Skargi rodziców: zamiast angielskiego, przyrody trwają próby jasełek
"Od dwóch tygodni moje dziecko regularnie nie ma planowych zajęć typu lekcje angielskiego, przyrody, WF-u, gdyż w zamian dzieci z klasy mają próby jasełek. Dzieje się tak w środku dnia szkolnego. Proszę o interwencję". Lubelska Fundacja Wolność od Religii dostaje rocznie trzysta tego typu wiadomości. Żadnej stara się nie pozostawić bez odpowiedzi
"Drogie zwierzęta. Nic wam w życiu nie pomoże, jeszcze doznacie kary Bożej; Takie osoby nie powinny istnieć. Jak pani nie wstyd przed Naszym Ojcem Świętym?" - mail o tej treści Dorota Wójcik, szefowa lubelskiej Fundacji Wolność od Religii, dostała wiosną 2013 r. Akurat po kolejnej akcji billboardowej. Nie zaskoczył jej specjalnie. Podobnych maili dostaje sporo.
Zmęczenie "religijną" rzeczywistością - tak odpowiada Wójcik na pytanie o powód, dla którego w 2011 r. wspólnie z Andrzejem Wójcikiem założyli fundację. Poznali się w Ruchu Palikota, z którym przed laty sympatyzowali. Od przeszło czterech lat organizacja walczy o ochronę praw mniejszości bezwyznaniowej. I jest jedną z najbardziej aktywnych organizacji o tym profilu w Polsce. Tylko na Facebooku wspiera ją przeszło 16,5 tys. osób.
"Nie zabijam, nie wierzę"
- W szpitalu wisiał krzyż. Codziennie na salę porodową, gdzie leżałam, przychodził ksiądz i pytał, czy ktoś chciałby się wyspowiadać. Irytowało mnie to. Naruszał moją prywatność nie tylko w zakresie światopoglądu. Już tylko to, że mogli do mnie wchodzić lekarze, pielęgniarki i właśnie ksiądz, było czymś niedopuszczalnym - mówi pani prezes.
Na pierwszą akcję, w 2012 r. - powieszenie billboardu w centrum Lublina - "Wolność od religii" chciała uzbierać trzy tysiące złotych. W kilka miesięcy z dobrowolnych składek zebrało się ponad... 80 tys. Dzięki tej kwocie fundatorzy umieścili ok. 50 plakatów w blisko 30 miastach Polski. Były na nich hasła "Nie zabijam, nie kradnę, nie wierzę" oraz "Nie wierzysz w Boga. Nie jesteś sam".
Dorota Wójcik: - Chcieliśmy pokazać, że ateiści są tutaj, w społeczeństwie. Nawiązaliśmy do moralności - ateiści są tak samo dobrzy, jak osoby wierzące. Przez długi czas w Polsce wiele osób nie przyznawało się do ateizmu. Obawiały się, że zostaną wrzucone do worka z napisem "ateista komunista" - tak, jak to było w poprzednim systemie.
Nie obyło się bez problemów. Pierwsza agencja reklamowa odmówiła wynajęcia powierzchni na plakaty. Podobnie zrobiły dwie kolejne. Powołały się na treści niezgodne z ideą firmy. - Poczuliśmy się dyskryminowani. Zastanawialiśmy się nad pozwaniem agencji. Prezes jednej z firm wyraził jednak ostatecznie zgodę na kampanię i plakaty pojawiły się w przestrzeni miejskiej - mówi Wójcik.
Trzysta maili rocznie
Akcja billboardowa spotkała się z dużym zainteresowaniem mediów w całej Polsce. Pisali o niej nawet dziennikarze z Hiszpanii, Niemiec czy Austrii. Przy okazji uaktywniły się środowiska przeciwne istnieniu fundacji. Tak było m.in. w Rzeszowie, gdzie jeden z senatorów proponował, by kościół odprawiał msze ekspiacyjne (odpokutowanie za winy, oczyszczenie) za osoby zaangażowane w akcję.
Wkrótce w centrum Rzeszowa zawisł baner z napisem "Wiara jest pierwsza. Stoplaityzacji.pl". Wiele osób w internecie deklarowało też modlitwę za szefową fundacji.
Kolejną akcję "Wolność od religii" przeprowadziła w całej Polsce przed dwoma laty. Na jeden z plakatów trafiła infografika z nożyczkami, które "rozdzielały" kościół od Sejmu. Obok było odniesienie do artykułu 25 i 53 konstytucji, mówiących m.in. o bezstronności władz w sprawach przekonań religijnych i światopoglądowych. - Nie chcemy żyć w kraju, w którym kościół decyduje o tym, jakie prawo mają stanowić posłowie. Denerwuje mnie kiedy np. Sejm podejmuje decyzję, biorąc pod uwagę głos episkopatu. Choćby w sprawie in vitro. To jest właśnie brak szacunku wobec wyborców, którzy głosowali na swoich posłów, a nie są wyznania katolickiego. Szanujmy prawo do swoich poglądów. Tak, jak państwo chce każdego uszczęśliwiać religią, tak samo mam prawo powiedzieć o świecie wyobrażonym, zawierającym moje przekonania - tłumaczy Wójcik.

Na co dzień fundacji pomaga kilku współpracowników i wolontariuszy, przy większych akcjach wspiera ją kilkadziesiąt osób z całej Polski.
Dorota Wójcik: - Średnio w roku odpowiadamy na trzysta maili z prośbą o interwencję czy radę. Piszemy pisma do ministerstw, angażujemy np. radców prawnych. To zajmuje nam mnóstwo czasu. Nie mamy wielkiego sztabu ludzi. Jesteśmy po prostu garstką społeczników, którzy nie mogli usiedzieć na miejscu, widząc, jak religia wpycha się w życie obywatela Polski i jak inni zapominają, że można być obywatelem Polski, nie będąc katolikiem.
"Zdrowaś Maryjo" po francusku
Ludzie zgłaszają się do fundacji z różnymi problemami. Kilka cytatów:
"Od dwóch tygodni moje dziecko regularnie nie ma planowych zajęć typu lekcje angielskiego, przyrody, WF-u, gdyż w zamian dzieci z klasy mają próby jasełek. Dzieje się tak w środku dnia szkolnego";
"Na lekcji religii katechetka poinformowała dzieci, że w piątek zamiast lekcji jadą do Kalwarii Wejherowskiej na różaniec. Następnego dnia w trakcie lekcji języka polskiego weszła do klasy przekonywać osoby niechodzące na religię, by również pojechały - kusząc lodami, na które rodzice mają dać pieniądze, placem zabaw oraz tym, że mogą stać z boku i tylko obserwować";
„Na wczorajszej mszy ksiądz ogłaszał, że biedni mogą się zgłaszać po żywność. Na miejscu ksiądz odmówił mi darów. Na moje pytanie dlaczego, stwierdził, że nie jestem » katolikiem i że są one tylko dla wyznawców wiary rzymskokatolickiej «”.
Wiele z podejmowanych przez "Wolność od religii" interwencji kończy się sukcesami. Tak jak ta dotycząca Parafiady w Zespole Szkół w Rzeszowie. Tematem przewodnim były sanktuaria maryjne. Na matematyce uczniowie liczyli odległość między świątyniami, na informatyce przygotowywali prezentacje, a na polskim pisali listy do papieża z podziękowaniem za sanktuaria. Były też lekcje językowe, gdzie uczono się "Zdrowaś Maryjo" np. po angielsku i francusku. Jednego dnia skrócono dwie pierwsze lekcje, potem dzieci poszły na mszę, po niej - uczestniczyły w turnieju o statuetkę św. Michała Archanioła.