mari.na
13.10.04, 18:11
przyjechala do mojej mamy przyjaciolka, po 23 latach pobytu w niemczech, na
urlop do polski. moi rodzice z tej okazji zabrali ja do restauracji. wybrali
columbusa bo slyszeli dobre opinie chociaz sami nie wychodza zjesc i nie
wyprobowali. ja kiedys widzialam na tym forum ze polecaliscie ta knajpe.
zaczelo sie dobrze, wystroj maja ladny w stylu marinistycznym, drzwi otworzyl
pan przebrany za pirata, a kierownik sali (tudziez wlasciciel, nie wiem)
zapytal czy mamy rezerwacje (byl poniedzialek), "nie? to maja panstwo
wieeelkieee szczescie ze bedziemy miec dla panstwa stolik, prosze bardzo".
puscilismy ta gadke mimo uszu bo sie usmiechal.
nasi goscie spragnieni polskiej kuchni wystartowali zamawiajac zur. ladnie
zaserwowany w chlebie, smaczny i pachnacy z boczkiem i jajkiem. niezle. ale na
tym sie skonczylo.
pokrotce: moj wieprzowy stek byl niedopieczony i twardy, plaster boczku
rzucony byl na ruszt w ostatniej chwili, wlasciwie byl surowy, calosc
niedoprawiona, ziemniaki mialy dziwny zapach.
ale najwiekszym skandalem byly fajitas ktore zamowili rodzice i goscie:
nalesniki byly SUROWE calosc smakowala fatalnie, mieso twarde i wszyscy
zostalismy uraczeni sosem z puszki keczupowym grajacym role meksykanskiego,
ohyda. karkowka, ktora tez na nasze nieszczescie zamowilismy byla zylowata i
czerwona w srodku.
tak trudno jest ugotowac w szczecinie polska wieprzowine? tak malo maja tam
czasu ze nie sprawdza przed podaniem czy nalesnik ma w srodku sucha make od
niedopieczenia a mieso jest twarde i bez smaku? mieli praktycznie tylko nas do
obsluzenia. natomiast slyszac ze kolezanka rozmawia po niemiecku przez
telefon, rzucili sie od razu z ankietami, promocjami, usmiechami i falszywym
blablabla az glupio bylo. lepiej nabraliby troche szacunku wobec klienta.
mialam wrazenie ze nikomu nie zalezy juz na dobrej kuchni i obsludze bo
widocznie nie warto, bardziej w szczecinie oplaca sie oszukiwanie i naciaganie.
pzdr
mari