Wymyśliłam wątek, który jeżeli okaże się nieprzydatny to sobie umrze śmiercią naturalną.
Wymyśliłam go, bo co chwila pojawiają się wstki o pomysły jadłospisu....
W każdym bądź razie ja postanowiłam najdłużej jak się da w czasie do Wielkanocy przygotowywać obiady z tego co mamy w domu. Jak wspominałam w wątku marcowym ilość przeraziła mnie. Zapasy nie były celowe, na dwie nadchodzące wojny, i jakąś zarazę, jakiś tak samo wyszło... Więc teraz nie-samo musi zostać zużyte. Nie jest to też chęć pochwalenia się zapasami, o nie!!
No i M na pewno wypatrzy jakąś rewelacyjna promocje, po kilku dniach nie ma siły 😉
Jest nas dwoje dorosłych. M jest mięso, chleb i ziemniakozerny, do tego rosol, rosol, rosol. Ja uwielbiam zielsko, nabiał, jarzyny i owoce, raz na jakiś czas okraszone pizza, frytkami, a placki ziemniaczane czy wszelakie kluchy - mniam co za rozpusta
Mam nadzieję, że parę osób się przyłączy bądź skorzysta...
Ja zaś jestem na tyle stara i tyle razy byłam krytykowana, że... na swój sposób się uodporniłam. Ba! Dziecko na mojej kuchni wyrosło diridne i zdrowe

)