Dodaj do ulubionych

Pytanie o nalewkę "DZBANUSZEK"

07.06.04, 07:49
Właśnie zaczyna się sezon truskawek, więc chciałabym spróbować z tą
dzbanuszkową nalewką :)
Nasuwają mi się jednak pytania:
Czy to co jest (a raczej będzie)w słoju powinnam mieszać?
Czy owoce powinny być pokrojone/rozgniecione, czy raczej w całości?
No i ostatnie pytanie, czy słój powinien być otwarty, przykryty, czy może
szczelnie zakręcony - żeby rum nie wyparował?
Pozdrawiam i z góry dziękuję doświadczonym Dzbanuszkowiczom :)
Dagmara

Jeszcze się taaam żagiel bieli...
Obserwuj wątek
    • brunosch Re: Pytanie o nalewkę "DZBANUSZEK" 07.06.04, 10:46
      Jaki rum? Bo jak czytałem, to sądziłem, że chodzi o nalewkę z sezonowych
      owoców, ale u mnie w domu zalewa się ją spirytusem, a potem wódką.
      1. mieszać trudno, ale zawsze można potrząsnąć (o ile pojemnik jest na tyle
      lekki)
      2. To zależy od konsystencji owoców - małe, miękkie (truskawki, porzeczki,
      maliny) wrzucamy w całości - inne śliwki, przekrawamy na pół. Wiśnie lepiej
      wydrylować, bo daja gorzki posmak
      3. Słój zakręć, ale nic na siłę - tak normalnie, żeby owocówki ;) się nie
      schlały.
      • qubraq Re: Pytanie o nalewkę "DZBANUSZEK" 14.06.04, 21:26
        brunosch napisał:

        >... Wiśnie lepiej wydrylować, bo dają gorzki posmak
        > 3. Słój zakręć, ale nic na siłę - tak normalnie, żeby owocówki ;) się nie
        > schlały.

        Spróbuj wiśnie potrzymać z pestkami do 5 tygodni, zlać akohol a wiśnie nasypać
        cukrem, potrzymać jeszcze z 10 dni, zlac tak otrzymany syrop z resztkami
        alkoholu i połączyć go z tym pierwszym spod wisien, stosownie do oczekiwanej
        słodkości (przeważnie wystarczy pół kg cukru na 1 kg wisien w słoju). Potem
        wiśnie precz bo zaczyna się wzmożona emisja kwasu cyjanowodorowego.
        Zapewne znasz hasło "Pestkówka". Teraz zaczynają się kombinacje z esencją
        waniliowo-cynamonowo-goździkową, dużo wcześniej przygotowaną do doprawiania
        wszystkich domowych nalewek, ale to już inna opowieść...
        Andrzej
      • qubraq Re: Pytanie o nalewkę "DZBANUSZEK" 14.06.04, 21:28
        Jeszcze raz ja.
        Przepraszam, skąd się wzięła nazwa "Dzbanuszek"?
        A.
        • tropiciel_blednego_aha Re: Pytanie o nalewkę "DZBANUSZEK" 15.06.04, 12:52
          ej no podajcie ten przepis w calosci... plzz spodobalo mi sie, ale nigdy nie slyszalem o zadnym "dzbanuszku". Jak rozumiem zalewa sie rumem owoce najpierw truskawki a potem po kolei inne tak? a proporcje? Czy to sie odsaza pozniej? Jakies ziolowe dodatki, przyprawy?
          • brunosch Re: Pytanie o nalewkę "DZBANUSZEK" 15.06.04, 12:59
            To taka całoroczna nalewka owocowa. Bierzesz słój (ale nie gąsior, tylko taki
            normalny), ale za to duży.
            I w miarę pokazywania sie kolejnych owoców wsypujesz je i zalewasz alkoholem.
            Swoiste mistrzostwo w tej dziedzinie osiągnął mój wuj, który robił tak:
            - pierwsza warstwa - 1 kg owoców, szklanka cukru + 0,5 l spirytusu.
            Każda następna warstwa zalewana wódką.
            Jesienią i zimą wyjadało się owoce (np do deserów, albo i bez nich), a wódencję
            piło z ukontentowaniem.

            Sądzę, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby zalewać tym, co akurat jest pod
            ręką - rumem, winiakiem etc.
            • qubraq Re: Pytanie o nalewkę "DZBANUSZEK" 15.06.04, 13:19
              brunosch napisał:

              > To taka całoroczna nalewka owocowa.

              Przepraszam, długo pisalem, rozmarzyłem się i nie widzialem Twojego wpisu, A.
            • tropiciel_blednego_aha Re: Pytanie o nalewkę "DZBANUSZEK" 20.06.04, 11:56
              brunosch napisał:

              > To taka całoroczna nalewka owocowa. Bierzesz słój (ale nie gąsior, tylko taki
              > normalny), ale za to duży.
              > I w miarę pokazywania sie kolejnych owoców wsypujesz je i zalewasz alkoholem.
              > Swoiste mistrzostwo w tej dziedzinie osiągnął mój wuj, który robił tak:
              > - pierwsza warstwa - 1 kg owoców, szklanka cukru + 0,5 l spirytusu.
              > Każda następna warstwa zalewana wódką.
              > Jesienią i zimą wyjadało się owoce (np do deserów, albo i bez nich), a wódencję
              >
              > piło z ukontentowaniem.
              >
              > Sądzę, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby zalewać tym, co akurat jest pod
              > ręką - rumem, winiakiem etc.


              brunosch i po kilogramie dodawac tych owocow? to jak duzy musi byc ten sloj??
              • tropiciel_blednego_aha Re: Pytanie o nalewkę "DZBANUSZEK" 21.06.04, 15:24
                tropiciel_blednego_aha napisał:

                > brunosch napisał:
                >
                > > To taka całoroczna nalewka owocowa. Bierzesz słój (ale nie gąsior, tylko t
                > aki
                > > normalny), ale za to duży.
                > > I w miarę pokazywania sie kolejnych owoców wsypujesz je i zalewasz alkohol
                > em.
                > > Swoiste mistrzostwo w tej dziedzinie osiągnął mój wuj, który robił tak:
                > > - pierwsza warstwa - 1 kg owoców, szklanka cukru + 0,5 l spirytusu.
                > > Każda następna warstwa zalewana wódką.
                > > Jesienią i zimą wyjadało się owoce (np do deserów, albo i bez nich), a wód
                > encję
                > >
                > > piło z ukontentowaniem.
                > >
                > > Sądzę, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby zalewać tym, co akurat jest po
                > d
                > > ręką - rumem, winiakiem etc.
                >
                >
                > brunosch i po kilogramie dodawac tych owocow? to jak duzy musi byc ten sloj??
                >

                ej, no napiszczie, zanim sie truskawice skoncza chociaz;-D
                • brunosch słój 21.06.04, 15:36
                  Słój ma być ogromny - jakieś 3-5 l jak nic - są takie na rynku. Ale się nie
                  martw, owoce nasączone wódką lubią "klapnąć" więc nic Ci górą nie będzie
                  wyłazić ;)
                  A dodawaj jak lubisz - ja stawiam wiśnie nad malinami, więc tych ostatnich
                  malutko.
                  Dla jasności - ratafia NIE MA jednobrzmiącego przepisu - każdy jest mistrzem
                  własnego słoja. Można potem w czasie zbiorczej degustacji porównywać a nawet
                  wyznaczać nagrody.
                  • qubraq Re: słój 21.06.04, 22:28
                    brunosch napisał:

                    > Słój ma być ogromny - jakieś 3-5 l jak nic - są takie na rynku.
                    Albo i więcej, czasem można na bazarach trafić takie 10 litrowe. Tak jest!
                    Ratafia to indywidualne mistrzostwa i na ogół wychodzi coś fajnego a zabawa
                    jest super kiedy późną jesienią wrzuca się zmrożone pierwszymi przymrozkami
                    jagody tarniny i trochę szypki czyli dzikiej róży! Eh!
                    A.
                    • brunosch Re: słój 22.06.04, 08:11
                      qubraq napisał:

                      > zabawa
                      > jest super kiedy późną jesienią wrzuca się zmrożone pierwszymi przymrozkami
                      > jagody tarniny i trochę szypki czyli dzikiej róży! Eh!

                      W dodatku samo zdrowie i witamina C!
                    • tropiciel_blednego_aha Re: słój 22.06.04, 19:13
                      qubraq napisał:

                      > brunosch napisał:
                      >
                      > > Słój ma być ogromny - jakieś 3-5 l jak nic - są takie na rynku.
                      > Albo i więcej, czasem można na bazarach trafić takie 10 litrowe. Tak jest!
                      > Ratafia to indywidualne mistrzostwa i na ogół wychodzi coś fajnego a zabawa
                      > jest super kiedy późną jesienią wrzuca się zmrożone pierwszymi przymrozkami
                      > jagody tarniny i trochę szypki czyli dzikiej róży! Eh!
                      > A.

                      hmm i na tak wielki sloj tylko liter rumu lub spirytu?;-> sorka ze tak draze ale nie chce kasski zmarnowac...
                      • brunosch Nie! 23.06.04, 09:06
                        Za każdym razem jak sypiesz owoce to dolewasz wódencji, żeby je przykryło :)))
      • saiss Re: Pytanie o nalewkę "DZBANUSZEK" 15.06.04, 20:00
        brunosch napisał:


        > 3. Słój zakręć, ale nic na siłę - tak normalnie, żeby owocówki ;) się nie
        > schlały.

        Pytanie: jaki słój? Jak duży ma być itepe...
        Pozdrawiam!
    • Gość: charlotte Re: Pytanie o nalewkę "DZBANUSZEK" IP: 62.29.137.* 07.06.04, 12:37
      Ja zalewałam też taką nalewkę też częściowo rumem i wyszła bardzo dobra. Małe
      owoce w całośc, morele - połówki. Na końcu (w październiku czy listopadzie)
      dałam kulki wydrążone z melona.
    • dagg Re: Pytanie o nalewkę "DZBANUSZEK" 07.06.04, 22:07
      Dzięki za cenne podpowiedzi :)
      Co do spirytusu, to podobno, gdy się go dodaje na początku owoce za bardzo się
      ścinają?
      A czy już nastawiliście swoje nalewki?

      Dagmara

      Jeszcze się taaam żagiel bieli...
    • Gość: Pichciarz Re: Pytanie o nalewkę "DZBANUSZEK" IP: *.proxy.aol.com 07.06.04, 22:14
      Czy aby nie chodzi tu o to co się zowie SANGIA? Może być i z rumem.
      wine.about.com/library/types/bl_sangria.htm
      • emka_1 Re: Pytanie o nalewkę "DZBANUSZEK" 07.06.04, 22:19
        nie, sangrię robi się na bazie wina, a nalewka "dzbanuszek" to inaczej beczka rumu.
        owoce sezonowe po kolei(zgodnie z terminem dojrzewania) wkładane do tego samego
        naczynia i zalane ciemnym rumem.
    • Gość: figa Re: Pytanie o nalewkę "DZBANUSZEK" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.04, 23:41
      Warto wiedziec , ze :
      Nazwa likierow owocowych typu RATAFIE( sporzadzanych z roznych owocow
      dodawanych do gasiorka w miare ich dojrzewania to tylko jeden , ale nie jedyny
      gatunek tego trunku
      Nazwa wywodzi sie od kreolsko-francuskiego toastu z XVII w wznoszonego przed
      zawarciem umowy
    • qubraq Re: Pytanie o nalewkę "DZBANUSZEK" 15.06.04, 13:16
      Czy to ma być tak zwana całoroczna ratafia? Obok nas na Pomorze przyjechali
      tzw. "ludzie zza Buga" i u nich właśnie stał w stołowym (do którego sie prawie
      w ogóle nie wchodziło!) wielki gąsior z okowitą do którego gospodyni wrzucała
      co i raz jakieś owoce z sadu. Tam było wszystko a na końcu przychodziła już
      późna jesienią po pierwszych przymrozkach dzika róża i tarnina. Stało to do
      wiosny. Pyszne było. W 1954 roku, jak byłem w 10 klasie pozwolono mi trochę
      spróbować. Dziś już smaku nie pamiętam ale zapmiętałem ten zapach, zapach
      wiosennego sadu i ogrodu, zapach leniwego lata i brzęczących pszczół,
      macierzanki maciejki lawendy i wrotycza...
      Andrzej
      • brunosch okowita 15.06.04, 13:53
        ta nalewka całkiem dobra jest na księżycówce. Właśnie lekki jej aromat ;)
        kojarzy mi się z ratafia z głębi lat '80, gdy przecież nikt żywy nie
        zmarnowałby pół kartkowego litra na owocowe fanaberie :D
        • qubraq Re: okowita 15.06.04, 14:06
          brunosch napisał:

          > ta nalewka całkiem dobra jest na księżycówce.

          Tak jest! Mysmy robili okowitę z berbeluchy! Ja do dzisiaj latam po Mazowszu i
          od znajomych gospodarzy "kolekcjonuję" różne okowity i berbeluchy w tych
          właśnie celach!!! Czasem nawet myślę czy oni nie kupują tego gówna na stadionie!
          Andrzej
          • brunosch Re: okowita 15.06.04, 14:11
            nie sądzę - smak samogonu jest nie do sfałszowania, a w dodatku wytworzenie
            butelki księżycówki wychodzi taniej, od najtańszej dostawy ze stadionu czy
            innych targowisk. Pewnie pędzą sobie szczęśliwi, że łamią państwowy monopol :D
      • Gość: Pichciarz Re: Pytanie o nalewkę "DZBANUSZEK" IP: *.proxy.aol.com 15.06.04, 22:01
        Tak, moja matka taką kilkakrotnie robiła. Był to słodki likier z cukrem i
        spirytusem. Owoce od wczesnej wiosny do późnej jesieni. Mam gdzieś jej przepis.
    • dagg Re: Pytanie o nalewkę "DZBANUSZEK" 15.06.04, 22:03
      Znowu mam pytanie:)
      Czy kolejna porcję owoców mam najpierw zasypać cukrem, a potem jak pusci sok
      wlać do słoja, czy poprostu sypać od razu ?
      No i czy czereśnie trzeba drylować?
      Pozdrawiam!!!

      Dagmara

      Jeszcze się taaam żagiel bieli...
      • brunosch Re: Pytanie o nalewkę "DZBANUSZEK" 16.06.04, 08:16
        Cukier tylko raz, na początku - nie rób sobie problemów co najpierw - cukier
        czy owoc - wal, jak leci to nie apteka - nikogo nie strujesz. Czereśnie,
        brzoskwinie, wiśnie lepiej drylować - patrz wcześniejszy wpis o wydzielaniu się
        cyjanowodoru. Brzmi strasznie, ale poza tym pestki dają taką "drewnianą"
        gorycz. Lepiej pestki wydłubać.
      • qubraq Re: Pytanie o nalewkę "DZBANUSZEK" 16.06.04, 14:52
        dagg napisała:

        > ...Czy kolejna porcję owoców mam najpierw zasypać cukrem, a potem jak pusci
        > sok wlać do słoja, czy poprostu sypać od razu ?
        > No i czy czereśnie trzeba drylować?

        Z tego powodu o którym pisałem wyżej MUSISZ od razu wydrylować pestki wisien,
        czereśni "trześniowych" i śliwek węgierek. Inne chyba nie szkodzą tzn.
        brzoskwinie, morelki, pigwowce, winogrona. Mimo, ze pestkówka nie smakuje
        Brunoszowi to namawiam Cię, Dagmaro, na zrobienie pestkówki w litrowym np.
        słoju obok głównego naczynia i po pięciu tygodniach zlać do niego alkohol a
        wiśnie na cukier żeby wyciągnęły z owocu resztki alkoholu, po 10 dniach
        wydrylować pestki, wywalić je a pozostałość owocową do głownego słoja. Mnie sie
        ten pestkowy smak kojarzy z orzechami laskowymi czy też z migdałami...
        Ja jak robię wiśniówkę pestkówkę to jeszcze przed nalaniem okowity tłukę pestki
        w 1/3 wisien, zeby gorzała dostała się do ziarenek z pestek.
        • dagg Re: Pytanie o nalewkę "DZBANUSZEK" 18.06.04, 22:08
          No zamieszaliście mna znowu, w przepisach z tamtego roku mam polecenie za
          każdym razem dodawać 10 dag owoców i 7 łyżeczek cukru...
          Wydryluję te czereśnie:)
          A wiśniówkę też zrobię, niech no się te wisienki zaczerwienią...
          Dagmara

          Jeszcze się taaam żagiel bieli...
    • qubraq Re: Pytanie o nalewkę "DZBANUSZEK" 23.06.04, 00:03
      Ja leję tyle okowity żeby owoce były przykryte i jak wsypię nowe to dolewam
      trochę berbeluchy, A.
    • qubraq Re: Tak jest! 23.06.04, 21:24
      Tak robię, A.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka