Dodaj do ulubionych

cholerne przedwiośnie w kuchni

20.03.04, 20:58
a właściwie moskiewska wiosna (oni tutaj maja kalendarzową wiosne juz od 1
marca). w sklepach niestety wszystko chemiczno-szklarniowe, bez smaku i
zapachu, a na targowisko gdzie azerowie sprzedają w miarę świeże (i potwornie
drogie) warzywa - strasznie daleko... :-((

tak sie chciałam pożalić, bo jak sobie przypomnę zeszłoroczne wakacje w
cieplejszych krajach to aż mi się serce ściska...
też tak źle znosicie przednówek i te wszystkie zielone bezsmakowce?
Obserwuj wątek
    • jottka zaraz, 20.03.04, 22:07
      a u braci rosjan kapustka czy ogórki kiszone niedostępne? :)

      natomiast tata koleżanki, pracując w moskwie pare lat, siał sobie koperek w
      doniczce bądź przed blokiem
      • aise ależ jottka:-) 21.03.04, 09:40
        kiszone dostepne ale mnie sie marzy świeże i pachnace a nie niby-swieże, ale
        plastikowe bez smaku i zapachu...:-(
        w sklepach można dostać wszystko chociaz trzeba przyznać, że wędliny maja
        koszmarne a na rosyjskich stołach wciąz kroluja kiszonki (i długo jeszcze będą
        krolowac, bo cała reszta o wiele za droga na rosyjska kieszeń).

        co z tego, że moge sobie pozwolic na codzienne kupowanie tzw. świeżych warzyw,
        kiedy jedzenie tego nie sprawia żadnej przyjemności (nie sądzę też, żeby
        przynosiło jakąs korzyść dla zdrowia:-))?
        chyba jednak przynajmniej raz na tydzień będę jeździc do tych azerów
        bazarowych...

        dodam jeszcze, że ponieważ jestem w ciązy to wszystkie zapachy, smaki (i ich
        brak) odczuwam znacznie silniej...
        chyba zrozumiesz moją frustrację...:-)
    • kwieta4 Re: cholerne przedwiośnie w kuchni 20.03.04, 23:57
      a propos 'warzywnych zapachow' , to wierzcie, albo nie, ale jak w zeszlym roku
      pierwszego dnia pobytu w Kraju wyszlam po zakupy na bazarek, to sie
      autentycznie poryczalam pod wrazeniem kompozycji koperkowo-cebulowo-pomidorowo-
      jakiejstam jeszcze. Mama byla zaskoczona, mowiac "nie zaadaptujesz sie TAM
      nigdy, juz to widze..." . po tylu latach w tym 'zachodnim luksusie'!! mamy tu
      przez calutki rok wszystko, ale nic nie pachnie!!!!!!!!!/nie mowiac o smaku:((
      nawet jak posialam koperek od Mamy - zero woni!, nie mowiac o rodzimej
      maciejce, pnacym groszku z Mamy ogrodu - wyobrazacie sobie?

      tylko w polskim sklepie zalatuje rodzima wedzonka, przyciagajac ludzi roznych
      nacji, bo to fajny zapach prawie dla kazdego / ja akurat nie przepadam/.
      jak widze na farmie stosy zieleniny, czy np. 'udane' pomidory, to pierwsze co
      robie - wacham je - nie jest to grzeczne i wyglada dosc podejrzanie:)), ale w
      ten sposob normuje apetyt na ulude. chociaz...dobrze, ze obok wrazliwsci na
      zapachy dostalam jeszcze 'w genetycznym spadku' lubosc do kolorow - tym sie
      czasami z koniecznosci musze ratowac.
      wczoraj pierwszy raz kupilam tu czarna rzepe/uwielbiam!/, ciekawa jestem jaki
      ma smak...
      • Gość: tomasz Re: cholerne przedwiośnie w kuchni IP: *.ipt.aol.com 21.03.04, 00:11
        zaraz sie "rozrycze"...
        kwieta4,
        nie zanm Cie jeszcze, a juz Ciebie lubie.
        • kwieta4 Re: do tomasza 21.03.04, 01:42
          :)))
      • aise no wlaśnie kwieta 21.03.04, 09:53
        ja w kwietniu jadę na jakiś czas do kraju (nie byłam od pól roku) i już
        zaczynaja mi się śnić bazarkowe warzywa...

        nie wspomne juz o twarożku wiejskim i mnóstwie innych rzeczy, których tutaj jak
        na lekarstwo. rosjanie nie maja żadnej kultury jedzenia, nawet w restauracjach
        królują mrożonki i kotlet po kijowsku. restauracji całe mnóstwo, ale dobrych
        restauracji - jak na lekarstwo (szczególnie kiedy już mieszkasz tutaj od
        jakiegos czasu i przeje ci sie kuchnia kaukaska). gruzini troche ratują moskwe
        w zakresie knajp a azerowie w kwestii owoców i warzyw...

        jadłospis przeciętnego rosjanina rzadko wychodzi (poniekąd zrozumiałe - to ze
        względów finansowych) poza tuszonke z makaronem, siomgę z ziemniakami (lokalną
        odmiane łososia oraz pielmeni.

        kiedy przed świętami chcialam zrobic pieczony schab ze śliwką nie znalazłam
        schabu w żadnym dużym sklepie tylko musialam ZAMÓWIĆ "na za dwa dni" w małym
        sklepiku miesnym. po prostu nie ma zbytu, a prawa rynku - jak wiadomo - są
        brutalne...

        ech...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka