Dodaj do ulubionych

Co pomaga?

17.02.07, 13:23
Jak pewnie większość z obecnych tu osób o żałobie i jej fazach wiem dużo.
Zaczęłam czytać o niej dwa dni po śmierci męża, chciałam wiedzieć, co się ze
mną dzieje i będzie działo. Mój mąż był pierwszą z najbliższych mi osób,
która umarła. Moi rodzice żyją, bardzo dawno temu umarł mój ukochany dziadek
ale on nie mieszkał z nami. Widywałam go w wakacje. Pamiętam, że było mi
smutno ale to nie było to, co się ze mną dzieje teraz. Swoich babci właściwie
nie znałam. Jednym słowem jeszcze niecałe trzy miesiące temu nawet sobie tego
nie wyobrażałam. Przed śmiercią męża żyłam w normalnym dla mnie świecie -
nasze wspólne rozmowy, wycieczki, nasza ukochana córka, rodzina, praca,
zakupy, gotowanie, sprzątanie, spotkania ze znajomymi itp. Teraz tego
wszystkiego nie ma! Może poza pracą, chociaż nie potrafię się na niej skupić
i nie odczuwam w związku z nią takich emocji jak kiedyś. Moja córka nie
mieszka w Polsce, rozmawiam z nią dużo ale i tak zostaje do zagospodarowania
zwykły dzień i dni wolne. No i spotkania ze znajomymi, mają raczej charakter
żałobny, zawsze wcześniej czy później uda mi się zejść na interesujące mnie
tematy. Mój obecny świat to dom pogrzebowy, kaplica, kościoły, cmentarz i
czytanie o żałobie, stracie, osieroceniu. Irytują mnie ludzie, którzy
wyobrażają sobie, że powinnam się interesować zwykłymi codziennymi sprawami i
mi o nich opowiadają. Bardzo się męczę, nie wiem jak sobie pomóc. Myślę o
powrocie do starych zainteresowań, ale bez przekonania. Napiszcie, jak sobie
radzicie. Byłabym wdzięczna też za opinię psychologa - co mamy robić aby
pomóc sobie i naszym najbliższym? Hanka
Obserwuj wątek
    • magosiaa Re: Co pomaga? 17.02.07, 23:58
      Haniu napisałam na priv, ale chyba wszystko poleciało "w kosmos".
      Bardzo podobnie przeżywałam żałobę. Próbowałam sobie radzić różnie, ale głównie
      trwałam, trwałam w bólu i czekałam aż czas zacznie robić swoje. Ze znajomymi
      zaczęłam się spotykać ok. 1/2 roku po śmierci Mamy, a i tak pierwsze spotkania
      skracałam, bo mnie to męczyło, ale potem było coraz lepiej. Nie chodziłam
      często na cmentarz, myślę teraz, że chciałam unkikać jeszcze większych napadów
      rozpaczy i bólu. Generalnie nie robiłam nic na siłę jeżeli czułam, że na coś
      jest jeszcze za wcześnie dla mnie i że tego nie chcę. Mieszkanie Mamy i Babci
      zaczęłam porządkować dopiero po 9 miesiącach, wcześniej tam nie chodziłam, bo
      nie czułam się na siłach. Starałam się nie rozpamiętywać tego co było i co by
      było gdyby. Oczywiście często się to nie udawało, ale bardzo się starałam. Tak
      samo jak ty czytałam o żałobie i śmierci.
      Nie wiem, ale myślę, że osobom, które są głęboko wierzące może być łatwiej,
      mnie czasem brakowało tej pewności, że jest coś po drugiej stronie, że moi
      bliscy gdzieś tam dalej istnieją, inaczej, ale są. Trudno o tym wszystkim
      pisać, a jeszcze trudniej coś doradzać, bo każdy przeżywa żałobę na swój
      sposób. Myśle jednak, że 3 miesiące to jeszcze bardzo mało czasu, ja tak
      naprawdę zaczęłam w miarę normalnie funkcjonować dopiero po roku. Teraz jest mi
      lżej jednak niestety nigdy już nie będzie tak samo.
      Pozdrawiam ciepło, jeżeli chcesz napisz na priv, M.
      • hania_2006 Re: Co pomaga? 18.02.07, 12:05
        Ja lubię chodzić na cmentarz, tam jest tak spokojnie. Zaraz pójdę, tylko muszę
        przestać płakać. Wiesz, chodzi mi o to na ile jesteśmy w stanie kierować
        procesem żałoby. Wiem, że płacz pomaga więc go nie wstrzymuję, chyba że
        jestem "wśród ludzi". Na razie funkcjonuję bez prochów ale zaczynam się łamać
        bo odczuwam dużą potrzebę ulgi. Z drugiej strony czytałam, że prochy pomagają
        na chwilę i tylko wydłużają czas żałoby. Dla mnie perspektywa roku w takim
        stanie lub podobnym jest przerażająca i nie chcę aby coś się wydłużyło. Czyli
        brać czy nie? Wiem też, że są momenty, gdy nie jestem w stanie zapanować nad
        emocjami - łapie i koniec. Są też takie, które chyba wywołuję sama. Może tu
        jest miejsce do pokierowania sobą? Próbuję trochę zracjonalizować to, co się w
        tym stanie ze mną dzieje ale też nie wiem, czy słusznie.
        Spróbuję napisać na priv jak wrócę z cmentarza. Dziękuję i pozdrawiam. Hanka
    • bozena.winch Re: Co pomaga? 18.02.07, 12:09
      Nie ma jednego,uniwersalnego,sposobu przeżywania żałoby. Co więcej nikt z nas
      nie wie jaki sposób czyli jaka droga pokaże się jego drogą w chwili śmierci
      kogoś bliskego.Jedni,tak jak Ty- Haniu, potrzebują chodzić na cmentarz,inni
      unikają takich wizyt. Jednym poczucie bezpieczeństwa daje codzienny rytm dnia
      (zakupy, gotowanie, sprzątanie),inni nie mogą się do tego zabrać.Wybieraj,
      Haniu, to co odczuwasz jako dobre dla Ciebie, chociaż może być obce Twoim
      bliskim. Wyobrażam sobie, że różni znajomi mogą się dziwić,że zaczęłaś
      odpuszczać sobie to, co kiedyś uważałaś za ważne i potrzebne, albo mogą nie
      chcieć prowadzić rozmów wokół Twojej żałoby.W krańcowych przypadkach może to
      oznaczać czasowe rozluźnienie więzi, chociaż oczywiście tak nie musi być.
      3 miesiące to faktycznie bardzo króki czas od śmierci bliskiej osoby i Twoja
      żałoba dopiero się zaczęła.Musisz na nowo ułożyć swoją codzienność i nie -
      codzienność, zmodyfikować przyzwyczajenia,odkryć nowe sposoby spędzania czasu
      wolnego.Pewnie będzie Cię jeszcze długo bolała samotność,ale tak musi się
      dziać. Bożena Winch
      • hania_2006 Re: Co pomaga? 18.02.07, 12:21
        Rzecz w tym, że nie wiem, co jest dla mnie dobre bo cały czas jest mi źle.
        Lubię chodzić na cmentarz bo czuję się trochę bliżej męża ale głównie tam
        płaczę. Mam przed sobą jedno z ostatnich jego zdjęć, kupiłam mu najładniejszą
        ramkę w sklepie i tak spędzam z nim czas. Ale to jak w tym wierszu:
        " Gdy się miało szczęście, które się nie trafia:
        czyjeś ciało i ziemię całą,
        a zostanie tylko fotografia,
        to - to jest bardzo mało..."
        Hanka
        • bozena.winch Re: Co pomaga? 18.02.07, 12:37
          Tak to jest bardzo mało,ale tyle może być.Potrzebujesz wypłakania łez i
          płaczesz. Teoretycznie mogłabyś prowadzić wewnętrzne rozmowy z mężem w domu lub
          w każdym innym mijescu, ale lepiej Ci na cmentarzu i tam idziesz.Czyli w
          wybierasz coś co jest dla Ciebie lepsze. Na ogół nie analizujemy naszego
          działania aż tak precyzyjnie, coś robimy, a czegoś nie i po prostu żyjemy
          dopiero nagłe zmiany wymuszaja na nas przyjrzenie sie sobie i swoim potrzebom.
          Wyraźnie piszesz,że potrzebujesz rozmwiania o żałobie.A może w Twoim miejscu
          zamieszkania jest hopsicjum, a w nim grupa wsparcia dla osób w żałobie?
          Spotkania w takich grupach służą właśnie temu by rozmawiać o swoim przeżywaniu
          straty z osobami, które mają podobne doświadczenia.
          Pewnie też bycie na tym forum jest sposobem na kontakt z ludźmi,którzy
          przeżywają utratę i można się wzajemnie " wysłuchiwać".
          A z wolna rozpoznasz i inne swoje potrzeby i możliwości.
          Bożena Winch

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka