Gość: kaja
IP: *.com.pl
17.08.06, 09:47
Witam. Mam problem z reklamacja w pralni, tzn oddalam do prania suknie ślubna
a przy odbiorze okazało się ze sukienka została zniszczona.Przy oddawaniu
sukni do pralni pracownica szukała metki z przepisem prania lecz nie znalazła
ponieważ sukienka była szyta na miarę i nie wszyto metki. Jednak zapewniła ze
nie będzie problemu z praniem ponieważ w pralni piorą mnóstwo takich sukien.
Za pranie zapłaciłam z góry. Napisałam pismo z reklamacją jednak właściciel
nie chciał go wcale przyjąć twierdząc, że skoro nie było metki i zostawiłam
suknię do prania to zrobiłam to na własną odpowiedzialność. Taki zapis był
umieszczony na tablicy informacyjne w pralni, którego zresztą nie zauważyłam
wcześniej („Odzież pozbawiona znaczka „P” jest prana na odpowiedzialność
klienta”). Czy taki zapis wystarczy aby właściciela pralni zwolnić z
odpowiedzialności?. Czy jednak powinnam być wcześniej uprzedzona o ryzyku
zniszczenia sukni w inny sposób np na piśmie lub paragonie a podpisując się
pod takim zapisem przyjąć na siebie ryzyko zniszczenia sukni. Ponando
właściciel powoływał się na zapisy w regulaminie, które był mi przedstawiony
dopiero kiedy chciałam złożyć reklamację (zresztą regulamin został wyciągnięty
„z pod lady” a nie był wywieszony w widocznym miejscu) W efekcie sporu
właściciel który upierał się ze nie przyjmie pisma z reklamacją kazał mi je
wysłać pocztą na adres pralni (nie chcąc podać swojego nazwiska i danych
adresowych) uprzedzając że i tak nie odpisze na nie. Wysłałam reklamację
pocztą listem poleconym. Ile czasu ma teraz właściciel na odpowiedź i czy
wystarczy, że odbiór listu podpisze któryś z pracowników pralni. Czy
ewentualnie w dalszych sporach właściciel może tłumaczyć się że np list został
odebrany przez pracownika i nie przekazany w jego ręce albo co jeśli listu
nikt nie odbierze i wróci do nadawcy