Dodaj do ulubionych

Dla prawdziwych smakoszy.

IP: *.pl 11.01.06, 14:20
Chcę się z Wami podzielić przepisem, cudem wyciągniętym z mojej cioteczki.
Cudem dlatego, że ciocia jest już wiekowa i pomału zapomina a kiedyś piekła
znakomicie. Jest to tort bezowo-bakaliowo-cytrusowy, o niepowtarzalnym smaku
i uroku. Ten tort należy jeść klęcząc na kolanach. To ozdoba mojego
dzieciństwa. Kiedyś w czasach kryzysu zdobycie składników do tego tortu
kosztowało ileś tam godzin stania w kolejkach, sporych znajomości w sklepach
i szczęścia. Teraz wszystko kupimy w osiedlowym sklepiku. Ale czasy! Nigdy i
nigdzie więcej nie spotkałam się z tym przysmakiem więc na cześć cioci
nazwałam go Tort "Irenka".

Na tort potrzeba:
1 kilogram najlepszego masła
8 jajek
2 szklanki cukru
2 laski wanilii
2 cytryny
rodzynki, figi, orzechy włoskie i laskowe, mandarynki, ananasy, słodkie
pomarańcze i inne smakowitości w sporej ilości.
bezy okrągłe, najlepiej takie z cukierni (można zamówić ale puste, bez kremu)
lub upiec samodzielnie ale takiej wielkości jak te cukiernicze.

Całe jajka ubić z cukrem, sokiem z cytryn i posiekaną wanilią. Trzeba to
niestety ubijać na parze aż będzie gęste. Gdy już będzie gęste ubijać dalej
ale miskę trzeba wstawić do zimnej wody. Całe ubijanie trwa jakieś 15-20
minut.
Miękkie masło utrzeć na pianę i dodawać jajka małymi porcjami, żeby się nie
zważyło. Jak się składniki dobrze połączą dodać rozdrobnione owoce i bakalie.
Delikatnie wymieszać. Tych dodatków powinno być objętościowo przynajmniej
tyle co masy a może być nawet więcej.
Tort można zrobić w tortownicy lub bezpośrednio na jakiejś ładnej paterze
(nawet lepiej). Dno posypać kilkoma pokruszonymi bezami, na to wyłożyć
wspaniałą masę i uformować kształt tortu. Wysokość na jedną bezę. Całość
obłożyć ładnie bezami, boki i wierzch. Nie potrzeba żadnej dekoracji bo w tej
formie tort jest już wystarczająco intrygujący. Jeśli już to jakiś jeden
akcent np. jakaś różyczka, zimą gałązka choinki, gałązka jarzębiny
jesienią... Odstawić w chłodne miejsce ale przed podaniem potrzymać w
temperaturze pokojowej. Kroić jak tort.
Całość znakomita, lekko kwaskowy krem z całym mnóstwem pyszności. Dość drogi
i może trochę pracochłonny ale nagroda pewna. Smacznego.
Obserwuj wątek
    • Gość: wadera Re: Dla prawdziwych smakoszy. IP: *.crowley.pl 11.01.06, 15:47
      Przepis bardzo ciekawy, zapisałam, ale ten kilogram masła mnie po prostu zabił ;(

      Nie wiem czy się na taką orgię kaloryczną kiedykolwiek odważę...

      Pomarzę sobie za to jak to cudo może smakować...
    • Gość: chwileczka Re: Dla prawdziwych smakoszy. IP: 205.193.50.* 11.01.06, 17:13
      Wyglada an bardzo ciezki. To nie na dzisiejsze czasy. zaden z moich znajomych
      nie zjadlby tego. Kazdy dzis liczy kalorie,uwaza zeby watroba i zaladek sie nie
      meczyl...
      Nie wydaje wam sie ze kiedys ludzie jedli wiecej i tlusciej i ciagle jeszcze
      mogli zjesc ??
      • e_katt A co powiedziałabyś 11.01.06, 17:35
        na taką dietę:

        "Dwoje greckich aktorów zyskało sławę wielkich amatorów mięsiwa: Aglais,
        kobieta, która potrafiła zjeść za jednym razem 10 funtów mięsa i wypić przy tym
        6 dzbanów wina, oraz Tangon, który wprawił w zdumienie cesarza Aureliana,
        pochłaniając na jego oczach w całości dzika, barana, wieprza i prosię i
        wypijając baryłkę wina. Cesarz Maksymilian, gigantycznej postury, utrzymywał
        formę zjadając 40 funtów mięsa dziennie".


        Tja, kiedyś to ludzie umieli sobie podjeść.
        ;))
        • Gość: chwileczka Re: A co powiedziałabyś IP: 205.193.50.* 11.01.06, 17:56
          Nie tylko podjesc ale i popic. Po 6 dzbanach wina chybaby mnie juz nie
          odratowali :))
          • e_katt Myślisz że 11.01.06, 18:01
            dałabyś radę 10 funtóm mięsa?
            O winie to już nie wspominam...
            Swoją drogą: żeby tyle zeżreć (no, bo kurka, nie zjeść;) to trzeba chyba
            chodzącym żołądkiem być. CHyba, że ewolucja tak postępuje: w miare jej
            progresu - zmniejszały się żołądki.. Dobra zagadka dla genetyków.
            ;))
            • Gość: chwileczka Re: Myślisz że IP: 205.193.50.* 11.01.06, 18:10
              Takie ilosci miesa sa dla mnie niewyobrazalne do zmieszczenia i tym bardziej do
              starwienia. Oni chyba rzeczywiscie mieli inne zloadki, wielkie i szybkotrawiace.
              Kiedys ludzie fizycznie pracowali, przemeirzali kilometry na nogach, nie mieli
              tak cieplutko w domciu jak my mamy, (moze sex uprawiali na kazdym zkrecie, nie
              wiem) to i potrzebowali pochlonac wiecj ...
              A wyobrazasz sobie jakie kupska walili ?? jak dinosaury :)))
    • wojtusia Re: Dla prawdziwych smakoszy. 11.01.06, 17:58
      to jest tort dla prawdziwych smakoszy

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=777&w=34250736
      • Gość: chwileczka Re: Dla prawdziwych smakoszy. IP: 205.193.50.* 11.01.06, 18:13
        Efekt koncowy supper, przepisu nie czytalam, zbyt dlugi jest. Lubie dobre ale
        proste rzeczy.
        Z czego sa te perelki ?chyba to nie sa krople potu ktore splynely z twojego
        czola przy wykonywaniu tego skomplikowanego tortu ?
        • wojtusia Re: Dla prawdziwych smakoszy. 11.01.06, 18:27
          Ten tort zrobił mężczyzna, niestety nie mój :)
          Perełki cukiernicze można kupić w sklepie.
          • Gość: chwileczka Re: Dla prawdziwych smakoszy. IP: 205.193.50.* 11.01.06, 18:29
            Kurcze, gdzie takiego faceta mozna znalezc coby takie skomplikowane torty
            robil ? Daj namiary :)) Chyba ze jest z zawodu cukiernikiem..
            • wojtusia Re: Dla prawdziwych smakoszy. 11.01.06, 18:35
              Jest zajęty, reszta w wątku. Warto przejrzeć :)
    • illiterate Re: Dla prawdziwych smakoszy. 11.01.06, 19:32
      Jasne jest, ze takiego tortu nie robi sie co tydzien. Jeszcze jasniejsze - ze
      nie kroi sie go w wielkie kawaly, a cieniutkie kawaleczki.
      Ciesze sie, ze sa jeszcze tacy, ktorzy nie ogladaja pod mikroskopem kazdej
      pochlanianej kalorii, nie strasza przy odswietnym obiedzie zawalem i nie
      opowiadaja, co sie odklada w zylach, kiedy raz na rok zje sie cos takiego jak
      Tort Irenki. Jak grzeszyc, to z czystym sumieniem.

      Swoja droga nie mysle, zeby nie dalo sie znalezc tortu bardziej kalorycznego -
      tu duza czescia przepisu sa beztluszczowe i niemal kalorycznie niegrozne bezy
      oraz bylo-nie-bylo zdrowe, choc kaloryczne bakalie. Zamiast marudzic, pomyslmy
      moze, jak by ten przedni przepis odchudzic - ja bym np. zredukowala liczbe
      jajek i podprawila go, niestety, masa budyniowa. Albo zredukowala ilosc kremu
      na rzecz bakalii (dodatkowo nie wymagalby on tej ilosci cukru).
      • Gość: szadoka Re: Dla prawdziwych smakoszy. IP: 212.160.172.* 12.01.06, 09:37
        a mnie sie wydaje, ze caly diabel tkwi w tych proporcjach... z tego co rozumiem
        tort jest niepieczony wiec to maslo (faktycnie ilosc przerazajaca ja dla mnie)
        trzyma calosc w jednym kawalku a dodanie budyniu chyba by calosc rozluznilo...
        • Gość: Bernadetta Re: szadoka IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.06, 10:57
          Oczywiście masz rację z tym diabłem. Zawsze można pozamieniać produkty,
          dodatki. Nie należy się jednak dziwić, że np. po zamianie jabłek na ser wyjdzie
          nam sernik a nie szarlotka. Wiem, że ten kilogram masła robi wrażenie ale
          zobaczmy. Do dużego, zwykłego tortu bierze się 1/2 kilograma masła a są to trzy
          cienkie warstwy kremu. W tym torcie krem jest po to, żeby te owoce i bakalie
          się nie rozleciały. Zresztą przy zachowaniu tych proporcji kremu się prawie nie
          czuje. Nie jest ani słodki ani tłusty. Gwarantuję, że każdy zje pierwszy
          kawałek z ciekawości a drugi z łakomstwa. To prawda, że kiedyś jadło się
          inaczej, tłuściej, bardziej słodko ale przecież nie polecam tego tortu na
          codzienne drugie śniadanie tylko na duże okazje.
    • Gość: zadumana Re: Dla prawdziwych smakoszy. IP: 213.17.230.* 12.01.06, 11:56
      Zwolenniczką słodyczy nigdy nie byłam, ale przeczytałam przepis zaciekawiona
      wstępem. Wygląda wspaniale. Chyba nie jest to tutaj groźne, że to tyle masła.
      Bakalii jest też masę. To się pewnie na tym maśle trzyma w całości.
      Masło dobrze "upuszone" w jednym kawałku tortu, czy w dwóch, pewnie wcale
      groźne ilościowo nie jest. Dopychanie budyniu widziałabym raczej jako mniej
      zdrowe - torty jednak nie są dla chorych:)
      Chyba, że tort jest faktycznie tak smaczny, że jego producent sam cichcem (i
      jak chce autorka postu - "na kolanach") wrąbie wszystko nie ogladając się na
      spragnionych bliźnich. Ale jeśli tak, to niech mu zaszkodzi...:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka