Dodaj do ulubionych

moje SPOTKANIE z OJCEM SWIETYM

03.04.05, 14:11
Twarza w Twarz zetknalem sie z OJCEM SWIETYM pod Pomnikiem Pomordowanych
Stoczniowcow 12 czerwca 1987 roku.To nie byla "planowana-wizyta",czekalismy
cala noc,nad ranem zerwano ,z dachu bloku,/Doki1,w Gdansku/napis ,ktory sie
tam pojawil/zawieszony"przez neznanych sprawcow" i zerwany"przez nieznanych
sprawcow"/bylismy oddzieleni od OJCA SWIETEGO ogrodzeniem,na ogleglosc 3-4
m.od NIEGO.Na Placu byla niesamowita cisza............stalismy przy tym
ogrodzeniu i nie padlo zadne slowo,zaden okrzyk,w kierunku OJCA...,do dzisiaj
zaluje,ze to milczenie ,w tym miejscu tak przejmujace,miejscu,gdzie milczenie
JEST KRZYKIEM...,gdy przechodzil obok nas/mieszkancow bloku Doki1/nie podalem
przygotowanego wczesniej listu i nie POTRAFILEM?!...zawolac OJCZE!,TU
JESTESMY!!!,PODEJDZ DO NAS!!!...Widzialem tylko JEGO nieludzko zmeczona twarz
i te oczy,ktore bede pamietal do konca zycia!...Tak jak swietowanie w 1978
roku w kosciele "Gwiazdy Morza"w Sopocie/po JEGO wyborze na STOLICE
PIOTROWA/,tak jak TO ostatnie najmocniejsze ,ze wszystkich
DOSWIADCZENIE,POZEGNANIA Z DOCZESNYM ZYCIEM,ktore.......TEZ MOZE/i
JEST!!!/SWIETEM..................Ryszard Zbigniew Ostrowski Gdansk.
Obserwuj wątek
    • khala Tak mi wstyd 03.04.05, 14:28
      Przyznam szczerze, że ostatnimi czasy nie byłam blisko Boga. A kiedy byłam
      młodsza należałam do harcerstwa katolickiego i bardzo mocno wierzyłam...
      Ale zawsze Papież był dla mnie bardzo ważny. Tyle, że widziałam w nim nie
      duchownego ale po prostu pięknego człowieka. W piątek rano, informacja o
      tragicznym stanie Jana Pawła II była pierwszą, którą usłyszałam zaraz po
      obudzeniu, zaraz po włączeniu radia. I poczułam ból. Niesamowity i palący. Nie
      mogłam wysiedzieć na uczelni ani spać w nocy. Co chwila budziłam się by
      wysłuchać wiadomości.W sobotę na uczelni wszyscy nerwowo spoglądali na komórki.
      Po zajęciach biegiem do domu i skakanie z CNN na TVN 24. Z radiostacji na
      radiostację. I wreszcie usłyszałam Papież nie żyje. I ta straszna cisza w radiu.
      Znów przed odbiornik telewizyjny. Łzy, ,gorycz, żal i wstyd. Jako dzieciak dwa
      razy uczestniczyłam w pielgrzymce a teraz... Czuję, że Go zawiodłam, że Boga
      zawiodłam a Papież tak wierzył w młodzież. Nazywałam go swoim autorytetem a
      jednak nie potrafiłam być blisko Boga. Tak mi wstyd. Papież Jan Paweł II dokonał
      wielkich rzeczy. I teraz po śmierci też dokonuje rzeczy wielkiej. Czytam i
      słyszę jak wiele ludzi się nawraca. Dzisiaj w kościołach są tłumy. Będę żyć
      godnie i będę dobrym człowiekiem. Dziękuję Ci Ojcze Święty.
      • ryszard.ostrowski Re: Tak mi wstyd 03.04.05, 16:58
        "KHALA",gdybys zobaczyla JEGO OCZY...!!!,byloby CI "latwiej!"Mnie JEGO OCZY
        DZISIAJ!!!pozwalaja"spokojnie"patrzec,na moment kiedy ZNOWU JE ZOBACZE...!!!,a
        pod Pomnikiem tak pusto...........i cicho ,jak w tym pamietnym 1987 roku...R.O.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka