Gość: ila
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
31.03.08, 12:43
Tatusiu, dziś tak ciepło, tak słonecznie.
Pamiętam jak zawsze lubiłeś nacierać twarz świeżym śniegiem i
wystawiać twarz do słońca.
Pamietam jak siedzieliśmy nocami i rozmawialiśmy.
Pamietam jak przed operacją siedziałam u Ciebie w szpitalu, jak
chodziliśmy da EKG i rentgen i jak czekająć w korytarzu
rozwiązywaliśmy Sudoku.
Pamiętam jak odprowadziłeś mnie do szatni, a ja po wyjściu patrzyłam
jak idziesz długim szpitalnym korytarzem, za założonymi z tyłu
rękoma...
Dreptałeś sobie wolniutko.
I potem po pierwszaj operacji jak wszystko wracało do normy
musieliśmy walczyć z pielęgniarkami, które swoją bezmyslnością,
rutynowym podejściem i brakiem serca doprowadzały mnie do pasji.
Pacjent po przeszczepie nerki u którego każda kolejna operacja
niosła za soba ogromne ryzyko leżał w brudnej pościeli, bo
pielęgniarki wmawiały mu,że ma sucho, które wylewały mocz z kaczki i
brudną odstawiały z powrotem przy jego łóżku, które nigdy nie były
serdeczne, nie miały ani odrobiny ludzkich uczuć, które wchodziły na
salę z taką miną jakby chciały kogoś zabić, bo przeszkodziło im się
w piciu kawy...
Z wyjątkiem jednej, która miała dyżur jak wdało się zapalenie, a
pech chciał,że był weekend i personel lekarski jak za dotknieciem
czarodziejskiej różdżki zapadł w letarg.
Nie było możliwości zrobienia badań, które być może uratowałyby Ci
życie...
I cóż z tego,że biję pokłony przed całym personelem OJOM-u ze
szpitala przy ulicy Banacha w Warszawie.
Tam opieke miałeś fantastyczna,tam dbano o Ciebie w kążdej
minucie.Do końca....
Co z tego...jesli personel z tego szpitala, który pracował 3 pietra
wyzej nie zrobił nic, żeby pozwolić Ci dojść po udanej operacjii do
siebie i wrócić do nas- do mamy i do malukkich wnuczków????
Wiem,że jesteś z nami Tato, tylko wyć mi się chce, zę Cię przytulić.
Ale staram sie dawać sobą Twoje świadectwo.
Kocham Cię jak stąd do księżyca i z powrotem jak mówi mama zajęczyca
do swojego synka w jednej z książek Twojej ukochanej Leńci.