lu.sia
22.07.08, 18:08
Moja tesciowa jest ciężko chora na raka.Nigdy nie była dla mnie dobra i
uważała,że za wysokie progi na moje nogi(tak mówiła).Teraz tylko ja sie nią
opiekuję.Maż nie ma czasu(nagle),a ja niby mam.Wcale mi to nie przeszkadza,ale
jak tylko załatwię lekarzy i wszystko zrobię,to nagle ma czas i siedzi kawkę
popija.Nie mam już do niej żalu,ale dlaczego mąż nie docenia tego co robię i
jak powiedziałam ,że sie źle czuję(zgodnie z prawdą),on mi na to po tylu
miesiącach biegania że nie można na mnie liczyć.Czy był ktoś z was w podobnej
sytuacji? Człowiek jest jaki jest ,ale co mój mąż???? -nic nie rozumiem.Im
bardziej się staram ,tym gorzej.
Teściowa - lu.s