mandms3
11.03.10, 22:06
Mój prawie 2-letni synek jest raczej spokojnym dzieckiem i chociaż
wszelkim zakazom i nakazom się sprzeciwia to jednak udaje mi się go
przekonać do ich respektowania. Są jednak sytuacje, które
najwyraźniej go przerastają. Tak jest, np. teraz: od kilku dni łzawi
mu oczko, więc zakraplam mu je solą fizjologiczną. Jednak mały tak
panicznie tego nie lubi (albo się boi), że zaczyna płakać i
krzyczeć, aż kończy się to wymiotami. Nie za każdym razem
zakończeniem są wymioty, ale martwię się, bo nie jest to przecież
normalne. Sytuacja powtarza się przy czyszczeniu noska aspiratorem,
nie pozwala się dotknąć nawet zwykłą chusteczką. Ja sama staram się
być spokojna i opanowana. Nie podnoszę głosu tylko tłumaczę.
Niestety te moje tłumaczenia "docierają" już po wymiotach. Co
zrobić, żeby nie bał się takich koniecznych zabiegów, które będą się
prawdopodobnie często zdarzać?