Dodaj do ulubionych

Co robi ateista, gdy...

25.08.10, 23:29
Co robi ateista, gdy ktoś ogłasza, że bedzie się za niego
modlić?
Czekam na możliwe działania (lub stwierdzenie braku działań) ateisty
w takiej sytuacji.
Obserwuj wątek
    • ka_p_pa Re: Co robi ateista, gdy... 25.08.10, 23:33
      Nic. Lekko i uprzejmie się uśmiecham
    • karbat Re: Co robi ateista, gdy... 25.08.10, 23:35

      robi to samo co robia biskupi katoliccy z krzyzem na placu przed
      Palacem , olewa sprawe cieplym moczem . mowi ,to nie moj problem .
      • ojca Re: Co robi ateista, gdy... 27.08.10, 13:03

        Raz płaczecie, że biskupi się do polityki mieszają, a gdy się nie mieszają
        płaczecie, że się nie mieszają.
        • karbat Re: Co robi ateista, gdy... 27.08.10, 14:23
          ojca napisał:

          > Raz płaczecie, że biskupi się do polityki mieszają,
          > a gdy się nie mieszają płaczecie, że się nie mieszają.


          sam bym lepiej nie okreslil twoich wspolwiercow ,
          to paranoiczne towarzystwo .
          • ojca Re: Co robi ateista, gdy... 27.08.10, 14:40

            Określałem wszystkich, od płaczliwego Gowina po wielce oburzonych ateistów.
            • krytykantka07 Re: Co robi ateista, gdy... 27.08.10, 15:11
              ojca napisał:

              > Określałem wszystkich, od płaczliwego Gowina po wielce oburzonych ateistów.

              Ateistom trudno dogodzić ;).
              Raz chcą, aby biskupi nie byli dla wierzących autorytetem, a innym razem chcą,
              aby posługując się swoim autorytetem przekonywali wierzących w sprawie krzyża...
              Ale to by oznaczało, że muszą się do polityki mieszać jako, że demokrację mamy...
              • karbat Re: Co robi ateista, gdy... 27.08.10, 18:06
                krytykantka07 napisała:
                karbat napisał:

                > w zadnej religii , nie spiewa sie piesni Inteligencji .

                > > Inteligencja jest bogiem? ;).

                > Zatem wróćmy do początku Twojej genialnej myśli ;).
                > Co wg. Ciebie oznacza, że w żadnej religii nie śpiewa się pieśni
                >Inteligencji?

                wybrane def. inteligencji -
                Inteligencja to ogólna zdolność adaptacji do nowych warunków i
                wykonywania nowych zadań przez wykorzystanie środków myślenia.
                (Stern)
                Inteligencja to zdolność rozwiązywania problemów (Piaget)
                Inteligencja to dostrzeganie zależności (edukcja relacji), relacji i
                wyciągania wniosków (edukcja korelacji). (Spearman)
                Inteligencja to zdolność uczenia się (G. Ferguson)
                Inteligencja to zdolność do twórczego, a nie tylko mechanicznego
                przetwarzania informacji, czyli tworzenia zupełnie nowych pojęć i
                ich nieoczekiwanych połączeń. Tę umiejętność wykorzystują, a być
                może posiadają tylko niektórzy ludzie.

                teraz juz wiesz dlaczego nie istnieja piesni religijne na czesc
                Inteligencji ?
                a istnieja setki piesni religijnych o kretynskich textach .
                • krytykantka07 Re: Co robi ateista, gdy... 27.08.10, 18:50
                  karbat napisał:

                  > wybrane def. inteligencji -

                  Przyjrzyjmy się im...

                  > Inteligencja to ogólna zdolność adaptacji do nowych warunków i
                  > wykonywania nowych zadań przez wykorzystanie środków myślenia.
                  > (Stern)

                  Zatem prorokom i kapłanom JHWH inteligencji odmówić nie sposób.
                  Nie dość, że umieli się przystosować do nowych warunków to jeszcze środki
                  myślenia podsunięte przez boga wykorzystywali.

                  > Inteligencja to zdolność rozwiązywania problemów (Piaget)

                  Oczywiście i dlatego prorocy i kapłani JHWH skutecznie problemy z bożą pomocą
                  rozwiązują.
                  Nie wnikam w szczegóły jak ;).

                  > Inteligencja to dostrzeganie zależności (edukcja relacji), relacji i >
                  wyciągania wniosków (edukcja korelacji). (Spearman)

                  Tego to nawet ateiści nie potrafią ;).
                  Zawsze znajdą problemy zastępcze albo urojone jak wierzący...

                  > Inteligencja to zdolność uczenia się (G. Ferguson)

                  Szczególnie zmian, gdy bóg daje znaki ;).

                  > Inteligencja to zdolność do twórczego, a nie tylko mechanicznego
                  > przetwarzania informacji, czyli tworzenia zupełnie nowych pojęć i
                  > ich nieoczekiwanych połączeń. Tę umiejętność wykorzystują, a być
                  > może posiadają tylko niektórzy ludzie.

                  O, to byś mógł podyskutować z kimś kto dogmaty ustalał.
                  Zatem papieżom inteligencji odmówić nie sposób.

                  > teraz juz wiesz dlaczego nie istnieja piesni religijne na czesc
                  > Inteligencji ?

                  Owszem wiem dlaczego istnieją.
                  Ponieważ ci, których wymieniłam inteligencję posiadają od boga, to pieśni
                  religijne są na cześć ich inteligencji ( gdy dotyczy to wybrańców i świętych ) i
                  na cześć inteligencji boga.
                  No więc czemu się burzysz? ;).

                  > a istnieja setki piesni religijnych o kretynskich textach .

                  Inteligentne acz niezrozumiałe nazywasz kretyńskimi? ;).
                  • karbat Re: Co robi ateista, gdy... 27.08.10, 19:36
                    krytykantka07 napisała:
                    > karbat napisał:

                    > > wybrane def. inteligencji -

                    > Przyjrzyjmy się im...
                    >
                    > > Inteligencja to ogólna zdolność adaptacji do nowych warunków i
                    > > wykonywania nowych zadań przez wykorzystanie środków myślenia.
                    > > (Stern)

                    > Zatem prorokom i kapłanom JHWH inteligencji odmówić nie sposób.
                    > Nie dość, że umieli się przystosować do nowych warunków to jeszcze
                    środki myślenia podsunięte przez boga wykorzystywali.
                    ....
                    ....

                    jestes aparatka , patrzysz na inteligencje z punktu widzenia
                    wielebnych cwaniakow ,ja mialem na mysli inteligencje im poddanych
                    wiercow . Srobuj ww definicje inteligencji przypisac wiercom w
                    wierze ;) .
                    • karbat Re: Co robi ateista, gdy... 27.08.10, 19:44
                      >> a istnieja setki piesni religijnych o kretynskich textach .

                      >Inteligentne acz niezrozumiałe nazywasz kretyńskimi? ;).

                      ;) , cos co niezrozumiale ma byc inteligentne :o

                      nie istnieja religijne piesni Inteligencji .

                      Slyszalas w piesniach religijnych o bogu wszecehmocnym ,
                      nieskonczonym , sprawiedliwym , gniewnym ( msciwym ) , milujacym ,
                      itd itp .
                      Slyszalas o bogu INTELIGENTNYM ....
                      • krytykantka07 Re: Co robi ateista, gdy... 28.08.10, 09:43
                        karbat napisał:

                        > ;) , cos co niezrozumiale ma byc inteligentne :o

                        A program wyborczy jakiejkolwiek partii jest dla Ciebie zrozumiały?
                        Czyżbyś zapomniał czemu manipulacja służy? ;).

                        > nie istnieja religijne piesni Inteligencji .
                        >
                        > Slyszalas w piesniach religijnych o bogu wszecehmocnym ,
                        > nieskonczonym , sprawiedliwym , gniewnym ( msciwym ) , milujacym ,
                        > itd itp .
                        > Slyszalas o bogu INTELIGENTNYM ....

                        Przy takich definicjach inteligencji nie sposób Boga nazwać inaczej jak samą
                        inteligencją, a i to jest za mało ;).
                        Tu już nie tylko inteligencja, ale geniusz Boga musi być rozpatrywany.
                        Już chwaląc inteligencję innych chwalimy mądrość Boga, który ich stworzył.
                        Słowo Inteligencja nie oddaje jak sam napisałeś wszechmocy Boga.
                        Jest za słabe.
                        Dlatego mówimy o wszechmocy Boga...
                    • krytykantka07 Re: Co robi ateista, gdy... 28.08.10, 09:27
                      karbat napisał:

                      > jestes aparatka ,

                      Rozumiem, że tymi słowami składasz hołd mojej inteligencji ;).

                      > patrzysz na inteligencje z punktu widzenia > wielebnych cwaniakow ,ja mialem
                      na mysli inteligencje im poddanych > wiercow .

                      Ależ skąd patrzę tak samo na inteligencję wierców jak i zwolenników jakiejś
                      partii ;).

                      > Srobuj ww definicje inteligencji przypisac wiercom w > wierze ;) .

                      Czemu nie...
                      Zaraz znajdę tamten watek ;).
                      A na razie napiszę tak: rwiercom, którzy są przekonani, że ich pasterze są od
                      nich mądrzejsi.
                      Otóż jeszcze jest jeden rodzaj inteligentnego myślenia ;).
                      Ważne pod kogo się podczepić z punktu widzenia celu.

                      Zatem zwolennicy jakiejkolwiek partii tak jak wiercy inteligentni są, skoro pod
                      właściwe osoby, którym nie sposób odmówić inteligencji się podczepiły ;).
                      I to im pomaga przetrwać i znaleźć się w nowych warunkach...
                      Zauważ, co znaczy: " z punktu widzenia celu ".
                      A cele mogą być różne...
                      No to jak już sobie wyjaśniliśmy, że nie ma ludzi nieinteligentnych, oprócz
                      tych, co są przez sady ubezwłasnowolnieni, to jeszcze sobie wyjaśnijmy jak
                      spowodować, aby niektórzy nie byli pożytecznymi dla nich idiotami.
                      A tak jest gdy zaczyna się walkę na argumenty ;).
                • krytykantka07 Re: Co robi ateista, gdy... 28.08.10, 09:37
                  karbat napisał:

                  > Inteligencja to ogólna zdolność adaptacji do nowych warunków i
                  > wykonywania nowych zadań przez wykorzystanie środków myślenia.
                  > (Stern)

                  To już było tłumaczone, ale dodam, że oprócz wyjątków każdy człowiek potrafi się
                  przystosować do nowej sytuacji.
                  Co to za definicja inteligencji?

                  > Inteligencja to zdolność rozwiązywania problemów (Piaget)

                  Pokaż mi choć jednego człowieka, który problemów nie rozwiązuje.
                  A przynajmniej udaje że rozwiązuje, albo jest na tyle inteligentny, że wie, jak
                  zmusić innych, aby jego problemy rozwiązywali.
                  I absolutnie o możnych tego świata nie chodzi...

                  > Inteligencja to dostrzeganie zależności (edukcja relacji), relacji i >
                  wyciągania wniosków (edukcja korelacji). (Spearman)

                  Tu już jest wyższy poziom inteligencji, acz dostępny tylko nielicznym bez
                  względu na zajmowaną pozycję...

                  > Inteligencja to zdolność uczenia się (G. Ferguson)

                  Zwłaszcza tego, co danego człowieka interesuje...
                  Czyli oprócz niektórych - wszyscy ją mają ;).

                  > Inteligencja to zdolność do twórczego, a nie tylko mechanicznego
                  > przetwarzania informacji, czyli tworzenia zupełnie nowych pojęć i
                  > ich nieoczekiwanych połączeń. Tę umiejętność wykorzystują, a być
                  > może posiadają tylko niektórzy ludzie.

                  To już sam sobie wyjaśniłeś.
                  Dodajmy, że tę umiejętność posiadam ja ;).
    • trzecikot Re: Co robi ateista, gdy... 25.08.10, 23:41
      Spogląda z politowaniem należnym pobożnym chrześcijanom, przewielebny supaari ;)
    • l.george.l Re: Co robi ateista, gdy... 26.08.10, 00:04
      Uważam, że modlitwa za ateistę powinna pociągać za sobą konsekwencje prawne. Dla
      mnie jest to równoznaczne z naruszeniem godności osobistej. Coś kiedyś było w
      mediach na temat pielęgniarki w Anglii, która wyleciała z roboty za modlenie się
      w czyjejś intencji, choć nikt ją o to nie prosił. Bezwzględnie należy za to
      karać, a także delegalizować związki wyznaniowe, które miałyby w programie
      swoich imprez modlitwy o nawrócenie.
      • oby.watel Re: Co robi ateista, gdy... 26.08.10, 00:13
        A co Ty wzorem wierzących i ich przewodnika - Biblii, taki skory do karania
        jesteś? I za co chcesz karać? Za to, że wielce bogobojny i pobożny parafianin
        mamrocze coś pod nosem, co nie ma żadnego znaczenia, bo nawet on sam nie wierzy,
        że to coś da? Kazali mamrotać, to mamrocze. Bo to prościej niż być uczciwym, nie
        kraść, nie oszukiwać, nie kłamać, nie cudzołożyć...

        Spełnialność modłów oscyluje wokół zera. Bo gdyby była większa, to co losowanie
        jakiś bogobojny zgarniałby milion. Albo milion bogobojnych zgarniałoby po
        złotówce. Niech się modlą. Jak się czymś zajmą to może zapomną o przystrajaniu
        skwerów i klombów krzyżami. Może mniej szkód i krzywd wyrządzą.
        • seth.destructor Re: Co robi ateista, gdy... 27.08.10, 00:34
          Niby tak, ale zależy to od intencji modlitwy. Jeśli ktoś chce się
          modlić o atak serca dla ciebie, to jest to rodzaj deklaracji
          nienawiści
          . Jeśli modlitwa jest o przekabacenie cię na stronę
          modlącego, to też jest to ogłoszenie, że twoje zdanie się nie liczy.
          Równa się to oświadczeniu "będę robić wszystko, by stało się tak
          a tak
          " - nieważne, czy skutecznie, jednak jest to szkodliwe dla
          ciebie.
          • krytykantka07 Re: Co robi ateista, gdy... 27.08.10, 08:54
            seth.destructor napisał:

            > Niby tak, ale zależy to od intencji modlitwy.

            Dokładnie tak ale i od okoliczności w których została ta deklaracja ogłoszona ;).

            Ja się modlę, aby Bóg oświecił ateistów .


            forum.gazeta.pl/forum/w,721,112619791,112619791,modle_sie_aby_Bog_oswiecil_ateistow_.html

            Natomiast założyciel tego wątku zadał mało sprecyzowane pytanie.
            Bo w jakich niby okolicznościach ktoś oświadcza, że będzie się za ateistę modlił?

            Ja np. usłyszałam słowa, że ktoś będzie się za mnie modlił, gdy zrobiłam dobry
            uczynek.
            Ale będzie się wtedy modlił o moje zdrowie i szczęście.
            Dlaczego miałabym być o to zła?
            Bóg wie jak sobie wytłumaczyć taką modlitwę bo mnie zna...
          • piwi77 Re: Co robi ateista, gdy... 27.08.10, 09:26
            seth.destructor napisał:

            > Jeśli modlitwa jest o przekabacenie cię na stronę modlącego, to
            > też jest to ogłoszenie, że twoje zdanie się nie liczy.

            Mało tego, jako że modlącym nagminnie mylą się rzeczywistości, poza
            samą modlitwą zacznie się nachalnie pchać w przestrzeń, która nie
            jest jego i ustawiać ją wg swojego obłąkanego widzimisię. Dla niego
            będzie to ciągle modlitwa, a dla normalnego człowieka kolejny krzyż
            poza miejscem kultu religijnego.
            • krytykantka07 ateiści nigdy nie zrozumieją wierzących ( n/ t ) 27.08.10, 09:30
              • piwi77 Mylisz się. 27.08.10, 09:47
                Sam byłem wierzącym, dlaczego więc miałbym ich nie rozumieć.
                • krytykantka07 Re: Mylisz się. 27.08.10, 10:17
                  piwi77 napisał:

                  > Sam byłem wierzącym, dlaczego więc miałbym ich nie rozumieć.

                  Bo byłeś beznadziejnym wierzącym...
                  Nie zadałeś sobie trudu, aby zrozumieć w co wierzysz.
                  I aby zrozumieć innych wierzących.
                  • piwi77 Re: Mylisz się. 27.08.10, 10:26
                    krytykantka07 napisała:

                    > Bo byłeś beznadziejnym wierzącym...
                    > Nie zadałeś sobie trudu, aby zrozumieć w co wierzysz.
                    > I aby zrozumieć innych wierzących.

                    Znów się mylisz. Zadałem sobie ten trud. Nie moja wina, że jego
                    skutkiem jest mój obecny ateizm i antyklerykalizm.
                    • krytykantka07 Re: Mylisz się. 27.08.10, 10:35
                      piwi77 napisał:

                      > Znów się mylisz. Zadałem sobie ten trud. Nie moja wina, że jego
                      > skutkiem jest mój obecny ateizm i antyklerykalizm.

                      Nie zadałeś sobie trudu, aby zrozumieć czym jest poczucie odpowiedzialności za
                      innych, które prezentują wierzący.
                      A szkoda, bo przy swojej genialności mógłbyś.
                      Wtedy wiedziałbyś z czym jako ateista i antyklerykał musisz się zmierzyć...
                      Rozumiałbyś wtedy to, na co teraz narzekasz.
                • oby.watel Re: Mylisz się. 27.08.10, 12:50
                  Nigdy nie byłeś. Przyjąłeś, że jesteś, dopóki okoliczności nie powiedziały
                  "sprawdzamy". No i okazało się, że wierzysz we wszystkie bajki jednakowo.
      • nelsonek Re: Co robi ateista, gdy... 28.08.10, 14:04
        > Uważam, że modlitwa za ateistę powinna pociągać za sobą konsekwencje prawne.

        A wolność słowa?
    • cracken001 Re: Co robi ateista, gdy... 26.08.10, 03:30
      supaari napisał:

      > Co robi ateista, gdy ktoś ogłasza, że bedzie się za niego
      > modlić?
      > Czekam na możliwe działania (lub stwierdzenie braku działań) ateisty
      > w takiej sytuacji.

      Odpowiem krotko i wezlowato-ma to gleboko w doopie
    • krytykantka07 pyta grzecznie: czy wiesz o co chcesz się modlić? 26.08.10, 08:04
    • anatemka Re: Co robi ateista, gdy... 26.08.10, 08:26
      odpowiadam: dziekuję, ja za ciebie też.
      I, nie wiem czemu, widać wtedy strach w ich oczach xD
      • krytykantka07 bo straszysz, że się do szatana pomodlisz ( n/t ) 26.08.10, 08:55
    • feel_good_inc Re: Co robi ateista, gdy... 26.08.10, 08:59
      supaari napisał:
      > Co robi ateista, gdy ktoś ogłasza, że bedzie się za niego
      > modlić?
      > Czekam na możliwe działania (lub stwierdzenie braku działań) ateisty
      > w takiej sytuacji.

      A co ma robić? Ignoruje, uśmiecha się z politowaniem, czasem pomruczy pod nosem coś o debilach.
      • krytykantka07 Re: Co robi ateista, gdy... 26.08.10, 09:11
        feel_good_inc napisał:

        > czasem pomruczy pod nosem > coś o debilach.

        I wtedy utwierdza wierzącego w przekonaniu, że modlitwa jest potrzebna...
        • feel_good_inc Re: Co robi ateista, gdy... 26.08.10, 09:23
          krytykantka07 napisała:
          > feel_good_inc napisał:
          > > czasem pomruczy pod nosem > coś o debilach.
          > I wtedy utwierdza wierzącego w przekonaniu, że modlitwa jest potrzebna...

          Wierzący mają to do siebie, że wszystko ich utwierdza w ich przekonaniach.
          • krytykantka07 Re: Co robi ateista, gdy... 27.08.10, 09:08
            feel_good_inc napisał:

            > Wierzący mają to do siebie, że wszystko ich utwierdza w ich przekonaniach.

            Tak, a szczególnie wyliczenia ateistów ;).
            Sami ateiści wtedy dodają potęgi bogu.
            I jeszcze się dziwią...

            Ateiści są jak widać mało rozgarnięci.
            Za to pełni emocji tak jak wierzący...
            Wierzą, że jedno zjawisko ma tylko jedną przyczynę i nawet trudu sobie nie
            zadają, aby poszukać kilku przyczyn jednego zjawiska.

            Twój wcześniejszy post na to wskazuje, bo nawet nie zapytałeś o okoliczności, a
            założyciel tego wątku ich nie określił.
            Zatem równie mądrzy jesteście...

            W takich warunkach zamiana wiary na ateizm to żadna zamiana!
            Ateiści MUSZĄ być mądrzejsi od wierzących, bo trudno rozwiązywać racjonalnie
            problemy, skoro dla ateisty jedno zjawisko ma jedną tylko i do tego odkrytą
            przez niego przyczynę.
            Toż tak rodzi się tylko populizm tak jak w przypadku wierzącego!
    • piwi77 Re: Co robi ateista, gdy... 26.08.10, 09:21
      supaari napisał:

      > Co robi ateista, gdy ktoś ogłasza, że bedzie się za niego
      > modlić?

      Wtedy wiem, że nie chodzi mu o modlitwę, ani o to, co miałaby ona
      spowodować (pewnie w jej moc nawet nie wierzy), ale jedynie o
      1. Reklamę siebie i swojego przedsięwzięcia, którego i tak nikt nie
      sprawdzi
      2. Prowokację ateisty

      Nie pytam go oczywiście, czy zachodzi punkt 1 czy 2, a być może oba
      jednoczesnie, bo niejaki, który taką modlitwę deklaruje, to
      awanturnik i spokojnej, rzeczowej odpowiedzi i tak nie udzieli.
      • karbat Re: Co robi ateista, gdy... 26.08.10, 12:47
        supaari napisał:

        > Co robi ateista, gdy ktos ogłasza, że bedzie się za niego
        > modlić?

        co robi ateista , gdy supaari oglasza , ze bedzie sie za niego
        modlic ?

        napisalem ci wyraznie odpie.ol sie ze swoimi modlitwami ,-
        jesli cie nikt o to nie prosi .
        Robisz innym rzeczy niemile , wbrew ich woli .... jestes typowym
        bezczelnym natretnym katolem i NIC wiecej .


    • broceliande Re: Co robi ateista, gdy... 26.08.10, 14:54
      Brak działań:-)
    • rkcb Re: Co robi ateista, gdy... 26.08.10, 17:21
      Pyta się grzecznie czy modlący nie ma lepszego zajęcia - mógłby w tym czasie
      zająć się czytaniem czegoś ciekawego np. portalu www.racjonalista.pl/ lub
      też dopieszczaniem swojego partnera/ki. Po złożeniu tej twórczej propozycji
      oddala się z tajemniczym uśmiechem na ustach, aby zająć się swoimi sprawami.
    • kinemator Re: Co robi ateista, gdy... 26.08.10, 17:22
      > Co robi ateista, gdy ktoś ogłasza, że bedzie się za niego
      > modlić?
      Może odpowiedzieć, że modlitwa jest jak masturbacja, tylko modlący czuje się lepiej.
      Albo może też odpowiedzieć "Ja tez nic nie będę dla ciebie robił"
    • supaari Dziękuje wszystkim... 26.08.10, 17:50
      Dziękuję wszystkim za domniemania. Załozyłem wątek, bo po raz drugi
      (na trzy zdarzenia) przeczytałem, żebym nie ważył się tego (modlić w
      ich intencji) robić, że w intencji innych to owszem, że sobie nie
      życzą itp., co sugeruje, że ateiści obawiają się modlitw w swojej
      intencji, co jest o tyle dziwne, że w swietle ich (domniemanego)
      światopoglądu powinno im to - jak większość sugerowała - zwisać. Co
      innego, gdybym oferował, że załatwię im pracę rozmawiając ze
      znajomym przedsiębiorcą lub operację dzwoniąc do chirurga, który
      winien mi jest przysługę... Ale żeby rozmowa z nieistniejącym (ich
      zdaniem!!!) bytem wzbudziła takie żywiołowe reakcje? Z czego biorą
      się te obawy?
      • kinemator Re: Dziękuje wszystkim... 26.08.10, 18:55

        > Co
        > innego, gdybym oferował, że załatwię im pracę rozmawiając ze
        > znajomym przedsiębiorcą lub operację dzwoniąc do chirurga, który
        > winien mi jest przysługę...
        To jest prawdziwa pomoc.

        > Ale żeby rozmowa z nieistniejącym (ich
        > zdaniem!!!) bytem wzbudziła takie żywiołowe reakcje?
        A to nie.

        > Z czego biorą się te obawy?
        Nie obawy. Powiedzenie "będę się za ciebie modlił" oznacza "nic dla ciebie nie
        zrobię". Za co tu być wdzięcznym?
        • supaari Re: Dziękuje wszystkim... 26.08.10, 19:11
          kinemator napisał:

          >
          > > Co
          > > innego, gdybym oferował, że załatwię im pracę rozmawiając ze
          > > znajomym przedsiębiorcą lub operację dzwoniąc do chirurga, który
          > > winien mi jest przysługę...

          > To jest prawdziwa pomoc.

          niestety - w odniesieniu do wzmiankowanych ateistów żadna praca nie
          byłaby odpowiednia, każda wymagałaby zbyt dużej inteligencji. Zatem
          kierowany troską wobec ludzkości proponuje im jedynie... naukę.

          > > Ale żeby rozmowa z nieistniejącym (ich
          > > zdaniem!!!) bytem wzbudziła takie żywiołowe reakcje?
          > A to nie.
          >
          > > Z czego biorą się te obawy?
          > Nie obawy. Powiedzenie "będę się za ciebie modlił" oznacza "nic
          dla ciebie nie
          > zrobię". Za co tu być wdzięcznym?

          Wdzięcznym????? A kto od nich oczekuje wdzięczności? Czyżbyś uważał,
          że oni sami oczekują działań mogących zmienić ich kondycję
          moralną/intelektualną i chętnie okazaliby wdzięczność, ale uważają,
          że wdzięczność za modlitwę to zbyt dużo? W porządku - możesz tak
          twierdzić, ale żeby od razu reagować tak alergicznie, jak "moi"
          ateiści?
      • krytykantka07 Re: Dziękuje wszystkim... 31.08.10, 08:00
        supaari napisał:

        > Dziękuję wszystkim za domniemania.

        Chyba jednak nie.
        Chciałeś domniemań, a czepiasz się, że ci, co tylko przeczytali post inicjujący
        - domniemywali.

        > Załozyłem wątek, bo po raz drugi > (na trzy zdarzenia) przeczytałem, żebym nie
        ważył się tego (modlić w > ich intencji) robić,

        Czyli gdybyś był uczciwy to byś w poście założycieskim właśnie to dodał.
        Napisałbyś, co Cię skłoniło do założenia tego wątku.
        Nie zrobiłeś tego.

        > że w intencji innych to owszem, że sobie nie > życzą itp., co sugeruje, że
        ateiści obawiają się modlitw w swojej > intencji, co jest o tyle dziwne, że w
        swietle ich (domniemanego)
        > światopoglądu powinno im to - jak większość sugerowała - zwisać.

        Zbyt daleko posunięta interpretacja.
        Ateiści nie obawiają sie modlitw tylko pycha tego, co ma zamiar to robić ich
        denerwuje.
        Gdybyś mi zaproponował, że za mnie modlił sie będziesz, uśmiałabym się.
        To tak jakby Jezusowi uczeni w piśmie zaproponowali, że za Niego modlić się będą.
        A może modlili się i widząc, że to bóg daje im znaki postanowili Go ukrzyżować?
        Działali z rozkazu boga, aby Jezus ludzi nie przekabacił i wiernych im nie
        odebrał...

        > Co > innego, gdybym oferował, że załatwię im pracę rozmawiając ze
        > znajomym przedsiębiorcą lub operację dzwoniąc do chirurga, który
        > winien mi jest przysługę...

        Bóg winien Ci jest przysługę?
        Poza tym Twoja propozycja wcale nie musiałaby świadczyć o tym, że palcem
        kiwniesz w czyjejś sprawie.
        Ale to dobrze uchodzić za życzliwego i pomocnego.
        Jeszcze dziękują wtedy...
        I jak samoocena i pycha wzrasta.
        Twojej uczciwości i tak nikt nie jest w stanie sprawdzić...

        > Ale żeby rozmowa z nieistniejącym (ich > zdaniem!!!) bytem wzbudziła takie
        żywiołowe reakcje? Z czego biorą > się te obawy?

        Z tego, że wierzysz, że bóg pomoże Ci w sprawie o którą go prosisz.
        A raczej z tego, że będziesz usilnie doszukiwał się jego znaków w dalszym
        rozwoju wydarzeń i w końcu Twoja pycha stanie się nieograniczona.
        A od tego zaczynały się prześladowania myślących inaczej.
        Od tego zaczęły się prześladowania Jezusa...
        • supaari Re: Dziękuje wszystkim... 08.09.10, 10:28
          krytykantka07 napisała:

          > supaari napisał:
          >
          > > Dziękuję wszystkim za domniemania.
          >
          > Chyba jednak nie.
          > Chciałeś domniemań, a czepiasz się, że ci, co tylko przeczytali post inicjujący
          > - domniemywali.

          Chcialem domniemań i za nie dziękuję. Twoje chyba jednak nie nie ma podstaw.

          > > Załozyłem wątek, bo po raz drugi > (na trzy zdarzenia) przeczytałem,
          > żebym nie
          > ważył się tego (modlić w > ich intencji) robić,
          >
          > Czyli gdybyś był uczciwy to byś w poście założycieskim właśnie to dodał.
          > Napisałbyś, co Cię skłoniło do założenia tego wątku.
          > Nie zrobiłeś tego.

          Chcialem poznac domniemania i skonfrontować je z konkretnymi przypadkami ateistów, którzy alergicznie zareagowali na informację, że bedę o nich pamiętał w modlitwach. Zarzuty nieuczciwości od osoby twojego pokroju są żałosne.

          > > że w intencji innych to owszem, że sobie nie > życzą itp., co sugeruj
          > e, że
          > ateiści obawiają się modlitw w swojej > intencji, co jest o tyle dziwne, że
          > w
          > swietle ich (domniemanego)
          > > światopoglądu powinno im to - jak większość sugerowała - zwisać.
          >
          > Zbyt daleko posunięta interpretacja.
          > Ateiści nie obawiają sie modlitw tylko pycha tego, co ma zamiar to robić ich
          > denerwuje.

          Tak, tak... Na pewno...

          > Gdybyś mi zaproponował, że za mnie modlił sie będziesz, uśmiałabym się.
          > To tak jakby Jezusowi uczeni w piśmie zaproponowali, że za Niego modlić się będ
          > ą.

          Tak, tak... kolejny Jezus zstąpił na ziemię pod postacią ignorantki. [czy jest tu ktoś z kaftanem bezpieczeństwa? Mamy zbiega z zakładu zamknietego]

          > A może modlili się i widząc, że to bóg daje im znaki postanowili Go ukrzyżować?
          > Działali z rozkazu boga, aby Jezus ludzi nie przekabacił i wiernych im nie
          > odebrał...

          Tak, tak... [gdzie pielęgniarze?!?!?!?]


          > Bóg winien Ci jest przysługę?

          Nie. [halo, gdzie pielęgniarze?]

          > Poza tym Twoja propozycja wcale nie musiałaby świadczyć o tym, że palcem
          > kiwniesz w czyjejś sprawie.
          > Ale to dobrze uchodzić za życzliwego i pomocnego.
          > Jeszcze dziękują wtedy...
          > I jak samoocena i pycha wzrasta.
          > Twojej uczciwości i tak nikt nie jest w stanie sprawdzić...

          [halo, gdzie pielęgniarze?]


          > Z tego, że wierzysz, że bóg pomoże Ci w sprawie o którą go prosisz.
          > A raczej z tego, że będziesz usilnie doszukiwał się jego znaków w dalszym
          > rozwoju wydarzeń i w końcu Twoja pycha stanie się nieograniczona.
          > A od tego zaczynały się prześladowania myślących inaczej.
          > Od tego zaczęły się prześladowania Jezusa...
          >

          [ja wiem, że pacjent mało atrakcyjny, ale nich sie ktoś nią zajmie]
          • krytykantka07 zabawny z Ciebie chłopczyk... 08.09.10, 21:23
            supaari napisał:

            > Chcialem domniemań i za nie dziękuję. Twoje chyba jednak nie nie ma pods> taw.

            Jednak i chyba?
            To pewności nie masz?

            > Chcialem poznac domniemania i skonfrontować je z konkretnymi przypadkami ateist> ów, którzy alergicznie zareagowali na informację, że bedę o nich pamiętał w mod> litwach.

            No to miałeś domniemania.
            Nikt z tych, którzy się wypowiadali nie skojarzył tego postu z Tobą i Twoją deklaracją na forum

            > Zarzuty nieuczciwości od osoby twojego pokroju są żałosne.

            Osoba mojego pokroju?
            A cóż to za określenie? ;).

            > Tak, tak... Na pewno...

            No cóż, mnie Twoja pycha śmieszy, innych denerwuje...

            > Tak, tak... kolejny Jezus zstąpił na ziemię pod postacią ignorantki. [czy jest
            > tu ktoś z kaftanem bezpieczeństwa? Mamy zbiega z zakładu zamknietego]

            Nie krzycz tak głośno bo jeszcze Ciebie tam zabiorą.
            A skąd wiesz, że Jezus zstępując na ziemię w tych czasach nie byłby taki jak ja?
            Objawienie jakieś miałeś?

            > Tak, tak... [gdzie pielęgniarze?!?!?!?]

            Dobrze Ci radzę.
            Opanuj się, bo zamiast mnie to Ciebie zabiorą ;).

            > Nie. [halo, gdzie pielęgniarze?]

            Skoro Bóg nie jest Ci winien żadnej przysługi, to dlaczego porównujesz Go do kogoś kto winien Ci jest przysługę?
            Bóg działa inaczej...

            > [ja wiem, że pacjent mało atrakcyjny, ale nich sie ktoś nią zajmie]

            Widzę, że Twoja osławiona wiedza nawet mojej atrakcyjności dotyczy ;).
            No i jak Tobie wierzyć?
            Nie możesz tego wiedzieć...
            A skoro udajesz wiedzę w jednej sprawie to i w innych podobnie...
            • supaari sio, trollu 12.09.10, 21:04
              krytykantka07 napisała:

              > supaari napisał:
              >
              > > Chcialem domniemań i za nie dziękuję. Twoje chyba jednak nie nie m
              > a pods> taw.
              >
              > Jednak i chyba?
              > To pewności nie masz?

              Jednak i chyba (a konkretnie chyba jednak nie) to sa słowa z twojego postu, drogi trollu. Jakbyś prowadziła dyskusję zamiast trollowac - zorientowałabyś się z łatwością.


              > No to miałeś domniemania.
              > Nikt z tych, którzy się wypowiadali nie skojarzył tego postu z Tobą i Twoją dek
              > laracją na forum

              Dokładnie o to chodziło.

              > > Zarzuty nieuczciwości od osoby twojego pokroju są żałosne.
              >
              > Osoba mojego pokroju?
              > A cóż to za określenie? ;).

              To określenie na jakie zasługujesz.

              > > Tak, tak... kolejny Jezus zstąpił na ziemię pod postacią ignorantki. [czy
              > jest
              > > tu ktoś z kaftanem bezpieczeństwa? Mamy zbiega z zakładu zamknietego]
              >
              > Nie krzycz tak głośno bo jeszcze Ciebie tam zabiorą.
              > A skąd wiesz, że Jezus zstępując na ziemię w tych czasach nie byłby taki jak ja
              > ?
              > Objawienie jakieś miałeś?

              Bo Jezus to czlowiek mądry. Ty - nie!

              > Skoro Bóg nie jest Ci winien żadnej przysługi, to dlaczego porównujesz Go do ko
              > goś kto winien Ci jest przysługę?
              > Bóg działa inaczej...

              Nie porównuję, dziecko... Ale ty tego nie jesteś w stanie zrozumieć.


              > Widzę, że Twoja osławiona wiedza nawet mojej atrakcyjności dotyczy ;).
              > No i jak Tobie wierzyć?
              > Nie możesz tego wiedzieć...
              > A skoro udajesz wiedzę w jednej sprawie to i w innych podobnie...

              Głupota nie jest atrakcyjna.
              • krytykantka07 wolę być trollem niż używać czyjegoś rozumu (n/t) 13.09.10, 08:33
                • supaari niestety... 13.09.10, 09:57
                  Niestety - to nie kwestia wyboru, lecz konieczności. Ponieważ własnego rozumu używac nie możesz z jego braku, cudzego nie jesteś w stanie z powodu niemożliwości, to byc może pozostaje ci bycie trollem. Ale stąd - sio! Trolluj gdzie indziej.
                  • piwi77 Re: niestety... 13.09.10, 10:34
                    supaari napisał:

                    > Ale stąd - sio! Trolluj gdzie indziej.

                    No, tylko się czasem nie zagalopuj, adminem nie jesteś. Skoro jest tu miejsce na takiego jak Ty, to tym bardziej jest i miejsce na krytykantkę.
                    • krytykantka07 ateista kontra wierzący... 14.09.10, 18:48
                      piwi77 napisał:

                      > supaari napisał:

                      > > Ale stąd - sio! Trolluj gdzie indziej.

                      > No, tylko się czasem nie zagalopuj, adminem nie jesteś. Skoro jest tu miejsce n> a takiego jak Ty, to tym bardziej jest i miejsce na krytykantkę.

                      Tylko wiara w boga pozwala wierzącemu, grzeszącemu pychą na odpowiedzi w stylu supaari.
                      Czy do tego celu potrzebny jest bóg?
                      Tylko dać wierzącym władzę, to od razu wiedzą jak ją wykorzystać...
                      I do tego na Boga, który jest samą miłością się powołują i w każdym człowieku Jezusa widzą.
                      A ateiści bez boga są dobrymi ludźmi.
                      Tak po prostu...
                  • krytykantka07 Re: niestety... 14.09.10, 18:41
                    Odpowiedź, dlaczego wolę być trollem niż Tobą, napisałam wcześniej w wątku oby.watela.
                    Nie było potrzeby, aby ją powtarzać.
                    Tu tylko napisałam podsumowanie.
    • calun_torunski jak uczy historia, zwykle zaczynalo sie od 26.08.10, 19:20
      modlitwy np. o nawrocenie Zydow

      a konczylo sie komorami gazowymi
      • piwi77 Re: jak uczy historia, zwykle zaczynalo sie od 26.08.10, 19:29
        calun_torunski napisał:

        > a konczylo sie komorami gazowymi

        Normalna reakcja modlących się, gdy Bóg nie chce ich wysłuchać.
        • supaari Re: jak uczy historia, zwykle zaczynalo sie od 26.08.10, 19:41
          piwi77 napisał:

          > calun_torunski napisał:
          >
          > > a konczylo sie komorami gazowymi
          >
          > Normalna reakcja modlących się, gdy Bóg nie chce ich wysłuchać.

          Tekst caluna jest normalną reakcją modlących się?
          Zdemaskowałeś piątą kolumnę? On tylko udaje antykatolickiego nieuka,
          żeby wszystkim myślącym przyblizyć KOściół? Piwi - jesteś lepszy niz
          najlepszy kontrwywiad!
          • piwi77 Re: jak uczy historia, zwykle zaczynalo sie od 26.08.10, 19:47
            supaari napisał:

            > Tekst caluna jest normalną reakcją modlących się?

            Skoro tak to zrozumiałeś, to niech tak zostanie.
            • supaari Re: jak uczy historia, zwykle zaczynalo sie od 26.08.10, 20:06
              piwi77 napisał:

              > supaari napisał:
              >
              > > Tekst caluna jest normalną reakcją modlących się?
              >
              > Skoro tak to zrozumiałeś, to niech tak zostanie.

              Popieram - niech zostanie (skoro nie masz innego wytłumaczenia)
      • supaari jak uczy historia 26.08.10, 19:39
        calun_torunski napisał:

        > jak uczy historia, zwykle zaczynalo sie od modlitwy np. o
        nawrocenie Zydow
        >
        > a konczylo sie komorami gazowymi

        Jak uczy historia (w wersji kościółkowej, bo calun zna inną*)
        nawrócenie żydów kończyło się w momencie rzeczywistego
        przyjęcia chrześcijaństwa, zaś naziści rzeczywiście gazowali Żydów
        - w znaczeniu rasowym (ustawy Norymberskie), a nie żydów
        (w znaczeniu wyznaniowym).

        * calun swego czasu zasugerował, że w czasie średniowiecznych (i po
        części antycznych) wojen nie rabowano relikwii (starych kości
        , jak raczył to ująć):
        forum.gazeta.pl/forum/w,721,115077331,115212207,dobry_dowcip_dzieki_za_zapewnienie_nam_usmiech.html
        ale on zna historię w wersji niekościółkowej, w której Brzetysław
        nie wywiózł z Gniezna relikwii Wojciecha, pięciu męczenników i
        Gaudentego, na co zwrociłem mu uwagę:
        forum.gazeta.pl/forum/w,721,115077331,115220197,Re_dobry_dowcip_dzieki_za_zapewnienie_nam_us.html

        [btw - różnice między historią kościółkową i historią
        niekościółkową
        jest więcej... Może założę wątek? ale raczej na
        społeczeństwie.
        • piwi77 Re: jak uczy historia 26.08.10, 19:43
          supaari napisał:

          > [btw - różnice między historią kościółkową i historią
          > niekościółkową
          jest więcej... Może założę wątek? ale raczej na
          > społeczeństwie.

          Możesz, ale to strata czasu. Kościółek się kończy, więc i
          kościółkowa historia nie znajdzie większego zainteresowania.
          Będziesz sie tylko niepotrzebnie wsciekał, pienił i czuł
          osamotniony.
          • supaari Re: jak uczy historia 26.08.10, 20:05
            piwi77 napisał:

            > supaari napisał:
            >
            > > [btw - różnice między historią kościółkową i historią
            > > niekościółkową
            jest więcej... Może założę wątek? ale raczej
            na
            > > społeczeństwie.
            >
            > Możesz, ale to strata czasu. Kościółek się kończy, więc i
            > kościółkowa historia nie znajdzie większego zainteresowania.
            > Będziesz sie tylko niepotrzebnie wsciekał, pienił i czuł
            > osamotniony.


            hmmm. Od teraz niekościółkowa wersja będzie obowiązywać? Wędrówka
            Bazyliki św. Marka z Konstantynopola do Wenecji? Relikwie św.
            Wojciecha niezmiennie leżące w Gnieźnie? Biedna ludzkość!
            • seth.destructor Jakbyś chciał włosy św.Filipa 27.08.10, 00:42
              to możesz wymienić się z Watykanem na e-bayu:
              Relikwie na sprzedaż
              • supaari Re: Jakbyś chciał mózg... 27.08.10, 00:53
                seth.destructor napisał:

                > to możesz wymienić się z Watykanem na e-bayu:
                > Relikwie na sprzedaż

                Jakbys chciał się wymienić na mózgi z piwim, karbatem lub calunem,
                to zrób to na privie:
                ludzie.gazeta.pl/0,65245,2673817.html?to=piwi77
                ludzie.gazeta.pl/0,65245,2673817.html?to=karbat
                ludzie.gazeta.pl/0,65245,2673817.html?to=calun_torunski
                Nie sądzę, żebyś zrobił dobry interes, choć ostatnio zaczynają mnie
                ogarniać w tej kwestii wątpliwości...
            • piwi77 Re: jak uczy historia 27.08.10, 09:16
              supaari napisał:

              > hmmm. Od teraz niekościółkowa wersja będzie obowiązywać? Wędrówka
              > Bazyliki św. Marka z Konstantynopola do Wenecji? Relikwie św.
              > Wojciecha niezmiennie leżące w Gnieźnie? Biedna ludzkość!

              Rzeczywiście. Ludzkość nie mająca pojęcia o prawdziwej historii
              Bazyliki św. Marka, ani o relikwiach Św. Wojciecha w Gnieźnie, idzie
              w niechybną przepaść. No to mamy problem, przy którym blednie
              ostatni kryzys, krzyż na Krakowskim Przedmieściu i podwyżka VATu.
          • 55ty Re: jak uczy historia 27.08.10, 01:42
            Nie jest osamotniony , a tkwiący w tobie 'legion' dopiero po
            umiejscowieniu się w stadzie świń i pójściu w przepaść będzie w
            stanie uwolnić dwego ducha do obcowania z Miłością Bożą.
            • piwi77 Re: jak uczy historia 27.08.10, 09:07
              55ty napisał:

              > będzie w stanie uwolnić dwego ducha do obcowania z Miłością Bożą.

              Pozwól, że o obiekty moich obcowań sam będę się troszczył.
        • calun_torunski jak uczy historia 27.08.10, 06:47
          > nawrócenie żydów kończyło się w momencie
          > rzeczywistego przyjęcia chrześcijaństwa,

          swietnie to ujales - bowiem nawet Zydzi, ktorzy w swoim mniemaniu
          sie nawrocili, spotykali sie z zarzutami, ze nawrocenie bylo
          nierzeczywiste - na tym przez wieku polegala dzialanosc inkwizycji w
          Hiszpanii oraz koloniach hiszpanskich

          > zaś naziści rzeczywiście gazowali Żydów
          >
          - w znaczeniu rasowym (ustawy Norymberskie), a nie żydów

          > (w znaczeniu wyznaniowym).

          jak to mowi Mateusz - "krew jego na na syny nasze" - ta maksyma daje
          motywacje do dzialania i werbalnego i fizycznego rzeszom patriotow
          od Lizbony po Madagan


          > * calun swego czasu zasugerował, że w czasie średniowiecznych (i
          po
          > części antycznych) wojen nie rabowano relikwii (starych kości
          >
          , jak raczył to ująć):

          raczej nie uznalem tego za roztrzygajacy argument

          >
          rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,721,115077331,115212207,dobry_
          dowcip_dzieki_za_zapewnienie_nam_usmiech.html
          > ale on zna historię w wersji niekościółkowej, w której Brzetysław
          > nie wywiózł z Gniezna relikwii Wojciecha, pięciu męczenników i
          > Gaudentego, na co zwrociłem mu uwagę:

          tu klamiesz jak pies - to jest twoj nieuzasadniony wniosek oparty na
          manipulacji opartej na laczeniu niepowiazanych faktow z roznych
          miejsc i czasow

          >rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,721,115077331,115220197,Re_do
          bry_dowcip_dzieki_za_zapewnienie_nam_us.html
          >
          > [btw - różnice między historią kościółkową i historią
          > niekościółkową
          jest więcej... Może założę wątek? ale raczej na
          > społeczeństwie.

          i bardzo popieram - czas rozprawic sie z interpretacja kosciolkowa
          zaczadzajaca umysly w Polsce i zapewniajaca bezkarnosc pewnej
          instytucji zerujacej na naiwnosci slabych i chorych

          • supaari Re: jak uczy historia 27.08.10, 23:45
            calun_torunski napisał:

            > > nawrócenie żydów kończyło się w momencie
            > > rzeczywistego przyjęcia chrześcijaństwa,
            >
            > swietnie to ujales - bowiem nawet Zydzi, ktorzy w swoim mniemaniu
            > sie nawrocili, spotykali sie z zarzutami, ze nawrocenie bylo
            > nierzeczywiste - na tym przez wieku polegala dzialanosc inkwizycji
            w
            > Hiszpanii oraz koloniach hiszpanskich

            nie chce się wypowiadać na temat mniemania osób, których nigdy nie
            widziałem. Wystarczy, że wykazałem, iż mieszasz pojęcie narodowości
            i wyznania.

            > > zaś naziści rzeczywiście gazowali Żydów
            > >
            - w znaczeniu rasowym (ustawy Norymberskie), a nie żydów
            >

            > > (w znaczeniu wyznaniowym).
            >
            > jak to mowi Mateusz - "krew jego na na syny nasze" - ta maksyma
            daje
            > motywacje do dzialania i werbalnego i fizycznego rzeszom patriotow
            > od Lizbony po Madagan

            Ta "maksyma" nie uniemożliwiła uznanie za swiętego chociażby Pawła z
            Tarsu.

            > > * calun swego czasu zasugerował, że w czasie średniowiecznych (i
            > po
            > > części antycznych) wojen nie rabowano relikwii (starych kości
            > >
            , jak raczył to ująć):
            >
            > raczej nie uznalem tego za roztrzygajacy argument

            nie wiam za co to uznałeś, ale kpiłeś z tej możliwości. dowodząc
            własnej ignorancji - wynikającej (jak sądzę) ze studiowania
            historii niekościółkowej
            .

            >
            rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,721,115077331,115212207,dobry_
            > dowcip_dzieki_za_zapewnienie_nam_usmiech.html
            > > ale on zna historię w wersji niekościółkowej, w której
            Brzetysław
            > > nie wywiózł z Gniezna relikwii Wojciecha, pięciu męczenników i
            > > Gaudentego, na co zwrociłem mu uwagę:
            >
            > tu klamiesz jak pies - to jest twoj nieuzasadniony wniosek oparty
            na
            > manipulacji opartej na laczeniu niepowiazanych faktow z roznych
            > miejsc i czasow
            >rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,721,115077331,115220197,Re_do
            > bry_dowcip_dzieki_za_zapewnienie_nam_us.html

            Jest to jak najbardziej uzasadniony wniosek. Za mało prawdopodobne
            (być może za niemożliwe) uznałeś, że relikwie Jana wędrowały między
            wrogimi państwami przy okazji konflikt ów zbrojnych. I dostałes po
            nosie!


            > > [btw - różnice między historią kościółkową i historią
            > > niekościółkową
            jest więcej... Może założę wątek? ale raczej
            na
            > > społeczeństwie.
            >
            > i bardzo popieram - czas rozprawic sie z interpretacja kosciolkowa
            > zaczadzajaca umysly w Polsce i zapewniajaca bezkarnosc pewnej
            > instytucji zerujacej na naiwnosci slabych i chorych

            Patrząc na twoje wymysły dochodzę do wniosku, że jesteś
            niedorozwinięty intelektualnie. A to kwestionujesz możliwość
            rabowania relikwii, a to wymyślasz jakieś ustalenia Soboru... mózg
            nadałeś paczka na Berdyczów czy jak?
            • calun_torunski Re: jak uczy historia 28.08.10, 08:08
              > w
              > > Hiszpanii oraz koloniach hiszpanskich
              >
              > nie chce się wypowiadać na temat mniemania osób, których nigdy nie
              > widziałem. Wystarczy, że wykazałem, iż mieszasz pojęcie
              narodowości
              > i wyznania.

              raczej wykazales ze uzywasz nieprawidlowo pojecia "nawrocenie" oraz
              ze jak zwykle falszujesz historie

              > > > zaś naziści rzeczywiście gazowali Żydów
              > > > - w znaczeniu rasowym (ustawy Norymberskie), a nie żydów
              > >
              > > > (w znaczeniu wyznaniowym).
              > >
              > > jak to mowi Mateusz - "krew jego na na syny nasze" - ta maksyma
              > daje
              > > motywacje do dzialania i werbalnego i fizycznego rzeszom
              patriotow
              > > od Lizbony po Madagan
              >
              > Ta "maksyma" nie uniemożliwiła uznanie za swiętego chociażby Pawła
              >z Tarsu.

              jak zwykle na temat !!!

              > > > * calun swego czasu zasugerował, że w czasie średniowiecznych
              (i
              > > po
              > > > części antycznych) wojen nie rabowano relikwii (starych kości
              > > > , jak raczył to ująć):
              > >
              > > raczej nie uznalem tego za roztrzygajacy argument
              >
              > nie wiam za co to uznałeś, ale kpiłeś z tej możliwości. dowodząc
              > własnej ignorancji - wynikającej (jak sądzę) ze studiowania
              > historii niekościółkowej.

              oczywiscie, ze kpilem z takiego posilkowanie sie malo
              prawdopodobnym, nieudokumentownych zdarzeniem - caly artykul
              zawieral wylacznie takie argumenty - taka wartosc dowodowa osmiesza
              teze

              > >
              >
              rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,721,115077331,115212207,dobry_

              > > dowcip_dzieki_za_zapewnienie_nam_usmiech.html
              > > > ale on zna historię w wersji niekościółkowej, w której
              > Brzetysław
              > > > nie wywiózł z Gniezna relikwii Wojciecha, pięciu męczenników i
              > > > Gaudentego, na co zwrociłem mu uwagę:
              > >
              > > tu klamiesz jak pies - to jest twoj nieuzasadniony wniosek
              oparty
              > na
              > > manipulacji opartej na laczeniu niepowiazanych faktow z roznych
              > > miejsc i czasow
              >
              >rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,721,115077331,115220197,Re_do

              > > bry_dowcip_dzieki_za_zapewnienie_nam_us.html
              >
              > Jest to jak najbardziej uzasadniony wniosek. Za mało prawdopodobne
              > (być może za niemożliwe) uznałeś, że relikwie Jana wędrowały
              między
              > wrogimi państwami przy okazji konflikt ów zbrojnych. I dostałes po
              > nosie!

              kolejna bzdura supaariego - znowu sklejasz zbieg malo
              prawdopodobnych zdarzen jako dowod

              > > > [btw - różnice między historią kościółkową i historią
              > > > niekościółkową jest więcej... Może założę wątek? ale raczej
              > na
              > > > społeczeństwie.
              > >
              > > i bardzo popieram - czas rozprawic sie z interpretacja
              kosciolkowa
              > > zaczadzajaca umysly w Polsce i zapewniajaca bezkarnosc pewnej
              > > instytucji zerujacej na naiwnosci slabych i chorych
              >
              > Patrząc na twoje wymysły dochodzę do wniosku, że jesteś
              > niedorozwinięty intelektualnie. A to kwestionujesz możliwość
              > rabowania relikwii, a to wymyślasz jakieś ustalenia Soboru... mózg
              > nadałeś paczka na Berdyczów czy jak?

              to przypomnijmy - gadajacy waz namowil kobiete Ewe do zjedzenia
              jablka, ta czestuej swojego konkubina, Adama - za kare wylatuja z
              raju, w kilka tysiecy lat pozniej dziewica rodzi syna - a jej maz do
              konca zycia zajmuje sie wychowaniem nieswojego dziecka, nie zbliza
              sie do wlasnej zony - dzieki czemu cala trojka staje sie wzorem -
              swietej rodziny - a jednoczesnie rodziny wielodzietne sa wskazywane
              jako prawidlowe, a dzieci obecnie nie rodza sie z dziewic

              urodzony z dziewicy syn, Jezus, okazuje sie synem boga - wyslanym
              przez tego boga aby umarl na krzyzu - zeby przed wlasnym ojcem
              odkupic ludzkosc za to ze Adam i Ewa zjedli jablko

              Jan Chrzciciel ochrzcil Jezusa w rzece Jordan - dzieki czemu
              wyznawcy to Jezusa dokonuja chrztu - w czasei ceremonii niebo
              otworzylo sie i sam bog dokonal przedstawienie Jezusa rzeszom
              czekajacym na chrzest z raki Jana Chrzciciela - tego faktu jednak
              sam Jan Chrzciciel nie zauwazyl i bedac juz w wiezieniu wyslal
              swoich uczniow by zapytali sie Jezusa kim jest

              i tak mozna by ciagnac historyjki dla niezaawansowanych - ktorych
              wyznawcy uwazaja sie jednak za tuzow intelektu !!!
              • supaari Re: jak uczy historia 28.08.10, 22:54
                calun_torunski napisał:


                > > nie chce się wypowiadać na temat mniemania osób, których nigdy
                nie
                > > widziałem. Wystarczy, że wykazałem, iż mieszasz pojęcie
                > narodowości
                > > i wyznania.
                >
                > raczej wykazales ze uzywasz nieprawidlowo pojecia "nawrocenie"
                oraz
                > ze jak zwykle falszujesz historie

                Doprawdy? Wyjasnij mi proszę na czym ta nieprawidłowość polega.


                > > Ta "maksyma" nie uniemożliwiła uznanie za swiętego chociażby
                Pawła
                > >z Tarsu.
                >
                > jak zwykle na temat !!!

                Jak najbardziej na temat, choć zmieniony przez ciebie. Ta "maksyma"
                połączona z przypadkiem Pawła lub Apostołów wskazuje, że Żydzi (w
                znaczeniu narodowościowym) nie mieli problemów z uznaniem w świecie
                chrześcijańskim. Ty zaś eksplorujesz nazistowskie niemcy, w których
                podstawą przesladowań była narodowość, a nie wyznanie.

                >
                > oczywiscie, ze kpilem z takiego posilkowanie sie malo
                > prawdopodobnym, nieudokumentownych zdarzeniem - caly artykul
                > zawieral wylacznie takie argumenty - taka wartosc dowodowa
                osmiesza
                > teze

                Kpiłes kolego z samej możliwości rabowania relikwi przy okazji wojen
                pisząc coś takiego: tak - lupili stare kosci, jakby brakowalo
                cmentarzy u nich samych
                . Podałem ci przykład takiego właśnie
                postępowania z XI w. ale ty znasz historię w wersji niekościółkowej.
                Tam pewnie nie ma Wojciecha, Gaudentego, nie ma być może Brzetysława
                czy Mieszka II.


                > > > > ale on zna historię w wersji niekościółkowej, w której
                > > Brzetysław
                > > > > nie wywiózł z Gniezna relikwii Wojciecha, pięciu męczenników
                > i
                > > > > Gaudentego, na co zwrociłem mu uwagę:
                > > >
                > > > tu klamiesz jak pies - to jest twoj nieuzasadniony wniosek
                > oparty
                > > na
                > > > manipulacji opartej na laczeniu niepowiazanych faktow z
                roznych
                > > > miejsc i czasow

                niech się posłużę pełnym przekąsu cytatem: tak - lupili stare
                kosci, jakby brakowalo cmentarzy u nich samych
                . Fakty sa jak
                najbardziej powiązane. Kpiłes z mozliwości łupienia relikwi
                bełkocząc coś o kimś, kto zna historie wylacznie w wersji
                kosciolkowej
                . I co wyszło z tego kpienia? Że niekościółkowa
                wersja historii prezentowana przez ciebie nie zna takich faktów jak
                najazd Brzetysława na Gniezno!


                > > Jest to jak najbardziej uzasadniony wniosek. Za mało
                prawdopodobne
                > > (być może za niemożliwe) uznałeś, że relikwie Jana wędrowały
                > między
                > > wrogimi państwami przy okazji konflikt ów zbrojnych. I dostałes
                po
                > > nosie!
                >
                > kolejna bzdura supaariego - znowu sklejasz zbieg malo
                > prawdopodobnych zdarzen jako dowod

                Bzdury piszesz ty. Najpierw popełnileś coś takiego: mamy
                kompletnie niewiarygodny rozklad historyczno-geograficzno-
                polityczny - Siena, Konstantynopol, Bulgaria

                forum.gazeta.pl/forum/w,721,115077331,115099075,dobry_dowcip_dzieki_za_zapewnienie_nam_usmiech.html
                Potem ustaliłeś, że wymiana handlowa uprawdopodabnia wędrówkę
                religii, ale wojny - zdecydowanie nie (pomiedzy Konstantynopolem
                trwala przez wieki wymiana handlowa, wojska weneckie byly tez w
                jakims tam sojuszu, natomiast z Bulgarami i wiekszoscia panstewek
                wloskich Konstantynopol byl w stanie wojny
                ):
                forum.gazeta.pl/forum/w,721,115077331,115130131,dobry_dowcip_d
                zieki_za_zapewnienie_nam_usmiech.html
                I co się okazało? Ano to, że wojna to jednak świetny sposób na
                zmiane miejsca przebywania relikwii, czego dowodzi przykład podany
                przeze mnie.


                > > Patrząc na twoje wymysły dochodzę do wniosku, że jesteś
                > > niedorozwinięty intelektualnie. A to kwestionujesz możliwość
                > > rabowania relikwii, a to wymyślasz jakieś ustalenia Soboru...
                mózg
                > > nadałeś paczka na Berdyczów czy jak?
                >
                > to przypomnijmy - gadajacy waz namowil kobiete Ewe do zjedzenia
                > jablka, ta czestuej swojego konkubina, Adama - za kare wylatuja z
                > raju, w kilka tysiecy lat pozniej dziewica rodzi syna - a jej maz
                do
                > konca zycia zajmuje sie wychowaniem nieswojego dziecka, nie zbliza
                > sie do wlasnej zony - dzieki czemu cala trojka staje sie wzorem -
                > swietej rodziny - a jednoczesnie rodziny wielodzietne sa
                wskazywane
                > jako prawidlowe, a dzieci obecnie nie rodza sie z dziewic
                >
                > urodzony z dziewicy syn, Jezus, okazuje sie synem boga - wyslanym
                > przez tego boga aby umarl na krzyzu - zeby przed wlasnym ojcem
                > odkupic ludzkosc za to ze Adam i Ewa zjedli jablko
                >
                > Jan Chrzciciel ochrzcil Jezusa w rzece Jordan - dzieki czemu
                > wyznawcy to Jezusa dokonuja chrztu - w czasei ceremonii niebo
                > otworzylo sie i sam bog dokonal przedstawienie Jezusa rzeszom
                > czekajacym na chrzest z raki Jana Chrzciciela - tego faktu jednak
                > sam Jan Chrzciciel nie zauwazyl i bedac juz w wiezieniu wyslal
                > swoich uczniow by zapytali sie Jezusa kim jest
                >
                > i tak mozna by ciagnac historyjki dla niezaawansowanych - ktorych
                > wyznawcy uwazaja sie jednak za tuzow intelektu !!!

                Jestem pod wrażeniem! wybór troche na chybił-trafił, bez większej
                mysli, ale zawsze... a powiedz mi proszę - ja gdzieś sie powoływałem
                na te zdarzenia? Może w jakimś sporze z tobą na tematy historyczne?
                Bo jesli nie, to znów zmieniasz temat, trollu!
                • calun_torunski jak uczy historia 29.08.10, 10:02

                  > raczej wykazales ze uzywasz nieprawidlowo pojecia "nawrocenie"
                  oraz
                  > ze jak zwykle falszujesz historie

                  "Doprawdy? Wyjasnij mi proszę na czym ta nieprawidłowość polega. "

                  pisalem o tym

                  > > Ta "maksyma" nie uniemożliwiła uznanie za swiętego chociażby
                  Pawła
                  > >z Tarsu.
                  >
                  > jak zwykle na temat !!!

                  "Jak najbardziej na temat, choć zmieniony przez ciebie. Ta "maksyma"
                  połączona z przypadkiem Pawła lub Apostołów wskazuje, że Żydzi (w
                  znaczeniu narodowościowym) nie mieli problemów z uznaniem w świecie
                  chrześcijańskim. Ty zaś eksplorujesz nazistowskie niemcy, w których
                  podstawą przesladowań była narodowość, a nie wyznanie. "

                  smieszne jes to co piszesz - narodwosci czy tez wyznanie oosb takich
                  sw Pawel, Maryja czy apostolowie - nie ma znaczenia, jako ze
                  1. w religii nie ma rcjonalnosci
                  2. prawdziwemu antysemicie nie przeszkadza zydowskosc Maryi Krolowej
                  Polski
                  3. osoby te sa czescia mitu zalozycielskiego, a nie obecnych czasow
                  4. Zydzi podlegali przesladowaniom nie tylko w nazistowskich
                  Niemczech
                  5. Zyd ochrzczony nadal pozostaje potomnkiem Zyda - a wiec ponosi
                  odpowiedzianosc zbiorowa w pojeciu np. polskiegi nacjonalisty czy
                  tez niemieckiego skina
                  jako ilustracja mozna przywolac np:

                  newsgroups.derkeiler.com/Archive/Soc/soc.culture.polish/2008-08/msg00559.html
                  www.polskapartianarodowa.org/tp/index.php?option=com_content&task=view&id=412&Itemid=61
                  www.aferyprawa.com/zydzi_w_POLSCE.html

                  "Kpiłes kolego z samej możliwości rabowania relikwi przy okazji
                  wojen
                  pisząc coś takiego: tak - lupili stare kosci, jakby brakowalo
                  cmentarzy u nich samych. Podałem ci przykład takiego właśnie
                  postępowania z XI w. ale ty znasz historię w wersji niekościółkowej.
                  Tam pewnie nie ma Wojciecha, Gaudentego, nie ma być może Brzetysława
                  czy Mieszka II. "

                  to co podajesz to jest nadal opis zupelnie innej konkretnej sytuacji
                  i udokuemntowanych relikwii - jesli podasz zrodla opisujace
                  analogiczna kradziez domniemanych relikwii JC, starszych o ponad
                  tysiac lat od - moge to unzac za dowod - dopoki tego nie uczynisz
                  pozostane przy wersji o niskim pradopobienstwie takiego zdarzenia


                  > > > > ale on zna historię w wersji niekościółkowej, w której
                  > > Brzetysław
                  > > > > nie wywiózł z Gniezna relikwii Wojciecha, pięciu męczenników
                  > i
                  > > > > Gaudentego, na co zwrociłem mu uwagę:
                  > > >
                  > > > tu klamiesz jak pies - to jest twoj nieuzasadniony wniosek
                  > oparty
                  > > na
                  > > > manipulacji opartej na laczeniu niepowiazanych faktow z
                  roznych
                  > > > miejsc i czasow

                  n"iech się posłużę pełnym przekąsu cytatem: tak - lupili stare
                  kosci, jakby brakowalo cmentarzy u nich samych."

                  i nadal te kpine podtrzymuje

                  " Fakty sa jak najbardziej powiązane. Kpiłes z mozliwości łupienia
                  relikwi bełkocząc coś o kimś, kto zna historie wylacznie w wersji
                  kosciolkowej. "

                  tak jak np. ty

                  "I co wyszło z tego kpienia? Że niekościółkowa wersja historii
                  prezentowana przez ciebie nie zna takich faktów jak najazd
                  Brzetysława na Gniezno! "

                  raczej wyszedl przypadek nieuzasadnionego posilkowania sie
                  calkowicie niezaleznym zdarzeniem w odleglym czasie i miejscu
                  > > Jest to jak najbardziej uzasadniony wniosek. Za mało
                  prawdopodobne
                  > > (być może za niemożliwe) uznałeś, że relikwie Jana wędrowały
                  > między
                  > > wrogimi państwami przy okazji konflikt ów zbrojnych. I dostałes
                  po
                  > > nosie!
                  >
                  > kolejna bzdura supaariego - znowu sklejasz zbieg malo
                  > prawdopodobnych zdarzen jako dowod

                  "Bzdury piszesz ty. Najpierw popełnileś coś takiego: mamy
                  kompletnie niewiarygodny rozklad historyczno-geograficzno-
                  polityczny - Siena, Konstantynopol, Bulgaria
                  forum.gazeta.pl/forum/w,721,115077331,115099075,dobry_dowcip_dzieki_z
                  a_zapewnienie_nam_usmiech.html "

                  no i ?? czy cos przestalo byc niewiarygodne ?

                  "Potem ustaliłeś, że wymiana handlowa uprawdopodabnia wędrówkę
                  religii, ale wojny - zdecydowanie nie (pomiedzy Konstantynopolem
                  trwala przez wieki wymiana handlowa, wojska weneckie byly tez w
                  jakims tam sojuszu, natomiast z Bulgarami i wiekszoscia panstewek
                  wloskich Konstantynopol byl w stanie wojny):
                  forum.gazeta.pl/forum/w,721,115077331,115130131,dobry_dowcip_d
                  zieki_za_zapewnienie_nam_usmiech.html

                  I co się okazało? Ano to, że wojna to jednak świetny sposób na
                  zmiane miejsca przebywania relikwii, czego dowodzi przykład podany
                  przeze mnie. "

                  ten pdlegly geograficznie i kulturowo przyklad niczego nie dowodzi
                  niczego w tym konkretnym przypadku


                  > > Patrząc na twoje wymysły dochodzę do wniosku, że jesteś
                  > > niedorozwinięty intelektualnie. A to kwestionujesz możliwość
                  > > rabowania relikwii, a to wymyślasz jakieś ustalenia Soboru...
                  mózg
                  > > nadałeś paczka na Berdyczów czy jak?
                  >
                  > to przypomnijmy - gadajacy waz namowil kobiete Ewe do zjedzenia
                  > jablka, ta czestuej swojego konkubina, Adama - za kare wylatuja z
                  > raju, w kilka tysiecy lat pozniej dziewica rodzi syna - a jej maz
                  do
                  > konca zycia zajmuje sie wychowaniem nieswojego dziecka, nie zbliza
                  > sie do wlasnej zony - dzieki czemu cala trojka staje sie wzorem -
                  > swietej rodziny - a jednoczesnie rodziny wielodzietne sa
                  wskazywane
                  > jako prawidlowe, a dzieci obecnie nie rodza sie z dziewic
                  >
                  > urodzony z dziewicy syn, Jezus, okazuje sie synem boga - wyslanym
                  > przez tego boga aby umarl na krzyzu - zeby przed wlasnym ojcem
                  > odkupic ludzkosc za to ze Adam i Ewa zjedli jablko
                  >
                  > Jan Chrzciciel ochrzcil Jezusa w rzece Jordan - dzieki czemu
                  > wyznawcy to Jezusa dokonuja chrztu - w czasei ceremonii niebo
                  > otworzylo sie i sam bog dokonal przedstawienie Jezusa rzeszom
                  > czekajacym na chrzest z raki Jana Chrzciciela - tego faktu jednak
                  > sam Jan Chrzciciel nie zauwazyl i bedac juz w wiezieniu wyslal
                  > swoich uczniow by zapytali sie Jezusa kim jest
                  >
                  > i tak mozna by ciagnac historyjki dla niezaawansowanych - ktorych
                  > wyznawcy uwazaja sie jednak za tuzow intelektu !!!

                  "Jestem pod wrażeniem! wybór troche na chybił-trafił, bez większej
                  mysli, ale zawsze... a powiedz mi proszę - ja gdzieś sie powoływałem
                  na te zdarzenia? Może w jakimś sporze z tobą na tematy historyczne?
                  Bo jesli nie, to znów zmieniasz temat, trollu! "

                  chcesz powiedziec, ze nie znasz podstaw, fundamentow swojej
                  religii ???


                  • supaari Re: jak uczy historia 29.08.10, 11:19
                    calun_torunski napisał:

                    > smieszne jes to co piszesz - narodwosci czy tez wyznanie oosb
                    takich
                    > sw Pawel, Maryja czy apostolowie - nie ma znaczenia, jako ze
                    > 1. w religii nie ma rcjonalnosci
                    > 2. prawdziwemu antysemicie nie przeszkadza zydowskosc Maryi
                    Krolowej
                    > Polski
                    > 3. osoby te sa czescia mitu zalozycielskiego, a nie obecnych czasow
                    > 4. Zydzi podlegali przesladowaniom nie tylko w nazistowskich
                    > Niemczech
                    > 5. Zyd ochrzczony nadal pozostaje potomnkiem Zyda - a wiec ponosi
                    > odpowiedzianosc zbiorowa w pojeciu np. polskiegi nacjonalisty czy
                    > tez niemieckiego skina
                    > jako ilustracja mozna przywolac np:

                    a teraz wróćmy do tematu... Pisałeś, że zaczyna się od modlitwy o
                    nawrócenie, a kończy komorami gazowymi - jak w nazistowskich
                    Niemczech. Ja twierdze, że przykład jest żałosny, bo nawrócenie
                    dotyczy wyznania, zas hitlerowcy kierowali się innym kryterium.
                    Wskazałem, że pochodzenie zydowskie nie przeszkadza w nawróceniu i
                    pełnej akceptacji w Kościele (mam nadzieję, że kardynał Lustigier
                    jest dostatecznie współczesnym przykładem). Taki człowiek, jak
                    Lustigier w hitlerowkich Niemczech wciąż pozostawaliby Żydami i
                    podpadał pod ustawy Norymberskie.

                    > newsgroups.derkeiler.com/Archive/Soc/soc.culture.polish/2008-08/msg00559.html
                    > www.polskapartianarodowa.org/tp/index.php?option=com_content&task=view&id=412&Itemid=61
                    > www.aferyprawa.com/zydzi_w_POLSCE.html

                    Nie interesuje mnie bełkot nacjonalistyczny. Jest on swietną
                    ilustracją aberracji umysłowej, będącej zaprzeczeniem idei Kościoła
                    Powszechnego stanowiązego wspólnotę wiary, a nie krwi. I w
                    tymwłąsnie cała rzecz!


                    > to co podajesz to jest nadal opis zupelnie innej konkretnej
                    sytuacji
                    > i udokuemntowanych relikwii - jesli podasz zrodla opisujace
                    > analogiczna kradziez domniemanych relikwii JC, starszych o ponad
                    > tysiac lat od - moge to unzac za dowod - dopoki tego nie uczynisz
                    > pozostane przy wersji o niskim pradopobienstwie takiego zdarzenia

                    Przypominam - kpiłeś z możliwości wedrówki relikwi w wyniku
                    wojen. I dostałes przykład pokazujący, że taka możliwość jest. Jeśli
                    jednak wciąż masz wątpliwości co do pojawienia się tych konkretnych
                    relikwii w Bułgarii, to zacytuję: Klasztor świętego Jana
                    Chrzciciela powstał w X wieku. Właśnie fakt, że był on pod specjalną
                    jurysdykcją patriarchy Konstantynopola daje pewność archeologom, że
                    w znalezionym relikwiarzu, pochodzącym z końca IV wieku, są właśnie
                    relikwie Jana Chrzciciela.

                    Jeden z napisów na relikwiarzu brzmi "Św. Jan". Jest jeszcze drugi
                    napis z prośbą do Boga, by miał w opiece człowieka o imieniu Toma.
                    Według archeologów jest to imię osoby, która przywiozła relikwie z
                    Konstantynopola na wyspę.

                    - Część relikwii - głowa i ręka świętego - według tradycji znajduje
                    się w Stambule (dawny Konstantynopolu), stąd archeologów nie dziwi,
                    że ich fragment został przekazany klasztorowi, prawdopodobnie w XI
                    wieku - mówi prof. Popkonstantinow. Zbudowano wtedy cerkiew noszącą
                    imię świętego.

                    www.tvn24.pl/12691,1667577,0,1,relikwie-jana-chrzciciela-odnalezione,wiadomosc.html


                    > i nadal te kpine podtrzymuje
                    >
                    > " Fakty sa jak najbardziej powiązane. Kpiłes z mozliwości łupienia
                    > relikwi bełkocząc coś o kimś, kto zna historie wylacznie w wersji
                    > kosciolkowej. "
                    >
                    > tak jak np. ty
                    >
                    > "I co wyszło z tego kpienia? Że niekościółkowa wersja historii
                    > prezentowana przez ciebie nie zna takich faktów jak najazd
                    > Brzetysława na Gniezno! "
                    >
                    > raczej wyszedl przypadek nieuzasadnionego posilkowania sie
                    > calkowicie niezaleznym zdarzeniem w odleglym czasie i miejscu

                    Kpiłeś i kpisz z możliwości rabunku relikwi. To co się stało z
                    relikwiami Wojciecha, Gaudentego i pięciu eremitów w 1038 r.?
                    Pokazałem ci świetny przykład demonstrujący, ze twoja kpina z
                    możliwości rabunku relikwii odsłąnia twoją niewiedzę (po twojemu
                    niekosciólkową wersję historii
                    )



                    > ten pdlegly geograficznie i kulturowo przyklad niczego nie dowodzi
                    > niczego w tym konkretnym przypadku

                    Powtarzam - kpiłeś z samej możliwości rabowania relikwii w
                    czasie konfliktów zbrojnych.

                    > "Jestem pod wrażeniem! wybór troche na chybił-trafił, bez większej
                    > mysli, ale zawsze... a powiedz mi proszę - ja gdzieś sie
                    powoływałem
                    > na te zdarzenia? Może w jakimś sporze z tobą na tematy
                    historyczne?
                    > Bo jesli nie, to znów zmieniasz temat, trollu! "
                    >
                    > chcesz powiedziec, ze nie znasz podstaw, fundamentow swojej
                    > religii ???

                    Chcę powiedzieć, że mieliśmy o historii dyskutować, a nie o religii.
                    Oczekiwałem, że wskażesz jakieś moje twierdzenia dotyczace
                    historii, które wskazywałyby, że wiem w tej dziedzinie mniej od
                    ciebie, że prezentuję jakąś kościółkową wersję historii,
                    jakże inną od historii ptrawdziwej, która przed toba zapewne nie ma
                    tajemnic. Czekam zatem - podaj link do mojego postu, w którym
                    na przykład kpiłem z możliwości używania artylerii w średniowiecznej
                    Francji lub twierdziłem, że pod Maratonem Czyngis-chan walczył z
                    flotą Magellana. Czekam.
                    • calun_torunski jak uczy historia 31.08.10, 08:55
                      > a teraz wróćmy do tematu... Pisałeś, że zaczyna się od modlitwy o
                      > nawrócenie, a kończy komorami gazowymi - jak w nazistowskich
                      > Niemczech. Ja twierdze, że przykład jest żałosny, bo nawrócenie
                      > dotyczy wyznania, zas hitlerowcy kierowali się innym kryterium.
                      > Wskazałem, że pochodzenie zydowskie nie przeszkadza w nawróceniu i
                      > pełnej akceptacji w Kościele (mam nadzieję, że kardynał Lustigier
                      > jest dostatecznie współczesnym przykładem). Taki człowiek, jak
                      > Lustigier w hitlerowkich Niemczech wciąż pozostawaliby Żydami i
                      > podpadał pod ustawy Norymberskie.

                      "modlitwy np. o nawrocenie Zydow
                      a konczylo sie komorami gazowymi "

                      1. gdzie tu jest mowa o Niemczech ?
                      2. madrej glowie dosc po slowie - ty widac nie widzisz istoty -
                      tylko przyklad
                      czy mam przywolac ty na forum TYSIACE przykladow przesladowania i
                      mordowania Zydow przez wieki
                      - przez tluszcze podpuszczona przez ksiedza,tluszcze podpszczona
                      przez nie-ksiedza,
                      z wyroku sadu cywilnego, z wyroku inkwizycji - tego potrzebujesz by
                      opadly ci luski z oczu ?
                      komory gazowe byly tylko jedna z emanacji takiego procesu - u
                      ktorego poczatku lezy tzw "modlitwa
                      za nawrocenie"
                      3. Zydow, 3/4 Zydow, 1/2 Zydow w Niemczech bylo 600 tysiecy i tych
                      moglo uratowac wylacznie zawarte
                      przed 1933 rokiem malzenstwo z Niemcem- liczba 1/4 Zydow byla nie
                      do oszacowania,
                      malo tego, sami wysocy funkcjonariusze SS i NSDAP mieli problem co
                      robic w
                      przypadku 1/4 Zyda - czesto sami bowiem mieli taki udzial we krwii
                      wlasnej
                      4. w tym samym czasie gdy we Wloszech i III Rzeszy wprowadzono
                      ustawy rasowe wymagania dotyczace
                      chrzescijanskich przodkow zaostrzone zostaly takze w zakonach
                      katolickich
                      5. przyjecie chrztu przez Zyda bylo warunkiem koniecznym
                      zaprzestania przesladowan -
                      ale nie koiecznym, wielu conversos zostalo zameczonych lub poddanych
                      przesladowaniom pod oskarzeniem
                      pozornego chrztu w celu np. szkodzenia religii katolickiej,
                      infiltracji zakonu itp
                      6. wsrod ofiar komow gazowych znajdowalo sie setki tysiecy dzieci
                      ponizej 7 roku zycia - jakie kryteria
                      byly wiec stosowne w ich wypadku ?
                      7. wsrod ofiar komow gazowych, karabinow maszynowych, ognia stodol,
                      lap tluszczy litweskiej, lotewskiej
                      rumunskiej, bulgarskiej, , ukrainskiej znajdowalo sie ok 5 milionow
                      jak najbardziej starozakonnych,
                      nieochrzczonych Zydow
                      8. to ze Lustiger byl oficjalnie akceptowany w kosciele nie oznacza,
                      ze w calym kosciele i ze
                      przez wszystkich bez problemu znajdziesz Lustigera na watchlistach
                      dostepnych w internecie


                      > >
                      rel="nofollow">newsgroups.derkeiler.com/Archive/Soc/soc.culture.polis
                      h/2008-08/msg00559.html
                      > > rel="nofollow">www.polskapartianarodowa.org/tp/index.php?
                      option=com_content&task=view&id=412&Itemid=61
                      > > rel="nofollow">www.aferyprawa.com/zydzi_w_POLSCE.html
                      >
                      > Nie interesuje mnie bełkot nacjonalistyczny. Jest on swietną
                      > ilustracją aberracji umysłowej, będącej zaprzeczeniem idei
                      Kościoła
                      > Powszechnego stanowiązego wspólnotę wiary, a nie krwi. I w
                      > tymwłąsnie cała rzecz!

                      ale taki jest prawdziwy kosciol i prawdziwi ludzie - a nie jakis
                      niestniejacy, idealny
                      byt - o ktorym piszesz, wsrod znanych mi katolikow nie ma zadnej
                      imprezy (zwykle
                      zaraz po mszy) bez komentarza o jakims gudlaju czy zydlaku

                      > > to co podajesz to jest nadal opis zupelnie innej konkretnej
                      > sytuacji
                      > > i udokuemntowanych relikwii - jesli podasz zrodla opisujace
                      > > analogiczna kradziez domniemanych relikwii JC, starszych o ponad
                      > > tysiac lat od - moge to unzac za dowod - dopoki tego nie
                      uczynisz
                      > > pozostane przy wersji o niskim pradopobienstwie takiego
                      zdarzenia
                      >
                      > Przypominam - kpiłeś z możliwości wedrówki relikwi w wyniku
                      > wojen. I dostałes przykład pokazujący, że taka możliwość jest.
                      Jeśli
                      > jednak wciąż masz wątpliwości co do pojawienia się tych
                      konkretnych
                      > relikwii w Bułgarii, to zacytuję: Klasztor świętego Jana
                      > Chrzciciela powstał w X wieku. Właśnie fakt, że był on pod
                      specjalną
                      > jurysdykcją patriarchy Konstantynopola daje pewność archeologom,
                      że
                      > w znalezionym relikwiarzu, pochodzącym z końca IV wieku, są
                      właśnie
                      > relikwie Jana Chrzciciela.

                      kazdy, kto zna historie generowania obiektow kultu przez tzw. sw
                      Helene"
                      - groty Betlejemskiej po krzyz - musi na to spojrzec podwojnie
                      sceptycznie

                      > Jeden z napisów na relikwiarzu brzmi "Św. Jan". Jest jeszcze drugi
                      > napis z prośbą do Boga, by miał w opiece człowieka o imieniu Toma.
                      > Według archeologów jest to imię osoby, która przywiozła relikwie z
                      > Konstantynopola na wyspę.

                      w internecie kupisz bez problemu zegarki "kolekcjonerskie" imitujace
                      dowolna marke za 100$ zamiast 20 000 $ i wiecej

                      > - Część relikwii - głowa i ręka świętego - według tradycji
                      znajduje
                      > się w Stambule (dawny Konstantynopolu), stąd archeologów nie
                      dziwi,
                      > że ich fragment został przekazany klasztorowi, prawdopodobnie w XI
                      > wieku - mówi prof. Popkonstantinow. Zbudowano wtedy cerkiew
                      noszącą
                      > imię świętego.

                      > rel="nofollow">www.tvn24.pl/12691,1667577,0,1,relikwie-jana-
                      chrzciciela-odnalezione,wiadomosc.html

                      repetitio mater humorum est

                      > > i nadal te kpine podtrzymuje
                      > >
                      > > " Fakty sa jak najbardziej powiązane. Kpiłes z mozliwości
                      łupienia
                      > > relikwi bełkocząc coś o kimś, kto zna historie wylacznie w
                      wersji
                      > > kosciolkowej. "
                      > >
                      > > tak jak np. ty
                      > >
                      > > "I co wyszło z tego kpienia? Że niekościółkowa wersja historii
                      > > prezentowana przez ciebie nie zna takich faktów jak najazd
                      > > Brzetysława na Gniezno! "
                      > >
                      > > raczej wyszedl przypadek nieuzasadnionego posilkowania sie
                      > > calkowicie niezaleznym zdarzeniem w odleglym czasie i miejscu
                      >
                      > Kpiłeś i kpisz z możliwości rabunku relikwi. To co się stało z
                      > relikwiami Wojciecha, Gaudentego i pięciu eremitów w 1038 r.?
                      > Pokazałem ci świetny przykład demonstrujący, ze twoja kpina z
                      > możliwości rabunku relikwii odsłąnia twoją niewiedzę (po twojemu

                      > niekosciólkową wersję historii
                      )

                      nie rozumiesz - nie z mozliwosci - tylko z sensu
                      rozumiem kradziez relikwii w dwoch przypadkach:

                      1, relikwie sa prechowywane z szczerozlotym puzderku
                      2. relikwie maja cudowna moc - ktora to moc jest znana zlodziejowu,
                      czyli
                      ze korzysc z kradziezy konkretnej relikwii co najmnjei dorownuje
                      kradziezy zlota
                      lub kamieni szlachetnych


                      > > ten pdlegly geograficznie i kulturowo przyklad niczego nie
                      dowodzi
                      > > niczego w tym konkretnym przypadku
                      >
                      > Powtarzam - kpiłeś z samej możliwości rabowania relikwii w
                      > czasie konfliktów zbrojnych.
                      >
                      > > "Jestem pod wrażeniem! wybór troche na chybił-trafił, bez
                      większej
                      > > mysli, ale zawsze... a powiedz mi proszę - ja gdzieś sie
                      > powoływałem
                      > > na te zdarzenia? Może w jakimś sporze z tobą na tematy
                      > historyczne?
                      > > Bo jesli nie, to znów zmieniasz temat, trollu! "
                      > >
                      > > chcesz powiedziec, ze nie znasz podstaw, fundamentow swojej
                      > > religii ???
                      >
                      > Chcę powiedzieć, że mieliśmy o historii dyskutować,
                      > a nie o religii.

                      a jak to oddzielisz ???

                      > Oczekiwałem, że wskażesz jakieś moje twierdzenia dotyczace
                      > historii, które wskazywałyby, że wiem w tej dziedzinie mniej od
                      > ciebie,

                      a moze wiesz wiecej - tylko klamiesz ???

                      że prezentuję jakąś kościółkową wersję historii,
                      > jakże inną od historii ptrawdziwej, która przed toba zapewne nie
                      ma
                      > tajemnic. Czekam zatem - podaj link do mojego postu, w
                      któ
                      • supaari Re: jak uczy historia 08.09.10, 10:55
                        calun_torunski napisał:

                        > > a teraz wróćmy do tematu... Pisałeś, że zaczyna się od modlitwy o
                        > > nawrócenie, a kończy komorami gazowymi - jak w nazistowskich
                        > > Niemczech. Ja twierdze, że przykład jest żałosny, bo nawrócenie
                        > > dotyczy wyznania, zas hitlerowcy kierowali się innym kryterium.
                        > > Wskazałem, że pochodzenie zydowskie nie przeszkadza w nawróceniu i
                        > > pełnej akceptacji w Kościele (mam nadzieję, że kardynał Lustigier
                        > > jest dostatecznie współczesnym przykładem). Taki człowiek, jak
                        > > Lustigier w hitlerowkich Niemczech wciąż pozostawaliby Żydami i
                        > > podpadał pod ustawy Norymberskie.
                        >
                        > "modlitwy np. o nawrocenie Zydow
                        > a konczylo sie komorami gazowymi "
                        >
                        > 1. gdzie tu jest mowa o Niemczech ?

                        A gdzież to kończyło się komorami gazowymi? Nie przypisałem ci twierdzenia, że chodzi o Niemcy. Jeśli miałes na myśli inny kraj i inne czasy, to śmialo wyjaw gdzie i kiedy stosowano komory gazowe (jak mniemam w odniesieniu do zydów, a nie chorych kurcząt na przykład).

                        > 2. madrej glowie dosc po slowie - ty widac nie widzisz istoty -
                        > tylko przyklad
                        > czy mam przywolac ty na forum TYSIACE przykladow przesladowania i
                        > mordowania Zydow przez wieki
                        > - przez tluszcze podpuszczona przez ksiedza,tluszcze podpszczona
                        > przez nie-ksiedza,
                        > z wyroku sadu cywilnego, z wyroku inkwizycji - tego potrzebujesz by
                        > opadly ci luski z oczu ?
                        > komory gazowe byly tylko jedna z emanacji takiego procesu - u
                        > ktorego poczatku lezy tzw "modlitwa
                        > za nawrocenie"

                        Jakie łuski? O czym ty biedaku piszesz? Miało być o związkach przyczynowo-skutkowych modlitw o nawrócenie i komorach gazowych (znaczy przesladowaniach)

                        > 3. Zydow, 3/4 Zydow, 1/2 Zydow w Niemczech bylo 600 tysiecy i tych
                        > moglo uratowac wylacznie zawarte
                        > przed 1933 rokiem malzenstwo z Niemcem- liczba 1/4 Zydow byla nie
                        > do oszacowania,
                        > malo tego, sami wysocy funkcjonariusze SS i NSDAP mieli problem co
                        > robic w
                        > przypadku 1/4 Zyda - czesto sami bowiem mieli taki udzial we krwii
                        > wlasnej

                        Co to ma do rzeczy? Miało być o związkach przyczynowo-skutkowych modlitw o nawrócenie i komorach gazowych (znaczy przesladowaniach).

                        > 4. w tym samym czasie gdy we Wloszech i III Rzeszy wprowadzono
                        > ustawy rasowe wymagania dotyczace
                        > chrzescijanskich przodkow zaostrzone zostaly takze w zakonach
                        > katolickich

                        Doprawdy? A co to ma do rzeczy? Miało być o związkach przyczynowo-skutkowych modlitw o nawrócenie i komorach gazowych (znaczy przesladowaniach).

                        > 5. przyjecie chrztu przez Zyda bylo warunkiem koniecznym
                        > zaprzestania przesladowan -
                        > ale nie koiecznym, wielu conversos zostalo zameczonych lub poddanych
                        > przesladowaniom pod oskarzeniem
                        > pozornego chrztu w celu np. szkodzenia religii katolickiej,
                        > infiltracji zakonu itp

                        było koniecznym, ale nie koiecznym? Ja piszę o nawróceniu, a ty o przyjęciu chrztu. Nie widzisz jaki to obciach nie rozumieć innych?

                        > 6. wsrod ofiar komow gazowych znajdowalo sie setki tysiecy dzieci
                        > ponizej 7 roku zycia - jakie kryteria
                        > byly wiec stosowne w ich wypadku ?

                        Rasowe, jak mniemam...

                        > 7. wsrod ofiar komow gazowych, karabinow maszynowych, ognia stodol,
                        > lap tluszczy litweskiej, lotewskiej
                        > rumunskiej, bulgarskiej, , ukrainskiej znajdowalo sie ok 5 milionow
                        > jak najbardziej starozakonnych,
                        > nieochrzczonych Zydow

                        Ale co to ma do rzeczy? Miało być o związkach przyczynowo-skutkowych modlitw o nawrócenie i komorach gazowych (znaczy przesladowaniach)

                        > 8. to ze Lustiger byl oficjalnie akceptowany w kosciele nie oznacza,
                        > ze w calym kosciele i ze
                        > przez wszystkich bez problemu znajdziesz Lustigera na watchlistach
                        > dostepnych w internecie

                        Chcialeś przykład - dostałeś. A chorobliwi idioci mnie nie interesują (chyba że działają w mojej obecności - wówczas reaguję)


                        > ale taki jest prawdziwy kosciol i prawdziwi ludzie - a nie jakis
                        > niestniejacy, idealny
                        > byt - o ktorym piszesz, wsrod znanych mi katolikow nie ma zadnej
                        > imprezy (zwykle
                        > zaraz po mszy) bez komentarza o jakims gudlaju czy zydlaku

                        Współczuje ci znajomych. Najwyraźniej ubóstwo umysłowe lgnie do siebie.

                        > > Przypominam - kpiłeś z możliwości wedrówki relikwi w wyniku
                        > > wojen. I dostałes przykład pokazujący, że taka możliwość jest.
                        > Jeśli
                        > > jednak wciąż masz wątpliwości co do pojawienia się tych
                        > konkretnych
                        > > relikwii w Bułgarii, to zacytuję: Klasztor świętego Jana
                        > > Chrzciciela powstał w X wieku. Właśnie fakt, że był on pod
                        > specjalną
                        > > jurysdykcją patriarchy Konstantynopola daje pewność archeologom,
                        > że
                        > > w znalezionym relikwiarzu, pochodzącym z końca IV wieku, są
                        > właśnie
                        > > relikwie Jana Chrzciciela.
                        >
                        > kazdy, kto zna historie generowania obiektow kultu przez tzw. sw
                        > Helene"
                        > - groty Betlejemskiej po krzyz - musi na to spojrzec podwojnie
                        > sceptycznie

                        Przypomnę - kpiłeś z samej mozliwości zmiany miejsca przechowywania relikwi w wyniku wojny. I to tutaj przypomniałem oceniając twoją wiedzę historyczną.

                        > w internecie kupisz bez problemu zegarki "kolekcjonerskie" imitujace
                        > dowolna marke za 100$ zamiast 20 000 $ i wiecej

                        Niewatpliwie. A dowolny jubiler czy zegarmistrz potwierdzi, że to autentyk właśnie odkopany w średiowiecznym klasztorze.

                        > > - Część relikwii - głowa i ręka świętego - według tradycji
                        > znajduje
                        > > się w Stambule (dawny Konstantynopolu), stąd archeologów nie
                        > dziwi,
                        > > że ich fragment został przekazany klasztorowi, prawdopodobnie w XI
                        > > wieku - mówi prof. Popkonstantinow. Zbudowano wtedy cerkiew
                        > noszącą
                        > > imię świętego.

                        > > rel="nofollow">www.tvn24.pl/12691,1667577,0,1,relikwie-jana-
                        > chrzciciela-odnalezione,wiadomosc.html
                        >
                        > repetitio mater humorum est

                        Teraz już rozumiem, dlaczego ze szkoły tak niewile wyniosłeś i kpisz z mozliwości grabienia relikwii w czasie wojen średniowiecznych.

                        > nie rozumiesz - nie z mozliwosci - tylko z sensu
                        > rozumiem kradziez relikwii w dwoch przypadkach:

                        Z możliwości! Sam to przyznałeś!
                        supaari: niech się posłużę pełnym przekąsu cytatem: tak - lupili stare
                        kosci, jakby brakowalo cmentarzy u nich samych. Fakty sa jak
                        najbardziej powiązane. Kpiłes z mozliwości łupienia relikwi
                        bełkocząc coś o kimś, kto zna historie wylacznie w wersji
                        kosciolkowej.
                        .

                        calun: i nadal te kpine podtrzymuje

                        > 1, relikwie sa prechowywane z szczerozlotym puzderku
                        > 2. relikwie maja cudowna moc - ktora to moc jest znana zlodziejowu,
                        > czyli
                        > ze korzysc z kradziezy konkretnej relikwii co najmnjei dorownuje
                        > kradziezy zlota
                        > lub kamieni szlachetnych

                        To w koncu jak jest? Łupiono te relikwie w średniowieczu czy nie? Mogło się zdarzyć, że w wyniku wojny relikwie zmieniały miejsce przechowywania czy nie? Jasno i krótko proszę!

                        > a jak to oddzielisz ???

                        No wiesz! Historię od religii? Nie wiesz jak oddzielić?

                        >> Oczekiwałem, że wskażesz jakieś moje twierdzenia dotyczace
                        >> historii, które wskazywałyby, że wiem w tej dziedzinie mniej od
                        >> ciebie,

                        > a moze wiesz wiecej - tylko klamiesz ???

                        Wszystko jedno - wskaż przykład mojej historycznej niewiedzy lub kłamstwa.

                        • calun_torunski jak uczy historia 08.09.10, 18:54
                          widze, ze musze powtorzyc, cos co probujesz przykryc strumieniem belkotu

                          zaczyna sie od modlitwy - konczy sie komorami gazowymi

                          modlitwa jest symbolem przekonania o wyzszosci - o byciu lepszym, symbolem nieakceptowaniu faktu, ze ludzkie wybory nie sa ani lepsze ani gorsze, a jednolitosc nie jest zadna wartoscia - prosta konsekwencja sa tego stanu ducha sa pogromy, stosy, komory gazowe - i inne narzedzia i zdarzenia sluzace do wymuszenia jednolitosci i likwidacji odmiennosci, w historii takich przykladow byklo az nadto

                          jednym slowem - lepiej jest kiedy wierzacy modla sie za siebie i za swoje sprawy - a od ateistow i wyznawcow innych religii trzymaja sie na bezpieczny dystans
                          • supaari Re: jak uczy historia 08.09.10, 20:15
                            calun_torunski napisał:

                            > widze, ze musze powtorzyc, cos co probujesz przykryc strumieniem belkotu

                            Bełkot to twoja domena.

                            > zaczyna sie od modlitwy - konczy sie komorami gazowymi
                            >
                            > modlitwa jest symbolem przekonania o wyzszosci - o byciu lepszym, symbolem niea
                            > kceptowaniu faktu, ze ludzkie wybory nie sa ani lepsze ani gorsze, a jednolitos
                            > c nie jest zadna wartoscia - prosta konsekwencja sa tego stanu ducha sa pogr
                            > omy, stosy, komory gazowe - i inne narzedzia i zdarzenia sluzace do wymuszenia
                            > jednolitosci i likwidacji odmiennosci, w historii takich przykladow byklo az n
                            > adto

                            Dziecinko - to nie jest konsekwencja. Komory gazowe dotykały rasy, a nie religii. Stosy, pogromy mają taki związek z modlitwami o nawrócenie, jak z opadami deszczu. Codziennie Kościół (także w Polsce) modli się słowami: Wielu nie zna Cię wcale; wielu odwróciło się od Ciebie, wzgardziwszy przykazaniami Twymi. Zlituj się nad jednymi i drugimi, o Jezu Najłaskawszy, i pociągnij wszystkich do świętego Serca Swego. Królem bądź nam, o Panie, nie tylko wiernym, którzy nigdy nie odstąpili od Ciebie, ale i synom marnotrawnym, którzy Cię opuścili. Spraw, aby do domu rodzicielskiego wrócili co prędzej i nie zginęli z nędzy i głodu. Króluj tym, których albo błędne mniemania uwiodły, albo niezgoda rozdziela; przywiedź ich do przystani prawdy i jedności wiary, aby rychło nastała jedna owczarnia i jeden pasterz., ale jakoś nie widzę stosów, pogromów, komór gazowych... Ty zapewne widzisz... Ale to oznaka halucynacji, a nie dobrego wzroku.

                            > jednym slowem - lepiej jest kiedy wierzacy modla sie za siebie i za swoje spraw
                            > y - a od ateistow i wyznawcow innych religii trzymaja sie na bezpieczny dystans

                            Jednym słowem - lepiej, gdy ignoranci nie zabierają głosu na tematy, o których nie mają bladego pojęcia.
                            • calun_torunski jak uczy historia 08.09.10, 20:39
                              > Bełkot to twoja domena.

                              nie masz belkotu nad supaaribelkot

                              > > zaczyna sie od modlitwy - konczy sie komorami gazowymi
                              > >
                              > > modlitwa jest symbolem przekonania o wyzszosci - o byciu lepszym, symbole
                              > m niea
                              > > kceptowaniu faktu, ze ludzkie wybory nie sa ani lepsze ani gorsze, a jedn
                              > olitos
                              > > c nie jest zadna wartoscia - prosta konsekwencja sa tego stanu ducha s
                              > a pogr
                              > > omy, stosy, komory gazowe - i inne narzedzia i zdarzenia sluzace do wymus
                              > zenia
                              > > jednolitosci i likwidacji odmiennosci, w historii takich przykladow bykl
                              > o az n
                              > > adto
                              >
                              > Dziecinko - to nie jest konsekwencja. Komory gazowe dotykały rasy, a nie religi

                              rasy ??? i po co klamiesz ??? nie przeczytales/zrozumiale tego co napisalem
                              od komory gazowej ratowalo swiadectwo chrztu wlasne, rozdzicow oraz co najmniej trojga dziadkow - czy to jest kryterium rasowe ???

                              > i. Stosy, pogromy mają taki związek z modlitwami o nawrócenie, jak z opadami de
                              > szczu.

                              prosta linia wiedzie od modlitwy o nawrocenie do stosow, pogromow i komor gazowych

                              > Codziennie Kościół (także w Polsce) modli się słowami: Wielu nie zna
                              > Cię wcale; wielu odwróciło się od Ciebie, wzgardziwszy przykazaniami Twymi. Zli
                              > tuj się nad jednymi i drugimi, o Jezu Najłaskawszy, i pociągnij wszystkich do ś
                              > więtego Serca Swego. Królem bądź nam, o Panie, nie tylko wiernym, którzy nigdy
                              > nie odstąpili od Ciebie, ale i synom marnotrawnym, którzy Cię opuścili. Spraw,
                              > aby do domu rodzicielskiego wrócili co prędzej i nie zginęli z nędzy i głodu.

                              a dlaczego synom marnotrwanym ??? przeciez to jest wyrazne wartosciowanie !!! dokladnie to o czym mowie !!!

                              > Króluj tym, których albo błędne mniemania uwiodły, albo niezgoda rozdziela; przy
                              > wiedź ich do przystani prawdy i jedności wiary, aby rychło nastała jedna owczar
                              > nia i jeden pasterz.
                              , ale jakoś nie widzę stosów, pogromów, komór gazowych.

                              nie masz pojecia o historii

                              > .. Ty zapewne widzisz... Ale to oznaka halucynacji, a nie dobrego wzroku.

                              od kadzidel ???

                              > > jednym slowem - lepiej jest kiedy wierzacy modla sie za siebie i za swoje
                              > spraw
                              > > y - a od ateistow i wyznawcow innych religii trzymaja sie na bezpieczny d
                              > ystans
                              >
                              > Jednym słowem - lepiej, gdy ignoranci nie zabierają głosu na tematy, o których
                              > nie mają bladego pojęcia.

                              w jezyku polskim mowa jest o zielonym pojeciu ... ale tu sie z toba zgodze - zamiast klepac powinenes sie czegos dowiedziec
                              • supaari Re: jak uczy historia 12.09.10, 21:46
                                calun_torunski napisał:
                                > rasy ??? i po co klamiesz ??? nie przeczytales/zrozumiale tego co napisalem
                                > od komory gazowej ratowalo swiadectwo chrztu wlasne, rozdzicow oraz co najmniej
                                > trojga dziadkow - czy to jest kryterium rasowe ???

                                Gdzie coś takiego napisałeś???? Bełkotnąłeś jedynie coś takiego:
                                Zydow, 3/4 Zydow, 1/2 Zydow w Niemczech bylo 600 tysiecy i tych moglo uratowac wylacznie zawarte przed 1933 rokiem malzenstwo z Niemcem- liczba 1/4 Zydow byla nie
                                do oszacowania, malo tego, sami wysocy funkcjonariusze SS i NSDAP mieli problem co
                                robic w przypadku 1/4 Zyda - czesto sami bowiem mieli taki udzial we krwii
                                wlasnej
                                oraz coś takiego: przyjecie chrztu przez Zyda bylo warunkiem koniecznym
                                zaprzestania przesladowan - ale nie koiecznym
                                , co jest już bełkotem nejwyższej próby.
                                Zdaje się, że nieudolnie starałeś sięnawiązac do przepisów do dekretu z 14 listopoda 1935 r., który w artykule 5 stanowił, że Żydem jest:
                                1. Osoba, która pochodzi od trojga dziadków pełnej krwi Żydów.
                                2. Osoba, która pochodzi od dwojga dziadków pełnej krwi Żydów, jeśli: (a) jest członkiem żydowskiej współnoty religijnej lub (b) jest małżonkiem Żyda lub (c) jest dzieckiem z małżeństwa z Żyde lub (d) jest dzieckiem z pozamałżeńskiego związku z Żydem.
                                Dekret posługiwał się kryterium religijnym jedynie po to, żeby nie grzebać się w metrykach do średniowiecza. Prosta wykładnia językowa przepisów art. 5 pozwala stwierdzic, że eśli trójka dziadków była członkami żydowskiej wspólnoty religijnej, to choćby się potem lub przedtem ochrzciło, wyznało wiarę w Allacha, znalazło schronienie w Buddzie lub wyrzeko wszystkich religii, to warunek byłby spełniony. Mało tego - jeśli 100-procentowy aryjczyk miał dziecko z Żydówką, to to dziecko było uznawane za Żyda. A teraz wyjaw na jakiej podstawie twierdzisz, że świadectwa chrztu ratowały przez komora gazową.


                                > prosta linia wiedzie od modlitwy o nawrocenie do stosow, pogromow i komor gazow
                                > ych

                                Prosta linia wiedzie od twego prawego ucha do lewego nie napotykajac żadnej przeszkody w postaci mózgu.

                                > > Codziennie Kościół (także w Polsce) modli się słowami: Wielu nie zna
                                > > Cię wcale; wielu odwróciło się od Ciebie, wzgardziwszy przykazaniami Twym
                                > i. Zli
                                > > tuj się nad jednymi i drugimi, o Jezu Najłaskawszy, i pociągnij wszystkic
                                > h do ś
                                > > więtego Serca Swego. Królem bądź nam, o Panie, nie tylko wiernym, którzy
                                > nigdy
                                > > nie odstąpili od Ciebie, ale i synom marnotrawnym, którzy Cię opuścili. S
                                > praw,
                                > > aby do domu rodzicielskiego wrócili co prędzej i nie zginęli z nędzy i gł
                                > odu.
                                >
                                > a dlaczego synom marnotrwanym ??? przeciez to jest wyrazne wartosciowanie !!! d
                                > okladnie to o czym mowie !!!

                                A jakie to ma znaczenie? Odpowiedz kiedy ostatnio widziałeś stos, pogrom lub komorę gazowa, które wynikają z tej modlitwy?

                                > > Króluj tym, których albo błędne mniemania uwiodły, albo niezgoda rozdziel
                                > a; przy
                                > > wiedź ich do przystani prawdy i jedności wiary, aby rychło nastała jedna
                                > owczar
                                > > nia i jeden pasterz.
                                , ale jakoś nie widzę stosów, pogromów, komór gaz
                                > owych.
                                >
                                > nie masz pojecia o historii

                                Ponawiam pytanie: Skoro modlitwy o nawrócenie prowadzą (prosta linia!!!) do pogromów, komór gazowych i stosów, to kiedy ostatnio widziałeś te rzeczy/zdarzenia i możesz połaczyc je z modlitwą codziennie odmawiana w Kościele Katolickim?

                                > w jezyku polskim mowa jest o zielonym pojeciu ... ale tu sie z toba zgodze - za
                                > miast klepac powinenes sie czegos dowiedziec

                                O, znawca historii w wersji niekościółkowej i na dodatek języka polskiego? ale to, że w języku polskim wystepuje zielone pojęcie nie oznacza, że nie wystepuje pojęcie blade. Słownik języka polskiego, PWN, 2007, t. 4, str. 61:
                                Mówimy, że ktoś nie ma pojęcia o czymś - a bardziej ekspresywnie, że nie ma najmniejszego pojęcia, że nie ma zielonego pojęcia lub że nie ma bladego pojęcia - jesli zupełnie tego nie zna.
                                Twoja pseudoerudycyjna wstawka jest zatem bez sensu (jeśli nie chciałeś zdeprecjonować użytego przeze mnie sformuowania) lub znamionuje twą niewiedzę (jesli chciałeś zdeprecjonować uzyte przeze mnie sformułowanie).
                            • kolter-xxl Re: jak uczy historia 08.09.10, 20:55
                              supaari napisał:
                              Codziennie Kościół (także w Polsce) modli się słowami: [i]Wielu nie zna
                              > Cię wcale; wielu odwróciło się od Ciebie, wzgardziwszy przykazaniami Twymi.


                              Wyjątkowo to bezczelna modlitwa w ustach bezczelnego kleru,chocby w świetle odrzucenia biblijnego nakazu nie oddawania czci przedmiotom.
      • chasyd_666 Re: jak uczy historia, zwykle zaczynalo sie od 27.08.10, 12:29
        calun_torunski napisał:

        > modlitwy np. o nawrocenie Zydow
        >
        > a konczylo sie komorami gazowymi

        Potrafisz wykazać, tę "zwykłość", a przede wszystkim związek
        przyczynowy ?... Czy tylko puszczasz ateistyczne bąki ?... :)


        --
        Ateizm ogłupia
        • calun_torunski jak uczy historia, zwykle zaczynalo sie od 27.08.10, 14:44
          > Potrafisz wykazać, tę "zwykłość", a przede wszystkim związek
          > przyczynowy ?... Czy tylko puszczasz ateistyczne bąki ?... :)

          przeciez ty sie spierasz z faktami - to po co mam sie wysilac z
          udawadnieniem zwiazkow przyczynowych - do pelnego naczynia niczego
          sie wleje
    • kora3 nie jestem ateistka, ale znam paru 26.08.10, 20:30
      jeden został takim stwedzeniem zaskoczony od pewnej kobotki,
      stwierdził, ze skoro jej to potrzebne...

      Mysle sobie, ze jesli ktos chce sie za kogos modlic, wcale niemusi
      mu tego oznajmiać. Pewnie innej wierzacej osobie byc moze o pomaga,
      ale niekoniecznie, zalezy od sytuacji, natomiast ateiste stawia
      chyna w dosc niezrecznej sytuacji. Zreszta nie tylko ateiste Ja sama
      kiedys usłyszałam od nieproszonej i zaden komentarz osoby, ze bedzie
      się modliła o pewną sprawę dotycząca mnie. Rzecz w tym, ze osoba ta
      nie miala na temat mojego stisunku do tej (czysto osobistej) sprawy
      wiedzu zadnej i załozyla, ze ja chce czegos, czego wcale nie
      chcaiłam:) Nie wyprowadzałm jej z błedu, bo to nie była w zadnym
      razie jej sprawa, a skoro się chciala modlić, to co mi toszkodzi.
      Najwazniejsze, ze stało się tak, jak planowałam, a nie tak, jak ta
      pani się modlila i obie jesteśmy zadowolne:)
    • strikemaster Re: Co robi ateista, gdy... 26.08.10, 22:50
      Albo się śmieje, albo pochyla się nad losem cierpiącego, rozmodlonego biedaka, zależy od okoliczności.
    • seth.destructor Re: Co robi ateista, gdy... 27.08.10, 00:29
      Jakiś czas temu pewien wdzięczny Gujarati powiedział mi, że pójdzie
      do świątyni i się za mnie pomodli. Podziękowałem mu. Masz odpowiedź,
      chociaż nie jestem ateistą.
      • supaari Re: Co robi ateista, gdy... 27.08.10, 00:40
        seth.destructor napisał:

        > Jakiś czas temu pewien wdzięczny Gujarati powiedział mi, że
        pójdzie
        > do świątyni i się za mnie pomodli. Podziękowałem mu. Masz
        odpowiedź,
        > chociaż nie jestem ateistą.

        Miło, że coś napisałeś od siebie, chociaż nie jesteś ateistą... A
        później dodałeś sygnaturkę, której część przytoczę:
        I proszę mnie nie wycinać...
        A odpowiedzi nie mam, boś raczej agnostykiem... Choć może ateiści
        powinni tak samo reagować.
        • piwi77 Re: Co robi ateista, gdy... 27.08.10, 09:19
          supaari napisał:

          > Choć może ateiści powinni tak samo reagować.

          Zostaw ateistom jak mają reagować. Grzecznie pytaj, ale ze swoimi
          radami się wstrzymaj. Nikt ich nie oczekuje.
    • snajper55 Re: Co robi ateista, gdy... 27.08.10, 01:03
      supaari napisał:

      > Co robi ateista, gdy ktoś ogłasza, że bedzie się za niego
      > modlić?

      Ateista nic nie robi, ale wierzący w coś innego może się zrewanżować
      przyżeczeniem złożenia czarnego kota czy innej żaby w ofierze.

      S.
      • supaari Re: Co robi ateista, gdy... 27.08.10, 01:14
        snajper55 napisał:

        > supaari napisał:
        >
        > > Co robi ateista, gdy ktoś ogłasza, że bedzie się za niego
        > > modlić?
        >
        > Ateista nic nie robi, ale wierzący w coś innego może się
        zrewanżować
        > przyżeczeniem złożenia czarnego kota czy innej żaby w ofierze.
        >
        > S.


        przyżeczenie złożenia wygląda paskudnie!!! Na szczęscie ja
        mam Psalm 23!
        • piwi77 Re: Co robi ateista, gdy... 27.08.10, 09:21
          supaari napisał:

          > przyżeczenie złożenia wygląda paskudnie!!!

          Nie grymaś, liczą się życzliwe intencje.
        • krytykantka07 Re: Co robi ateista, gdy... 27.08.10, 12:32
          supaari napisał:

          > przyżeczenie złożenia wygląda paskudnie!!! Na szczęscie ja
          > mam Psalm 23!

          Od razu do błędów ortograficznych musiałeś się przyczepić specjalisto od kropki
          i przecinka?
          Nie określiłeś w poście inicjującym czy deklaracja ze strony wierzącego jest
          pisemna i czy odpowiedź takoż.
          Raczej wszyscy zrozumieli, że ustna.
          Bo jak zobaczyć z postu, że ktoś wtedy pod nosem coś mruczy o debilach czy że z
          politowaniem się uśmiecha?
          Jeśli przyrzeczenie nie jest na piśmie to w co problem?
          Wtedy składa się je ustnie i jakoś w mowie - błędów ortograficznych nie widać.
          Na przyszłość przemyśl swoje posty, tak aby nie zostawiały innym możliwości
          manewru...
          • supaari Re: Co robi ateista, gdy... 27.08.10, 23:52
            krytykantka07 napisała:

            > supaari napisał:
            >
            > > przyżeczenie złożenia wygląda paskudnie!!! Na szczęscie
            ja
            > > mam Psalm 23!
            >
            > Od razu do błędów ortograficznych musiałeś się przyczepić
            specjalisto od kropki
            > i przecinka?
            > Nie określiłeś w poście inicjującym czy deklaracja ze strony
            wierzącego jest
            > pisemna i czy odpowiedź takoż.

            Oraz nie napisałem czy matka ateisty jest osobą wierzącą, a matka -
            jak pamiętam z twojej przebogatej twórczości na temat mojej
            psychiki - jest bardzo ważna.

            > Raczej wszyscy zrozumieli, że ustna.
            > Bo jak zobaczyć z postu, że ktoś wtedy pod nosem coś mruczy o
            debilach czy że z
            > politowaniem się uśmiecha?

            To nie ma znaczenia. Podobnie jak poglądy matki ateisty, matki jego
            matki i matki matki jego matki.

            > Jeśli przyrzeczenie nie jest na piśmie to w co problem?

            Jakie przyrzeczenie? Jaki problem?

            > Wtedy składa się je ustnie i jakoś w mowie - błędów
            ortograficznych nie widać.

            Ja odnosze się do postu i cytuję bez manipulacji. Przyżeczenie
            wygląda naprawde paskudnie.

            > Na przyszłość przemyśl swoje posty, tak aby nie zostawiały innym
            możliwości
            > manewru...

            Dziękuję za radę. moje posty są przemyślane, ty nie jesteś w stanie
            tego dostrzec, bo kierujesz się intuicją zamiast rozumem.
            • krytykantka07 Re: Co robi ateista, gdy... 28.08.10, 07:46
              supaari napisał:

              > Oraz nie napisałem czy matka ateisty jest osobą wierzącą, a matka -
              > jak pamiętam z twojej przebogatej twórczości na temat mojej
              > psychiki - jest bardzo ważna.

              Ależ napisałeś.
              Matka ateisty jest osobą wierzącą.
              Dzięki za tę przebogatą twórczość.
              Sam wiesz, że niestety była to strata czasu dla kogoś
              Ale nie fanatycznie wierzącą.

              > > Raczej wszyscy zrozumieli, że ustna.
              > > Bo jak zobaczyć z postu, że ktoś wtedy pod nosem coś mruczy o
              > debilach czy że z
              > > politowaniem się uśmiecha?
              >
              > To nie ma znaczenia. Podobnie jak poglądy matki ateisty, matki jego
              > matki i matki matki jego matki.
              >
              > > Jeśli przyrzeczenie nie jest na piśmie to w co problem?
              >
              > Jakie przyrzeczenie? Jaki problem?
              >
              > > Wtedy składa się je ustnie i jakoś w mowie - błędów
              > ortograficznych nie widać.
              >
              > Ja odnosze się do postu i cytuję bez manipulacji. Przyżeczenie
              >
              wygląda naprawde paskudnie.
              >
              > > Na przyszłość przemyśl swoje posty, tak aby nie zostawiały innym
              > możliwości
              > > manewru...
              >
              > Dziękuję za radę. moje posty są przemyślane, ty nie jesteś w stanie
              > tego dostrzec, bo kierujesz się intuicją zamiast rozumem.
              >
              >
              >
              • krytykantka07 Re: Co robi ateista, gdy... 28.08.10, 08:12
                krytykantka07 napisała:

                > supaari napisał:

                > > Oraz nie napisałem czy matka ateisty jest osobą wierzącą, a matka - > > jak
                pamiętam z twojej przebogatej twórczości na temat mojej > > psychiki - jest
                bardzo ważna.

                > Ależ napisałeś.
                > Matka ateisty jest osobą wierzącą.
                > Dzięki za tę przebogatą twórczość.
                > Sam wiesz, że niestety była to strata czasu dla kogoś kto jest osobą wierzącą.
                > Ale nie fanatycznie wierzącą.

                Za wcześnie mi wysłało i nie zdążyłam napisać całego postu.
                Uzupełniam więc jedno zdanie.
                W następnym poście jest cała odpowiedź.
                Bardziej rozbudowana ;).
                • karbat Re: Co robi ateista, gdy... 28.08.10, 09:29
                  ateista , chcecemu sie za niego modlic katolikowi mowi , zanim sie
                  zaczniesz modlic , utrzymuj z wlasnych pieniedzy , plac z wlasnej
                  kieszeni na swoja firme z krzyzem na dachu i jej slugi bosze .
                  Nie okradaj z ziemi , pieniedzy ( dofinansowanie z budzetu ) osob
                  nie utozsamiajacych sie z twouimi bozkami i ich ziemskimi
                  parobkami .
            • krytykantka07 Re: Co robi ateista, gdy... 28.08.10, 08:06
              supaari napisał:

              > Oraz nie napisałem czy matka ateisty jest osobą wierzącą, a matka -
              > jak pamiętam z twojej przebogatej twórczości na temat mojej
              > psychiki - jest bardzo ważna.

              Ależ napisałeś.
              Matka ateisty jest osobą wierzącą.
              Każdy niemal ateista, który się tu wypowiada, odszedł od Kościoła.
              Czyli dzięki matce w tym Kościele był!
              To normalne, bo ateista zanim zaczął posługiwać się własnym rozumem od matki
              uczył się modlić.
              Rzadko zdarza się, aby katolicyzm był kultywowany w rodzinach bez udziału matki.
              Ale jak wiemy dorośli ludzie, a do tego mężczyźni, nie zadowalają się tym, co
              starsze wychowane w duchu odpowiedzialności za rodzinę - kobiety.
              To w końcu one kultywują tradycje katolickie w rodzinach.
              I to one są ostoją katolicyzmu...
              Ale one o dziwo szanują poglądy swoich dzieci i nie obiecują im, że się będą za
              nich modlić.
              Bo być może Cię to zdziwi, ale ateiści oprócz tego, że deklarują niewiarę w boga
              są normalnymi ludźmi i dobrymi dziećmi.
              Jeśli nawet matki ateistów się modlą za nich, aby byli szczęśliwi to o tym nie
              mówią ateistom.
              Zatem deklaracja, że ktoś będzie się modlił za ateistę pochodzi od obcej osoby.

              > To nie ma znaczenia. Podobnie jak poglądy matki ateisty, matki jego > matki i
              matki matki jego matki.

              Owszem ma.
              Ustaliliśmy już, że wszystkie te kobiety wierzące były...

              > Jakie przyrzeczenie? Jaki problem?

              No jakże przyrzeczenia złożenia żaby lub czarnego kota w ofierze.
              Toż o tym mówimy.

              > Ja odnosze się do postu i cytuję bez manipulacji. Przyżeczenie
              >
              wygląda naprawde paskudnie.

              Ależ przyjacielu Ty się przyczepiłeś do błędu ortograficznego.
              Nie kombinuj teraz!
              A skąd to wiadomo?
              Ano stąd, że tylko to słowo wytłuściłeś.
              Gdybyś wytłuścił całe zdanie moglibyśmy polemizować, czy przyrzeczenie
              złożenia w ofierze
              wygląda paskudnie.
              Dla mnie przyrzeczenie takie jest dowodem tego samego, co przyrzeczenie modlitwy
              w intencji, bo chodzi o kogoś, kto wierzy, że złożenie takiej ofiary ma
              dokładnie takie samo znaczenie jak modlitwa w intencji.

              > Dziękuję za radę. moje posty są przemyślane, ty nie jesteś w stanie > tego
              dostrzec, bo kierujesz się intuicją zamiast rozumem.

              Jak już wykazałam moja intuicja jest więcej warta niż Twój rozum...
              • supaari Re: Co robi ateista, gdy... 28.08.10, 23:02
                krytykantka07 napisała:
                > Ależ napisałeś.

                kłamiesz.

                > Matka ateisty jest osobą wierzącą.

                to twój wymysł.

                > Każdy niemal ateista, który się tu wypowiada, odszedł od Kościoła.
                > Czyli dzięki matce w tym Kościele był!

                gratuluje donosnego głosu. Nad trecią spuszczę zasłone milczenia.

                > To normalne, bo ateista zanim zaczął posługiwać się własnym
                rozumem od matki
                > uczył się modlić.
                > Rzadko zdarza się, aby katolicyzm był kultywowany w rodzinach bez
                udziału matki
                > .
                > Ale jak wiemy dorośli ludzie, a do tego mężczyźni, nie zadowalają
                się tym, co
                > starsze wychowane w duchu odpowiedzialności za rodzinę - kobiety.
                > To w końcu one kultywują tradycje katolickie w rodzinach.
                > I to one są ostoją katolicyzmu...
                > Ale one o dziwo szanują poglądy swoich dzieci i nie obiecują im,
                że się będą za
                > nich modlić.
                > Bo być może Cię to zdziwi, ale ateiści oprócz tego, że deklarują
                niewiarę w bog
                > a
                > są normalnymi ludźmi i dobrymi dziećmi.
                > Jeśli nawet matki ateistów się modlą za nich, aby byli szczęśliwi
                to o tym nie
                > mówią ateistom.

                Doprawdy? nie mówią?

                > Zatem deklaracja, że ktoś będzie się modlił za ateistę pochodzi od
                obcej osoby.

                Kretyńskie załozenie - głupi wniosek. Przyzwyczaiłaś mnie do tego.

                > > To nie ma znaczenia. Podobnie jak poglądy matki ateisty, matki
                jego >
                > matki i
                > matki matki jego matki.
                >
                > Owszem ma.
                > Ustaliliśmy już, że wszystkie te kobiety wierzące były...

                Ty sobie to wymysliłaś i ma to niewiele wspólnego z rzeczywistościa.

                > > Jakie przyrzeczenie? Jaki problem?
                >
                > No jakże przyrzeczenia złożenia żaby lub czarnego kota w ofierze.
                > Toż o tym mówimy.

                nie. O przyżeczeniu, a ono wyglada paskudnie i jest problem.

                > > Ja odnosze się do postu i cytuję bez manipulacji. Przyżeczenie
                > >
                wygląda naprawde paskudnie.
                >
                > Ależ przyjacielu Ty się przyczepiłeś do błędu ortograficznego.
                > Nie kombinuj teraz!
                > A skąd to wiadomo?
                > Ano stąd, że tylko to słowo wytłuściłeś.
                > Gdybyś wytłuścił całe zdanie moglibyśmy polemizować, czy
                przyrzeczenie
                > złożenia w ofierze
                wygląda paskudnie.
                > Dla mnie przyrzeczenie takie jest dowodem tego samego, co
                przyrzeczenie modlitw
                > y
                > w intencji, bo chodzi o kogoś, kto wierzy, że złożenie takiej
                ofiary ma
                > dokładnie takie samo znaczenie jak modlitwa w intencji.

                to przyżeczenie wygląda paskudnie, a ja mam na nie Psalm 23.
                I tyle.

                > > Dziękuję za radę. moje posty są przemyślane, ty nie jesteś w
                stanie >
                > tego
                > dostrzec, bo kierujesz się intuicją zamiast rozumem.
                >
                > Jak już wykazałam moja intuicja jest więcej warta niż Twój rozum...

                Między wierszami zapewne, bo w tym, co napisałaś nie ma nic
                interesującego. ale ja między wierszami nie czytam, za to swnietnie
                rozumiem słowo napisane i mam cię za żałosnego trolla. Pa, dziecinko.
                • krytykantka07 Re: Co robi ateista, gdy... 28.08.10, 23:26
                  supaari napisał:

                  > krytykantka07 napisała:
                  > > Ależ napisałeś.
                  >
                  > kłamiesz.

                  Nie, kpię z Ciebie tylko.
                  Założyłam najgorszą w Twoim mniemaniu ewentualność, że ateista jest sam ze swoim
                  ateizmem.
                  W jakim celu miałabym zakładać najbardziej różowy scenariusz?

                  > > Matka ateisty jest osobą wierzącą.

                  > to twój wymysł.

                  W większości przypadków jest to prawdą.
                  A poza tym już tłumaczyłam wpływ matki na rodziny, do którego się przyczepiłeś.

                  > > Każdy niemal ateista, który się tu wypowiada, odszedł od Kościoła. > > Czyli
                  dzięki matce w tym Kościele był!

                  > gratuluje donosnego głosu. Nad trecią spuszczę zasłone milczenia.

                  Nawet domyślam się dlaczego.
                  Sam nie wiesz, co chciałeś wykazać.

                  > Doprawdy? nie mówią?

                  Doprawdy.
                  Matki ateistów kochają ich, bo ateiści są dobrymi dziećmi.
                  Dlatego ich nie pouczają.
                  Dorosłych to tylko inni wierzący pouczają, którym nie chodzi o nich tylko o
                  podkreślenie swojej wysokiej wartości.
                  I tak życia za nikogo nie przeżyją, a tylko chcą się podbudować.

                  > Kretyńskie załozenie - głupi wniosek. Przyzwyczaiłaś mnie do tego.

                  Kretyński i nieprzemyślany post inicjujący to i założenia mogą być dowolne.
                  Trzeba było uwzględnić wszystkie aspekty niepewności.
                  Wtedy ja nie musiałabym niczego zakładać.

                  > Ty sobie to wymysliłaś i ma to niewiele wspólnego z rzeczywistościa.

                  A Ty o jakiejś rzeczywistości pisałeś?
                  W nieprzemyślanym poście?
                  Niemożliwe.

                  > nie. O przyżeczeniu, a ono wyglada paskudnie i jest problem.

                  Urojony jak i Twój pierwszy post..

                  > to przyżeczenie wygląda paskudnie, a ja mam na nie Psalm 23. > I tyle.

                  Nie chwal się tym, co masz.
                  Wytłuściłeś to co wytłuściłeś.

                  > Między wierszami zapewne, bo w tym, co napisałaś nie ma nic
                  > interesującego.

                  Ale za to w tym, co Ty piszesz jest wiele do czytania między wierszami.

                  > ale ja między wierszami nie czytam,

                  To żałuj, bo wtedy rozumiałbyś co piszesz.

                  > za to swnietnie > rozumiem słowo napisane

                  Kolejna demonstracja pychy prymitywnego chwalipięty.

                  > i mam cię za żałosnego trolla.

                  A ja żałuję, że nie jesteś takim jak ja trollem, tylko jesteś prymitywny i żałosny.

                  > Pa, dziecinko.

                  Pa smarkaczu.
                  • supaari Re: Co robi ateista, gdy... 29.08.10, 00:16
                    krytykantka07 napisała:

                    >> > kłamiesz.
                    >
                    > Nie, kpię z Ciebie tylko.
                    > Założyłam najgorszą w Twoim mniemaniu ewentualność, że ateista
                    jest sam ze swoi
                    > m
                    > ateizmem.
                    > W jakim celu miałabym zakładać najbardziej różowy scenariusz?

                    Napisałaś kłamsstwo. Kropka.

                    > > > Matka ateisty jest osobą wierzącą.
                    >
                    > > to twój wymysł.
                    >
                    > W większości przypadków jest to prawdą.
                    > A poza tym już tłumaczyłam wpływ matki na rodziny, do którego się
                    przyczepiłeś.

                    To twój wymysł. Kropka.

                    > > > Każdy niemal ateista, który się tu wypowiada, odszedł od
                    Kościoła.
                    > > > Czyli
                    > dzięki matce w tym Kościele był!
                    >
                    > > gratuluje donosnego głosu. Nad trecią spuszczę zasłone milczenia.
                    >
                    > Nawet domyślam się dlaczego.
                    > Sam nie wiesz, co chciałeś wykazać.

                    Nadmiar wykrzykników, które mają ukryć bełkot.

                    > > Doprawdy? nie mówią?
                    >
                    > Doprawdy.
                    > Matki ateistów kochają ich, bo ateiści są dobrymi dziećmi.
                    > Dlatego ich nie pouczają.
                    > Dorosłych to tylko inni wierzący pouczają, którym nie chodzi o
                    nich tylko o
                    > podkreślenie swojej wysokiej wartości.
                    > I tak życia za nikogo nie przeżyją, a tylko chcą się podbudować.

                    Gdybym cie nie miał za trolla, to być może bym uwierzył. ale
                    ponieważ mam cie za trolla, który potrafi powołać się na przykład na
                    tomasza z Akwinu i nie mieć pojęcia co ów teolog twierdził, to takze
                    w kwestii matek ateistów podejrzewam, że piszesz brednie.

                    > > Kretyńskie załozenie - głupi wniosek. Przyzwyczaiłaś mnie do
                    tego.
                    >
                    > Kretyński i nieprzemyślany post inicjujący to i założenia mogą być
                    dowolne.
                    > Trzeba było uwzględnić wszystkie aspekty niepewności.
                    > Wtedy ja nie musiałabym niczego zakładać.

                    Kolejny bełkot. Pytanie nie może być kretyńskie, chyba że pojawia
                    się w środku dyskusji i nie dotyczy tematu.

                    > > Ty sobie to wymysliłaś i ma to niewiele wspólnego z
                    rzeczywistościa.
                    >
                    > A Ty o jakiejś rzeczywistości pisałeś?
                    > W nieprzemyślanym poście?
                    > Niemożliwe.

                    A ja pisałem o dwóch alergicznych reakcjach rzekomych ateistów,
                    kiedy im napisałem, że będę pamiętał o nich w modlitwach.

                    > > nie. O przyżeczeniu, a ono wyglada paskudnie i jest
                    problem.
                    >
                    > Urojony jak i Twój pierwszy post..

                    Mój pierwszy post jest rzeczywisty. Choć może ty masz urojenia...

                    > > to przyżeczenie wygląda paskudnie, a ja mam na nie Psalm
                    23. >
                    > I tyle.
                    >
                    > Nie chwal się tym, co masz.
                    > Wytłuściłeś to co wytłuściłeś.

                    Pomijając fakt, że się nie chwalę, to.... Dlaczegomam sie nie
                    chwalić tym co mam? Tobie wolno się chwalić intuicją? Pewnie jej nie
                    masz!

                    > > Między wierszami zapewne, bo w tym, co napisałaś nie ma nic
                    > > interesującego.
                    >
                    > Ale za to w tym, co Ty piszesz jest wiele do czytania między
                    wierszami.

                    między wierszami jest interlinia. Przeczytaj to sobie: i-n-t-e-r-l-i-
                    n-i-a.

                    > > ale ja między wierszami nie czytam,
                    >
                    > To żałuj, bo wtedy rozumiałbyś co piszesz.

                    ale ja między wierszami nie piszę, poza tym trzeba byc kretynkantką,
                    żeby w kółko czytać: interlinia.

                    > > za to swnietnie > rozumiem słowo napisane
                    >
                    > Kolejna demonstracja pychy prymitywnego chwalipięty.

                    Prymitywny chwalipieta? Świetne! Może dodam do wizytówki!

                    > > i mam cię za żałosnego trolla.
                    >
                    > A ja żałuję, że nie jesteś takim jak ja trollem, tylko jesteś
                    prymitywny i żało
                    > sny.

                    Prymitywny i żałosny? Zabraknie mi miejsca w wizytówce!

                    > > Pa, dziecinko.
                    >
                    > Pa smarkaczu.
                    >

                    Nooooo... Na smarkacza na pewno zabraknie.
                    • krytykantka07 Re: Co robi ateista, gdy... 29.08.10, 09:16
                      supaari napisał:

                      > krytykantka07 napisała:

                      > > Nie, kpię z Ciebie tylko.
                      > > Założyłam najgorszą w Twoim mniemaniu ewentualność, że ateista
                      > jest sam ze swoi> > m > > ateizmem.
                      > > W jakim celu miałabym zakładać najbardziej różowy scenariusz?

                      > Napisałaś kłamsstwo. Kropka.

                      Pozwoliłeś na dowolne wnioski, bo zacząłeś od nieprzemyślnego postu.
                      Jakim prawem możesz wtedy komukolwiek zarzucać kłamstwo?
                      Nie umiesz zakładać wątków to się naucz.

                      > To twój wymysł. Kropka.

                      j.w. post zaczynający wątek, w którym nie ma założeń pozwala na dowolność.
                      Ja to tylko wykorzystałam.

                      > Nadmiar wykrzykników, które mają ukryć bełkot.

                      Ja odróżniam bełkot od prostych wypowiedzi.
                      Ty masz z tym problemy.
                      Dlatego bełkotu faryzeusza z Tarsu i Tomasza z Akwinu nie odróżniasz od prostych
                      słów Jezusa.

                      > Gdybym cie nie miał za trolla, to być może bym uwierzył.

                      To Twój problem za kogo mnie masz.
                      Ale to taktyka tchórza, który z własnymi poglądami się nie zgadza.


                      > ale > ponieważ mam cie za trolla, który potrafi powołać się na przykład na >
                      tomasza z Akwinu i nie mieć pojęcia co ów teolog twierdził,

                      Gdybyś mnie nie miał za trolla to musiałbyś zaczać myśleć czy ja nie mam racji.
                      Do tak niekomfortowej dla Ciebie sytuacji jednak nie chciałabym doprowadzić.
                      Teologia to nauka o niczym i Jezus teologii nie wykładał, ani teologiem nie był.

                      > to takze > w kwestii matek ateistów podejrzewam, że piszesz brednie.

                      Podejrzewasz tylko?
                      A gdzie ta Twoja osławiona wiedza?

                      > Kolejny bełkot. Pytanie nie może być kretyńskie, chyba że pojawia
                      > się w środku dyskusji i nie dotyczy tematu.

                      Bełkot to wygodne słowo.
                      A jeszcze do tego gdy można go zrozumieć.
                      A bełkotu właśnie zrozumieć nie można.
                      Tylko ten, co posługuje się bełkotem rozumie bełkot.
                      Powtarzam. Ty założyłeś wątek i to Ty miałeś zadać takie pytanie, które nie
                      pozwala na dowolność założeń.
                      Ty jesteś jakby moderatorem tego wątku i to Ty masz prowadzić kulturalną dyskusję.
                      Mam Cię tego uczyć czy jak?
                      Na razie ja przejęłam rolę moderatora Twojego własnego wątku, bo oprócz chamstwa
                      niczego sobą nie reprezentujesz.
                      Ale poziomu dyskusji na tym forum zaniżał nie będziesz.

                      > A ja pisałem o dwóch alergicznych reakcjach rzekomych ateistów,
                      > kiedy im napisałem, że będę pamiętał o nich w modlitwach.

                      Tak? I to było w założycielskim poście?
                      Raczysz żartować.
                      Myślałeś o tej sytuacji zakładając wątek.
                      Chyba nie oczekujesz, że w Twoich myślach ktoś czytał będzie?
                      Ja nie śledzę Twoich wszystkich postów, a może powinnam, bo Ty kontynuujesz
                      rozmowy zakładając nowy wątek.

                      > Mój pierwszy post jest rzeczywisty. Choć może ty masz urojenia...

                      Oczywiście, że był.
                      Teraz to wyjaśniłeś.
                      Ale gdy zakładałeś wątek to Twój post razem z Twoimi myślami tworzył całość.
                      A myśli nie odkryłeś.

                      > Pomijając fakt, że się nie chwalę, to.... Dlaczegomam sie nie
                      > chwalić tym co mam? Tobie wolno się chwalić intuicją? Pewnie jej nie > masz!

                      Ależ samochwało Ty się na okrągło chwalisz swoją mądrością, której nie posiadasz.

                      > między wierszami jest interlinia. Przeczytaj to sobie: i-n-t-e-r-l-i> n-i-a.

                      Między wierszami Twoich postów są jeszcze Twoje myśli jak to widzieliśmy na
                      przykładzie.

                      > ale ja między wierszami nie piszę,

                      To już wiemy, bo Ty nawet w wierszach nie piszesz.
                      Część swoich przemyśleń przekazujesz, a reszte masz w głowie i do tego co masz w
                      głowie się odnosisz.

                      > Prymitywny chwalipieta? Świetne! Może dodam do wizytówki!

                      Dodaj. Obiecuję, że na nią zerknę.

                      > Prymitywny i żałosny? Zabraknie mi miejsca w wizytówce!

                      No cóż priorytety musisz sobie ustalić...

                      > Nooooo... Na smarkacza na pewno zabraknie.

                      Rozumu Twojego?
                      To pewne, bo smarkacze są od Ciebie mądrzejsi.
                      A jeśli żałujesz, że miejsca w wizytówce to jak wyżej: ustal sobie priorytety.
                      Wizytówka ma być informacja o Tobie i najlepiej, aby mieściła to, co
                      najważniejsze...
                      • supaari Re: Co robi ateista, gdy... 29.08.10, 10:36
                        krytykantka07 napisała:

                        > > Napisałaś kłamsstwo. Kropka.
                        >
                        > Pozwoliłeś na dowolne wnioski, bo zacząłeś od nieprzemyślnego
                        postu.
                        > Jakim prawem możesz wtedy komukolwiek zarzucać kłamstwo?
                        > Nie umiesz zakładać wątków to się naucz.

                        Zarzucam ci kłamstwo, bo napisałaś nieprawdę.


                        > j.w. post zaczynający wątek, w którym nie ma założeń pozwala na
                        dowolność.
                        > Ja to tylko wykorzystałam.

                        Kłamiesz i zmyslasz.


                        > Ja odróżniam bełkot od prostych wypowiedzi.
                        > Ty masz z tym problemy.
                        > Dlatego bełkotu faryzeusza z Tarsu i Tomasza z Akwinu nie
                        odróżniasz od prostyc
                        > h
                        > słów Jezusa.

                        Kolejne kłamstwa.


                        > To Twój problem za kogo mnie masz.
                        > Ale to taktyka tchórza, który z własnymi poglądami się nie zgadza.

                        Kolejny bełkot.


                        > Gdybyś mnie nie miał za trolla to musiałbyś zaczać myśleć czy ja
                        nie mam racji.
                        > Do tak niekomfortowej dla Ciebie sytuacji jednak nie chciałabym
                        doprowadzić.
                        > Teologia to nauka o niczym i Jezus teologii nie wykładał, ani
                        teologiem nie był
                        > .

                        Mam cie za niedouczonego, bezwstydnego trolla, który plecie bez ładu
                        i składu.

                        > > to takze > w kwestii matek ateistów podejrzewam, że piszesz
                        bredni
                        > e
                        .
                        >
                        > Podejrzewasz tylko?
                        > A gdzie ta Twoja osławiona wiedza?

                        Moja - jak to ujęłaś - osławiona wiedza nie dotyczy matek
                        ateistów. Podejrzewam jednakże, że gdybyś napisała nie wymysł, a
                        prawde, to wszystkie ateistki umierałyby bezpotomnie lub miały
                        dzieci nieateistyczne, co jest niewiarygodne.


                        > Bełkot to wygodne słowo.
                        > A jeszcze do tego gdy można go zrozumieć.
                        > A bełkotu właśnie zrozumieć nie można.
                        > Tylko ten, co posługuje się bełkotem rozumie bełkot.
                        > Powtarzam. Ty założyłeś wątek i to Ty miałeś zadać takie pytanie,
                        które nie
                        > pozwala na dowolność założeń.
                        > Ty jesteś jakby moderatorem tego wątku i to Ty masz prowadzić
                        kulturalną dyskus
                        > ję.
                        > Mam Cię tego uczyć czy jak?
                        > Na razie ja przejęłam rolę moderatora Twojego własnego wątku, bo
                        oprócz chamstw
                        > a
                        > niczego sobą nie reprezentujesz.
                        > Ale poziomu dyskusji na tym forum zaniżał nie będziesz.

                        Na razie bełkoczesz.


                        > Tak? I to było w założycielskim poście?
                        > Raczysz żartować.
                        > Myślałeś o tej sytuacji zakładając wątek.
                        > Chyba nie oczekujesz, że w Twoich myślach ktoś czytał będzie?
                        > Ja nie śledzę Twoich wszystkich postów, a może powinnam, bo Ty
                        kontynuujesz
                        > rozmowy zakładając nowy wątek.

                        forum.gazeta.pl/forum/w,721,115744324,115773280,Dziekuje_wszystkim_.html


                        > Oczywiście, że był.
                        > Teraz to wyjaśniłeś.
                        > Ale gdy zakładałeś wątek to Twój post razem z Twoimi myślami
                        tworzył całość.
                        > A myśli nie odkryłeś.

                        forum.gazeta.pl/forum/w,721,115744324,115773280,Dziekuje_wszystkim_.html


                        > Ależ samochwało Ty się na okrągło chwalisz swoją mądrością, której
                        nie posiadas
                        > z.

                        Kolejne kłamstwo.


                        > Między wierszami Twoich postów są jeszcze Twoje myśli jak to
                        widzieliśmy na
                        > przykładzie.

                        Masz halucynacje.


                        > To już wiemy, bo Ty nawet w wierszach nie piszesz.
                        > Część swoich przemyśleń przekazujesz, a reszte masz w głowie i do
                        tego co masz
                        > w
                        > głowie się odnosisz.

                        kolejne brednie.


                        > Dodaj. Obiecuję, że na nią zerknę.

                        Może dodam. Trochę to toporne i chyba trudno bedzie zrezygować z
                        innych tekstów.


                        > No cóż priorytety musisz sobie ustalić...

                        Chyba jednak nie dodam...


                        > Rozumu Twojego?

                        Miejsca w wizytówce. Intuicja cię zawiodła.

                        > To pewne, bo smarkacze są od Ciebie mądrzejsi.

                        Tiaaaaaa.....

                        > A jeśli żałujesz, że miejsca w wizytówce to jak wyżej: ustal sobie
                        priorytety.
                        > Wizytówka ma być informacja o Tobie i najlepiej, aby mieściła to,
                        co
                        > najważniejsze...
                        >

                        Dziękuję za radę. Możnna na ciebie liczyć w dziedzinie pisania
                        truizmów.
                        • krytykantka07 Re: Co robi ateista, gdy... 31.08.10, 08:24
                          supaari napisał:

                          > Zarzucam ci kłamstwo, bo napisałaś nieprawdę.

                          Uzasadnij od kiedy domniemania są kłamstwem.
                          Zaproponowałeś ateistom, którzy sami piszą o tym, że byli wierzący, że będziesz
                          się za nich modlił.
                          Skoro ateiści za których chcesz się modlić byli wcześniej wierzący to ich matki
                          wierzące są.

                          > > j.w. post zaczynający wątek, w którym nie ma założeń pozwala na
                          > dowolność. > > Ja to tylko wykorzystałam.

                          > Kłamiesz i zmyslasz.

                          Sam o domniemaniach napisałeś...

                          > > Ja odróżniam bełkot od prostych wypowiedzi.
                          > > Ty masz z tym problemy.
                          > > Dlatego bełkotu faryzeusza z Tarsu i Tomasza z Akwinu nie
                          > odróżniasz od prostyc> > h > > słów Jezusa.

                          > Kolejne kłamstwa.

                          Nie mów!
                          Bełkot faryzeusza z Tarsu od słów Jezusa odróżniasz?
                          Kłamiesz i tyle.

                          > > To Twój problem za kogo mnie masz.
                          > > Ale to taktyka tchórza, który z własnymi poglądami się nie zgadza.

                          > Kolejny bełkot.

                          Bełkot czy kłamstwo, skoro nazwałam Cię tchórzem niezgadzającym się z własnymi
                          poglądami?
                          Zdecyduj się.

                          > Mam cie za niedouczonego, bezwstydnego trolla, który plecie bez ładu > i składu.

                          Czyli mówisz, że Jezus był teologiem i teologię wykładał.
                          Interesujące...
                          Ale nazwanie mnie trollem zwalnia Cię od myślenia.
                          Niedobrze, bo Jezus uczył ludzi myśleć...

                          > Moja - jak to ujęłaś - osławiona wiedza nie dotyczy matek
                          > ateistów. Podejrzewam jednakże, że gdybyś napisała nie wymysł, a
                          > prawde, to wszystkie ateistki umierałyby bezpotomnie lub miały
                          > dzieci nieateistyczne, co jest niewiarygodne.

                          Kolejne podejrzenie, czyli pewności brak.
                          I osławiona wiedza nie pomaga.
                          Matki ateistów były wierzące, natomiast dzieci ateistów będą ateistami i do tego
                          lepszymi ludźmi niż wierzący.
                          Ani jedna ateistka nie umrze bezpotomnie, nie ma takiej potrzeby.

                          > > Ależ samochwało Ty się na okrągło chwalisz swoją mądrością, której > nie
                          posiadas> > z.

                          > Kolejne kłamstwo.

                          Dotyczące tego, że się chwalisz mądrością czy, że ją posiadasz?

                          > > Między wierszami Twoich postów są jeszcze Twoje myśli jak to
                          > widzieliśmy na> > przykładzie.

                          > Masz halucynacje.

                          Objawienia raczej ;).
                          Ale to dobry znak, bo od boga pochodzi.
                          Tylko wybrańcy go mieli.

                          > > To już wiemy, bo Ty nawet w wierszach nie piszesz.
                          > > Część swoich przemyśleń przekazujesz, a reszte masz w głowie i do > tego co
                          masz > > w
                          > > głowie się odnosisz.

                          > kolejne brednie.

                          Sam to napisałeś i byłeś łaskaw udowodnić posługując się linkiem...

                          > Może dodam. Trochę to toporne i chyba trudno bedzie zrezygować z
                          > innych tekstów.

                          Też tak myślę.
                          Trudno zrezygnować z tekstów, które człowieka w pychę wprawiają...

                          > > No cóż priorytety musisz sobie ustalić...

                          > Chyba jednak nie dodam...

                          Rozczarowujesz, bo sam nie wiesz czego chcesz ;)

                          > > Rozumu Twojego?

                          > Miejsca w wizytówce. Intuicja cię zawiodła.

                          Nie zawiodła.
                          Wzięłam pod uwagę poniżej i tę drugą możliwość.

                          > > To pewne, bo smarkacze są od Ciebie mądrzejsi.

                          > Tiaaaaaa.....

                          Czyżbyś nie wierzył?

                          > > A jeśli żałujesz, że miejsca w wizytówce to jak wyżej: ustal sobie >
                          priorytety. > > Wizytówka ma być informacja o Tobie i najlepiej, aby mieściła
                          to, > co > > najważniejsze...

                          > Dziękuję za radę. Możnna na ciebie liczyć w dziedzinie pisania
                          > truizmów.

                          Można na mnie liczyć w każdej dziedzinie.
                          Chętnie będę przypominać Ci, że nie jesteś bogiem...
                          • supaari Re: Co robi ateista, gdy... 08.09.10, 11:06
                            Droga ignorantko, ponieważ nie odpowiadasz na moje pytania, zamierzam na każdy twój post odpowiadać, że nie dyskutuję z trollami.
                            • krytykantka07 a ktoś w ogóle odpowiada na Twoje pytania? ;) 08.09.10, 21:33
                              supaari napisał:

                              > Droga ignorantko, ponieważ nie odpowiadasz na moje pytania, zamierzam na każdy
                              > twój post odpowiadać, że nie dyskutuję z trollami.

                              Bądź konsekwentny przyjacielu ;).
                              Nikt nie odpowiada na Twoje pytania.
                              Dlatego na każdy post musiałbyś to samo napisać.
                              No ale co wtedy z Twoją wiedzą, której nie mógłbyś nikomu ujawnić?
                              Szkoda by było, gdybyś jej nie mógł wykorzystać.
                              No i tyle czasu zmarnowane...
                              • supaari Re: a ktoś w ogóle odpowiada na Twoje pytania? ;) 12.09.10, 20:59
                                Drogi trollu - nie dyskutuję z tobą.
        • snajper55 Re: Co robi ateista, gdy... 27.08.10, 12:42
          supaari napisał:

          > przyżeczenie złożenia wygląda paskudnie!!!

          Ja bym nawet powiedział, że obżydliwie. ;)

          S.
    • 55ty Re: Co robi ateista, gdy... 27.08.10, 01:30
      Jaki jest sens modlitwy w intencji ateisty ? Chyba jedyny - o
      nawrócenie.
      • supaari Re: Co robi ateista, gdy... 27.08.10, 01:36
        55ty napisał:

        > Jaki jest sens modlitwy w intencji ateisty ? Chyba jedyny - o
        > nawrócenie.

        Nie. Nie jedyny.
        • calun_torunski Jaki jest sens modlitwy w intencji ateisty ? 27.08.10, 06:53
          > > Jaki jest sens modlitwy w intencji ateisty ? Chyba jedyny - o
          > > nawrócenie.
          >
          > Nie. Nie jedyny.

          o jego kase tu chodzi, w koncu ateista nie zakopal swoich talentow,
          tylko je pomnazal

          jedynym celem istnienia kosciola jest pomnazanie majatku i
          zapewnienie utrzymania kilku milionow wesolych pasibrzuchow




        • krytykantka07 Re: Co robi ateista, gdy... 27.08.10, 12:21
          supaari napisał:

          > 55ty napisał:

          > > Jaki jest sens modlitwy w intencji ateisty ? Chyba jedyny - o
          > > nawrócenie.

          > Nie. Nie jedyny.

          Czyżby?
          Taki jest jedyny cel!
          Za resztę nawrócony ateista sam się będzie modlił...
      • piwi77 Re: Co robi ateista, gdy... 27.08.10, 09:09
        55ty napisał:

        > Jaki jest sens modlitwy w intencji ateisty ? Chyba jedyny - o
        > nawrócenie.

        Ale to nie jest sens, lecz może co najwyżej sens katolicki.
        • krytykantka07 Re: Co robi ateista, gdy... 27.08.10, 09:33
          piwi77 napisał:

          > 55ty napisał:

          > > Jaki jest sens modlitwy w intencji ateisty ? Chyba jedyny - o
          > > nawrócenie.

          > Ale to nie jest sens, lecz może co najwyżej sens katolicki.

          Dlatego trzeba to wykorzystać...
          • karbat Re: Co robi ateista, gdy... 27.08.10, 11:29

            w zadnej religii , nie spiewa sie piesni Inteligencji .
            • krytykantka07 Re: Co robi ateista, gdy... 27.08.10, 11:34
              karbat napisał:

              > w zadnej religii , nie spiewa sie piesni Inteligencji .

              Inteligencja jest bogiem? ;).
              • karbat Re: Co robi ateista, gdy... 27.08.10, 12:10
                krytykantka07 napisała:
                > karbat napisał:

                > > w zadnej religii , nie spiewa sie piesni Inteligencji .

                > Inteligencja jest bogiem? ;).

                i tu masz problem ... ze swym bogiem ;)
                • krytykantka07 Re: Co robi ateista, gdy... 27.08.10, 14:39
                  karbat napisał:

                  > > > w zadnej religii , nie spiewa sie piesni Inteligencji .

                  > > Inteligencja jest bogiem? ;).

                  > i tu masz problem ... ze swym bogiem ;)

                  Postanowiłeś lakonicznie odpowiadać to ja też i doszliśmy do absurdu, którego
                  ciągnąć nie ma potrzeby.
                  Musiałabym wtedy wyjaśniać dlaczego użycie przez Ciebie dużej litery w słowie "
                  inteligencja " poprowadziło nas na manowce.
                  Zatem wróćmy do początku Twojej genialnej myśli ;).
                  Co wg. Ciebie oznacza, że w żadnej religii nie śpiewa się pieśni Inteligencji?
    • black-emissary Re: Co robi ateista, gdy... 27.08.10, 13:46
      Zależy jaki ateista, kto to mówi i w jakich okolicznościach.
    • nelsonek Re: Co robi ateista, gdy... 28.08.10, 14:07
      To samo co robi wierzący na wieść, że ateista się za niego modlił nie będzie.
      ;)
      • supaari Re: Co robi ateista, gdy... 28.08.10, 22:30
        nelsonek napisał:

        > To samo co robi wierzący na wieść, że ateista się za niego modlił
        nie będzie.
        > ;)
        >

        Czyli nie dziwi się? Uznaje takie działanie (brak działania) za
        naturalne? Nie wiedziałem! Tutejsi ateiści (dawno Cię nie było, więc
        i zapomniałem, że istanieją mądrzy ateiści) strasznie się pienią.
        • piwi77 Re: Co robi ateista, gdy... 28.08.10, 22:52
          To pewnie jeszcze jedna z różnic między wierzącymi, w szczególności
          katolikami, i ateistami. Ateista nie dzieli wierzących na dobrych i
          złych, mądrych i głupich, natomiast katolicy czynią tak z ateistami
          bardzo często.
          • supaari Re: Co robi ateista, gdy... 28.08.10, 23:10
            piwi77 napisał:

            > To pewnie jeszcze jedna z różnic między wierzącymi, w
            szczególności
            > katolikami, i ateistami. Ateista nie dzieli wierzących na dobrych
            i
            > złych, mądrych i głupich, natomiast katolicy czynią tak z
            ateistami
            > bardzo często.

            Byc może... Ateiści (z wyjątkami) tracą jakąkolwiek zdolność
            myślenia, kiedy usłyszą słowa: Kościół, wiara, modlitwa. w
            rezultacie każdy, kto w ich obecności przyzna sie do jakiejś
            konfesji jest szuifladkowany jako oszołom, parafianin, głupiec
            niemalże. W przypadku wierzących (katolików w szczególności) liczy
            sie to, co ateista ma do powiedzenia. Jeśli np. ateista twierdzi, że
            cytuje kogoś i przytacza nieprawdziwe tresci, to wierzący (katolik w
            szczególności) nazywa go kłamcą. Jeśli jednak ateista potrafi
            dyskutować na temat i nie powołuje sie na dokumenty, których nie
            zna, to wierzący (katolik w szczególności) ma go za przyjaciela, bo
            cóż ich różni? Światopogląd? To niewiele...
            • piwi77 Re: Co robi ateista, gdy... 28.08.10, 23:17
              Piszesz kompletne głupstwa. Tyle, że to Twoja specjalność. Zamiast
              klasyfikować ateistów, zająłbyś sie lepiej porządkowaniem stajni
              Augiasza jaką jest Twój własny kościół. Dla własnego dobra, bo Ci
              Twoja firma gnije i na psy schodzi.
              • supaari Re: Co robi ateista, gdy... 29.08.10, 00:18
                piwi77 napisał:

                > Piszesz kompletne głupstwa. Tyle, że to Twoja specjalność. Zamiast
                > klasyfikować ateistów, zająłbyś sie lepiej porządkowaniem stajni
                > Augiasza jaką jest Twój własny kościół. Dla własnego dobra, bo Ci
                > Twoja firma gnije i na psy schodzi.

                Rozwinąłem twoją ideę! Gdzieś popełniłe błąd?
        • nelsonek Re: Co robi ateista, gdy... 30.08.10, 12:35
          Nie wiem co robią tutejsi ateiści, ale mnie nie tylko nic a nic taka modlitwa nie dziwi, ale nie interesuje mnie za co ktoś tam się modli.
    • wendrowczyk Re: Co robi ateista, gdy... 29.08.10, 00:15
      supaari napisał:

      > Co robi ateista, gdy ktoś ogłasza, że bedzie się za niego
      > modlić?
      > Czekam na możliwe działania (lub stwierdzenie braku działań) ateisty
      > w takiej sytuacji.

      Kupę?
      • supaari Re: Co robi ateista, gdy... 29.08.10, 00:19
        wendrowczyk napisał:

        > supaari napisał:
        >
        > > Co robi ateista, gdy ktoś ogłasza, że bedzie się za niego
        > > modlić?
        > > Czekam na możliwe działania (lub stwierdzenie braku działań)
        ateisty
        > > w takiej sytuacji.
        >
        > Kupę?

        Ponoc ludziom sie ze strachu zdarza... Ale czego tu sie bać?
        Zwłaszcza ateiście...
    • kora3 A ja mam takie pytanie: 29.08.10, 11:48
      w jakim celu ktos "ogłaza", ze się bedzie modlic za ateistę, albo za
      kogokolwiek?

      Oytanie jest całkiem serio, ale wbrew pozorom, ma ona bardziej
      społeczne, niz religijne sedno:)

      Otóż , kazdy dobrze wychowany człwiiek wie, ze tematów drazliwych i
      osobistych nie porusza się w rozmowie towarzyskiej, szczególnie w
      szerszym gronie, a w szczególnosci zupenej w stosunku do osób, z
      ktorymi znajomosc nie predystynuje do takiej załyłosci, jak
      poruszanie kwestii osobistych.

      Nie jestem jak juz wspomniałam ateitską, ale to bez znaczenia, bo
      mimo to nie zyczyłabym sobie, zeby obca na ten przykład osoba,
      nagle "ogłosiła" ze bedzie sie za mnie modlić. Jesli ma taka
      potrzebe, to niech sie modli, ale po co "ogłaszac".

      Myslę, ze dla kazdego człowieka, bez względu na światopoglad,
      człowieka, który ma jakieś poczucie prywatnosci, bardzo wazny jest
      kontekst w jakim dzieje się sytuacja o którą pyta watkodawca.

      Sądze, ze jesli do ateisty mówi tak jego wierzacy przyjaciel, ktos
      bliski z rodziny po rozmowie o jakims waznym dla ateisty problemie,
      to nie reaguje on ani zdziwnieniem, ani niechęcią. Natomiast jesli
      nagle jakaś osoba obca, czy trz jedynie znajoma, ni z gruszki, ni z
      pietruszki, nie mając do tego manaru zainteresowananego wyrywa sie z
      taką deklaracja, to nic dzienego, ze ktos moze sie poczuć urazony,
      nawet ateistą nie bedąc.
      Zasady dobrego wychowania i taktu obowiazuja ludzi bez względu na
      ich wierzenia, albo ich brak - takie mam zdanie. Taka deklaracja
      wobec osoby niewierzacej (a takze i wierzącej) bez odpowiedniej
      zazyłosci miedzy ludźmi, zwłaszcza już wyglaszana w obecnosci osób
      trzecich, jest w moim odczuciu niczym wiecej niz checcią
      zademonstrowania swoih pogladów i prowokacją.

      Ja sama kiedys doswiadczyłam takiej "zyczliwej deklaracji" - otóż
      osoba, z którą w zadnym wypadku nie rzoawialam ana tematy osobiste,
      pozwiliła sibie na delaracje,ze bedzie sie za mnie modliła w
      intencji pewnej:) Rzecz w tym, ze ja wcale nie chciałam tego, o co
      ta pani chciała się modlić:) z góry załozyła, ze tak bedzie la mnie
      lepiej , jak jej się zdaje, błednie zupełnie. W dodatku zrobiła to
      przy stole pełnym gosci, u siebie w domu. Świadczyło to li tylko o
      jej kulturze:) Powiedziałam jej, ze jeśli czuje taka potrzebe to ok,
      a ja bede dalej robić swoje, bo to moje zycie i nie jesj sprawa, ale
      rozumiem potrzebe zainteresowania cudzym życiem, gdy swoje ma się
      mniej ciekawe :)
      • karbat Re: A ja mam takie pytanie: 29.08.10, 13:23
        kora3 napisała:
        > w jakim celu ktos "ogłaza", ze się bedzie modlic za ateistę, albo
        >za kogokolwiek?

        > Pytanie jest całkiem serio, ale wbrew pozorom, ma ona bardziej
        > społeczne, niz religijne sedno:)

        skad katolik ma wiedzeic cos o elementarnych zasadach wspolzycia
        spolecznego , swiat postrzega przez wbite mu do glowy slowa
        katolickiego ksiedza .

        >Otóż , kazdy dobrze wychowany człwiek wie, ze tematów drazliwych
        >i osobistych nie porusza się w rozmowie towarzyskiej, szczególnie w
        >szerszym gronie, a w szczególnosci zupenej w stosunku do osób, z
        >ktorymi znajomosc nie predystynuje do takiej załyłosci, jak
        >poruszanie kwestii osobistych.

        no , co ty , publiczne mowienie , zajmowanie sie cudzym wspozyciem
        seksualnym , zajmowanie sie brzuchami kobiet , - to "zelazny
        gwozdz" w programie wielebnych cwaniakow .

        > Nie jestem jak juz wspomniałam ateitską, ale to bez znaczenia, bo
        > mimo to nie zyczyłabym sobie, zeby obca na ten przykład osoba,
        > nagle "ogłosiła" ze bedzie sie za mnie modlić. Jesli ma taka
        > potrzebe, to niech sie modli, ale po co "ogłaszac".

        jesli katolik nie demonstruje publicznie swj wiary , jest zlym
        katolikiem - wbil mu to do glowy ksiadz katolicki .

        ksiadz modli sie publicznie za CALY narod, przez tube , mikrofon -
        cwaniak w wierze . Owce i baray maja wierzyc , ze klecha tez robi
        cos pozytecznego dla kraju ...

        > Zasady dobrego wychowania i taktu obowiazuja ludzi bez względu na
        > ich wierzenia, albo ich brak - takie mam zdanie.

        ten takt , katoli w kraju ... nie ma NIC wspolnego z elementarnymi
        zasadami wspolzycia spolecznego

        >a ja bede dalej robić swoje, bo to moje zycie i nie jesj sprawa,
        >ale rozumiem potrzebe zainteresowania cudzym życiem, gdy swoje ma
        >się mniej ciekawe :)

        kazdy czlowiek potrzebuje wiary ,
        jesli nie w siebie ,to ... w religie .
        (jesli ktos nie wierzy w siebie, musi uciekac w swiat sil
        nadprzyrodzonych )


        • kora3 no wiesz, ja tam znam kulturalnych katolików 29.08.10, 13:44
          choc przyznaję, ze niektórzy judzie tej opcji wierzeń sa istotnie
          bardzo nachalni w stosunku do zycia prywatnego innych, co uwazają
          poniekąd za swe posłannictwo. Wg mnie najlepszym na to sposobem na
          takie zachowanie jest stanowcze i konsekwentne nie pozwalanie na
          osobiste wycieczki tego rodzaju
          • karbat Re: no wiesz, ja tam znam kulturalnych katolików 29.08.10, 16:58
            kora3 napisała:
            > choc przyznaję, ze niektórzy ludzie tej opcji wierzeń sa istotnie
            > bardzo nachalni w stosunku do zycia prywatnego innych, co uwazają
            > poniekąd za swe posłannictwo. Wg mnie najlepszym na to sposobem na
            > takie zachowanie jest stanowcze i konsekwentne nie pozwalanie na
            > osobiste wycieczki tego rodzaju

            katolicki wrzask ,bicie piany ,nachalnosc katolikow , publiczno-
            polityczne gloszenie swych prawd ma przekonac stojacych z boku do
            katolickiej wiary i jej boga .

            musi byc niezbyt nieatrakcyjna ta wiara i jej bog skoro wymaga
            takiego do niej przekonywania , misjonowania .

            nauka boga w szkolach ,
            wpisac boga do konstytucji ,
            oglosic Jezusa krolem Polski ...
      • supaari Re: A ja mam takie pytanie: 30.08.10, 09:55
        kora3 napisała:

        > w jakim celu ktos "ogłaza", ze się bedzie modlic za ateistę, albo
        za
        > kogokolwiek?

        Celów może byc kilka. Chociazby to, żeby znaleźć inne osoby, które
        się do modlitw przyłączą. Szczególnie jeśli celem modlitwy jest np.
        zdrowie czy pomyślność owego ateisty.
        możliwe nawet, że odłasza, żeby sprawdzić jak się zachowa ateista.
        Czy bedzie się pienił, czy tez wzruszy ramionami, czy może powie, że
        poprosi znajomego innego wyznania, żeby sie zrewanżował, bo on -
        ateista - z oczywistych powodów nie jest w stanie odplacic tym
        samym.

        > Oytanie jest całkiem serio, ale wbrew pozorom, ma ona bardziej
        > społeczne, niz religijne sedno:)
        >
        > Otóż , kazdy dobrze wychowany człwiiek wie, ze tematów drazliwych
        i
        > osobistych nie porusza się w rozmowie towarzyskiej, szczególnie w
        > szerszym gronie, a w szczególnosci zupenej w stosunku do osób, z
        > ktorymi znajomosc nie predystynuje do takiej załyłosci, jak
        > poruszanie kwestii osobistych.

        Oczywiście - uważam, że plotkowanie na temat życia osobistego,
        rozgłaszanie problemów czy nawet publiczne dociekanie - jak sie
        niektórym na forum zdarzało - czy supaari przestrzego wskazówek
        Kościoła, kiedy współżyje z żona jest nie na miejscu. ale co złego
        jest w deklaracji: będę o tobie pamiętał w modlitwach?

        > Nie jestem jak juz wspomniałam ateitską, ale to bez znaczenia, bo
        > mimo to nie zyczyłabym sobie, zeby obca na ten przykład osoba,
        > nagle "ogłosiła" ze bedzie sie za mnie modlić. Jesli ma taka
        > potrzebe, to niech sie modli, ale po co "ogłaszac".

        W porządku - nie ogłoszę. Ale wciąż nie wiem co w tym ogłoszeniu
        było takiego złego.

        > Myslę, ze dla kazdego człowieka, bez względu na światopoglad,
        > człowieka, który ma jakieś poczucie prywatnosci, bardzo wazny jest
        > kontekst w jakim dzieje się sytuacja o którą pyta watkodawca.

        Niewatpliwie.

        > Sądze, ze jesli do ateisty mówi tak jego wierzacy przyjaciel, ktos
        > bliski z rodziny po rozmowie o jakims waznym dla ateisty
        problemie,
        > to nie reaguje on ani zdziwnieniem, ani niechęcią. Natomiast jesli
        > nagle jakaś osoba obca, czy trz jedynie znajoma, ni z gruszki, ni
        z
        > pietruszki, nie mając do tego manaru zainteresowananego wyrywa sie
        z
        > taką deklaracja, to nic dzienego, ze ktos moze sie poczuć urazony,
        > nawet ateistą nie bedąc.
        > Zasady dobrego wychowania i taktu obowiazuja ludzi bez względu na
        > ich wierzenia, albo ich brak - takie mam zdanie. Taka deklaracja
        > wobec osoby niewierzacej (a takze i wierzącej) bez odpowiedniej
        > zazyłosci miedzy ludźmi, zwłaszcza już wyglaszana w obecnosci osób
        > trzecich, jest w moim odczuciu niczym wiecej niz checcią
        > zademonstrowania swoih pogladów i prowokacją.

        Gość w dom - Bóg w dom - mówi znane przysłowie. W związku z
        tym stawia się przed gościem smakołyki, zapewnia rozmowę, łóżko z
        poscielą, nawet jeśli mógłby iść do restauracji, do kina i hotelu i
        wcale by z tego powodu nie zubożał. to nie do końca jest
        kwestia zaspokojenia potrzeb gościa, ale po części deklaracji, że
        jest kimś ważnym. modlitwe mozna potraktować podobnie i nie obrażać
        się.

        > Ja sama kiedys doswiadczyłam takiej "zyczliwej deklaracji" - otóż
        > osoba, z którą w zadnym wypadku nie rzoawialam ana tematy
        osobiste,
        > pozwiliła sibie na delaracje,ze bedzie sie za mnie modliła w
        > intencji pewnej:) Rzecz w tym, ze ja wcale nie chciałam tego, o co
        > ta pani chciała się modlić:) z góry załozyła, ze tak bedzie la
        mnie
        > lepiej , jak jej się zdaje, błednie zupełnie. W dodatku zrobiła to
        > przy stole pełnym gosci, u siebie w domu. Świadczyło to li tylko o
        > jej kulturze:) Powiedziałam jej, ze jeśli czuje taka potrzebe to
        ok,
        > a ja bede dalej robić swoje, bo to moje zycie i nie jesj sprawa,
        ale
        > rozumiem potrzebe zainteresowania cudzym życiem, gdy swoje ma
        się
        > mniej ciekawe :)

        A to świnia! Może jej czymś depnęłas wcześniej?
        • piwi77 Re: A ja mam takie pytanie: 30.08.10, 11:20
          supaari napisał:

          > Celów może byc kilka.

          Tylko, że żaden z nich nie jest przekonywujący.

          > Chociazby to, żeby znaleźć inne osoby, które się do modlitw
          > przyłączą. Szczególnie jeśli celem modlitwy jest np.
          > zdrowie czy pomyślność owego ateisty.

          Tylko po co wtedy informować o modlitwie ateistę i całą publiczność,
          nie wystarczyłoby ogłosić wśród ludzi tego samego wyznania?

          > możliwe nawet, że odłasza, żeby sprawdzić jak się zachowa ateista.
          > Czy bedzie się pienił, czy tez wzruszy ramionami, czy może powie,
          > że poprosi znajomego innego wyznania, żeby sie zrewanżował, bo on -
          > ateista - z oczywistych powodów nie jest w stanie odplacic tym
          > samym.

          Ano właśnie, sprawdzić jak zachowa się ateista, czyli prowokacja.

          > ale co złego jest w deklaracji: będę o tobie pamiętał w
          modlitwach
          ?

          To jest coś czego nie jesteś w stanie zrozumieć. Jeżeli masz
          najmniejsze podejrzenie, że taka deklaracja może się ateiście nie
          podobać, to powinieneś to uszanować, a nie upierać się przy swojej
          wykładni, że masz zawsze rację, a ateista jej mieć nie może i mu na
          siłę deklarować.
          • supaari Re: A ja mam takie pytanie: 30.08.10, 15:45
            piwi77 napisał:

            > Tylko, że żaden z nich nie jest przekonywujący.

            Nie interesuje mnie przekonywanie ciebie.

            > Tylko po co wtedy informować o modlitwie ateistę i całą
            publiczność,
            > nie wystarczyłoby ogłosić wśród ludzi tego samego wyznania?

            Nie, nie wystarczy. Moze chodzi o modlitwy ekumeniczne.

            > Ano właśnie, sprawdzić jak zachowa się ateista, czyli prowokacja.

            jasne, jasne... Ale przecież żadna z przyczyn podanych nie jest
            przekonywująca, jak napisałeś...


            > To jest coś czego nie jesteś w stanie zrozumieć. Jeżeli masz
            > najmniejsze podejrzenie, że taka deklaracja może się ateiście nie
            > podobać, to powinieneś to uszanować, a nie upierać się przy swojej
            > wykładni, że masz zawsze rację, a ateista jej mieć nie może i mu
            na
            > siłę deklarować.

            Nie mam najmniejszego podejrzenia, że ateista przejmie się
            modlitwami. Bo wszak jest ateistą.
            • piwi77 Re: A ja mam takie pytanie: 30.08.10, 19:58
              supaari napisał:

              > Nie mam najmniejszego podejrzenia, że ateista przejmie się
              > modlitwami. Bo wszak jest ateistą.

              Wiem, że nie masz. Nigdy nie masz ani wątpliwości, ani zrozumienia
              dla innych. Ty wiesz wszystko najlepiej. Spojrzyj do lustra,
              zobaczysz kretyna.
              • supaari Re: A ja mam takie pytanie: 08.09.10, 11:08
                piwi77 napisał:

                > supaari napisał:
                >
                > > Nie mam najmniejszego podejrzenia, że ateista przejmie się
                > > modlitwami. Bo wszak jest ateistą.
                >
                > Wiem, że nie masz. Nigdy nie masz ani wątpliwości, ani zrozumienia
                > dla innych. Ty wiesz wszystko najlepiej. Spojrzyj do lustra,
                > zobaczysz kretyna.

                Kretyna w lustrze zobaczyłbym , gdybym zerknął w nie pod kątem innym niż 90 stopni, a obok (w odpowiednim miejscu oczywiście) stałbyś ty (na pzykład ty).
        • karbat Re: A ja mam takie pytanie: 30.08.10, 11:58
          supaari napisal :
          kora3 nqapisala ,
          ***Ja sama kiedys doswiadczyłam takiej "zyczliwej deklaracji" - otóż
          osoba, z którą w zadnym wypadku nie roawialam ana tematy
          osobiste, pozwiliła sibie na delaracje,ze bedzie sie za mnie modliła
          w intencji pewnej:) Rzecz w tym, ze ja wcale nie chciałam tego, o co
          ta pani chciała się modlić:) z góry załozyła, ze tak bedzie la mnie
          lepiej , jak jej się zdaje, błednie zupełnie. W dodatku zrobiła to
          przy stole pełnym gosci, u siebie w domu. Świadczyło to li tylko o
          jej kulturze:) Powiedziałam jej, ze jeśli czuje taka potrzebe to ok,
          a ja bede dalej robić swoje, bo to moje zycie i nie jesj sprawa, ***

          > A to świnia! Może jej czymś depnęłas wcześniej?

          dlaczego katoliku supaari , sugerujesz kora3 , - modly katoliczki
          wziely sie stad , ze kora3 tez ... mogla byc swinia .
          typowy katol .
          • supaari Re: A ja mam takie pytanie: 30.08.10, 15:47
            karbat napisał:
            > > A to świnia! Może jej czymś depnęłas wcześniej?
            >
            > dlaczego katoliku supaari , sugerujesz kora3 , - modly katoliczki
            > wziely sie stad , ze kora3 tez ... mogla byc swinia .
            > typowy katol .

            Nie sugeruję. Analfabeto karbacie - poproś kogoś, kto umie czynić
            uzytek z mózgu, żeby ci wytłumaczył znaczenie skopiowanego przez
            ciebie fragmentu mojego postu.
            • karbat Re: A ja mam takie pytanie: 30.08.10, 18:41
              supaari napisał:
              > karbat napisał:
              > > > A to świnia! Może jej czymś depnęłas wcześniej?

              katoliku czy modlacy sie za ciebie to tez swinie , ktorym czyms
              depnales wczesniej .

              dlaczego katoliku wyzywasz innych od swin , odeszles od koryta ,


              • supaari Re: A ja mam takie pytanie: 30.08.10, 18:55
                karbat napisał:

                > supaari napisał:
                > > karbat napisał:
                > > > > A to świnia! Może jej czymś depnęłas wcześniej?
                >
                > katoliku czy modlacy sie za ciebie to tez swinie , ktorym czyms
                > depnales wczesniej .
                >
                > dlaczego katoliku wyzywasz innych od swin , odeszles od koryta ,
                >

                Ignorancie, jak widzę poprosiles kogoś, kto umie wykorzystać mózg,
                żeby ci wytłumaczył istotę mojego wpisu. Teraz poproś go, żeby
                wyjaśnił ci znaczeie słowa ironia.
                • kora3 A to ironia byla?:) 30.08.10, 21:36
                  w tej dziedzinie mistrzem nie jestes wobec tego:)

                  owszem bowiem, osoba tak się zachowujaca, jak opisama, to moze nie
                  swinia, ale na pewno cham i kazdy kto ma odrobine kultury powinien
                  to wiedzieć

                  Chamowi i prostakowi wydaje się,ze to cn mysli sobie o zyciu, mysla
                  inni:) pani ta, bez jakichkolwiek sygnałow z moje strony
                  zadeklarowala modlitwe za mnie w intencji bym zaszła w ciąze (czeo
                  unikałam) i miała mniej absorbujacą pracę (podczs dy ja lubiła i
                  lubię swa pracę) - po prostu zdawało jej się,ze kazda baba chce miec
                  zaraz dzieci, jak tylko wyjdzie za maz oraz siedzieć w domu,
                  ewentualnie w pracy w której myski co ugotowac na obiad:)
                  Jesli uwazasz to za normalne, takie deklaracje, to ciekawe, jakbys
                  zaeagował na deklaracje powiedzmy luteranina, ze bedzie sie za
                  Ciebie modlił,zebys wreszcie przestał byc katolikiem i przeszedł na
                  luteranizm :)
                  • supaari owszem - była 08.09.10, 11:17
                    kora3 napisała:

                    > w tej dziedzinie mistrzem nie jestes wobec tego:)

                    Nie zamierzam. Byli i są lepsi.

                    > owszem bowiem, osoba tak się zachowujaca, jak opisama, to moze nie
                    > swinia, ale na pewno cham i kazdy kto ma odrobine kultury powinien
                    > to wiedzieć

                    ależ oczywiście.

                    > Chamowi i prostakowi wydaje się,ze to cn mysli sobie o zyciu, mysla
                    > inni:) pani ta, bez jakichkolwiek sygnałow z moje strony
                    > zadeklarowala modlitwe za mnie w intencji bym zaszła w ciąze (czeo
                    > unikałam) i miała mniej absorbujacą pracę (podczs dy ja lubiła i
                    > lubię swa pracę) - po prostu zdawało jej się,ze kazda baba chce miec
                    > zaraz dzieci, jak tylko wyjdzie za maz oraz siedzieć w domu,
                    > ewentualnie w pracy w której myski co ugotowac na obiad:)
                    > Jesli uwazasz to za normalne, takie deklaracje, to ciekawe, jakbys
                    > zaeagował na deklaracje powiedzmy luteranina, ze bedzie sie za
                    > Ciebie modlił,zebys wreszcie przestał byc katolikiem i przeszedł na
                    > luteranizm :)

                    Uśmiechnąłbym się do niego i zaproponował inną intencję obiecując rewanż (z pominięciem wzywania swiętych, żeby nie urazić). I wciąż nie wiem co złego w deklaracji: Będę o tobie pamiętać w modlitwach.
            • kora3 No wiesz Supaari ewidentnie suerujesz, że 30.08.10, 21:29
              wystąpienie tej osoby mogło byc odwetem, za mje równie chamskie
              zachowanie - bezspormnie:)

              Nie zgrywaj zatem oburzonego:)
              • supaari Re: No wiesz Supaari ewidentnie suerujesz, że 08.09.10, 11:20
                kora3 napisała:

                > wystąpienie tej osoby mogło byc odwetem, za mje równie chamskie
                > zachowanie - bezspormnie:)
                >
                > Nie zgrywaj zatem oburzonego:)

                Dałem ci pod rozwagę pewną możliwość. Nie mów, że jesteś chodzącą pokorą i wzorem grzeczności. Sama napisałaś, że odpowiedziałaś jej później, że rozumiesz potrzebe zainteresowania cudzym życiem, gdy swoje ma się mniej ciekawe . Może jakieś podobne Twoje zachowanie odebrała wcześniej jako depnięcie? Mało jest to zresztą istotne.
        • kora3 Re: A ja mam takie pytanie: 30.08.10, 21:26
          supaari napisał:
          >
          > Celów może byc kilka. Chociazby to, żeby znaleźć inne osoby,
          które
          > się do modlitw przyłączą. Szczególnie jeśli celem modlitwy jest
          np.
          > zdrowie czy pomyślność owego ateisty.


          ok, a do czego jest w tym momencie potrzebna obecnosc owego ateisty
          przy ogłoszeniu?

          > możliwe nawet, że odłasza, żeby sprawdzić jak się zachowa
          ateista.
          > Czy bedzie się pienił, czy tez wzruszy ramionami, czy może powie,
          że
          > poprosi znajomego innego wyznania, żeby sie zrewanżował, bo on -
          > ateista - z oczywistych powodów nie jest w stanie odplacic tym
          > samym.


          jaki cel moze miec taki test poza prowokowaniem? To nie jest żadza
          wiedzy, tylko głupia ciekawosc:)
          >
          > Oczywiście - uważam, że plotkowanie na temat życia osobistego,
          > rozgłaszanie problemów czy nawet publiczne dociekanie - jak sie
          > niektórym na forum zdarzało - czy supaari przestrzego wskazówek
          > Kościoła, kiedy współżyje z żona jest nie na miejscu. ale co złego
          > jest w deklaracji


          wiesz, jak zawsze zalezy to od kontekstu, w jakim takie zdanie ktos
          wygłasza, a takze , nadal sie przy tym upieram :) stopnia zayłosci
          miedzy obiekyem deklaracji, a ja składającym

          >
          > W porządku - nie ogłoszę. Ale wciąż nie wiem co w tym
          ogłoszeniu
          > było takiego złego.


          a chocby to, ze zwykle modlitwe ofiaruje sie komuś, kto ma jakieś
          kłopoty Ktoś moze sobie nie zyczyć sugestoo, ze takowe ma, gdy je
          ma, a takze gdy ich nie ma :)
          >
          > ale po części deklaracji, że
          > jest kimś ważnym. modlitwe mozna potraktować podobnie i nie
          obrażać
          > się.


          a czytasz to co ja piszę: obca osoba, lub tylko znana, ni z gruszki
          ni z pietruszki...Nie sąze, ze ktoś jet zaraz tak "wazny dla
          takowej, ze chce publicznie olaszac chec modlitwy za niego

          >
          > A to świnia! Może jej czymś depnęłas wcześniej?
          >
          nie, po prosyu taka osoba, olewałm ja, ale w kasze sobie dmuchac nie
          dam :)
          • supaari Re: A ja mam takie pytanie: 08.09.10, 11:28
            kora3 napisała:

            > supaari napisał:
            > >
            > > Celów może byc kilka. Chociazby to, żeby znaleźć inne osoby,
            > które
            > > się do modlitw przyłączą. Szczególnie jeśli celem modlitwy jest
            > np.
            > > zdrowie czy pomyślność owego ateisty.

            >
            > ok, a do czego jest w tym momencie potrzebna obecnosc owego ateisty
            > przy ogłoszeniu?

            Nie. Ale nie przeszkadza.

            > > możliwe nawet, że odłasza, żeby sprawdzić jak się zachowa
            > ateista.
            > > Czy bedzie się pienił, czy tez wzruszy ramionami, czy może powie,
            > że
            > > poprosi znajomego innego wyznania, żeby sie zrewanżował, bo on -
            > > ateista - z oczywistych powodów nie jest w stanie odplacic tym
            > > samym.

            >
            > jaki cel moze miec taki test poza prowokowaniem? To nie jest żadza
            > wiedzy, tylko głupia ciekawosc:)
            > [i]>

            Moim zdaniem - wiedza. Mamy bowiem ateistę, który na podobna deklarację machnąłby ręke i pseudo-ateistę, który reaguje alergicznie. Taki mały sprawdzian czy aby nie jest opętany... ;-)


            > wiesz, jak zawsze zalezy to od kontekstu, w jakim takie zdanie ktos
            > wygłasza, a takze , nadal sie przy tym upieram :) stopnia zayłosci
            > miedzy obiekyem deklaracji, a ja składającym

            w sumie tak. W tym konkretnym przypadku kontekst był taki, że nie zgodziłem się z diagnozą i postulatami całkowicie mi nieznanego na dobrą sprawę forumowicza w kwestii delegalizacji Kościoła Katolickiego, na co odpowiedział pytaniem czy używam kalendarzyka, żeby sie bzykać, co nastepnie wytłumaczył w ten sposób, że chciał wiedzieć czy przestrzegam nakazów Kościoła współżyjąc z żoną, czy też może robi to za mnie polski hydraulik. Wyjasniam, choć ma to niewielki związek z wątkiem i nie ma sensu dyskutować na ten temat.


            > a chocby to, ze zwykle modlitwe ofiaruje sie komuś, kto ma jakieś
            > kłopoty Ktoś moze sobie nie zyczyć sugestoo, ze takowe ma, gdy je
            > ma, a takze gdy ich nie ma :)

            Niekoniecznie. Niech Cię Bóg zachowa w dobrym zdrowiu.


            > a czytasz to co ja piszę: obca osoba, lub tylko znana, ni z gruszki
            > ni z pietruszki...Nie sąze, ze ktoś jet zaraz tak "wazny dla
            > takowej, ze chce publicznie olaszac chec modlitwy za niego

            Tak - czytam. Ty czytaj to, co ja piszę.

            > >
            > > A to świnia! Może jej czymś depnęłas wcześniej?
            > >
            > nie, po prosyu taka osoba, olewałm ja, ale w kasze sobie dmuchac nie
            > dam :)

            Jak mogłas ją olewać? Na pewno jej się to nei spodobało!
    • angelfree Re: Co robi ateista, gdy... 30.08.10, 23:41
      Odbieram to jako pewnego rodzaju niestosowność i brak taktu - jeśli przyszloby
      mu do glowy modlić się np. w intencji mojego nawrocenia.
      Gdyby zaś modlil się o dowolnego rodzaju pomyślność dla mnie - uznalabym to jako
      plynącą z dobrego serca głupotę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka