Dodaj do ulubionych

ograniczenie kobiet w kuchni

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.12.03, 15:46
Odważyłem się to napisać bo....
Wlaśnie w „trójce” radiowej był krótki reportaż, w której Pani (!!!) Jola
Słoma (projektantka) zasugerowała, że generalnie kobiety są ograniczone w
kuchni bo boją się eksperymentować. Jej zdaniem facet gdy ma do dyspozycji
jakiś składnik, to dla próby wleje do zupy np. sok ananasowy, żeby zobaczyć
co wyjdzie. A kobiety są niewolnikami „nie wypada, nie pasuje itp.”.

Co Wy na to?

PS. Wazne że powiedziała to kobieta, bo facet to o d razu by wylazł na
szowinistyczną świnie.
Obserwuj wątek
    • marghot Re: ograniczenie kobiet w kuchni 16.12.03, 15:51
      Może taka opinia wypowiedziana przez Panią Jolę, ma swoje źródło w fakcie, iż
      generalnie mężczyźni nie wiedzą wiele o kuchni, nie znają przepisów, nie
      towarzyszą jako dzieci swojej mamie podczas gotowania i stąd też eksperymentują.
      natomiast panie, w głónej mierze korzystają z przepisów rodzinnych lub
      przekazanych przez osoby znajome.
    • Gość: kaska Re: ograniczenie kobiet w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.03, 15:53
      mysle, ze to dotyczy kobiet, ktore gotuja od lat tak, by :mezowi smakowalo".
      Ale jesli ktos gtuje, bo lubi, to wtedy nie boi sie kesperymentow i tego, ze w
      razie czego zawsze mozna zamowic pizze.
      To chyab tez baaardzo duzo zalezy od tego meza. Ja moge ekepserymentowac, bo
      jak nie wydjzie, no to kupi sie te pizze czy zje jajka i juz. Ale sa faceci,
      ktorzy jak nie maja pomidorowej i drugiego dania, to robia awantury.
      Za to slyszalam opinie od socjolog M. Srody, ze kobiety, ktore nie lubia
      gotowac i gotuja z musu w ogole tegp nie powinny robic, bo truja meza i
      siebie;-)
      • Gość: giezik Re: ograniczenie kobiet w kuchni IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.12.03, 16:43
        byl taki kawal kiedys o zonie, ktora cale zycie gotowala mezowi pomidorowke, bo
        jej sie wydawalo ze to jego ulubione danie
    • Gość: Jarecka Re: giezik! skusiłeś! IP: 62.121.73.* 16.12.03, 16:18
      Oprócz panów cudownie eksperymentują w kuchni panie projektantki mody, znane
      aktorki, przypuszczam że również panie poslanki, reżyserki telewizyjne, znane
      publicystki etc. Jak im się nie chce eksperymentować ani nawet ugotować zwykłej
      zupy kartoflanej to udają się na posiłek do Quchni Artystycznej czy Santorini i
      też jest bardzo przyjemnie. Mogą nawet życzliwie skrytykować pana szefa kuchni.
      Panowie mogą pokiwać głową z ubolewaniem nad brakiem polotu swoich gotujących
      pań.
      Kiepskie w eksperymentowaniu są dość często panie Krysie z księgowości (im
      bardziej mają bilans - tym mniej są twórcze w kuchni), wydaje mi się również że
      panie kasjerki z supermarketów i inne panie z aministracji i innej obsługi
      klienta. Te które musiały coś wymyślić, ugotować i podać przedwczoraj, wczoraj,
      dzisiaj a wiedzą, że również jutro, pojutrze i w piątek i w sobotę i w
      niedzielę i...I są spokojne, że nikt im nie odbierze sposobności do
      eksperymentowania ani w bliższej ani w dalszej przyszłości. I że nikt w domu
      nie powie, że jedzenie było rewelacyjne (choćby było) tylko najwyżej, że było
      za mało.
      Wszyscy ludzie są kreatywni, a płeć(sama w sobie) nie ma tu nic do rzeczy.
      Przykro mi, giezik, że akurat Ty wdałeś się w pisanie takich banałów. Tobie mój
      dom zawdzięcza tapenadę więc nie będę strzelać, ale...tym razem - skucha!
      Proszę się zrehabilitować rozsądną sugestią na efektowne świąteczne danie na
      ciepło (może jakaś pierś indyka zapierająca dech a rwąca oczy...?)
      Pozdrawiam z zadumą, Hania Jarecka
      (zaduma nad piersią i nad tym światem dziwnie urządzonym)
      • Gość: giezik Re: giezik! skusiłeś! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.12.03, 16:38
        no sie tego obawialem ;)

        naturalnie nikogo nie chcialem urazic (ale moja malzonka i tesciowa do tego
        scheematu pasuja), ja tylko tak, bo ostatnio wszyscy gotuja, w gazetach gdzie
        nei spojrzec to wszyscy daja coraz bardziej wymyslne przepisy i zawsze sie
        zastanawiam - kiedy czas na to mają

        "Proszę się zrehabilitować rozsądną sugestią na efektowne świąteczne danie na
        > ciepło (może jakaś pierś indyka zapierająca dech a rwąca oczy...?)
        > Pozdrawiam z zadumą, Hania Jarecka
        > (zaduma nad piersią i nad tym światem dziwnie urządzonym)"

        indyk odpada
        Może łosoś w porach (chodzi o rosliny naturalnie) i cieście? :)))

        • Gość: giezik Re: giezik! skusiłeś! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.12.03, 16:41
          aha, najlepsze było podsumowanie prowadzącego audycję - że jemu kreatywnośc się
          włączyła, jak żona powiedziała pod koniec tygodnia, że przestaje gotować
        • Gość: Jarecka Re: łosoś w porach? IP: 62.121.73.* 16.12.03, 18:57
          brzmi interesująco... Ja, prawdę mówiąc, będę w tym roku podejmować i w Wigilię
          i w pierwszy dzień świąt, dlatego głowię się nad takim programem, który pozwoli
          mi zachować jaką taką kondycję również w święta - po Wigilii, która z natury
          jest dość pracochłonna. Oznacza to, że myślę nie jak artysta - tylko jak
          strateg czy inny logistyk; jeżeli Twój łosoś nie jest bardzo pracochłonny - to
          będę wdzięczna. Jeżeli jest- to właściwie też, do wykorzystania przy innej
          okazji.
          Co do kreatywności w kuchni - to powinnam jeszcze dodać,że kobiety często są
          kreatywne tylko w stopniu tolerowanym przez swoich mężczyzn.
          Pozdrawiam, HJ
    • Gość: Krewetka Re: ograniczenie kobiet w kuchni IP: 213.131.78.* 16.12.03, 16:23
      Nie moge sie z tym zgodzic. Wszystko zalezy od charakteru. Po prostu nie
      wszyscy maja kreatywna wyobraznie i dusze eksperymentatora. Roznica wynika z
      faktu, ze panowie, w wiekszosci, traktuja gotowanie jak hobby. Niektore pani
      tez. I te wlasnie eksperymentuja. Ale, niestety, sa panie, ktore uwazaja
      gotowanie za zlo konieczne, gotuja bo trzeba cos tej rodzinie na stol postawic.
      I one na pewno nie beda miec ochoty na eksperymenty.
      • jottka nooo 16.12.03, 16:45
        zgadzam sie z hanią j, pani jola bredzi, aż przykro

        wygłaszana przez nią kwestia to jedna z pododmianek stereotypu 'kobiety nadają
        się tylko do rzemiosła, tj. pracy odtwórczej dla pozbawionych wyobraźni, a
        prawdziwym artystą może być jedynie mężczyzna'. osoba głosząca stereotyp nie
        zastanawia się przy tym ani nad definicją owej twórczości, ani warunkami
        wykonywanej pracy, ani w ogóle nad wartością sądu, który uzależnia od cech
        płciowych zawartość garnka.


        organem rozrodczym siem nie gotuje :)
    • Gość: Pichciarz Re: ograniczenie kobiet w kuchni IP: *.proxy.aol.com 16.12.03, 16:53
      Right on! Wystarczy rozejrzejrzeć się po tym forum by dostrzec te wszystkie
      apele o "sprawdzone" przepisy bo przepis podany tylko przez jakiegoś autora to
      terra incognita, której zawierzyć ani ocenić niesposób. Panie mają tendencję
      do "przepisowego niewolnictwa": a ile gramów tego, a ile kropelek owego,
      wszystko wyłożone na ławę. Absolutny brak polotu i wyobrażni. Ale nie
      wszystkie. Jest to kwestia zdolności twórczych, wyobrażni, umiejętności
      gotowania w "głowie" raczej niż w kontekscie przepisów i miarek. Panie boją się
      nieznanego.
      • jottka prosze 16.12.03, 16:57
        uznać powyższy post za ilustrację zjawiska opisanego przeze mnie w poście
        powyżej :)
      • kasia_57 Re: ograniczenie kobiet w kuchni 16.12.03, 17:18
        A według mnie, nie boją się nieznanego, tylko tego dziwnego zwyczaju, że "cuda
        na kiju" to tylko można od święta:)) a w tygodnie szaro i zwyczajnie. NO i
        bardzo często nie mają zwyczajnie czasu na eksperymenty.
        Ja mogę tylko i wyłącznie eksperymentować - bo nie umiem (i nie mam ochoty się
        nauczyć) gotować. I jak już znajdę się w kuchni (rzadkość) to właśnie robie
        doświadcxzenia, stąd chętnie szukam przepisów, żeby oszczędzić sobie czasu:)))))

        A swoją drogą, żeby zajmowac się takimi bzdetami w radio...
        • Gość: Camille Re: ograniczenie kobiet w kuchni IP: *.SNVACAID.dynamic.covad.net 16.12.03, 18:10
          Sama bardzo lubie eksperymentowac w kuchni, ale juz wiekszosc moich znajomych
          nie. Mam taka jedna znajoma, w ktorej domu spotykamy sie towarzysko od 1990
          roku-w ciagu 13 lat ZAWSZE podaje te same czerwone male ziemniaczki w lupkach,
          polane roztopionym maslem, do tego ZAWSZE zielona salata
          z sosem z butelki, a mieso rozni sie tylko sezonem-jak cieplo to na pewno
          kawalki kurczakow z grilla, a zima to schab pieczony. Jak jest
          impreza "stojaca", czyli wieksze party, to jest ZAWSZE strogonoff.
          Znam jeszcze kilka podobnych przykladow, chociaz ten jest
          najbardziej "drastyczny". Nie jest ona jedynym przykladem, znam takich
          wiecej/mowie o Polkach, bo na kobietach innych narodowosci, oprocz Azjatek
          ktore sie staraja,juz dawno machnelam reka/ ale chyba najbardziej drastycznym.
          Bo pokazuje, ze nie ma za grosz fantazji! A to przeciez sie w kuchni bardzo
          liczy!
          • Gość: kaska Re: ograniczenie kobiet w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.03, 18:18
            n coz, ja uwielbialam moja babcie za to, ze regularnie - jak w zegarku -
            podawala mielone z buraczkami lub kawalki gotowanej cieleciny smazone w
            panierce i chrzan. Tesknie do tej regularnosci niekiedy, bo sama luibie
            wlasnie eksperymentowac.
          • Gość: Pichciarz Re: ograniczenie kobiet w kuchni IP: *.proxy.aol.com 16.12.03, 22:47
            Wiem doskonale o czym mówisz, sam znałem kogoś takiego kto ZAWSZE na wspólne
            wieczorki przynosił tę samą potrawę. Mnie dodatkowo wkurza kiedy jestem
            interogowany w takiej sytuacji, a jak to zrobiłeś, a jak to się nazywa, a ile
            tego czy owego, a gdzie jest przepis, itd. Nazwij jak chcesz, dodaj przyprawy
            na tyle ile trzeba, sam nie powtórzę DOKŁADNIE choć będze to podobne, ale za
            każdym razem jest to u mnie nowa kreacja. Przepisy są dla mnie jedynie
            inspiracją na podstawie której tworzę coś co pasuje jako całość. Gotuję "w
            głowie", t.j. komponuję niczym obraz: to pasuje tutaj to tam, a to wcale.
            Dzięki temu gotowanie przychodzi mi łatwo i składnie. Nie rozumiem
            niewolniczego trzymania się przepisu z dokładością do jednego gramu, jednego
            stopnia, jednej sekundy i co tam jeszcze. I wychodzi wszystko ku większej
            kulinarnej chwale Pichciarza.
      • wedrowiec2 Re: ograniczenie kobiet w kuchni 16.12.03, 21:25
        Protestuję - jestem kobietą, a mimo to, albo własnie dlatego :) wiele potraw
        przygotowuję eksperymentując! W przepisie na piernik świąteczny, który zawsze
        wzbudza entuzjazm wśród znajomych i współpracowników (piernik, nie przepis), ma
        fragment "mąki ile wlezie". I gdzie tu mowa o wyłożeniu kawy na ławę,
        kropelkach itd.
        Pozdrawiam - oburzony, sfrustrowany Wedrowiec:)
        • jottka 16.12.03, 22:09
          drowiec, weź zostaw - kto sie tłumaczy, ten jest winien :)

          klasyczny stereotyp, którego upupiającą zasadę należy zwalczać, a nie tłumaczyć
          sie ze szczegółów
          • wedrowiec2 Re: wę 16.12.03, 22:16
            ooo, jestem niepocieszona, od jottki po głowie dostałam:((( i słusznie,
            zasłużyłam na to.
            • jottka Re: wę 16.12.03, 22:17
              masz szanse na rehabilitację - gdzie to ta pizzeria w szczecinie, co jest dobra?
              • wedrowiec2 Re: wę 16.12.03, 22:29
                Na Powstańców Wielkoplskich, róg Milczańskiej. Okna w okna ze szpitalem na
                Pomorzanach. Nazywa się Peppe. Znalazłam jej adres
                www.pepe.szczecininfo.pl
                • jottka Re: wę 16.12.03, 22:46
                  ooo, nawet do cioci niedaleko będzie

                  dzienki :)
    • Gość: bruno zmęczenie ogranicza w kuchni IP: 217.11.133.* 17.12.03, 10:06
      Nie płeć gotuje, ale człowiek.
      Jeśli ktoś zaczyna swoją przgodę kulinarną, to drży, czy aby wszystko zgodne z
      przepisem i pracowicie odmierza 17,5 grama. Potem to przechodzi i zaczyna się
      ciekawość: co wyjdzie, jeśli...
      Należę do pokolenia, które pierwsze kroki w kuchni stawiało w
      okresie "przejściowych niedoborów rynkowych" co zmuszało do kombinowania - co
      czym zastąpić i jak dodać coś, którego w sklepach za skarby nie ma...
      Rację wielką ma ten, kto opisał "panie Krysie z księgowości" - to nie strach
      przed eksperymentem, ale zwykłe ludzkie (albo raczej nieludzkie) zmęczenie każe
      gotować rzeczy może banalne - ale wypróbowane, które można robić nawet gdy oczy
      kleją się ze zmęczenia.
      • Gość: Jarecka Re: zmęczenie ogranicza w kuchni IP: 62.121.73.* 17.12.03, 10:41
        To ja pisałam o zmęczonej pani Krysi - cieszę się, że się ze mną zgadzasz. Ja
        natomiast zgadzam się z Tobą, że trening wstępny w okresie niedoborów i
        niedowładów bardzo sprzyja pomysłowości. Pamiętam przyjaciółkę, która w tym
        czasie zjechała do Polski z francuskiej placówki (jej tata był dyplomatą) i nie
        mogła literalnie nic ugotować, bo do każdego przepisu czegoś jej brakowało (że
        nie wspomnę o sytuacjach, kiedy brakowało jej wszystkiego). Ja w tym czasie
        serwowałam "rybę po grecku, tylko że to kurczak" (autentyczne!)i nawet nie
        miałam poczucia, że coś tu się nie zgadza. Ale jest jeszcze coś - w takich
        sytuacjach jak z tą "rybą" i w wielu innych, kiedy moja kuchnia bardzo
        odbiegała od standardów np. jego mamy czy jakichkolwiek ogólnie przyjętych -
        mój mąż mówił, że jedzenie jest rewelacyjne. Że nikt nie gotuje tak jak ja, że
        nikomu do głowy by nie wpadło, żeby tak połączyć, tak zestawić, tak uprościć
        albo skomplikować i żeby wyszło coś równie atrakcyjnego. Tego nauczył również
        syna. I stąd poszło, że świetnie gotuję i co do tego są zgodni wszyscy znajomi
        i rodzina włącznie z jego mamą. A tak naprawdę - gotuję chyba średnio, ale w
        zgodzie z własną smakową wyobraźnią i kulinarnym sumieniem. I mogę się podpisać
        jako "wolny czlowiek w małej kuchni".
        Pozdrawiam, HJ
        • brunosch Re: zmęczenie ogranicza w kuchni 17.12.03, 10:52
          Dodajmy istotny fakt: bardzo niechętnie eksperymentują panie, których zarobki
          są o rząd wielkości niższe od zarobków pani projektantki. Nie przyjdzie im
          jakoś do głowy dodać ananasa do zupy, bo pojawia się on w ich kuchni dziwnie
          rzadko i to wyłącznie dla dzieci, jako świąteczny rarytas.
          ********
          Tłucze mi się po głowie nowy wątek, na który już teraz zapraszam :)
          • silverstone a moze to dlatego... 17.12.03, 11:13
            ... ze po pewnym etapie eksperymentowania mniejszego lub wiekszego, wracamy do
            tego, co lubimy najbardziej? Szczerze mowiac sto razy bardziej wole ulubiona
            zupe pomidorowa niz jakiegos wykręconego łososia z poziomkami na czarnym
            makaronie;) Od takich potraw są bankiety, po ktorych z utęsknieniem wraca sie
            do wlasnej przaśno buraczanej lodówki...
            • Gość: giezik niemniej jednak... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.12.03, 13:18
              kobiety od mężczyzn sie różnią> Temu nie zaprzeczycie :)
              No już takie klasyczne, że facet rozróżnia tylko 16 kolorów, i co to do cholery
              za kolor ecru.
              Dwa przypadki z mojego zycia - jeden z wczoraj. Moja małzonak poprosiła mnie o
              zakup czegoś tam (nieważne) w kolorze wisniowym.
              Ja: znaczy czerwone
              Żona: no wiśniowe
              ja: znaczy po prostu czerwone
              Żona: No wiesz takie buraczkowe.

              Inna sytuacja sprzed lat.
              W sklepie kosmetycznym(sprzedawca jest facet). Najdroższa moja kupuje szminke
              Ż: no wiem Pan szukam takiej beżowej
              Sprzedawca wyjąl ze dwie.
              Ż: nie nie takie, raczej taka kawa z mlekiem
              S: ?????
              Ja: Powiedz Panu ile łyżeczek cukru.

              :)
              • jottka Re: niemniej jednak... 17.12.03, 13:27
                a co ma to wspólnego z poddanym tu pod dyskusję twierdzeniem, jakoby kobiety
                miały ograniczoną wyobraźnię i niezdolne były do pracy twórczej?

                bronisz złej sprawy
                • Gość: giezik Re: niemniej jednak... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.12.03, 14:05
                  nie bronie, zwracam uwage na naturalne, wrodzone, nabyte (niepotrzebne
                  skreslic) róznice. I bynajmniej nie po to, zeby wykazywac jakakolwiek wyzszosc
                  kogos nad kims innym.
              • brunosch ecru? 17.12.03, 13:31
                A we wspomnieniach nasze miłości na pierwszą randkę przychodzą zawsze w
                błękitnej sukience.
                Co ja się potem nasłuchałem!!! :D
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka