                                      zzasadami napisał:

                                      > Bolszewizm to nie nowa wiara. Często uzywa sie tego skrótu myslowego
                                      ale > z Tobą nie wolno, bo rozumiesz to dosłownie.

                                      Bolszewizm to nowa wiara.
                                      To nowa ideologia, u której podstaw nie musi stać bóg.
                                      Można sobie tłumaczyć, że wódz był nieomylny tak jak bóg.

                                      > Jak sama wspomniałaś prawie nic nie wiemy o wprowadzaniu chrześcijaństwa na
                                      nas> zych terenach.Do ludobójstwa na szeroka skale raczej nie doszło.

                                      Nie doszło do ludobójstwa, bo władca sie podporządkował nowej religii.
                                      Nasi przodkowie zostali wzięci w dwa ognie ;).
                                      Poza tym do ludobójstwa dochodzi raczej w wyniku niewyobrażalnej nienawiści i
                                      raczej w wojnie domowej.
                                      Tylko wtedy nienawiść jest niewyobrażalna...

                                      > Nie zastanawia> łaś nad tym, że chrzescijaństwo najlepiej tłumaczy otaczający
                                      świat i dole ludz> ką? Być może opór przeciwko jego wprowadzaniu z tego właśnie
                                      powodu był niewiel> ki lub wcale go nie było?

                                      Opór był, ale tak jak napisałam ludzie zostali w dwa ognie wzięci...

                                      > "Bronili dlatego, że Jezus powiedział, że bronić należy." Naczyń???

                                      Nie przyjacielu, wiary.
                                      A poświęcone naczynia z wiarą im się kojarzyły.

                                      > Sądzisz, że Bolszewicy tak uważnie studiowali treśc objawień i jako
                                      "niewiercy" > starali się im przeciwstawić. To błędne koło.

                                      Treści objawień studiować nie musieli.
                                      Znał je cały świat.
                                      Fatima to było coś ;).

                                      > "Nie rozczulajmy się nad ilością ofiar. W końcu czyja to wina, że było ich tak
                                      > dużo?" Znam już twoje pojęcie moralności z którym się nie zgadzam, bo w
                                      przeciw > nym razie musiałbym napisać: Pewnie, co tam kilkadziesiąt milinów
                                      istnień ludzk> ich! Mogli sie nie przeciwstawiać, to 10 % mniej by ich poszło do
                                      piachu!

                                      Chyba nie znasz mojego pojęcia moralności.
                                      Uważam, że ilość ofiar nie gra roli.
                                      I nie to jest powodem abym poruszać opinię społeczną i grać na emocjach.
                                      Nawet o wiele mniej ofiar powinno wywoływać dokładnie tę samą reakcję...

                                      > "Dlaczego kler nie zgodził się być na usługach Lenina i pomóc mu w rządzeniu
                                      ta> k jak pomagali ci, o których wspomniałeś?" Dyc tłumaczyłem. Tichon
                                      proponował p> odporządkowanie się bolszewizmowi.

                                      Tichon stawiał warunki, które dla bolszewików były nie do przyjęcia, a później
                                      rolę męczennika zagrał.
                                      Został choć wyniesiony na ołtarze?

                                      > Ci ze wzgledu na ideologiczną, wrodzoną nien> awiść zlekceważyli to. Nienawiść
                                      Lenina i innych bolszewików była atawistyczną
                                      > nienawiścią: " - Dlaczego nienawidzisz cerkwii? - Nienawidzę, bo nienawidzę!"

                                      Atawistyczna nienawiść.
                                      Jak najbardziej, ale co ją spowodowało?
                                      Ta sama nienawiść w średniowieczu kazała pobożnym chrześcijanom mieniącym się
                                      wyznawcami Jezusa prześladować innych bez pardonu i wymyślać tortury.
                                      I nie było zmiłuj!
                                      • nehsa Re: Nie nowa religia. 01.09.10, 09:10
                                        Tytuł wątku brzmi: "Jak wyobrażacie sobie wojnę z klerem?"

                                        Bardzo byłem ciekaw tych, waszych wyobrażeń, tym bardziej, że na tym
                                        forum nie brakuje ateistów, i do tego, wyjątkowo inteligentych.

                                        Ze swej strony, bodajże zwróciłem uwagę na fakt, że zawsze tak się
                                        dzieje, że ustrój niesprawiedliwy, musi ustąpić pola bardziej
                                        sprawiedliwemu. Dlatego niewolnictwo upadło, a zastąpił je
                                        feudalizm, który również upadł, a zastąpił go, kapitalizm.

                                        Wyznawcy głupszej nauki-(mniej sprawiedliwej), ustępują
                                        wyznawcom nauki bardziej racjonalnej-(bardziej sprawiedliwej
                                        ), a pieniądz gorszy-(mniej sprawiedliwy), przegrywa na
                                        rynku z pieniądzem lepszym-(sprawiedliwszym).

                                        Dlatego, za skuteczną propozycję pokojowej walki z klerem,
                                        uważam rozpowszechnianie jedynej, nieskończenie racjonalnej Nauki
                                        Nauki Wszechmogącego Ojca Wszystkich Ludzi, której kapłani religii
                                        nie rozumią.


                                        Ale cierpliwie czekałem i czekam, na wasze propozycje.

                                        Ich brak, świadczy o waszym potencjale intelektualnym, a w świetle
                                        waszych zacietrzewionych wypowiedzi, także wobec mojej propozycji, o
                                        braku tego potencjału.
                                        • krytykantka07 Re: Nie nowa religia. 01.09.10, 09:41
                                          nehsa napisał:

                                          > Tytuł wątku brzmi: "Jak wyobrażacie sobie wojnę z klerem?"

                                          Wiem o tym.
                                          I moje metody walki z klerem już dawno opisałam i do tego nie tylko w tym wątku.
                                          Ale nie zamierzam walczyć z klerem po to, aby jego władzę zastąpić władzą równie
                                          mało skuteczną w ratowaniu świata.
                                          Dlatego nie dałabym broni do reki ateistom i do tego mało rozgarniętym, ale za
                                          to z umiejętnością manipulacji i grania na emocjach.
                                          Byłoby to zezwolenie na to, aby w sytuacji świata nic się nie zmieniło.
                                          A mnie nie zależy na tym, aby przepowiednie żydowskie się spełniły.

                                          > Bardzo byłem ciekaw tych, waszych wyobrażeń, tym bardziej, że na tym > forum
                                          nie brakuje ateistów, i do tego, wyjątkowo inteligentych.

                                          Nie bardzo wiem, co uważasz za inteligencję, ale ja na tym forum ateistów
                                          inteligentnych nie spotkałam.
                                          Choćby byli jak oczytani i elokwentni nie zastąpi to inteligencji czyli wiedzy o
                                          tym, co chcieliby swoją postawą osiągnąć.
                                          A jak na razie to bronią tego z czym walczą.
                                          Nie uważam takiego postępowania za szczególnie inteligentne, bo prowadzi do
                                          unikania odpowiedzialności za niepowodzenia.
                                          Preferują mit " więcej " acz mit więcej to tylko mit.
                                          Gdyby mieli więcej władzy to byliby tacy jak ci, z którymi walczą.
                                          Od ateistów należy spodziewać się przynajmniej wiedzy o skutkach,. bo za bogiem
                                          schować się nie mogą.
                                          Dlatego muszą być uczciwi.

                                          > Ze swej strony, bodajże zwróciłem uwagę na fakt, że zawsze tak się
                                          > dzieje, że ustrój niesprawiedliwy, musi ustąpić pola bardziej
                                          > sprawiedliwemu. Dlatego niewolnictwo upadło, a zastąpił je
                                          > feudalizm, który również upadł, a zastąpił go, kapitalizm.

                                          To wiemy ;).
                                          A najsprawiedliwszy był komunizm, ale bez wiedzy o skutkach decyzji żaden ustrój
                                          nie będzie wydolny.
                                          Tak na marginesie powiem Ci, że dla wyznawców religii Jezusa, którzy rozumieją
                                          co znaczy pozorna praca każdy ustrój znaczy to samo, bo ich postępowanie się nie
                                          zmienia.

                                          > Wyznawcy głupszej nauki-(mniej sprawiedliwej), ustępują
                                          > wyznawcom nauki bardziej racjonalnej-(bardziej sprawiedliwej

                                          Albo mającej pozory sprawiedliwości.
                                          No i tu pole do popisów mają różnej maści manipulatorzy.

                                          >
                                          ), a pieniądz gorszy-(mniej sprawiedliwy), przegrywa na
                                          > rynku z pieniądzem lepszym-(sprawiedliwszym).

                                          Byłabym zobowiązana za wyjaśnienie co to cudo oznacza ;).

                                          > Dlatego, za skuteczną propozycję pokojowej walki z klerem, > uważam
                                          rozpowszechnianie jedynej, nieskończenie racjonalnej Nauki > Nauki
                                          Wszechmogącego Ojca Wszystkich Ludzi, której kapłani religii > nie rozumią.


                                          A ja uważam ogłoszenie Jezusa królem Polski przez ateistów, którzy mają wiedzę o
                                          skutkach swojego postępowania, a nie wiarę, że jakoś to będzie...

                                          > Ale cierpliwie czekałem i czekam, na wasze propozycje.

                                          Nie żartuj sobie ;).
                                          Propozycji od ateistów nie usłyszysz.
                                          A propozycji od wierzących - tym bardziej ;).
                                          Oni boją się wiecznego potępienia, bo nie rozumieją, że właśnie robią wszystko,
                                          aby być potępionymi na wieki ;).

                                          > Ich brak, świadczy o waszym potencjale intelektualnym, a w świetle
                                          > waszych zacietrzewionych wypowiedzi, także wobec mojej propozycji, o > braku
                                          tego potencjału.

                                          Nie prowokuj mnie nehso ;).
                                          Ja już dawno odpowiedziałam.
                                          Poza tym gdzie Ty widzisz zacietrzewione wypowiedzi?
                                          Już tłumaczyłam, że tłumaczę mojemu rozmówcy, że myślimy tak samo...
                                          • nehsa Re: Nie nowa religia. 01.09.10, 12:05
                                            krytykantko07!

                                            Niech będzie to, kwestia pierwsza.
                                            Pieniądz, to umowny, realnie bezwartościowy kawałek papieru,
                                            za pomocą którego, można "w miarę" sprawiedliwie dystrybuować
                                            usługi
                                            i towary w celu zabezpieczenia, przede wszystkim
                                            naszych potrzeb.

                                            Sprawiedliwa wartość pieniądza, wynika ze stosunku wartości zapłaty
                                            za robotę, do wartości nabywczej pieniądza.

                                            Najogolniej, im zatrudniony, za swoje wynagrodzenie więcej kupi,
                                            tym zapłata jest sprawiedliwsza, zatem i tym samym, pieniądz.


                                            I kwestia druga.
                                            Ty, o czym nie jeden raz informowałaś, na podstawie jednej
                                            wiadomości, której nie zrozumiałaś, zbudowałaś sobie własną naukę
                                            etyki, której podwaliny według ciebie, przekazał Jezus.


                                            Tylko, że według Nauki Wszechmogącego Ojca, oraz dziejącej się
                                            na naszych oczach rzeczywistości
                                            , takiego osobnika, nigdy na
                                            planecie Ziemia nie było, który to FAKT, nie może do ciebie
                                            dotrzeć.

                                            Dlatego twoja walka z klerem, jest wiernym odzwierciedleniem bitew
                                            sławnego rycerza Don Kichota z La Manczy.
                                            • nehsa Re: Nie nowa religia. 07.09.10, 20:11
                                              Tak, jak przewidywałem. Nie dorośliście do walki nawet z polskim, katolickim klerem, którego naiwność, jest nieomal przysłowiowa.
                                              • krytykantka07 Re: Nie nowa religia. 07.09.10, 20:33
                                                nehsa napisał:

                                                > Tak, jak przewidywałem. Nie dorośliście do walki nawet z polskim, katoli> ckim klerem, którego naiwność, jest nieomal przysłowiowa.

                                                O kim mówisz " wy " ?
                                                • nehsa Re: Nie nowa religia. 08.09.10, 21:49
                                                  Krytykantko07!
                                                  Pisząc, "że nie dorośliście do walki z klerem", mam na myśli tych wszystkich na forum, którzy krytykują ten kler, i nawet czynią to zasadnie, ale nie potrafią wygenerować bardziej sprawiedliwych wzorców etycznych od tych, które ten kler rozpowszechnia.

                                                  Innymi słowy, jest to krytyka niekonstruktywna.

                                                  A co do Twojego rozumienia Nauki Ojca(Boga)?

                                                  Tak dalece lekceważysz fakty, że nie jesteś w stanie dostrzedz świadectw Nauki Ojca(Boga).
                                                  Nie dostrzegasz błędu własnego założenia, które według Ciebie brzmi:

                                                  Skoro Bóg-Jezus, jest Ojcem Wszystkich Ludzi, to miłuje wszystkich ludzi, i wszyscy ludzie pójdą po śmierci ciała do Ojca.

                                                  Zrozum, że Ojciec- Bóg, jest dlatego Ojcem Wszystkich Ludzi, że człowieczeństwo każdego człowieka, jest zależne od woli, czyli miłości Ojca.
                                                  Ale nie jest to równoznaczne z umiłowaniem przez Ojca każdego człowieka.

                                                  Określenie, OJCIEC WSZYSTKICH LUDZI, powiadamia nas o naszej zależności od Ojca-Boga, Którego Sprawcą wszystkich spraw, jest Syn-Bóg ŚWIATŁOŚĆ.

                                                  Dlatego w świadectwach Nauki Ojca-Boga, m.in. czytamy:
                                                  "Albowiem tak Ojciec umiłował świat...", czyli DZIEŁO STWORZENIA, którego Sprawcą był Syn-Bóg ŚWIATŁOŚĆ.
                                                  Ojciec-Bóg, nie umiłował ludzi, tylko umiłował ŚWIAT.
                                                  Ojciec-Bóg, nie umiłował ludzi, tylko miłuje Syna-Boga.

                                                  Ewangelia św.Jana 15/9-10
                                                  "Jako Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja umiłowałem was;
                                                  trwajcież w miłości Mojej."
                                                  "Jeźli przykazania moje zachowacie, trwać będziecie w miłości Mojej,
                                                  jakom i Ja zachował przykazania Ojca Mego,
                                                  i trwam w miłości Jego."
                                                  • krytykantka07 Re: Nie nowa religia. 08.09.10, 22:11
                                                    nehsa napisał:

                                                    > Pisząc, "że nie dorośliście do walki z klerem", mam na myśli tych wszyst> kich na forum, którzy krytykują ten kler, i nawet czynią to zasadnie, ale nie p> otrafią wygenerować bardziej sprawiedliwych wzorców etycznych od tych, które te> n kler rozpowszechnia.

                                                    Drogi nehso.

                                                    Wzorców było bez liku.
                                                    Były równie sprawiedliwe i oparte na miłości bliźniego.
                                                    Był to np. komunizm czy faszyzm .
                                                    Ale miały jedną wadę...
                                                    Nieba ludziom nie potrafiły obiecać.
                                                    I o to wszystko się rozbiło.

                                                    > Innymi słowy, jest to krytyka niekonstruktywna.

                                                    Konstruktywna krytyka nehso i tak nie prowadzi do rozwiązań.
                                                    Dlatego napisałam co prowadzi do rozwiązania problemu religii.
                                                    Wszystkich religii, a nie jednej...
                                                    Mnie nie interesuje zastąpienie jednej religii inną i do tego mniej korzystną.

                                                    > Tak dalece lekceważysz fakty, że nie jesteś w stanie dostrzedz świadectw Nauki
                                                    > Ojca(Boga).

                                                    o JAKICH FAKTACH MOWA?

                                                    > Nie dostrzegasz błędu własnego założenia, które według Ciebie brzmi:

                                                    > Skoro Bóg-Jezus, jest Ojcem Wszystkich Ludzi, to miłuje wszystkich ludzi, i
                                                    > wszyscy ludzie pójdą po śmierci ciała do Ojca.


                                                    > Zrozum, że Ojciec- Bóg, jest dlatego Ojcem Wszystkich Ludzi, że człowieczeństwo
                                                    > każdego człowieka, jest zależne od woli, czyli miłości Ojca.
                                                    > Ale nie jest to równoznaczne z umiłowaniem przez Ojca każdego człowieka.

                                                    Ależ jest.
                                                    Jest ojcem doskonałym.
                                                    Wiesz co znaczy określenie " doskonały ".
                                                    Nawet najlepszy ojciec na ziemi nie jest dobry, a co dopiero doskonały...

                                                    > Określenie, OJCIEC WSZYSTKICH LUDZI, powiadamia nas o naszej zależności
                                                    > od Ojca-Boga, Którego Sprawcą wszystkich spraw, jest Syn-Bóg ŚWIATŁOŚĆ.

                                                    Już wyjaśniałam, że pod wpływem dalszych przemyśleń doszłam do wniosku, że jest tylko jeden Bóg - Jezus i nie ma Jego ojca.
                                                    To Jezus jest ojcem wszystkich ludzi i jak kocha ludzi - udowodnił...
                                                    Sam Bóg zstąpił z nieba i stał się człowiekiem.
                                                    Żydzi nazwali Go Jezusem, a jak miał na imię naprawdę - nie wiemy.
                                                    Moja nauka ewoluuje, a Twoja nie? ;)

                                                    > Dlatego w świadectwach Nauki Ojca-Boga, m.in. czytamy:
                                                    > "Albowiem tak Ojciec umiłował świat...", czyli DZIEŁO STWORZENIA, któreg> o Sprawcą był Syn-Bóg ŚWIATŁOŚĆ.
                                                    > Ojciec-Bóg, nie umiłował ludzi, tylko umiłował ŚWIAT.
                                                    > Ojciec-Bóg, nie umiłował ludzi, tylko miłuje Syna-Boga.

                                                    Nie ma dwóch osób boskich.
                                                    Nie miałoby to sensu.
                                                    Teraz to wiem.
                                                    Bóg - Ojciec to kłamstwo, aby ludzi trzymać w posłuszeństwie zgodnie z przykazaniem Mojżesza.
                                                    Ludzie nie mogli się buntować przeciwko swoim kapłanom, skoro syn - bóg się nie buntował przeciwko bogu - ojcu.

                                                    > Ewangelia św.Jana 15/9-10
                                                    > "Jako Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja umiłowałem was;> trwajcież w miłości Mojej."
                                                    > "Jeźli przykazania moje zachowacie, trwać będziecie w miłości Mojej,> jakom i Ja zachował przykazania Ojca Mego,> i trwam w miłości Jego."


                                                    Te słowa miały dać władzę kapłanom.
                                                    Nie powtarzaj ich więc, bo zaprzeczysz własnej nauce :D.
                                                  • nehsa Re: Nie nowa religia. 09.09.10, 08:28
                                                    krytykantka07 m.in. napisała:
                                                    "wyjaśniałam, że pod wpływem dalszych przemyśleń doszłam do wniosku, że jest
                                                    > tylko jeden Bóg - Jezus i nie ma Jego ojca.
                                                    > To Jezus jest ojcem wszystkich ludzi i jak kocha ludzi - udowodnił...
                                                    > Sam Bóg zstąpił z nieba i stał się człowiekiem.
                                                    > Żydzi nazwali Go Jezusem, a jak miał na imię naprawdę - nie wiemy.
                                                    > Moja nauka ewoluuje, a Twoja nie? ;)"

                                                    **Moja nauka nie ewoluuje, ponieważ na moje szczęście, ja swojej nauki nie posiadam.
                                                    Powtórzę więc na twój użytek, że Nauka Ojca(Boga), a w ślad za Nią logika, kategorycznie wykluczają istnienie jednego Boga.

                                                    Jednobóstwo wczasie, kiedy jeszcze nie było ŚWIATA, byłoby dowodem bezsensowności istnienia jednego Boga, co jest wnioskiem oczywistym.

                                                    a ponadto krytykantko07 napisałaś:
                                                    "Dlatego napisałam co prowadzi do rozwiązania problemu religii."

                                                    ** Przepraszam, ale przegapiłem ten fakt. Bądź łaskawa podać link, albo , jeśli to możliwe, dwa zdania na ten temat.
                                                  • krytykantka07 Re: Nie nowa religia. 09.09.10, 21:26
                                                    nehsa napisał:

                                                    > **Moja nauka nie ewoluuje, ponieważ na moje szczęście, ja swojej nauki nie posi> adam.

                                                    A czym jest to co głosisz?
                                                    Tylko Tobie zostało objawione?
                                                    No to musi być w doskonałej formie, aby się nie rozwijać ;).
                                                    Ale jeśli mowa o pośrednictwie to na pewno nie jest to doskonała forma.
                                                    Moja nauka jest moja i dlatego się rozwija...

                                                    > Powtórzę więc na twój użytek, że Nauka Ojca(Boga), a w ślad za Nią
                                                    > ] logika, kategorycznie wykluczają istnienie jednego Boga.

                                                    A to niby dlaczego?
                                                    Właśnie relacja Bóg - człowiek to relacja ojciec - dziecko i dlatego pośredników nie potrzeba.
                                                    Jak już wprowadzisz jakiekolwiek pośrednictwo przyjacielu to nie zmienisz niczego.
                                                    Właśnie przez pośrednictwo ten świat schodzi na psy ;).

                                                    > Jednobóstwo wczasie, kiedy jeszcze nie było ŚWIATA, byłoby dowodem bezsensow> ności istnienia jednego Boga, co jest wnioskiem oczywistym.

                                                    Dla mnie nie jest.
                                                    Tym bardziej, że Jezus powiedział: " A Ja, gdy zostanę wywyższony nad ziemię, pociągnę wszystkich do siebie".
                                                    Zauważ, że Jezus mówił, że SAM coś zrobi, bez woli boga ojca...

                                                    Co znaczy ni mniej, ni więcej ale, że Jezus jest Bogiem bo to nie bóg - ojciec pociągnie tylko właśnie Jezus.
                                                    I pociągnie wszystkich ludzi.
                                                    Czyli wszystkich umarłych.

                                                    > ** Przepraszam, ale przegapiłem ten fakt. Bądź łaskawa podać link, albo , jeśli
                                                    > to możliwe, dwa zdania na ten temat.

                                                    Niczego nie przegapiłeś tylko nie uważasz mojej propozycji obwołania Jezus królem Polski i idolem ateistów za rozwiązanie.
                                                    A ja uważam.
                                                    Tym bardziej, że to Jezus jest jedynym Bogiem i nigdy nie mówił o ojcu...
                                                    On sam zstąpił z nieba, a nie narodził się z dziewicy...
                                                  • nehsa Re: Nie nowa religia. 10.09.10, 07:24
                                                    krytykantka07 m.in. napisała:
                                                    "Dla mnie nie jest.
                                                    > Tym bardziej, że Jezus powiedział: " A Ja, gdy zostanę wywyższony nad ziemię, p
                                                    > ociągnę wszystkich do siebie".
                                                    > Zauważ, że Jezus mówił, że SAM coś zrobi, bez woli boga ojca..."

                                                    **W zależności od bieżących potrzeb, wspierasz swoje pozbawione sensu poglądy, wygodnymi dla Cię, fragmentami świadectw Czterech Ewangelii, a lekceważysz całkowicie, w tym wypadku, słowa w Ewangelii św.Jana 6/38 i 5/19.
                                                  • krytykantka07 Re: Nie nowa religia. 10.09.10, 08:26
                                                    nehsa napisał:

                                                    > krytykantka07 m.in. napisała:

                                                    > "Dla mnie nie jest. > > Tym bardziej, że Jezus powiedział: " A Ja, gdy zostanę wywyższony nad zie> mię, p> > ociągnę wszystkich do siebie".
                                                    > > Zauważ, że Jezus mówił, że SAM coś zrobi, bez woli boga ojca..."

                                                    > **W zależności od bieżących potrzeb, wspierasz swoje pozbawione sensu poglądy,
                                                    > wygodnymi dla Cię, fragmentami świadectw Czterech Ewangelii, a lekceważysz całk
                                                    > owicie, w tym wypadku, słowa w Ewangelii św.Jana 6/38 i 5/19.

                                                    Kochany nehso toż TY robisz to samo.
                                                    Tylko, że moje poglądy rozwijają się w oparciu o tezę, że Bóg ojciec nikogo nie wybiera.
                                                    A więc i syna nie wybrał.
                                                    Tak musi brzmieć końcowe założenie, jeśli chcemy zlikwidować jakiekolwiek pośrednictwo i posłuszeństwo głupszym od siebie...
                                                    A Twoje poglądy ciągle przestawiają potrzebę istnienia pośredników, z którą to potrzebą walczysz zawzięcie na tym forum ;).
                                                    Jeśli uznasz hierarchię bóstw, to już wprowadzasz hierarchię w ogóle.
                                                    A Jezus z hierarchią jakąkolwiek walczył...
                                                    On był Bogiem, ale Żydzi tak tego nie przedstawili, bo wtedy musieliby uznać przykazania Mojżesza i nakaz posłuszeństwa zwierzchności za kłamstwo.
                                                    Cała religia by im się sypnęła ;).
                                                    No i Ty oszusta Jana - autora Apokalipsy cytować nie mógłbyś...
                                                  • nehsa Re: Nie nowa religia. 10.09.10, 17:29
                                                    Tylko, że ty, nie zwracasz wogóle uwagi na fakt, że ja ze świadectw Czterech Ewangelii wybieram te treści, i nawet je zmieniam, kierując się zasadą SPRAWIEDLIWOŚCI, która w żadnym wyapdku nie wyklucza hierachii, i nie wyklucza pośrednictwa, skoro są one SPRAWIEDLIWE.
                                                  • krytykantka07 Re: Nie nowa religia. 10.09.10, 18:02
                                                    Znehsa napisał:

                                                    > Tylko, że ty, nie zwracasz wogóle uwagi na fakt, że ja ze świadectw Czte
                                                    > rech Ewangelii wybieram te treści, i nawet je zmieniam, kierując się zasadą
                                                    > SPRAWIEDLIWOŚCI
                                                    , która w żadnym wyapdku nie wyklucza hierachii, i nie wyklu
                                                    > cza pośrednictwa, skoro są one SPRAWIEDLIWE.

                                                    Zapamiętaj sobie na całe życie i na nieśmiertelność też ;).
                                                    Hierarchia nie oparta na wiedzy wyklucza sprawiedliwość, a promuje niesprawiedliwość.
                                                    Dlatego, aby nie było problemu z tym, że promuje niesprawiedliwość - musi być brak hierarchii.
                                                    Jak wyobrażasz sobie prześwietlanie ludzi? ;).
                                                    Relacja Jezus ( Bóg ) - człowiek to relacja ojciec - dziecko.
                                                    I nikt między nimi potrzebny nie jest.
                                                    Jeszcze by słowa ojca, które kieruje do swojego dziecka opacznie zrozumiał i narobił problemów...
                                                  • nehsa Re: Nie nowa religia. 11.09.10, 16:27
                                                    krytykantka07 napisała:
                                                    "> że, nehsa napisał:
                                                    >
                                                    > > Tylko, że ty, nie zwracasz wogóle uwagi na fakt, że ja ze świadect
                                                    > w Czte rech Ewangelii wybieram te treści, i nawet je zmieniam, kierując się zasa
                                                    > dą SPRAWIEDLIWOŚCI, która w żadnym wyapdku nie wyklucza hierachii, i nie
                                                    > wyklucza pośrednictwa, skoro są one SPRAWIEDLIWE."

                                                    i krytykantka07 skomentowała:
                                                    "> Zapamiętaj sobie na całe życie i na nieśmiertelność też ;).
                                                    > Hierarchia nie oparta na wiedzy wyklucza sprawiedliwość, a promuje niesprawiedl
                                                    > iwość.


                                                    **Wyraz, "hierarchia", ma wiele znaczeń, bo hierarchia to wynik-skutek, następstwo różnych uwarunkowań.
                                                    Czy twoje, nieomal przykazanie dla mnie, ma oznaczać, że ten jest w hierarchii wyżej , i to w dodatku sprawiedliwie, kto ma większą wiedzę?
                                                    Byłaby to bzdura. Wspaniale wykształconych łotrów, było i jest pod dostatkiem.
                                                    Według Nauki Ojca(Boga), ten jest w hierarchii wyżej, i będzie wyżej, kto jest sprawiedliwszy.

                                                    i dalej krytykantka07 napisała:
                                                    > Dlatego, aby nie było problemu z tym, że promuje niesprawiedliwość - musi być b
                                                    > rak hierarchii.

                                                    ** Sprawiedliwość hierarchizuje, powtarzam to, co napisałem powyżej.
                                                    Brak hierarchii, to w zasadzie brak różnicy. Brak różnicy, to inaczej niebyt, nieistnienie.

                                                    i dalej napisałaś:
                                                    > Jak wyobrażasz sobie prześwietlanie ludzi? ;).
                                                    > Relacja Jezus ( Bóg ) - człowiek to relacja ojciec - dziecko.
                                                    > I nikt między nimi potrzebny nie jest.
                                                    > Jeszcze by słowa ojca, które kieruje do swojego dziecka opacznie zrozumiał i na
                                                    > robił problemów..."

                                                    ** krytykantko07!
                                                    Nauka Ojca(Boga), nie zna imienia Jezus.
                                                    Zna natomiast, Imię ŚWIATŁOŚĆ!

                                                    Twoja nauka, twojej religii krytykantko07, to eklektyczno-synkretyczny zbiór przyswojonej sobie przez ciebie, i eksponowanej na forum wiedzy.

                                                    Ogromnym TWOIM plusem jest ten, że podajesz tę wiedzę w wyjątkowo kulturalny sposób.
                                                  • krytykantka07 Re: Nie nowa religia. 11.09.10, 16:58
                                                    nehsa napisał:

                                                    > **Wyraz, "hierarchia", ma wiele znaczeń, bo hierarchia to wynik-skutek, następs> two różnych uwarunkowań.
                                                    > Czy twoje, nieomal przykazanie dla mnie, ma oznaczać, że ten jest w hierarchii
                                                    > wyżej , i to w dodatku sprawiedliwie, kto ma większą wiedzę?

                                                    Dokładnie na odwrót przyjacielu.
                                                    Bo jak mówił Tołstoj : " wiedza daje pokorę wielkiemu, dziwi przeciętnego, a nadyma małego człowieka ".
                                                    To by znaczyło, że w hierarchii Bóg byłby pokornym wobec ludzi.
                                                    I jest to prawda, bo sam się pozwolił ukrzyżować tym, co na sam szczyt drabiny się wspięli.
                                                    Nie byli ani mądrzy, ani sprawiedliwi, ale mieli władzę...
                                                    Dlatego to nie Bóg na tym świecie hierarchię ustanowił, skoro jej skutki sam poniósł i z nią walczył.

                                                    > Byłaby to bzdura. Wspaniale wykształconych łotrów, było i jest pod dostatkiem.
                                                    > Według Nauki Ojca(Boga), ten jest w hierarchii wyżej, i będzie wyżej, kto jest
                                                    > sprawiedliwszy.

                                                    Tego, kto jest sprawiedliwszy nigdy nie odkryjesz, a poza tym, ci, co sprawiedliwi są ,nie pchają się na samą górę drabiny.
                                                    Im wystarczą niższe szczeble ;).
                                                    Ale jeśli już ci, co zrozumieli o czym mówił Jezus chcą rządzić to raczej będzie to zarządzanie i do tego z wiedzą o skutkach mające symptomy altruizmu.
                                                    Czego chcesz więcej? ;).
                                                    Nie dość, że talenty dane od Boga chcą wykorzystać to jeszcze kasy nie chcą...

                                                    > ** Sprawiedliwość hierarchizuje, powtarzam to, co napisałem powyżej.
                                                    > Brak hierarchii, to w zasadzie brak różnicy. Brak różnicy, to inaczej ni> ebyt, nieistnienie.

                                                    No no no ;).
                                                    Tylko bez wielkich słów.
                                                    Brak hierarchii to anarchia w duchu miłości bliźniego...
                                                    Zwracam uwagę na określenie " w duchu miłości bliźniego ".
                                                    Automatycznie przekreśla ono pęd do władzy tych, co nie chcą wziąć odpowiedzialności za swoje decyzje...

                                                    > ** krytykantko07!
                                                    > Nauka Ojca(Boga), nie zna imienia Jezus.
                                                    > Zna natomiast, Imię ŚWIATŁOŚĆ!

                                                    Nehso przyjacielu toż tłumaczę Ci, że nauka Ojca to nauka Syna, bo ojca nigdy nie było.
                                                    Bóg ma na imię Jezus i On powiedział wszystko, co ludziom potrzebne, aby na ziemi zapanowało niebo.
                                                    A oni powołali się na jakiegoś bliżej nieokreślonego ojca...
                                                    To Bóg - Jezus jest ojcem wszystkich ludzi.
                                                    I nie ma żadnych pośredników, ani hierarchii bóstw: ojciec - syn, przy czym syn ma czcić ojca.
                                                    W takie głupoty to Jezus się nie bawił z tego powodu, który Ty sam przedstawiłeś pisząc o tym, że na górze w hierarchii byliby wykształceni dranie.
                                                    Czyli ci, co wcześniej się tam znaleźli i atom by ich nie ruszył ;).
                                                    Oni nie pozwoliliby nikomu się wybić.
                                                    A na swoje usprawiedliwienie mieliby to, że urodzili się wcześniej...

                                                    > Twoja nauka, twojej religii krytykantko07, to eklektyczno-synkretyczny zbiór pr> zyswojonej sobie przez ciebie, i eksponowanej na forum wiedzy.

                                                    Dzięki ;).
                                                    Prawda jaka jestem zdolna? ;).
                                                    Niewiele znałam z pisma świętego, a dzięki pisaniu na tym forum i przyswajaniu sobie zawartych w nim treści, odkryłam jak go wykorzystać przeciwko jego twórcom ;).

                                                    > Ogromnym TWOIM plusem jest ten, że podajesz tę wiedzę w wyjątkowo kulturalny
                                                    sp> osób.

                                                    Pokazuję jak uczył Jezus.
                                                    Prawdziwy Jezus, który kochał i rozumiał ludzi.
                                                    Jego nic z równowagi nie wyprowadziło i ludzi nigdy nie krytykował tylko ich rozumiał...
                                                    Mnie też nic nie wyprowadza...
                                                  • nehsa Re: Nie nowa religia. 12.09.10, 07:59
                                                    krytykantko07!
                                                    W poprzednim poście napisałaś:
                                                    " Zapamiętaj sobie na całe życie i na nieśmiertelność też ;).
                                                    Hierarchia nie oparta na wiedzy wyklucza sprawiedliwość, a promuje niesprawiedliwość. "

                                                    dlatego ja, zapytałem:
                                                    " Czy twoje, nieomal przykazanie dla mnie, ma oznaczać, że ten jest w hierarchii
                                                    wyżej , i to w dodatku sprawiedliwie, kto ma większą wiedzę?

                                                    na co ty, odpowiedziałaś:
                                                    > Dokładnie na odwrót przyjacielu.
                                                    > Bo jak mówił Tołstoj : " wiedza daje pokorę wielkiemu, dziwi przeciętnego, a na
                                                    > dyma małego człowieka ".

                                                    *** Zatem ponownie pytam:
                                                    Czy twoje kategoryczne stwierdzenie ma oznaczać, że im bardziej naiwny, niedouczony, bo mający mniejszą wiedzę, to tym w społecznej hierarchii wyzej?

                                                    i dalej m.in. napisałaś:
                                                    "Tego, kto jest sprawiedliwszy nigdy nie odkryjesz,..."

                                                    *** Nauka Wszechmogącego Ojca(Boga), została ludziom oznajmiona między innymi po to, aby wiedzieli, czym różni się sprawiedliwość, od niesprawiedliwości, i aby rozumieli, czym rożni się grzech, od zła.

                                                    Bez tej wiedzy, Nauka Ojca(Boga) byłaby nieużytecznym szmelcem.

                                                    Ten wątek, w tytule stawiał pytanie: "Jak wyobrażacie sobie wojnę z klerem?"
                                                    Twoje wyobrażenia, to nieużyteczna w tej walce utopia.

                                                    Ja, nie jestem fizykiem, a wogóle to jestem człekiem skromnej wiedzy, ale o ile dobrze pamiętam, to z II zasady termodynamiki wynika, że brak hierarchii wykluczyłby różnicę, a gdyby nie było różnicy, to nie byłoby, biorąc na mój rozumek, także istnienia materii.

                                                    A na marginesie. O czym piszę, ze względu na prezentowaną przez ciebie kulturę bycia na forum. Różnimy się tak bardzo w poglądach, że nie musisz odpowiadać na mój post.

                                                    Nie wykluczam ich, poglądów, przypadkowej zbieżności na jakiś przyziemny temat, ale póki co, to w kwestiach fundamentalnych wynikajacych ze świadectw Nauki Ojca(Boga), jest między nami taka różnica, jak pomiędzy życiem a śmiercią.
                                                    ----
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,95102,112804255,112804255,Unicestwienie_bozka_Jezusa_.html
                                                  • krytykantka07 Re: Nie nowa religia. 14.09.10, 22:41
                                                    nehsa napisał:

                                                    > krytykantko07!
                                                    > W poprzednim poście napisałaś: > " Zapamiętaj sobie na całe życie i na nieśmiertelność też ;). > Hierarchia nie oparta na wiedzy wyklucza sprawiedliwość, a promuje
                                                    niesprawi> edliwość.
                                                    "

                                                    Mamy, jak widzę pewne problemy w zrozumieniu się ;).
                                                    Gdybyś nie dzielił mojej wypowiedzi to byłoby łatwiej się porozumieć.
                                                    Ja napisałam pod jakimi warunkami dopuszczam hierarchię.
                                                    Wynikającą z wiedzy o skutkach i z miłości bliźniego.

                                                    Zatem jak sam widzisz nie ma w takiej hierarchii miejsca na wykształconych łotrów, bo wykształcenie łotrów jest zawsze tylko pozorne.
                                                    Oni nie rozumieją co znaczy odpowiedzialność za swoje decyzje, bo nie mają wiedzy o skutkach i nie czują ( jak ty to pięknie określasz ) solidarności z innymi ludźmi.
                                                    Chcą tylko władzy.
                                                    Dlatego takim ludziom przeciwstawiam prawdziwych altruistów.
                                                    Wtedy nawet jak będą na szczycie hierarchii i tak tego nie zauważysz, bo wyznają pogląd; " aby prowadzić ludzi to trzeba iść za nimi ".
                                                    I do tego trzeba cały czas się doskonalić w miłości bliźniego.
                                                    No ale jak już wiemy takich ludzi nie ma i do władzy nigdy dopuszczeni nie zostali...

                                                    > *** Nauka Wszechmogącego Ojca(Boga), została ludziom oznajmiona między innymi
                                                    p> o to, aby wiedzieli, czym różni się sprawiedliwość, od niesprawiedliwości, i > aby rozumieli, czym rożni się grzech, od zła.

                                                    Niczym nie różni się sprawiedliwość od niesprawiedliwości w rozumieniu tego świata.
                                                    No i niczym nie różni się grzech od zła.
                                                    Musiałbyś umieć prześwietlać umysły ;).
                                                    Dlatego napisałam, że nigdy nie dowiesz się, kto jest sprawiedliwy.
                                                    Religie wypaczyły to pojęcie...
                                                    Sprawiedliwy powinien być każdy, kto się na Boga powołuje.
                                                    Jest tak? ;).
                                                    Trzy główne religie czyli judaizm, chrześcijaństwo i islam powołują się na tego samego boga.
                                                    Która jest sprawiedliwą religią?
                                                    Żadna.
                                                    Więc co możemy mówić na temat sprawiedliwości?

                                                    > Bez tej wiedzy, Nauka Ojca(Boga) byłaby nieużytecznym szmelcem.

                                                    Zapewniam Cię przyjacielu, że wiedza o tym, że jest dwóch bogów i do tego jeden potężniejszy od drugiego, już jest nieużytecznym szmelcem jeśli chodzi o pojęcie sprawiedliwości.
                                                    Buduje tylko hierarchię nieopartą na sprawiedliwości.
                                                    Bo pojęcie " sprawiedliwy " w odniesieniu do jednego boga, który jest mniej potężny już nie jest określeniem sprawiedliwości obu bogów ;).
                                                    Jeden musi być wtedy sprawiedliwszy od drugiego, bo ma większe możliwości...

                                                    > Ten wątek, w tytule stawiał pytanie: "Jak wyobrażacie sobie wojnę z klerem?" >
                                                    > Twoje wyobrażenia, to nieużyteczna w tej walce utopia.

                                                    To co jest utopijne niestety musi stać się rzeczywistością, aby cokolwiek mogło się zmienić.

                                                    > Ja, nie jestem fizykiem, a wogóle to jestem człekiem skromnej wiedzy, ale o ile
                                                    > dobrze pamiętam, to z II zasady termodynamiki wynika, że brak hierarchii wyklu> czyłby różnicę, a gdyby nie było różnicy, to nie byłoby, biorąc na mój rozumek, > także istnienia materii.

                                                    Też nie jestem fizykiem, ale chemikiem i dlatego wiem, że nie ma cudów.
                                                    To ludzie popełniają błędy, choć nigdy do tego się nie przyznają.
                                                    Musisz ich przyprzeć do muru, aby byli wobec siebie uczciwi.
                                                    Czyli musisz mieć większą wiedzę niż oni ;).
                                                    Ale to wcale nie oznacza, że w hierarchii musisz być wyżej od nich.

                                                    > A na marginesie. O czym piszę, ze względu na prezentowaną przez ciebie kulturę
                                                    > bycia na forum. Różnimy się tak bardzo w poglądach, że nie musisz odpowiadać na
                                                    > mój post.

                                                    Nie widzę powodu, dla którego nie miałabym odpowiadać na twój post.
                                                    Natomiast jeśli chodzi o różnice w poglądach to ona wcale nie jest taka duża.
                                                    Mówimy: tzn. ja o odpowiedzialności za innych, a ty o solidarności z innymi.
                                                    Te określenia znaczą to samo.
                                                    Nie zgadzamy się w kwestii dwóch bogów, z których jeden jest ojcem, a drugi posłusznym mu synem...
                                                    Ja uważam, że jest tylko jeden Bóg.
                                                    Nigdy nie było dwóch bogów i relacji ojciec - syn.
                                                    To wymysł kapłanów, bo dzięki temu mogli być ojcami dla posłusznych wiernych...
                                                    A z tym zarówno i ty i ja walczymy...

                                                    > Nie wykluczam ich, poglądów, przypadkowej zbieżności na jakiś przyziemny temat, > ale póki co, to w kwestiach fundamentalnych wynikajacych ze świadectw Nauki O> jca(Boga), jest między nami taka różnica, jak pomiędzy życiem a śmiercią.

                                                    Upierasz się, że jest.
                                                    Najpierw zadaj sobie pytanie: w jakim celu ma być dwóch bogów...
                                                  • nehsa Re: Reasumując zatem... 14.09.10, 23:23
                                                    krytykantka07 m.in. napisała:
                                                    "Najpierw zadaj sobie pytanie: w jakim celu ma być dwóch bogów..."

                                                    ** Kimkolwiekby człowiek nie był, to gdyby zastanawiał się, czy istnieje BÓG?

                                                    To w ślad za tym pytaniem, a w zasadzie równocześnie, powinien postawić pytania:
                                                    Po co Ten BÓG istnieje? A także, skoro BÓG jest istotą wieczną, a materialny świat jest Jego dziełem, to po co Ten Bóg istniał, przed dziełem stworzenia świata?

                                                    I na to ostatnie pytanie, racjonalna odpowiedź brzmi:
                                                    Gdyby wcześniej, niż został stworzony świat, istniał tylko JEDEN BÓG, to Jego Boskie istnienie byłoby bezsensowne.

                                                    Dlatego twoje założenie, o istnieniu jednego Boga, jest bezsensowne, a ponadto, jest sprzeczne z Nauką Ojca(Boga).

                                                    Poza tym krytykantko07 napisałaś:
                                                    "Ja napisałam pod jakimi warunkami dopuszczam hierarchię.
                                                    > Wynikającą z wiedzy o skutkach i z miłości bliźniego."

                                                    ** Wyjaśnij z łaski swojej, co należy rozumieć przez, "wiedzę o skutkach i z miłości bliźniego"?


                                                    i dalej krytykantko07 napisałaś:
                                                    "Niczym nie różni się sprawiedliwość od niesprawiedliwości w rozumieniu tego świata."

                                                    **Czy powyższe stwierdzenie oznacza, że ludzka nauka, nie rozróżnia pomiędzy sprawiedliwością a niesprawiedliwością?

                                                    A może ty, byłabyś w stanie określić, zdefiniować sprawiedliwość!
                                                  • karbat Re: Reasumując zatem... 15.09.10, 05:14
                                                    nehsa napisał:
                                                    > krytykantka07 m.in. napisała:
                                                    > "Najpierw zadaj sobie pytanie: w jakim celu ma być dwóch bogów..."

                                                    > ** Kimkolwiek by człowiek nie był, to gdyby zastanawiał się, czy istnieje BÓG ?

                                                    wasze bogi maja problem . umra wraz z ostatnim czlowiekiem .

                                                    nie bedzie organizacji , instytucji utrzymujacych ich przy zyciu . nie bedzie sie komu do nich modlic . bogi nie beda mogly maluczkich uszczesliwiac , karac itd .

                                                    karbatowi to wisi jak kilo kitu u sufitu . karbat mowi wierz w co tylko sobie chcesz ,
                                                    byle wylacznie za swoje .
                                                    karbat mowi , gdy wielebne cwaniaki , wiercy , sekciarze , narzucaja swoja ideologie , swe prawdy , jako obowiazujace cale spoleczenstwa - o tu sie zgina dziob pingwina .
                                                  • nehsa Re: Reasumując zatem... 15.09.10, 14:50
                                                    karbat!
                                                    1./ Nawet gdybyś na rzęsach stanął, to nie jesteś w stanie zaprzeczyć podanym przeze mnie faktodowodom, świadczącym o zależności każdego człowieka, od Ojca(Boga).

                                                    2./ Nauka Ojca(Boga), nie wymaga od człowieka, ludzi uprawiania, jakiegokolwiek kultu, a budowania świątyń - zabrania.
                                                    A jak chcesz się zwrócić do Ojca(Boga) z prośbą w Imię ŚWIATŁOŚCI, czyli w Imię Syna Ojca, Który decyduje o naszej mądrości, to wymaga od człowieka absolutnej dyskrecji, czyli tete a tete z Wszechmogącym Ojcem, a nie ryczenia wraz z tłumem.

                                                    3./ Człowiek, którego saldo czynów w godzinę śmierci, wykazuje DOBRO, nie umiera.
                                                    Natomiast człowiek, którego saldo czynów w tym samym czasie wykaże zło, umiera, doświadczy śmierci, ale począwszy od Dnia Sądnego, będzie musiał ponieść stosowną do popełnionego zła, karę.

                                                    Jak sobie przypominam, ty nie przedłożyłeś dowodu, zaprzeczającego wykorzystywaniu przez każdego człowieka cząstki ŚWIATŁOŚCI=DUCHA.
                                                  • krytykantka07 Re: Reasumując zatem... 16.09.10, 10:55
                                                    karbat napisał:

                                                    > wasze bogi maja problem . umra wraz z ostatnim czlowiekiem .
                                                    > nie bedzie organizacji , instytucji utrzymujacych ich przy zyciu . nie bedzie s> ie komu do nich modlic . bogi nie beda mogly maluczkich uszczesliwiac , karac i > td .

                                                    Bóg nie ma tu nic do rzeczy.
                                                    Organizacje tylko wykorzystują Boga, aby rządzić ludźmi.
                                                    Ale na to, aby organizacje Boga wykorzystywać do swoich celów nie mogły długo jeszcze poczekasz.
                                                    Zresztą przy Twoim ograniczonym rozumowaniu jedną religię zastąpisz inną.
                                                    Będzie wtedy komu karać takich jak Ty.
                                                    Bo będą inni przedstawiciele.
                                                    Demokracja temu sprzyja.

                                                    Zobacz jak islam upiera się, aby uczcić w Ameryce allaha za to, że pozwolił wygrać terrorystom.
                                                    A głupi prezydent mówi, że Ameryka walki z islamem nie prowadzi, bo islam to pokojowa religia.
                                                    Fakt, Ameryka i świat ugotowani jak żaby dali się uwieść islamowi...
                                                    No to ja pytam: co by się stało gdyby Niemcy rozplenili się po wojnie w Polsce, równie skutecznie ugotowali Polaków jak żaby i domagali się postawienia na terenie byłego obozu zagłady w Oświęcimiu pomnika Hitlerowi swojemu prorokowi?

                                                    > karbatowi to wisi jak kilo kitu u sufitu . karbat mowi wierz w co tylko sobie c> hcesz ,
                                                    > byle wylacznie za swoje . > karbat mowi , gdy wielebne cwaniaki , wiercy , sekciarze , narzucaja swoja ide > ologie , swe prawdy , jako obowiazujace cale spoleczenstwa - o tu sie zgina d > ziob pingwina .

                                                    Karbat jest głupcem ;).
                                                    Nie docenia potęgi religii, umiejących gotować ludzi jak żaby z jednej strony, a z drugiej strony terror wprowadzać...
                                                    Przy islamie by nieco ochłonął.
                                                    Polityczna poprawność toruje drogę terrorowi religii, dla których ludzie się nie liczą.
                                                    A Karbat o swoich dzieciach i wnukach mógłby pomyśleć.
                                                    Szczególnie płci żeńskiej, bo gotuje im tragiczny los...
                                                    Nie walczy się z chrześcijaństwem gdy nie można walczyć z judaizmem i islamem.
                                                    Tylko tchórze tak postępują.
                                                    Tak powstaje też krąg przemocy, bo ci, co są słabsi od agresorów mszczą się na słabszych od siebie, albo na tych, na których mogą się mścić.
                                                    Silniejszym nie podskoczą ze strachu, acz nazywają to polityczną poprawnością czy dyplomacją...
                                                  • karbat Re: Reasumując zatem... 16.09.10, 16:08
                                                    krytykantka07 napisała:

                                                    > karbat napisał:

                                                    > > wasze bogi maja problem . umra wraz z ostatnim czlowiekiem .
                                                    > > nie bedzie organizacji , instytucji utrzymujacych ich przy zyciu . nie bedzie s ie komu do nich modlic . bogi nie beda mogly maluczkich uszczesliwiac , karac i td .

                                                    > Bóg nie ma tu nic do rzeczy.

                                                    bog umrze z ostatnim czlowiekiem . no chyba , ze wychodzisz z zalozenia ,
                                                    wroble beda o nim cwierkac , a psy szczekac . .

                                                    > Zresztą przy Twoim ograniczonym rozumowaniu jedną religię zastąpisz inną.
                                                    > Będzie wtedy komu karać takich jak Ty.

                                                    masz zacme na oczach przypisyjac mi ww twoje stwierdzenie .

                                                    > > karbatowi to wisi jak kilo kitu u sufitu . karbat mowi wierz w co tylko sobie chcesz ,
                                                    > > byle wylacznie za swoje .

                                                    > >karbat mowi , gdy wielebne cwaniaki , wiercy , sekciarze , narzucaja swoja ideologie , >swe prawdy , jako obowiazujace cale spoleczenstwa - o tu sie zgina dziob pingwina .

                                                    > Karbat jest głupcem ;).
                                                    > Nie docenia potęgi religii, umiejących gotować ludzi jak żaby z jednej strony,
                                                    > a z drugiej strony terror wprowadzać...
                                                    > Przy islamie by nieco ochłonął.

                                                    straszysz ja rycyk i typowy pis dak . co bylo se ne wrati .
                                                    jeszcze katolikow polskich na sile nie zaciagaja do kosciola ,

                                                    > A Karbat o swoich dzieciach i wnukach mógłby pomyśleć.
                                                    > Szczególnie płci żeńskiej, bo gotuje im tragiczny los...
                                                    > Nie walczy się z chrześcijaństwem gdy nie można walczyć z judaizmem i islamem.
                                                    > Tylko tchórze tak postępują.

                                                    mitologizujesz , straszysz czasami bzdurzysz , na temat islamu . Nie istnieje cos takiego jak TEN islam . Poczytaj sobie jak ci wiercy tego wyznania sie nawzajem napieprzaja , wyrzynaja .

                                                    posluguje sie pojeciem katolik , by nie wymieniac za kazdym razem - muzulmanin , zyd,
                                                    wyznawca Wisznu , Manitu itd .
                                                  • krytykantka07 Re: Reasumując zatem... 16.09.10, 10:37
                                                    nehsa napisał:

                                                    > ** Kimkolwiekby człowiek nie był, to gdyby zastanawiał się, czy istnieje BÓG
                                                    >
                                                    ?> > To w ślad za tym pytaniem, a w zasadzie równocześnie, powinien postawić pytania
                                                    > :> Po co Ten BÓG istnieje? A także, skoro BÓG jest istotą wieczną, a materialn> y świat jest Jego dziełem, to po co Ten Bóg istniał, przed dziełem stworzenia ś> wiata?

                                                    Powoli przyjacielu.
                                                    Bóg nie istnieje po to, aby na Niego się powoływać i głosić co innego niż się robi.
                                                    Jakieś filozoficzne rozważania sobie darujmy.
                                                    Sam Bóg Jezus nigdy nie mówił jak i dlaczego stworzył świat.
                                                    Mówił jak spowodować, aby na ziemi było niebo.
                                                    I gdyby ludzie podli na Niego się nie powoływali to faktycznie byłoby niebo na ziemi.

                                                    > I na to ostatnie pytanie, racjonalna odpowiedź brzmi: > Gdyby wcześniej, niż został stworzony świat, istniał tylko JEDEN BÓG, to Jeg> o Boskie istnienie byłoby bezsensowne.

                                                    Nie ma racjonalnej odpowiedzi.
                                                    Tylko złudzenie racjonalnej odpowiedzi.
                                                    Zresztą odpowiedź na to pytanie ludziom do tego, aby stworzyć niebo na ziemi - potrzebna nie jest.
                                                    Jeśli dranie bez sumienia nie powoływaliby się na Boga niszcząc ludzi, który byli od nich mądrzejsi to już dawno znałbyś odpowiedzi na nurtujące cię pytania.
                                                    Bóg Jezus na swoim przykładzie to pokazał, ale nikt z tego nauki nie wyciągnął dlatego powstały różne religie wywodzące się z jednej - błędnej.

                                                    > Dlatego twoje założenie, o istnieniu jednego Boga, jest bezsensowne, a p> onadto, jest sprzeczne z Nauką Ojca(Boga).

                                                    A istnienie dwóch Bogów, z których jeden jest sprawiedliwszy od drugiego i jest instytucją odwoławczą jest ironią ze sprawiedliwości Boga...
                                                    I kpiną ze sprawiedliwości w ogóle.

                                                    > ** Wyjaśnij z łaski swojej, co należy rozumieć przez, "wiedzę o skutkach i z
                                                    > miłości bliźniego"
                                                    ?

                                                    To już na przykładzie Boga Jezus powinieneś widzieć.
                                                    Ale nie mówię o zafałszowanym obrazie Jezusa.
                                                    Jezus mówił czym skutkuje brak miłości bliźniego czyli brak odpowiedzialności.
                                                    Ludzie mieli stworzyć niebo na ziemi zwłaszcza gdy zrozumieli, że ukrzyżowali Boga...
                                                    Już nigdy nikogo nie mogli prześladować.

                                                    > **Czy powyższe stwierdzenie oznacza, że ludzka nauka, nie rozróżnia
                                                    pomi> ędzy sprawiedliwością a niesprawiedliwością?

                                                    Nauka ludzka tego nie rozróżnia, ale nauka Jezusa - tak.
                                                    Sprawiedliwość wynika z wiedzy o skutkach, a nauka ludzka o skutkach niczego nie wie.
                                                    Jeśli skutki są inne niż założone to nikt za to odpowiedzialności wziąć nie chce.
                                                    Raczej szuka przyczyn tam, gdzie ich nie ma.

                                                    > A może ty, byłabyś w stanie określić, zdefiniować sprawiedliwość!

                                                    W polityce? ;)
                                                    Przede wszystkim uczciwość wobec siebie czyli zamiast kampanii wyborczych przewidujemy skutki naszej polityki i o nich mówimy.
                                                    Skoro skutki są inne niż się spodziewaliśmy ( na podstawie za małej wiedzy ) to przyznajemy się do tego i bierzemy za to odpowiedzialność nawet gdy w przypadku rządzących oznacza to utratę władzy.
                                                    Sami proponujemy kandydaturę naszych wrogów, którzy mieli lepszy biznes - plan ;).
                                                    A teraz odnieś to sobie w ogóle do ludzi, jako, że przykład idzie z góry...
                                                  • nehsa Re: Reasumując zatem... 16.09.10, 17:37
                                                    krytykantko07!
                                                    Podałem powód, dlaczego wykluczone jest istnienie jednego Boga.
                                                    Powtarzam konkluzję: Bo wcześniej niż był ŚWIAT, JEDNOOSOBOWEMU BOSKIEMU BYTOWI, ludzie mogliby zarzucić bezsens istnienia.

                                                    W odpowiedzi krytykantko07 napisałaś:
                                                    " Nie ma racjonalnej odpowiedzi.> Tylko złudzenie racjonalnej odpowiedzi.
                                                    > Zresztą odpowiedź na to pytanie ludziom do tego, aby stworzyć niebo na ziemi -
                                                    > potrzebna nie jest."

                                                    ** Twoja odpowiedź, jest sprzeczna ze słowami Nauki Ojca(Boga), oraz z podanym przeze mnie racjonalnym powodem, wykluczającym jednobóstwo.

                                                    i dalej krytykantko07 w uzupełnieniu, napisałaś:
                                                    "A istnienie dwóch Bogów, z których jeden jest sprawiedliwszy od drugiego i jest
                                                    > instytucją odwoławczą jest ironią ze sprawiedliwości Boga...
                                                    > I kpiną ze sprawiedliwości w ogóle."

                                                    **Skoro tak kategorycznie wyrażasz swoje zdanie, to odpowiedz:

                                                    Dlaczego jeden Bóg miałby być sprawiedliwszy od drugiego Boga?
                                                    Dlaczego uważasz, że jeden z Bogów jest instytucją odwoławczą?

                                                    A skoro uważasz, że postępowanie jednego z Bogów, mogłoby być kpiną ze sprawiedliwości, to w takim razie wiesz, czym ta sprawiedliwość jest.

                                                    i dalej na moje, nehsy pytanie:
                                                    " ** Wyjaśnij z łaski swojej, co należy rozumieć przez, "wiedzę o skutkach i z miłości bliźniego"?

                                                    krytykantko07 odpowiedziałaś:
                                                    "To już na przykładzie Boga Jezus powinieneś widzieć.
                                                    > Ale nie mówię o zafałszowanym obrazie Jezusa.
                                                    > Jezus mówił czym skutkuje brak miłości bliźniego czyli brak odpowiedzialności.
                                                    > Ludzie mieli stworzyć niebo na ziemi zwłaszcza gdy zrozumieli, że ukrzyżowali Boga...
                                                    > Już nigdy nikogo nie mogli prześladować."

                                                    **W dziesiątkach postów, podałaś, że świadectwa Nauki Ojca(Boga) nie interesują cię.
                                                    Zatem, skoro powołujesz się na coś, co według ciebie, mówił Jezus, i piszesz: "Jezus mówił czym skutkuje brak miłości bliźniego czyli brak odpowiedzialności.", to jest to twój prywatny wniosek, czyli dorobek twojego umysłu.

                                                    Szkoda, że nie podajesz twojej własnej definicji miłości. Wiedziałbym wówczas, czy masz rację.

                                                    i na moją prośbę-pytanie:
                                                    "**Czy powyższe stwierdzenie oznacza, że ludzka nauka, nie rozróżnia
                                                    > pomiędzy sprawiedliwością a niesprawiedliwością?"

                                                    krytykantko07 odpowiedziałaś:
                                                    "Nauka ludzka tego nie rozróżnia, ale nauka Jezusa - tak.
                                                    > Sprawiedliwość wynika z wiedzy o skutkach, a nauka ludzka o skutkach niczego nie wie.
                                                    > Jeśli skutki są inne niż założone to nikt za to odpowiedzialności wziąć nie chce.
                                                    > Raczej szuka przyczyn tam, gdzie ich nie ma."

                                                    **Jeżeli nauka twojego Boga Jezusa, rozróżnia pomiędzy sprawiedliwością, a niesprawiedliwością, czego jesteś pewna, to podaj tę różnicę.
                                                    Ponadto, powyżej piszesz: Sprawiedliwość wynika z wiedzy o skutkach, uzupełnij z łaski swojej swą odpowiedź informacją, o skutkach CZEGO?

                                                    i na moją, nehsy ppropozycję:
                                                    "A może ty, byłabyś w stanie określić, zdefiniować sprawiedliwość!"

                                                    krytykantko07 odpowiedziałaś:
                                                    "W polityce? ;)
                                                    > Przede wszystkim uczciwość wobec siebie czyli zamiast kampanii wyborczych przew
                                                    > idujemy skutki naszej polityki i o nich mówimy."

                                                    **Zatem w twoim przekonaniu, sprawiedliwość, to obiektywna autoocena zdolności przewidywania skutków własnego postępowania.
                                                    Jeśli błędnie zinterpretowałem twoje przekonanie, to sprostuj.

                                                    Jeśli poprawnie zinterpretowałem, to przyjmij do wiadomości, że twoje przekonanie jest pozbawione racji.
                                                  • krytykantka07 Re: Reasumując zatem... 17.09.10, 17:51
                                                    nehsa napisał:

                                                    > Podałem powód, dlaczego wykluczone jest istnienie jednego Boga.
                                                    > Powtarzam konkluzję: Bo wcześniej niż był ŚWIAT, JEDNOOSOBOWEMU BOSKIEMU
                                                    BYT> OWI, ludzie mogliby zarzucić bezsens istnienia.


                                                    A to na jakiej podstawie?
                                                    Wszak Bóg wszechmocny jest.
                                                    Dwóch bogów oznaczałoby, że nie jest...

                                                    > ** Twoja odpowiedź, jest sprzeczna ze słowami Nauki Ojca(Boga), oraz z
                                                    p> odanym przeze mnie racjonalnym powodem, wykluczającym jednobóstwo.

                                                    A ten racjonalny dowód to pomysł Żydów? ;).
                                                    Oni musieli mieć boga - ojca i syna, który nauczyłby ludzi jak mają traktować swoich zwierzchników czyli kapłanów.
                                                    Jezus wszak bez przerwy na ojca się powoływał.
                                                    Czyli swojego zdania nie miał.
                                                    No to na co On by był?
                                                    Sam Bóg mógł sobie zejść na ziemię i przekazać ludziom to co miał im do powiedzenia.

                                                    > Dlaczego jeden Bóg miałby być sprawiedliwszy od drugiego Boga?
                                                    > Dlaczego uważasz, że jeden z Bogów jest instytucją odwoławczą?

                                                    A to już wynika ze świętej księgi, której fragmenty cytujesz na forum ;).
                                                    Jezus sam powiedział, że ojciec Go posłał.
                                                    Zatem Jezus nie był doskonały.
                                                    Gdyby tak było to nikt nie musiałby Go posyłać.
                                                    Bóg jest wtedy zwierzchnikiem Jezusa czyli instytucją odwoławczą w sprawach między Jezusem, a ludźmi...
                                                    I nie czepiaj się, że twojego syna ojca nazywam Jezusem ;).

                                                    > A skoro uważasz, że postępowanie jednego z Bogów, mogłoby być kpiną ze
                                                    sprawied> liwości, to w takim razie wiesz, czym ta sprawiedliwość jest.

                                                    Ależ to już tłumaczone było.
                                                    Tylko, że wtedy jeden z bogów nie byłby sprawiedliwy.

                                                    > **W dziesiątkach postów, podałaś, że świadectwa Nauki Ojca(Boga) nie interesują > cię.

                                                    Ja mam własne świadectwa, które mnie przekonują ;).
                                                    Wychodzę od określenia: doskonała miłość ojca.
                                                    Ale z Twoimi poglądami mają wspólny mianownik.
                                                    Chodzi o to, że wszyscy ludzie na całym świecie musieliby zrozumieć co mówił Jezus i tak postępować.
                                                    Wszyscy bez wyjątków musieliby zrozumieć, że są za siebie i innych odpowiedzialni...

                                                    > Zatem, skoro powołujesz się na coś, co według ciebie, mówił Jezus, i piszesz: [
                                                    > b]"Jezus mówił czym skutkuje brak miłości bliźniego czyli brak odpowiedzialnośc
                                                    > i."[/b], to jest to twój prywatny wniosek, czyli dorobek twojego umysłu.

                                                    Miłość bliźniego to też odpowiedzialność za niego.
                                                    Ale jest niemożliwa ta odpowiedzialność jeśli wszyscy nie będą rozumieć dlaczego jest niezbędna.
                                                    Ano dlatego, że brak odpowiedzialności się mści.
                                                    Niekoniecznie w tym, ale w kolejnym pokoleniu...

                                                    > Szkoda, że nie podajesz twojej własnej definicji miłości. Wiedziałbym wó> wczas, czy masz rację.

                                                    No jakbyś to ty powiedział: " zdolność do ofiary ".
                                                    Ale tak jak mówię, nie ma sensu jeśli choć jeden człowiek nie rozumie dlaczego i nie czuje się odpowiedzialny.

                                                    > **Jeżeli nauka twojego Boga Jezusa, rozróżnia pomiędzy sprawiedliwością, a
                                                    nies> prawiedliwością, czego jesteś pewna, to podaj tę różnicę.

                                                    Sprawiedliwość to umiejętność przyznania się do winy, a nie szukania alibi dla swoich niepowodzeń.

                                                    > Ponadto, powyżej piszesz: Sprawiedliwość wynika z wiedzy o skutkach,
                                                    uzu> pełnij z łaski swojej swą odpowiedź informacją, o skutkach CZEGO?

                                                    Wiedzy o skutkach braku współpracy;).
                                                    Dobrze cytuję twoje nauki? ;).
                                                    Bo wtedy nie można mówić: Bóg tak chciał, albo Bóg tak nie chciał.
                                                    Trzeba dużo wiedzy...
                                                    Czyli jak sam widzisz tylko osoby, które wykorzystują swoje talenty mogą tę wiedzę mieć.
                                                    Dlatego nie wolno nikomu zabronić wykorzystywać swoich talentów.

                                                    > **Zatem w twoim przekonaniu, sprawiedliwość, to obiektywna autoocena zdolnoś> ci przewidywania skutków własnego postępowania.
                                                    > Jeśli błędnie zinterpretowałem twoje przekonanie, to sprostuj.

                                                    Obiektywna ocena gdy weźmiesz pod uwagę wszystkie aspekty niepewności.
                                                    Jeśli czegoś nie wziąłeś pod uwagę - przyznajesz się do błędu, a nie szukasz dla siebie okoliczności łagodzących.
                                                    Nigdy nie przewidzisz poprawnie skutków bez wiedzy, która jest niezbędna.

                                                    > Jeśli poprawnie zinterpretowałem, to przyjmij do wiadomości, że twoje przekonan> ie jest pozbawione racji.

                                                    Nie przyjmuję do wiadomości ;).
                                                    Wolałabym wiedzieć dlaczego.
                                                    Dam ci przykład...
                                                    Ostatnio tyle emocji było i jest związanych ze Smoleńskiem.
                                                    Gdyby chodziło o sprawiedliwość to należałoby odszukać materiałów na temat, kto i w jaki sposób planował wycieczkę do Katynia i dlaczego nie ubezpieczono tego pomysłu.
                                                    Wtedy wziąć winę na siebie, przeprosić i w razie potrzeby poprzeć swoich dotychczasowych wrogów.
                                                    A tak dzięki unikaniu sprawiedliwości i odpowiedzialności za decyzje mamy batalie o krzyż.
                                                    Należałoby zacząć od początku czyli od planowania.
                                                    Inna sprawa to oddanie sprawiedliwości Rosji.
                                                    Jeśli Rosja odradzała lot w Smoleńsku, to poczucie sprawiedliwości i odpowiedzialności nakazywało to zrobić i do tego po wylądowaniu w Moskwie podziękować i przeprosić, a później rozpocząć nowy etap relacji z Rosją.
                                                    Czemu tak się nie stało?
                                                    Zamiast tego mamy bynajmniej nie wynikające ze sprawiedliwości i należytej oceny podburzanie przeciwko Rosji i rządowi Tuska...
                                                    Trzeba przyjąć do wiadomości, że nie zginęli patrioci tylko samobójcy na własne życzenie, którzy wniosków z historii Polski nie potrafili wyciągnąć, bo sprawiedliwa ocena tych wniosków nie pozwoliłaby im grać na emocjach wyborców...
                                                  • nehsa Re: Reasumując zatem... Cz.I 17.09.10, 23:18
                                                    krytykantka m.in. napisała:
                                                    że, "nehsa napisał:
                                                    > Podałem powód, dlaczego wykluczone jest istnienie jednego Boga.
                                                    > Powtarzam konkluzję: Bo wcześniej niż był ŚWIAT, JEDNOOSOBOWEMU BOSKIEMU
                                                    BYTOWI, ludzie mogliby zarzucić bezsens istnienia."

                                                    krytykantka odpowiedziała:
                                                    "A to na jakiej podstawie?
                                                    Wszak Bóg wszechmocny jest.
                                                    Dwóch bogów oznaczałoby, że nie jest... "

                                                    **Wszechmocny, czyli, że wszyscy jesteśmy od Ojca-Boga jesteśmy zależni.
                                                    Bezpośrednio, również Syn-Bóg, Który jest ŻYCIEM. A pośrednio, od Ojca(Boga) zależymy także my, bo od Ojca(Boga) zależy praca Jego Syna(Boga), a od Syna(Boga) zależy nasze człowieczeństwo=bycie człowiekiem.

                                                    Ojciec(Bóg), jest jedynym depozytariuszem miłości, i wieczna miłość Jedynego Ojca(Boga), stanowi o Wiecznym Życiu Jedynego Syna (Boga), ŚWIATŁOŚCI. A ponieważ PRACA Syna(Boga) polega także na samoofierze, to dowodem miłości Syna(Boga) wobec nas, ludzi, jest ŻYCIE, czyli ŚWIATŁOŚĆ, czyli Syn(Bóg).**

                                                    i dalej krytykantka07 napisała i zapytała:
                                                    "Jezus wszak bez przerwy na ojca się powoływał.
                                                    Czyli swojego zdania nie miał.
                                                    No to na co On by był?
                                                    Sam Bóg mógł sobie zejść na ziemię i przekazać ludziom to co miał im do powiedzenia. "

                                                    ** Nauka Jedynego Ojca(Boga), którą oznajmił Syn(Bóg) ŚWIATŁOŚĆ, nie zna postaci Jezusa.
                                                    Syn(Bóg) ŚWIATŁOŚĆ, co zrozumiale oznajmił, jest SPRAWCĄ wszystkich spraw Swego Ojca, czyli jest Bogiem Wykonawcą.
                                                    A zatem jest Naszym STWÓRCĄ, Naszym PANEM, i w naszym doczesnym życiu, Naszym SĘDZIĄ.

                                                    A ponieważ PRACA Ojca(Boga), i praca Syna(Boga) polega na samoofierze, to jest oczywistym, że gdyby nie było Boga Wykonawcy, to my, ludzie w następstwie samoofiary Ojca(Boga), bylibyśmy Jego Boskimi Córkami i Synami , czyli istotami boskimi, wyposażonymi w boskie atrybuty. Ale tak nie jest.

                                                    Istniały i istnieją Dwie Istoty Boskie, i dzieje się tak, jak jest oznajmione w Nauce Ojca(Boga), co ja, staram się przekazać.
                                                    Zatem wyjaśniłem także, dlaczego to Syn(Bóg), a nie Ojciec(Bóg) przyszedł na świat. **


                                                    > Dlaczego jeden Bóg miałby być sprawiedliwszy od drugiego Boga?
                                                    > Dlaczego uważasz, że jeden z Bogów jest instytucją odwoławczą?

                                                    co krytykantka07 skomentowała:
                                                    A to już wynika ze świętej księgi, której fragmenty cytujesz na forum ;).
                                                    Jezus sam powiedział, że ojciec Go posłał.
                                                    Zatem Jezus nie był doskonały.
                                                    Gdyby tak było to nikt nie musiałby Go posyłać.
                                                    Bóg jest wtedy zwierzchnikiem Jezusa czyli instytucją odwoławczą w sprawach między Jezusem, a ludźmi...
                                                    I nie czepiaj się, że twojego syna ojca nazywam Jezusem ;).

                                                    ** Skoro piszę w ślad za słowami Nauki Ojca(Boga), że PRACA Ojca(Boga), i PRACA Syna(Boga), polega na samoofierze, czyli na takim samym sposobie PRACY, to jest oczywistym, że brak jest podstaw do różnicowania sprawiedliwości Pracy Istot Boskich.

                                                    Tobie, nie chce się czytać treści mojego wątku "Unicestwienie bożka Jezusa" (pytania i odpowiewdzi nr 13), a ja nie zamierzam cię do tego nakłaniać.

                                                    Zwracam jednak twoją uwagę na fakt, że Istoty Boskie PRACUJĄ. I nie współpracują ze Sobą, bo są Bogami, a Ich PRACA nie nosi śladu usterek.
                                                    Natomiast twój wyimaginowany Jezus, którego uważasz za Boga Ojca, to istota, która nieustannie współpracuje z ludźmi, a nawet jest od ludzi zależna, co zaprzecza tak jego boskości, jak i jego historyczności, jak i sensowności twoich przypuszczeń.**

                                                    ciąg dalszy w Cz.II
                                                  • nehsa Re: Reasumując zatem... Cz.II 17.09.10, 23:26
                                                    Część II

                                                    > A skoro uważasz, że postępowanie jednego z Bogów, mogłoby być kpiną ze
                                                    sprawiedliwości, to w takim razie wiesz, czym ta sprawiedliwość jest.

                                                    na co krytykantka07 odpowiedziała:
                                                    "Ależ to już tłumaczone było.
                                                    Tylko, że wtedy jeden z bogów nie byłby sprawiedliwy."

                                                    ** Nigdy nie wytłumaczyłaś pojęcia sprawiedliwości. A skoro oceniasz sprawiedliwość postępowania Bogów, to prosiłem, abyś podała, czym ta sprawiedliwość według ciebie jest. Czego nie uczyniłaś. **

                                                    > **W dziesiątkach postów, podałaś, że świadectwa Nauki Ojca(Boga) nie interesują cię.

                                                    na co krytakantka07 odpowiedziała:
                                                    "Ja mam własne świadectwa, które mnie przekonują ;).
                                                    Wychodzę od określenia: doskonała miłość ojca.
                                                    Ale z Twoimi poglądami mają wspólny mianownik.
                                                    Chodzi o to, że wszyscy ludzie na całym świecie musieliby zrozumieć co mówił Jezus i tak postępować.
                                                    Wszyscy bez wyjątków musieliby zrozumieć, że są za siebie i innych odpowiedzialni... "

                                                    ** Ale nie podajesz, co rozumiesz przez określenie, "miłość Ojca", i nie podajesz, co rozumiesz przez określenie, "doskonała miłość Ojca".
                                                    A z Jezusa czynisz Ojca Boga, czy też Boga Ojca. **

                                                    > Zatem, skoro powołujesz się na coś, co według ciebie, mówił Jezus, i piszesz:
                                                    "Jezus mówił czym skutkuje brak miłości bliźniego czyli brak odpowiedzialności.",
                                                    to jest to twój prywatny wniosek, czyli dorobek twojego umysłu.

                                                    na co krytykanka07 odpowiedziała:
                                                    "Miłość bliźniego to też odpowiedzialność za niego.
                                                    Ale jest niemożliwa ta odpowiedzialność jeśli wszyscy nie będą rozumieć dlaczego jest niezbędna.
                                                    Ano dlatego, że brak odpowiedzialności się mści.
                                                    Niekoniecznie w tym, ale w kolejnym pokoleniu... "

                                                    ** Z braku czasu, nie dokonuję analizy twoich wniosków. Zwrócę tylko twoją uwagę na fakt, że brak odpowiedzialności jest już KARĄ, zatem oczywistym jest fakt, że mści się NATYCHMIAST, a, jeszcze może się mścić w następnych pokoleniach.**

                                                    > Szkoda, że nie podajesz twojej własnej definicji miłości. Wiedziałbym wówczas, czy masz rację.

                                                    na co krytykantka07 odpowiedziała:
                                                    "No jakbyś to ty powiedział: " zdolność do ofiary ".
                                                    Ale tak jak mówię, nie ma sensu jeśli choć jeden człowiek nie rozumie dlaczego i nie czuje się odpowiedzialny."

                                                    ** No, tego, twojego wniosku, to kompletnie nie mogę pojąć.
                                                    Nie wiem, co niema sensu, czego ma nie rozumieć choć jeden człowiek, i za co ma się ten jeden człowiek czuć odpowiedzialny?**

                                                    > Jeżeli nauka twojego Boga Jezusa, rozróżnia pomiędzy sprawiedliwością, a
                                                    niesprawiedliwością, czego jesteś pewna, to podaj tę różnicę.

                                                    na co krytykantka07 odpowiedziała:
                                                    "Sprawiedliwość to umiejętność przyznania się do winy, a nie szukania alibi dla swoich niepowodzeń."

                                                    ** Sprawiedliwość, to słowo-pojęcie, odnoszące się do jakości skutków naszego postępowania, naszej współpracy.
                                                    W Nauce Ojca(Boga), zostały nam oznajmione trzy wzorce sprawiedliwości=sprawiedliwego postępowania.
                                                    W tym, minimalnie sprawiedliwy, którym jest solidarność, czyli postępowanie polegające na wzajemnie służebnej, równoprawnej współpracy wszystkich ze wszystkimi. **
                                                  • nehsa Re: Zatem reasumując. 25.09.10, 07:39
                                                    W jednym z moich postów napisałem, że tak jak lepszy pieniądz wypiera z rynku gorszy, tak bardziej racjonalna, bardziej sensowna nauka, unicestwia naukę gorszą, głupszą.

                                                    Ale, aby do takiego procesu doszło, należy dysponować tą lepszą, mądrzejszą, sprawiedliwszą wiedzą. I od ładnych paru lat, zwracam uwagę na niedowartościowanie przez ludzi Nauki Ojca(Boga), którą to Naukę, oznajmił nam Syn(Bóg) ŚWIATŁOŚĆ - nikt inny.

                                                    I której to Nauki świadectwa, stanowią w Biblii, przede wszystkim w Czterech Ewangeliach zaledwie skromną cząstkę ich treści.

                                                    Jedynej Nauki, która jest uniwersalnym wzorcem sprawiedliwej organizacji współpracy w każdym społeczeństwie.

                                                    Niestety, ta wiedza, jest przez was nie do zrozumienia, dlatego tę walkę z klerem przegrywacie, i dlatego też, przegracie nie tylko z klerem.
                                                  • krytykantka07 Re: Zatem reasumując. 02.10.10, 18:56
                                                    nehsa napisał:

                                                    > W jednym z moich postów napisałem, że tak jak lepszy pieniądz wypiera z rynku
                                                    g> orszy, tak bardziej racjonalna, bardziej sensowna nauka, unicestwia naukę gorsz> ą, głupszą.

                                                    Gdybyż to była prawda ;).
                                                    Wtedy nie mielibyśmy albo chrześcijaństwa, albo islamu.
                                                    A na pewno nie byłoby judaizmu.
                                                    Lepsza mądrzejsza religia nie pokonała głupszej i gorszej.
                                                    Trzeba byłoby się zastanowić dlaczego religia Jezusa, która była najmądrzejsza i najlepsza nie przetrwała, a wiedza o bogu, który cofnął się w rozwoju - owszem.
                                                    I do tego zdobyła wyznawców czego dowodem jest islam.

                                                    > Ale, aby do takiego procesu doszło, należy dysponować tą lepszą, mądrzejszą,
                                                    sp> rawiedliwszą wiedzą. I od ładnych paru lat, zwracam uwagę na niedowartościow>anie przez ludzi Nauki Ojca(Boga), którą to Naukę, oznajmił nam Syn(Bóg) ŚWIATŁ> OŚĆ - nikt inny.

                                                    Jezus dysponował najlepszą najmądrzejszą i najsprawiedliwszą wiedzą, a faryzeusz z Tarsu zniszczył Jego religię i cofnął ludzi do judaizmu tylko dlatego, że ludzie chcą mieć wpływ na boga, a tego Jezus im nie obiecał...

                                                    > I której to Nauki świadectwa, stanowią w Biblii, przede wszystkim w Czterech
                                                    Ew> angeliach zaledwie skromną cząstkę ich treści.

                                                    Słowa Boga - Jezusa stanowią bardzo małą część, co nie zmienia faktu, że wskazują na niemożliwość manipulowania Bogiem.
                                                    Ale takiej możliwości ludzie nadal potrzebują...

                                                    > Jedynej Nauki, która jest uniwersalnym wzorcem sprawiedliwej organizacji
                                                    > współpracy w każdym społeczeństwie.

                                                    Sprawiedliwa organizacja współpracy w każdym społeczeństwie musiałaby skupiać altruistów, którzy chcieliby robić coś bez liczenia na zapłatę.
                                                    Znasz takich?
                                                    Poza tym wtedy ta ich praca nie byłaby w ogóle doceniana, bo ludzie cenią tych, co sami się cenię czyli wyceniają ;).
                                                    Gdyby Jezus przyszedł na świat w pałacu to szybciej by mu uwierzyli.
                                                    Bo wtedy byłby dowodem potęgi ich boga...

                                                    > Niestety, ta wiedza, jest przez was nie do zrozumienia, dlatego tę walkę z kler> em przegrywacie, i dlatego też, przegracie nie tylko z klerem.

                                                    Zgadzam się, ale przy politycznej poprawności i przy natłoku sprzecznych informacji metodą, jaką ty proponujesz i tak nie wygrasz.
                                                    Dlatego wskazuję jak zakpić sobie z religiantów, bo tylko metoda, w której zobaczą nieznane do tej pory skutki wyznawania ich religii - może ich nauczyć myśleć ;)
                                                  • krytykantka07 Re: Reasumując zatem... Cz.II 02.10.10, 18:42
                                                    nehsa napisał:

                                                    > ** Nigdy nie wytłumaczyłaś pojęcia sprawiedliwości. A skoro oceniasz sprawiedli> wość postępowania Bogów, to prosiłem, abyś podała, czym ta sprawiedliwość wedłu> g ciebie jest. Czego nie uczyniłaś. **

                                                    Między wierszami nie doczytałeś? ;).
                                                    Sprawiedliwość to zdolność do obiektywnej oceny postępowania dwóch bogów.
                                                    Zatem jaka korzyść była z tego, że bóg ojciec posłał swego syna, a nie pofatygował się sam.
                                                    Do czego potrzebny był mu syn?
                                                    Co by się stało gdyby sam zstąpił na ziemię, a nie wysługiwał się innymi?
                                                    Załatwiłby sprawę tak samo czy gorzej?

                                                    > ** Ale nie podajesz, co rozumiesz przez określenie, "miłość Ojca", i nie podaje> sz, co rozumiesz przez określenie, "doskonała miłość Ojca".
                                                    > A z Jezusa czynisz Ojca Boga, czy też Boga Ojca. **

                                                    Doskonała miłość ojca to zdolność do samoofiary?
                                                    Powiedzmy, że na razie tak to określę.
                                                    I tu już nie ma potrzeby, aby istniało dwóch bogów.
                                                    Sam bóg - ojciec wtedy złożyłby z siebie ofiarę na krzyżu z miłości do ludzi.
                                                    Nie poświęciłby nikogo, bo w momencie, gdy widziałby czyjeś cierpienie, do którego on sam się przyczynił zawstydziłby się.
                                                    O to chyba chodzi w przesłaniu Jezusa.
                                                    Bóg, który zobaczyłby cierpienie swojego dziecka - sam wolałby się poświęcić i cierpieć zamiast niego.
                                                    Czyli wizja piekła dla grzeszników odpada...

                                                    > ** Z braku czasu, nie dokonuję analizy twoich wniosków. Zwrócę tylko twoją uwag> ę na fakt, że brak odpowiedzialności jest już KARĄ, zatem oczywistym jes> t fakt, że mści się NATYCHMIAST, a, jeszcze może się mścić w następnych pokolen> iach.**

                                                    Nie wiem dlaczego brak odpowiedzialności miałby być karą dla ludzi a nie dla boga.
                                                    Jeśli popatrzymy na to w ten sposób, że bóg cierpi wtedy gdy któremuś jego dziecku dzieje się krzywda to karzemy wtedy właśnie boga...

                                                    > ** No, tego, twojego wniosku, to kompletnie nie mogę pojąć.
                                                    > Nie wiem, co niema sensu, czego ma nie rozumieć choć jeden człowiek, i za co ma > się ten jeden człowiek czuć odpowiedzialny?**

                                                    Wyjaśniam tylko, że każdy musiałby się czuć odpowiedzialny za innych.
                                                    Nie powinno być człowieka, który nie rozumiałby czym jest odpowiedzialność.
                                                    Gdyby choć jeden człowiek nie rozumiał pojęcia odpowiedzialności nic by się nie zmieniło.
                                                    Warunek to odpowiedzialność, którą tak samo rozumieją wszyscy.

                                                    > ** Sprawiedliwość, to słowo-pojęcie, odnoszące się do jakości skutków naszego
                                                    p> ostępowania, naszej współpracy.

                                                    A ponieważ nie mamy wiedzy o przyszłości i skutkach naszych działań, a do tego równoległych światów stworzyć nie umiemy to nie jesteśmy w stanie określić czym jest sprawiedliwość...
                                                    Tak na początek to dobrze by było, abyś ty sam określił dlaczego bardziej sprawiedliwe było z punktu widzenia boga ojca posłanie syna, a nie zstąpienie na ziemię.
                                                    Jeśli to postępowanie sprawiedliwie potrafisz ocenić to można pokusić się o ocenę postępowania innych...

                                                    > W Nauce Ojca(Boga), zostały nam oznajmione trzy wzorce sprawiedliwości=
                                                    spraw> iedliwego postępowania
                                                    .
                                                    > W tym, minimalnie sprawiedliwy, którym jest solidarność, czyli postępowa> nie polegające na wzajemnie służebnej, równoprawnej współpracy wszystkich ze ws> zystkimi. **

                                                    Nie wiem, co nam zostało oznajmione ale tak jak mówiłam: nie znamy skutków dlatego nie jesteśmy w stanie powiedzieć co jest sprawiedliwe.
                                                    Zgadzam się, że wzajemnie służebna, równoprawna współpraca wszystkich ze wszystkimi o ile każdy rozumie, że oszukując innych - oszukuje boga.
                                                    A czy ktoś rozumie?
                                                  • krytykantka07 Re: Reasumując zatem... Cz.I 25.09.10, 22:50
                                                    nehsa napisał:

                                                    > **Wszechmocny, czyli, że wszyscy jesteśmy od Ojca-Boga jesteśmy zależni.
                                                    > Bezpośrednio, również Syn-Bóg, Który jest ŻYCIEM. A pośrednio, od Ojca(Boga)
                                                    z> ależymy także my, bo od Ojca(Boga) zależy praca Jego Syna(Boga), a od Syna(Boga
                                                    > ) zależy nasze człowieczeństwo=bycie człowiekiem.

                                                    No dobrze nehso.
                                                    W takim razie wyjaśnij mi dlaczego syn Boga jest dalej od niego zależny.
                                                    Bogowie nie mogą być od siebie zależni, bo wtedy nawet syn Boga nie musiałby być bogiem.
                                                    Wystarczyłoby, że bóg by go wybrał i dał mu więcej niż innym.
                                                    I tu już się to nie zgadza z tym, co nauczał Jezus ( ja i tak uparcie będę tego twojego syna boga nazywać Jezusem ;) ).
                                                    A Jezus powiedział, że kto zobaczył jego zobaczył i tego, który go posłał.
                                                    Cytuję to na twój użytek, bo ja wiem, że Jezus takich słów nie mówił.
                                                    Ale nawet gdyby tak było to i tak nasuwa się pytanie: czym bóg ojciec i bóg - syn się różnili.
                                                    Bo nawet wiekiem nie bardzo ;).
                                                    No i co z resztą panteonu? ;)
                                                    Anioły, świeci i inni?
                                                    Nie doczytałam jak ten syn boga pojawił się na świecie ;)

                                                    > Ojciec(Bóg), jest jedynym depozytariuszem miłości, i wieczna miłość Jedynego Ojca (Boga), stanowi o Wiecznym Życiu Jedynego Syna (Boga), ŚWIATŁOŚCI. A ponieważ
                                                    > PRACA Syna(Boga) polega także na samoofierze, to dowodem miłości Syna(B
                                                    > oga) wobec nas, ludzi, jest ŻYCIE, czyli ŚWIATŁOŚĆ, czyli Syn(Bóg).**

                                                    Z tym jedynym depozytariuszem się nijak zgodzić nie mogę.
                                                    To już umniejsza boskości synowi.
                                                    Nie wspomnę już o tym, że bóg nie może kochać inaczej w zależności od tego kogo sobie wybrał, bo tu już uznajemy naród wybrany i problemy, które zamierzasz rozwiązać - rozwiązać się nie dają.
                                                    Ciągle mamy to z czym walczymy...

                                                    > ** Nauka Jedynego Ojca(Boga), którą oznajmił Syn(Bóg) ŚWIATŁOŚĆ, nie zna posta
                                                    > ci Jezusa.

                                                    Już to było tłumaczone.
                                                    Pytanie było dlaczego sam ojciec sobie z nieba nie zszedł.

                                                    > Syn(Bóg) ŚWIATŁOŚĆ, co zrozumiale oznajmił, jest SPRAWCĄ wszystkich spraw Swego
                                                    > Ojca, czyli jest Bogiem Wykonawcą. > A zatem jest Naszym STWÓRCĄ, Naszym PANEM, i w naszym doczesnym życiu, Naszym > SĘDZIĄ.

                                                    Tylko tu nie wyskakuj z władzą ustawodawczą i wykonawczą bo dopiero się porobi ;).
                                                    Bóg nie jest naszym panem.
                                                    Nie wiem jak ty, ale mnie rola niewolnika i służącego nie odpowiada.
                                                    Mógł mnie nie stwarzać jak chce, aby za to uznawać go za pana.
                                                    A tym bardziej nie ma prawa mnie sądzić, jeśli nie zapewnił mi warunków takich, aby sądzić mnie nie było potrzeby...
                                                    Bóg to mój ojciec.
                                                    I tylko taka relacja między ludźmi i Bogiem jest dopuszczalna.

                                                    > A ponieważ PRACA Ojca(Boga), i praca Syna(Boga) polega na samoofierze, to jest
                                                    > oczywistym, że gdyby nie było Boga Wykonawcy, to my, ludzie w następstwie samoo> fiary Ojca(Boga), bylibyśmy Jego Boskimi Córkami i Synami , czyli istotami bosk> imi, wyposażonymi w boskie atrybuty. Ale tak nie jest.

                                                    A o jakich boskich atrybutach mowa, bo póki co to syn ojca jakiś tam szczególnych atrybutów boskości nie przejawiał...

                                                    > Istniały i istnieją Dwie Istoty Boskie, i dzieje się tak, jak jest oznajmione w > Nauce Ojca(Boga), co ja, staram się przekazać.> Zatem wyjaśniłem także, dlaczego to Syn(Bóg), a nie Ojciec(Bóg) przyszedł na św> iat. **

                                                    Mało przystępnie to wyjaśniłeś.
                                                    Ciągle nie rozumiem jak powstał ten syn ojca i dlaczego akurat to on został przez ojca wybrany, skoro Bóg to ojciec wszystkich ludzi...
                                                    Takie postawienie sprawy już niesie to co katolicyzm: czyli Maryja została zachowana od grzechu pierworodnego, bo bóg wybrał ją na matkę swego syna.
                                                    No z takimi bzdurami się chyba nie zgadzasz, a twój syn ojca byłby dokładnie na tych samych prawach...
                                                    Nie może tak być.

                                                    > ** Skoro piszę w ślad za słowami Nauki Ojca(Boga), że PRACA Ojca(Boga), i PRACA
                                                    > Syna(Boga), polega na samoofierze, czyli na takim samym sposobie PRACY, to jes> t oczywistym, że brak jest podstaw do różnicowania sprawiedliwości Pracy Istot
                                                    > Boskich.

                                                    Mówię ci nehso, że ta twoja religia to katolicyzm ;).
                                                    Tam zamiast syna ojca jest Maryja...
                                                    Wybrana przez boga, cierpiąca czyli tu mamy coś w rodzaju samoofiary...

                                                    > Tobie, nie chce się czytać treści mojego wątku "Unicestwienie bożka Jezusa" (py> tania i odpowiewdzi nr 13), a ja nie zamierzam cię do tego nakłaniać.

                                                    Choćbym nawet i przeczytała to i tak nie zrozumiem jak ty.
                                                    Wszak ty cytujesz mi swoją naukę a ja i tak rozumiem po swojemu ;).
                                                    Ale kiedyś jak będę mieć więcej czasu przeczytam...

                                                    > Zwracam jednak twoją uwagę na fakt, że Istoty Boskie PRACUJĄ. I nie współpracuj> ą ze Sobą, bo są Bogami, a Ich PRACA nie nosi śladu usterek.

                                                    A pracują choćby jednakowo?
                                                    Bo wtedy częścią ludzi opiekowałby się syn, a częścią ojciec.
                                                    No i co konkretnie robią?

                                                    > Natomiast twój wyimaginowany Jezus, którego uważasz za Boga Ojca, to istota, kt> óra nieustannie współpracuje z ludźmi, a nawet jest od ludzi zależna, co zaprz> ecza tak jego boskości, jak i jego historyczności, jak i sensowności twoich prz> ypuszczeń.**

                                                    Czyżbyś wiedział czym jest boskość? ;).
                                                    Tego określenia jeszcze nie rozwinąłeś...
                                                    Dlaczego boskość wyklucza współpracę z ludźmi?
                                                  • nehsa Re: Reasumując zatem... Cz.I 26.09.10, 18:25
                                                    A więc, jak masz cierpliwość, to poczytaj.

                                                    Skoro w Nauce Ojca, Syn Ojca oznajmił:

                                                    "A nie tylko za tymi proszę, lecz i za onymi, którzy przez słowo ich uwierzą we Mnie.",
                                                    oznacza to, że obrani przez Syna Ojca Uczniowie, sporządzą wiarygodne świadectwa słów swojego Nauczyciela-Boga.
                                                    Nie będą one identyczne z tymi słowami, które mówił Syn Ojca, Światłość, ale będą wiarygodne, czyli zachowają przekazywany przez Nauczyciela-Boga sens.

                                                    Z czego wniosek:
                                                    Nie wolno lekceważyć wiarygodnych świadectw Nauki Ojca-Boga, którą oznajmił Syn-Bóg, a które to świadectwa, sporządzili obrani przez Syna Ojca Uczniowie.

                                                    W dziesiątkach postów, podawałem, że Cztery Ewangelie są kompilacją wiarygodnych świadectw Nauki Ojca-Boga, sporządzonych przez Uczniów Nauczyciela-Boga, oraz dodanych do nich kłamstw, które są tak prymitywne, i tak nachalne, że wręcz krzyczą - JESTEŚMY KŁAMSTWAMI!

                                                    Na przykład:
                                                    Wszystkie treści, które odnoszą się do dwóch, różnych postaci Jezusów.
                                                    Jak można wierzyć w historyczność postaci Jezusa, skoro nawet tak zwani spec-bibliści, nie zdołali do dnia dzisiejszego ustalić, który z tych Jezusów, jest tym, w którego wierzyć wypada.

                                                    W linkowanym wątku, korzystając z cudzej, specjalistycznej wiedzy, eksponuje ten fakt dwupostaciowości Jezusa w Czterech Ewangeliach.

                                                    W kolejnym poście, odpowiedzi na twoje pytania.
                                                  • nehsa Re: Reasumując zatem... Cz.I, c.d. 26.09.10, 20:43
                                                    Nauka Ojca-Boga, którą oznajmiał Syn-Bóg, jest tak prosta, a tym samym genialna, że taki chłopek - roztropek jak ja, nie radzi sobie z Jej zrozumieniem, ale staram się, nie bez poważnych kłopotów, zrozumieć.

                                                    "Na początku było słowo, a ono słowo było u Ojca,
                                                    a Synem Ojca było to Słowo,
                                                    Ono było na początku."


                                                    Przytoczona treść, podaje wiedzę o przyczynach początku naszego rodzaju homo sapiens, czyli o przyczynach stworzenia ludzi.
                                                    Przyczynami stworzenia rodzaju ludzkiego, było, "słowo", które było u Ojca, tożsame z wolą Ojca, oraz Stwórca, Którym był i jest Syn Ojca, Światłość=ŻYCIE.

                                                    Ze świadectw Nauki Ojca, dowiadujemy się, że wolą Ojca-Boga, jest miłość, która polega na samoofierze Ojca-Boga, bo Ojciec-Bóg nie ma poza Sobą Samym nikogo i niczego, do udowodnienia swojej miłości. Dowiadujemy się też, że wykluczone jest istnienie jednego Boga, bo taki, jeden, boski byt w czasach przed stworzeniem świata, utożsamiałby esencjonalny egoizm, zatem byłby bytem bezsensownym.

                                                    Dlatego, zgodnie z Nauką Ojca-Boga, i logiką, należy przyjąć do wiadomości istnienie Dwóch Bogów, Dwóch Istot Boskich, czyli Ojca-Boga i Syna-Boga.

                                                    Wieczna miłość Ojca-Boga skutkuje wiecznym życiem Syna-Boga, którym to życiem, jest ŚWIATŁOŚĆ, czyli według mojego, ludzkiego rozumienia tego Imienia, Boski Rozum, zdolny do kreowania za pomocą słowa swojej mowy, materialnej rzeczywistości, zgodnie z wolą Ojca-Boga.

                                                    O sprawczej potędze Syna-Boga ŚWIATŁOŚCI=ŻYCIA, decyduje miłość Jego Ojca-Boga, dlatego Syn-Bóg mówi, o Swojej zależności od Ojca, i powtarza wiele razy w Nauce, że tę boską potęgę, posiadł w następstwie samoofiary wobec Niego, Ojca-Boga.

                                                    Zatem, jest to zależność w następstwie samoofiary, której ty z powodu niezrozumienia sensu samoofiary, przydajesz BEZPODSTAWNIE cech negatywnych.
                                                    Dlatego Syn Ojca, m.in., mówił: "I kto Mnie widzi, widzi Onego, Który Mnie posłał."

                                                    Przecież i my, modlimy się: "...Ojcze, niech będzie królestwo Twoje...", którymi to słowy, zwracamy się do Naszego Ojca, abyśmy pozostali zależni od Jego miłości, prosząc: "Chleba, dawaj nam co dzień", czyli prosząc o Syna-Boga ŚWIATŁOŚĆ.

                                                    Ojciec-Bóg, i Syn-Bóg PRACUJĄ.
                                                    Ich praca, polega na takim samym sposobie postępowania, czyli na SAMOOFIERZE, na maksymalnym poświęceniu, czyli SAMYCH SIEBIE.
                                                    Ojca-Boga, wobec Syna-Boga. I Syna-Boga, wobec nas, ludzi. Ich PRACY, nie można niczego zarzucić.

                                                    Poza Dwoma Istotami Boskimi, nie funkcjonują żadne inne istoty niematerialne, czyli anioły, obsada piekła, itp.

                                                    Przeczytaj tekst odpowiedzi, i aby nie wydłużać naszych postów, skonkretyzuj pytania, i spróbuj ograniczyć ich ilość. Chyba, że to, co piszę, dalej cię nie przekonuje.
                                                  • krytykantka07 Re: Reasumując zatem... Cz.I, c.d. 26.09.10, 23:07
                                                    Pozwolisz nehso, że twoje posty ( pozostałe też w tym temacie ) skomentuję za jakiś czas, gdy poczuję się nieco lepiej , bo na razie nie czuję się na siłach, aby dużo pisać.
                                                    Ale mam jedną uwagę i proszę o wyjaśnienie.
                                                    Skąd wziął się syn ojca i dlaczego właśnie temu synowi ojciec okazuje miłość.
                                                    Tylko jemu.
                                                    Czyli równie dobrze mógłby sobie stworzyć kogoś, kogo by wybrał.
                                                    I to wcale nie musiałby być bóg, bo ojciec nadałby mu cechy boskie, takie jakie uznałby za słuszne.
                                                    Jeśli dobrze zrozumiałam to bóg - ojciec ma syna od początku zanim stworzył sobie innych ludzi do kochania.
                                                    No to w jakim celu ich stworzył?
                                                    Już miał kogoś, kogo mógł obdarzyć miłością.
                                                    Mam też pytanie, które ostatnio przyszło mi do głowy.
                                                    Może potrafisz mi wyjaśnić...
                                                    Co znaczy określenie i z czym naprawdę jest związane: " cierpienie uszlachetnia ".
                                                    Ja uważam, że cierpienie ofiary uszlachetnia kata.
                                                    Taka była wymowa cierpienia ( no niech już będzie po twojemu ) syna ojca.
                                                    Co ci, ukrzyżowali Go, wtedy gdy zrozumieli co zrobili stali się innymi ( lepszymi ) ludźmi.
                                                    Ale jeśli cierpienie ma uszlachetnić ofiarę to już jakiś paradoks...
                                                    Jeśli wezmę pod uwagę moje wyjaśnienie, to wszystkie teorie o bogu i wyznawcach boga walą się jak domek z kart...

                                                    pozdrawiam na razie...
                                                  • nehsa Re: Reasumując zatem... Cz.I, c.d. 27.09.10, 16:23
                                                    krytykantko07!
                                                    Od zawsze, wiecznie istnieją Dwie Istoty Boskie, Dwóch Bogów, czyli Ojciec i Syn Ojca.

                                                    W Nauce Ojca, jest obecny kategoryczny zakaz posługiwania się przez ludzi wobec siebie, słowem: OJCIEC. Ale jest powszechnie lekceważony.
                                                    Gdyby ludzie nie lekceważyli tego zakazu, i nie zawłaszczyli bezczelnie miana, OJCA, to wystarczyłoby posłużyć tym zastrzeżonym mianem, i wiadomo by było,o Kim mowa.
                                                    A gdyby ktoś posłużył się, określeniem SYN OJCA, to byłoby wiadomo, że mowa o Drugiej Istocie Boskiej, Stwórcy, Panu, i Sędzim.

                                                    Syn Ojca, ŚWIATŁOŚĆ, jest niezniszczalnym ŻYCIEM.
                                                    Jego boską moc, unaocznia ŚWIAT= WSZECHŚWIAT. Swej boskości, przebywając kilka dni wśród ludzi na ziemi, dowodził cudami.

                                                    Czynione przez Niego cuda, potwierdziły dwie grupy niezależnych od siebie, a nawet wrogich sobie świadków, czyli Uczniowie Syna Ojca, oraz ówcześni żydowscy nauczeni w piśmie, którzy kupili kłamstwo Judasza, i rozpowszechnili to kłamstwo, za pośrednictwem Czterech Ewangelii.

                                                    Ale skoro Syn Ojca posiada taką moc, to cóż sądzić o mocy Ojca, której ja, nie potrafię sobie wyobrazić.

                                                    Ośmielam się mieć pogląd, że energia-moc Ojca-Boga, jest tak ogromna, że unicestwia materię, która dla tej mocy nie może być tworzywem. Dlatego Syn Ojca, jest Sprawcą wszystkich spraw Ojca, i, Który to Syn-Bóg, jednocześnie spełnia rolę transformującą boską moc.

                                                    Ojciec, umiłował dzieło stworzenia, którego Sprawcą był Syn Ojca, czyli umiłował ŚWIAT.
                                                    Materię, która za łaskę jej stworzenia, pokornie dziękuję entropią.
                                                    Materię ożywioną, która za łaskę jej stworzenia, uczynienia jej użyteczną, i wyposażenia jej w potrzeby niezbędne, pokornie korzy się w chwili śmierci.

                                                    I ludzi, których Syn Ojca ŚWIATŁOŚĆ stworzył wskutek samoofiary Samego Siebie, czego racjonalnymi dowodami są:
                                                    uniezależnienie płci człowieka od rui,
                                                    oraz uzdolnienie każdego człowieka do czynienia, co najmniej, solidarności, w celu umożliwienia ludziom czynienia dobra, czyli takiej jakości sprawiedliwości, która jest nagradzana uniezależnieniem życia ludzi od czasu, i zmartwychwstaniem, czyli wyposażeniem w nowe materialne ciało.

                                                    Ojciec, umiłował Dzieło Swego Syna, bo niby dlaczego nie?

                                                    Odpowiedź na pytanie, dot: "cierpienie uszlachetnia", w kolejnym postku.
                                                  • nehsa Re: Reasumując zatem... Cz.I, c.d. 27.09.10, 18:38
                                                    krytykantko07!
                                                    Przegapiłem twój tekst, w którym piszesz: "Jeśli dobrze zrozumiałam to bóg - ojciec ma syna od początku zanim stworzył sobie innych ludzi do kochania."

                                                    Treść z Ewangelii św. Jana 1/1-2, którą przytoczyłem po racjonalnym skorygowaniu, mówi o stworzeniu przez Syna-Boga, za przyzwoleniem-wolą Ojca-Boga, rodzaju ludzkiego. Ojciec-Bóg, nie jest Stwórcą, Którym jest Syn-Bóg.
                                                    Ani Ojciec-Bóg, ani Syn-Bóg, nie mają początku, są istotami wiecznymi.

                                                    i teraz odnośnie twojego pytania:
                                                    "Co znaczy określenie i z czym naprawdę jest związane: " cierpienie uszlachetnia ".

                                                    Dzięki samoofierze Syna Ojca, jesteśmy ludźmi.
                                                    I dzięki tej samoofierze Stwórcy, możemy dowodzić swojego człowieczeństwa, a tym samym sprawiedliwości, naszym postępowaniem.

                                                    I tymi, sprawiedliwymi wzorcami postępowania są:
                                                    1./ SOLIDARNOŚĆ, której to powinności solidarności, jesteśmy NOSICIELAMI z mocy stworzenia nas ludźmi, i jest to wzorzec wymaganego od nas, minimalnie sprawiedliwego postępowania.

                                                    W Nauce Ojca, Nauczyciel-Bóg oznajmia nam:
                                                    "Także i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam rozkazano, mówcie:
                                                    Słudzy niepożyteczni jesteśmy, bo tylko to, cośmy byli powinni uczynić, uczyniliśmy."


                                                    Jeżeli postępujemy tylko solidarnie, czyli życzliwie i równoprawnie wobec bliźnich, to czynimy tylko to, co nam z mocy stworzenia nas ludźmi, ROZKAZANO.
                                                    Zatem, za nasze postępowanie, żadna zapłata, nam się nie należy.

                                                    2./ MIŁOSIERDZIE.
                                                    Jest to wzorzec postępowania, które dowodzi naszej cierpliwości wobec bliźnich.

                                                    I w Nauce Ojca, Nauczyciel-Bóg oznajmia:
                                                    W cierpliwości waszej posiadajcie życie wasze."
                                                    "Miłosierdzia chcę, a nie ofiary..."

                                                    Godnymi zapłaty, staniecie się już wówczas, gdy okażecie bliźnim swoją cierpliwość, czyli wyrozumiałość, pobłażliwość, tolerancję, wspaniałomyślność. Dopiero wówczas, a może lepiej orzec, że już wówczas, nabędziecie godności.

                                                    Godność, jest to wartość, której nabywamy wówczas, kiedy rodzimy się z Ducha=cząstki ŚWIATŁOŚCI ofiarowanej nam przez Stwórcę.

                                                    A więc godność, jest to wartość człowieka, wynikająca z różnicy, pomiędzy jakością minimalnie sprawiedliwego, wymaganego od człowieka solidarnego postępowania, a postępowaniem człowieka, które sprawiedliwością tę jakość solidarności przewyższa.

                                                    Zatem powiedzenie, "cierpienie uszlachetnia", jest nieporównanie mniej trafne, od "cierpliwość uszlachetnia" - bo cierpliwość uszlachetnia zawsze, ponieważ zyskujemy godność. A wydawać by się mogło, że te dwa określenia mają taki sam sens.

                                                    Jest jeszcze trzeci wzorzec sprawiedliwego postępowania- MIŁOŚĆ.

                                                    Ps.
                                                    Życzę powrotu do zdrowia.
                                                  • krytykantka07 Re: Reasumując zatem... Cz.I, c.d. 02.10.10, 19:44
                                                    nehsa napisał:

                                                    > Treść z Ewangelii św. Jana 1/1-2, którą przytoczyłem po racjonalnym skorygowani> u, mówi o stworzeniu przez Syna-Boga, za przyzwoleniem-wolą Ojca-Boga, rodzaju
                                                    > ludzkiego. Ojciec-Bóg, nie jest Stwórcą, Którym jest Syn-Bóg.
                                                    > Ani Ojciec-Bóg, ani Syn-Bóg, nie mają początku, są istotami wiecznymi.

                                                    Rozumiem, że w takim razie dzielą się robotą.
                                                    Tylko w jakim celu?
                                                    Bóg nie ma pośredników.
                                                    Wtedy nie jest wszechmocnym bogiem.
                                                    Albo syn nie jest wszechmocny, bo działa za przyzwoleniem ojca...
                                                    Jak to jeden bóg bardziej wszechmocny od drugiego?
                                                    To czym w takim razie jest boskość?

                                                    > Dzięki samoofierze Syna Ojca, jesteśmy ludźmi.
                                                    > I dzięki tej samoofierze Stwórcy, możemy dowodzić swojego człowieczeństwa, a ty> m samym sprawiedliwości, naszym postępowaniem.

                                                    Człowieczeństwo nie równa się sprawiedliwość.
                                                    Raczej boskość powinna się równać sprawiedliwość, ale wtedy działanie ludzi nie miałoby dla boga znaczenia.
                                                    I tak potrafiłby je wykorzystać...

                                                    > I tymi, sprawiedliwymi wzorcami postępowania są:
                                                    > 1./ SOLIDARNOŚĆ, której to powinności solidarności, jesteśmy NOS ICIELAMI z mocy stworzenia nas ludźmi, i jest to wzorzec[b] wymaganego od nas[/
                                                    > b], minimalnie sprawiedliwego postępowania.

                                                    Solidarność jak sam już kilka razy wyjaśniałeś jest zawsze, bo nic konkretnego nie oznacza.

                                                    > W Nauce Ojca, Nauczyciel-Bóg oznajmia nam:
                                                    > "Także i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam rozkazano, mówcie:
                                                    > Słudzy niepożyteczni jesteśmy, bo tylko to, cośmy byli powinni uczynić, uczynil> iśmy."


                                                    Nie jesteśmy sługami, tylko dziećmi Boga.
                                                    Czynimy zaś to, co Bóg dla nas już dawno przewidział.
                                                    Zatem to, co my czynimy i tak nie ma znaczenia dla Boga.
                                                    Ma znaczenie dla ludzi, którzy nas otaczają.
                                                    Złe postępowanie tworzy dla nich i dla nas piekło na ziemi.
                                                    I na tym polega odpowiedzialność.

                                                    > Jeżeli postępujemy tylko solidarnie, czyli życzliwie i równoprawnie wobe> c bliźnich, to czynimy tylko to, co nam z mocy stworzenia nas ludźmi, [b> ]ROZKAZANO[/b].
                                                    > Zatem, za nasze postępowanie, żadna zapłata, nam się nie należy.

                                                    Nawet tego nie czynimy bezinteresownie...

                                                    > 2./ MIŁOSIERDZIE.
                                                    > Jest to wzorzec postępowania, które dowodzi naszej cierpliwości wobec bliźnich.

                                                    Miłosierdzie dla bliźnich, których pośrednio doprowadziliśmy do tego, aby potrzebowali miłosierdzia dowodzi naszej pychy.

                                                    > I w Nauce Ojca, Nauczyciel-Bóg oznajmia: > W cierpliwości waszej posiadajcie życie wasze." > "Miłosierdzia chcę, a nie ofiary..."

                                                    Zmieszałeś dwa pojęcia, które nie mają z sobą nic wspólnego.
                                                    Miłosierdzie czyli litość współczucie.
                                                    A Bóg chce miłości ,a nie ofiary...

                                                    > Godnymi zapłaty, staniecie się już wówczas, gdy okażecie bliźnim swoją
                                                    c> ierpliwość, czyli wyrozumiałość, pobłażliwość, tolerancję, wspaniałomyślność. D
                                                    > opiero wówczas, a może lepiej orzec, że już wówczas, nabędziecie
                                                    god> ności
                                                    .

                                                    Sam przyznajesz, że cierpliwość, wyrozumiałość, pobłażliwość, tolerancja i wspaniałomyślność to dowód miłosierdzia czyli litości, ale wypływa wtedy z pychy czyli czujemy się lepsi.
                                                    Nie nabieramy wtedy godności a tym bardziej godności dziecka bożego.
                                                    Raczej innych traktujemy jak dzieci.

                                                    > Godność, jest to wartość, której nabywamy wówczas, kiedy rodzimy się z Ducha=
                                                    cz> ąstki ŚWIATŁOŚCI ofiarowanej nam przez Stwórcę.

                                                    Godność dziecka bożego to skłonność do wzięcia odpowiedzialności za swoje życie tak, aby nie krzywdzić innych i nie pozwolić się im krzywdzić...

                                                    > A więc godność, jest to wartość człowieka, wynikająca z różnicy, pomiędz> y jakością minimalnie sprawiedliwego, wymaganego od człowieka solidarneg> o postępowania, a postępowaniem człowieka, które sprawiedliwością tę jakość
                                                    > solidarności przewyższa
                                                    .

                                                    Nazwałabym to wtedy szlachetnością...

                                                    > Zatem powiedzenie, "cierpienie uszlachetnia", jest nieporównanie mniej trafne,
                                                    > od "cierpliwość uszlachetnia" - bo cierpliwość uszlachetnia zawsze, pon> ieważ zyskujemy godność. A wydawać by się mogło, że te dwa określenia mają tak
                                                    > i sam sens.

                                                    Cierpliwość uszlachetnia?
                                                    Kogo? Kata czy ofiarę?
                                                    W tym przypadku oznaczałoby, że uszlachetnia słabszego czyli ofiarę...
                                                    I od tego bierze się błędne rozumowanie tego kim jest Bóg...
                                                    Cierpliwość Boga w stosunku do Jego dzieci musiałaby być nieograniczona.
                                                    Zatem nikogo nigdy by nie ukarał.

                                                    > Jest jeszcze trzeci wzorzec sprawiedliwego postępowania- MIŁOŚĆ.

                                                    No właśnie i co z nią? ;)

                                                    > PS. Życzę powrotu do zdrowia.

                                                    Dzięki to miło z twojej strony...
                                                  • krytykantka07 Re: Reasumując zatem... Cz.I 02.10.10, 19:52
                                                    nehsa napisał:

                                                    > Skoro w Nauce Ojca, Syn Ojca oznajmił:
                                                    > "A nie tylko za tymi proszę, lecz i za onymi, którzy przez słowo ich uwierzą
                                                    > we Mnie."
                                                    , > oznacza to, że obrani przez Syna Ojca Uczniowie, sporządzą wiarygodne świadectw> a słów swojego Nauczyciela-Boga.
                                                    > Nie będą one identyczne z tymi słowami, które mówił Syn Ojca, Światłość, ale bę> dą wiarygodne, czyli zachowają przekazywany przez Nauczyciela-Boga sens.

                                                    A co z czynami?
                                                    Wszak lepiej czyny by potwierdziły sens wypowiedzi syna ojca.
                                                    Papier ma to do siebie, że słowa pisane można na swój sposób interpretować...

                                                    > Z czego wniosek: > [b]Nie wolno lekceważyć wiarygodnych świadectw Nauki Ojca-Boga, którą oznajmił > Syn-Bóg, a które to świadectwa, sporządzili obrani przez Syna Ojca Uczniowie.[/> b]

                                                    Gdyby syn ojca chciał, aby coś na piśmie sporządzone zostało to sam by to sporządził i do tego tak, że nie dałoby się inaczej interpretować...
                                                    A przyznasz, że świadectwa uczniów można interpretować na różne sposoby, bo nic konkretnego nie mówią.

                                                    > W dziesiątkach postów, podawałem, że Cztery Ewangelie są kompilacją wiarygodnyc> h świadectw Nauki Ojca-Boga, sporządzonych przez Uczniów Nauczyciela-Boga, o> raz dodanych do nich kłamstw, które są tak prymitywne, i tak nachalne, że w > ręcz krzyczą - JESTEŚMY KŁAMSTWAMI!

                                                    Ależ to to ja wiem.
                                                    Do tego tam gdzie ty widzisz wiarygodne świadectwa ja też doszukałam się kłamstwa.
                                                    Czyli moja wersja prawdziwych świadectw byłaby bardziej okrojona niż twoja...

                                                    > Na przykład: > Wszystkie treści, które odnoszą się do dwóch, różnych postaci Jezusów.
                                                    > Jak można wierzyć w historyczność postaci Jezusa, skoro nawet tak zwani spec-bi> bliści, nie zdołali do dnia dzisiejszego ustalić, który z tych Jezusów, jest ty> m, w którego wierzyć wypada.

                                                    Ten, który cudów nie czynił...

                                                    > W linkowanym wątku, korzystając z cudzej, specjalistycznej wiedzy, eksponuje te> n fakt dwupostaciowości Jezusa w Czterech Ewangeliach.

                                                    Jak przeczytam to się do tego odniosę...
                                                  • nehsa Re: Reasumując zatem... Cz.I 03.10.10, 18:46
                                                    Przeczytałem twoje odpowiedzi. I doszedłem do wniosku, że ty nie możesz się oderwać od swojego punktu widzenia Jezusa Bogiem, i twojej interpretacji przyczyn dziania się rzeczy.
                                                    Trudno. Pasuję.

                                                    Ale z klerem, to swoją teorią nie zawalczysz.
                                            • krytykantka07 Re: Nie nowa religia. 07.09.10, 20:32
                                              nehsa napisał:

                                              > Niech będzie to, kwestia pierwsza.
                                              > Pieniądz, to umowny, realnie bezwartościowy kawałek papieru, > za pomocą którego, można "w miarę" sprawiedliwie dystrybuować > usługi i towary w celu zabezpieczenia, przede wszystkim > naszych potrzeb.

                                              I do tego potrzeb, których tak naprawdę nie mamy...
                                              Tylko nam je wmówiono.

                                              > Sprawiedliwa wartość pieniądza, wynika ze stosunku wartości zapłaty > za robotę, do wartości nabywczej pieniądza.

                                              A robotę niektórych się przecenia, podczas gdy roboty drugich się nie docenia.
                                              A pozorowanie pracy się nagradza.
                                              Gdzie tu sprawiedliwość?

                                              > Najogolniej, im zatrudniony, za swoje wynagrodzenie więcej kupi, > tym zapłata jest sprawiedliwsza, zatem i tym samym, pieniądz.

                                              Niedokładnie.
                                              Bo ten, co udaje pracę ma płacone za wykształcenie i stanowisko i wtedy może kupić więcej niż ten, którego efektów pracy nie da się udawać...

                                              > I kwestia druga.
                                              > Ty, o czym nie jeden raz informowałaś, na podstawie jednej > wiadomości, której nie zrozumiałaś, zbudowałaś sobie własną naukę > etyki, której podwaliny według ciebie, przekazał Jezus.

                                              A czego wg. Ciebie nie zrozumiałam?
                                              Codziennie lepiej rozumiem.
                                              Dlatego zrezygnowałam już z pomysłu dwóch bogów.
                                              Jest tylko jeden Bóg, który zstąpił z nieba i był Nim Jezus.
                                              Jezus był Bogiem i nie narodził się z żadnej dziewicy...
                                              Nawet nie wiemy gdzie zstąpił z nieba.
                                              Nie mówił ani o swoim ojcu ani tym bardziej o duchu świętym.
                                              I jeszcze jedno...
                                              Jezus to imię, które nadali Mu Żydzi, aby mogli ukazać Go jako syna swojego starotestamentowego boga JHWH.
                                              Nawet nie wiemy jak Jezus naprawdę miał na imię.

                                              > Tylko, że według Nauki Wszechmogącego Ojca, oraz dziejącej się > na naszych oczach rzeczywistości, takiego osobnika, nigdy na > planecie Ziemia nie było, który to FAKT, nie może do ciebie > dotrzeć.

                                              Nie ma wszechmocnego ojca.
                                              Bóg - Jezus, który zstąpił z nieba stał się człowiekiem i nie czynił cudów.
                                              Na tym polegała genialność Jego pomysłu...

                                              > Dlatego twoja walka z klerem, jest wiernym odzwierciedleniem bitew > sławnego rycerza Don Kichota z La Manczy.

                                              Tak jak i Twoja?
                                              Ja nie walczę z klerem inną bronią niż jego bronią...
                                              Ty tego nie rozumiesz.
                                              Tak z kapłanami " swojej " religii walczył Bóg - Jezus...
                          • krytykantka07 Re: 1921 - 1922 19.08.10, 22:29
                            zzasadami napisał:

                            > 1.„Raczej z rozsądku w obronie swojej władzy, którą podkopywał mu kler.&#>
                            8221; O Leninie: „podstawowym Einsellung – by użyć popularnego niem> ieckiego
                            terminu z zakresu psychologii – była nienawiść” („Sl> avic Reviev” t. XII, 1934,
                            nr 36 s 592 – 593), Gorki o Leninie R> 22;myśląca gilotyna” Lenin: „Cel:
                            oczyszczenie ziemi rosyjskiej ze > wszystkich szkodliwych insektów, z pcheł-
                            oszustów, z pluskiew bogaczy Itak dal> ej, i tak dalej.” Dla niego bogacz, pop
                            to nie ludzie, to insekty!

                            Może zastanówmy się co takiego dobrego dla tej reszty zrobił jakikolwiek bogacz
                            czy pop.
                            Chyba nic skoro wyzwolili tak wielką nienawiść w bolszewikach...
                            Zatem skoro oni dostali władzę to normalne, że chcieli zemsty.
                            Tak to działa...
                            Co tych ludzi miało powstrzymać przed czynieniem zła, skoro tamtych nawet wizja
                            wiecznego potępienia nie powstrzymała?

                            Por. H> itler o Żydach w Mein Kampf.

                            Hitler był prorokiem tego samego żydowskiego boga wojny zwanego JHWH i robił
                            dokładnie to, co Żydzi z tymi, co ich bogu i jego wybrańcom się nie podporządkowali.
                            Machina do zabijania była tylko inna...
                            Dziwi Cię to?
                            Gdyby Hitler żył wcześniej mógłby się jak Mahomet ogłosić prorokiem i stworzyć
                            nową religię.
                            Ci, co nie chcieli się podporządkować sami byli sobie winni...

                            > 2. Zapracował stary system? Upadł był on w 1917 a głód zaczął się w 1921. Kto
                            p> oprzez system przymusowych rekwizycji zboża (zabierali nawet to przeznaczone
                            na > zasiew) i idiotycznej polityki wobec chłopstwa „zapracował” na głó> d?
                            Rządy caratu czy bolszewicy?

                            Rządy caratu, bo ci ludzie dzięki nim żadnego wykształcenia nie mieli i na
                            niczym się nie znali.
                            Mieli tylko w sobie nienawiść i chęć zemsty...
                            Dla nich ilość ofiar nie miała znaczenia.

                            > 3. „Tak samo walczył o władzę jak wcześniej Kościół, wykorzeniając religi> ę,
                            aby > wprowadzić chrześcijaństwo... „ No, pewnie szczególnie za rządów Dioklecj>
                            ana.

                            Mówiłam o naszych przodkach ;).
                            Nie wiemy nawet w co oni wierzyli i w jaki sposób...

                            > 4. Dlaczego „fanatycy” religijni nie ubili Lenina, nawet nie próbow
                            > ali. Zamachu dokonała za to „fanatyczka prawdziwej rewolucji” anarc
                            > histka, potem lewicowa srka fanny Kaplan?

                            Tego czy zamach nie był z jakiegoś powodu prowokacją i ta kobieta nie była tylko
                            narzędziem w czyimś ręku - nie wiemy...
                            Ale dzięki niemu można było wprowadzić terror.
                        • zzasadami Re: 1921 - 1922 13.08.10, 15:07
                          1.„Raczej z rozsądku w obronie swojej władzy, którą podkopywał mu kler.” O Leninie: „podstawowym Einsellung – by użyć popularnego niemieckiego terminu z zakresu psychologii – była nienawiść” („Slavic Reviev” t. XII, 1934, nr 36 s 592 – 593), Gorki o Leninie „myśląca gilotyna” Lenin: „Cel: oczyszczenie ziemi rosyjskiej ze wszystkich szkodliwych insektów, z pcheł- oszustów, z pluskiew bogaczy Itak dalej, i tak dalej.” Dla niego bogacz, pop to nie ludzie, to insekty! Por. Hitler o Żydach w Mein Kampf.
                          2. Zapracował stary system? Upadł był on w 1917 a głód zaczął się w 1921. Kto poprzez system przymusowych rekwizycji zboża (zabierali nawet to przeznaczone na zasiew) i idiotycznej polityki wobec chłopstwa „zapracował” na głód? Rządy caratu czy bolszewicy?
                          3. „Tak samo walczył o władzę jak wcześniej Kościół, wykorzeniając religię, aby
                          wprowadzić chrześcijaństwo... „ No, pewnie szczególnie za rządów Dioklecjana.
                          4. Dlaczego „fanatycy” religijni nie ubili Lenina, nawet nie próbowali. Zamachu dokonała za to „fanatyczka prawdziwej rewolucji” anarchistka, potem lewicowa srka.?
                  • enrque111 Re: Wzruszające. 06.08.10, 21:46
                    Wciąż trwa i nieustannie się nasila bezpardonowa walka z Kościołem Powszechnym,
                    w myśl masońskiej zasady: "Gdy runie wiara, wówczas runie i moralność".
                    Konsekwentnie realizowany przez Unię Europejską, zdominowaną przez lewaków i
                    masonów program, zmierza do dechrystianizacji porządku społecznego. Także u nas,
                    siły zła, kłamstwa i ciemności, chodzące na pasku lewaków, europejsów i
                    dewiantów usiłują wyeliminować Kościół z życia publicznego. Zmasowane ataki
                    kierowane są na kapłanów, gdyż jak powiada Pismo "uderz w pasterza, a owce
                    same się rozproszą"
                    . Prześladowania, szykany, kłamstwa i pomówienia w
                    stosunku do wierzących Polsce nie jest to nic nowego - przez prawie 50 lat
                    katolicy w naszym kraju byli obywatelami drugiej kategorii: nie wolno im było
                    piastować znaczących urzędów w państwie, a także wielu funkcji i stanowisk; za
                    praktyki religijne represjonowani byli utratą awansu, a nawet pracy; nie mieli
                    wstępu na niektóre kierunki studiów, szykanowano wstępujących do seminariów
                    duchownych i do zakonu; popełniano mordy na kapłanach i na działaczach
                    katolickich. W sposób planowy niszczono prasę katolicką, likwidowano szkoły
                    prowadzone przez Kościół; pozbawiano ludzi na nowych osiedlach prawa do własnej
                    świątyni itd. itp.
                    Dziś także katolicy słyszą inwektywy, kłamstwa i obelgi, kierowane pod adresem
                    swego Kościoła i widzą coraz śmielsze próby do ograniczenia jego praw. Atakuje
                    się z różnych stron lewacko-ateistycznego frontu ideologicznego konkordat,
                    nauczanie religii, biskupów, Radio Maryja, zwykłych księży, no i oczywiście
                    krzyż. To już Gomułka krzyczał 50 lat temu, że krzyż wiszący w klasie szkolnej
                    drażni uczniów niewierzących - dziś jego duchowi spadkobiercy, bękarci komuny,
                    wrzeszczą na tą samą nutę.
    • zzasadami No właśnie wojna. 05.08.10, 00:25
      10 lat temu Guru (A.M. nie mówił o wojnie - teraz dalibóg odkrył przyłbicę - nie czytam GW - nie wiem co nakazano "wykszałciuchom")
      "nieprzytomnie" - no i po co sie wysilać Guru alibo Paradowska, czyż nie, że Żakowski mają lepszy talent?
      "po raz pierwszy w najnowszej historii stał się zakładnikiem jednej partii" - najnowsza w/g GW to ta stworzona po 89?
      "używa religii do dzielenia społeczeństwa" - Nu Towriszcza Stalina Wy zacytowali..
      "Utwierdza część swych wyznawców" - to już mniejszy pokrój - jak Sokorski czy wczesny Chołuj.
      Adaś wydał rozkaz?1
    • piwi77 Bardzo prosto - za łeb i do ziemi. Nt 05.08.10, 21:40
      • zzasadami Brawo za szczerość! 05.08.10, 22:11
        Przynajmnie szczerze. Po bolszewicku. Z naganta w potylicę albo zwarte oddziały z karabinami maszynowymi.
        • karbat Re: Brawo za szczerość! 05.08.10, 22:41
          jaka wojna , opadatkowac wiercow na rzecz wielebnych .
          Niech placa za sami za swoj kosciol , loza na utrzymanie
          sutannikow , nauczycieli religii , swoje seminaria , instytuty
          JPII , z wlasnej kieszeni bez dotacji z budzetu panstwa - w czym
          problem .

          jak nie wiesz o co chodzi - wiedz , ze chodzi o kase ,
          Niewazne skad jest ( nawet od niewierzacych ) , byle byla
          i systemytycznie splywala z panstwowej kasy .
        • piwi77 Re: Brawo za szczerość! 06.08.10, 09:30
          zzasadami napisał:

          > Przynajmnie szczerze. Po bolszewicku. Z naganta w potylicę albo
          > zwarte oddziały z karabinami maszynowymi.

          Tylko bez strzelaniny i niepotrzebnego huku. Obowiązuje chyba jakaś
          kultura.
          • zzasadami Re: Brawo za szczerość! 06.08.10, 09:43
            Coraz ciekawiej. Niech zgadnę: gaz? Byli już tacy...
            • piwi77 Re: Brawo za szczerość! 06.08.10, 09:58
              zzasadami napisał:

              > Coraz ciekawiej. Niech zgadnę: gaz? Byli już tacy...

              Nie, gaz też nie, szukaj dalej.
            • piwi77 Re: Brawo za szczerość! 06.08.10, 10:12
              Kto i gdzie Ciebie wychowywał, że rozwiązań problemu z klerem
              potrafisz szukać jedynie wśród metod stosowanych przez
              totalitarystów? Gdy tymczasem rozwiązanie jest proste i zgodne z
              duchem liberalizmu i sprawiedliwości społecznej. Kler należy odciąć
              od strumienia pieniedzy i pozwolić mu zdechnąć z głodu, gdyby nie
              nadal miał zamiaru wziąć się do uczciwej roboty.
              • zzasadami Re: Brawo za szczerość! 06.08.10, 11:17
                Aaaa, więc głód. Taki już też był.I na Ukrainie Twoją metodę zastosował.
                • piwi77 Re: Brawo za szczerość! 06.08.10, 11:26
                  zzasadami napisał:

                  > I na Ukrainie Twoją metodę zastosował.

                  Jak widzisz mnie jeszcze nie było, a moje metody już tak. Czyż to
                  nie cud?
                  • zzasadami Re: Brawo za szczerość! 06.08.10, 18:10
                    "Twoją metodę" - bo wymieniona została w Twoim poscie.
                    "Jak widzisz mnie jeszcze nie było" Jakaż szkoda dla Ciebie: przy Wielkim Nauczycielu pohulałbyś sobie, oj pohulał z klerem, z "wiercami", z "logo firmy", a nawet z jej budynkami tocząc "wojnę z kosciołem", że kamień na kamieniu...
                  • zzasadami Re: Brawo za szczerość! 06.08.10, 18:14
                    "Twoja metoda" bo znajdowała się w Twoim poście.
                    "Jak widzisz mnie jeszcze nie było" jakaż strata dla Ciebie i całej postepowej ludzkości. Przy Wielkim Nauczycielu pohulałbyś sobie, oj pohulał z klerem, "wiercami", "logo firmy", jej budynkami tocząc taką "wojne z kościołem", że kamień na kamieniu...
                    • piwi77 Re: Brawo za szczerość! 07.08.10, 17:02
                      Aleś Ty ciemny, żeby nie powiedzieć - czarny.
                      • zzasadami Argument. 07.08.10, 18:12
                        "Aleś Ty ciemny, żeby nie powiedzieć - czarny" No to jest agument kończący, rzekłbym powalający. Jego intelektualna błyskotliwość i głebia dokonały we mnie przełomu. Przekonałeś mnie. Cofam swe wypowiedzi. Od tej chwili staje sie ateista i przeciwnikiem kościoła.
                        • piwi77 Re: Argument. 07.08.10, 19:58
                          zzasadami napisał:

                          > Od tej chwili staje sie ateista

                          Nie porywaj się, za wysokie progi.
                          • zzasadami Re: Argument. 07.08.10, 22:36
                            "za wysokie progi." to widac po poziomie wiedzy i stylu argumentacji niestety.
                • karbat Re: Brawo za szczerość! 06.08.10, 11:36
                  zzasadami napisał:
                  > Aaaa, więc głód. Taki już też był.I na Ukrainie Twoją metodę
                  zastosował.

                  bez dotacji z budzetu ( OKRADANIE takze tych co sie z kosciolem nie
                  identyfikuja ),bez wyplacanych wielebnym pasozytom pensji z budzetu,
                  musieli by oni glodowac :o .

                  aby czarna zaraza mogla dostatnio funcjonowac , wielu musi
                  biedowac .
                  Nie ma tomografu w gminie ... , idz sie modlic , idz do kosciola , -
                  logika pasozytow i ich baranow w wierze .
    • yaktak Re: Jak wyobrażacie sobie wojnę z klerem? 06.08.10, 18:24
      Z mojej strony: Do tej pory mi to wisiało, ale mój przyjaciel zaczął i mnie
      zainspirował - Wypisuję się z "kościoła". Unieważniam chrzest i wszystkie te
      dyrdymały. Nie będę również chrzcił swego dziecka... szkoda krzywdzić młodego
      człowieka.
      To są dwie najprostsze czynności, które każdy kto sprzeciwia się tym oszołomom w
      czarnych kieckach może wykonać i nie są one specjalnie skomplikowane.
      Pozdrawiam.
      • yaktak Re: Jak wyobrażacie sobie wojnę z klerem? 06.08.10, 18:29
        dla zainteresowanych procedura unieważnienia chrztu znajduje się tutaj:

        KLIK
        • nehsa [...] 06.08.10, 20:57
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • karbat Re: Jak wyobrażacie sobie wojnę z klerem? 07.08.10, 03:01
            nie potrzeba zadnej wojny , - opodatkowac wiercow

            niech sami utrzymuja swych bogow , kaplanow swoje koscioly , szloly
            instytuty z wlasnej kieszeni .
            Skonczyc z mitami i obluda wielebnych cwaniakow i wiercow ,
            ilu jest prawdziwych katolikow w kraju - ujawni... podatek .
            • enrque111 Re: Jak wyobrażacie sobie wojnę z klerem? 07.08.10, 12:26
              karbat napisał:


              > nie potrzeba zadnej wojny , - opodatkowac wiercow

              A, czy ty, godny pożałowania biedaczyno, uważasz, że "wiercy" nie płacą podatków ???

              > niech sami utrzymuja swych bogow , kaplanow swoje koscioly , szloly
              > instytuty z wlasnej kieszeni .

              Ależ oni je utrzymują !!! Pomijając już podatki, które uczciwie płacą do skarbu
              państwa, które marnotrawi je na budowę jakichś stadionów, muzeów holokaustu,
              szkodliwe urzędy i instytucje, typu "rzecznik równego statusu", "rzecznik praw
              dziecka", "komisje Barbary Blidy", parady zboczeńców i wiele innych, to jeszcze
              wiercy sami łożą dodatkowo na rozwój parafii, budowę kościołów, dopłacają
              do swoich szkół itd.

              > Skonczyc z mitami i obluda wielebnych cwaniakow i wiercow ,
              > ilu jest prawdziwych katolikow w kraju - ujawni... podatek .

              A, o jakim "podatku", nieszczęsny prawisz ???
              • karbat Re: Jak wyobrażacie sobie wojnę z klerem? 07.08.10, 13:20
                enrque111 napisał:
                > karbat napisał:
                > > nie potrzeba zadnej wojny , - opodatkowac wiercow
                > > niech sami utrzymuja swych bogow , kaplanow swoje koscioly ,
                szloly instytuty WYLACZNIE z wlasnej kieszeni .

                >Ależ oni je utrzymują !!! Pomijając już podatki, które uczciwie
                >płacą do skarbu państwa, które marnotrawi je na budowę jakichś
                >stadionów, muzeów holokaustu,szkodliwe urzędy i instytucje,
                >typu "rzecznik równego statusu", "rzecznik praw dziecka", ... .
                >wiercy sami łożą dodatkowo na rozwój parafii, budowę kościołów,
                dopłacają do swoich szkół itd.

                doplacaja .. a reszte doplaca duch swiety ... , czy tez doplacaja
                ci co maja kosciol katolikow ,jego szkoly tam gdzie slonce nie
                dochodzi .

                > > Skonczyc z mitami i obluda wielebnych cwaniakow i wiercow ,
                > > ilu jest prawdziwych katolikow w kraju - ujawni... podatek .

                > A, o jakim "podatku", nieszczęsny prawisz ???

                podatek ujawni katolikow , ktorzy chca SAMI , WYLACZNIE z wlasnej
                kieszeni utrzymywac swa czarna mafie z ich przybytkami .- Bez
                okradanie spoleczenstwa nie identyfikujacego sie z firma z krzyzem
                na dachu .
                Obludno-zlodziejski system kosciola katolikow - obnazy tylko
                podatek . Opodatkowac wiercow katolickich i innych na rzecz swych
                bogowi ich boszych slug.
                • zzasadami Dane liczbowe lub procentowe. 07.08.10, 13:53
                  Twierdzisz, że Kościół utrzymywany jest z podatków, więc z budżetu, to przestań pleść dyrdymały tylko przedstaw procentowy lub liczbowy udział wydatków państwa na cele religjne.
                  Wiem, że kochasz się w pleceniu nie konkretach, ale powinniśmy miec jakiś punkt zaczepienia aby dalej dyskutować.
                  Przedstaw dane - będzie dyskusja.
                  • karbat Re: Dane liczbowe lub procentowe. 07.08.10, 16:12
                    zzasadami napisał:

                    > Twierdzisz, że Kościół utrzymywany jest z podatków, więc z
                    >budżetu, to przestań pleść dyrdymały tylko przedstaw procentowy lub
                    >liczbowy udział wydatków państw a na cele religjne.

                    ;) , wiesz doskonale o co mi chodzi , rzniesz glupa , wiec jeszcze
                    raz -
                    Kosciol katolicki , sutannicy i jego liczne przybudowki jest
                    DOFINANSOWYWANY ,rok rocznie na duza skale , przez budzet panstwa .
                    Okrada takze tych co sie nie identyfikuja z firma z krzyzem na
                    dachu .
                    Rece katolikow precz od budzetu panstwa . Opodatkujcie sie na swoj
                    kosciol i utrzymujcie go WYLACZNIE za wlasne pieniadze . amen .

                    od czasu transformacji ustrojowej z budzetu panstwa na potrzeby
                    kosciola katolikow w kraju przetransferowano ponad 20 miliardow
                    zlotych .

                    slugi bosze w palacach , barany pod ich opieka w biedaszybach .
                    • zzasadami Dane liczbowe lub procentowe! 07.08.10, 18:17
                      "DOFINANSOWYWANY ,rok rocznie na duza skale , przez budzet panstwa" Baju, baju... Konkretne dane procentowe lub liczbowe. Inaczej to nie dyskusja tylko takie pitolenie.
                      • yaktak Re: Dane liczbowe lub procentowe! 09.08.10, 13:37
                        zzasadami napisał:

                        > "DOFINANSOWYWANY ,rok rocznie na duza skale , przez budzet panstwa" Baju, baju.
                        > .. Konkretne dane procentowe lub liczbowe. Inaczej to nie dyskusja tylko takie
                        > pitolenie.

                        Pitolenie, pitolenie... bo nikt, absolutnie nikt nie ma dostępu do finansów KK.
                        Nie wiadomo ile otrzymuje i ile wydaje. Chcesz danych, wiesz że ich nie
                        dostaniesz bo ich nikt nie zna bo nie ma do nich dostępu.
                        • karbat Re: Dane liczbowe lub procentowe! 09.08.10, 13:46
                          zzasadami:
                          >Tylko przemysl dokładnie poniższe i odpowiedz swemu sercu.
                          >Maksyma: "Panie Boże strzeż mnie od przyjaciół, z wrogami poradzę
                          sobie".

                          sformulowanie na poziomie katolickiego belkotu .

                          • zzasadami Re: Dane liczbowe lub procentowe! 09.08.10, 17:11
                            "sformulowanie na poziomie katolickiego belkotu" Ciszej karbat, hadko słuchać. Ty weź się lepiej za szukanie danych procentowych (liczbowych) udziału finansowania Kościoła prez budżet. Moga byc dane do trzech lat do tyłu.
                            • karbat Re: Dane liczbowe lub procentowe! 09.08.10, 17:22
                              podalem , nie zauwazyles ... do okulisty .
                              • zzasadami Podałeś? 09.08.10, 18:41
                                Podaj wątek datę postu.
                                • karbat Re: Podałeś? 09.08.10, 18:51
                                  zzasadami napisał:
                                  > Podaj wątek datę postu.

                                  ten temat byl walkowany sto razy na FR , bodajze ; po co , czy
                                  piwi , podawali liczne linki . Ja podalem w tym watku szacunkowe
                                  koszty poniesione przez panstwo na rzecz KK , od czasow
                                  transformacji do dzis , udowodnij , ze pisze nieprawde .

                                  Podasz wiarygodny link , - prawdziwe WSZYSTKIE rokroczne koszty
                                  jakie ponosi budzet panstwa na rzecz kosciola katolikow i jego slug
                                  boszych ... nie mam nic przeciwko ;) .

                                  wierco , wierz w co tylko chcesz byls czynil to WYLACZNIE za swoje
                                  pienidze , z wlasnej kieszeni .
                                  • zzasadami Re: Podałeś? 09.08.10, 19:18
                                    1. "Wałkowany"? Moze między swojakami - wrogami Kościoła.
                                    2."Szacunkowe koszty" - To był Twój szacunek?
                                    3. Jak nie wiemy ile (nie "szacunkowo", ale konkretnie) z budzetu przeznacza się bezpośrednio na Kościół, to jak mamy sami Go finansować?
                                    • karbat Re: Podałeś? 09.08.10, 19:43
                                      zzasadami napisał:
                                      >To znaczy, że budżet w części dotyczącej finansowania przez
                                      >państwo Kościoła jest tajny?!

                                      budzet panstwa finansuje kosciol katolicki - wierzenia wiercow ,
                                      sku...elstwo godne sredniowiecza .

                                      Aby dofinansowyac instytucje oparajaca sie na bytach
                                      niematerialnych , wyklada sie konkretna materialna kase ,tzn.
                                      okrada sie ,ze wspolnego garnuszka , osoby nie utozsamiajace sie z
                                      firma z krzyzem na dachu .
                                      Kosciol katolikow jest zlodziejem , dlaczego faktow zgodnych
                                      z rzeczywistoscia nie nazywac po imieniu - nie pojmuje .

                                      twierdzisz , ze panstwo finansuje kaosciol katolicki
                                      ja twierdze , ze chocby to miala byc TYLKO jedna zlotowka ,
                                      z puli wypracowanej przez cale spoleczestwo , zlodziej jest
                                      zlodziejem .

                                      twoja katolicka firma - kosciol katolicki ,
                                      okrada tych , co sie z nia nie utozsamiaja . amen .
                                  • zzasadami znajdź. 09.08.10, 19:39

                                    www.gazetapodatnika.pl/artykuly/wydatki_budzetu_porownanie_2008_2009-a_9461.htm
                                    Poszukaj, gdzie się te wydatki kryją.
                        • zzasadami Tajny budżet?! 09.08.10, 18:54
                          To znaczy, że budżet w części dotyczącej finansowania przez państwo Kościoła jest tajny?!
                          No robi się coraz ciekawiej!
                          • karbat Re: Tajny budżet?! 09.08.10, 19:09
                            zzasadami napisał:

                            >To znaczy, że budżet w części dotyczącej finansowania przez
                            >państwo Kościoła jest tajny?!

                            budzet panstwa finansuje kosciol katolicki - wierzenia wiercow ,
                            sku...elstwo godne sredniowiecza .

                            Aby dofinansowyac instytucje oparajaca sie na bytach
                            niematerialnych , wyklada sie konkretna materialna kase ,tzn.
                            okrada sie ,ze wspolnego garnuszka , osoby nie utozsamiajace sie z
                            firma z krzyzem na dachu .
                            Kosciol katolikow jest zlodziejem , dlaczego faktow zgodnych
                            z rzeczywistoscia nie nazywac po imieniu - nie pojmuje .

                • enrque111 Re: Jak wyobrażacie sobie wojnę z klerem? 07.08.10, 19:40
                  karbat napisał:

                  > doplacaja .. a reszte doplaca duch swiety ... , czy tez doplacaja
                  > ci co maja kosciol katolikow ,jego szkoly tam gdzie slonce nie
                  > dochodzi .

                  Nie wiem, tym bełkotem chciałeś zakomunikować ? Domyślam się jedynie, że chodzi
                  ci o finansowanie szkolnictwa przez państwo (gminę). Otóż polega to na tym, że
                  na każde dziecko przysługuje jednakowa suma dotacji, bez względu na to, czy
                  jest to szkoła publiczna, czy nie publiczna (prywatna, samorządowa, czy
                  inna)
                  . Tak więc, gdyby dziecko nie chodziło np. do szkoły katolickiej, ale
                  do publicznej (państwowej), to i tak budżet na tym by nic nie zyskał, ani nie
                  stracił, gdyż subwencja "idzie za dzieckiem". Zazwyczaj rodzice dzieci,
                  chodzących do szkół nie publicznych, dodatkowo jeszcze płacą czesne, aby
                  zapewnić swoim dzieciom lepsze warunki wykształcenia.

                  > podatek ujawni katolikow , ktorzy chca SAMI , WYLACZNIE z wlasnej
                  > kieszeni utrzymywac swa czarna mafie z ich przybytkami .- Bez
                  > okradanie spoleczenstwa nie identyfikujacego sie z firma z krzyzem
                  > na dachu .
                  > Obludno-zlodziejski system kosciola katolikow - obnazy tylko
                  > podatek . Opodatkowac wiercow katolickich i innych na rzecz swych
                  > bogowi ich boszych slug.

                  Podatek nieszczęśniku, Kościołowi w Polsce nie jest potrzebny, ponieważ bez tego
                  podatku wierni w wystarczający sposób finansują swój kościół. To właśnie
                  wrogowie Kościoła forsują pomysł "podatku kościelnego", aby zniszczyć i
                  uzależnić od państwa organizacje wyznaniowe. W ten sposób właśnie postępowali
                  muzułmanie, po podbojach ziem chrześcijańskich - nakładali tylko na chrześcijan
                  "podatek religijny", który doprowadził do likwidacji niemal całego
                  chrześcijaństwa na terytoriach opanowanych przez islam. Obecnie z podobną
                  polityką mamy do czynienia w krajach zachodnich, gdzie "podatek kościelny" jest
                  sposobem walki z religią. Nie dziwi mnie, że słudzy dewiantów i hedonistów,
                  ogłupieni ateiści i załgani antyklerykałowie, wysuwają takie postulaty w naszym
                  kraju.
                  • yaktak Re: Jak wyobrażacie sobie wojnę z klerem? 07.08.10, 21:32
                    > Podatek nieszczęśniku, Kościołowi w Polsce nie jest potrzebny, ponieważ bez teg
                    > o
                    > podatku wierni w wystarczający sposób finansują swój kościół. To właśnie
                    > wrogowie Kościoła forsują pomysł "podatku kościelnego", aby zniszczyć i
                    > uzależnić od państwa organizacje wyznaniowe. W ten sposób właśnie postępowali
                    > muzułmanie, po podbojach ziem chrześcijańskich - nakładali tylko na chrześcijan
                    > "podatek religijny", który doprowadził do likwidacji niemal całego
                    > chrześcijaństwa na terytoriach opanowanych przez islam. Obecnie z podobną
                    > polityką mamy do czynienia w krajach zachodnich, gdzie "podatek kościelny" jest
                    > sposobem walki z religią. Nie dziwi mnie, że słudzy dewiantów i hedonistów,
                    > ogłupieni ateiści i załgani antyklerykałowie, wysuwają takie postulaty w naszym
                    > kraju.

                    To po kiego licha budowa tego betonowego reaktora jest finansowana przez
                    Państwo. Jakim cudem oświeconym kolesie w czarnych kieckach poszli na klęczkach
                    by im przyznać dotacje? A że u władzy był jaśnie oświecony PiS to tę dotację
                    przegłosowano. Z jakiej to okazji, finansuje się z budżetu Państwa lekcje
                    religii w szkołach? Przypomnę iż nie jest to lekcja "Religioznawstwa" a lekcja
                    Religii - jednej konkretnej. Dlaczego to jest finansowane z mojej kieszeni?
                    Dlaczego w klasach wiszą na ścianie te dwie deski? Jeżeli jest wolność wyznania
                    to co to ma wszystko znaczyć???
                    • enrque111 [...] 08.08.10, 09:56
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • kolter-xxl Re: Jak wyobrażacie sobie wojnę z klerem? 17.09.10, 22:05
                enrque111 napisał:
                Ależ oni je utrzymują !!! Pomijając już podatki, które uczciwie płacą do skarbu
                > państwa, które marnotrawi je na budowę jakichś stadionów, muzeów holokaustu,
                > szkodliwe urzędy i instytucje, typu "rzecznik równego statusu", "rzecznik praw
                > dziecka"

                Boisz sie ułomie rzecznika paw dzieci ? chciałbyś bezkarnie gwałcić i maltretować dzieci psycholu ?
      • zzasadami Jaeszcze... 09.08.10, 00:24
        Może nie zszedłeś zupełnie na złą drogę.
        "Do tej pory mi to wisiało, ale mój przyjaciel zaczął i mnie
        zainspirował"
        Tylko przemysl dokładnie poniższe i odpowiedz swemu sercu. Maksyma: "Panie Boże strzeż mnie od przyjaciół, z wrogami poradzę sobie".
        • yaktak Re: Jaeszcze... 09.08.10, 13:24
          zzasadami napisał:

          > Może nie zszedłeś zupełnie na złą drogę.
          > "Do tej pory mi to wisiało, ale mój przyjaciel zaczął i mnie
          > zainspirował"
          > Tylko przemysl dokładnie poniższe i odpowiedz swemu sercu. Maksyma: "Panie Boże
          > strzeż mnie od przyjaciół, z wrogami poradzę sobie".

          Świetnie sobie radzę i z przyjaciółmi i wrogami :) Nie potrzebuję podpowiedzi,
          natomiast inspiracje przyjmuję z chęcią, prowadzą do rozwoju i poszerzania
          horyzontów.

    • babaqba Re: Jak wyobrażacie sobie wojnę z klerem? 07.08.10, 16:36
      l.george.l napisał:

      > Gdzie jest jego słaby
      > punkt? Co należy zrobić, by zabolało.

      Uderzyć w finanse. Rozdział kościoła od państwa. Ich wszechmocny Bóg ma
      wiele ograniczeń. Na przykład zupełnie nie radzi sobie z pieniędzmi,
      więc muszą kraść i wyłudzać nasze. Odetnijmy ich, a sami znikną.
      • yaktak Re: Jak wyobrażacie sobie wojnę z klerem? 07.08.10, 17:50
        Akurat z pieniędzmi sobie radzi... ta firma istnieje od ponad 2000 lat i ma się
        całkiem nieźle.
        A jak tak bardzo nie kochasz kościoła to z niego wystąp. Nie robisz tego?
        dlaczego? Boisz się?
        • klakson49 Re: Jak wyobrażacie sobie wojnę z klerem? 26.09.10, 20:18
          Znasz metodę na odzyskanie wolności? Ja się dowiedziałem, że to jest dożywocie.
        • yan.nick Re: Jak wyobrażacie sobie wojnę z klerem? 04.10.10, 10:35

          > Akurat z pieniędzmi sobie radzi..
          No właśnie sobie tak radzi jak to stwierdził przedmówca: wyłudzając pieniądze, bo sam nie wytwarza żadnych dóbr.
      • zzasadami Re: Jak wyobrażacie sobie wojnę z klerem? 08.08.10, 19:37
        "muszą kraść i wyłudzać nasze" Kradzież (278 par 1 k.k.) i wyłudzenie (286 par 1 k.k.) to przestępstwa. Idź i zgłoś do prokuratury. Zresztą jako obywatel masz taki obowiązek. Ale gdy świadomie pomawiasz Kościół Katolicki , to grozi Ci odpowiedzialność z art. 212 par. 1 k.k.
        • yan.nick Re: Jak wyobrażacie sobie wojnę z klerem? 04.10.10, 10:38
          Zzasadami chyba nie znasz zasad: popatrz na historię, tylko nie tak jak to robi Rydzyk i zobaczysz.
    • cracken001 Re: Jak wyobrażacie sobie wojnę z klerem? 07.08.10, 17:22
      Proponuje wprowadzic sezon lowiecki na klechow i mohery-brak okresow ochronnych
      oraz rozmiarow
    • yan.nick Re: Jak wyobrażacie sobie wojnę z klerem? 28.08.10, 12:13
      Z klerem nie trzeba walczyć - wystarczy go olewać. Kościoły są dla kleru i tylko
      jemu służą. Lekcje religii tak samo. Czy Kościół bez pieniędzy przetrwa? Pewnie
      przez jakiś czas tak: nieźle się nachłapał, zresztą już sprzedaje, często zaraz
      po zdobyciu dóbr.
    • klakson49 Re: Jak wyobrażacie sobie wojnę z klerem? 26.09.10, 20:14
      Bardzo prosto. Jeżeli sukienkowi nie wiedzą gdzie jest ich miejsce, to trzeba ustawić kierunkowskaz.
    • pan666 Re: Jak wyobrażacie sobie wojnę z klerem? 03.10.10, 20:15
      Autor: l.george.l 02.08.10, 21:56

      .. wojny z klerem prowadzic nienalezy-zrobia z siebie meczennikow
      i z czasem byc moze z tego powodu blogoslawieni beda

      kler sam sobie podrzyna gardla-w szczegolnosci zmuszajac przyszlych
      wyborcow do obowiazkowej nauki religi
      a internet jest dla tych ludzi jedynym zetelnym zrodlem informacji

      stare (koscielne) pokolenie jest na wymarciu a mlodych dewotow
      bedzie coraz mniej,w wiekszosci spod strzech-malo istotny element



      **
      "Properly read, the Bible is the most potent force for atheism ever conceived." (Isaac Asimov)

      "Jak dowodami można obalić coś, w co motłoch uwierzył bez dowodów?" (Nietzsche)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka