Dodaj do ulubionych

Życie na Marsie czy Armagedon?

14.02.06, 08:16
Kiedy byłem małym chłopcem biegałem po łące i wąchałem stokrotki. Budowałem
tamy w strumyku i zachwycałem się zapachem wiosny. Jadłem bułkę (za 50 gr) z
masłem i pomidorem i leżąc nad Bobrem wsłuchiwałem się w warkot latających
dwupłatowców. I byłem bardzo nieszczęśliwy, bo ksiądz na religii przyłożył mi
linijką po łapie, a milicjant wyrzucił wentyli do Bobru za to, że
przejechałem po zamkniętym moście. Jak przyszedłem do domu zbyt późno, czy
skąpany w kałuży, to ojciec złoił mi skórę wiklinową lub drucianą trzepaczką,
bądź też kablem od żelazka tak, że aż syczałem niczym czajnik z gwizdkiem.
Och gdyby wówczas były takie niebieskie linie, to bym wyrodnemu ojcu pokazał
gdzie raki zimują. Ale skąd ciemny chłop mógł wtedy wiedzieć, że przemocą
reformy się nie tworzy?
Jak byłem większy, to chodziłem na czyny społeczne. Zbierałem makulaturę czy
złom, siałem trawę i sadziłem drzewka. Zbierałem też znaczki – najlepsze były
Radzieckie i Wietnamskie. Byłem bardzo dumny z towarzysza Gierka, Rewolucji
Październikowej i jeździłem na saksy (do DDR-u i na Węgry). Wierzyłem w św.
Mikołaja, że kiedyś stworzą szczepionkę na nieśmiertelność i że zamieszkamy
na Marsie.
I nagle obudziłem się z ręką w nocniku. Gierka chcieli powiesić na latarni,
jeden z Hermaszewskich okazał się złodziejem, a Lenina chcą kupić Amerykanie.
Mnie nie stać na wczasy, dzieci moje nie wiedzą, co to kolonie letnie, a na
naszej ulicy Świadkowie Jehowy wybudowali „świątynię”.
Jakże z nostalgią wspominam dzieciństwo, gdy obserwuję jak mafia przenika
dzisiejszą glinę, prokuraturę i sądy. Gdy z mojej krwawicy „umysłowi” tworzą
sobie spółki. Wolny rynek to znaczy korupcja, a miliardy zdefraudowanych
pieniędzy to pryszcz. „Land Rover” zapada się w asfalt, dom mój
systematycznie podlewa powódź. I pomyśleć, że kiedyś skutecznie odstraszył
mnie wyrok za włam po lizaki?
Ech, że też mój stary nie był jakimś KC-ykiem i nie wychował mnie na
porządnego złodzieja?
Grzegorz Niedźwiecki
grzegorz-niedzwiecki.blog.onet.pl/
Obserwuj wątek
    • inferno_m Re: Życie na Marsie czy Armagedon? 14.02.06, 15:51
      Co pan chce nam powiedzieć?
      • Gość: ciepliczanka Re: Życie na Marsie czy Armagedon? IP: *.jgora.dialog.net.pl 14.02.06, 17:22
        Już powiedział, każdy wyciągnie sobie z tego, co będzie chciał. Facet jest
        cwany, wali monologi i nie odpowiada, bo wie, że na otwartym forum można byle
        g... rzucić.
        dana
    • Gość: prawiczek Re: Życie na Marsie czy Armagedon? IP: *.jgora.dialog.net.pl 14.02.06, 19:17
      ciekawy blog!
    • kazimierzup Re: Życie na Marsie czy Armagedon? 14.02.06, 20:10
      facet genialnie zaobserwowal WIELKIE zmiany. Tyle tylko ze cytat nie podaje
      daty: kwiecien 1999. A przeciez w obecnej chwili jest gorzej.
      • jelonekzjg Re: Życie na Marsie czy Armagedon? 14.02.06, 21:00
        Ale się dajecie robić Grzesiowi w trąbe tu Grzesiu występuje jako prawiczek.
      • Gość: Renata Re: Życie na Marsie czy Armagedon? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.06, 00:45
        Jak zwykle Kaziu głupoty.
    • wk53jan Re: Życie na Marsie czy Armagedon? 17.02.06, 09:41
      Po pierwsze, zauważam tu wielki "ekumenizm" pana GN skoro łączy niemożność wyjechania swoich dzieci na letnie kolonie z faktem pobudowania się Świadków Jehowy.
      Po drugie - ważniejsze - od kiedy Świadkowie Jehowy mają jakiekolwiek obiekty ? Z tego co mi wiadomo, to obywają się bez materialnych oznak bogactwa Sług Bożych, przepraszam; obiektów budowanych na chwałę Pana.
      Nie pamiętam, ale gdzieś tam czytałem, że GN jest z wykształcenia bodajże socjologiem (proszę mnie poprawić, jeśli sie mylę)lub kimś w tym rodzaju. Jeśli po tego rodzaju studiach nie rozróżnia się religii, to może nawyższy czas zamknąć dziób ?
      Znowu chyba mamy do czynienia z facetem, który więcej napisał niż przecytał...
      O, tempora! O, mores!
      A co zapadania się w asfalcie Land Rovera, to, Panie Radny, przesiąć się Pan na coś lżejszego, np. Trabanta; ten jedzie nawet po piasku a z kałuży można go po prostu wynieść :-)
    • anula_122 Re: Życie na Marsie czy Armagedon? 17.02.06, 15:38
      chciałam tylko powiedzieć że kazdy dobrze wspomina stare czasy nawet nie wiem
      jakby były złe czas, bo to wspomienia dzieciństwa, to wspomnienia dziecka
      • Gość: Gość Re: Życie na Marsie czy Armagedon? IP: *.jgora.dialog.net.pl 17.02.06, 17:49
        Dobry i mily do czytania (i wspominania...) tekst.
        Taaak. Ja tez zbieralem znaczki. Co prawda bardziej lubilem polskie, ale miec
        takiego Mauritiusa to bylo cos. Albo kolekcje 'hitlerow'.
        A teraz takie przyszly czasy. No, moze jednak cos sie zmieni - jak nie beda
        przeszkadzali ci od "wolnego rynku" i "wolnego spoleczenstwa".
        Spojrzenie dziecka nie jest skażone rozumem. Rozumem dorosłych. Jest czyste,
        dobre, niewinne. Świat dziecka (dziecka nie zamkniętego w szafie)nie zna wojen,
        głodu, zimna i nie ma horyzontów. Dorośli powinni się od nich uczyć.
        Ludzie dorośli, mimo doświadczeń z Rewolucją Październikową, I i II WŚ -
        tęsknią za Jugosławią, Afganistanem, Irakiem i może Irenem.
        Towarzysze z PZPR zagnieździli się najpierw w Solidarności, a dziś siedzą w
        Samoobronie, LPR i PiS (przykład: senator Tadeusz Lewandowski). Komuniści nie
        stracili władzy - władza to prokuratura, sądy, rady nadzorcze. To wszystko
        dzięki ideowcom typu "Bolek", którzy chwilę po śmierci ks. Jerzego Popiełuszki,
        z Matką Boską na piersi delektowali się wódą ze zbrodniarzami typu Kiszczak w
        Magdalenkach. To wszystko dzięki Round Table, sejmom kontraktowym i grubym
        kreskom.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka