Dodaj do ulubionych

Od Eksperta - prośba

10.02.10, 22:41
Witam wszystkie Mamy i wszystkich Ojców! Mija pierwszy miesiąc mojego tu
urzędowania. Dziękuję za wszystkie wpisy i zaufanie do moich kompetencji:)
Wiem, że występuję tu w roli doradcy i staram się pomagać - ale chciałabym i
ja o coś poprosić...
Napiszcie proszę, czego Wam najbardziej brakuje - chodzi mi o wsparcie
zewnętrzne, ze strony Waszych Mam, teściowych, ciotek, kuzynek...? A także
Waszych Mężczyzn? A także opiekunek, przedszkolanek, nauczycielek? Chciałabym
napisać artykuł na ten temat. Taki list-apel do ludzi, którzy mogliby wspierać
rodziców dzieci, a tego nie robią (lub robią coś wręcz przeciwnego).
Z góry dziękuję za wszelkie wypowiedzi:)
Pozdrawiam
Justyna Dąbrowska
Obserwuj wątek
    • zielonatosia Re: Od Eksperta - prośba 10.02.10, 23:37
      ze strony mamy , teściowej niczego mi nie brakuje, trafiłam na dobre na dobrego
      faceta, który jest ojcem moich dzieci, Lena trafiła na dobre przedszkolanki i
      dużo zrozumienia, ale pani dyrektor próbowała się jej "pozbyć" z przedszkola.
      Lenka ma orzeczenie o niepełnosprawności... Pokutuje taki pogląd, że dzieci z
      orzeczeniem muszą trafić do przedszkola integracyjnego, niestety w małych
      miastach często integracja jest fikcją tak jak programy wczesnego pomagania.
      A czego mi brakuje- forum "nie jesteś sam" - czy jeszcze będzie?
    • roccan Re: Od Eksperta - prośba 10.02.10, 23:53
      justyna_dabrowska napisała:

      > Napiszcie proszę, czego Wam najbardziej brakuje - chodzi mi o wsparcie
      zewnętrzne, ze strony Waszych Mam, teściowych, ciotek, kuzynek...?

      Empatii, poczucia kobiecej solidarności. Starsze kobiety, które już przechodziły
      trud urodzenia i wychowania dzieci często nie myślą o tym jak pomóc młodszej
      mamie, tylko przyjmują taką postawę "mnie było ciężko, to i tobie też musi być".
      W większości nie dotyczy to rodziny, raczej znajomych kobiet i też nieznajomych
      spotkanych na ulicy, w urzędach, itp.
      • mooh Re: Od Eksperta - prośba 11.02.10, 12:02
        roccan napisała:

        Waszych Mam, teściowych, ciotek, kuzynek...?
        >
        > Empatii, poczucia kobiecej solidarności. Starsze kobiety, które
        już przechodziły trud urodzenia i wychowania dzieci często nie myślą
        o tym jak pomóc młodszej mamie, tylko przyjmują taką postawę "mnie
        było ciężko, to i tobie też musi być"

        Tak, brakuje czasem takiej zwykłej ludzkiej życzliwości. Nie ze
        strony bliskich, tylko ogólnie - otoczenia społecznego. Jest jeszcze
        coś. Jestem mamą pełnoetatową. Tak się poukładało, może to się za
        rok zmieni, ale na razie jestem z moją 4,5 letnią córką w domu.
        Moja córka ma dość ciężką postać alergii, z objawami
        neurologicznymi. Był czas, kiedy musiała być odizolowana od
        otoczenia, by nie ryzykować zarażenia chorobami wirusowymi, które
        mogą dać powikłania neurologiczne. Dopiero po 3 roku życia zaczęto
        córce wdrażać program szczepień. O przedszkolu nie mogło być mowy.
        Zostałam więc z nią w domu. Takie życie ma swoje blaski i cienie.
        Pani, pani Justyno, ani innym mamom, nie musze tego tłumaczyć.
        Spotykam się jednak wśród znajomych z postawą lekceważącą taki wybór
        życiowy. Według tych, którzy dzieci nie mają, obijam się. Bo co to
        takiego, opiekować się dzieckiem, całe dnie można spędzać na
        zabawie. Wszystko świetnie, ale ile można nie wariując przy okazji?
        Dlatego jeśli mogłabym zwrócić się do myślących w taki sposób o
        całodobowych, całotygodniowych i całorocznych mamach, by nie
        wypowiadali się na temat, o którym nie mają pojęcia. Tylko tyle. Nie
        muszą pomagać. Wystarczy, jeśli nie będą oceniać.
    • gacusia1 Pani Justyno 11.02.10, 03:29
      Czy daloby rade napisac na poczte gazetowa?
      • zona_mi gacusia1 11.02.10, 14:27
        justyna.dabrowska@agora.pl
    • ania26a Re: Od Eksperta - prośba 11.02.10, 12:24
      Mnie obecnie najbardziej denerwuje to, że wciąż powtarzam mojemu
      mężowi co ma zrobić przy synku (18 mc) np. ubrać, nakarnić, uwazać
      co robi itp. czuje przez to że mam 2 dzieci.
      Jakoś trudno mu samemu zaproponować mi pomoc przy mały np na spacer
      wychodzimy we 3 bo on sam nie chce. A ja jestem z małym w domku na
      wychowawczym i często bymam zmęczona dzieckiem. Bo mały to istny
      diabełek i oczy trzeba mieć dookoła głowy.
    • kropkaa Re: Od Eksperta - prośba 11.02.10, 16:29
      Brakuje mi zaufania, że to my, rodzice, dobrze wiemy, co robimy. Nie
      wiem dlaczego, ale każdy świetnie wie, jak najlepiej wychować cudze
      dziecko. Czemu tylko tak dobrze nie poszło z własnym?
      Zaczęło się od porodu (w domu), potem wybór imienia, najpierw
      wyłączne karmienie piersią, potem dłuższe niż "normalnie" (choć
      wcale nie jakieś ekstremalne, bo 2 l 4,5 mca). Oczywiście dziwne
      jest to, że dziecko nie śpi w łóżeczku, że migaliśmy (nie będzie
      mówić!, zobaczycie), że nie wróciłam do pracy, tylko zostałam na
      wychowawczym 2 lata (a kiedy zamierzasz wrócić do pracy? - to
      szczególnie rodzina męża zaniepokojona, że on, biedny, pracuje, a
      ja, leń, siedzę i NIC nie robię...).
      Ale powiem szczerze - nie dołuję się tym i niezbyt przejmuję,
      ochoczo zaś dyskutuję;) Mam wsparcie męża i "Dziecka" - jak do tej
      pory wystarczało;) Dla mnie rodzicielstwo to naprawdę sielanka.
      Towarzyszenie w rozwoju mojemu dziecku jest lepsze niż najlepsze
      nagrody w pracy. I za to chyba nigdy nie przestanę być wdzięczna
      mężowi, że mogłam wziąć wychowawczy. Oczy zaś otworzył mi/nam
      niezapomniany wywiad z Zofią Milską-Wrzosińską. Swoją drogą brak
      pani Milskiej-Wrzosińskiej w "Dziecku" jest dla mnie niepowetowaną
      stratą. Jej przewrotne spojrzenie na wiele spraw nie tylko
      zaskakiwało i dawało do myślenia, ale też sprawiało, że nie czułam
      się tylko mamą, dla której piszą o kupkach i zupkach, ale
      pełnowartościowym czytelnikiem, z którym prowadzony jest dyskurs na
      wysokim poziomie intelektualnym.
    • demonii.larua Re: Od Eksperta - prośba 12.02.10, 09:51
      Witam :)
      Mi osobiście najbardziej brakuje nie myślenia stereotypami. Ogólnie
      przez społeczeństwo, przez ludzi których spotykam na swojej drodze.
      O ile w najbliższym kręgu - rodzinnym - jest łatwo z nimi "walczyć", tyle poza
      nim jest to bardzo trudne. Tak naprawdę na co dzień mam sporo dystansu i
      wsparcia zwłaszcza ze strony męża i wychowawczyń moich dzieci. I jeśli ktoś
      postrzega mnie, moja rodzinę inaczej niż jest w rzeczywistości to w zasadzie nie
      mój problem, tylko obserwatora. Ale żyło by się nieco przyjemniej wiedząc że nie
      jest się postrzeganym jako ufolud czy patologia (bo czwórka dzieci to patologia
      oczywiście:D) lub że dziecko z ADHD nie jest postrzegane jako najgorszy łobuz w
      dodatku źle wychowany :))
    • jahreshka Re: Od Eksperta - prośba 12.02.10, 22:30
      Mam dwie córki - Hania 3,5 roku i Zosia 10 miesięcy. Na męża, rodziców i
      teściów na szczęście mogę liczyć. Hania chodzi do kameralnego przedszkola i
      tam też między nami a opiekunkami jest pełna współpraca. Natomiast to, co
      najbardziej mi doskwiera, to brak wsparcia ze strony pediatrów w przychodni.
      Pomijam problemy z dodzwonieniem się i zarejestrowaniem dziecka. Myślę tu już
      o samej wizycie. Brakuje mi całościowego spojrzenia na małego pacjenta. Często
      mam wrażenie, że lekarz nie chce mnie wysłuchać, popędza, bagatelizuje obawy i
      wątpliwości. A ja przecież mam do nich prawo, nawet, gdy martwię się
      niepotrzebnie. Tak naprawdę to najwięcej dowiaduję się z forów (?)
      rówieśniczych! Mamy dzielą się swoimi doświadczeniami, o wszystko można
      dopytać.
      Zdecydowanie więcej wsparcia oczekiwałabym ze strony lekarzy pediatrów.
    • lampka_witoszowska Re: Od Eksperta - prośba 13.02.10, 03:08
      jako mamie 3latki będącej już w pojedynkę, nie w związku, z daleka
      od wspierającej rodziny (w pobliżu mam mamę, która nei umie dać
      wsparcia) i dodatkowo na urlopie wychowawczym - mnie osobiście
      najbardziej brakuje życzliwości, docenienia, przyjaźni - oraz
      miejsc, gdzie mogłabym wyjść z córeczką, byśmy obie mogły
      poprzebywać z ludźmi - owszem, mamy do wyboru figloland i grotę
      solną, ale jakiekolwiek zajęcia mi się marzą - aerobik z dziećmi,
      organizowane wspólne zabawy dzieci i rodziców z pedagogami
      (rozwijające więzi, rozwój, mogłyby być ruchowe, artystyczne,
      muzyczne - COKOLWIEK), poranki w kinie...

      pomijajac akceptację społeczną, która mi z kolei nei jest tak do
      życia potrzebna jak powietrze, ale zdecydowanie nie chcę krzywych
      spojrzeń, gdy dziecko zachowuje się jak dziecko (i tu już nei tylko
      o moją córkę chodzi, bo z reguły jest bardzo spokojnym dzieckiem)

      natomiast do dziś pamiętam, że będąc w ciązy nei mogłam liczyć na
      żadne przywileje - żadnego przepuszczania w kolejkach: ani w
      przychodni, ani w sklepach, ani w kościele... gdziekolwiek
    • annie_2 Re: Od Eksperta - prośba 15.02.10, 12:31
      Witam,
      Mnie, z kolei, brakuje współpracy i wsparcia ze strony przedszkolanek. Moje dziecko, moim zdaniem, wykracza ponad przeciętną, jeżeli chodzi o rozwój intelektualny; od 3,5 roku życia, czyta płynnie, liczy. Zgłaszałam to w przedszkolu, ale spotkało się to ze słaba reakcją ze strony pierwszych pedagogów naszych dzieci. Owszem pani stwierdziła, że sprawdzała umiejętności czytania mojego dziecka i "rzeczywiście czyta", ale nic poza tym nie mogą zrobić. Szkoda, bo myślałam, że można by jakoś stymulować dziecko do rozwoju, aby nie zmarnować jego talentu.
      • verdana Re: Od Eksperta - prośba 17.02.10, 13:45
        Mnie, jako matce starszych dzieci najbardziej brakowało wsparcia ze
        strony szkoły. Mam dzieci z dysortografią (i niezbyt pracowite,
        fakt...). Nauczyciele nie czuja się odpowiedzialnui za nauczenie
        dziecka - odpowiedzialna mam być JA. Co gorsza nawet nie ojciec
        dzieci, tylko matka jest rozliczana ze szkolnych osiagnięć dziecka.
        Szkoła przerzuca na rodziców naukę (prosze państwa, musza państwo
        nauczyć dziecko ...). W rezultacie dzieci, z ktorymi - lub niestety,
        za które - rodzice odrabiaja lekcje są oceniane znacznie wyżej, niż
        dzieci samodzielne, ktore robia cos same, oczywiscie niedoskonale. W
        ten sposób sztucznie winduje się poziom i tempo pracy i oducza
        dzieci samodzielnosci. Wywiadówki są zazwyczaj koszmartem. Speszeni
        rodzice, pouczani przez nauczyciela nie mają wrażenia, ze i oni i
        nauczyciel mają cos zrobić dla dobra dziecka - tylko, że sa
        nieudolnymi rodzicami, zaniedbującymi potomstwo. Piszę to i jako
        rodzic i jako była nauczycielka - nie zapomnę nigdy nieszczęsnego
        ojca marnego ucznia, któremu powiedziałam, ze z mojego przedmiotu
        syn jest wybitny. Facet przez 15 minut dopytywał się, czy nie
        pomylilam jego nieudanego potomka z jakimś prymusem i nie mógł
        uwierzyć, że o inteligentnym, sympatycznym, choc kłopotliwym synu
        usłyszał coś dobrego....
    • mama2kk Re: Od Eksperta - prośba 17.02.10, 19:50
      Witam mi najbardziej brakuje akceptacji mojego bliskiego otoczenia z
      tego powodu że ja niepracuje. Zajmuje sie 5 letnim synem i 8
      miesiecznym synem. Pracuje tylko mąż. Chciałabym pracowac ale
      narazie niezanosi sie na to i to jest odbierane jako "wylegiwanie"
      się w domu. Starszy syn chodzi do przedszkola i tam denerwuje mnie
      fakt że mój syn jest leworęczny i przez to niechce malowac w
      przedszkolu ani kredkami ani farbami wogóle niechce wziąść coś do
      rysowania i rysować. Nauczycielka to lekceważy i nakazuje mi abym ja
      z nim pracowała.
      • kata47 Re: Od Eksperta - prośba 18.02.10, 20:58
        mnie zabrakło wsparcia od strony pracodawcy ..już zanim zaszłam w
        ciążę, było to miejsce w którym kobiety
        są "kłopotliwym"pracownikiem, nie zatrudniliśmy mamy po wychowawczym
        bo jak usłyszałam "będzie myślała w pracy i dzieciach" w tym samym
        czasie co ja było u nas w pracy jeszcze 2 dziewczyny ,żadna nie
        wróciła do firmy bo nie było już jej miejsca pracy ....tzn
        było ,ale..... nie było,przykre to bardzo .mam nadzieję,że teraz
        trafię lepiej
    • Gość: Minnetaki Re: Od Eksperta - prośba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.10, 20:22
      Mnie brakuje zrozumienia - ze strony rodziny - że jako pełnoetatowa matka 2
      dzieci poniżej 2 lat najbardziej potrzebuję chwili BEZ DZIECI. Wszyscy pomagają,
      mąż się udziela, babcie podrzucają zupki, wyręczają jak mogą, ale chwile, kiedy
      ktoś zabierze mi z oczu obydwoje dzieci NARAZ, żebym mogła zrobić coś dla
      siebie, mogę policzyć na palcach obu rąk, a młodszy ma już 4 miesiące. Ostatnio
      jedyna okazja, żebym się urwała potomstwu, to skomplikowane leczenie kanałowe
      zęba - cykliczne wizyty co tydzień, już zdążyłam polubić dentystę :)) Chociaż
      ostatnio usłyszałam już, że może zabrałabym młodszego, może posadzę w foteliku i
      pomoc dentystyczna go zagada... ;)
    • Gość: misiowata Re: Od Eksperta - prośba IP: *.adsl.inetia.pl 22.02.10, 19:44
      Mi bardzo brak oznak zrozumienia od pracodawcy, że matka musi czasem
      wziąc L4 na dzieciaka, że urlop musi wziąć jak szkoły mają
      wakacje,ferie, że czasem trzeba się spóźnić lub wyjśc
      wcześniej /potem sie oczywiście odpracuje/.
    • fiolka1987 Re: Od Eksperta - prośba 24.02.10, 12:52
      Ja za to jestem bardzo młoda mamą - mam 23 lata i 18miesięczngo smyka. Studiuję
      i problem widzę właśnie w uczelni.
      Co prawda mam itn i wysoka średnią, ale bardzo denerwują mnie docinki
      wykładowców, szczególnie mężczyzn w stylu; "trzeba było myśleć nie nogi
      rozkładać", "jak się ma dziecko to z edukacji powinno się zrezygnować", "możesz
      się uczyć zamiast spać" itd. Wykładowczynie wcale nie są lepsze choć hamują się
      z wypowiadaniem takich słów, ale już nie chcą iść na rękę w sprawach organizacji
      czasu. Naprawdę łatwiej jest się dogadać z kimś, kto dzieci nie ma!
      Druga grupą są moi koledzy i koleżanki z roku,kiedy byłam w ciąży czułam się jak
      trędowata albo chora na strasznie zaraźliwa chorobę - teraz jest lepiej.
      Problem jest też w żłobkach. Miejsc jak na lekarstwo, a mi jako niepracującej
      studentce (studia dzienne) przysługuje tylko pół dnia opieki nad dzieckiem - co
      z tego jak miejsc nie ma, a jak już są to zostają rozdzielone "krewnym i
      znajomym królika". To naprawdę demotywuje.
      Trzecia grupa to społeczeństwo ogółem. Nikt nie przepuszcza kobiety z brzuszkiem
      w drzwiach - o kolejkach czy miejscu siedzącym w komunikacji zbiorowej nie mamy,
      co marzyć. Jazda tramwajem z dzieckiem w wózku jest koszmarem z powodu
      współpodróżnych, bo zabiera się 2 lub 3 miejsca stojące(tzn. miejsce dla wózków
      dziecięcych, ale nikomu to nie robi różnicy), a dziecko wydaje z siebie dźwięki.
      Co do rodziny, to tak naprawdę nie mam co narzekać. Rodzice pomagają jak mogą,
      również finansowo, choć tego nie potrzebujemy. Mąż mimo tyrania po 10 godzin
      dziennie jest w stanie wyręczyć mnie w drobnych pracach domowych i codziennie
      umyć i uśpić synka. Teściowie mają, jak la mnie trochę mało chęci, ale to taki
      typ ludzi - niezbyt rodzinni są i już, ale jak trzeba staja na wysokości zadania.
      Któraś z Pań pisała także o pediatrach. Mam podobne doświadczenia, choć na
      szczęście nie z wszystkimi. Może problemem jest mój młody wiek i jeszcze młodszy
      wygląd(?) oraz alergia Młodego.
      • verdana OT- oburzonego wykladowcy 25.02.10, 17:21
        Przepraszam, ze sie wtrącę, ale to, co piszesz, to skandal. Nie
        powinnaś tak tego zostawić - po pierwsze większość uczelni ma
        ankiety dotyczace wykladowców, nalezy to w ankiecie napisać. Po
        drugie sa dziekani i rektorzy do spraw studenckich i podejrzewam, ze
        zainteresowali by się takimi zdaniami, rzucanymi w strone studentak,
        bo tu już nawet nie chodzi o dyskryminacje kobiet z dziećmi, ale o
        niedopuszczalne chamstwo i wulgarność.
        Jesli do mnie trafiłaby taka skarga (a skargi o molestowanie już
        miałam) to na pewno wykladowca zostałby wezwany na dywanik.
        • fogito Re: 07.03.10, 20:20
          Brakuje mi:

          1. Wsparcia od pracodawcy - zostałam zwolniona kilka tygodni po
          powrocie z macierzyńskiego
          2. wsparcia od męża - nigdy nie wstawał i nie wstaje w nocy do
          dziecka, nawet jak jest chore a ja wykończona. I tak jest już 6 lat.
          O każdą rzecz muszę go prosić i ciągle tłumaczyć na nowo,
          niezależnie czy to chodzi o ubranie dziecka czy o podawane
          lekarstwa. Nie rozumie, nie chce mu się... twierdzi, że pracuje dużo.
          3. Wsparcia rodziny - jest praktycznie zerowe. Tylko moja mama na
          początku zajmowała się kilka miesięcy moim synem kiedy wróciłam do
          pracy. Nie trwało to długo, bo wkrótce juz ja sama zajęłam się
          dzieckiem, po zwolnieniu z pracy. Mama mieszka daleko i rzadko nas
          odwiedza.
          Wsparcia teściowej nie mam praktycznie żadnego, bo mieszka na innym
          kontynencie a odwiedzać nas nie ma ochoty, pomimo, że sporo
          podróżuje. Również brak mi wsparcia psychicznego z jej strony - ja
          mówię czarne a ona białe i na odwrót.
          4. Wsparcia społeczeństwa - akceptacji dla matki wychowującej
          dziecko. Wsparcia rządu, który zajmowałaby się sprawami matek a nie
          tylko komisjami śledczymi i marnowaniem publicznych pieniedzy.

          itd. itp....
    • Gość: Janusz Re: Od Eksperta - prośba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.10, 03:21
      Najleprzym co można zrobić w wychowaniu to pozamykać niekiórych
      pseudo-psychologów, takich jak super niania która tylko spatrza
      wychowanie
      • fogito Re: Od Eksperta - prośba 08.03.10, 09:16
        Gość portalu: Janusz napisał(a):

        > Najleprzym co można zrobić w wychowaniu to pozamykać niekiórych
        > pseudo-psychologów, takich jak super niania która tylko spatrza
        > wychowanie

        A co to znaczy "spatrza"? Serio pytam.

        Ja bym pozamykała pseudo-rodziców, którzy robią dzieci a sami nie
        wiedzą po co. Potem nie wychowują i są zdziwieni jak też to ich
        dziecko się źle zachowuje. Albo gorzej - wcale nie są zdziwieni.
        • justyna_dabrowska Re: Od Eksperta - prośba 08.03.10, 13:07
          DZiekuję za wszystkie posty...daja do myślenia. Myslę sobie, że czas najwyższy
          by kobiety sie porządnie zezłościły i zaczęły - wzorem np Słowaczek organizowac
          sie w grupy wsparcia ŻĄDAJĄC od swoich gmin wsparcia w postaci lokalu. Napisze
          na ten temat duzy tekst

          Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie
          Justyna
          • Gość: JAJA Re: Od Eksperta - prośba IP: *.in-addr.btopenworld.com 01.04.10, 13:57
            Po urodzeniu dziecka bylo dla mnie najwazniejsze: ze mam zdrowego
            wspanialego synka, a po paru tygodniach, miesiacach, a taraz juz 2
            latach - ze od 'przed' porodu nie przespalam ani jednej nocy i
            jestem bardzo zmeczona. Bliscy (lacznie z mama, bratem, dziadkiem)
            zweryfikowali te moje przekonia - najwazniejsze dla wszytkich
            okazalo sie to, ze jestem GRUBA. Traktuja to jak grzech smiertelny i
            sugeruja ze jak przestane zrec to znikna wszytkie moje problemy. A
            ja bym wolala zeby ktos czasem wstal za mnie o 5 rano do Malucha. I
            tez to ze maz prawie nigdy nie znajduje czasu na to aby zajac sie
            Synkiem abym mogla sie pouczyc i skonczyc kurs ktory zaczelam. Jakby
            sie obawial ze bede jeszcze madrzejsza od niego czy cos.
    • basia-1981 Re: Od Eksperta - prośba 10.03.10, 12:39
      Witam!

      Korzystając z Pani rad zamieszczanych na tym forum ciszę się, że i
      ja mogę się jakoś zrewanżować opisując swoją historię.
      A będzie o mojej Teściowej. Mieszkam daleko od swoich rodziców i
      oczekiwałabym od swojej teściowej takiego zwykłego wsparcia, zwykłej
      rozmowy, nie tylko nt dzieci, ale w ogóle. Kilku ciepłych słów
      uznania, albo przemilczenia błędów lub delikatnej krytyki. Zamiast
      ciągłej krytyki ("twoje dzieci sa chore, bo za mało z nimi
      wychodzisz na dwór, albo bo za chłodno je ubierasz, za mało jedzą -
      bo przecież talerze powinny być niemalże wylizane) i udowadniania
      mi, że jestem mniej wartościowa niż ona, że na niczym się nie znam
      (a co ty robisz w tej kuchni, daj ja to zrobię; dlaczego nalewasz
      wodę do żelazka; dlaczego nie prasujesz wszystkich ubrań). Póki z
      nią mieszkałam musiałam jakoś to znosić, teraz mieszkamy w końcu
      sami i co? Dlaczego jeszcze nie zamówiłaś szafy do pokoju, kiedy
      kupicie porządny wieszak itp. itd. Ale gdy ona ma problemy ja jestem
      powiernicą, która me siedzieć i słuchać ocierając jej łzy. :)
      Jak to dobrze, że męża mam wspaniałego i nie odziedziczył ani trochę
      charakterku po mamie ;)

      Pozdrawiam :)
    • 3zosia-2009 Re: Od Eksperta - prośba 20.03.10, 17:04
      Czego brakuje...hm,koleżanek żeby poplotkować.Jakiejś babci,do pomocy.Jestem
      mama 3dzieci.Może jeszcze wsparcia.
      Od starszych ludzi,żeby przypomnieli sobie jak to było jak oni mieli małe
      dzieci,i od czasu do czasu przepuścili w kolejce do lekarza.Bo nie tylko oni
      mają problemy i prawa.A jak są na emeryturze to mogą czasami poczekać.Nigdzie im
      się nie spieszy.
      Jeszcze jednego sobie życzę dużo słońca!
      Pozdrawiam.
    • Gość: kalina Re: Od Eksperta - prośba IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.10, 18:33
      w odpowiedzi na apel pragne przytoczyc historie z mojego życia,kiedy
      mój syn chodził do przedszkola bylam zachwycona cudowny kontakt z
      panią wsparcie i pomoc natomiast kiedy córka poszla do grupy rok
      niżej zaczeły sie schody w drugim roku pani x wróciła z rocznego
      urlopu i ewidentnie moje dziecko jejniepasowało do schematu np. że
      nie chce leżakować<choć to 4 latka i już nie bylo takiego obowiąsku>
      że za dużo mówi itp druga wychowawczyni tej samej grupy dzieckiem
      była zachwycona że poukładana roztropna bystra po pół roku
      zabraliśmy córke z przedszkola w przeświadczeniu że nie jesteśmy
      zrobić nic by porozumieć sie z pania której brak powołania do
      zawodu.Obecnie moje dzieci chodzą do szkołysyn do pierwszej klasy
      <przeniesliśmy sie do podmiejskiej szkoły gdyż zamieszkaliśmy na
      wsi>i tu sytułacja jest zgoła inna wychowawczyni córki super ale u
      syna kataklizm pani bezradna klasa ma troje adechadowców <czołgają
      sie po podłodze podczas zajęc,biegają po parapetach ,niszczą rzeczy
      innych ,biją i wyzywają inne dzieci>a pani na to odsyła nas rodziców
      do rodziców owych dziec twierdząc że ona nic nie może -szkoda że u
      nas w kraju musi dojśc do nieszczescie by wychowawca nie był
      bezradny!!!!!Jak widać na pomoc ze strony wychowawców nie zbyt
      można liczyć bo nawet nie potrafią zadbać o bezpieczeństwo dzieci w
      trakcie zajec! Jestem zrozpaczona ponieważ pomimo interwencji
      rodziców i zgłaszani problemu dyrekcji nic w tej sprawie nie
      zostało zrobione.
    • Gość: frytka Re: Od Eksperta - prośba IP: 77.79.194.* 23.03.10, 08:19
      Mam dziecko niepelnosprawne umyslowo.. Brak wsparcia od mojej
      rodziny ( rodzice, siostra, dziadkowie), Samej tez by sie przydala
      terapia, jak sobie radzic z takim dzieckiem, ale nie stac mnie na
      to. Poza tym ciagle schody w przyjeciu do przedszkola
      integracyjnego, nie wiem jak bedzie ze szkola. Nie chce mi sie zyc,
      wyje do ksiezyca i placze. Wszedzie pod gore, cale zycie..
    • demonii.larua wklejone przez moderatora, autor: gosiek_1 26.03.10, 12:41
      Witam
      Jestem mamą prawie 12 miesięcznej córeczki. Od samego początku
      najbardziej brakowało mi pomocy ze strony naszej służby zdrowia. Gdy
      urodziłam dziecko od początku miałam bardzo poważne problemy z
      karmieniem piersią tzn nikt z personelu w szpitalu nie pokazał mi
      jak prawidłowo przystawić dziecko do piersi a jak poprosiłam o pomoc
      Panie położne zrobiły to na "odczepnego". Położna ze szpitala w
      którym rodziłam przyniosła mi butelkę z mlekiem żeby dokarmić
      dziecko bo jak straci za dużo na wadze to nasz pobyt w szpitalu może
      się wydłużyc. Moja ogromna chęć karmienia piersią oraz silna
      determinacja sprawiły że sama przy pomocy internetu nauczyłam się
      przystawiac dziecko do piersi. pomocy nie miałam żadnej, połozna
      laktacyjna która mogłaby przyjeżdżać do domu kosztowała bardzo dużo,
      a położna środowiskowa też mi nie pomogła.Moim zdaniem pomoc ze
      strony naszej służby zdrowia jest słaba, brakuje mi profesjonalnego
      personelu. Brakuje mi także pomocy mojej mamy która mieszka 300 km
      od nas i niestety nie może nam pomagać. Pomoc ze strony rodziców
      jest bardzo ważnym wsparciem dla młodej mamy, którą wiele rzeczy
      czasami przerasta. Ja mam duże wsparcie ze strony mojego męża, mogę
      na nim polegać, wygadać się, czasami ponarzekać a to naprawdę ważne.
      Dla mnie bardzo ważna jest pomoc pediatry, oraz położnej. Wiele razy
      zastanawiam się czy dieta mojego dziecka jest prawidłowa, czy dobrze
      przybiera na wadze, itp itd tego wszystkiego nie da się załatwić
      podczas jednej wizyty lekarskiej a czesto jest tak że lekarz ma
      wielu małych pacjentów i nie ma czasu na "pogaduchy". Ja z dzieckiem
      jestem 24 godz na dobę i brakuje mi osoby która mogłaby zostać z
      moim dzieckiem zebym choć raz na kilka miesięcy miała większą część
      dnia dla siebie.To pozwoliłoby mi na większy dystans do wielu spraw.
      na moim osiedlu mieszka bardzo dużo młodych mam które muszą wrócic
      do pracy mimo iż wolałyby zostać z dzieckiem ale bezpłatny urlop
      wychowawczy pozbawia ich finansowych środków.
      Pozdrawiam
    • Gość: ia80 czego mi najbardziej brakowało? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.10, 14:58
      W ciągu 3,5r urodziłam dwie córki. Do porodu i macierzyństwa
      przygotowywałam się starannie: portal dziecko i fora eksperckie były
      moją codzienną lekturą, stosy książek, rozmowy z mamą, szkoła
      rodzenia. Urodziłam oddychając, jak trzeba, po trzech skurczach
      partych, od razu roztoczyłam samodzielnie opiekę nad córeczką,
      karmiłam oczywiście piersią- mozna powiedzieć pasmo sukcesów-
      wszystko szło gładko, potknięcia były ale drobne. Tylko gdy wracam
      myślami do tego okresu, wszystko inne przysłania poczucie totalnego
      wyczerpania zarówno fizycznego, jak i psychicznego. Dopiero przy
      drugiej córeczce doświadczyłam, jak wspaniałym uczuciem jest
      karmienie piersią(w szpitalu przydusiłam personel i przysłali
      doradcę laktacyjnego), że można uniknąć anemii (wystarczy zbadać
      poziom żelaza), że na urlopie macieżyńskim w czasie, gdy dziecko śpi
      należy również spać, pomimo zgorszonych min otoczenia, że można
      nosić w chuście niemowle które domaga się ciągłej bliskości itp.
      Tylko dlaczego musimy do tego wszystkiego dojść same- kosztem
      naszych dzieci i nas samych? Po porodzie trudno zapanować nad
      wszystkim i nazwać wszystkie problemy- czasem nawet nie wiemy, jak
      się czujemy (zapytana o to ze zdziwieniem uświadomiłam sobie..... że
      nie wiem).
      Wydaje mi się, że mamy w systemie ogromną lukę w postaci braku
      pomocy i wsparcia dla młodej matki- chodzi mi szczególnie o okres
      pierwszego półrocza po porodzie. Po dziewięciu miesiącach, kiedy
      jesteśmy z racji ciąży regularnie u lekarza ginekologa, czy
      położnej, mamy do kogo się zwrócić w razie potrzeby, w momencie,
      kiedy rodzimy, jako kobieta rozpływamy się dla lekarzy i stajemy się
      niewidzialne- jesteśmy kierowane z dzieckiem do pediatry, tymczasem
      kobieta w połogu, która (zwłaszcza przy pierwszym dziecku) nie
      ogarnia wszystkiego, ma problemy z nastrojem, czasem depresję (tylko
      kto to ma określić i skierować do psychologa???), krocze kiepsko się
      goi, karmienie piersią nie idzie, bo dzidziuś krztusi się i pręży a
      sutki nieziemsko bolą (a może to tak ma właśnie wgladać- przecież
      nigdy tego nie robiła, to skąd ma to wiedzieć?), a oprócz tego ma
      tysiąc pytań i wątpliwości.... nie ma w systemie opieki (nawet tej
      płatnej) takiej osoby, do której może się z tym zwrócić.
      Wiem, że wiele z nas- młodych mam ma wspaniałe mamy, teściowe,
      siostry, może któraś z nas trafiła na cudowną położną środowiskową
      lub pediatrę ale mi chodzi o takie systemowe rozwiązanie- opieka nad
      KOBIETĄ i DZIECKIEM, a nie tylko przebadanie i wyszczepienie
      dziecka.
    • brygidziak Re: Od Eksperta - prośba 27.03.10, 19:54
      Pani Justyno,

      Wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach brak nam rodzin wielopokoleniowych.
      Zdecydowanie brakuje nam tradycji i ich kultywowania, zwłaszcza jeżeli mieszkamy
      w innym mieście niż nasi rodzice. Z drugiej strony ja nie wyobrażam sobie
      ingerencji w wychowanie mojego dziecka, ponieważ jest ono dramatycznie inne niż
      wychowanie mnie i mojego rodzeństwa. Z zazdrością patrzę na dziewczyny, które
      mają wspaniałe relacje ze swoimi matkami, ale dla mnie wieczne poświęcenie i
      ofiarność pokolenia naszych matek zamiast szczęścia, miłości i bliskości, trochę
      gubi. Mam wrażenie, że nie potrafię czasami znaleźć złotego środka między swoim
      egoizmem a wielką miłością do dziecka. Nie chcę mieć, ale mam wyrzuty sumienia
      kiedy chcę wyjść z koleżankami albo kiedy nie mogłam zbyt długo karmić chociaż
      zaleca się do roku. To druga sprawa. Strasznie nas gubi to czytanie wielu gazet,
      wielu poradników. Tyle w nich sprzeczności. Może to trochę nie na temat, ale
      myślę, że jest to naprawdę powszechny problem. Moje koleżanki też go odczuwają.
      Gdzie jest czasami nasza intuicja? Jak mamy ją poczuć w tym biegu dookoła?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka