Dodaj do ulubionych

historyjki kulinarne

12.08.02, 16:47
zainspirowana torcikiem Pavlovej rzucam temat na porzarcie :)
jak doszlo do tego ,ze dana potrawa, ma taka to nazwe a nie inna.
Moja ulubiona to 'turn-a-dos a'la Rossini

to chyba poledwica wolowa z watrobka, zapiekane i podane razem ,jedno na
drugom - potrawe wymyslil sobie kompozytor, ale kelner swierdzil, ze wazy sie
tego podac "w twarz", stad tez nazwa - "odwrocony plecami"

co Wy znacie?
jak wroce z wakacji, to chetnie poczytam
pozdrowki
Obserwuj wątek
    • Gość: Miszka Re: historyjki kulinarne IP: *.chello.pl 12.08.02, 18:09
      Milych wakacji :)
      A co do historyjek, pomyslimy. Ja z "teorii" jestem kiepska, dlatego jeszcze nic nie wymyslilam...
    • algirdas Re: historyjki kulinarne 13.08.02, 11:35
      Właściwie o zaletach potrawy decydują trzy rzeczy: smak, nazwa, wygląd.
      Wszystkie te rzeczy dobra potrawa mieć musi i nawet jak kiepsko wygląda, ale
      ładnie się nazywa to już nie musi być bardzo smaczna.
      Nie jestem "zawodowcem" w kuchni, ale lubię wymyslać nazwy do prostych dań,
      które przygotowuję i szkować nimi zaproszonych gości. Niestety nie znam
      francuskiego, ale moi znajomi też w większości go nie znają, więc dania nazywam
      po francusku bo to zasadniczo podnosi ich prestiż.
      Zamiast "sos biały" można podać "sauce blanche" i już jest lepiej.
      W przypadku sałatek inwencja jest praktycznie nieograniczona. Od swojsko
      brzmiących np. Uśmiech Boryny czy Dumy Sołtysa, po "Wieczór w Nicei" czy jakaś
      pikantna jako "Zemsta Lucyfera" lub zemsta kogo się tam chce. Wyjątkowo
      wstretną mozna nazwać np. Oddech Ben Ladena. Jeżeli już inwencja się kończy to
      kazdą najprostszą potrawę można nazwać od jakiegoś mniej lub bardziej
      egzotycznego kraju czy miasta. Np. jajka w majonezie posypane minimalną ilością
      np. cynamonu (żeby mozna go było przed zjedzeniem usunąć) nazwać można "Jajka
      po Senegalsku" czy też "Jajka z Bujumbury".
      Kolejną kategorią moich nazw dla mięs są nazwy staropolsko-szlacheckie
      np."Karabela Jarmarczna" ( zwykła kiełbasa tylko odpowiednio ustrojona na
      talerzu), czy też polędwica, schab, szynka a la Radziwił, Sapieha,
      Wiśniowiecki, Poniatowski, Lubomirski itp.
      Oddzielnym tematem sa nazwy drinków tutaj to "hulaj dusza piekła nie ma"
      W kuchni liczy się fantazja i mam wrażenie, że jak ktoś ma fantazję do nazw to
      i dysponuje też wystarczająco dużą inwencją do ich przygotowania.

      Pozdrawiam wszystkich smakoszy
      Algirdas
      • mrouh Re: historyjki kulinarne 06.10.02, 19:59
        Kilka lat temu robiliśmy z bratem latem ogniska z
        poczęstunkiem i śpiewaniem dla przyjaciół. Kolacyjki
        musiały być obowiązkowo wegetariańskie i najlepiej takie,
        żeby dało się jeść przy ognisku, bez bawienia sie trzema
        rodzajami noży i widelcem. Ponieważ w naszym małym
        miasteczku mało było jeszcze nowinek dla wegetarian, a
        mieliśmy spory ogródek co rusz wymyślaliśmy jakieś cuda.
        I tak na cześć jednego znajomego, który miał dołaczyć do
        naszego grona już po kilkunastu spotkaniach przy ognisku
        pichciliśmy potrawę z czerwonych, tartych buraczków i
        ...kiszonej kapusty. Przepis nie został zapisany, już nie
        pamiętam, ale na pewno ani nikt nie zachorował, ani nie
        pamiętam, żeby nie było dobre. Znajomy w koncu się nie
        pojawił a my jeszcze długo potem nazywaliśmy to danie
        Baksem, bo taką miał ksywkę gość, który nie przyszedł.
        Mieliśmy też własne nazwy na inne potrawy- owsiaczki to
        ciastka z płatków owsianych i miodu, a stączpożki (!) to
        puree ziemniaczane z pianą białek i przyprawami pieczone
        w piekarniku w kształcie takich bezików, które się trochę
        rozwalały- ni to pączki ni to stożki.Fantazję mieliśmy
        przysłowiowo ułańską, a jaką frekwencję! Ile ludzi dało
        się przekonać, że gotowanie bez mięsa nie jest takie
        trudne...I jakie zostały przyjaźnie...
    • Gość: Lobelia Re: historyjki kulinarne IP: 195.187.102.* 13.08.02, 11:57
      No to pierwsze, co mi przychodzi do głowy to melba. Lody
      z owocami (pierwotnie chyba z brzoskwiniami),
      przygotowane na cześć śpiewaczki australijskiej Nellie
      Melby, świetnej wykonawczyni Wagnera, podczas jej
      występów w Londynie. Wielbicielem jej talentu był słynny
      kucharz Escoffier, a że Melba wtedy śpiewała w
      "Lohengrinie" to podał całość w łabędziu wyciętym z lodu.
      Zresztą Escoffier podobno był miłośnikiem teatru i opery
      i nadał wielu wymyślonym przez siebie potrawom imiona
      sławnych aktorek i śpiewaczek przełomu XIX i XX w.
      Niestety poza melbą majaczy mi się tylko Adelina Patti
      (też śpiewaczka, sopran) i nie wiem, jaką potrawę jej
      poświęcił.
      • kasiulek Spaghetti alla Norma 13.08.02, 23:12
        Troche moze obok tematu, ale podobne:)
        Takie wlasnie "spaghetti alla Norma" (makaron, sos pomidorowy z duza iloscia
        bazylii, na wierzch zgrillowane lub usmazone plastry baklazana, calosc posypana
        ricotta insalata - na Sycylii nie uzywaja parmesanu) jest potrawa-wizytowka
        sycylijskiej Catanii, gdzie urodzil sie kompozytor Bellini, autor opery "Norma".

        Aha, makaronik wyjatkowo mniam-mniam:)))
    • Gość: kluba1 Re: historyjki kulinarne IP: *.we.client2.attbi.com 13.08.02, 23:37
      A kto opowie o spaghetti ala putanesca ? ( widzialam rowniez nazwe ala
      putana !!):-))))))) To moze byc " kolorowa" opowiesc i naprawde dobry, latwy
      przepis. Sama nie podejmuje sie podac pochodzenia tej nazwy , gdyz slyszalam
      ta historie od kogos, kto bardzo koloryzowac lubi i wersja powstala raczej nie
      nadawala by sie do umieszczenia tutaj !! :-))))
      • Gość: pi Re: historyjki kulinarne IP: *.krak.gazeta.pl 14.08.02, 14:57
        Najzabawniejsze jest to, ze jesz coś setki razy, to coś ma nazwę w obcym
        języku, ale w menu egzystuje tylko w tej wersji, i dowiadujesz sie, że słynny
        włoski deser (pycha!) tiramisu to znaczy "podnieś mnie na duchu"! Czyż nie
        piękne, bo kiedy uciekamy w slodycze - jak nam jest żle...
        • Gość: Nina1 Re: historyjki kulinarne IP: 213.76.128.* 14.08.02, 15:41
          Gość portalu: pi napisał(a):

          > Najzabawniejsze jest to, ze jesz coś setki razy, to coś ma nazwę w obcym
          > języku, ale w menu egzystuje tylko w tej wersji, i dowiadujesz sie, że słynny
          > włoski deser (pycha!) tiramisu to znaczy "podnieś mnie na duchu"! Czyż nie
          > piękne, bo kiedy uciekamy w slodycze - jak nam jest żle...

          Hihihihi, żeby było śmieszniej to w dosłownym tłumaczeniu na nasz język
          ojczysty znaczy to "podnieś mnie do góry"! A inny włoski znany i pyszny włoski
          deser Panna Cotta (podawany np. z karmelem) znaczy "gotowana śmietana" -
          niezbyt apetycznie.....

      • isis! Re: historyjki kulinarne 15.08.02, 23:31
        Gość portalu: kluba1 napisał(a):

        > A kto opowie o spaghetti ala putanesca ? ( widzialam rowniez nazwe ala
        > putana !!):-))))))) To moze byc " kolorowa" opowiesc i naprawde dobry, latwy
        > przepis. Sama nie podejmuje sie podac pochodzenia tej nazwy , gdyz slyszalam
        > ta historie od kogos, kto bardzo koloryzowac lubi i wersja powstala raczej
        nie
        > nadawala by sie do umieszczenia tutaj !! :-))))

        Pewnie słyszałaś faktyczne pochodzenie. W burdelach włoskich po całonocnym
        balowaniu (nie były to współczesne agencje - tam chodziło się na zabawę, a nie
        tylko popieprzyć...), nad ranem burdelmama podawała właśnie spaghetti
        putanesca. Zresztą może być też inny makaron. Ponieważ wrzucała tam wszystko co
        było akurat na stanie, a niezbędnym składnikiem są ostre papryczki, miało to
        istotnie "qrewski" charakter. A ostre było ponoć z dwóch powodów: a) czosnek -
        żeby żony nie poczuły zapachu kobiet, b) papryczki - na dodanie siły nad ranem.
        Putanesca jest OK.
    • isis! Re: historyjki kulinarne 15.08.02, 23:36
      To też będzie historyjka. Może mniej historyczna od waszych, może trochę
      niesmaczna, więc jeśli ktoś nie chce - niech nie czyta. Ale autentyczna.
      Koleżanka miała narzeczonego kucharza w restauracji jednego z wrocławskich
      hoteli. Pewnego dnia pracował do późna, bo nazajutrz miało się odbyć w tej
      restauracji wesele i musieli przygotowywać sałatki i przekąski. Przyszła po
      niego do pracy, zostali sami, krew żywiej popłynęła w młodych ciałach i...
      zaczęli się kochać. Na stole, obok sałatek. A ponieważ nie mieli
      zabezpieczenia, a dziewczyna nie chciała jeszcze zostać mamą, sałatka
      majonezowa została dodatkowo udekorowana.
      Fuj?
      Tylko nie krzywcie się, nie takie rzeczy dzieją się w restauracjach...
    • isis! Re: historyjki kulinarne 15.08.02, 23:37
      A czy ktoś może wie, skąd się wzięła nazwa "tort Fedora"?
      • Gość: Lobelia Re: historyjki kulinarne IP: 195.187.102.* 16.08.02, 08:25
        Majaczy mi się bardzo mętnie, że to była nazwa cukierni
        (nazwisko właściciela?) w Kijowie, która ten tort
        produkowała. A majaczy mi się z artykułu o p. Ninie
        Andrycz, której na jej jubileusz przygotowano taki tort.
        Ale za ścisłość nie ręczę, bo mi się słabo majaczy...
    • Gość: kluba1 Re: historyjki kulinarne IP: *.we.client2.attbi.com 16.08.02, 23:14
      A co wiecie na temat "Strawberries Romanoff", czyli truskawki podane z lodami
      ubitymi ,rozmieszanymi z bita smietana + Cointreau ? Czy ktos zna historie
      tego deseru ? :-)))
      • aniutek Re: historyjki kulinarne 17.08.02, 01:00
        Gość portalu: kluba1 napisał(a):

        > A co wiecie na temat "Strawberries Romanoff", czyli truskawki podane z lodami
        > ubitymi ,rozmieszanymi z bita smietana + Cointreau ? Czy ktos zna historie
        > tego deseru ? :-)))

        hmmmm musi byc pycha : )
        w zyciu nie jadlam, ale teraz sobie zapamietam i TEGO bede szukala w menu.
      • awanturnik Re: historyjki kulinarne 13.09.02, 16:31
        Gość portalu: kluba1 napisał(a):

        > A co wiecie na temat "Strawberries Romanoff", czyli truskawki podane z lodami
        > ubitymi ,rozmieszanymi z bita smietana + Cointreau ? Czy ktos zna historie
        > tego deseru ? :-)))

        chodzi o cara Rosji, Alexandra I, który maniakalnie lubil widelcem nakluwac
        swieze truskawki. ta historie opowiadaja w palacyku w Doorn, Holandia, gdzie
        car ów goscil. ale nie nic nie wiem o Cointreau i innych dodatkach.
        • Gość: Lobelia Re: historyjki kulinarne IP: 195.187.102.* 13.09.02, 17:18
          A znam jeszcze drugą wersję tej historii,
          mianowicie, że to od Piotra I, który sobie kiedyś
          zażyczył truskawek w środku zimy - przeczytałam to w tym
          roku w którejś z gazet w sezonie truskawkowym... Ale o
          Aleksandrze też słyszałam - podobno kazał kucharzowi
          przygotować jakiś deser na wyjątkowo galową imprezę i
          kucharz sporządził kombinację ulubionych smaków cara -
          truskawki+lody smietankowe+pomarańcze (cointreau).
      • awanturnik Re: historyjki kulinarne 13.09.02, 16:48
        zadziwiajace, ze pochodzenie lodów moze byc powiazane z ognistym wulkanem.
        Wiele stuleci temu zbocza sycylijskiej Etny byly wykorzystywane przez arabskich
        moznowladców. Arabowie kazali swoim slugom zbierac zima snieg z Etny i znosic
        go do specjalnie wybudowanych do tego celu piwnic/jaskin. Tam snieg mógl byc
        przechowywany az do lata, kiedy to dodawano do niego soki owocowe i uzywano
        jako granita albo w deserach typu sorbet.

    • Gość: panik Re: historyjki kulinarne IP: 218.20.67.* 21.08.02, 11:58
      Sos beszamelowy - nazwa pochodzi od nazwiska marszalka dworu krola Ludwika XIV,
      smakosza, finansisty i znawcy sztuki (nie tylko kulinarnej) - Ludwika de
      Bechamel.
      Cappuccino - to chyba wiedza wszyscy, kolory cappuccino przypominaja kolory
      sutanny Kapucyna, stad nazwa.
      Carpaccio - danie to stworzyl Giuseppe Cipriani w Harry's Bar w Wenecji, z
      okazji wystawy poswieconej malarzowi Vittore Carpaccio.
      Chateaubriand (to chyba poledwica w sosie z ziemniakami?) - receptura stworzona
      przez osobistego kucharza ksiecia, ambasadora i literata w jednaj osobie,
      Francois Rene de Chateaubriand.
      Cocktail, ktory w jezyku angielskim oznacza "ogon koguta" - pewien wlasciciel
      gospody (nie wiem jak sie nazywal, ani kiedy to mialo miejsce), aby uczcic
      zwyciestwo swojego koguta w walce z innym kogutem, wymieszal likiery o roznych
      kolorach (calosc w tonacji ogona zwycieskiego koguta), i tak otrzymany trunek
      podal przyjaciolom.
      Hamburger, pierwotnie kotlet-pulpet wolowy, smazony na patelni, zostal
      oficjalnie zaprezentowany w 1904 roku podczas targow w St. Louis w Missouri,
      przez wspolnote niemiecka oczywiscie.

      • isis! Re: historyjki kulinarne 13.09.02, 23:30
        Gość portalu: panik napisał(a):

        > Cappuccino - to chyba wiedza wszyscy, kolory cappuccino przypominaja kolory
        > sutanny Kapucyna, stad nazwa.

        Mnie tłumaczono we Włoszech, że to od słowa cappuccio - kaptur (z pianki)
    • Gość: May Re: historyjki kulinarne IP: *.lubin.dialog.net.pl 21.08.02, 17:25
      No to teraz ja: SANDWICH
      To od nazwiska angielskiego dyplomaty Johna Mantagna Sandwicha (1817-1892).
      Ów pan był wielkim miłośnikiem wszelakich gier, których nie życzył sobie
      przerywać nawet podczas posiłków, tak więc aby było mu wygodnie kazał sobie
      podawać wszelkie smakowitości między dwoma kawałkami chleba i w ten oto prosty
      sposób lord Sandwich ułatwił sobie życie i zasłyną na kartach historii
      kulinarnej.

      Voila, May!!!
    • Gość: May Re: historyjki kulinarne IP: *.lubin.dialog.net.pl 21.08.02, 17:34
      I odrazu jeszcze jedna mi się przypomniała, dotycząca GROGU.

      Nazwa pochodzi od przezwiska- Old Grog, jakie nadano jakiemuś admirałwi (nie
      mogę przypomnieć sobie nazwiska). Zasłyną on wydanym przez siebie rozkazem
      rozcieńczania rumu przeznaczonego marynarzom (podobnież niczym innym wsławić mu
      się nie udało).
      A jego przezwisko wzięło się od płaszcza, z którym nigdy się nie rozstawał, i
      który uszyty był z materiału zwanego grogren.

      :)))May!!!
    • aniutek Re: historyjki kulinarne 22.08.02, 01:05
      historyjka domowa

      Tato moj jest juz wiekowym panem, uwielbiajacym spedzac dnie na lowieniu ryb, grze w
      karty i polowaniu. Duzo czasu spedza na dzilace gdzie mamy krag znajomych i rodzine, nasz
      domek stoi przy ulicy nomen omen samozwanczo nazwanej Bankietowa : ) a Ojciec bardzo
      lubi przyjmowac gosci. Ktoregos wieczora szykowal przekaske karciana jako, ze na dzialace
      byl bez Mamy miotal sie jak w ukropie ciagle czegos szukajac. Pzrygotowal min. salatke z
      tunczyka - tunczyk z puszki, 2 jajka na twardo, posiekany seler naciowy, majonez i...
      cebulka- tej nie mogl nigdzie znalesc, az zawedrowal do garazu gdzie Mama trzyma nazedzia
      odrodnicze, nasiona etc. I tam znalazl cebulki tyle, ze tulipanow.
      Salatke zrobil, gosci nakarmil, po powrocie do domu chwalil sie jaka pyszna tunczykowa
      zrobil z "takimi malymi, rozowawymi cebulkami co to je Mama przed nim zamelinowala"
      Smiechu bylo mase, a Ojciec momentalnie zlapal za telefon sprawdzac czy aby wszyscy
      biesiadnicy zywi i zdrowi.
      • Gość: Ani Re: historyjki kulinarne IP: 157.25.119.* 23.08.02, 08:09
        To ja z tej samej bajki - rowniez historyjka domowa.
        Moj wujek swego czasu mial wolny zawod i nielimitowany czas pracy wiec gotowal
        dzieciakom obiady. Zwykle byly to wariacje na temat zupy jarzynowej. Wujostwo
        mieszkali w domku otoczonym ogrodkiem z kwiatkami i warzywkami roznistymi. Wuj
        gotowal, dzieciaki palaszowaly i w takiej sielance minelo lato.
        Ktoregos pieknego dnia jednak wujek przyszedl zmartwiony z ogrodu i stwierdzil,
        ze ... pora zakwitla!!!
        Wszyscy komisyjnie udalismy sie do ogrodu by zobaczyc taki cud natury. I
        okazalo sie, ze wujek zawsze do zupki dodawal zamiast pory - lisci mieczykow
        (zwanych gdzieniegdzie gladiolami).
        Smiechu bylo co niemiara!
      • Gość: bef Re: historyjki kulinarne IP: *.chello.pl 08.10.02, 08:35
        > cebulka- tej nie mogl nigdzie znalesc, az zawedrowal do garazu gdzie Mama
        trzym
        cebulki tulipanow.
        > Salatke zrobil, gosci nakarmil, po powrocie do domu chwalil sie jaka pyszna
        tun
        > czykowa
        > zrobil z "takimi malymi, rozowawymi cebulkami co to je Mama przed nim
        zamelinow
        > ala"

        Na mojej działce okazało się, że jadalne są cebulki lilii królewskiej (wszyscy
        żyją)

        A może jadalne są WSZYSTKIE cebulki i tracimy mnóstwo możliwości ?!
        (błagam, niech nikt na wszelki wypadek nie weźmie tego poważnie !!)
    • Gość: kluba1 Re: historyjki kulinarne IP: *.we.client2.attbi.com 22.08.02, 04:03
      A kto wie, skad sie wziela nazwa "Patison" - intryguje mnie to!!
      • Gość: panik Re: historyjki kulinarne IP: 202.104.50.* 22.08.02, 06:31
        Pizza margherita - nazwana tak na czesc krolowej Malgorzaty przez
        Neapolitanczyka Peppino Brandi, swego "wynalazcy". Pizza Margherita
        przyrzadzona jst w barwach narodowych Wloch: kolor bialy (mozzarella), czerwony
        (pomidor) i zielony (bazylia). A propos, nazwa "bazylia" pochodzi od greckiego
        slowa "basilikos" - "krolewski". Zdaniem starozytnych Grekow jej zapach godny
        byl krola/krolewstwa.
    • Gość: kluba1 Re: historyjki kulinarne IP: *.we.client2.attbi.com 24.08.02, 06:27
      Jest taka turecka potrawa ktora nazywa sie Imam Bayidi= " the parson fainted"
      = w luznym tlumaczeniu " "pleban zemdlal". Jest to nadziewany eggplant ktory
      mozna podac na goraco jako jarzyne lub na zimno jako zakaske. Jak fama glosi,
      zona tureckiego imama podala mezowi ta potrawe , tak smakowita, ze on az
      zemdlal ! :-)))
      • Gość: Linn Re: historyjki kulinarne IP: *.dialup.tiscali.it 24.08.02, 08:49
        Korzystam z okazji tego watku, aby opowiedziec Wam o tym, czego "podobno" mozna
        napic sie w krakowskiej restauracji "Chlopskie Jadlo". Buszujac po Internecie
        natknelam sie dwa dni temu na opis podrozy pewnego Wlocha do Polski. Ciekawy,
        pelen drobiazgow, z samego pobytu w Polsce, ale i dlugiej podrozy autokarem.
        Wszystko poprzedzone cytatem z dziennika Sw. Faustyny Kowalskiej. Opis bardzo
        sympatyczny, szcegolnie dla Polaka. Tymczasem w opisie pobytu w Krakowie mozemy
        m.in. przeczytac, iz zamowil on, wraz z grupa polskich przyjaciol, kompot
        czyli... "napoj zrobiony z makowego ekstraktu". Tlumaczylam tekst z monitora na
        zywo, wiec w tym momenie podskoczylam na fotelu. Bylam pewna, ze z tego dosc
        dlugiego tlumaczenia na glos, przestalam kojarzyc jakiekolwiek znaczenie slow.
        Przeczytalam ponownie i to bylo wlasnie to: kompot z maku. Gdyby nie cytat z
        dziennika Sw. Faustyny, pomyslalbym, ze to moze ukryta reklama "kompotu".
        Naprawde mysle jednak, ze towarzystwo zazartowalo sobie z Wlocha, albo
        wytlumaczylo mu znaczenie kompotu i "kompotu", a on potem wszystko pomylil.
        Mnie w kazdym razie cala ta historia ubawila. Pozdrowienia dla "Chlopskiego
        Jadla", ktore zreszta bardzo chwalil.
    • Gość: Stefan Re: historyjki kulinarne IP: *.proxy.aol.com 14.09.02, 19:45
      A beef Strogonoff, sauce Alfredo, filet ala Nelson ,oysters Rockefeller,salatka
      Nocoise, czy nawet steak Tatarski?
      • roseanne Re: historyjki kulinarne 14.09.02, 19:53
        Gość portalu: Stefan napisał(a):

        > A beef Strogonoff, sauce Alfredo, filet ala Nelson ,oysters
        Rockefeller,salatka
        >
        > Nocoise, czy nawet steak Tatarski?

        podziel sie informacja
      • Gość: rebeka Re: historyjki kulinarne IP: *.cps.pl 06.10.02, 21:43
        Ten rosyjski arystokrata - twórca rzekomy potrawy nazywał się Stroganow.
        • melanie Re: historyjki kulinarne 08.10.02, 22:49
          Owszem, ta potrawa pochodzi od nazwiska arystokraty rosyjskiego Stroganowa, ale
          wymyslil ja jego wspanialy kucharz, kiedy Stroganow byl w podeszlym wieku i nie
          mogl ze wzgledu na brak uzebienia jesc stekow, ale jako smakosz uwielbiajacy
          befsztyki wolowe bardzo z tego powodu sie cierpial, poza tym nie lubil
          mielonego miesa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka