Gość: Piort IP: *.jelonki.home / 192.168.0.* 27.10.02, 12:49 Obiecałaś przepis na dżem pomarańczowy i co? Czekam z utęsknieniem. Piotr. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Piort Re: Lobelio! Gdzież Twe obietnice? IP: *.ppi / 192.168.1.* 28.10.02, 09:28 Gość portalu: Piort napisał(a): > Obiecałaś przepis na dżem pomarańczowy i co? Czekam z utęsknieniem. Piotr. No właśnie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bef Re: Lobelio! Gdzież Twe obietnice? IP: proxy / *.chello.pl 30.11.02, 18:29 Piotr, jesteś tu jeszcze ? Właśnie zrobiłam dżem pomarańczowy, całkiem udany (jak dla mnie). Jeśli chcesz, podzielę się (nie dżemem, a sposobem). Ale dopiero po niedzieli, no i jeśli chcesz. Nie jestem tylko pewna, czy procedura jest powtarzalna... Odpowiedz Link Zgłoś
quba Re: Lobelio! Gdzież Twe obietnice? 04.12.02, 17:59 Gość portalu: bef napisał(a): > Piotr, jesteś tu jeszcze ? > > Właśnie zrobiłam dżem pomarańczowy, całkiem udany (jak dla mnie). Jeśli chcesz, > > podzielę się (nie dżemem, a sposobem). Ale dopiero po niedzieli, no i jeśli > chcesz. > Nie jestem tylko pewna, czy procedura jest powtarzalna... ja też fcem !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bef Re: Lobelio! Gdzież Twe obietnice? IP: proxy / *.chello.pl 04.12.02, 21:15 Boję się, Quba, Ciebie rozczarować, ale cóż, słowo się rzekło (5 dni temu nie dostrzegłam wpisu Linn o PRAWDZIWYM dżemie pomarańczowym)... Robiłam tak: dynia (obrana)-do malaksera na grubą tarkę, potem do pieca w garnku, jak robię z powidłami. Potem przez kilka dni (może ze 4-5)tę dynię odpiekałam (ok 130- 150st), bo bałam się, że mi się popsuje (tak samo robię powidła śliwkowe tj pieczenie-studzenie-pieczenie-studzenie-itp), a nie miałam weny, by to jakoś sfinalizować. Potem dorzuciłam do tego utarte jabłka (razem ze skórką, a co tam - jak jest dokładnie starta, to nie przeszkadza, a ma pektyny) no i jeszcze raz, może dwa piekłam. Zrobiło się całkiem gęste. Wtedy się zmobilizowałam i naszykowałam słoiki. Do masy wcisnęłam sok z cytryny, z pomarańczy, a także dorzuciłam utarte na szatkownicy malaksera pomarańcze (jedna była ze skórką, dla tej odrobiny goryczki, tę i chyba tez jedną cytrynę obraną starłam na drobnej tarce malaksera), rozgrzałam to wszystko krótko (nie pamiętam, czy dałam choć trochę cukru, ale o tym łatwo zdecydować) i do słoików. Myślałam, by nie grzać już długo, bo pomarańcze puszczą sok, a tak został raczej w tych plasterkach. Strasznie mi to smakuje, jest pomarańczowe co do koloru i smaku, nie słodkie, z nutką skórkową, a smarowność ma -no, nie wiem, jak co, jest smarowne i nie ociekające, bo sok cytrusowy się całkiem wmieszał w tę gęstą masę dyniowo-jabłkową. Myślę jednak, że szatkowanie w tym celu pomarańczy raczej wymaga bardzo ostrego nożyka, by nie rozgniatać zbytnio owoców (gdyby mój malakser był zbyt tępy, to pokroiłabym pomarańcze ostrym nożem). Teraz mam w piecu znowu garnek dyni... Pozdrawiam -b Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bef sorry!! IP: proxy / *.chello.pl 06.12.02, 10:39 Otworzyłam właśnie kolejny mniam-słoik i zobaczyłam, że są tam także pomarańcze pokrojone w kawałki, a nie (tylko?) zszatkowane. W sumie idea jest taka, by upomarańczowić dynię (udało się). Pzdr (w sumie wychodzi na to, że nie wiem dokładnie, jak zrobiłam ten dżem, no cóż, często improwizuję i takie są skutki) Odpowiedz Link Zgłoś