czy ktoś jest w stanie wyjaśnić mi fenomen Smolika?
koleś wydaje trzecią płytę, którą od poprzedniej odróżnia tylko jeszcze
wyzszy poziom nudy. Poza tym mamy te same leniwe brzmienia (zbyt nudne, zeby
to zakwalifikowac jako elevator music) a do tego zastepy polskich gwiazdeczek
z piatej ligi, ktore cos tam nucą swoim wymuszonym angielskim z nadzieja, ze
moze ktos na zachodzie uslyszy i sie zachwyci
no i tu nastepuje czesc, ktorej nie rozumiem - prasa muzyczna kazda kolejna
plyte uwaza za objawienie i wielkie wydarzenie na naszym muzycznym ryneczku i
wszyscy sie przescigaja w prawieniu komplementow, tak jakby wszyscy bali sie
powiedziec, ze król jest nagi

plytami z Nosowska Smolik pokazal, ze umie robic naprawde dobra muzyke, czemu
wiec brnie w muzakowy banał i czemu krytycy mu przyklaskuja?

//