05.04.04, 14:58
No i proszę - jak zawsze, na fali inego wątku zaczynam kolejną dyskusję tym
razem o składach niepotrzebnego sprzętu.
Na nasze cmentarzysko odprowadziliśmy:
- sokowirówkę na korbkę - pomysł radzieckiego, solidnie pijanego inżynera
- tarkę na korbkę (tym razem made in Poland, ale widać wpływy radzieckie) z
wymiennymi tarczami
- genialne cóś mające służyć jako wirówka do sałaty (na korbkę, rzecz
jasna :))) i maszynka do siekania jarzyn. Samemu można się sieknąć
- Tarka do migdałów i orzechów. Ten, co TO wymyślił, to pewnie był od dziecka
nieco inny.

A co Wy odkładacie do najczarniejszego kąta?
Obserwuj wątek
    • marghot Re: Lamusy 05.04.04, 15:07
      u moich rodziców zawsze pechowe były prodiże ;) każdy przypalał i to w tym
      samym miejscu - nad "gniazdkiem" w wieczku w/w sprzętu.
      raczej nie sprzęty wspominam z łezką w oku, a niektóre potrawy i wyroby np. sok
      a'la pomarańczowy z marchwi i jednej pomarańczy na kilka litrów ;)
      • brunosch Re: Lamusy 05.04.04, 15:27
        Prodiże bardzo szybko się psuły i to beznadziejnie - spalała sie grzałka w
        pokrywie, albo tak jak pisałas - okolice wtyczki.
        Ale pytając o śmierć cywilną urządzeń miałem na myśli Sprzęt Kupiony w
        Przekonaniu, Że Właśnie Tego Nam w Życiu Potrzeba. Różne ustrojstwa, które po
        pierwszym (no góra trzecim) użyciu lądowały w piwnicy, bo:
        - chcemy żyć, a korzystanie z tych wynalazków grozi śmiercią lub kalectwem
        - więcej wkłada się wysiłku w uruchomienie tego, niż wynosi efekt zmagań
        - po kilku minutach używania człowiek (nawet tak kulturalny jak ja) wpada w
        ślepą furię
        - bo nie działają jak powinny i trzeba potem i tak poprawić
        - bo mnóstwo czasu zabiera rozkładanie i mycie.
        - bo są niefunkcjonalne.
        - bo wymyślił je jakiś idiota w ramach czynu partyjnego na 22 lipca, a nie
        ktoś, kto miałby to wziąć do ręki.

        Ale się wyzłośliwiłem...
      • hania55 Re: Lamusy 05.04.04, 15:30
        Garnki z IKEI, z najtańszej na ówczesne czasy serii, z wyprzedaży - cienkie
        denka, ruszające się rączki, patelnia nagrzewająca się w jednych partiach
        bardziej w innych mniej, z sobie wiadomych powodów. Powędrowało wszystko w
        wielkiej, plastikowej siacie na śmietnik. A mojej mamie pomagałam parę lat temu
        wywalić wielką sokowirówkę z epoki zamierzchłego Gierka - ważyło to z 10 kg, a
        robienie soku z marchwi w tym ustrojstwie pewnie było niewiele mniej
        skomplikowane od wyprodukowania rakiety Sojuz. Sokowirówka miewała również
        swoje humory i np. potrafiła wypluć sok z innego otworu niż by się tego
        człowiek zapatrzony w instrukcję obsługi spodziewał. Ech....
        Ze sprzętów nie-kuchennych - hamerykańska suszarka do włosów z europejską
        końcówką do gniazdka, którą kiedyś wywaliłam korki w całej kamienicy we
        Włoszech :-)
      • Gość: Pichciarz Re: Lamusy IP: *.proxy.aol.com 06.04.04, 01:38
        A, bo to ten nieszczęsny wiek xx/xxi! XIX miał takie nad gazem i o ile pamiętam
        żadne wtyczki się nie przepalały. Ani ciasta.
        I nie, XIX wieku nie pamiętam, miałem jedynie taki prodiż.
    • speni Re: Lamusy 05.04.04, 15:41
      Dałam się skusić na sprzedaż wysyłkową. RocketChef !!!!!!!!! Już mnie ciarki
      przechodzą. To taki rakietowy szef kuchni, który za pomoca twoich rąk sieka,
      uciera, kroi na plasterki, ubija i takie inne pierdy (jak o nim myślę to mnie
      na wulgaryzmy bierze). Ludzie żeby to cokolwiek zadziałało jak w TV to
      musiałabym mieć w bicepsie conajmniej 50cm. Szkoda gadać, nawet bym sie nie
      pokusiła, żeby to komus dać w prezencie. A dałam za to gó... 300.
      Aaaaaaaaaaaaaaaa pomocy, gryzę klawiaturę ze złości...
      • Gość: wini3 Re: Lamusy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.04, 20:13
        Ja jestem kolekcjonerka. Niedługo mogłabym otworzyć muzeum PRL i RWPG gdyby nie
        bezlitosne działania męża i syna. Z rozpaczą myślę o wyrzuconym 25 lat temu
        kombajnie ręcznym - wszystko tym dziełem NRD robiło się. Nie wspomnę już o
        Frani - jak ją demolowali, obcinali kable, wtyczki i wyrzucili.
        Ale co nieco zachomikowałam - np maszynkę do robienia lodów / CCCR/- raz
        użytą. - mikser NRD - sprawny , działający . Dobrowolnie wyrzuciłam sitko do
        robienia sałatki ale kupię nowe, części do miksera zelmerowskiego którego nie
        mam z 10 lat od czasu do czasu daję znajomym, które jeszcze się nim posługują ,
        niestety już i one przeszły na nowocześniejszy sprzęt. Urządzenia do robienia
        pierogów, do pieczenia ciasteczek - orzeszków. Do pieczenia wafli. Wszystko
        czeka na miejsce w muzeum, nie mówiąc o sprzęcie grającym - antenach itp.
        Wielka skarbnica minionego czasu. I przykro myśleć jak to potraktują
        spadkobiercy.
        • Gość: Agusia Ach te orzeszki... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.04.04, 00:02
          Serio, masz taką maszynkę do robienia orzeszków? Ja taką chcę!!!!!!!!
          • Gość: wini3 Re: Ach te orzeszki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.04, 09:00
            Gdybym nie była zbieraczką podarowałabym Ci - ale wiesz w każdej chwili może mi
            być niezbędna/ chociaż nie sądzę/
            Ale jak tak pragniesz to penetruj starzyzny, rynki gdzie sprzedają ostatnie
            ruskie ustrojstwa. Myślę że nie wszyscy mają lamusy i pozbywają się. Jak
            zobaczę dam namiar.
    • Gość: kluba1 Re: Lamusy IP: *.we.client2.attbi.com 05.04.04, 20:27
      ta wirowke do salaty moze jednak warto przemyslec. Dobrze jest jednak
      salate "wysuszyc" przed polaniem dressing'iem a poza tym ta wirowka jest
      bardzo dobra do przygotowywania szpinaku do smazenia - mokry piekielnie
      pryska !!
      Pozbylam sie natomiast wielkiego robota kuchennego , z mnostwem tarcz , nozy ,
      mieszadel ale glownie dla tego, ze o wiele mniej gotuje obecnie. sokowirowka
      jeszcze "straszy' na polce - moze ja komus sprezentyje ?? :-(
    • Gość: Pichciarz Re: Brunosch: IP: *.proxy.aol.com 06.04.04, 01:34
      Czy masz na myśli "salad spiner"? Świetna rzecz, nie znoszę sałaty i innych
      lisciastych przesiąkniętych wodą jak po ulewie. Muszę odwirować.

      www.storeshop.com/salad_spinner_and_bowl.html
      • brunosch wirówka 06.04.04, 09:50
        Wróciłem do metody konwencjonalnej "sałata między nami" - sałatę w lnianą
        ścierkę i ruchem wirowo-obrotowym macham aż roślinka będzie całkowicie sucha.
        Do wirówki mieści się kilka listków i odsączanie trwa wiele dłużej niż
        wirowanie tradycyjnie.
    • Gość: sałata Re: Lamusy IP: 213.17.230.* 06.04.04, 10:38
      To urządzenie do sałaty bym przemyślała. Dla mnie jest praktyczne. Natomiast
      jeszcze mam prodiż i chęci na wywalenie tegoż - jest tu wątek prodiżowy jeszcze
      dość świeży.
      Nacięłam się kiedyś na urządzenie do siekania cebuli i była to całkowita
      porażka. Już dawno wyrzuciłam.
    • Gość: Liska Re: Lamusy IP: 81.210.125.* 06.04.04, 12:57
      Krajalnica do jajek. Jedno z najgłupszych urządzeń świata. Na szczęście mała,
      więc ból po wywaleniu tego nieduży.
      A tęsknię za młynkiem, w którym mogłabym mielić świeżo kupioną kawę. Na fali
      próżniowo pakowanej kawy mielonej, pozbyłam się go z zadowoleniem, a teraz by
      mi się przydał.
      A co do niepotrzebnego sprzętu kuchennego wieku XXI - proponuję przyjrzeć się
      bliżej ofercie firmy WMF, którą, tak na marginesie, bardzo lubię, bo wypuściła
      wiele fajnych rzeczy, ale obok tych fajnych, jest cała masa dziwolągów pt. nóż
      do arbuza, pędzelek do lukru, pędzelek do czekolady, łyżeczka do melona,
      łyżeczka do jabłka...
      • Gość: wini3 Re: Lamusy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.04, 22:40
        Ależ Lisko te wszystkie łyżeczki w domu są niezbędne! Pędzelek niezastąpiony,
        odsączarka do sałaty mieści całą główkę sałaty i wychodzi z niej swieżutka
        niepognieciona. Dobrze, że byłam przezorna i mam młynki do kawy, makutrę, to do
        cebuli, prodiż i to do jajek oraz szatkowniczki -
        • Gość: Liska Re: Lamusy IP: 81.210.125.* 06.04.04, 23:33
          Ale gdzie to wszystko trzymać...
          :-)
    • Gość: chochla Re: Lamusy IP: *.chello.pl 07.04.04, 00:37
      w 1981 roku kupiłam wieloczynnościowy robot Bartek, srebrzysto/pomarańczowe
      cudo rodzimej produkcji. To była okazja [ bo brakowało jakiejś miski i klucza
      do odkręcenia miksera} trafiona na wakacjach w pewnym geesie. W sklepach wtedy
      nic nie było. Wziełam bez zastanowienia i NIGDY go nie użyłam. Tkwi w piwnicy,
      nie mam serca go wyrzucić, przecież jest nowiutki i taki pożyteczny...chyba.
      No, a poza tym, to trofeów się nie wyrzuca.
      • Gość: Pichciarz Re: Lamusy IP: *.proxy.aol.com 07.04.04, 01:04
        No ale jest chyba w Warszawie Muzeum Duperelków z Tamtej Epoki...
        • brunosch Re: Lamusy 07.04.04, 10:04
          Nie ma, ale trzeba takie by założyć.
      • kathy38 Re: Lamusy 07.04.04, 10:29
        Gość portalu: chochla napisał(a):

        > w 1981 roku kupiłam wieloczynnościowy robot Bartek, srebrzysto/pomarańczowe
        > cudo rodzimej produkcji.

        Bartek to był świetny robot, ja swój używałam długo i z zadowoleniem.
        • kwieta4 Re: sklep rzeczy zbednych 11.04.04, 11:20
          a ja tu na kazdym rogu widze sklep z rzeczami, ktorych sie ludzie pozbyli - np.
          czesto jest to wlasnie sprzet kuchenny. czasem jeszcze oryginalnie zapakowany -
          pewnie jakies nietrafione 'praktyczne' prezenty swiateczne lub urodzinowe.
          ludzie pozbywaja sie tego bez skrupulow. gorzej maja ci, co lubia korzystac z
          okazji i kupowac takie rzeczy, bo sa odstepowane doslownie za grosze. latwo
          mozna zawalic mieszkanie takim 'dobrem z odzysku':)
          mysle, ze nikt nie pozbywa sie prawie nowego sprzetu bez powodu. to musial byc
          naprawde straszny bubel. tak tez postrzegam np. sprzet kuchenny reklamowany w
          TV. zupelnie nie mam do niego zaufania.

          uzywam wciaz paru maszyn z czasow PRL-u, ktore emigrowaly ze mna z Kraju.
          bardzo solidna maszynka do miesa, swietna maszyna do szycia, ciezki malakser.
          mam nawet ciagle dzialajacy mikserek, ktory dostalismy na prezent slubny 30 lat
          temu!! zlozylo sie na niego wtedy pare osob:))). trzymam go ze wzgledu na maly
          mlynek, ktory pieknie miele ziarna:)). ale mam i pare rzeczy, ktorych jeszcze
          nie rozpakowalam - np. dziesiatki foremek do ciastek (ostatnio odnalazlam te na
          kruche rurki), kiedys tak modne 'orzeszki', maluskie babeczki itp. moze kiedys
          pobawie sie nimi z wnukami:))).
          z bubli - staroci pamietam fatalna maszynke do jarzyn, przyczepiana na
          przyssawke, ktora sie odsysala zaraz po zetknieciu z blatem stolu:)). a moja
          stara sokowirowka po trzech marchewkach zaczynala sie niebezpiecznie trzasc
          z 'przeladowania'.
          mam szuflade z malymi narzedziami 'pomocniczymi', ktore uzywam moze raz w roku
          i wtedy jestem b.szczesliwa, ze je wciaz znajduje w tej szufladzie np. skrobak
          do ryb, noze do dekoracyjnego nacinania roznych warzyw itp. ostatnio odkrylam
          wiekowe 'koziolki' pod sztucce, eleganckie, ale juz nawet nie pamietam kiedy je
          uzywalam:))
          • Gość: wini3 Re: sklep rzeczy zbednych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.04, 08:19
            Odetchnęłam , bo myślałam że jestem ostatnią zbieraczką na tym forum. Zdaje się
            że ominęły Cię zakupy na targu od ruskich. To było eldorado! A jak działa nasz
            sprzęt w nowym świecie? Jak sobie radzisz z napięciem i wtyczkami?
            • kwieta4 Re: nasz sprzet za Oceanem 14.04.04, 03:01
              dziala fenomenalnie!! to porzadne, cholernie ciezkie maszyny w porownaniu z
              tymi, ktore kupilam tutaj i ktore - jesli przestaja dzialac(dosc szybko) - nikt
              tego nie reperuje, tylko kupuje sie nowe, bo wcale nie sa drogie wiec, kto by
              sie z nimi nosil po jakichs domokraznych fachowcach:))
              serio, chcialabym, zeby moje polskie kombajny nigdy sie nie zbuntowaly, bo tu
              nawet podobnych nie dostane. solidna robota, bez porownania lepsze od
              wszystkiego co tu kupilam, a mam przeciez dobre marki.

              pradem zajal sie moj maz, wiem tylko, ze do maszyny do szycia mam skrzyneczke
              przetwarzajaca, ktora zrobil nam w Kraju znajomy(ciagle dziala!!taka jakosc:)),
              a w kuchni podlaczona jestem:)) do tylu kuchenki elektrycznej, wystaje wiec
              tylko 'nasz' kontakt, w ktory wygodnie wsadzam 'nasze' wtyczki. wszystko
              zorganizowal mi moj maz, bo taki u nas podzial obowiazkow w kuchni:). zreszta
              po to tyle lat uczyl sie na PW, zeby sobie z tym dac rade:))
              • Gość: wini3 Re: nasz sprzet za Oceanem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.04, 09:04
                Nawet Kwieto nie wiesz jak masz zdolnego męża. A swoją drogą wyobrażam sobie
                nadwagę i te Wasze bagaże , bo Batory to już chyba nie pływał? Jak to
                ciągnęłaś?
    • Gość: Grażyna Re: Lamusy IP: *.nsm.pl 13.04.04, 21:49
      Zdecydowanie odstawię kombiwar.Jeszcze nic nie udało mi sie w nim przyrządzić.
      Myślę,że nadaje sie tylko do zapiekanek,ale ja ich nie jem.
    • wydra10 Re: Lamusy 13.04.04, 23:33
      Mam bardzo głęboką szafkę pod schodami i w "tylnych rzędach" stoją sobie różne,
      bardzo potrzebne rzeczy. Nie o wszystkich pamiętam, ale na pewno jest tam
      wielki, kilkulitrowy chiński termos, który nabyłam dawno temu za grosze. Nigdu
      oczywiście nie był używany, ale miałam wtedy pomysł, że mogę zrobić np.dużo
      chłodnika i zabrać w tym na garden party. Jest plastykowy zaparzacz do kawy -
      coś takiego, do czego wkłada się papierowy filtr, wsypuje kawę, nasadza na
      jakieś nczynie i leje wrzątek z czajnika. (Prezent od teściowej, która
      wiedziała, że mamy ekspres). Ręczny siekacz do cebuli, użyty może z raz
      (nierówno siekał i płakałam jak bóbr). Ręczna maszynka Moulinex do siekania
      szczypiorku - próbowałam, ale nie potrafię. Elektryczna frytownica - dawniej
      używałam, ale od kilku lat liczę kalorie, więc stoi.
      Urządzenie do krojenia jajek chyba też jest. Natomiast ostatnio wyrzuciłam
      prodiż i teraz mam wyrzuty sumienia pt. "a gdyby tak nastała wojna i nie było
      gazu a prąd tak, to jakie to byłoby przydatne!"
      Natomiast z bardzo użytecznych zabaweczek mam obcinacz do czubków jajek na
      miękko. I zawsze go używamy. Nie pamiętam tylko, który koniec się odcina, a
      bylo to uregulowane jakimś edyktem króla Anglii.
      pzdr
      W

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka