Dodaj do ulubionych

marshmallows - pierwsze doświadczenie.

IP: 85.112.196.* 09.08.07, 13:20
Wczoraj, eksperymentalnie zrobiłam mase z marshmallows. Moje pianki
były różowo - niebiesko - żółte, takie poskręcane i nie dało sie
rozdzielić tych kolorow. Stopiłam więc całe i wyszedł taki
seledynek. Po wystudzeniu rzeczywiście masa ma konsystencję
plasteliny ale nie bardzo mogę z tego coś ulepić bo przykleja sie do
palców a juz zupełnie nie wyobrażam sobie jak to coś można
rozwałkować na placek o takiej powierzchni, żeby dało się nim pokryć
cały tort. Próbowałam też użyć barwnika w proszku. Dodałam
troszeczkę suchego barwnika i wgniatałam w masę, niestety wychodziła
taka cieniowana. Po godzinie ugniatania może by kolor się wyrównał
ale nie miałam aż tyle czasu. Potem barwnik rozpuściłam w wodzie
(zwilżony palec) ale to było jeszcze gorsze bo masa złapała wilgoć i
kleiła się do rąk jeszcze bardziej. Ciekawa jestem czy tak ma byc
czy ja coś żle zrobiłam. Wasze torty są takie piękne. Proszę o rady
od doświadczonych.
Obserwuj wątek
    • Gość: oj Re: marshmallows - pierwsze doświadczenie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.07, 14:43
      jedynym ratunkiem, w sytuacji, kiedy masa nie chce się zagnieść w plastelinę,
      wydaje się sukcesywnie dosypywanie cukru pudru

      i broń boże nawet kropli płynu!
      • Gość: Matylda Re: marshmallows - pierwsze doświadczenie. IP: 85.112.196.* 09.08.07, 23:02
        Dosypywałam po trochu tego cukru pudru ale masa wszystko wchłaniała
        i znowu sie przylepiała. Jeśli chodzi o płyny to są nieuniknione
        przy użyciu płynnych barwników. Musi być jakas metoda na tą lepkość.
        Jak Wy to robicie?
    • wiedzma30 Re: marshmallows - pierwsze doświadczenie. 10.08.07, 00:15
      Ja dosypywalam cukru pudru i wyrabialam, az uzyskalam odpowiednia konsystencje.

      Mialam barwniki w zelu i w plynie. Po dodaniu tego w zelu nie zmieniala sie
      konsystencja, po tym w plynie odrobinke, wiec dodalam znow troche cukru.
      Jak dodalam barwnik to na poczatku troche wyrabialam na blacie, a pozniej juz
      tylko w rekach rozciagalam, skrecalam i tak w kolko. Uzyskanie rownomiernego
      koloru nie zajelo mi zbyt duzo czasu, moze 10-15 min.

      Pozczas rozwalkowywania podsypywalam mase cukrem pudrem i troche maka
      ziemniaczana - cukier sie wchlania a make mozna strzepac.

      Jak przez nieuwage zostawilam kawalek masy na powietrzu i troche przyschla to
      odrobinke ja zwilzylam i wyrobilam.

      To chyba tyle porad.
      • Gość: Matylda Re: wiedzma30 IP: 85.112.196.* 10.08.07, 01:39
        Jak na prawdziwą Wiedzme przystało domyśliłaś się, że właśnie na
        Twoja radę czekam. Nawet miałam zamiar "wywołać Cię do odpowiedzi".
        Obejrzalam Twoje dzieła w galerii i jestem pod wrażeniem! Te
        rumianki były prześliczne.
        Dodawałam cukier ale bałam sie przedobrzyć. W końcu jakies proporcje
        trzeba zachować. Moja masa leży w woreczku foliowym w lodówce i dla
        rodziny stanowi prawdziwą ciekawostkę (co też ta matka tym razem
        uczyniła!) Jutro popracuję nad nią dalej. Nie wiem tylko czy
        najlepsza jest taka z lodówki czy lepiej żeby troche odpoczęła w
        cieple. No i co zrobić z tym prześlicznym seledynowym kolorkiem, czy
        mam szanse to przefarbować? Nigdzie w sklepach ne widzialam białych.
        Jeszcze jedna sprawa. W smaku ta masa jest wstrząsająco słodka i
        taka "bezpłciowa". Czy można ją potraktować jakimś olejkiem
        zapachowym czy kwaskiem cytrynowym? próbowałas może? A gdyby
        tak "wklepać" kakao?
        Mam jeszcze pytanie w sprawie masy cukrowej na bazie zaparzanej
        mąki. Nigdy nie spotkałam się z czymś takim. Co o tym sądzisz?
        Dziękuję i pozdrawiam.
        • wiedzma30 Re: wiedzma30 10.08.07, 06:45
          Ja w ogole nie trzymalam masy w lodowce - przeciez to sam cukier, to dlaczego
          mialoby sie cos jej stac. Dopiero po skonczeniu tortu schowalam tam resztki, bo
          moze kiedys sie przydadza.
          Podejrzewam, ze po wyjeciu z lodowki bedziesz musiala odczekac troche, az
          nabierze temperatury pokojowej.

          > Dodawałam cukier ale bałam sie przedobrzyć. W końcu jakies proporcje
          > trzeba zachować.

          Chyba lepiej dodac jeszcze garsc cukru niz zepsuc cala przyjemnosc lepienia, o
          wrazeniach estetycznych juz nie wspomne :)

          Tez myslalam ododaniu jakiegos zapachu, ale stwierdzilam, ze moga sie porobic
          tluste plamy jezeli nie uda sie dobrze go wmieszac.
          Kwasek? Nie wiem jak chcialabys to zrobic - dodac suchy? To juz wolalabym, zeby
          bylo slodkie...
          Moze sprobuj z kakao - ale wmieszaj w malutki kawaleczek.

          Stwierdzilam, ze torty jada sie raz na jakis czas i ta odrobina masy cukrowej,
          ktora bedzie ozdobiony tort, nikomu nie zaszkodzi.

          Odnosnie koloru - sprobuj dodac jakichs barwnikow. Jezeli to seledyn, to jedynie
          odpowiednie beda zielony i niebieski, moze zolty... Probuj na malutkich
          kawaleczkach i zobaczysz co ci wyjdzie.

          Nie slyszalam o masie z maki, ale chyba wole te cukrowa... Zaparzana maka
          kojarzy mi sie jedynie z klejem ;)))

          Pozdrawiam



    • Gość: Matylda Re: hurra, udało się! IP: 85.112.196.* 14.08.07, 12:56
      No i pierwsze doświadczenie mam za sobą. Wypadło doskonale. Do
      wszystkiego trzeba dojść drogą doświadczeń. Część mojej seledynowej
      masy zabarwiłam kurkumą i zrobiłam z niej herbaciane róże. Kolorek
      wyszedł nawet ciekawy a róże były w różnym rozmiarze i stanowiły
      fajną kompozycję. Resztę masy potraktowałam zielonym barwnikiem i
      wyszły bardzo ładne listki. Jako, że zrobiłam masę doświadczalnie, z
      jednej torebki "jojo", nie starczyło jej na pokrycie całego tortu
      więc posmarowałam tort tradycyjnie, kremem. Tort był czekoladowy,
      krem ciemny więc te herbaciane róże pasowały znakomicie. Niestety
      nie mialam okazji spróbować całego dzieła bo było robione na
      zamówienie ale widzialam, że na właścicielce zrobiło bardzo dobre
      wrażenie. Ta masa to bardzo fajna sprawa, dziękuję.
      • wiedzma30 Re: hurra, udało się! 14.08.07, 15:43

        Zjadliwe byly te rozyczki z kurkuma?
        • Gość: Matylda Re: hurra, udało się! IP: 85.112.196.* 14.08.07, 21:06
          > Zjadliwe byly te rozyczki z kurkuma?

          Jak najbardziej zjadliwe. Tort robiłam w sobotę, napróbowałam sie
          tego i wciąż żyję. Kurkuma barwi bardzo intensywnie, dała rade temu
          seledynkowi. Poza tym nie wpływa na smak i zapach, jest raczej
          taka "bezpłciowa", nadaje się znakomicie. Natomiast z tym kakao nie
          udało mi się, nie dało się dobrze rozprowadzić. Zauważyłam też, że
          dobrze jest zrobić masę nie w ostatniej chwili, chyba jak trochę
          poleżakuje jest bardziej plastyczna. Jeszcze sprawa wałkowania.
          Podsypane mąką ziemniaczaną wałkuje się dobrze, resztki mąki też
          dają się pozamiatać pędzelkiem ale przecież trochę tej mąki wniknie
          do środka i tkwi w masie w stanie surowym. Mam nadzieję, że ta
          surowa mąka nie zaszkodzi.

    • mmagi a ja wczoraj takowe kupiłam w sklepie:) 14.08.07, 13:46

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka