mateusz30092
21.03.06, 12:13
Witam
Przedstawie pokrótce moją sytuacje. Otóż w 2004 roku wzięłam pozyczke w
firmie prowident. W VI.2005 roku zmieniłam adres zamieszkania. Poinformowałam
o tym przedstawicielke, podając jej nowy adres. O tamtej pory nikt do nas po
raty nie przychodził. Czekałam na jakies pismo z ich strony, ale nic nie
dostałam.
Ostatnio zadzwonil do mnie pan z działu windykacji ww. firmy i grozi ze
przesyła sprawe do sadu.Ponoc pisma przesyłano na stare miejsce zamieszkania.
W zeszłym tygodniu 14-03 zadzwonil do mnie i poprosil o spłate zadłużenia.
Podał mi numer konta, na który miałam wpłacic pieniązki. Umówiłam sie z nim
na 17-03 ze wpłace całośc zadłuzenia. Niestety ale tego nie zrobiłam poniewaz
moj maz nie otrzymał wynagrodzenia za ostatni miesiac. Niestety nie mial
umowy o prace a pracodawca u którego pracowal zwolnil go z dnia na dzien.
Ten pan z działu windykacji skontaktował sie ze mna ponownie.Wyzwał mnie od
kłamców, byl bardzo niemiły i nie chcial ze mna rozmawiac. Poprosiłam go o
rozdzielenie tej kawoty na 6 rat, bo tyle bede mogła spłacac. Pan sie nie
zgodzil i twierdzi, ze sprawa idzie do sadu. Po dlugiej rozmowie rozlozyl mi
to na 3 raty, ale one i tak sa dla mnie za wysokie. Moj maz stracila prace,
wynajmujemy mieszkanie,mamy male 6-miesieczne dziecko i teraz niestety
utrzymujemy sie z jedenej pensji.
Czy ja moge w jakis sposób wyegzekwowac rozdzielenie tej kwoty zaległosci na
wiecej rat? Jakim paragrafem mogłabym sie "podeprzec" rozmawiajac z tym panem.
mariola