Gość: złamatka
IP: *.acn.waw.pl
22.02.10, 00:42
Witam, mam 3-letniego, wspaniałego synka, przedszkolaka, ale nie potrafię być
dla niego dobrą mamą. Jest bardzo energiczny, psotliwy i ma wybitną zdolność
szybkiego wyprowadzania mnie z równowagi. Ciągle chce mnie przy sobie mieć,
nie mogę spokojnie wykonywać swoich licznych obowiązków, bo gdy tylko oddalam
się z jego pokoju to on natychmiast krzyczy MAMO! Na sam dźwięk tych "miłych"
słów wpadam w złość i krzyczę na niego. Często też bywa nieposłuszny i znowu
kończy się krzykiem. WIEM, że tak nie powinnam robić, jednak tak silnie działa
na mnie jego jęk, zrzędzenie, brojenie itd. Jestem z nim ogromnie związana
emocjonalnie, a jednocześnie tak bardzo mnie irytuje. Wkurzam się na setki
bezsensownych pytań, nie potrafię wykrzesać z siebie cierpliwości mimo się
naprawdę staram. Nie bardzo umiem organizować mu czas, tak pożytecznie,
aktywnie, tak jakbym sobie tego życzyła. Wszystko robię raczej na siłę, z
obowiązku. Czasem myślę, że gdyby urodził się w innej rodzinie byłoby mu
znacznie lepiej. Dodam jeszcze, że nie bardzo mogę liczyć na pomoc
kogokolwiek, tatuś zajmuje się synkiem dość rzadko i zwykle kończy się to
płaczem i ucieczką do mamy, co jeszcze bardziej mnie denerwuje, bo czuję wtedy
złość na ich obydwu. Zabawy ojca to raczej drażnienie się z dzieckiem,
zaczepki, łaskotki na które on zwykle nie ma ochoty, albo po prostu włączanie
mu tv lub komputera (wtedy jest cicho, ale mnie boli serce). Proszę nie
doradzać mi rozmowy z mężem, było ich wiele (jest najmądrzejszy na świecie i
wszystko robi wspaniale!). Czy mam starać się na siłę żeby mąż zajmował się
małym czy raczej wziąć na siebie (też ponad siłę) wszystkie obowiązki? Jak
radzić sobie z trzymaniem nerwów na wodzy? Proszę wybaczyć ew. niespójność
wypowiedzi, targają mną emocje. Będę wdzięczna za każdą radę, może Ekspert
także zechciałby mi poradzić?