bene_gesserit
05.03.10, 13:30
GW
donosi:
Kiedy funkcjonariusze Służby Celnej otworzyli część ładunkową
pojazdu wiozącego sześć ton łuskanych orzechów włoskich, z wnętrza
wydobył się potężny fetor zepsutych bakalii. Jak się okazało, miały
one trafić do jednej z form pod Rzeszowem, zajmującej się głównie
handlem hurtowym bakaliami, a także zaopatrującej w takowe zakłady
cukiernicze. (...)
Jak się okazało, termin przydatności do spożycia większości
przewożonych orzechów skończył się w kwietniu 2007r. Całość towaru
nosiła ślady stęchlizny. W dużej części orzechy były zapleśniałe.
Niektóre opakowania miały widoczne kokony owadów a w części z nich
były żywe larwy. Warunki w których były przewożone orzechy nie
spełniały żadnych norm.
Przesłuchany nabywca towaru oświadczył, że zakupił orzechy wiedząc
o fakcie, iż nie nadają się one do spożycia z rzekomym
przeznaczeniem na cele paszowe. Trudno jednak jest dać wiarę jego
zeznaniom uwzględniając, iż firma z okolic Rzeszowa do której
wieziono przeterminowane, zepsute orzechy zajmuje się głównie
handlem hurtowym bakaliami, a także zaopatruje w takowe zakłady
cukiernicze.
A teraz pomyślcie, co by bylo, gdyby celnicy byli mniej czujni.
I - czy ktos wie, o ktora firmę moze chodzić?