11.06.08, 17:08
O zawartości mięsa w wędlinach wiem i juz dawno pogodziłam się z tym
robiąc własne. Ostatnio jednakowoż naszło mnie na pulpeciki i
nabyłam w tym celu paczkę mięsa mielonego. Po wczytaniu się w skład
przekonałam się, ze miesa jest tam 70% procent, reszta to jakaś
soja, skrobia itp...
Niewinne mielone...
A pomyśleć, że w sklepiku mięsnym obok mnie można wybrać sobie
kawałeczek mięsa i zmielić na miejscu..
Obserwuj wątek
    • linn_linn Re: Zgroza 11.06.08, 17:22
      No wlasnie... Czesc winy klienci powinni przypisowac sobie.
      • ewa9717 Re: Zgroza 11.06.08, 17:27
        I tak Ci się trafiło nieźle, ponoć są mielone bez procenta mięsa w
        mięsie...
        • smutas13 Re: Zgroza 11.06.08, 17:44
          Też uważam, że trafiłaś nieźle.
          Mnie zdarzyło się kupić mięso mielone, które czuć było kiełbasą.
          Ten smak kiełbasiany wyczuwało się dopiero po usmażeniu.
          Od tego czasu nie kupuję mięsa mielonego.
          • marbor1 Re: Zgroza 11.06.08, 18:08
            Kupuję na bazarze w budach mięsnych kawałek mięsa jaki ja chcę i na miejscu
            mielą to mięso na moich oczach. Wiem wtedy co kupuję.
            • Gość: orkisz Re: Zgroza IP: *.bielsko.dialog.net.pl 11.06.08, 18:24
              Mieląc w sklepie, nie masz pewności co do utrzymywania maszyny w
              czystości. Ja kupuję większą ilość i mielę w domu, druga porcja
              ląduje w zamrażlniku. Tyle, że jestem szczęśliwą posiadaczką
              elektrycznej maszynki i trwa to max. 10 minut, bo ręcznie to sobie
              nie wyobrażam:-)
              • 363636r Re: Zgroza 11.06.08, 18:36
                Ja tam mielę w ręcznej maszynce(trzydziestoletniej mniej więcej), ale już żona
                moja nie daje rady.Paczkowanego gotowego nie kupuję, nie musiałbym nawet czytać
                składu, konsystencję zazwyczaj ma tak paskudną, że dziękuję.
              • marbor1 Re: Zgroza 11.06.08, 19:33
                Kupuję mięso i je mielę u takiego sprzedawcy, do którego mam pełne zaufanie. Z
                reguły kupuję mielone mięso ok. 4 razy do roku dla dwóch osób, to mi się nie
                opłaci kupować maszynki elektrycznej do mielenia mięsa.
          • linn_linn Re: Zgroza 11.06.08, 18:08
            Az strach pomyslec jaki byl tego powod.
    • bene_gesserit Re: Zgroza 11.06.08, 18:39
      Soja jest zdrowa i tez ma bialko, nie mowiac o zelazie :)

      Noi lepiej kupic sobie kawalek miesa i go samemu obrobic. Ja robie
      mielone w blenderze.
      • Gość: ewa Re: Zgroza IP: *.lanet.net.pl 11.06.08, 19:26
        Ja kupuję o.2 kg na raz,mielę,dzielę na porcje i zamrażam.
        Skąd mam wiedzieć co mi tam namielili.
        • pieskuba Re: Zgroza 12.06.08, 11:58
          O,2 kg to raczej mało... Co tu dzielić na porcje i zamrażać. No,
          chyba że dla żółwia...
      • bobralus Re: Zgroza 11.06.08, 21:35
        soja nie jest ani zdrowa ani niezdrowa, za to zawiera skaldniki, ktore
        ograniczaja u czlowieka wydzielanie hormonow wlasnych, co jest wskazane u kobiet
        w okresie menopauzy (stad wszelkie preparaty typu soyfem itd), ale np. u
        mezczyzny moga spowodowac bezplodnosc. oczywiscie nie spowoduje tego zjedzenie
        jednorazowo mielonych z soja czy tofu z ryzem u chinczyka, ale jak sie
        nieswiadomie je ja codziennie w wedlinie, miesie, serach, napojach i nie wiem
        czym tam jeszcze, to skutki moga byc nie za fajne. wiec ogolem moim zdaniem z
        soja trzeba ostroznie, nawet kiedys dowiedzialam sie, ze istnieje norma
        dopuszczalnego nieszkodliwego spozycia tygodniowego soi i to nie na zasadzie, ze
        zaleca sie jesc tylko wlasnie na zasadzie od jakiego poziomu zaczyna gmerac
        czlowiekowi w ukladzie hormonalnym.
        • dzioucha_z_lasu Re: Zgroza 12.06.08, 00:27
          Soja niczego nie ogranicza, a już na pewno nie ogranicza wydzielania
          hormonów. Menopauza polega między innymi właśnie na zmniejszeniu
          wydzielania hormonów i trzeba je uzupełniać, a nie jeszcze
          ograniczać. Żeby u mężczyzny soja spowodowała bezpłodność, musiał by
          jeść codziennie chyba więcej niż waży. Soja zwiera izoflawony
          (fitohormony) - substancje bardzo podobne w budowie i działaniu do
          estrogenów - stąd preparaty sojowe są zalecane pomocniczo w okresie
          menopauzy. Co do wywoływania bezpłodności, to faktycznie, nadmiar
          soi może wywołać bezpłodność. U owiec. U mężczyzn regularne
          spożywanie dużych ilości soi może wywoływać ginekomastię, natomiast
          nie ma wpływu na płodność. Soja może zaszkodzić, gdy się ją spożywa
          w nadmiarze - tak wiaderko dziennie. Ale w takiej ilości to wszystko
          może zaszkodzić :)
          • linn_linn Re: Zgroza 12.06.08, 08:57
            A co ma do rzeczy czy soja jest zdrowa czy nie? Gdyby autrka watku chciala kupic
            soje, nie kupowalaby miesa mielonego. Wybralaby soje.
            • dzioucha_z_lasu Re: Zgroza 12.06.08, 10:29
              Nic do rzeczy nie ma oczywiście. Po prostu korzystając z okazji
              chciałam olśnić Was blaskiem mej mądrości :-D No i sprostować błędne
              informacje na temat soi :)
            • bene_gesserit Re: Zgroza 12.06.08, 10:58
              Gdyby autorka watku chciala cos dobrej jakosci, to by obejrzala
              kawalek miesa, ktory chce miec na mielone. Nie trzeba czytac
              inormacjach na metkach, zeby po smaku poznac, ze do mielonego
              trafiaja scinki, odpadki i niewiadomoco. A mielonego nie kupuje od
              lat, od kiedy kupilam indyczyne falszowana farbowanym na rozowo
              smalcem wieprzowym - naprawde, wolalabym zamiast tego smalcu soje -
              byloby obrzydliwe, ale daloby sie zjesc, a tak to indyk ze smalcem
              wyladowal w smieciach.
    • ewa9717 Re: Zgroza 11.06.08, 20:19
      Mielę sama, robię hurtem mielone kotlety, smażę : zgroza! Uwielbiam
      mocno usmazone, nawet przypalone: zgroza!
    • marghe_72 Re: Zgroza 11.06.08, 21:54
      Dlatego nigdy nie kupuję mielonego mięsa
      Jak dla mnie to miałas sporo szczęścia z tymi 70% mięsa..
    • brumbak Re: Zgroza 12.06.08, 09:47
      figgin1 napisała:

      > A pomyśleć, że w sklepiku mięsnym obok mnie można wybrać sobie
      > kawałeczek mięsa i zmielić na miejscu..
      ,,,,,,,,
      zgroza
      tu się kłania Sanepid
      taki sklepik -takie doraźne mielenie miesa to potencjalne źródło
      epidemii


      • linn_linn Re: Zgroza 12.06.08, 10:27
        Od lat kupuje we wloskim sklepie mieso mielone na zyczenie i zadnej epidemii
        nigdy nie bylo. Nie sadze, aby robili to pokatnie.
      • figgin1 Re: Zgroza 12.06.08, 11:14
        Brumbo, nie wiem gdzie ty robisz zakupy, ale zapewniam cię, ze są
        tez czyste sklepy.
    • alinka_li Re: Zgroza 12.06.08, 10:51
      Kupne mięso mielone jest po prostu wstrętne. Jedząc poza domem zawsze wyczuję po
      smaku (no i po kolorze- często pozostaje różowe, mimo obróbki cieplnej, brr)że
      to właśnie taki "rarytas" i trudno mi coś takiego przełknąć. Nie kupuję i nigdy
      nie kupię.
      • sylwia1607 Re: Zgroza 12.06.08, 18:49
        ja tez wybieram kawalek miesa a sprzedawca mi mieli, tak robia tez inni klienci.
        nikt w tym sklepie nie narzekal, a sklep z tradycja rodzinna od ponad 100
        lat-wiec dbaja o imie.
        • mhr-cs Re: Zgroza 13.06.08, 08:42
          zmielic mozna wszedzie
          ale jak taka zwykla maszynke do mielenia
          to zawsze zrobisz sama,
          a do tego mozesz ja uzywac do mielenia
          innych prudutow np.jak robisz pulpety rybne
          • cilantre Re: Zgroza 13.06.08, 15:19
            Jednak z tym mieleniem w sklepie to ja miałam do czynienia raz i już
            więcej się nie powtórzy.Po pierwsze-załapałam sie na nieświeżą
            końcówkę poprzedniego mielenia, a po drugie - ja zawsze mięso myję
            przed przyrządzaniem oraz odkrajam mnóstwo kawałeczków, które mi się
            nie podobają (rzadko się zdarza kupić idealny kawałek mięsa, no
            chyba, że to będzie kawałek piersi indyczej,czy wołowiny, z której
            jednak ja jeszcze mam co odkroić).Zamawiając mielenie w sklepie nie
            ma szans na takie zwyczajowe czynności.
            • brumbak Re: Zgroza 13.06.08, 23:25
              cilantre napisała:

              > Jednak z tym mieleniem w sklepie to ja miałam do czynienia raz i już
              > więcej się nie powtórzy.Po pierwsze-załapałam sie na nieświeżą
              > końcówkę poprzedniego mielenia,
              ........
              i o to chodzi
              i o to chodzi
              tego powinni zabronić
              - przygodnego mielenia w małych sklepikach
              to dobre dla naiwnych lub
              nieświadomych możliwych negatywnych skutków
    • figgin1 Re: Zgroza 13.06.08, 06:48
      I jaki problem. Nie wiem jakie ty masz osobiiste doświadczenia ale
      zachowanie higieny jest naprawdę ławtwe. Spróbuj a sie przekonasz.
    • misiu-1 Re: Zgroza 13.06.08, 08:51
      Dlatego, jak będziesz robił kotlety z mięsa mielonego na straganie, to zawsze
      pamiętaj o ich starannym wysmażeniu.

    • ewa9717 Re: Zgroza 14.06.08, 16:56
      Fakt, najczęsciej myją maszynkę tylko raz, przed zamknięciem sklepu.
      I lepiej chyba nie wiedzieć, jak myją, bo nie zawsze by się nam to
      spodobało.
      Nawet jeśli wybierze się do zmielenia najpiękniejszy kawałek, to
      przecie nikt nam go w sklepie przed mieleniem nie umyje, a poza tym
      w "przewodzie trawiennym" maszynki zawsze zostaje sporo z
      poprzedniego mielenia. Czasem to poprzednie mielenie odbywało się
      przed chwilą, ale zdarza się i tak, że np. godzinę-dwie temu, a
      dzionek upalny...
      Dlatego, choć to kolejny klamot, który trzeba gdzieś upchnąć, lepiej
      mieć swoją elektryczną maszynkę. Szczególnie jeśli się lubi mielone,
      gołąbki i takie tam...
    • Gość: emeryt Re: Zgroza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.08, 16:12
      Technologia przetwórstwa spożywczego poszła bardzo daleko,nawet za bardzo
      daleko.Praktycznie nie marnuje się niczego(prócz żałosnego kwiku zabijanych
      świń-hasło właścicieli rzeźni w Chicago w latach trzydziestych ubiegłego
      wieku).Aby uczulić na ten problem smakoszy przetworów wędzonych pozwalam
      sobie poinformować,że tzw przemysłowe wędzenie nie ma już wiele wspólnego z
      wędzeniem praktykowanym przez naszych dziadków,a nawet rodziców.Teraz
      wszystkie przetwory mięsne smakują jednakowo i to raczej podle.
      Drzewiej wędzono w wędzarniach,w których doświadczeni wędzarze regulowali
      temperaturę wielkością ognia z palących się bierwion.Dobierano różne gatunki
      drewna, co dawało odpowiedni kolor i smak przetworu.Wędzarze polewając
      bierwiona wodą regulowali wilgotnośc,przymykając lub otwierając drzwi
      paleniska regulowali temperaturę i przepływ powietrza.Wędzono też na zimno, co
      dawało przetwory bardzo trwałe.Niektóre wyroby wędzono rok,a nawet
      dłużej(słynne szynki z rejonu Alp). Ryby wędzono dwa tygodnie i
      dłużej.Temperatura prawie nie dochodziła do mięsa,przez co nie następowała
      denaturacja(ścięcie) białka w tkance mięsnej.Na mięso(rybę) oddziaływał
      jedynie dym i jego konserwujące składniki. Powoli penetrowały one mięso aż
      do środka i potem takie szynki,kiełbasy czy ryby mogły być przechowywane
      przez kilka miesięcy(nie wszystkie i to w zależności od temperatury składowania)
      Wędzenie na goraco przebiegało zdecydowanie szybciej-kilka najwyżej
      kilkanaście godzin. Białko ścinało się,a dym penetrował mięso bardzo płytko.
      W tym procesie(wędzenia na gorąco) konserwująco na tkankę mięsną
      oddziaływały dwa składniki- temperatura i dym,ale ten ostatni miał
      znaczenie głównie smakowe.Ścięcie(ugotowanie) białek przerywało procesy
      autolizy(rozkładu pod wpływem własnych enzymów)więc wydłużał się okres
      świeżości i nie następowało szybkie psucie się przetworu.Dym nadawał
      oczekiwany smak.Jednak składniki dymu mają zdecydowanie silniejsze
      oddziaływanie konserwujące niż temperatura, więc wymyślono wędzenie na
      zimno,gdzie produkt jest oddalony od żródła ciepła. Gdy zmechanizowano
      przetwórstwo spożywcze zrezygnowano z tradycyjnych komór wędzarniczych
      opalanych drewnem. Wyprodukowano agregaty wędzarnicze gdzie dym powstawał w
      wyniku tarcia drewnianego kołka o szybko obracającą sie żeliwną tarczę.
      Wentylatorami ten dym kierowano na kiełbasy i szynki,a nawet
      ryby.Temperaturę dawały grzałki elektryczne,a odpowiednie sterowniki
      regulowały wszystko. I to by było pół nieszczęścia,bo w sumie niczym to sie
      nie rózniło od tradycyjnego wędzenia. Jednak fachowcy poszli dalej-
      stwierdzili,że dym osiadający na przetworach można przerobić na
      kondensat-inaczej mówiąc-rozpuścić go w odpowiednich składnikach.Potem tylko
      wystarcza dany produkt zanurzyć w takim kondensacie,potrzymać w nim pewien
      krótki czas i juz mamy gotowy produkt wędzony,gdzie smak i zapach jest
      zgodny z naturalnym. I tu juz zaczęły się schody- aby produkt dłużej nadawał
      się do sprzedaży(nie mylić z konsumpcją) należało bardziej go zakonserwować
      solą ,saletrą i innym świństwem,a nawet próżniowo go zapakować by odciąć dopływ
      tlenu do mięsa i wyhamować procesy gnilne. I tak kupując przetwory
      wędzone musimy mieć świadomość,że ktoś zdrapał osady dymowe z odpowiednich
      komór(podobnie jak czyściło się kiedyś szklane lufki do papierosów zdrapując
      z nich osad dymowy),rozpuścił je w wodzie a potem do tej wody o odpowiedniej
      temperaturze wsadził na pewien okres czasu kiełbasę.
      Podsumowując- popatrzcie jaki jest okres przydatności do spożycia ryb
      wędzonych kupowanych w supermarketach.Pięknie opakowanych i pięknie
      wyglądających.Jako komentarz dodam,że kiedyś ryba wędzona na gorąco miała 4
      dniowy okres przydatności do spożycia,ryba wędzona na zimo okres
      dwutygodniowy. Szynki i bekony wędzone na zimno(w rejonach alpejskich) to
      całkiem inna historia.
      Dlatego zastanówcie się kilka razy, zanim podejmiecie decyzję o kupnie dla
      rodziny(szczególnie dzieci) współczesnych prztworów wędzonych. One zdecydowanie
      mają za dużo soli,azotanów,azotynów i innego badziewia...
      • figgin1 Re: Zgroza 16.06.08, 14:18
        eee, nie ten wątek?
        • Gość: emeryt Re: Zgroza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.08, 10:54
          zgadzam się,ze nie dyskutowałem o braku mięsa w mięsie,ale temat uznałem za
          wąski,praktycznie przedyskutowany,a w dalszym ciągu wszystkich nas trapi
          problem przetwórstwa spozywczego,tych wszystkich ulepszaczy,utrwalaczy aromatów
          zgodnych z naturalnym,substytutów itp badziewia. Dorzuciłem więc swoja
          wiedzę w temacie wędzenie bez wędzenia bo to tez dla nas istotne ,ile
          ładuja nam do takich przetworów soli,utrwalaczy,preparatów dymowych czy dymnych
          i tych cudownych srodków,które powoduja,że przetwory rybne wytrzymuja
          miesiącami,zamiast po 4 dniach byc wywalane.
          Ostatnio żona kupiła jagniecinę pieczoną,w której nie było grama jagnieciny.O
          takich cudach musimy wiedzieć i musimy sie przed nimi bronić.Mysle,że jednak
          nie popełniłem duzego naduzycia wtracając swoje trzy grosze.
      • hal65 Re: Zgroza 16.06.08, 16:19
        Skoro pan juz poruszyl temat wedzenia to moze mi moze pan pomoc,
        a mianowicie chodzi mi o peklowanie sama sola a nie peklosola.
        Wszedzie gdzie czytam pisza o peklowaniu z peklosola albo saletra.
        A przeciez kiedys nie uzywali zadnych sztucznych dodatkow i bylo bardzo dobre.
        Robili tak moi dziatkowie ale juz wymarli a zapytac nie ma kogo sie.
        • Gość: emeryt Re: Zgroza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.08, 16:30
          peklowanie jest dość starym procesem i w zasadzie ma znaczenie bardziej
          ozdobne.Proszę to przeczytać. Mało treści,sporo wiedzy a co najważniejsze-
          ostrzeżenie o niebezpieczeństwach:
          zdrowie.chojnice.pl/?id=50
          Zwracam uwage na dwa ostrzeżenia-nadmiar saletry powoduje powstawanie
          azotynów,a te są kancerogenne(rakotwórcze).Drugie- nie nalezy peklować miesa z
          kością bowiem szybko się zepsuje. Ale to wszystko jest w tym artykule.
          Ryby do wędzenia soli się.Nie pekluje się,a też są smaczne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka