Dodaj do ulubionych

jestem złą matką

IP: *.acn.waw.pl 22.02.10, 00:42
Witam, mam 3-letniego, wspaniałego synka, przedszkolaka, ale nie potrafię być
dla niego dobrą mamą. Jest bardzo energiczny, psotliwy i ma wybitną zdolność
szybkiego wyprowadzania mnie z równowagi. Ciągle chce mnie przy sobie mieć,
nie mogę spokojnie wykonywać swoich licznych obowiązków, bo gdy tylko oddalam
się z jego pokoju to on natychmiast krzyczy MAMO! Na sam dźwięk tych "miłych"
słów wpadam w złość i krzyczę na niego. Często też bywa nieposłuszny i znowu
kończy się krzykiem. WIEM, że tak nie powinnam robić, jednak tak silnie działa
na mnie jego jęk, zrzędzenie, brojenie itd. Jestem z nim ogromnie związana
emocjonalnie, a jednocześnie tak bardzo mnie irytuje. Wkurzam się na setki
bezsensownych pytań, nie potrafię wykrzesać z siebie cierpliwości mimo się
naprawdę staram. Nie bardzo umiem organizować mu czas, tak pożytecznie,
aktywnie, tak jakbym sobie tego życzyła. Wszystko robię raczej na siłę, z
obowiązku. Czasem myślę, że gdyby urodził się w innej rodzinie byłoby mu
znacznie lepiej. Dodam jeszcze, że nie bardzo mogę liczyć na pomoc
kogokolwiek, tatuś zajmuje się synkiem dość rzadko i zwykle kończy się to
płaczem i ucieczką do mamy, co jeszcze bardziej mnie denerwuje, bo czuję wtedy
złość na ich obydwu. Zabawy ojca to raczej drażnienie się z dzieckiem,
zaczepki, łaskotki na które on zwykle nie ma ochoty, albo po prostu włączanie
mu tv lub komputera (wtedy jest cicho, ale mnie boli serce). Proszę nie
doradzać mi rozmowy z mężem, było ich wiele (jest najmądrzejszy na świecie i
wszystko robi wspaniale!). Czy mam starać się na siłę żeby mąż zajmował się
małym czy raczej wziąć na siebie (też ponad siłę) wszystkie obowiązki? Jak
radzić sobie z trzymaniem nerwów na wodzy? Proszę wybaczyć ew. niespójność
wypowiedzi, targają mną emocje. Będę wdzięczna za każdą radę, może Ekspert
także zechciałby mi poradzić?
Obserwuj wątek
    • justyna_dabrowska Re: jestem złą matką 22.02.10, 10:29
      Myślę że jest Paniw bardzo trudnej emocjonalnie sytuacji, przypuszczam, że czuje
      sie Pani przeciążona, osamotniona a jednoczesnie brakuje Pani wolności, chwili
      oddechu, okazji do zaspokajania WŁASNYCH potrzeb. W takim poczuciu OSACZENIA
      dziecko zaczyna irytowac bo domaga sie uwagi, która sie niejako wyczerpała.
      Trzeba więc nalewac, ale nie ma z czego. Tu jest konieczne wsparcie, oczywiście
      łatwo powiedziec że obowiązkiem ojca jest zajmowanie sie dzieckiem, poświęcanie
      mu czasu i uwagi ale trudno ten obowiązek egzekwować. Jeśli partner sie uchyla
      to moze PAni co najwyżej w sposób zdecydowany konfrontować go z konsekwencjami
      (nie rozwija więzi z dzieckiem, zostawia PAnia samą itp)ale czy to cos da, nie
      jestem pewna...
      Doraxnie radziłabym spróbowac poszukac dla siebie oddechu, może wyjechac z
      przyjaciółką, może pojechac do spa, może na weekend do rodziny na drugi koniec
      POlski? Zeby nabrac dystansu.
      Może tez byc tak, że "marudzenie" synka budzi w PAni wspomnienie tego jak PAni
      "marudzenie" było traktowane przez rodziców. CZasami np nie mozemy słuchac
      płaczu wlasnego dziecka, bo nasz płacz w dzieciństwie był ignorowany lub
      tłumiony. Ale aby to zgłebic potrzebna jest juz ososbista terapia.

      Pozdrawiam
      JD
      • Gość: złamatka Re: jestem złą matką IP: *.acn.waw.pl 22.02.10, 13:19
        Dziękuję bardzo za życzliwą wypowiedź. Ma Pani wiele racji, nawet nie znając
        przecież zbyt wielu szczegółów sytuacji. Niestety, jest to pewnego rodzaju
        błędne koło - wyjazd byłby świetnym rozwiązaniem, ale pozostawienie dziecka z
        ojcem w opisanych przeze mnie okolicznościach nie wchodzi w rachubę. Nie mam
        sumienia żeby porzucić Malucha na pastwę losu żeby zapewnić sobie wytchnienie,
        chociaż jestem pewna, że dla nas obydwojga byłoby to dobroczynne. Czy powinnam
        "na siłę" organizować czas syna z ojcem, tzn. przymusowo zostawiać ich samych,
        choćby na 2-3 godziny, czy raczej organizować przyjemności Małemu (spacer,
        rower, plac zabaw) nie narażając go nie niekomfortowe przebywanie z ojcem?
        • jola_ep Re: jestem złą matką 22.02.10, 14:20
          Wydaje mi się, że dużo zależy od Twojego męża.
          Może po prostu nie nalepiej sobie radzi z opieką nad dzieckiem? Może nie ma talentu, a może brakuje mu tylko praktyki?

          Mój też nauczył młodego gier komputerowych. Teraz mam maniaka w domu... choć z drugiej strony ma już 10 lat i bawi się np. angielskojęzycznym programem do animacji 3D, o którym nie mam bladego pojęcia ;) Więc rozwija się intelektualnie :)
          Z telewizją rozprawiłam się rezygnując z kablówki ;)

          Łaskotki itp. .. tak bawił się z dzieciakami mój brat. W rezultacie piszczały wcale nie z radości. Z czasem jednak ułożyły sobie relacje (dzieci nauczyły go, że np. nie warto je szczypać, bo oddadzą). Potem już tylko piszczały z radości. Jak wujek przyjeżdżał, to dzieciaki szalały ze szczęścia :) (nawet jeśli potem miały go dosyć).

          Może zamiast zakładać negatywne scenariusze, pozwolić im się na dogranie się?

          Ustal sobie co najmniej raz w tygodniu wyjście na jakąś zorganizowaną formę ruchu: areobic, taniec, tai chi, czy co tam lubisz. Dziecko zostaw pod opieką taty. Spróbuj też znaleźć chwilkę na trening w domu.

          Zminimalizuj prace w domu. Ja w tym okresie życia stwierdziłam, że nie mogę być jednocześnie dobrą żoną, matką i gospodynią. Postanowiłam więc zrezygnować z bycia dobrą gospodynią. I wyraźnie to powiedziałam mojemu mężowi.

          Znajdź sobie hobby. Ja nauczyłam się wyszywać. Ładne, trwałe i niepraktyczne :) Latem dzieci na plac zabaw, a ja na ławeczce, ze słuchawkami na uszach relaksowałam się przy igle :) (koleżanka mawiała, że dzieci pasłam)

          Nie miej nierealnych oczekiwań. Moim zdaniem 3 lata to nie wiek, gdy dziecko spokojnie bawi się samo w swoim pokoju. Moja mama nauczyła mnie, że przy małych dzieciach prace domowe wykonuje się, gdy śpią ;) To nie oznacza, że masz dziecku organizować czas, atrakcje i rozwijające intelektualnie zabawy ;) Ono wtedy ma się plątać obok Ciebie, możesz podpowiedzieć jakąś zabawę, albo wciągnąć do "pomocy". Nie tyle wchodzisz w świat dziecka, co pozwalasz wejść mu w swój. Wtedy z konieczności nie licz na taką sprawność w pracach domowych, jak wtedy gdy Ci nie "pomagają" :)

          Jeśli pijesz dużo kawy, to nie zapomnij o sumplementacji magnezem (może masz za mało?)

          Co do męża: my tworzymy bardzo tradycyjną rodzinę. Nigdy nie wprowadziliśmy podziału obowiązków, to ja głównie zajmowałam się domem i dziećmi. Ale zauważyłam, że mój mąż zawsze włącza się wtedy, gdy widzi, że jego pomoc jest rzeczywiście potrzebna. Ja też musiałam się nauczyć mówić o swoich potrzebach.

          Podrawiam
          Jola
        • justyna_dabrowska Re: jestem złą matką 22.02.10, 14:21
          Ojciec dziecka jest dorosłym człowiekiem. A Pani traktuje go jak drugie
          dziecko...Czas by wziła tę relacje w swoje ręce. Tym bardziej warto wyjechac na
          dwa, trzy dni:)

          Pozdrawiam
          JD
      • Gość: Felka Re: jestem złą matką IP: *.hsd1.ma.comcast.net 24.02.10, 03:14
        Myśle, ze najpierw powinnas odpocząc a potem moze poszukac jakiś wspolnych zajec
        na ktore bedziecie chodzic, mi poza domem, nawet w kawiarni jak idziemy na
        ciastko łatwiej jest nawiązac kontakt z córka, wtedy skupiam sie tylko na niej.
        I nie obwiniaj sie tak, żadna z nas świętą nie jest!
      • Gość: kalina Re: jestem złą matką IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.10, 12:09
        Aja uważam ,że wcale nie jesteś złą matka tylko zbyt ambitną!
        CHCIALABYŚ BY WSZYSTKO BYŁO PERFEKCYJNE A TAKIE NIE JEST SAMA MAM3
        DZIECI I PRZERABIAŁAM TEN TEMAT CHCIAŁAM BYĆ NAJLEPSZĄ MATKĄ NA
        ŚWIECIE ....ALE KIEDY TROSZKĘ ZLUZOWAŁAM TO JAKBY DZIECI BYŁY
        GRZECZNIEJSZE A JA MAM DUŻO CIERPLIWOŚCI DO NICH I DYSTANSU DO
        ŻYCIA .KOMPUTER NIE POPSUJE DZIECKA PRZEZ GODZINE A JA MAM CZAS DLA
        SIEBIE A ZA TO POTEM MOGE BYĆ DLA NICH CAŁA SZCZEŚLIWA POGODNA I
        PEŁNA POMYSŁÓW NA NOWE ZABAWY.POZDRAWIAM
    • mskaiq Re: jestem złą matką 22.02.10, 11:42
      Sprobuj regularnie cwiczyc fizycznie. Zyskasz w taki sposob wieksza
      kontrole nad swoimi emocjami. Nie znaczy to ze negatywne emocje
      znikna, ale je oslabisz na tyle ze bedziesz w stanie nad nimi
      panowac. Nawet wtedy nie bedzie to latwe.
      Nie pij kawy, wszystkiego co zawiera kofeine bo wtedy emocjonalnosc
      jest o wiele silniejsza i bardzo latwo o wybuch.
      Twoje problemy moga byc przeniesiem tego co przezylas jako dziecko.
      Byc moze bylas rowniez niespokojnym, psotlwym dzieckiem a tego nie
      tolerowano w domu. Dlatego zachowanie twojego dziecka budzi gleboko
      ukryte emocje z twojego dziecinstwa. Mysle ze warto sie przypatrzyc
      temu rowniez.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • Gość: złamatka Re: jestem złą matką IP: *.acn.waw.pl 22.02.10, 13:22
        Dziękuję za rady, rzeczywiście piję sporo kawy (z konieczności rzecz jasna, nie
        dla przyjemności). Kiedyś ćwiczyłam i bardzo dobrze się wtedy czułam - i
        fizycznie i psychicznie. Pozdrawiam.
    • tully.makker Re: jestem złą matką 22.02.10, 14:01
      zastanowilo mnie to, co piszesz o pozostawianiu synka w pokoju -
      niewielu 3-latkow chce siedziec tam samotnie, gdy opiekun(ka)
      przebywa gdzie indziej. Wez suynka ze soba do kuchni, czy gdzie tam
      masz cos do zrobienia i zatrudnij do pomocy - on bedzie sie cieszyl
      a ty zyskasz chwile oddechu od ciaglych przyzywan.
    • Gość: j. Re: jestem złą matką IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.10, 15:16
      Twoje uczucia są w tej sytuacji zrozumiałe - wg. mnie, ale pewno nie tylko wg
      mnie -po prostu wszystko jest na Twojej głowie - cała opieka nad dzieckiem i
      domem. Jestem pewna, że gdybyś miała czas tylko dla siebie, bez dziecka, to
      byłoby zupełnie inaczej. Musisz znaleźć taki czas... dla dobra dziecka i
      swojego.... wyjść gdzieś... zrelaksować się ...i to regularnie w miarę... np
      wtedy gdy Twój mąż zajmie się dzieckiem, niestety nie wiem jak to zrobisz z
      mężem, który nie za bardzo umie się dzieckiem zająć, ale moze on potrzebuje
      czasu żeby nauczyć sie jak to robić...Powodzenia
      • Gość: złamatka Re: jestem złą matką IP: *.acn.waw.pl 22.02.10, 16:35
        Z natury jestem osobą dość perfekcyjną, nie z przesadą, ale jednak. Lubię
        kontrolować wszystko co się dzieje na moim podwórku. Kiedy robiłam próby
        opuszczenia domu to po powrocie było jeszcze gorzej - ogromny żal, pretensje i
        rozczarowanie. Dziecko nie jadło tak jak należy, nie spało tyle co trzeba, czas
        głównie przed tv, zero spacerów, bałagan wszędzie nie do opisania i wszystko
        wywrócone do góry nogami, żadnych ustalonych wcześniej zasad. I poczucie, że
        wszystko jest na mojej tylko głowie narastało i z upływem czasu stawało się
        oczywiste. Więc zrezygnowałam z opuszczania domu, nawet zmieniłam formę pracy,
        żeby móc wszystkiego osobiście dopilnować (przed ciążą pracowałam też na nocnych
        zmianach).
        • jola_ep Re: jestem złą matką 22.02.10, 18:20
          > Z natury jestem osobą dość perfekcyjną, nie z przesadą, ale jednak. Lubię
          > kontrolować wszystko co się dzieje na moim podwórku.

          No i tu leży pies pogrzebany ;)
          Nie możesz być jednocześnie perfekcyjną panią domu, perfekcyjną matką (dbałość o to, aby _właściwie_ jadło, spało i bawiło się) i pefekcyjną, dobrą żoną.

          Moim zdaniem - musisz z czegoś zrezygnować.
          Zastanów się, czy chciałabyś, aby tym czymś stało się dobro Twojego dziecka? Twoje małżeńskie relacje? Zaniedbany dom można wysprzątać, odmalować, odnowić. Gorzej z relacjami między ludźmi...

          Dla dziecka ważniejsza jest zrelaksowana mama, która ma dla niego czas (nie, nie chodzi mi wcale o zorganizowanie mu aktywnego i pożytecznego zajęcia) niż najzdrowsza surówka i czyściutki dom.

          Wydaje mi się, że parodniowy odpoczynek niczego tu nie zmieni. Tu trzeba raczej jeszcze raz przemyśleć piorytety życiowe...

          Jeśli zostawiając swojego męża z dzieckiem zawsze znajdujsz jakieś "ale", to może on po prostu machnął ręką i nie chce mu się sięgać ideału, którego i tak nie osiągnie?
          (a może rzeczywiście to potwór - nie wiem).

          Pamiętam do dziś, jak mój mąż został po raz pierwszy sam z naszą córeczką (miała parę miesięcy) na godzinkę. Po powrocie zastałam ją wyjącą w łóżeczku, a jego siedzącego smętnie w drugim końcu pokoju. Powiedział mi "dzieci umieją przetrwać, właśnie miałem ją nauczyć fruwać za oknem, gdy się do mnie uśmiechnęła. Wtedy stopniało mi serce" Uwierzysz, że jest teraz fantastycznym ojcem, którego dziaciaki uwielbiają?

          Nauczył mnie, że porządek przed świętami jest zbędny (byle "z wierzchu"), bo jak robię go prefekcyjnie (według mnie - normalnie), to latam po mieszkaniu jak zła osa i dom traci świąteczną atmosferę.

          Pracujesz? Dziecko chodzi do przedszkola?
          Te wyjazdy - o których piszesz - były dłuższe?

          Pozdrawiam
          Jola
        • kobraluca Re: jestem złą matką 22.02.10, 20:09
          Kiedy robiłam próby
          > opuszczenia domu to po powrocie było jeszcze gorzej - ogromny żal, pretensje i rozczarowanie. Dziecko nie jadło tak jak należy, nie spało tyle co trzeba, czas
          > głównie przed tv, zero spacerów, bałagan wszędzie nie do opisania i wszystko
          > wywrócone do góry nogami, żadnych ustalonych wcześniej zasad.

          jak czesto sie to zdarza? jesli dziecko spi i je jak nalezy gdy jestes z nim, nic mu sie nie stanie jesli raz na 2-3 dni zje kielbase i pospi krocej, a za to zyska zrelaksowana i cierpliwsza matke, ktora chetniej poswieci mu swoj czas

          zgadzam sie ze wszystkim co Jola napisala, tez jestem perfekcjonistka, ale nauczylam sie ze wypucowany dom i codzienny obiad z dwoch dan pochlaniaja zbyt wiele mojej energii i czasu, ktory wole poswiecic dziecku

          podobnie jak Ty martwilam sie jeszce niedawno,ze maly je niezdrowe frytki, oglada TV gdy zostaje z mezem, ale pozniej zrozumialam ze oni tez potrzebuja miec swoje sam na sam i jesli moj synek zje raz na pare dni cos niezdrowego swiat sie nie zawali, nieraz jak mam czas i checi przygotowuje jedzenie przed wyjsciem
          ja za to moge pojechac sobie do ksiegarni lub kawiarni, czasem skocze do kina, wracam do domu steskniona kontaktu z synkiem, chetniej sie z nim bawie, mam wiecej cierpliowsci

          w pierwszej kolejnosci musimy zadbac o siebie, dopiero wtedy jestesmy w stanie dac dzieciom to co w nas najlepsze :)
        • Gość: aniucha333 Re: jestem złą matką IP: *.chello.pl 22.02.10, 22:05
          Nie jestes zla matka tylko cierpisz to na co my wszysktie Polki
          cierpimy - syndrom Matki Polki.

          Po pierwsze, wyluzuj. Tak po prostu. Odstaw to przebrzydle kawsko,
          wieczorem przed pojsciem do lozka zrob sobie melise (po tym sie
          swietnie spi:), w ciagu dnia zamiast kawy pij kawe Inke (swietnie
          zaspokaja glod kawowy a nie ma kofeiny tylko nawet magnez i
          blonnik :). Zrezygnuj z TV - rozdraznia a zamiast tego wlaczaj radio
          z jakas fajna muzyka. Mozesz tez kupic mlodemu Bajki Grajki - moje
          dziecie uwielbia tego sluchac. Mozesz Mlodemu kupic klocki Lego i
          niech tym sie bawi. Nie wiem czemu moje dziecko potrafi sie nimi
          bawic bez gadania bardzo dlugo.

          Po drugie, daj mezowi szanse na zabawe z Mlodym. Nic naprawde sie
          nie stanie jak odpuscisz to co oni robia. Za pare lat i tak nie
          bedziesz miec nad tym za duzej kontroli. Wiadomo, ucz dziecko
          zdrowego odzywiania, jakis fajnych zabaw - to zostanie z nim na
          zawsze. Ale i tak nie sprawisz ze on bedzie wszystko robil tak jak
          ty. Twoj synek ma 50/50 genow twoich i twojego meza. To jest juz
          duzy chlopiec i daj mu szanse byc z ojcem a nie tylko z toba.

          Po trzecie, choc raz w tyg. wyjdz z domu chocby nie wiem co. Musisz
          gdzies odreagowac. Pomysl co teraz by ci sprawial najwieksza frajde -
          wyjscie co tydzien do kina, na zajecia fitness, spotkanie z
          kolezankami, wypad do biblioteki, etc.

          Po czwarte, dieta. Naprawde wiem ze gadam oczywiste sprawy, ale kawa
          podnosi poziom estrogenu w naszym organizmie, wyplukuje magnez -
          ogranicz jak tylko mozesz. Naprawde na mnie zadzialalo takie
          oszukiwanie mojego ciala i picie mocnej Inki. Idzie wiosna - pomysl
          o jakies zdrowej zmianie na lepsze i trzymaj sie tego. Nie wiem
          czemu za kazdym razem jak nawet zrzuce 1 kilogram i troche pocwicze -
          czuje sie swietnie. Naprawde polecam.

          I tak naprade przestan sie dreczyc, pomysl jak swietna matka jestes.
          Tak swietna ze sie dreczysz i rezygnujesz z samej siebie. Nigdy tego
          nie rob. Dbaj o siebie a wtedy lepiej bedziesz dbac o rodzine.

          serdecznie pozdrawiam
        • Gość: j. Re: jestem złą matką IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.10, 11:19
          O, to już inny problem....
    • net-pszczola Re: jestem złą matką 22.02.10, 22:51
      Jestem przekonana o tym, że brakuje pani odrobiny czasu tylko dla
      siebie a przecież wcale nie musi być tak, że mając dzieci zatracamy
      siebie. A nie myślała pani o przedszkolu - chociaż na kilka godzin
      (chociażby do 13)??? Czytając Pani list myślę, że powinna pani
      zastanowić się nad kwestią przyzwyczajania swojego synka do tego, iż
      Pani również musi mieć czas dla siebie, jest chwilowo zajęta,
      pracuje pani nad czymś...(dziecko powinno sobie zdawać z tego
      sprawę, być uczone tego od początku). Z wypowiedzi domyślam się, że
      wychowuje pani synka będąc w domu, może proszę spróbować pobawić
      się, popracować z synkiem przez tyle czasu ile będzie w stanie się
      skupić(powyklejać, masa solna, ciastolina, drobne prace, które będą
      go rozwijały) a później porozmawiać z nim, "że teraz mama musi
      zrobić coś ważnego a Ty dostaniesz swoje ulubione klocki - możesz
      siedzieć w tym pokoju i się bawić, ale nie przeszkadzaj mamie". Przy
      takim systematycznym postępowaniu synek powinien zrozumieć, że MAMA
      TEŻ MA PRAWO MIEĆ SWÓJ CZAS;]
    • Gość: złamatka Re: jestem złą matką IP: *.acn.waw.pl 22.02.10, 23:14
      Jesteście Bardzo Mądrymi Mamami, wiele Waszych rad i poruszonych kwestii
      świetnie do mnie pasuje. Odpowiadając na pytania: jestem czynna zawodowo,
      zrezygnowałam jedynie z pracujących nocy i weekendów, by być w domu i mieć
      wszystko pod kontrolą. Maluch chodzi do przedszkola i świetnie sobie w nim
      radzi. Opisane przeze mnie problemy dotyczą głównie weekendów - jedynego czasu
      kiedy trzeba wypełnić domowe obowiązki, na które nie ma czasu w ciągu
      "pracującego" tygodnia. No i wtedy się zaczyna - mąż przed komputerem, a
      dzieciak krzyczy MAMO!!! Uwierzycie, że krzyczy tak nawet gdy ojciec chce
      założyć mu pantofle lub umyć zęby - wie, że nie zrobi tego delikatnie, zacznie
      go boleśnie "łaskotać" w międzyczasie i dlatego woli żebym to zrobiła JA. A ja -
      mając ręce w cieście lub ścierce - wpadam w szał. A co powiecie na
      wkładanie/ściąganie bluzy/piżamy bez rozpinania guzików?! Fajnie - prawda? Poza
      tym po przyjściu z pracy też potrzeba parę spokojnych chwil żeby sklecić coś do
      jedzenia, ogarnąć to co najpotrzebniejsze. Oczywiście, już dawno doszłam do
      wniosku, że nie żyje się dla sprzątania, ale nie da się ukryć, że zbyt duży
      bałagan działa na mnie irytująco. Ale generalnie robię zwykle tylko te
      najpilniejsze rzeczy, dokładnie to planuję. Padło jeszcze pytanie dlaczego
      zostawiam go samego w pokoju - otóż to jego pomysł, to on woli żebym do niego
      przyszła niż zabrać zabawki do kuchni. Organizowałam mu malowanki przy kuchennym
      stole, on jednak ucieka do siebie i tam woli przebywać, najchętniej w
      towarzystwie. Natomiast bardzo lubi "pomagać" w pracach domowych i tego mu nigdy
      nie żałuję, nawet kosztem ścian w buraczkach czy podłogi w mące - bo tak to
      zwykle się kończy. Jeżeli chodzi o obowiązki, to wszystko jestem sobie w stanie
      odpuścić lub JAKOŚ zorganizować. Nie potrafię sobie jedynie wybaczyć tej
      agresji, którą czuję do dziecka/męża w opisanych sytuacjach. Strasznie Wam
      dziękuję za wszystkie wypowiedzi, od samego kontaktu z Wami jest mi o niebo
      lepiej. Życzę powodzenia w Waszych sprawach i kłopotach.
      • Gość: j. Re: jestem złą matką IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.10, 11:33
        wobec tego musisz męża nauczyć, jak się z dzieckiem należy ochodzić - ja już się
        zdenerwowałam na twojego męża tylko czytając jak on się zachowuje, a co dopiero
        Ty jak jesteś przy tym... przede wszystkim dla dobra dziecka... mnie osobiście
        bardzo wkurza jak ktoś nieumiejętnie usiłuje "bawić" się z dzieckiem, a tylko
        dziecko denerwuje... nikt nie powinien zachowywać się tak wobec nikogo, i Twój
        mąż powinien nauczyć się DOSTRZEGAĆ jak dziecko reaguje na jego poczynania i czy
        się to dziecku podoba, czy wręcz przeciwnie, i USZANOWAĆ to
      • Gość: asia_i_p Re: jestem złą matką IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.10, 17:48
        A co powiecie na
        > wkładanie/ściąganie bluzy/piżamy bez rozpinania guzików?!
        Jest normalne - jeden pod szyją wystarczy. Mężowi w jednej pidżamie nawet
        zaszyłam przód, bo odpinanych nie lubi.
        . No i wtedy się zaczyna - mąż przed komputerem, a
        > dzieciak krzyczy MAMO!!! Uwierzycie, że krzyczy tak nawet gdy ojciec chce
        > założyć mu pantofle lub umyć zęby - wie, że nie zrobi tego delikatnie, zacznie
        > go boleśnie "łaskotać" w międzyczasie i dlatego woli żebym to zrobiła JA. A ja
        > -
        > mając ręce w cieście lub ścierce - wpadam w szał.
        Ustal z mężem, że nie przychodzi do siebie. W uszy co wolisz - stopery albo
        słuchawki od MP3, drzwi od kuchni zamknięte.
      • jola_ep Re: jestem złą matką 23.02.10, 18:22
        Jesteś mamą pracującą. W takim razie dziecko
        - tym więcej chce Ciebie dla siebie, gdy już cię ma
        - odreagowuje przedszkole (nawet jak dziecku jest tam fajnie, to jest to intensywnie przeżywany czas)

        Ty w tym czasie oczekujesz, że ogarniesz dom, a dziecku poświęcisz swój czas potem, organizując mu go w fajny i pożyteczny sposób.

        Konflikt interesów ;)

        > No i wtedy się zaczyna - mąż przed komputerem, a
        > dzieciak krzyczy MAMO!!! Uwierzycie, że krzyczy tak nawet gdy ojciec chce
        > założyć mu pantofle lub umyć zęby - wie, że nie zrobi tego delikatnie, zacznie
        > go boleśnie "łaskotać" w międzyczasie i dlatego woli żebym to zrobiła JA.

        Albo masz męża sadystę (przemocowiec?) albo mały chce Ciebie (bo chce nadrobić tydzień, tak jak tych chcesz go nadrobić) i tata będzie zawsze -w tym momencie- zły...

        Ja pozwalałam dzieciakom zawracać mi głowę. Ale wydaje mi się, że nie leciałabym na każde zawołanie: jak chce, to dziecko wie, gdzie mnie znaleźć. A już szczególnie 3 latek.

        (zdejmowanie koszul bez rozpinania guzików mnie nie przeraża: też tak robiłam ;) )

        >Nie potrafię sobie jedynie wybaczyć tej
        > agresji, którą czuję do dziecka/męża w opisanych sytuacjach.

        Ja podobne problemy miałam, gdy moja starsza miała 9-10 lat. Mi pomogła próba zrozumienia jej, uwzględnienia, że to jeszcze dziecko. Ma prawo do swoich problemów, rozchwianej psychiki, potrzeby mojej uwagi. Z drugiej strony pomagało mi oddzielenie się (fizyczne), gdy czułam, jak narasta we mnie złość. Mówiłam, że muszą poczekać, aż mi przejdzie, a teraz to nie radzę ze mnie gadać ;) (ale mi szybko mija :) )

        Pozdrawiam
        Jola
        • verdana Re: jestem złą matką 23.02.10, 19:46
          To dopiero poczatek Twoich klopotów - bo szczerze, tak naprawdę,
          Twój żal jest zalem polowicznym. Jesteś zmeczona i irytuje Cie
          dziecko nie dlatego, ze nie masz możliwości odpocząć - po prostu nie
          jesteś w stanie zrezygnować z absolutnej, totalnej kontroli nad
          wszystkim. Ty tę kontrole lubisz - dom, w którym mieszkasz jest
          twoim domem, mąż nie jest u siebie. Tak nie można. Wyobraź sobie, ze
          masz mieszkać w domu, gdzie o Twoim zachowaniu wobec dziecka,
          stopniu uporzadkowania decyduje wyłącznie mąż, a Ty nie tylko musisz
          się podporzadkować, ale jeszcze o ile nie zajmujesz się dzieckiem
          pod dyktando męża - on w ogóle nie pozwala Ci się dzieckiem
          zajmować. Koszmar, prawda?
          Twój maż moze zajmowac się dzieckiem zupełnie inaczej - może miec
          większy luz, może inacvzej wyznaczać godziny snu, nawet ubierać
          niedbale - nie szkodzi, to nawet dobrze. Podejrzewam,z e dziecko
          chce być tylko z Tobą, bo wyczuwa, ze Ty uwazasz, ze inaczej dzieje
          mu się krzywda. A dzieje mu się - bo traci kontakt z własnym ojcem.
          Za pare lat okaże się, ze dom nie jest takze domem Twojego dziecka -
          bo nie sprzata tak, jak sobie wymarzylaś, bo robi wiele rzeczy
          inaczej, niz Ty uwazasz za słuszne - i wtedy będziesz miała naprawdę
          powody do zmartwienia.
          • Gość: złamatka Re: jestem złą matką IP: *.acn.waw.pl 23.02.10, 21:15
            I widzisz, trafiłaś w sedno - to są właśnie argumenty mojego męża. On to do mnie
            mówi, gdy się kłócimy, że to ja kocham problemy i na siłę je znajduję, że on
            inaczej się bawi z małym i nie będzie realizował moich chorych scenariuszy, no i
            to co wszystkie mi radzicie, że mam się WYLUZOWAĆ, tylko JAK się to robi? Ja nie
            umiem, zawsze tak żyłam, perfekcja boli i męczy! Ja nie żartuję, naprawdę nie
            znam takiego postępowania "na luzie". Przy dziecku i tak spuściłam z tonu, ale
            bywało, że nie mogłam nawet zasnąć gdy czegoś-tam nie zrobiłam. Mąż nie jest
            sadystą, choć opisane przeze mnie fakty są prawdziwe. On jest lekkoduchem,
            najlepiej go chyba opisze fraza "przewróciło się, niech leży", choć i tak dzięki
            wieloletnim rozmowom (czytaj kłótniom) - jak na niego - trochę się stara. Jak
            mam się przestawić na niższy bieg i "odpuścić" sobie trochę? Odstawiłam kawę,
            zapisałam się na fittness, ale co zrobić z psychiką, z odczuwaniem przymusu?
            Tylko nie sugerujcie mi psychiatry, błagam...
            • verdana Re: jestem złą matką 23.02.10, 21:23
              Myślę, ze przydał by Ci się nie psychiatra, ale jednak psycholog.
              Nieumiejetność "wyluzowana" jest niszcząca i dla delikwenta i dla
              otoczenia. A już niemozność zaśniecia, bo nie wszystko jest zrobione
              na 100% to nie jest zdrowy objaw - skonsultowalam to z domowym
              psychologiem, ktory mowi to samo. Nie umie powiedzieć, cóż to może
              być, ale na pewno tak byc nie powinno...
              Ja jestem z tych 'przewrócilo się, niech lezy" - to tez nie jest OK,
              ale dla zdrowia psychicznego znacznie bardziej wskazane.
              Mam wrażenie, ze to co robisz, aby "wyluzować" jeszcze pogarsza
              sprawę - pozbawiasz się tego, co lubisz (kawa) i bierzesz na siebie
              kolejny, regularny obowiazek, zamiast wykorzytać czas na błogie
              nicnierobienie, spacer, kawe z przyjaciółka czy wyjscie do kina.
              A swoją drogą, dlaczego tak boisz się psychiatry?
              Ja nie jestem specjalistą, ale nie jesteś DDA? Albo dzieckiem
              nadgorliwych rodziców?
              • Gość: złamatka Re: jestem złą matką IP: *.acn.waw.pl 23.02.10, 21:38
                Nie, nie jestem z DDA, moja rodzina była dość normalna, bez żadnych patologii.
                Psychiatry się nie boję, to był raczej kiepski żart, po prostu nadzieja, że
                chyba jednak nie jestem "chora". Tak jak napisałam, te najcięższe objawy minęły
                wraz z przyjściem na świat dziecka, ale nicnierobienie faktycznie nie jest w
                moim stylu. Dlaczego nie pójdę do psychologa? Bo mam wrażenie, że taka wizyta ma
                największy sens, gdy idą tam małżonkowie wspólnie - nawet jeśli tylko 1 jest
                chory, a drugi słucha, pomaga i wie o co chodzi. U mnie to nie wchodzi w
                rachubę, bo jakże najmądrzejszy człowiek na świecie miałby się tak poniżać?
                • Gość: aniucha333 Re: jestem złą matką IP: 193.162.192.* 24.02.10, 09:52
                  to nie mow mezowi ze idziecie do psychologa tylko do poradni
                  malzenskiej czy jeszcze cos innego i chcesz sie z nim nauczyc
                  komunikowac ;) Bo tak naprawde najwiecej z naszych problemow to
                  wynik zlej komunikacji. Tak naprawde i ty i on kochacie siebie i
                  swoje dziecko tylko nie potraficie docenic wlasnych roznic.

                  Wiesz co tak jak niektore dziewczyny pisza nawet jak twoj maz cos
                  inaczej robi z/przy Malym niz ty - daj mu szanse byc ojcem. Wbrew
                  pozorom on tez sie stara. Mlody nie moze byc tak trzymany pod
                  kloszem przez ciebie. Jest juz mlodym mezczyzna i musi sie nauczyc
                  tego meskiego swiata. Twoj maz w jakis tam swoj sposob to robi. Ty
                  Malemu dajesz ten zenski swiat a maz ten meski i dzieki temu
                  chowacie razem zdrowe i zrownowazone dziecko.

                  po prostu nadzieja, że
                  > chyba jednak nie jestem "chora"

                  boze jaka ty jestes chora?! To ze jestes perfekcjonistka?! Boze
                  dzieki ludzion takim jak ty ten nasz swiat sie kreci :) Odpusc sobie
                  tego typu komentarze. Pokochaj siebie taka jaka jestes i podziekuj
                  losowi za to kim jestes :)


                  ale nicnierobienie faktycznie nie jest w
                  > moim stylu.

                  to spozytkuj ta twoja super energie na cos bardziej efektywnego niz
                  sprzeczki z mezem i sprzatanie domu. Zacznij codziennie biegac albo
                  nawet przygotuj sie do maratonu. Albo, rzuc sie w wir zabaw
                  edukacyjnych z dzieckiem albo chodzcie rano wszyscy z Malym na
                  basen, tenis, gimnastyke, kopac pilke, etc. Cokolwiek co sprawi ze
                  bedziecie spedzac czas RAZEM jako RODZINA a nie 3 jednostki zyjace
                  obok siebie. Po tak spedzonym poranku w kazda sobote, po powrocie do
                  domu bedziesz o wiele spokojniejsza i szczesliwsza oraz wdzieczna
                  losowi za to co masz.

                  A propos kawy i odmawiania sobei tej 'przyjemnosci'. Przed ciaza
                  pilam do tak 8-9 kaw dziennie - super mocnych. W ciazy padalam na
                  nos ze zmeczenia bo moglam pic tylko 1-2 kaw dziennie. W trakcie
                  karmnia piersia Mlodej moglam pic slabiutka kawe tylko rano bo Mloda
                  miala straszliwe kolki i polozna uwazala ze nadmiar kofeiny moze je
                  wywolywac wiec doradzila mi slaba kawe rano. Teraz chyab sie powoli
                  odzwyczailam - bo sa dni ze nie pije kawy i zastepuja ja inka a
                  wiecozrem melisa i herbata z pokrzywy. Jestem o niebo
                  spokojniejsza :) Kolejna rzecz a propos kawy, nie tylko ze wyplukuje
                  magnez z oganizmu ale podnosi poziom tego 'zlego' estrogenu -
                  estradiolu odpowiedzalnego za PMS, i wahania hormonalne w naszych
                  kobiecych organizamach. Czy warto tak sie truc i potem cierpiec? Do
                  przemyslenia :)
                  • verdana Re: jestem złą matką 24.02.10, 14:19
                    Ale mnie się wydaje, że w tym wypadku Tobie potrzebna jest terapia,
                    a nie jest potrzebna terapia małżeńska. Perfekcjonizm i chęć
                    kontroli doprowadzona do tego poziomu, ze przeszkadzają juz nawet
                    tobie to nie jest "choroba", raczej jakiś problem, który trzeba
                    rozwiazać. Akurat to męża nie dotyczy. Najpierw spróbowalabym, czy
                    większy "luz" z Twojej nie pomoze w Waszych kontaktach.
                    I nieprawda, ze świat kreci się dzięki perfekcjonistom -
                    perfekcjonizm nie jest zadną zaletą, jesli dotyczy nie jednej
                    wybranej dziedziny, ale całego życia. A juz matka-perfekcjonistka to
                    dla dziecka powazny problem, nigdy nie będzie dostatecznie dobre -
                    mamie się nie dorówna. Nigdy nie zrozumie, jak wazny jest
                    wypoczynek - mama nie odpoczywa.
                    • kobraluca Re: jestem złą matką 24.02.10, 18:30
                      mysle,ze Verdana ma racje, terapia pomoze Ci zrozumiec siebie, co jest przyczyna perfekcjonizmu, moze nareszcie sie z tym uporasz i zaczniesz cieszyc sie zyciem takim jakim jest, pogodzisz sie z tym,ze nie da sie swiata zmienic tak by krecil sie tak jak Ty tego chcesz

                      wiem o czym mowie, bo tez mam ten problem, nauczylam sie nad tym panowac,ale nadal zdarzaja mi sie dni,ze czepiam sie pie...w, ze M chocby nie wiem jak sie staral nie zadowoli mnie, nie cierpie tego w sobie i tez mysle o terapii, bo jednak sama tak do konca sie z tym nie uporam, nie chce w przyszlosci skrzywdzic dziecka, boje sie ze im dziecko bedzie wieksze tym wieksze zaczne stawiac mu wymagania,ktorym trudno mu bedzie sprostac, albo odwrotnie, zaczne mu zbyt popuszczac obawiajac sie ze go skrzywdze swoimi wymaganiami

                      ja wiem skad bierze sie u mnie to dazenie do doskonalosci, zrozumienie siebie pomaga mi pracowac nad soba
                • mama303 Re: jestem złą matką 01.03.10, 22:14
                  Gość portalu: złamatka napisał(a):

                  > Dlaczego nie pójdę do psychologa? Bo mam wrażenie, że taka wizyta m
                  > a
                  > największy sens, gdy idą tam małżonkowie wspólnie - nawet jeśli
                  tylko 1 jest
                  > chory, a drugi słucha, pomaga i wie o co chodzi.

                  Podobnie jak poprzedniczki, uważam że wbrew temu co Ty próbujesz tu
                  powiedzieć to nie mąz jest problemem tylko Ty. Uzależniłaś dziecko
                  totalnie od siebie, ojcu nie dajesz szansy na opiekowanie się wedle
                  własnego uznania swoim własnym synem. No i co z tego że go łąskocze,
                  że mu bluzę źle /według Ciebie oczywiscie/założy czy zdejmie. Ty
                  swoim facetom wyrzadzasz jeszcze większa krzywdę nie dopuszczajac
                  ich do siebie i podważajac autorytet ojca u dziecka. Dziecko
                  podswiadomie czuje że tata wszystko źle zrobi to ucieka do mamy.
                  A zostaw Ty ich we dwóch jak najcześciej sie da i sie nie wtrącaj!
                  Pozwól swojemu facetowi być nieperfekcyjnym i to jak najczesciej! To
                  Wam wszystkim dobrze zrobi!
                • Gość: oli Re: jestem złą matką IP: 109.243.133.* 03.03.10, 22:18
                  hmmm ja nie udziele rad ani nic takiego natomiast ciesze sie że tu zajrzałam mogę sie podpisać pod watkiem poczatkujacym (bez męża bo tego akurat nie posiadam-sama wychowuje córkę) wszystko to samo co Ty moge sobie zarzucic...niestety, lecz przeczytałam wszystko dobre rady i od jutra cos zmienie w stosunku do niej dla siebie to raczej nie bo nikt mi w opiece nie pomoże ale pocieszające już bedzie to że ja nie bede miała wyrzutów sumienia o złe traktowanie córki dzieki wam;))super
      • Gość: elus23 Re: jestem złą matką IP: *.4.28.78.cable.dyn.petrus.com.pl 07.04.10, 20:55
        To Ty jesteś Moja Droga po prostu samotna. Nie masz nikogo,kto wsparłby
        Cię w trudach codziennego życia. Jestem w takiej samej sytuacji, co Ty
        i nie jestem w stanie dać Ci żadnej dobrej rady. Też czuję,że jest złą
        matką, bo krzyczę na Synka i męża. Ja już nie daję rady. Młody ma 18
        miesięcy, a ja nie wiem, jak dam radę dalej. Mimo to,wierzę w CIebie i
        pozdrawiam.
    • Gość: gość Re: jestem złą matką IP: *.pr1-nat.espol.com.pl 01.03.10, 20:46
      kochana, jak czytam Twój post, to wydaje mi się, ze to ja sama go
      kiedyś napisałam ! takie same trzy postaci w rodzinie, identyczne.
      był rozbiegany, przyklejony do mnie synek, ja wrzeszcząca i mąż
      luzak, nieodpinajacy guzików, doprowadzający pod moją nieobecność
      dom do ruiny.Boxowaliśmy się się tak wszyscy, ale minął czas i nasze
      relacje bardzo się polepszyły, emocje wygasły. Wiele dostalaś rad,
      one są dobre, ale przy takim dziecku jak nasze nie da rady na
      spokojnie poradzić sobie ze wszystkim, co niesie każdy szary dzień,
      dlatego towarzyszą nam agresja, wściekłość, wypalenie. Ale dzieci
      dorastają, dojrzewaja emocjonalnie, maleje rola mamy w ich życiu i
      wtedy przychodzi oddech. Mimo wiecznego zmęczenia zdecydowaliśmy się
      na drugie dziecko, urodziła się coreczka;łagodna, spokojna-
      niespodziewanie to ona przyczyniła się do uspokojenia relacji w
      rodzinie, nasza uwaga zostala skierowana na nią, nawet synek
      zakochal się w niej po uszy i od dwóch lat nasza rodzina podnosi się
      z tych ciężkich, duszacych emocji. Czas działa na korzyść układow
      rodzinnych, przedszkolak "zresocjalizuje się " wsród rówieśników,
      będzie lepiej; Urodziłaś się taka a nie inna i żaden psycholog
      charakteru Ci nie zmieni:) trzymaj się! pozdrawiam
      • igorost Re: jestem złą matką 09.03.10, 09:09
        Ja odpowiem z punktu widzenia ojca...
        Mam córkę (22 mies) i syna z poprzedniego małżeństwa(8 lat).
        Mój rozwód wynikał w znacznym stopniu z takiego właśnie jak opisujesz
        niezrozumienia i narastania wzajemnej niechęci/nieufności itd..
        Właściwie gdyby nie data mógłbym podejrzewać że to moja była żona pisze :-).
        Dzisiaj córka woła TATO!!! i złości się jak przyjdzie mama. Jeśli nie pozwolisz
        mężowi zajmować się dzieckiem tak jak umie i chce - jego niechęć do zajmowania
        się dzieckiem w ogóle wzrasta.
        Uwierz mi, krzywdy mu nie zrobi. A jak dziecko przechodzi jeden dzień w brudnym
        ubranku - świat się nie zawali. Łatwo powiedzieć "weź na luz" , ale tak właśnie
        musisz zrobić. Moja córka regularnie budzi się w nocy (północ +/- 30 minut) rano
        koło 06:00 do 07:00 ja do pracy wychodzę punkt 07:00. Jak się obudzi o siódmej -
        jestem spóźniony do pracy. I trudno, wolę zmienić pracę niż stracić kontakt z
        dzieckiem.
        A tak po cichu powiem: też mnie czasem wkurza ciągłe <TATA!!!> nawet częściej
        niż czasem....
        krótko mówiąc: KIĆKAJ TO :-)
        • majka_sam ja mam na odwrót 10.03.10, 11:17
          nigdy nie byłam perfekcjonistką. niepomyte naczynia nie spędzały mi snu z powiek
          ale w domu był porządek.
          wszystko zmieniło się jak zaszłam w ciążę już w 8 tyg trafiłam do szpitala a
          potem do końca ciąży L4. na początku mąż bardzo mi pomagał, mamy psa i często
          trzeba odkurzać myć na kolanach klatkę schodowa itp. Potem zaczęła się budowa
          domu i mąż miał inne obowiązki. Ja w miarę możliwości sprzątałam, codziennie
          gotowałam i zawoziłam mu jedzenie na budowę a potem urodził się nasz synek.
          Trochę za wcześnie ale zdrowy.
          chcąc nie chcąc musiałam odpuścić, przy dziecku nie ma czasu na wszystko czasami
          pranie naszych ubrań musi zaczekać bo piorą się ubranka małego. Gotowanie trzeba
          przesunąć bo mały nie śpi. itd itp.
          Ale mój mąż przestał rozumieć albo nie chce. Sam nie sprząta, przy małym pomaga
          ale raczej późno wraca, ja już tez wróciłam do pracy. w domu jestem po 16 i
          muszę zająć się dzieckiem które się stęskniło za mamą. w nocy pobudki bo mały
          jest na piersi i jeszcze w nocy je i mam prawo być zmęczona.
          A on robi wymówki czemu jego ulubiona koszulka w praniu, albo czemu nie
          poprasowane. czemu w zlewie jest pełno naczyń, a jak umyję i zabraknie mu wody
          do kąpania to też są wyrzuty (mamy termę i muszę pilnować żeby woda była np do
          kąpania małego). W domu nie jest brudno bo co 2 dni odkurzam i myje podłogi ale
          są dni kiedy panuje nieład bo zabawki sa porozwalane w kuchni przeszło tornado,
          a na fotelu sterta ubrań do prasowania.
          jak wytłumaczyć ze człowiek to nie maszyna a doba ma 24 godziny?
    • Gość: ewikom Re: jestem złą matką IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.03.10, 14:06
      Posłuchaj, ja mam 4 letnia córkę. Wszystko dokładnie tak samo było
      jeszcze rok temu jak mówisz, po prostu dziecko lgnie do tego z kim
      najwiecej przebywa, a że z ojcem niestety żadziej to lgnie do matki.
      to naturalne. wiem, że jesteś wykonczona, ja też byłam,ale z czasem
      to się może nie całkowicie ale zmieniło. Dziecko z czasem nauczyło
      sie trochę samodzielnych zabaw, a z mężem mozesz w ten sposób
      postąpć że raz w tygodniu wieczorem wychodzisz do kolezanki albo na
      fitnes - niech też nauczy się że Ty musisz poprzebywać trochę w
      gronie dorosłych osób, bo ześwirujesz. A on musi się nauczyć obcować
      z swoim własnym dzieckiem, nie samą pracą zyć. Acha, najlepiej
      komórkę wyłacz jak będziesz szła gdzieś sama. Mężczyźni są bardzo
      wygodni, sami nie wyjdą z inicjatywą naprzeciw, to ty musisz wymusić
      na mężu pewne zachowania. Dzieci szybko rosną, moje dziecko wręcz
      nie lubiło ojca bo ciągle go nie było ( dużo pracował), a moje
      narzekania na niego potegowały to negatywne uczucie. To groziło
      wrecz rozwodem. Z czasem ja nauczyłam się wykorzystywać swojego męża
      i mniej narzekać przy dziecku. Twój nastrój na pewno mu się udziela,
      dlatego będzie bardziej dokuczliwy. Przepraszam że tak napisałam,
      ale takie były moje odczucia i takie jest moje zdanie, wiedz że nie
      jesteś odosobniona w tym temacie. Pozdrawiam serdecznie i życzę
      wiecej spokoju i zadowolenia i z męża i dziecka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka