Gość: martta1988
IP: *.chello.pl
03.11.09, 12:39
Mam pewien problem. Mieszkamy z mężem u jego dziadków. Telefony stacjonarne, a
także nasza neostrada, obsługiwane były przez TP SA. W kwietniu/maju br. pod
naszą nieobecność babcia dała namówić się dialogowym domokrążcom na podpisanie
z nimi umowy, no i tym sposobem zmieniła nam operatora. Od tego czasu nie
działały ani telefony, ani internet. Po wysłuchaniu kilkudziesięciu minut
uspokajającej muzyczki dla żądnych krwi klientów dodzwoniłam się na infolinię
Dialogu - pani powiedziała, że "u niej wszystko jest w porządku, linia jest
aktywna", nie była łaskawa nawet odnotować gdzieś faktu, że klient się
skarżył. O zrywaniu umowy też niewiele wiedziała i odesłała mnie do
wrocławskiej centrali, podając adres pocztowy. Dała mi za to kolejny nr do
obdzwonienia - do technika tym razem. Druga pani (chyba technik) stwierdziła,
że może to być wina aparatu (nie była, bo podłączaliśmy 3 różne), a jeżeli o
internet chodzi, to na pewno wina TP SA. I właściwie w niczym mi nie pomogła.
Po jakimś czasie wróciła neostrada, więc możliwe, że to faktycznie nie z ich
winy. Problem w tym, że telefony dalej nie działały. Pierwszy rachunek
przyszedł, co jest ciekawe, w lipcu. Nie zapłaciliśmy go, bo nie będę płacić
za coś, czego nie było. Znowu zadzwoniłam na infolinię wysłuchać półgodzinnej
otumaniającej muzyczki. Dla odmiany teraz pan powiedział, że zablokowali nam
telefon z powodu niezapłaconych rachunków (cóż za strata-zablokowali nam nie
działający telefon..). I dopóki nie zapłacimy, nie można zrobić nic - ani
zerwać umowy, ani w ogóle nic. Pan w swej dobroci zaznaczył gdzieś wniesienie
skargi (ponoć). Potem długo, długo nic. W październiku, po prawie półrocznej
przerwie, telefony zaczęły działać. Co prawda babcia nigdzie nie zadzwoni, bo
przecież zablokowane, ale może odbierać ;)
Moje pytania są następujące: co mogę zrobić, czy w ogóle coś? Jeśli chciałabym
pisać reklamację do centrali, to jak to zrobić-w imieniu swoim? Męża? Babci?
Dziadka, bo na niego jest umowa? (dodam, że dziadek jest niepełnosprawny,
sparaliżowany, nie chodzi, a jeśli chodzi o pisanie, to niczego poza własnym
podpisem raczej nie napisze).
Czy można powołać się na jakąś etykę wykonywania zawodu - bo jak można
nachodzić w domu takiego właśnie człowieka, który od 9 lat nie rusza się z
łóżka i niewiele już rozumie, a tym bardziej, jeśli chodzi o nowinki
techniczne i aspekty prawne podpisywania umow?
Nie chodzi o te pieniądze, ale o sam fakt. Jak mam płacić, to chcę wiedzieć za co.