Dodaj do ulubionych

warzywa czy owoce a moze jarzyny?

19.07.04, 10:11
NIe bede przytaczac tutaj definicji slownikowych bo mi tylko w glowie
zametlily, ale mam pytanie: czy pomidor zaliczamy do owocow? I jaki z tego
wniosek? Tzn dlaczego jesli tak jest? Bo gdzies mi sie o uszy obilo.... NO
dobra...to podajcie tez wasze pojecie o definicji tzychze trzech
pojec...doksztalcac sie trza...:)
Pozdr.
Sabb.
Obserwuj wątek
    • brunosch Re: warzywa czy owoce a moze jarzyny? 19.07.04, 10:30
      Warzywa i jarzyny to pojęcia synonimiczne.
      Warzywa od [war], [warzyć] czyli gotować - na surowo przodkom widać nie
      wchodziło; jarzyna to to samo, ale że z ziemi wychodziło na wiosnę, więc było
      [jare]. Włoszczyzna - wiadomo przywleczona z Włoch.
      • linn_linn Re: wloszczyzna 19.07.04, 10:34
        Niby tak, ale czegos takiego jak nasza wloszczyzna we Wloszech nie ma.
      • sabba ponoc 19.07.04, 10:37
        warzywa to nadgrupa (tak mowi slownik), a jarzyny to wlasnie gotowane warzywa w
        zupie badz winnych daniach. kugiel mugiel, nic juz nie rozumiem. Owocem de facto
        jest wszytko jesli przyjmiemy mowiac owoc pomidora, owoc kartofla itepe. Ale jak
        to sie ma botanicznie?
        • brunosch Re: ponoc 19.07.04, 10:42
          Czekaj, czekaj - może owoc to jest to, co urosło i ma w sobie nasiona?
          Bez względu na walory spożywcze - od arbuza po żołędzie? W takim razie pomidor
          to owoc.
          • sabba czyli 19.07.04, 10:47
            wszytko jest owocem:) no to co z warzywami tudziez jarzynami, tylko to co sie je
            ugotowane? kiedys myslalam ze owoce to te co slodkie:) i faktycznie wiekszosc
            sie je na surowo... alez sobie klina wbilam niech mnie ges....
            • Gość: 100 Re: czyli IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.04, 10:51
              My też jesteśmy owocami :)) Miłości :)) I nawet nasionka mamy :)))
              • Gość: giezik i wszystko jasne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 11:02
                Owoc
                2. pot. ?zbiorowo: płody drzew i krzewów owocowych?
                Drzewa gięły się pod ciężarem owocu.
                Owoc w tym roku tani.

                warzywo n III, Ms. ~wie; lm D. ~yw
                ?roślina zielna, której jadalna część korzeniowa, liściowa, kwiatostanowa, cebulowa, nasienna lub owocowa spożywana jest na surowo, po ugotowaniu, w przetworach lub jako przyprawa?

                jarzyna ż IV, CMs. ~nie; lm D. ~yn
                1. ?część jadalna rośliny warzywnej; roślina warzywna, warzywo?
                Grzędy jarzyn.
                Uprawiać jarzyny.

                2. ?potrawa przyrządzona z tych roślin (gotowanych, duszonych), zwykle jako dodatek do mięsa?
                Buraczki, marchew na jarzynę.

                sjp.pwn.pl
        • Gość: chalek Re: ponoc IP: *.tele2.pl 19.07.04, 10:54
          na tej zasadzie to czlowiek tez jest owocem...
          ... zwiazku mezczyzny i kobiety. Kartofel nie jest owocem tylko bulwa.

          "Owoc powstaje z rozrośniętej ściany zalążni która tworzy owocnię i zawiera nasiona;
          jest to tzw. owoc właściwy. Jeśli w budowie owocu uczestniczą inne niż zalążnia części rośliny mamy doczynienia z owocem pozornym.
          Gdy owoc nie zawiera nasion mamy doczynienia ze zjawiskiem partenokarpii;"

          cytat z:
          www.atlas-roslin.pl/slownik-owoc.htm
          tam tez wiecej na ten temat.

          Botanicznie rzecz biorac pomidor oczywiscie owocem jest. Jednak nazewnictwo botaniczne od biologicznego rozni sie dosc znacznie.
          • sabba Re: ponoc 19.07.04, 11:00
            na onej stronie nie ma nic na temat jarzyn i warzyw. Moze zle szukalam. Ale
            jesli dobrze to oznacza to, ze sa to tylko i wylacznie nazwy potoczne tudziez
            umowne?
            • Gość: chalek Re: ponoc IP: *.tele2.pl 19.07.04, 11:05
              Oczywiscie, ze sa to nazwy umowno-potoczno-kulinarne. W botanice nie ma czegos takiego jak warzywo :)
              Moze w naukach o zywieniu wystepuja takie pojecia, ale w naukach biologicznych na pewno nie.
            • jottka nonie 19.07.04, 11:07
              koleżanko sabba, podchodzicie do zagadnienia w ohydnie nienaukowy sposób, a o
              ile mnie pamięć nie myli, podstawy macie :(

              weźcie sobie popatrzcie na jakże słuszny postępek giezika, tj. zerknięcie w
              słownik

              czym innym jest botaniczny podział jadalnych części rośliny (liście sałaty,
              kwiat kalafiora, owoc pomidora), czym innym terminologia potoczna, utrwalona w
              języku - nt. etymologii i słuszności stosowania pojęć 'jarzyna' i 'warzywo' to
              jeszcze doroszewski cały artykuł dziabnął i do jednoznacznych wniosków nie
              doszedł :) a brueckner przypomina używane ongiś pojęcie 'ogrodowizna', które
              zdejmowało z sabb ciężar rozważań, jak sie ma marchew do owocu, bo wszystko, co
              rosło w ziemi w ogródku i dawało sie zjeść, pod kategorię podpadało

              język ma swoją logikę, a jeszcze trzeba uwzględnić historię - pójde później
              pokopać w słownikach :)
              • Gość: giezik Re: nonie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 11:13
                a brueckner przypomina używane ongiś pojęcie 'ogrodowizna',


                hehehehehe
                a niektórzy mają warzywnik
              • sabba nono 19.07.04, 11:14
                podstawy to ja mam calkiem calkiem:))) i prosze mi tu bez przytykow:)
                Zartuje, pewnie masz racje. W slownik zerknelam ale jasnosci mi nie dal bom tepa
                od urodzenia. Ale pokopie bo pobyt w Krakowie dobrze mi zrobil i zaaowocowal
                (!!)skierowniaem mych zainteresowan w kierunku slowotworstwa tudziez etymologii
                slow roznych, w roznych jezykach:)
                • jottka Re: nono 19.07.04, 11:19
                  w księgarni pwn na piłsudskiego mają chyba jeszcze reprint bruecknera, bardzo
                  przyjemnie sie czyta :)

                  poza tym - choć to odbiega od tematu - jest piękna książeczka pana bąka o
                  tworzeniu się polskiej terminologii naukowej w naukach ścisłych (czyli
                  oświecenie z niezapomnianą komisją edukacji narodowej oraz pokłosie), tyle że
                  ona w latach 80tych wydana i trzeba w bibliotekach łapać, ale warto

                  a w antykwariatach leżą stare tomiszcza 'kultury słowa' doroszewskiego z lat
                  50tych, pożyteczne i miejscami b. zabawne (jak lud pracujący miast i wsi dążył
                  do stworzenia wszelkiego nazewnictwa na miarę naszych możliwości :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka