Gość: synowa
IP: *.ruczaj.pl
20.01.03, 15:45
Sprzed paru lat ale autentyczne, choć może bardziej by się nadawało na forum
humorum:
1) kotlet: panierowana i smażona grubo pokrojona kiełbasa mortadelowa
2) zupa cytrynowa, zakwaszana nie żółciutkimi owocami ale sproszkowaną
witaminą C (teściowa pracowała w Polfie, gdzie dostawała duże ilości tego
specyfiku)
3) zakalec smażony w cieście (czytaj: racuszki)
4) ostatnio na zakąskę nachos z dipem w wersji teściowej: czipsy z keczupem
Rezultat: mój mąż nigdy nie narzeka na moją kuchnię...