Dodaj do ulubionych

RAZ A DOBRZE

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.08, 16:20
Nieracjonalna obsesja niektórych forumowiczek zobligowała mnie do
przytoczenia w całości tekstu zawartego w opracowaniu pana Krystiana
Golińskiego na temat glutaminaniu sodu.Zwracam uwage na te
sformułowania,które dowodzą,że organizm ludzki sam sobie ten glutaminian
syntetyzuje i że jest on NIEZBĘDNY dla człowieka.
To podobnie jak z cholesterolem- bedziesz go unikać w pokarmach to
organizm sam go sobie zsyntetyzuje, nawet ze szpinaku.

Glutaminian sodu, znany także jako MSG lub E621 est wykorzystywany jako
substancja wzmacniający smak w wielu rodzajach produktów spożywczych. Kwas
glutaminowy, podobnie jak sole kwasu glutaminowego inne niż MSG, jak np.
glutaminian potasu, mają te same właściwości. Glutaminian nadaje żywności
charakterystyczny smak zwany ‘umami', który został określony przez naukowców
jako piaty podstawowy smak obok słodkiego, kwaśnego, słonego i gorzkiego.
Glutaminian jest głównym składnikiem białek i jest obecny w większości
naturalnych produktów spożywczych takich jak mięso, drób, owoce morza, warzywa
i mleko. Naturalnie występujący glutaminian jest tradycyjnie wykorzystywany by
nadawać smak umami.

W przeszłości kilka sporadycznych raportów wykazało, że glutaminian wywołuje
niekorzystne objawy fizjologiczne jak drętwienie, osłabienie i palpitację.
Nazwano to ‘syndromem chińskiej restauracji'. Jednakże, w badaniach z użyciem
ślepych prób i podawaniem placebo nie udało się naukowo potwierdzić (np.
stosowanie placebo), że te objawy są rzeczywiście wywołane spożyciem
glutaminianu.

Wielkość dawki glutaminianu stosowanego w żywności gotowej do spożycia, mieści
się w zakresie od 0,1% do 0,8%. Wielkość ta jest zbliżona do zawartości
glutamininanu w daniach przygotywywanych tradycyjnymi metodami. Smak
glutaminianu jest samo-ograniczający. Oznacza to, że jeśli określona ilość
zostanie dodana do potrawy, dodawanie większych ilości nie zmieni znacząco jej
smaku bądź go nie pogorszy. Aby lepiej wyjaśnić, co to jest glutaminian, tekst
poniżej zawiera odpowiedzi na często zadawane pytania. Zamieszczono także
informację o tym, jak na opakowaniach oznakowany jest glutaminian i inne
środki wzmacniające smak.

Pochodzenie i funkcja w organizmie

Glutaminian sodu jest solą kwasu glutaminowego. Kwas glutaminowy to jeden z 20
aminokwasów tworzących białka. Z żywieniowego punktu widzenia jest on
‘zbędnym” aminokwasem, co oznacza, że nasz organizm może go sam wytwarzać.

W żywności, podobnie jak w tkankach, kwas glutaminowy występuje w dwóch
formach: ‘związanej', gdy jest połączony z innym aminokwasem tworząc białko,
bądź ‘wolnej' gdy występuje jako pojedynczy aminokwas. Tylko kwas glutaminowy
w postaci wolnej ma właściwości wzmacniające smak.

Niedawne badania wykazały, że glutaminian pozyskany z naturalnych produktów
jest głównym źródłem energi w jelitach. Jelita mają tak ogromne
zapotrzebowanie na glutaminian, że tylko 4 % glutaminianu spożytego z
żywnością trafia do innych organów człowieka. Oznacza to także, że organizm
musi wytworzyć jego niezbędną ilość.

Każda postać glutaminianu w żywności, zarówno wolna, związana z białkami lub
będąca dodatkiem, ulega przemianie w jelitach do wolnego glutaminianu i jest
wykorzystana do wytwarzania energii w jelitach. Glutaminian pełni także
funkcję neurotransmitera w mózgu człowieka. Jednakże bariera krew-mózg, która
chroni układ nerwowy przed dostępem niepożądanych substancji uniemożliwia
wnikanie glutaminianu do mózgu. Z tego powodu mózg syntetyzuje glutaminian z
glukozy i innych aminokwasów.

Glutaminian pełni ważne funkcje metaboliczne, stanowi substrat w syntezie
białka, jest prekursorem glutaminy, pomaga w transporcie azotu, itp.

Występowanie i produkcja

Glutaminian występuje naturalnie w wielu rodzajach produktów spożywczych.
Występuje w mięsie, rybach, warzywach i produktach zbożowych w formie
związanej z białkiem oraz w pomidorach, mleku, ziemniakach, sosie sojowym oraz
w wielu rodzajach sera w formie wolnej.

Poza występowaniem w formie naturalnej, gluminian może być celowo dodawany do
żywności. Często jest stosowany do zup, sosów, czipsów i produktów spożywczych
typu przekąsek.

Wiele azjatyckich potraw posiada charakterystyczny smak glutaminianu, który
pochodzi zarówno z sosów sojowych lub rybnych, bądź jest specjalnie dodawany
jako środek wzmacniający smak. W kuchni włoskiej glutaminian pochodzący z sera
oraz pomidorów nadaję potrawom smakowitość. Glutaminian wydobywa oryginalny
smak potrawy i sprawia, że jest bardziej apetyczna.

Produkcja glutaminianu sodu na skalę handlową rozpoczęła się w roku 1909. W
przeszłości był wytwarzany poprzez hydrolizę naturalnego białka np.
pszenicznego i sojowego. Obecnie, produkcja glutaminianu sodu opiera się na
fermentacji bakteryjnej. Bakterie (Corynebacterium glutamicus) są hodowane na
płynnej pożywce zawierającej cukry, melasę lub skrobię. Bakterie wytwarzają i
wydzielają kwas glutaminowy do pożywki. Kwas glutaminowy jest następnie
wydzielany przez filtrację, oczyszczany i zamieniany przez neutralizację do
glutaminianu sodu. Po dodatkowym oczyszczaniu, krystalizacji i wysuszeniu,
glutaminian sodu w postaci białego proszku jest stosowany jako substancja
wzmacniająca smak.

Produkty podobne

Poza glutaminianem sodu, w produkcji żywności stosowane są inne substancje
wzmacniające smak. Kilka z nich wytwarza się z kwasu glutaminowego, jak np:
glutaminian potasu, diglutaminian wapnia, glutaminian monoamonowy oraz
diglutaminian magnezu.

Substancje wzmacniające smak, które nie są pochodnymi glutaminianu a posiadają
te same cechy to: kwas guanylowy, guanylan disodowy, guanylan dipotasowy,
guanylan wapnia, kwas inozynowy, inozynian disodowy, inozynian dipotasowy,
inozynian wapnia, rybonukleotydy wapnia i rybonukleotydy disodowe.


Efekty uboczne MSG

Wiele lat temu opublikowano badania wskazujące, że chorzy na astmę oskrzelową
mogą być narażeni na atak choroby po spożyciu glutaminianu potasu. Z tego
powodu przeprowadzono wiele badań naukowych mających na celu wykazanie
ewentualnego związku pomiędzy atakiem astmy i spożyciem glutaminianem sodu, a
także w celu określenia czy spożywanie glutaminianu sodu może szkodzić
zdrowiu. Nie wykazano istnienia związku pomiędzy astmą i MSG. W różnych
badaniach, osoby odczuwające zwiększenie objawów astmy po spożyciu
glutaminianu sodu oraz osoby, które nie skarżyły się na zwiększone
dolegliwości, spożywały zarówno glutaminian sodu jak i placebo. Nie wykryto
korelacji pomiędzy spożyciem glutaminianu sodu a atakami astmy.

Badani reagowali na glutaminian sodu tak samo, jak na podawane im placebo.
Można przypuszczać, że osoby, które uważały, że nie tolerują glutaminianu
sodu, najprawdopodobniej były wrażliwe na inny składnika żywności.

Podobne badania przeprowadzono wśród osób, które twierdziły, że cierpią na
zawroty i bóle głowy oraz inne schorzenia o podłożu neurologicznym. Często
dolegliwości te pojawiały się na skutek zwiększonej ilości sodu i odwodnienia
organizmu (objawy przypominające nadużycie alkoholu). Nie znaleziono naukowo
wyjaśnionego związku pomiędzy spożyciem MSG a wymienionymi objawami.

Przegląd wielu badań oceniających wpływ glutaminianu sodu na zdrowie człowieka
został opublikowany przez Raif et al., 2000. We wnioski końcowym stwierdzono,
że w wyniku wielu badań można uznać, iż glutaminian sodu jest bezpiecznym
dodatkiem do żywności. Badania epidemiologiczne i badania prowokacyjne nie
dostarczyły wystarczającej liczby dowodów, aby uznać, że glutaminian sodu może
wywołać niepożądane skutki zdrowotne. Niektóre badania wykazały, że
bezpośrednie spożywanie dużych ilości glutaminianu sodu wywołuje subiektywne
objawy u osób przekonanych, że są nadwrażliwi na ten związek. Niemniej objawy
takie były rzadkie i krótkotrwałe i nie występowały, gdy glutaminian sodu był
spożywany w żywności.

Można zatem stwi
Obserwuj wątek
    • Gość: analityczka Re: RAZ A DOBRZE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.08, 16:22
      dokończenie:
      Można zatem stwierdzić, że spożycie glutaminianu jest dla ludzi bezpieczne.
      Niemniej, odpowiednie oznakowanie produktów z dodatkiem MSG, umożliwia unikanie
      jego spożycia przez osoby nieufne.

      Wklejono z <http://www.goldenline.pl/forum/zdrowa-zywnosc/94257>
    • 71luna Re: RAZ A DOBRZE 18.10.08, 16:35
      Lubię Ciebie czytać.
      Nie narzekałam na glutaminian bo się na tym nie znam.
      Narzekam na vegetę i gotowe mieszanki czy zupy.
      Może i o nich założysz wątek?

      Pozdrawiam
      • Gość: analityczka Re: RAZ A DOBRZE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.08, 17:00
        na tym forum panuje przekonanie,że glutaminian śmierdzi i dominuje smak,a
        prawda jest taka,że są to smaki i zapachy potraw czyli mieszaniny różnych
        składników absolutnie dla zdrowia obojętnych.Glutaminian jest praktycznie w
        każdym produkcie-tak jak tu podaje autor-w pomidorach,serach,grzybach i wielu
        innych i akurat do smaku tych składników czy samodzielnych produktów nikt nie
        ma zastrzeżeń.Najwyższa więc poraz złapać byka za rogi i zadać sobie
        pytanie-O CO TU CHODZI?. Panuje przkonanie,ze rosołki śmierdzą
        glutaminianem,a one po prostu mają zapach maggi,a to jest zapach pochodzący od
        LUBCZYKU. Do lubczyku nikt nie ma zastrzeżeń,a maggi wielu potepia i
        wyklina.Inna sprawa,że w tych wszystkich koncentratach jest za dużo
        soli,przez co są niezdrowe. Aminokwas glutaminian sodu zawiera równiez
        sód(związany) przez co produkty z dodanym glutaminianem drastycznie
        zwiększają dawkę dzienną sodu,a to juz może być szkodliwe. Ale i tu nie
        nalezy przesadzać-sód jest człowiekowi potrzebny-dośc powiedzieć,że kroplówki
        ratujące zycie są roztworem soli fizjologicznej czyli zwykłego NACl w
        odpowiednim stężeniu w wodzie destylowanej.
        Co do wegety i zup w proszku nie bedę sie wypowiadać-to kwestia
        smaku,upodobania czy gustu,ale na pewno ani jedno ani drugie nie śmierdzi
        glutaminianem
        sodu bo ten jest ponoć bezwonny(nie wąchałam więc piszę ponoć)
        • 71luna Re: RAZ A DOBRZE 18.10.08, 17:04
          Właśnie chodzi mi o sól. :)

          Często te mieszane dodatki są przesolone.

          Ale nie odczuje tego nikt, kto nie zacznie gotować bez tych sztuczności. Chodzi
          właśnie głównie o vegetę czy kucharka.
          • Gość: analityczka Re: RAZ A DOBRZE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.08, 17:16
            to jest zrozumiałe. Nie ma lepszego konserwantu niz sól. Nie znam przypadku by
            komukolwiek zalęgły się w soli jakieś mole,wciórnostki czy inne żyjątka.
            Nawet jak warzywa nie są dokładnie wysuszone,nawet jak nie są biologicznie
            czyste to taka przyprawa na pewno nie zepsuje sie. Ja uzywam takich
            przypraw zamiast soli.Np gotując ryz zamiast soli dodaję vegetę. Ryz jest
            piekny,pachnący warzywami ,złocisty.Podobnie z makaronami. Zupy dosalam po
            vegecie.Podobnie jest z ziołami. Najpierw zioła smakuję-jak z dodatkiem soli
            idą na inną półkę. Generalnie niczego nie przesalam.
            • 71luna Re: RAZ A DOBRZE 18.10.08, 17:32
              Bo sól to biała śmierć ale bez niej nie ma kuchni. ;)

              Chodzi o umiar.
              Do soli można się przyzwyczaić właśnie dzięki gotowym potrawom/mieszankom.
              Kiedyś o tym czytałam a potem sama doświadczyłam.

              Dla wielbicieli vegety większość potraw jest niedosolona.
              Jeśli ktos lubi dodawać do wielu potraw vegetę to mój rosół będzie dla niego
              niedosolony.
        • jarek_zielona_pietruszka Re: RAZ A DOBRZE 18.10.08, 18:05
          Gość portalu: analityczka napisał(a):




          Panuje przkonanie,ze rosołki śmierdzą
          > glutaminianem,a one po prostu mają zapach maggi,a to jest zapach pochodzący od
          > LUBCZYKU. Do lubczyku nikt nie ma zastrzeżeń,a maggi wielu potepia i
          > wyklina.

          Wybacz temat maggi był na tym forum już kiedyś ostro maglowany.
          Wtedy Banita podał skład tegoż produktu i okazało się, że jest to jakiś zwykły
          wynalazek.
          Wróciłem właśnie ze sklepu, aby sprawdzić skład tegoż maggi i mimo, że założyłem
          mocniejsze okulary, to w składzie nie doczytałem się niestety obecności
          lubczyku. Ale na pierwszym miejscu znajdował się właśnie glutaminian sodu ( po
          wodzie i soli) i jakieś dodatki drożdżowe.
          Dlatego pytam skoro tak dokładnie wszystko badasz skąd wzięło się to co w
          powyższym cytacie??? :0
          • Gość: analityczka Re: RAZ A DOBRZE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.08, 21:17
            Już ci to tłumaczę,chociaż do polemizowania z tezami wspomnianego przez
            ciebie forumowicza mam już wstręt. Za co by się nie wziął to" kulą w
            płot",a chamstwa przy tym więcej niż mądrości. Zreszta ta ostatnia i
            połowiczna, i powierzchowna.



            W drugiej połowie dziewietnastego wieku niejaki Julius Maggi-Szwajcar
            włoskiego pochodzenia zaczął kręcić swój interes zwany potem przetwórstwem
            koncentratów spożywczych.Wyprodukował dwa słynne do dzisiaj produkty-kostki
            bulionowe stanowiące bazę dla wielu zup w proszku i kostke przyprawową maggi.
            Produkował tez maggi w płynie.Potem zabrał się za przetwory mleczne.Jego
            firma połączyła się z Nestle,a najwiekszym jego konkurentem był i jest Knorr.
            Jego kostka przyprawowa i płyn to pilnie strzeżony patent,praktycznie nie
            sprzedawany do dnia dzisiejszego . Rzekomo nie ma w nim lubczyku,a jego
            zapach jest tylko przypadkowo zbieżny z zapachem lubczyku. Ta zbieżność
            jest tak duża,że potocznie na lubczyk zaczęto mówić maggi albo magi.Ale
            ta zbieżność była tak charakterystyczna,że wszelkie firmy obchodzące patent
            J.Maggi zaczynały (skutecznie) wszelkie podróbki właśnie od lubczyku,jako
            jedynego charakterystycznego wyróżnika przyprawy.Klient kierował się najpierw
            nosem,potem smakiem ,w którym dominowała sól.
            Nie wiem,czy firma Maggi do dzisiaj nie używa lubczyku,ale wiem,że
            wszelkie podróbki smakowe i bulionowe zwane też kostki maggi czy maggi w
            płynie jako podstawowy składnik zapachowy używają składniki rośliny zwanej
            lubczykiem. Sa to ekstrakty z liści,a najczęściej korzeni lubczyku(Levisticum
            officinale)
            Załączam linki potwierdzające tą tezę:
            www.herbapis.nazwa.pl/catalog/articles_page.php/article_id/4
            www.thetasteofpoland.co.uk/index.asp?function=DISPLAYPRODUCT&productid=156
            portalwiedzy.onet.pl/27073,,,,lubczyk_ogrodowy,haslo.html
            zielnik.herbs2000.com/ziola/lubczyk.htm
            Mam tez przed sobą pracę doc.Ożarowskiego i dra,Jaroniewskiego pt Rosliny
            Lecznicze i ich praktyczne zastosowanie IWZZ 1987(obaj autorzy opracowali
            szereg książek z farmakologii oraz Ziołolecznictwo-poradnik dla lekarzy)
            W rozdziale 74 jest opisany lubczyk ogrodowy,na stronie 233 jest taki tekst:
            "Młode liście lubczyka zbierane od czerwca do sierpnia nadaja się do spozycia na
            świeżo w formie pocietej naci lub wysuszone jako przyprawa do pieczeni,sosów
            i sałatek. Zmielone i zmieszane z innymi ziołami lub całe stanowią ulubiona
            przyprawę do marynat i innych potraw w krajach południowej Europy. Wyciągi z
            ziela i korzenia lubczyka służą do wyrobu kostek przyprawowych typu Maggi."
            Mam tez inne ksiązki o roslinach leczniczych i zapewniam cię,że i tam,u innych
            autorów znalazłabym podobne sformułowania.

            Powróćmy do sedna polemiki-napisałeś ,że banita podał skład.. Gratuluję,ale
            historia o tym milczy,a tego składu nikt(poza kilkoma osobami) nie zna do
            dnia dzisiejszego.Ja nie neguję,że Juliusz Maggi mógł uzyskać bez lubczyku
            smak i zapach lubczyku w swoich kostkach,ale to było sto kilkadziesiąt lat
            temu. Dzisiaj maggi produkuje Knorr,Winiary i szereg innych firm.To co
            wyprodukował Juliusz M dawno zostało zjedzone,a to co jest na rynku pod ta
            sama nazwą zawiera wyciągi z lubczyku,co dowiodłam wyżej.
            No i kwestia autorytetów:jeden z linków odnosi się do tekstu
            encyklopedycznego,a autorytet obu naukowców nie poważyłabym kłaść na szalę
            z "autorytetem" banity
            • jarek_zielona_pietruszka Re: RAZ A DOBRZE 18.10.08, 22:58
              nie pisałem, że Banita jest ekspertem w temacie maggi. Pisałem tylko, że kiedyś
              był poruszany ten wątek i Banita sprawdzał skład tegoż produktu, co i ja
              uczyniłem. Nie znalazłem jak pisałem powyżej w składzie zawartości lubczyku.
              Jeżeli by był to musiało by być to napisane. według prawa unijnego musi być taka
              informacja. tajemnicą producenta może być tylko wzajemna proporcja składników.
              Wyobraź sobie, że ktoś jest uczulony na lubczyk i spożyje taki produkt ( z nam
              osoby które leją to coś do wszystkich potraw w nieograniczonych ilościach), a
              nie ma na opakowaniu informacji o zawartości, to może poważnie się rozchorować.
              Dlatego też jeżeli weźmiesz opakowania współczesnych produktów na podawane są
              nawet śladowe ilości niektórych składników, które według norm europejskich mogą
              działać uczulenogennie lub mogą być szkodliwe dla niektórych ludzi.
              A historię firmy maggi radzę między kartki włożyć.
              pozdrawiam
              • atela Re: RAZ A DOBRZE 19.10.08, 00:30
                Może i glutaminian występuje w przyrodzie, ale na pewno nie w takich stężeniach
                jak w wielu gotowych daniach.
                Nawet jeśli bezpośrednio nie szkodzi, to moim zdaniem w dużym stopniu odpowiada
                za otyłośc: byle buła z jego dodatkiem staje się pyszna. Po pierwszym kęsie
                klient pizzerii czy Macdonalda dostaje ślinotoku
                i zjada dużo za dużo.
                • kornel-1 Re: RAZ A DOBRZE 24.10.08, 13:12
                  atela napisała:
                  > Może i glutaminian występuje w przyrodzie, ale na pewno nie w takich
                  > stężeniach jak w wielu gotowych daniach.

                  Glutaminian sodu - tak jak pisała analityczka - jest naturalnym składnikiem
                  białek i jako taki ulega hydrolizie w organizmie.

                  Zawartość (p1%) kwasu glutaminowego w białkach jest różna. Podobnie zawartość
                  białka (p2%) w żywności zmienia się w dużych granicach. Aby otrzymać zawartość
                  procentową kwasu glutaminowego w żywności, tj. w "przyrodzie", jak napisałaś ;-)
                  należy te dwa składy procentowe pomnożyć przez siebie p1%*p2%.
                  "Stężenie" kwasu glutaminowego wynosi przykładowo:
                  drożdże - 2.0%
                  parmezan - 3.4%
                  białko kurze 9.5%
                  wołowina 1.7%
                  chipsy bekonowe 3.7%

                  Dla innych produktów te zawartości możesz samodzielnie sprawdzić posługując się
                  danymi na stronie www.foodcomp.dk/fcdb_foodcomplist.asp?CompId=0001

                  Jak widać z tych przykładów, zawartość kwasu glutaminowego w produktach
                  wysokobiałkowych jest rzędu kilku procent.
                  Oczywiście w coca-coli i innych niebiałkowych produktach kwas glutaminowy nie
                  występuje :-)

                  Tę średnią kilkuprocentową wartość należy odnieść do 0.1%-0.8% zawartości
                  glutaminianu sodu w produktach spożywczych, w których ten składnik został celowo
                  dodany.

                  Wnioski są oczywiste. Prawda?

                  Kornel
                  • kornel-1 Re: RAZ A DOBRZE 24.10.08, 13:18
                    kornel-1 napisał:
                    > Glutaminian sodu - tak jak pisała analityczka - jest naturalnym
                    > składnikiem białek i jako taki ulega hydrolizie w organizmie.

                    Powinno być:
                    ..." i jako taki uwalnia się w wyniku hydrolizy (białka) w organizmie"

                    k.
              • Gość: analityczka Re: RAZ A DOBRZE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.08, 08:24
                To Ty wywołaleś temat historii i to Ty stwierdziłeś,że Banita podał skład
                tego produktu,a takze Ty stwierdziłeś,że skoro tak dokładnie wszystko badam
                skąd się wzieły moje sformułowania użyte w cytacie.
                Ja też nie pisałam,że banita jest ekspertem (chyba szlag by mi trafił
                klawiaturę,a do wypłaty daleko).To co Ty napisałes i ja napisałam jest do
                sprawdzenia wyżej.Twoje i banity sprawdzania są niepoważne, nawet jak sa
                poparte prawem unijnym,chociaz wówczas o Unii Polsko-Litewskiej możnaby tylko
                mówic.Żadna szanująca się firma(Pepsi,Coca,Knorr,Maggi,Nestle) NIE ujawnia do
                końca swojego patentu,a więc możecie brać etykiety pod mikroskopy i szukać
                do upadłego.
                Lubczyk jest rośliną leczniczą więc argument o uczuleniach jest moooocno
                naciągany(chociaz nie jest nieprawdopodobny).Tyle,że i obecne przyprawy i te
                stare tak intensywnie śmierdzą (pachną) lubczykiem,że tylko uczuleniowiec
                samobójca brałby to do reki. .Ale do rzeczy:Tu (ale nie tylko tu)jest opisana
                historia powstania słynnych kostek bulionowych i przyprawowych:
                www.magazynhandlowiec.pl/pl/historia_marki/zaczarowana_kostka_%E2%80%93_historia.html
                Reszta moich informacji jest równiez dostępna w internecie.Chciałeś,więc masz,a
                odzywka o historii firmy maggi jest po prostu niegrzeczna. Taka z gatunku
                banitowych, o których powoli na tym forum zapominamy.Tez pozdrawiam.
                Bez tej historii wiedza o tym,ze lubczyk wchodzi w skład kostek
                przyprawowych byłaby niepełna. Przeanalizuj to.
                • chicarica Re: RAZ A DOBRZE 19.10.08, 09:36
                  Moja droga, spodziewaj się gigantycznego ataku kulinarnych cnotków, co to do
                  buzi nigdy (maggi i vegety). Będą bronić do upadłego własnego światopoglądu
                  kulinarnego, bo właśnie spowodowałaś u nich dysonans poznawczy. Mają teraz dwa
                  wyjścia:
                  1. zrewidować swoje poglądy, co wymaga ruszenia mózgownicą, a to - jak
                  powszechnie wiadomo - niektórym sprawia fizyczny wręcz ból
                  2. bronić do upadłego swoich teorii, choćby gołym okiem widać było, że nie mają
                  racji.
                  • bene_gesserit Re: RAZ A DOBRZE 19.10.08, 17:23
                    hicarica napisała:

                    > Moja droga, spodziewaj się gigantycznego ataku kulinarnych cnotków, co to do
                    > buzi nigdy (maggi i vegety). Będą bronić do upadłego własnego światopoglądu
                    > kulinarnego, bo właśnie spowodowałaś u nich dysonans poznawczy. Mają teraz dwa
                    > wyjścia:
                    > 1. zrewidować swoje poglądy, co wymaga ruszenia mózgownicą, a to - jak
                    > powszechnie wiadomo - niektórym sprawia fizyczny wręcz ból
                    > 2. bronić do upadłego swoich teorii, choćby gołym okiem widać było, że nie mają
                    > racji.

                    Sklad kostki rosolowej (ze strony:tinyurl.com/5auzrr ):

                    "Podajemy za magazynem Świat Konsumenta, który zbadał skład kostek na potrzeby
                    testu jakościowego marek Kucharek, Amino, Knorr, Winiary, Dobra, Warzywko:

                    * sól kuchenna ~50%,
                    * tłuszcze roślinne i zwierzęce ~10%,
                    * składniki mięsne 0.2 - 0.5%,
                    * aromaty i substancje wzmacniające smak i zapach (glutaminian sodu,
                    rybonukleotydy: inozynian sodu i guanylan sodu),
                    * substancje smakowe (ekstrakty drożdżowe, naturalne przyprawy roślinne,
                    suszone warzywa, cukier),
                    * maltodekstryny (enzymatyczne hydrolizaty skrobiowe),
                    * skrobia ziemniaczana,
                    * barwniki naturalne i identyczne z naturalnymi (karmel i kurkuma),
                    * regulatory kwasowości (np. kwas cytrynowy)"

                    Jesli zalozymy, ze tluszcze roslinne i zwierzece to skladniki malo podejrzane,
                    nieuchronnie dojdziemy do konkluzji, ze 10% kostki to skladniki malo podejrzane.
                    O ile oczywiscie te 10% to nie sa tluszcze trans, czyli wspolczesni zabojcy
                    doskonali. O co zaklad, ze sa? Tluszcze trans sa najtansze z dostepnych na rynku.

                    Kostki tego typu (nie wiem, jaki sklad maja bio-kostki) sa i beda
                    skompromitowane. Nielubienie kostek i roznego rodzaju zagluconych maggi to nie
                    jest 'kulinarny cnottyzm', a jedynie protest przeciwko kulinarnej urawnilowce.
                    Wszystko bowiem z dodatkiem kostki smakuje tak samo.
                    Co kto lubi, oczywiscie. Ale chyba nie musimy sie od razu obrazac, prawda?
                    • Gość: analityczka Re: RAZ A DOBRZE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.08, 17:45
                      absolutnie masz rację.Urawniłowkę spotykamy na każdym kroku. Dla mnie potrawy
                      z pomidorami wszystkie smakują tak samo.Podobnie jest z czosnkiem, cukrem w
                      herbacie,cytryną w herbacie,smietanką w kawie. Problemem jest to,że dajemy
                      wszystkiego za dużo. Jednakże lekka nutka skórki cytrynowej w herbacie,lekki
                      zapach czosnku w golonce to jest kwintesencja smaku potrawy. Dlatego dziwię
                      się,że ludzie akceptujacy potrawy egzotyczne zachwycają sie nimi,chociaż
                      dominuje w nich palący smak chili,smak i zapach kurkumy czy sosów
                      sojowo-rybnych,a przy okazji wybrzydzają na bezzapachowy i bezsmakowy
                      glutaminian sodu,czy smak kostek maggi. Ja tez uzywam lubczyku i nie
                      wyobrażam sobie rosołu bez zapaszku lubczyku,grochowej bez majeranku czy
                      lubczyku,pomidorowej bez bazylii,młodych ziemniaków bez koperku itd i tp.
                      Jeśli chodzi o te wstrętne nazwy chemiczne to nie ma się czego bać. Wystarczy
                      poczytać na ich temat i zaraz robi nam sie lżej jak okazuje się,że mamy do
                      czynienia z ekstraktami z normalnych roślin codziennie spożywanych.Pozdrawiam
                    • chicarica Re: RAZ A DOBRZE 20.10.08, 10:10
                      > Co kto lubi, oczywiscie. Ale chyba nie musimy sie od razu obrazac, prawda?

                      Prawda. Pozwolisz zatem, że tenże cytat sobie zachowam i będę go wklejać przy
                      odpowiednich okazjach. Których, dobrze to oboje wiemy, będzie mnóstwo.
                      Dlaczego nie piszesz tegoż samego pod postami jednego znanego nam obojgu
                      obecnego tu trolla?
                      • bene_gesserit Re: RAZ A DOBRZE 20.10.08, 14:55

                        Prosze bardzo, masz copirajt - ale tylko na to forum. Co do trolla, to zostal
                        zamkniety w klateczce i chyba niepredko stamtad wyjdzie :)
                        • Gość: x Re: RAZ A DOBRZE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.08, 15:52
                          juz wyszedł. ma teraz nick wibracyjny. Juz powoli odsłania się
                • jarek_zielona_pietruszka Re: RAZ A DOBRZE 19.10.08, 11:20
                  piszesz sążniste wywody z których wynika tylko tyle, że prowadzisz tutaj reklamę
                  tych produktów. co do linka który podałaś wszedłem na stronę i stwierdziłem, że
                  mogę czytać przyjemniejsze rzeczy inż reklamę produktu,który mnie zupełnie nie
                  interesuje. zamiast Twojego wspaniałego maggi mam suszony a w sezonie świeży
                  lubczyk z własnego ogródka. Jeżeli lubisz i jesteś przekonana, ze to takie
                  świetne i zdrowe, pij sobie nawet litrami tylko nie wmawiaj mi, że masz rację.
                  Każdy ma po trosze rację. Ci co chcą niech używają, a ci co uważają to za złe
                  niech nie używają. Nie ma co przekonywać o swoich racjach. to jest tak jakby
                  mieć pretensje do garbatego, że ma proste dzieci.
                  pozdrawiam
                  • Gość: analityczka Re: RAZ A DOBRZE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.08, 11:55
                    Nie mozna z toba polemizować skoro naciągasz wypowiedzi interlokutora,naginasz
                    je do swoich racji,wkładasz w moje usta to czego nie powiedziałam.
                    Więcej-wybierasz z moich tekstów to co chcesz ,nie zadając sobie trudu
                    poczytania wszystkiego.A że wywody są sążniste-miej pretensje do autora , a
                    nie do mnie. Ja przytoczyłam nazwisko i adres autora. Więcej,jego tekst ciut
                    obcięłam.Z drugiej strony ten tekst jest całkowicie wyczerpujący. Szkoda,że
                    ciebie wyczerpuje inaczej.Jesli sądzisz,że to reklama, to masz bardzo bujna
                    wyobraźnię.Reklama czego:octu,oleju,octu balsamicznego,ryb mrożonych,paluszków
                    rybnych,konserw, czy kostek maggi bo o tym wszystkim pisałam. Nie rób ze
                    mnie człowieka orkiestry bo taka wypowież jest po prostu dziecinna. Jeśli co
                    i rusz spotykam teksty świadczące o kompletnej nieznajomości rzeczy przez
                    tych którzy piszą ,postanowiłam temat naświetlić raz a dobrze. By nie
                    czytać juz bzdur o szkodliwości,wyczuwalnym smaku,odrzucającym smaku ,chemii
                    niszczącej zdrowie itp.To są wszystko subiektywne odczucia nie mające
                    odzwierciedlenia w naukowej prawdzie. Mam nadzieję,że zwróciłeś uwage na
                    opis efektu placebo.Z drugiej strony,skoro to ci nie odpowiada nie czytaj i
                    będziesz miał święty spokój. Przecież ja do niczego cię nie namawiam. Nie
                    chcesz-nie jedz.Oczywiście,możesz czytać przyjemniejsze rzeczy. Znam
                    ludzi,którzy poza komiksy nie wychodzą.Dziwię ci się,że czytasz to co
                    napisałam. Przeciez to masochizm czystej wody. Ja też mam lubczyk ,a maggi
                    nie uzywam bo ma za duzo soli. Tyle,że ja lubczyk mrożę.Nigdzie nie
                    napisałam ani jednego zdania,że maggi lubię i piję litrami.To tez klasyczne
                    naduzycie z twojej strony, bowiem moje teksty są do weryfikacji
                    natychmiastowej. I nigdzie nie napisałam,że tylko ja mam rację,przynajmniej w
                    tej materii. Na wszystko co piszę mam materiał dowodowy.Nikomu niczego nie
                    wmawiam. Tu są ludzie dorośli (i część takich co nie dorosła,przynajmniej do
                    uczciwej konwersacji) i sami mogą sobie wybrac to co im jest potrzebne.Ani
                    nie mam zamiaru ani możliwości zmieniać czyjeś upodobania kulinarne.
                    Nie przekonuje tez nikogo do swoich racji. W wielu tematach nie zabieram
                    głosu, bo na nich nie znam sie,ale swoja wiedzą wyuczoną i z praktyki dzielę
                    się jak umiem.Z wypowiedzi wielu osób na tym forum czerpię wiedzę,której nie
                    mam.Ja tez sie tu uczę,ale z tego powodu,że czegoś nie wiem,a ktoś wie ,
                    nie robię sensacji graniczącej ze złośliwością i zawiścią. Nie stoję nad nikim
                    z młotkiem,nie obrzucam nikogo wyzwiskami,nie tupię nogami. Podsumowując- nie
                    czytaj moich tekstów,bedziesz spokojniejszy i zdrowszy.
                    • jarek_zielona_pietruszka Re: RAZ A DOBRZE 19.10.08, 12:12
                      masz rację trochę się zagalopowałem. Skoro cię to uraziło to przepraszam.
                      Ale każdy medal ma dwie strony. Jedni eksperci tłumaczą, że coś jest zdrowe, a
                      inni, że niezdrowe. Powiem więcej Ci sami eksperci, którzy mówili, że coś jest
                      zdrowe po pewnym czasie mówią, że jest niezdrowe i na odwrót. Tak było ze
                      smalcem, masłem , olejem i wieloma innymi produktami. Zmieniają swoje zdanie jak
                      chorągiewka na wietrze.Jeżeli dobrze zapłacisz takiemu ekspertowi to napisze ci
                      nawet, że odpady radioaktywne są zdrowe i można je dodawać do kaszki dla
                      niemowląt.A koncerny o których piszesz stać na to aby opłacić takie ekspertyzy.
                      Co do tajemnicy produkcji, to masz rację. Tajemnicą producenta jest skład
                      parówek poza 5% mięsa, podobnie jest z paluszkami rybnymi mielonymi,
                      masłem,serem, mlekiem, pieczywem i większością produktów.
                      pozdrawiam
                      • Gość: analityczka Re: RAZ A DOBRZE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.08, 12:15
                        Jest OK. Sztama
                  • chicarica Re: RAZ A DOBRZE 20.10.08, 10:14
                    Ja zrozumiałam ten wątek zupełnie inaczej - wg mnie chodziło o to, że nie ma się
                    co bać MSG, bo dodając do potrawy lubczyk, dodajemy w praktyce tę samą substancję.
                    Ja też wolę dosmaczać potrawy świeżymi ziołami, a przynajmniej suszonymi. Jestem
                    natomiast przeciwna nadmiernej cnotliwości kulinarnej. Jasne, niech każdy używa
                    co lubi, ale zauważ, że jak na tym forum ktokolwiek poda przepis w którym są
                    kostki rosołowe, maggi, vegeta czy gotowe mieszanki, zostaje natychmiast
                    obrzucony błotem. Nie ma zatem "co kto lubi", jest "co kto lubi, pod warunkiem,
                    że nie jest to MSG".
                • Gość: Aga Re: RAZ A DOBRZE IP: *.fbx.proxad.net 19.10.08, 16:51
                  >Lubczyk jest rośliną leczniczą więc argument o uczuleniach jest moooocno
                  >naciągany(chociaz nie jest nieprawdopodobny).

                  "Alergia na zioła

                  Najsilniejsze działanie alergizujące wykazują: anyż, świeże ziele kopru
                  włoskiego, rumianek, papryka, curry, czosnek, kolendra, pieprz kajeński.

                  Średnie działanie alergizujące mają: bazylia, cynamon, jałowiec, kminek,
                  gorczyca, zioła prowansalskie.

                  Słabe działanie alergizujące wykazują: chrzan, cząber, estragon, goździki, gałka
                  muszkatołowa, szafran, majeranek, tymianek, wanilia.
                  Spożycie ziół takich jak kminek, kolendra, gorczyca biała, szafran, papryka może
                  wywołać wstrząs anafilaktyczny, dlatego alergicy powinni szczególnie uważać na
                  te przyprawy."
                  Źródło
                  zdrowie.trojmiasto.pl/Lecz-sie-naturalnie-n28947.html
                  Od siebie dodam, że silnie alergizujące są np. jakże leczniczy rumianek czy
                  nagietek, więc argument że lecznicze/powszechnie używane = bezpieczne dla
                  każdego o kant można potłuc.
                  • Gość: analityczka Re: RAZ A DOBRZE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.08, 17:31
                    na półkach z ksiązkami ksiązki o ziołach i ziołolecznictwie zajmują u mnie 126
                    cm.I nie są to wydawnictwa popularne(niczego im nie ujmując).Wiem więc co
                    piszę. I zapewniam,że nie użyłam argumentu jaki w sposób nieuprawniony
                    usiłujesz zainsynuować.Ja tego nie napisałam i nie powiedziałam.Wystarczy
                    poczytać moje teksty.Są dostępne. Jeszcze raz podkreślę,że tak jak
                    uczuleniowiec nie pcha ręki do ula tak samo człowiek uczulony na lubczyk
                    ominie go szerokim łukiem.
                    • Gość: A. Re: RAZ A DOBRZE IP: *.fbx.proxad.net 19.10.08, 18:02
                      Ominie. Pod warunkiem, że wie, że dany produkt zawiera uczulający go składnik.
                      Jeśli - jak pisze Jarek - lubczyk nie jest wymieniony na etykietce Maggi (a wg
                      Ciebie znajduje się w składzie), to uczulona na niego osoba sporo ryzykuje.
                      • fettinia wrzucam ten stary watek 19.10.08, 18:41
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=75577879&v=2&s=0
                    • dominikjandomin Re: RAZ A DOBRZE 19.10.08, 23:37
                      Gość portalu: analityczka napisał(a):

                      > na półkach z ksiązkami ksiązki o ziołach i ziołolecznictwie zajmują u mnie 126
                      > cm.

                      Powinnaś w takim razie je przeczytać. Samo stanie na półce mądrości nie dodaje.

                      >I zapewniam,że nie użyłam argumentu jaki w sposób nieuprawniony
                      > usiłujesz zainsynuować.

                      Użyłaś, takie są fakty.

                      >Jeszcze raz podkreślę,że tak jak
                      > uczuleniowiec nie pcha ręki do ula tak samo człowiek uczulony na lubczyk
                      > ominie go szerokim łukiem.

                      Porównanie bez sensu, to raz.

                      Dwa: trzeba jeszcze wiedzieć, na co się jest uczulonym...
                      • Gość: analityczka Re: RAZ A DOBRZE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.08, 10:14
                        przy tego typu socjotechnicznej zagrywce powinnam oba wpisy zlekceważyć,bo nie
                        zwykłam polemizować z napisami na murach typu-"analityczka jest głupia",albo "ja
                        coś wiem,ale nie powiem",w dodatku nie wydajesz mi się człowiekiem,który
                        potrafi zdobyc sie na jakiekolwiek przeprosiny.
                        To co napisałam jest do zweryfikowania,czytelnicy są mądrzy więc sami sobie
                        wszystko przeanalizuja,jednakże przez szacunek dla grona tych,którzy maja
                        do mnie zaufanie odpowiem na twoje posty.Teraz w przerwie nie mam na to
                        czasu. Odpowiem po pracy.
                        • dominikjandomin Re: RAZ A DOBRZE 20.10.08, 14:57
                          Gość portalu: analityczka napisał(a):

                          > przy tego typu socjotechnicznej zagrywce powinnam oba wpisy zlekceważyć,bo nie
                          > zwykłam polemizować z napisami na murach typu-"analityczka jest głupia",

                          Tego nie napisałem.

                          >,w dodatku nie wydajesz mi się człowiekiem,który
                          > potrafi zdobyc sie na jakiekolwiek przeprosiny.

                          A to z kolei twój atak personalny NA MOJĄ osobę.

                          > To co napisałam jest do zweryfikowania,czytelnicy są mądrzy więc sami sobie
                          > wszystko przeanalizuja,jednakże przez szacunek dla grona tych,którzy maja
                          > do mnie zaufanie odpowiem na twoje posty.

                          OK. Tylko odpisz na to, co jak krytykowałem - czyli twój pogląd, ze lubczyk nie
                          może powodować uczuleń, bo jest ziołem leczniczym.

                          Wątpię, abyś to rozumowanie potrafiła obronić.

                          I tego nie napisałaś, więc to nie jest do zweryfikowania. Nie zaprzecza temu, co
                          piszesz o glutaminianie, tylko temu, co piszesz o lubczyku. A zwłaszcza
                          walnięcia głupoty, ze "jak coś leczy, to nie uczula".
                        • Gość: analityczka Re: RAZ A DOBRZE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.08, 16:55
                          Każdy może sobie odtworzyć sekwencję wpisów dotyczących lubczyku jako ziela.
                          Zainicjowałam ją zdaniem wywołującym przedmiot tematu,potem zajęlismy się
                          kostkami przyprawowymi przez co nie ma potrzeby do nich wracać.
                          Odpowiedź na zarzut Jarka wytłumaczę ponownie. Otóż sam lubczyk rosnący w
                          polu czy w ogrodzie wydziela tak intensywną woń,że czuć go z odległości
                          nawet trzech metrów. W dni upalne, czy po deszczu, odległość ta wydłuża
                          się . Jest to wysoka, bujnie rosnąca roślina o intensywnie zielonych
                          liściach.Trudno więc rosliny tej nie zauważyc,a w razie problemów
                          alergicznych łatwiej ją powiązać przyczynowo i skutkowo ze schorzeniem ,
                          niż z problemami powstałymi poprzez kontakt z bezwonnym,mikroskopijnym
                          pyłkiem jakiejś rośliny.Zakładając,że mamy do czynienia z alergikiem znającym
                          swoje schorzenie to wiemy na pewno,że jest on dostatecznie wyczulony na
                          wszystko co może mu zagrażać,a więc nawet jak nie jest uczulony na zapach
                          lubczyku to sama jego intensywnośc wystarczy, by go profilaktycznie ominął.
                          Jeśli jest to alergik początkujący, to możliwe jest,że wlezie w pobliże
                          rośliny i dostanie objawów odczynu alergicznego. Tak może być z małym
                          dzieckiem,ale i tu prawdopodobieństwo jest mniejsze,ponieważ małe dzieci same
                          po ogrodzie nie raczkuja,a starsze dzieci nie za bardzo lubią ten zapach.
                          Nauka ostatnich lat dowiodła,że uczulać może praktycznie wszystko,więc albo
                          siedzimy pod kloszem,albo narażamy się świadomie lub nieświadomie.
                          Dlatego napisałam,że argument o uczuleniach jest moooocno naciągany i
                          dodałam,że nie jest nieprawdopodobny.Wydaje mi się,że napisałam uczciwie.
                          Potem na forum pojawił się wpis wymieniający listę roslin uczulających,
                          wśród których nie wymieniono lubczyku,a więc autor sporządzający tą listę być
                          może nie zetknął się z problemem uczulenia na lubczyk. Natomiast autorka
                          wpisu dodała:
                          "Od siebie dodam, że silnie alergizujące są np. jakże leczniczy rumianek czy
                          nagietek, więc argument że lecznicze/powszechnie używane = bezpieczne dla
                          każdego o kant można potłuc."
                          Ma rację,ale tu już nastąpiło nadużycie insynuujące mi twierdzenie ,że
                          jeśli coś jest lecznicze,czy powszechnie używane , to jest bezpieczne.
                          JA TAKIEGO SFORMUŁOWANIA nigdzie nie użyłam.To wyobrażnia autorki i nic
                          więcej.Teraz i ty usiłujesz mi to wmówić pisząc-"użyłaś".Wskaż te
                          fakty.Masz zdanie po zdaniu w tym tekście.Możemy to zdanie rozbierać na
                          czynniki pierwsze,ale nie wiem jak wybrniesz ze sformułowania uzytego przeze
                          mnie w nawiasie. Nie należę do ludzi niepoważnych ,a o wstrząsie
                          penicylinowym wiem od dziecka.
                          Opisałam swoja biblioteczkę i nie będę się tłumaczyc,czy ją czytam czy nie
                          czytam,ale skoro wiesz lepiej to przynajmniej napisz SKĄD WIESZ,ŻE NIE CZYTAM.
                          Użyłam tez argumentu porównania z pszczołami , bo wg mnie jest to
                          dostatecznie dobitne porównanie-nawet zwierz(prócz misia) unika pszczół,a co
                          dopiero alergik. Ul z pszczołami rozpoznajesz z odległości kilku
                          metrów-podobnie jak wysoki,aromatyczny krzak lubczyku.Jesli takie porównanie
                          jest dla ciebie bez sensu to napisz , jeszcze raz wytłumaczę,ale już
                          dobitniej.
                          No i ostatnie zdanie, z którym w zasadzie nie wiadomo jak polemizować. Co ma
                          mój nick do powietrza i skad twoje przekonanie,,że głupotą jest twierdzenie
                          iż lubczyk jest rośliną leczniczą."
                          By było ci łatwiej odszukiwać wiedz,że lubczyk ma nazwę Levisticum
                          officinale. To cała roślina. Owoc ma nazwe Fructus Levistici,a korzeń
                          Radix Lewistici.
                          Tu już będę cytowąć literature fachową:
                          W lecznictwie ludowym wykorzystywana jest cała roślina włącznie z
                          liśćmi i i łodygami jako środek
                          moczopędny,rozkurczowy,wiatropędny,żółciopędny,poprawiający procesy
                          trawienne,poprawiający wchłanianie pokarmów.Przetwory z lubczyka są skuteczne
                          w zaburzeniach miesiączkowych.Działają bakteriobójczo na bakterie saprofityczne.
                          Przetwory z lubczyka nie wywołuja objawów szkodliwych.
                          Stosuje się je w zaburzeniach czynności nerek,zaburzeniu wydalania szkodliwych
                          produktów przemiany materii,w stanach zapalnych nerek i pęcherza,obrzękach
                          spowodowanych upośledzeniem czynności nerek, przy zapaleniu miedniczek
                          nerkowych i pęcherza,a także w skazie moczanowej.
                          W lecznictwie oficjalnym korzeń lubczyka jest składnikiem granulatu
                          ziołowego UROGRAN.
                          Dobre wyniki zapewnia podawanie przetworów z lubczyka w dolegliwościach
                          trawiennych,wzdęciach,bólach brzucha,niestrawności,braku łaknienia,osłabieniu
                          czynności watroby i niedostatecznym wydzielaniu żólci. Korzeń lubczyka jest
                          składnikiem mieszanki ziołowej -granulatu CHOLEGRAN. Korzeń lubczyka wchodzi
                          w skład mieszanki CARDIOSAN stosowanej w chorobach serca,ponieważ ułatwia
                          prace mięśnia sercowego. Wchodzi również w skład mieszanki-granulatu
                          GASTROGRAN stosowanego w nieżytach żołądka i dwunastnicy.
                          W Niemczech produkuja z niego preparaty stanowiace antidotum dla palaczy tytoniu.
                          Ziele lubczyka stosuje się do mieszanek do kąpieli przy stanach zapalnych
                          skóry,zapaleniu pęcherza i organów płciowych.
                          Nie doczytałam się o leczeniu lubczykiem platfusa,waporów i globusa.
                          Powyższe wywody pochodzą z trzech książek:
                          Rosliny lecznicze i ich praktyczne zastowowanie Aleksandra Ozarowskiego i
                          Wacława Jaroniewskiego
                          Leksykon Leków Naturalnych Aleksandra Ożarowskiego (przy wspóludziale dr
                          n.farm Wojciecha Dymowskiego,dr n. farm.Haliny Leszczyńskiej Bakal,mgr
                          farm. Adama Wierzbickiego
                          Ziołolecznictwo-poradnik dla lekarzy pod redakcją doc.dra hab.. Aleksandra
                          Ozarowskiego i przy wspóludziale 24 innych
                          profesorów,docentów,doktorów(nazwiska dostępne w książce)
                          Innych książek i autorów cytować nie będę, bo nie mam na to czasu,a poza
                          tym,ty wiesz lepiej,więc mogę to sobie darować
                          Autorów , nazwy gotowych leków i ich SKŁAD , dostępnych w aptekach
                          można znależć w internecie.
                          Ja ten cały wywód przeprowadziłam nie dla ciebie,tylko dla innych
                          czytelników moich tekstów. Niech wyrobią sobie zdanie i sami ocenią.
                          Ja mogę tylko , korzystając z twoich wzorców i słownictwa podsumować to
                          tak:Głupotą jest wciskanie innym słów niewypowiedzianych,grubiaństwem
                          graniczącym z brakiem wychowania jest zarzucanie komuś pisanie bzdur.
                          I możesz to potraktować jako atak na TWOJĄ OSOBĘ.

                          PS
                          Na ostatni wpis,który odczytałąm przed chwilą odpowiadam tak:
                          Pisanie o kimś,że pisze bzdury,głupoty i bez sensu można sprowadzić do
                          jednego mianownika,ale ja użyłam słowa TYPU
                          I zgoda,ty tego nie napisałeś.
                          Sformułowanie " nie wydajesz mi się człowiekiem..." nie jest
                          sformułowaniem kategorycznym,ale jeśli uważasz to za atak persolnalny…
                          Nigdzie nie użyłam sformułowania,wynikającego rzekomo z mojego poglądu,że
                          lubczyk nie może powodować uczuleń, bo jest ziołem leczniczym. Po prostu
                          pokaż takie zdanie w moim tekście.
                          Nawiasem mówiąc,musiałabym na głowę upaść konstruując taką tezę i mając
                          kilka razy w roku problemy uczuleniowe po antybiotykach,a nawet po zwykłej
                          aspirynie.
                          Sformułowanie " Wątpię,abyś to rozumowanie potrafiła obronić" jest atakiem
                          personalnym NA MOJĄ osobę.
                          NIGDZIE nie walnęłam głupoty,że jak coś leczy to nie uczula.Pokaż mi takie
                          zdanie.

                          Kolejny raz popełniasz nadużycie, wekslując temat na inny tor.,bowiem:
                          jeśli zdanie :
                          "Lubczyk jest rośliną leczniczą więc argument o uczuleniach jest moooocno
                          naciągany",pozbawiasz mojego dopisku- chociaż nie jest nieprawdopodobny,
                          a potem komentujesz to:
                          "Tym zdaniem wykazałaś, że piszesz głupoty, a twój nick wziął się z powietrza.
                          W reszcie tekstów takie same bzdury piszesz?",
                          to logicznie rozumując , sformulowanie głupota i bzdury odnosisz
                          wyłącznie do
                          tezy,że lubczyk jest rośliną leczniczą, o czym świadczy fakt,że moją
                          wypowiedż celowo pozbawiłeś czł
                          • Gość: analityczka ciąg dalszy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.08, 16:57
                            "Tym zdaniem wykazałaś, że piszesz głupoty, a twój nick wziął się z powietrza.
                            W reszcie tekstów takie same bzdury piszesz?",
                            to logicznie rozumując , sformulowanie głupota i bzdury odnosisz
                            wyłącznie do
                            tezy,że lubczyk jest rośliną leczniczą, o czym świadczy fakt,że moją
                            wypowiedż celowo pozbawiłeś członu drugiego,tego w nawiasie.Był ci po prostu
                            niewygodny.
                            Dlatego mając na uwadze fakt,że zdaniem -"chociaż nie jest
                            nieprawdopodobny" dostatecznie dla każdego, kto nie znosi manipulacji , nie
                            zaprzeczyłam,że lubczyk może uczulać - pozwoliłam sobie odnieść się do
                            twoich domniemanych wątpliwości,że lubczyk jest roślina leczniczą.I nie
                            kombinuj już z dowodzeniem,że przeciez o tym wiedziałeś.
                            Zmanipulowałeś,zwyzywałeś,spostponowałeś więc teraz sobie poczytałeś. Ale jak
                            na wstępie zaznaczyłam-tekst powstał z myślą o Tych,którzy chcą coś więcej
                            wiedzieć o lubczyku,a nie jako odpowiedź dla manipulanta i prowokatora.
                          • dominikjandomin Re: RAZ A DOBRZE 21.10.08, 15:04
                            Gość portalu: analityczka napisał(a):

                            >Zakładając,że mamy do czynienia z alergikiem znającym
                            > swoje schorzenie to wiemy na pewno,że jest on dostatecznie wyczulony na
                            > wszystko co może mu zagrażać,a więc nawet jak nie jest uczulony na zapac
                            > h
                            > lubczyku to sama jego intensywnośc wystarczy, by go profilaktycznie ominął.

                            O ile jest to "alergik znający swe uczulenie i wyczulony na wszystko" - to tak.
                            Jaki % ludzi mających alergie jest gruntownie przebadanych i uświadomionych?

                            > Jeśli jest to alergik początkujący, to możliwe jest,że wlezie w pobliże
                            > rośliny i dostanie objawów odczynu alergicznego.

                            Owszem, jest możliwe. Co oznacza, ze jest możliwe, że nie wlezie w pobliże tej
                            rośliny, a z lubczykiem spotka się tylko w pokarmie.

                            >Tak może być z małym
                            > dzieckiem,ale i tu prawdopodobieństwo jest mniejsze,ponieważ małe dzieci same
                            > po ogrodzie nie raczkuja,a starsze dzieci nie za bardzo lubią ten zapach.

                            Badania masz do zacytowania - czy tylko obserwacje nie upoważniające do
                            wyciągania wniosków ogólnych? Znam bowiem dzieci starsze, które uwielbiają ten
                            zapach.

                            > Dlatego napisałam,że argument o uczuleniach jest moooocno naciągany i
                            > dodałam,że nie jest nieprawdopodobny.Wydaje mi się,że napisałam uczciwie.

                            Nie. Napisałaś, cytuję

                            "> Lubczyk jest rośliną leczniczą więc argument o uczuleniach jest moooocno
                            > naciągany."

                            każdy to może sprawdzić. Dałaś zdanie złożone, z logicznym spójnikiem "WIĘC"
                            sugerując zatem, ze "naciąganie o uczuleniach lubczyku" zależne jest od tego, że
                            jest on rośliną leczniczą. Logika zdań na poziomie dobrego LO.

                            > Ma rację,ale tu już nastąpiło nadużycie insynuujące mi twierdzenie ,że
                            > jeśli coś jest lecznicze,czy powszechnie używane , to jest bezpieczne.
                            > JA TAKIEGO SFORMUŁOWANIA nigdzie nie użyłam.

                            Ty użyłaś, co zamieszczam wyżej w cytacie TWOIM.

                            MOŻLIWE, ze źle złożyłaś zdanie gramatycznie, ale cóż - tak TY napisałaś. Mogę
                            przyjąć do wiadomości, ze był to błąd gramatyczny i nie chciałaś zamieścić
                            takiej sugestii, ale nie przyjmuję NIEPRAWDZIWEGO oświadczenia, ze tego nie
                            napisałaś.


                            > Opisałam swoja biblioteczkę i nie będę się tłumaczyc,czy ją czytam czy nie
                            > czytam,ale skoro wiesz lepiej to przynajmniej napisz SKĄD WIESZ,ŻE NIE CZYTAM

                            Napisałaś, cytuję:

                            "na półkach z ksiązkami ksiązki o ziołach i ziołolecznictwie zajmują u mnie 126
                            cm.I nie są to wydawnictwa popularne(niczego im nie ujmując)."

                            Mozę w Twoim otoczeniu argument o miejscu zajmowanym przez posiadane książki
                            robi wrażenie, w moim - nie. Samo posiadanie książek zajmujących 126 cm niczego
                            nie powoduje. Czy miał być to argument na poziomie przedszkola, lub
                            niepiśmiennego chłopa z XIX wieku? Do tego się przyczepiłem - do braku
                            jakiegokolwiek znaczenia argumentu o posiadaniu 126 cm książek.

                            > Użyłam tez argumentu porównania z pszczołami , bo wg mnie jest to
                            > dostatecznie dobitne porównanie-nawet zwierz(prócz misia) unika pszczół,a co
                            > dopiero alergik. Ul z pszczołami rozpoznajesz z odległości kilku
                            > metrów-podobnie jak wysoki,aromatyczny krzak lubczyku.Jesli takie porównanie
                            > jest dla ciebie bez sensu to napisz , jeszcze raz wytłumaczę,ale już
                            > dobitniej.

                            Proszę cię bardzo, napisałaś:

                            ">Jeszcze raz podkreślę,że tak jak
                            > uczuleniowiec nie pcha ręki do ula tak samo człowiek uczulony na lubczyk
                            > ominie go szerokim łukiem."

                            Powinnaś napisać "człowiek uczulony na jad pszczeli", a nie ogółem
                            "uczuleniowiec". Pszczelarz może być uczuleniowcem - uczulonym na INNE
                            składniki. Brak precyzji.

                            Ponadto stawiasz znak równości pomiędzy "osobą uczuloną" a "osobą uczuloną,
                            która jest świadoma substancji, które działają na nią uczulająco". Duża to różnica.

                            Powtórzę - dużo osób n

                            > skad twoje przekonanie,,że głupotą jest twierdzenie
                            > iż lubczyk jest rośliną leczniczą."

                            TEGO NIGDZIE nie napisałem - poszukaj na spokojnie - więc cały wywód o
                            leczniczości lubczyku mogłaś sobie podarować. NIE TWIERDZIŁEM i NIE TWIERDZĘ,
                            aby lubczyk nie miał być rośliną leczniczą.

                            Napisałem zdanie:

                            "> Lubczyk jest rośliną leczniczą więc argument o uczuleniach jest moooocno
                            > naciągany.

                            Tym zdaniem wykazałaś, że piszesz głupoty, a twój nick wziął się z powietrza."

                            czyli skrytykowałem CAŁE zdanie złożone.

                            Z logiki zdań wynika, ze czym innym JEST zaprzeczenie CAŁEMU zdaniu, a czym
                            INNYM zaprzeczenie JEDNEJ Z CZĘŚCI zdania.

                            > Ja ten cały wywód przeprowadziłam nie dla ciebie,tylko dla innych
                            > czytelników moich tekstów.

                            Owszem, nie dla mnie, bo ja to znam. I nie zaprzeczałem temu, że lubczyk jest
                            rośliną leczniczą.

                            > Ja mogę tylko , korzystając z twoich wzorców i słownictwa podsumować to
                            > tak:Głupotą jest wciskanie innym słów niewypowiedzianych,grubiaństwem
                            > graniczącym z brakiem wychowania jest zarzucanie komuś pisanie bzdur.

                            ZGADZAM SIĘ. Pod warunkiem, ze ten ktoś NIE pisze BZDUR.

                            W przypadku, gdy ktoś pisze bzdury - stwierdzenie takie jest stwierdzeniem
                            PRAWDY. Co owszem, może też być spostrzegane jako brak wychowania.


                            > Pisanie o kimś,że pisze bzdury,głupoty i bez sensu można sprowadzić do
                            > jednego mianownika,ale ja użyłam słowa TYPU
                            > I zgoda,ty tego nie napisałeś.

                            Tyle, że to było zakwalifikowanie do "typu". Moja kwalifikacja jest inna - w tym
                            się różnimy.

                            > Sformułowanie " nie wydajesz mi się człowiekiem..." nie jest
                            > sformułowaniem kategorycznym,ale jeśli uważasz to za atak persolnalny…

                            Tak to uważam. Stwierdzasz coś o mnie - bezpodstawnie, czyż nie?

                            > Nigdzie nie użyłam sformułowania,wynikającego rzekomo z mojego poglądu,że
                            > lubczyk nie może powodować uczuleń, bo jest ziołem leczniczym. Po prostu
                            > pokaż takie zdanie w moim tekście.

                            JESZCZE RAZ POKAZUJĘ:

                            > Lubczyk jest rośliną leczniczą więc argument o uczuleniach jest moooocno
                            > naciągany.

                            Spójnik "więc" się kłania zamiatając kapeluszem.
        • Gość: ania_m oczywiscie, ze potrawy doprawione polepszaczem IP: *.pools.arcor-ip.net 22.10.08, 14:04
          smaku SMIERDZA i to koncertowo. wszelkie glutasole wyczuwam z odleglosci kilku
          metrow i wywoluja u nnie odruch wymiotny.
          u chinczyka ekstra zamawiam bez i od razu odsylam do kuchni, jesli tak nie jest.
          zreszta ogolnie nie przepadam za ta kuchnia. wole innne azjatyckie nie szafujace
          az tak bialym proszkiem. zapach i smak jest mi trudno opisac, ale ogolnie
          powachajcie sobie maggi, badz kostke knurra. czy tez vegete. jest taki, hmmmm..
          miesno - "knurrowy".
          wiadomo, ze polepszacz smaku teoretycznie polepsza/czyni bardziej intensywnym
          naturalny smak produktu. moze on sobie jednak byc neutralnym w smaku bialym
          proszkiem, w potrawach jest od razu wyczuwalny.
          imho, nie ma sensu dyskutowanie o glutasoli z polakami, poniewaz tradycja
          dolewania maggi, dorzucania kosteczki rosolowej i posypywania vegeta jest bardzo
          silnie w polsce zakorzeniona. rowniez nasz przemysl spozywczy praktycznie nie
          wypuszcza zywnosci glutasola nie skazonej. obawiam sie, ze wiekszosci
          forumowiczow taka w ogole by nie smakowala.
          szczytem wszystkiego dla mnie sa same w sobie b. aromatyczne mieszanki
          przyprawowe, np curry polskiej firmy kamis skladajace sie w wiekszosci z...
          glutasoli. moja slawetna zupa - marchwianka z curry i koledra wyladowala w
          polsce po doprawieniu tym "specjalem" w toalecie, bo nie wpadlam na to, aby
          przeczytac etykietke, wiec prosze mi nie plesc andronow, ze polepszacze sa
          niewyczuwalne. sa i to wrecz CHOLERNIE. zwolennikom kuchni indyjskiej proponuje
          nabycie bubla i wyprobowanie na malej ilosci potrawy roznicy smakowej miedzy
          oryginalnym curry i tym swinstwem.
          aromat maggi NIE POCHODZI od lubczyku, a jest hydrolizatem bialkowym powstalym w
          procesie traktowania srutu sojowego(ostatnio wysokoglutenowej pszenicy) kwasem
          solnym i dodania polepszaczy smaku, ekstraktu z drozdzy tudziez barwnika z
          karmelu. w niemczech lubczyk nosi faktycznie potoczna nazwe "maggi kraut", czyli
          ziolko maggi, ale jedno z drugim nie ma NIC wspolnego. jedynie maggi lekko
          PRZYPOMINA smak lubczyku.
          teoria piatego smaku umami jest mi znana - grzyby, parmezan, pomidory i
          PRAWDZIWY sos sojowy nie budza we mnie odruchu wymiotnego.
          glutasol JEST niezdrowa, ale z innego powodu. to ona sprawia, ze dzieciaki
          wcinaja cale wielki opakowanie chipsow posypanych mieszanka przyprawowa
          skladajaca sie glownie z niej i siegaja raczka po nastepna pake i nastepne 1200
          kcal i 70g czystego tluszczu. to przez nia mowimy, ze "jedzenie od chinczyka
          jest takie lekkie, ze juz po godzinie znowu jestesmy glodni" - g...no nie
          lekkie, jest tluste jak cholera, tylko glutasol sprawia, ze jestesmy nienasyceni
          i, jesli mamy pecha i nie potrafimy sie opanowac, tyjemy.
          innych zlych skutkow zdrowotnych spozycie glutasoli nie powoduje.
          i analityczko regulamin forum prosi aby nie wklejac obcych tekstow, ale podac po
          prostu do nich linka.
          • jagoda85 Re: oczywiscie, ze potrawy doprawione polepszacze 22.10.08, 17:38
            Glutasol powoduje skutki zdrowotne, jak to określasz. Niedawno w tv
            wypowiadał się lekarz, którzy przestrzegał przed spożywaniem jego,
            ponieważ "wspaniale" osadza się w stawach, tak więc dla ludzi
            mających reumatyzm i problemy kostne, jak też i dla ludzi mających
            problemy z jelitami jest to preparat bardzo szkodliwy.
            • Gość: ania_m Re: oczywiscie, ze potrawy doprawione polepszacze IP: *.pools.arcor-ip.net 22.10.08, 17:59
              akurat leze z grypa w lozku, wiec za interesujace slowotworstwo przepraszam :)
              w jakies wyjatkowe szkodliwe dzialanie na organizm glutasoli sama nie wierze.
              oprocz tego, juz dawno udowodnoinego, ze zwieksza laknienie az do
              niekontrolowanych napadow obzarstwa.
              szkoda tylko, ze polski konsument nie ma mozliwosci wyboru miedzy wersja "z" i
              "bez", przez co od malego jest na ten imho kompletny syf smakowy zaprogramowany.
              potem czytamy komentarze typu "bylam dzisiaj zaproszona/y do b. eleganckiej
              restauracji, ale zupelnie mi nie smakowalo :(. wszystko jakiies niedoprawione..."
              forumowiczom proponuje prosty eksperyment - tydzien kompletnie bez polepszacza
              smaku. zobaczycie jakie wszystko bedzie mdle na poczatku i jakie ochydne po 7
              dniach "normalne" jedzenie. tyle tylko, ze w polskich warunkach to jedzenie
              trzebaby bylo od a do z przydotowac samemu :(
              w niemczech nagonka na glutasol jest od 2 lat w modzie i coraz wiecej
              producentow gotowej zywnosci z duma obwieszcza na opakowaniu jej brak w produkcie.
              sama nie jem sztucznych polepszaczy duuuzo dluzej i nie jadlabym nawet, gdyby
              nagle okazaly sie b. zdrowe :), bo nie o zrowie, a o uniwersalny (nie)smak mi chodzi
              • jagoda85 Re: oczywiscie, ze potrawy doprawione polepszacze 22.10.08, 18:54
                Ja sama z powodu moich przypadłości jelitowych odstawiłam wszelkie
                gotowce i przyprawy zawierające glutaminian. Przyznam, że miałam
                duże kłopoty ze smakiem moich potraw. Nic nam nie smakowało. Wtedy
                gościem tego forum był Maciej Kuroń, i wtedy zadałam mu pytanie, jak
                mam gotować, żeby było smacznie ale bez "polepszaczy" i śmietany.
                Dostałam dość wyczerpującą odpowiedź. Do rad pana Macieja stosuję
                się do dzisiaj. Używam bardzo dużo warzyw i ziół. Szczerze powiem,
                że naprawdę dużo czasu mi zajęło dochodzenie do smacznych potraw.
                Teraz ilekroć jestm u znajomych, którz kochają maggi i różniaste
                vegety, kucharki, to nic nie mogę jeść, ma to dla mnie ohydny smak
                nie mówiąc o tym , że wszystko smakuje mi jednakowo. Cóż jeśli komuś
                takie jedzenia smakuje, to niech tak jada, nich każdy dobiera sobie
                przyprawy do swojego podniebienia.
                • Gość: ania_m Re: oczywiscie, ze potrawy doprawione polepszacze IP: *.pools.arcor-ip.net 22.10.08, 19:06
                  mam dokladnie to samo.
                  oprocz przypadlosci jelitowych :)
                  wydaje mi sie, ze wlasnie dlatego preferuje na codzien kuchnie tajska i
                  indyjska, ktore przez bogactwo smakowe skladnikow doskonale obywaja sie bez
                  "dopalaczy".
                  poza tym, jesli ja uwazam, ze cos jest "bee", nie znaczy to, ze inni maja
                  dostosowac sie do mojego gustu. szkoda jednak, jesli nie maja mozliwosci
                  poznania potraw o naturalnym smaku.
          • Gość: bezstronniczka Re: oczywiscie, ze potrawy doprawione polepszacze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.08, 20:19
            Aniu nasza złota,my wiemy,że jesteś absolutną przeciwniczką
            glutaminy,gutasolu,glutaminianu sodu i kwasu glutaminowego.
            Potrafisz go wyczuć prawie przez porcelanowy talerz,a na pewno z odległości
            kilku metrów.
            Przeczytaj jednak tych kilka zdań:
            Kwas glutaminowy jest ważnym neuroprzekaźnikiem (związkiem umożliwiającym
            przewodzenie impulsów nerwowych) pobudzającym w korze mózgowej ssaków.
            Uczestniczy w przemianach azotowych, poprzez przemianę w glutaminę. Kwas
            glutaminowy jest stosowany w leczeniu schorzeń układu nerwowego.

            Wklejono z <http://wapedia.mobi/pl/Kwas_glutaminowy>

            . Glutaminian sodu bywa uznawany za przyczynę tzw. syndromu chińskiej
            restauracji - choroby związanej z nadmiernym spożyciem glutaminianu sodu lub
            nadwrażliwością na niego. Objawy to zawroty głowy, palpitacje serca, nadmierna
            potliwość i uczucie niepokoju, notowane po spożyciu posiłku w azjatyckich
            restauracjach. Jednak dokładna weryfikacja danych nie potwierdziła, aby
            przyczyną tych dolegliwości był glutaminian sodu, zaś pewne typy reakcji
            alergicznych na potrawy kuchni chińskiej mogą być powodowane innymi jej
            składnikami jak np. grzyby, orzechy i zioła

            Wklejono z <http://wapedia.mobi/pl/Glutaminian_sodu>

            Jest to naturalny aminokwas, który można znaleźć prawie w każdym rodzaju
            pożywienia, szczególnie w produktach wysokobiałkowych, takich jak np. produkty
            nabiałowe, mięso i ryby, jak również w wielu warzywach. Produkty żywnościowe
            używane ze względu na walory smakowe, takie jak grzyby i pomidory, mają wysoki
            poziom naturalnych glutaminianów. Organizm ludzki również produkuje glutaminian,
            który ma znaczenie w wielu procesach metabolicznych

            Wklejono z <http://www.eufic.org/article/pl/5/24/artid/60/>

            Jak dużo sodu znajduje się w glutaminianie sodu?
            Glutaminian sodu zawiera 3 razy mniej sodu niż znajduje się go w soli kuchennej.
            Stosowanie glutaminianu sodu w połączeniu z małą ilością soli kuchennej sprawia,
            że możliwe jest zredukowanie ogólnej liczby zawartości sodu w danym produkcie o
            ok. 20-40%, przy jednoczesnym zachowaniu smaku.
             
            Czy glutaminian sodu jest bezpieczny dla dzieci?
            Dzieci przyswajają glutaminian w takim samym stopniu jak dorośli, więc jest on
            bezpieczny dla dzieci. Wiadomo, że mleko kobiet zawiera 10 razy więcej
            glutaminianu niż mleko krowie

            Wklejono z <http://www.eufic.org/article/pl/5/24/artid/60/>

            Niektóre badania wykazały, że bezpośrednie spożywanie dużych ilości
            glutaminianu sodu wywołuje subiektywne objawy u osób przekonanych, że są
            nadwrażliwi na ten związek. Niemniej objawy takie były rzadkie i krótkotrwałe i
            nie występowały, gdy glutaminian sodu był spożywany w żywności.
            Można zatem stwierdzić, że spożycie glutaminianu jest dla ludzi bezpieczne.
            Niemniej, odpowiednie oznakowanie produktów z dodatkiem MSG, umożliwia unikanie
            jego spożycia przez osoby nieufne.

            Wklejono z <http://www.food-info.net/pl/intol/msg.htm>

            Z tych kilku zdań wynika,że :
            chcesz,czy nie chcesz twój organizm potrzebuje glutaminianu sodu(kwasu
            glutaminowego),by twój mózg mógł normalnie funkcjonować.
            Będziesz go unikać,to twój organizm sam sobie go wyprodukuje
            Najzdrowsze dla dzieci mleko matki ma dziesięc razy więcej glutaminianu
            niż mleko krowie
            Placebo daje takie same "skutki" jak glutaminian

            Ponieważ nauka dowiodła,że jesteś chodzącą" bombą glutaminianową" czy
            poddasz się detoksykacji,aby raz a dobrze wypleni to paskudztwo z siebie?
            • Gość: ania_m Re: oczywiscie, ze potrawy doprawione polepszacze IP: *.pools.arcor-ip.net 22.10.08, 20:31
              no totez caly czas uwazam, ze dyskusja o tym na polskim forum to rozmowa ze
              slepym o kolorach.
              nie bede po raz ktorys sie powtarzac. JA doskonale wyczuwam glutasol w gotowym
              jedzeniu nosem i kubkami smakowymi. wszystko jedno, co mowia madre publikacje
              internetowe. tak samo wyczuwa polepszacz jadwiga, ktora rowniez tego swinstwa
              nie rusza. podobnie jak kazdy, kto glutasoli kompletnie nie uzywa.
              cale z piekne teoretyczne wywody na ten temat wklejone z wikipedii, to KOMPLETNE
              ANDRONY - mowie to z autopsji, przekonasz sie, gdy sama odstawisz takie "dopalacze".
              z mojej strony koniec dyskusji na ten temat. reszta moze latwo sprawdzic, czy
              mam racje.

            • smutas13 Re: oczywiscie, ze potrawy doprawione polepszacze 23.10.08, 07:56
              bezstronniczko

              Wierzę w to co piszesz. Używam maggi i vegetę, oczywiście w
              rozsądnych ilościach i nie do wszystkiego.
              Dzięki za tak obszerne i dokładne przybliżenie tematu.
          • Gość: gość gdzie jest prawda? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.08, 22:21
            W
            :www.magazynhandlowiec.pl/pl/historia_marki/zaczarowana_kostka_%E2%80%93_historia.html
            napisano:

            Tymczasem 100 gram słynnej przyprawy zawiera 54 kalorie i żadnego tłuszczu. Ten
            produkt to wynik fermentacji roślinnej przy użyciu wody, drożdży, szczypty soli,
            glutaminy no i dużej porcji tajemnej recepty, będącej najbardziej strzeżoną
            tajemnicą firmy.

            a ty piszesz:
            aromat maggi NIE POCHODZI od lubczyku, a jest hydrolizatem bialkowym powstalym
            > w
            > procesie traktowania srutu sojowego(ostatnio wysokoglutenowej pszenicy) kwasem
            > solnym i dodania polepszaczy smaku, ekstraktu z drozdzy tudziez barwnika z
            > karmelu.
            • Gość: ania_m Re: gdzie jest prawda? IP: *.pools.arcor-ip.net 22.10.08, 23:01
              a ja ci mowie, ze srut wysokoglutenowej pszenicy jest traktowany kwasem solnym.
              roztwor neutralizuje sie poprzez lugowanie. w tym procesie powstaje duza ilosc soli.
              tak robia niektore firmy produkujace przyprawe do zup typu maggi. a przynajmniej
              dokladnie tak robilo sie ta przyprawde do niedawna rowniez w szwajcarii.
              bardziej nowoczesne zaklady produkcyjne posluguja sie dzisiaj enzymami.
              ta "szczypta soli i glutaminy" w artykule to jakis zart sprytnego marketingowca,
              prawda? w koncu calosc ma ZACHWALAC produkt. kwas solny, tony soli i glutasoli
              nie bardzo tu pasuja do koncepcji.
              w kazdym razie prawda jest, ze przyprawa do zup w plynie w wiekszej czesci
              zostala wyprodukowana z naturalnych skladnikow - wysokoglutenowej pszenicy,
              ekstraktu drozdzowego i farbki z karmelu. jesli zapomnisz o tonie soli i
              glutasoli, mozesz ja prawie uznac za zdrowa. prawie.
        • kornel-1 O drastyczności ;-) 23.10.08, 13:14
          Zachęcony wątkiem na forum Ortografia
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=374&w=86287578
          wpadłem tu na chwilkę i z uwagą przeczytałem tę dyskusję.

          :-))

          Gość portalu: analityczka napisał(a):
          > [...] produkty z dodanym glutaminianem drastycznie
          > zwiększają dawkę dzienną sodu [...]

          Spożycie sodu pochodzącego z NaCl można oszacować w Polsce na ~5g/dzień.
          Spożycie sodu pochodzącego z glutaminianu można oszacować na ~0.15g/dzień (na
          podst. www.ctahr.hawaii.edu/oc/freepubs/pdf/FN-8.pdf )

          Zwiększenie spożycia sodu wskutek spożywania dodawanego do żywności glutaminianu
          sodu można więc oszacować na 3%.

          Chciałbym cię zapytać, analityczko, jak rozumiesz słowo "drastycznie".

          Kornel
          • Gość: analityczka Re: O drastyczności ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.08, 14:37
            Miał ktos rację,że zainicjowałam dyskusję,która wywoła szereg ataków na
            moja osobę. I faktycznie-zarzucano mi,że nie powinnam wklejać całych
            tekstów tylko linki do nich,zarzucano mi,że powołuję sie na lubczyk w
            maggi,chociaż tam go rzekomo nie ma,zarzucano mi,że słówkiem "więc"
            udowodniłam tezę,że jak cos jest lecznicze to jest nieszkodliwe,zarzucano
            mi,że piszę bzdury na temat produkcji kostek maggi,bo ktoś lepiej wie,ze
            produkuje sie je przy pomocy kwasu solnego,zarzucano mi,że problem
            glutaminianu sodu juz dawno wyjasniono sobie na tym forum,a niejaki banita
            dokładnie napisał z czego maggi jest produkowane i jaki jest ich
            skład,zarzucano mi,że nie czytam swoich ksiązek,zarzucano mi,ze piszę głupoty
            porównując reakcje alergików.
            Udowodniono mi,że nadaje się do garów i rodzenia dzieci,a nie do poważnych
            "intelektualnych" dusput,zarzucono mi,że nie potrafię obronić swoich tez ,bo
            to,tamto,siamto.
            Teraz mam ci odpowiedzieć jak rozumiem słowo drastycznie. Odpowiadam-jeśli
            jakiś idiota zje tyle produktów z glutaminianem sodu,ze wchłonie czystego
            sodu 15 gramów na dzień to to bedzie drastyczny wzrost spożycia.A może
            nie,może wystarczy 5 gramów,a może nawet 0,5 grama,które w połaczeniu ze
            zwykła solą z innych produktów zabije go,jak tego,kto bedąc alergikiem
            uczulonym na lubczyk wejdzie w krzak lubczyku i się w nim wytarza,albo zje
            trzy opakowania gastrogranu na raz i to go zabije.
            Masz rację,ale do licha,dlaczego zaraz każdy czuje się na tym forum
            zobligowany do dzielenia włosa na czworo i za przeproszeniem dopieprzenia komuś?
            Jeśli to jest forum złosliwości,zawiści,besserwisserstwa to po co nazywa się
            tak jak się nazywa.
            Jeśli w kółko słyszę,że "ja na odległość wywącham glutaminian sodu",a on
            jest bezwonny, to trzeba raz, a dobrze tą sprawę wyjaśnić-czy to jest
            możliwe. Jeśli sie wmawia,że się wie coś,co jest pilnie, od przeszło stu
            lat strzeżona tajemnicą,to tez to sobie wyjaśnijmy raz a dobrze.Jeśli bez
            glutaminowego kwasu człowiek nie może normalnie żyć-to tez to sobie
            powiedzmy,jak to się dzieje,że zapiekli wrogowie tego aminokwasu żyją.
            Ten post miał zainicjować wojne z mitami,a zainicjował wojnę ze mną. W
            myśl zasady,że jeśli fakty przeczą czemukolwiek to tym gorzej dla faktów.
            Jednak cieszy mnie oddżwięk tej dyskusji,która jak widzę rozchodzi sie po
            innych forach. Gotowa jestem rozpocząć dyskusję o wszystkich E jakie mozna
            znaleźć w załączniku do tego
            artykułu:www.portalspozywczy.pl/mieso/artykuly/eee-tam-dodatki,743.html.
            Przynajmniej czas do emerytury szybciej zleci.
            .

            • kornel-1 Re: O drastyczności ;-) 23.10.08, 18:24
              Gość portalu: analityczka napisał(a):

              > szereg ataków na moja osobę. [...]zarzucano mi [...]
              > że piszę bzdury [...] zarzucano mi, [...] zarzucano mi, [...]
              > Udowodniono mi, [...] zarzucono mi, [...]

              Ale co mnie to wszystko obchodzi? Nie interesują mnie twoje kłótnie z innymi.
              Ani nie zamierzam się z tobą kłócić.

              > Teraz mam ci odpowiedzieć jak rozumiem słowo drastycznie.
              > Odpowiadam-jeśli jakiś idiota zje tyle produktów z glutaminianem
              > sodu,ze wchłonie czystego sodu 15 gramów na dzień to to bedzie
              > drastyczny wzrost spożycia.A może nie,może wystarczy 5 gramów,a
              > może nawet 0,5 grama,które w połaczeniu ze zwykła solą z innych
              > produktów zabije go [...]

              W OCZYWISTY SPOSÓB ZACZYNASZ ZACIEMNIAĆ SYTUACJĘ. Podajesz wymyślone,
              nierealistyczne przykłady. Aby spożyć sód w ilości 15 g/dzień czyli w
              przeliczeniu na MSG 110 g/dzień, trzeba BY ZJEŚĆ DZIENNIE około 14 kilogramów
              (sic!) żywności zawierającej górną granicę MSG, 0.8%w/w

              Na podstawie powszechnie dostępnych danych NALEŻY STWIERDZIĆ, że spożywanie
              żywności zawierającej glutaminian NIE PRZYCZYNIA SIĘ W DRASTYCZNY SPOSÓB do
              spożycia sodu.

              Przyczynia się w sposób nikły/mizerny/zaniedbywalny.

              > Masz rację,ale do licha,dlaczego zaraz każdy czuje się na tym forum
              > zobligowany do dzielenia włosa na czworo i za przeproszeniem
              > dopieprzenia komuś?

              A na czym niby polega dopieprzanie tobie? Omawiając działanie glutaminianu sodu
              przedstawiłaś tezę o drastycznym wzroście spożycia sodu. Ja się z nią nie
              zgodziłem, przytaczając odpowiednie dane wykazałem, że wzrost spożycia sodu
              wynosi kilka procent. Przyznałaś mi rację. To zamyka dyskusję w tym zakresie.

              > [bla bla bla] Ten post miał zainicjować wojne z mitami,a zainicjował wojnę ze
              mną.

              Popieram walkę z mitami. Popieram naukowy sposób dowodzenia swoich racji. Myślę,
              że zdajesz sobie sprawę z tego, że nie zawsze można mieć rację. Broń swojego
              stanowiska używając sensownych, logicznych argumentów.

              Kornel
              • Gość: analityczka Re: O drastyczności ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.08, 19:11
                Kolejny przykład dzielenia włosa na czworo.Gdybyś poprzestał na
                stwierdzeniu,że słowo drastycznie nie jest na miejscu,bo.... byłoby po
                problemie.Ty wiesz to,ja znalazłam to,albo wiem to i w ten sposób dzielimy się
                wiadomościami.Czy to trudne do osiągnięcia?
                Ja dałam również przykład,że dla kogoś drastyczna może być dawka 0,5
                grama.Trzeba było odnieść sie do niej,a nie tej z grubej rury.Na tym forum
                jest masa sympatycznych ludzi o potężnej wiedzy ,ale zawsze znajdzie się
                ktoś,kto zada pytanie, co rozumiem pod pojęciem "potężna wiedza".No i potem
                zacznie sie popis. Wyjatkowo nerwowe i ambitne to forum. Dobrze,ze
                przynajmniej wyeliminowano z niego chamstwo i wulgaryzmy kierowane personalnie .
                Nie mam złudzeń,że wiedza jaką posiadłam nie jest ani tak ogromna,ani nie
                dorównuje wiedzy niektórych forumowiczów i forumowiczek,ale sam fakt,że
                czasami ktoś mi podziekuje daje mi satysfakcję,że coś rozjaśniłam,coś ujęłam
                w inne niż potoczne czy powszechne ramy.Nie jestem omnibusem,wielokrotnie
                podpieram się literaturą czy wiedzą zawartą w internecie,a na zważanie,czy
                użyłam "więc" w odpowiednim miejscu,albo wyolbrzymiłam pojęcie zwiększenia
                dziennej dawki sodu poprzez użycie słówka "drastycznie" nie mam czasu. Co bym
                nie napisała i tak znajdzie się jakiś malkontent,który swoja wiedzę wzbogaci
                w elementy nowej dysputy służącej li tylko "ubogaceniu " dyskusji.
                Powiem Ci wprost- to jest idealna droga do robienia z g.pomarańczy.
                • kornel-1 Re: O drastyczności ;-) - żenada 23.10.08, 20:41
                  Gość portalu: analityczka napisał(a):

                  > Kolejny przykład dzielenia włosa na czworo.

                  Sorry, ale twój nick zaczyna brzmieć fałszywie. Rzekome dzielenie włosa na
                  czworo ma na celu odwrócenie uwagi od istoty sporu między mną a tobą.

                  Sporu już rozstrzygniętego :)

                  > Ja dałam również przykład,że dla kogoś drastyczna może być dawka
                  > 0,5 grama.Trzeba było odnieść sie do niej,a nie tej z grubej
                  > rury.

                  O boże! Znów zaczynasz?! Spór jest rozstrzygnięty; dodawanie glutaminianu sodu
                  do żywności nie podnosi drastycznie spożycia sodu.
                  Z grubej rury to strzeliłaś podając nonsensowny przykład o spożyciu 5 g Na
                  pochodzącego z MSG. Na drugi raz zastanów się, o czym piszesz :) a nikt (z tej
                  garstki myślących) nie będzie miał krytycznych uwag do ciebie.
                  Tak się akurat składa, że mam umysł analityczny i jednocześnie sceptyczny. I nie
                  mam litości dla piszących bzdury!
                  No no... nie obrażaj się :)


                  > Na tym forum jest masa sympatycznych ludzi o potężnej wiedzy ,
                  > [bla bla bla]

                  > a na zważanie,czy [...] wyolbrzymiłam pojęcie zwiększenia
                  > dziennej dawki sodu poprzez użycie słówka "drastycznie" nie mam
                  > czasu. Co bym nie napisała i tak znajdzie się jakiś
                  > malkontent,który swoja wiedzę wzbogaci
                  > w elementy nowej dysputy służącej li tylko "ubogaceniu " dyskusji.

                  Żenada! Pisząc o "drastycznym wzroście" napisałaś nieprawdę. Nieprawdę
                  wprowadzającą w błąd czytelnika.
                  Faktycznie, możesz NIE MIEĆ CZASU na zastanawianie się nad znaczeniem słowa
                  "drastycznie". Prawdę mówiąc uważam, że NIE MYŚLAŁAŚ zbyt dużo pisząc tamte słowa.

                  Na szczęście czuwałem :)
                  Insynuacje o "malkontentach" to typowy argument ad personam u dyskutantów
                  stojących na przegranych pozycjach.

                  Pomylić się ludzka rzecz. Upierać się, że ma się rację - jeszcze bardziej ludzka
                  rzecz! Ale zachęcam cię do większej staranności podczas dyskusji. Ktoś
                  podpisujący się "analityczka" i podkreślający swą wiedzę z przedmiotowego
                  zakresu nie powinien popełniać takich nieścisłości, jak w wątkach:
                  o wekowaniu fasolki
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=82720993
                  o occie
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=84942935

                  Kornel
                  • Gość: analityczka polubiłabym,gdyby nie ten szowinizm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.08, 22:41
                    szowinizm
                    1. «postawa, którą charakteryzuje brak tolerancji i przyznawanie
                    uprzywilejowanej pozycji własnej płci, rasie lub grupie».
                    To tak na wstepie,wiernie skopiowane.

                    Witaj w domu.W domu nawiedzonych.To Ty, Panie Doktorze szukałeś tak
                    długo,aby udowodnic wyższość Swiąt Bożego Narodzenia nad Swietami
                    Wielkiejnocy?I zadałeś sobie tyle trudu by postawić na swoim,że nie 666,666
                    tylko kubki i miarki?Albo zabrac głos w sprawie kwaśnej fasolki
                    szparagowej,której nikt do pyska nie bierze?To trzeba było poczytać wszystko,a
                    nie tylko moje posty,może byś zrozumiał i pojął intencje.Szkoda,że wówczas
                    nie zabierałeś głosu,może byś przeczytał to co redakcja wykreśliła. Przez
                    chwilę korciło mnie, by popytać o te nieścisłośći,ale dałam sobie spokój.
                    Z Tobą już nie wejdę do tej samej rzeki.
                    Przecież Ty aż nogami przebierasz by dowalić .Na litości czyjejkolwiek mi
                    nie zależy więc grzeb więcej,może jeszcze jakieś "więc
                    ","drastycznne",mililitry i kwaski pasujące jak pięść do oka znajdziesz.No i
                    czuwaj. Na szczęście...A jak Ci sił zbraknie połącz je z kolegą z tego
                    forum. Razem wdepczecie babę w ziemię,niech nie poważa się więcej używać
                    "więc" czy "drastycznie"
                    dla dobra nauki i giętkości umysłu.
                  • Gość: ciekawy prosty sposób-udowodnienie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.08, 00:07
                    może i ty masz rację,ale wyłóż nam czarno na białym,że analityczka źle
                    wyliczyła ilości wody dolewanej do octu,i udowodnij nam,ze nie ma ona racji
                    odradzając użycie kwasku cytrynowego przy dwóch niewiadomych i znajomości tak
                    dużego zakresu buforowania ph kwasu cytrynowego.
        • mhr-cs Re: RAZ A DOBRZE 23.10.08, 15:13
          z jakas osoba rozmawialam na ten temat
          w 85roku Trojmiescie
          mlodziezowa wyprawa ja tlumacz(1 miesiac)
          ale nie pamietam co tam bylo na obiad,
          a jak ja tego nie pamietam,
          to nie wiem jak ktos pamieta cos,moze cos,
          ale to bylo swieze,
          ale tego co znasz z dziecinstwa nie zapomnisz,
          bo to kiedy masz pomysl i robisz,
          moje,twoje czy wszystkich,
          nigdy bym nie powiedziala moj,



          • Gość: lakataka KTOS powinien IP: *.aster.pl 24.10.08, 09:52
            zebrac teksty mhr-cs i wydac w jakims tomiku ;)
    • Gość: Juna Re: RAZ A DOBRZE IP: *.59.jawnet.pl 19.10.08, 12:15
      Czytałam kiedyś o czymś takim jak umam. I poniewaz ten naturalny jest
      trudniejszy do zdobycia no i oczywiście drogi, to wymyslono jego sztuczną formę.
      Czy to nie jest własnie ten glutaminian sodu. Dodawany do wszystkiego powoduje
      zwiększanie spozycia różnych potrzebnych i nie potrzebnych nam paści.
    • hydrazine Re: RAZ A DOBRZE 19.10.08, 17:38
      Czy możesz źródłó tego tekstu? Dzięki z góry.
      • Gość: analityczka Re: RAZ A DOBRZE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.08, 17:48
        o rany,przecież jest na końcu. Autor jest na początku.
        Dodaję,że ominęłam teksty typowo naukowe,z wzorami chemicznymi i tp.
        Ten wydał mi sie najbardziej przystępny.
        • hydrazine Re: RAZ A DOBRZE 19.10.08, 18:16
          Ok, ok, wiem, że jest. Chodziło mi o źródło literaturowe.
    • eeela Re: RAZ A DOBRZE 19.10.08, 19:25
      Bardzo mi się podobają wypowiedzi Analityczki. Bez wczuwy, z umiarem, dokładnie,
      w miarę możliwości powołując się na źródła. Żaden fanatyzm nie jest mi miły,
      nawet jeśli jedynie kulinarny.
      • zyrafa46 Analityczko, to do Ciebie 19.10.08, 20:43
        Podziwiam Twoją dokładność i pracowitość i wnikliwość i O!!!
        Czytam i się dowiaduję.
        Sprawdzę te smaki, porównam. No nie byłabym sobą, gdybym tego nie zrobiła.
        Pozdrawiam,
        Żyra
    • jo.hanna moge sie jedynie powolac 20.10.08, 11:59
      na ksiazke J. Steingarten ("Man who ate everything"). Od razu zaznaczam, ze
      autor nie jest naukowcem ale krytykiem. Lista zrodel do artykulu o MSG wydawala
      mi sie wyczerpujaca. Niestety, wszystko co ponizej napisze opiera sie na tym co
      pamietam z lektury, jako ze ksiazka jest spakowana i nie moge sie do niej dokopac.

      Smak umami zostal opisany przez Japonczykow, ktorzy zaobserwowali, ze dodanie
      pewnego gatunku wodorostow poprawialo smak bulionu. To oni wlasnie wykryli i
      wyodrebnili owa substancje obecna w wodorostach. Jesli zas chodzi o glutaminian
      (chyba tak sie to pisze :-)), to pewne zestawienia potraw i przypraw sa
      naturalnym 'wzmaczniaczem smaku'. Niestety, nie pamietam dokladnie na jakies
      zasadzie to dziala, ale np. kombinacja sos pomidorowy (ale juz nie swiezy
      pomidor) i parmezan jest idealnym zestawem dostarczajacym glutaminian.
    • Gość: Naszka BRAWO!!!! IP: *.icpnet.pl 21.10.08, 11:03
      Mam nadzieję, że częściej będę mogła czytać Twoje wątki.
      W końcu wyważone, poparte wiedzą wypowiedzi.
      Świetna odtrutka po jarkach, pietruszkach, banitach i dominikach. :)

      Znów chce się to forum czytać!
      Dziękuję.
    • Gość: zadumana Re: RAZ A DOBRZE IP: *.daewoo.lublin.pl 22.10.08, 13:16
      Chociaż od dłuższego czasu, jeśli uczestniczę w życiu forum, to
      jedynie biernie, bo nie mam czasu, zdecydowałam się znowu coś
      napisać.
      Otóz należę do niezbyt zaciekłych, ale jednak przeciwników
      glutaminianu.

      Jak widzę wątek ma za zadanie przekonać wszystkich, że glutaminian
      trucizną nie jest.
      No i nie jest.

      Od stu lat, czy nawet od setek lat widać, że nie zabija. Ale nic nie
      zmienia faktu, że ma niesamowite, dające się gołym okiem stwierdzić,
      działanie. I to mnie niepokoi. I to powoduje moją ostrożność. I
      dlatego, na bazie własnych obserwacji - nikomu nie radzę stale i
      bezkrytycznie go używać.

      Dlaczego?
      Po pierwsze, jeśli sięgać do historii, to fakt pojawienia się i
      rozpowszechnienia glutaminianu w Azji mnie nie dziwi. Od wieków
      Chińczyków wyniszczały fale potwornego głodu, nieznanego Europie.
      Często niewiele mogli wydrzeć przyrodzie i racja bytu kazała jeść
      wszystko co się rusza – tradycja jedzenia niemal wszystkiego
      pozostała im do dziś i szokuje turystów z innych kontynentów. Ale
      Chińczycy kiedyś nie mieli wyjścia i sadzę, że glutaminian pomagał
      im zjeść to co dobre i to co koszmarnie niesmaczne. Być może dzięki
      niemu jakoś przetrwali. Tak mi się to jakoś kojarzy.

      A po drugie, co do moich doświadczeń i obserwacji?
      Pamiętam sprzed lat jak moi dziadkowie i ich rówieśnicy wielokrotnie
      zgodnym chórem wspominali przy stole, że rosół lub inna zupa z
      przedwojennym maggi miał smak niedościgniony. I utkwiło mi w pamięci
      to jakieś „maggi” i ich żal, że już nie ma szansy do niego wrócić.
      Przytomnym okiem dziecka oceniałam, że chyba trochę więcej stracili
      po 1945 roku niż jakaś idiotyczna przyprawa, a oni tymczasem na
      słowo maggi wpadali w ton utraty czegoś o niesamowitej wartości.
      Jacyś byli dziwni, ale kupę lat potem sprawa dla mnie nabrała
      innego, mniej dziwnego kształtu.
      A co dalej? Życie obdarowało mnie synem – totalnym niejadkiem.
      Przyzwyczajony do moich wyczynów kulinarnych uczestniczy w nich
      zazwyczaj bardziej grzecznościowo i wzrokowo niż czynnie. Ale
      jednocześnie od 16 lat obserwuję, że jeśli zdarzy mi się (a zdarza
      się, ale rzadko) dodać do zupy coś z glutaminianem, to dziecko
      (dziś nastolatekJ) zjada prawie całą porcję zupy. Jego wręcz wstręt
      do jedzenia - gdzieś znika i przebrnięcie przez mały talerz zupy
      jest do wykonania. Podobnie dania restauracyjne – najmarniejszy
      gniot syn czasem odbiera pozytywnie, bo „sosik jest bardzo smaczny,
      naprawdę”. Itd.
      Jednocześnie syn lubi w domu wszystko co ma parmezanJ)))

      Poza tym generalnie widzę, że dorzucenie czegoś z glutaminianem
      zamienia potrawę w arcydzieło. A recepty mistrzów kuchni faktycznie
      wskazują na sos pomidorowy, parmezan, masło, cukier. To wszystko
      poprawia smak. Ale jakby bezpieczniej, bo w sposób NATURALNY.
      Naczytałam się tu, na forum, od lat o lubczyku, więc też go dodaję
      w nadziei na rodzinny sukces kulinarny.

      Dla mnie jest jasne, że glutaminian działa. Ale nie jest dla mnie
      jasne jak działa. Istny numer u iluzjonisty.
      Widzę, że działanie do tego wszystkiego jest niemal narkotyczne.
      Dłużej podawany wymaga wręcz stosowania odwyku, bo nic pozbawionego
      go nie smakuje. Bo pamięta się go latami i w konkurencji z nim
      przegrywają sandacze i łososie i inne bajkowe dania.
      No i nic, żaden lek nie jest w stanie tak pobudzić apetytu jak
      glutaminian. Mnie to lekko przeraża, bo mój syn przechodził przez
      alergię pokarmową i boję się, że instynkt go zawodzi, kiedy chce
      jeść coś co ma sztuczny glutaminian.

      I w końcu chcę napisać jeszcze, że jakby nie jest normalne, kiedy
      na kulinarnym forum spieramy się nie o warzywo, nie o mięso, nie o
      owoce, nie o zioła tylko o sztuczny związek chemiczny poprawiający
      smak tak, że w zasadzie można to forum zlikwidować, bo:

      dziewczyny i chłopaki – od jutra wszystko smaczne będzie –
      przechodzimy na glutaminian.

      Przyjmuję na spokojnie i z zaciekawieniem każdą wiedzę o
      glutaminianie. To autentycznie przedziwne interesujące zjawisko. Ale
      w składzie czegoś co sypię do garnka jednak oczekuję składników
      naturalnych a nie chemii. Może to marzycielstwo, ale w końcu to nie
      ja zbijam majątek na sprzedaży tych wszystkich sklepowych niby-
      przypraw, więc mam jako konsument prawo do przynajmniej marzeń.
      Skoro z uporem maniaka mieszam w garnku, chcę żeby smak potrawy był
      jednak moim dziełem.


    • mwookash A ja zauważyłem, że jeśli już mowa o jakiejś 24.10.08, 09:36
      obsesji na tym forum to co najwyżej chodzi o (czasem ostrą) krytykę:
      - używania słabych jakościowo gotowych bulionów (rosołków, itp. zawierających
      zresztą nie tylko glutaminian sodu)
      - tak zwanych kostek przyprawowych (zawierających śladowe stężenie tychże przypraw)
      - nadużywania popularnych kostek rosołowych (wszystko zaczyna smakować tak samo,
      wszystko bez dodatku kostki przestaje smakować)
      - nadużywania przypraw typu vegeta, aż dziwne że nie dodaje się jej jeszcze do
      tortów ;)

      "Wywąchiwanie glutaminianu na odległość" zdaje się jest metaforą. Wiele osób
      jest w stanie WYCZUĆ, że potrawa BAZUJE na takich wzmacniaczach smaku. Osoby je
      stosujące często nie mają w tym zakresie umiaru. I to jest problem. Przede
      wszystkim kwestia smaku. Można przecież bronić żywności smacznej samej w sobie,
      nie wymagającej polepszania jej smaku. Jedzenie bez dodatkowej porcji
      glutaminianu jest naprawdę smaczne. Ale kto polepszaczy używa i nadużywa może
      nawet nie ma o tym pojęcia?
      Pozdrawiam
    • Gość: lakataka KAWAL mi sie przypomnial IP: *.aster.pl 24.10.08, 09:53
      Wieczór, mąż do żony siedzącej przed komputerem:
      -Idziesz już spać?
      -Nie mogę, to jest ważne!
      -Co?
      -Ktoś w internecie nie ma racji!

      ;)))
    • kornel-1 więcej nie będzie -uff! dzięki! :)) 25.10.08, 01:27
      Gość portalu: analityczka napisał(a):

      > [ ciach! tradycyjny lament]
      > pozostawiono wywód naukowca,który nakombinował się jak koń pod górę
      > by "udowodnić,że popełniłam błąd" licząc Bóg wie jak,a nie
      > kubkami,a już podając wynik składający się z sześciu szóstek
      > popełniłam zbrodnię,bo jak te mililitry zmierzyć.

      E tam! Zaraz nakombinowałem :)) Po prostu wytłumaczyłem ci jakie błędy i
      nieścisłości popełniłaś przepisując wynik z kalkulatora.
      Wstydź się, analityczko! To, co prawda nie zbrodnia, ale przecież nie tak dawno
      skończyłaś szkołę, powinno coś-niecoś przecież pozostać...?

      > Brakuje,by usiłował udowodnić,że nie mam racji ,bo robiąc
      > wyliczenia nie miałam na sobie majtek.

      Majtek?! To nie to forum! Polecam Forum Psychologia

      > No, w takiej sytuacji absolutnie nie śmiem podać wzoru na
      > wyliczenie i go nie podam,bo podejrzewam,że doktorek zaraz poleci > do
      kolegów popytać jak to tam jest.Szkoda,że [...bla bla bla, nie
      > warto cytować]

      Musztarda po obiedzie. Trzeba było przedstawić swoje obliczenia. Jesteś mało
      wiarygodna.

      > Chciałam też spytać jak się ma przynależne tylko jemu przyzwolenie > do
      wątpliwości przy braku pełnych danych (np. dotyczących octu)do
      > jego stanowczości przy odmawianiu mi prawa do wątpliwości uzyskania >
      pożądanego efektu ph roztworu [bla bla bla]

      Ten wątek jest o glutaminianie sodu. Wprowadzasz zamęt na forum. Proszę, pisz na
      temat!

      > nieznanej wody i ilości kwasu w kwasku..No cóż-wszystko wycięto.
      > Oczywiście w imię nauki,z której tylko chłopy [bla bla bla]

      Jakoś tych wyciętych postów nie widzę :-D
      I jeszcze raz cię proszę, pisz o occie w wątku o wekowaniu, ten wątek jest o
      glutaminianie sodu!

      > Panie Kornel,pozwoliłeś pan sobie napisać:

      Raczej: "Panie Kornelu,". Staraj się pisać ładnie i po polsku!

      > "Glutaminian sodu - tak jak pisała analityczka - jest
      > naturalnym składnikiem białek i jako taki ulega
      > hydrolizie w organizmie."
      > ,a potem łaskawie prostować: [...]
      > Powinno być:
      > ..." i jako taki uwalnia się w wyniku hydrolizy (białka) w
      > organizmie"
      > [...] Gafę sprostował,ale i tak człon zdania-tak jak pisała
      > analityczka- w zdaniu omawianym i poprawianym pozostawił,co można
      > jednoznacznie zrozumieć i odebrać,że gafę popełniłam ja,a pan
      > doktor łaskawie ją sprostował.

      E tam! Słowa "tak jak pisała analityczka" stanowiły tylko nawiązanie do twojego
      postu otwierającego wątek. W żaden sposób nie były zapowiedzią cytatu. Cytaty
      opatruje się znakiem cudzysłowu lub znakiem '>'
      "Gafę" poprawiłem zaraz po wysłaniu poprzedniego postu. Czytelników, którzy
      ewentualnie zinterpretowali tamto zdanie jako cytat z analityczki - uprzejmie
      przepraszam.

      > W powyższym poście pan doktor pięknie i uczenie odpowiedzi
      > udzielił,napisał co napisał,przytoczył linka,a na koniec
      > podsumowała "wnioski są oczywiste.Prawda?.

      Ach, jesteś moja ulubioną glosatorką :)

      > Jak sądzę, [bla bla bla] śmieje się [...]z kobiety,która
      > [...]stworzona do garów [...]

      O boże... Przecież to chore. Skup się i pisz o glutaminianie sodu! Albo
      przynajmniej o czymś innym związanym z forum Kuchnia!

      > Pan doktor PKO [...] dowalić i pogrążyć” [...] puszyć się

      Forum Psychologia! Zapraszam!

      > zaraz potem rozpaczliwie szukał wsparcia u swoich mądrzejszych
      > kolegów ,kombinując przy tym jak dorożkarska szkapa. Dla
      > rzetelności naukowej kombinowałeś pan z tym uśrednionym 5%
      > udziałem wszystkich aminokwasów w białkach,czy może tak dla jaj?

      Uwaga dla PT Forumowiczów.
      Analityczka była uprzejma przeglądnąć zasoby internetu, aby zebrać informacje o
      mnie. Stąd ten "doktorek" i "dwojga imion" i search na grupie dyskusyjnej
      pl.sci.chemia z moim zapytaniem o skład aminokwasów. Zuch-dziewczyna!

      Uprzejmie odpowiadam analityczce, że nie znałem, i nie znam do tej pory,
      średniego składu aminokwasowego białek w spożywanej żywności.
      Mi zależało na odpowiedzi uwzględniającej całość żywności. Dane, przytoczone z
      duńskiej strony są fragmentaryczne, przykładowe.
      Niemniej jednak dają jakieś pojęcie o zawartości kwasy glutaminowego w
      produktach zawierających białko.

      > to chociaż mogłeś pan w te tabele popatrzeć naukowym i fachowym
      > okiem. Olałeś pan to , zbywając kobietę linkiem i wypisując bzdury:
      > Zawartość (p1%) kwasu glutaminowego w białkach jest różna. Podobnie >
      zawartość białka (p2%) w żywności zmienia się w dużych granicach.
      > Co to znaczy zmienia się w żywności w dużych granicach?Czy można to
      > rozumieć,że kawałek sera leżący na desce ma po przełozeniu na szkło
      > od razu inną zawartośc procentową białka? Takie sformułowania
      > mogłaby użyć analityczka ,a nie doktor.Gdzie precyzja i rzetelność
      > naukowa w definiowaniu pojęć.?

      Bardzo proszę, na przyszłość, oddzielać moje wypowiedzi cudzysłowem!
      Z twojej odpowiedzi ("wypisując bzdury") wynika brak zrozumienia moich wyliczeń.
      Nie szkodzi. Wytłumaczę ci to jeszcze raz :-)

      1. Na stronie www.foodcomp.dk/fcdb_foodcomplist.asp?CompId=0001
      podano listę produktów zawierających białko. W przytoczonych przykładach
      zawartość białka zmienia się od ułamka procenta do ponad 88%. Dlatego napisałem
      że "zawartość białka (p2%) w żywności zmienia się w dużych granicach".
      To zrozumiałe, prawda?

      2. Dla wielu z wylistowanych na tej stronie produktów podano procentowy skład
      aminokwasowy białka. I te wartości są różne, zmienne. Są produkty, w których
      białkach zawartość kwasu glutaminowego jest duża i takie, w których jest ona
      niewielka. Dlatego napisałem: "Zawartość (p1%) kwasu glutaminowego w białkach
      jest różna."
      Nadążasz?

      3. Aby określić zawartość procentową konkretnego aminokwasu - w tym wypadku kw.
      glutaminowego - należy pomnożyć te dwa procenty pomnożyć przez siebie. Dla
      przykładu - parmezan:
      zawartość białka 41.6% (p2%),
      zawartość kw. glut. w białku 8.2% (p1%)
      Stąd zawartość kw. glutaminowego w parmezanie wynosi 41.6%*8.2%=3.4%
      (a nie 3.4112% jak wskazywałby twój kalkulator :-)

      Mam nadzieję, że teraz jest jasne dla ciebie!

      Obcinam resztę tekstu analityczki. Automat forumowy się buntuje, nie chce jej
      już cytować!

      Kornel
      • cymberaso Re: więcej nie będzie -uff! dzięki! :)) 27.10.08, 10:33

        Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem......
        Kornelu.
        Polecasz Analityczce stosownie poprawnej polszczyzny...
        A sam jej nie stosujesz.
        Nie zaczyna się zdania od mi....



        • dominikjandomin Re: więcej nie będzie -uff! dzięki! :)) 27.10.08, 11:49
          cymberaso napisał:

          >
          > Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem......
          > Kornelu.
          > Polecasz Analityczce stosownie poprawnej polszczyzny...
          > A sam jej nie stosujesz.
          > Nie zaczyna się zdania od mi....

          Czy to zmienia sens zdania? NIE. Więc porównując błędy zacznijmy od tego - to
          raz. Dwa - w zdaniu pisanym ciężko wymówić akcent - ale można do zrobić
          stylistycznie. Np. stawiając owo "mi", aby było wyraźnie widoczne.

          Mi zależy na tym, aby każdy mógł zrozumieć to zdanie.

          w wymowie z akcentowaniem:

          Zależy MI na tym, aby każdy mógł zrozumieć to zdanie.
      • dominikjandomin Re: więcej nie będzie -uff! dzięki! :)) 27.10.08, 11:46
        kornel-1 napisał:


        > Uwaga dla PT Forumowiczów.
        > Analityczka była uprzejma przeglądnąć zasoby internetu, aby zebrać informacje o
        > mnie. Stąd ten "doktorek" i "dwojga imion" i search na grupie dyskusyjnej
        > pl.sci.chemia z moim zapytaniem o skład aminokwasów. Zuch-dziewczyna!

        Spokojnie, Panie Doktorze. Analityczka rzeczywiście umie przeszukiwać internet,
        stąd i drugi "doktorek" "dwojga imion" (tak jakby jedno lub drugie było czymś
        złym). A jakie znaczenie w wątku o glutaminianie i lubczyku ma fakt, czy mam czy
        nie mam zdjęcia z misiem - maskotką Wiener Saengerknaben, tego już nie pojmuję.
        Może ktoś to wytłumaczy?
    • dominikjandomin Re: bezrobotny? 27.10.08, 12:30
      Gość portalu: analityczka napisał(a):

      > Ja mam dzisiaj wolne,a pan doktor z UMK ma akurat przerwę w zajęciach
      > ?

      A znane jest pojęcie "nienormowany czas pracy"? Normowane mam godziny zajęć.

      > Ten kij ma dwa
      > końce-jeden do internetu ładuje się z misiem i złotymi guzikami,drugi to
      > czyta.Nie włożysz to i nie wyjmiesz.

      Ja się tych zdjęć nie wypieram. Pytam, jaki ma sens o tym pisać mówiąc o lubczyku?

      Jakie jest powiązanie misia i lubczyku? A może wyszła ustawa zakazująca złotych
      guzików?

      > Trzeba było nie zabiegać o wykasowanie moich i waszych postów, to byś
      > pan to wszystko przeanalizował sobie na spokojnie i może byś pan do jakich
      > ś
      > wniosków doszedł.

      Masz pecha - nie zabiegałem i nie wiem, kto zabiegał. Sam się zdenerwowałem na
      cenzurę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka