Dodaj do ulubionych

Czy ingerować....?

21.08.10, 10:00
w wychowanie obcego dziecka? Konkretnie chodzi o córkę (3,5 l.)
bliskiej koleżanki. Dziewczynka jest bardzo fajnym, żywym, odważnym
dzieciakiem, ale przy mamie staje sie nieznośna, zbuntowana, robiąca
wszystko na przekór. Moim zdaniem wynika to z braku konsekwencji,
niedzdecydowania i irracjonalego strachu o zbytnią surowość.
Dodam, że też jestem mamą córki w podobnym wieku i za święte uważam
niewtrącanie się w wychowywanie innych dzieci.
Obserwuj wątek
    • mehil.dam Re: Czy ingerować....? 21.08.10, 10:16
      graturka napisała:

      jestem mamą córki w podobnym wieku i za święte uważam
      > niewtrącanie się w wychowywanie innych dzieci.

      Więc nie ingeruj. Jej sprawa czy rozpieści czy nie.
      • scher Re: Czy ingerować....? 21.08.10, 10:52
        mehil.dam napisała:

        > Jej sprawa czy rozpieści czy nie.

        Taa, a potem męczyć się z rozpuszczonym bachorem będziemy wszyscy. ;)
        • morekac Re: Czy ingerować....? 21.08.10, 10:59
          Głównie mama, przy której dziecko zachowuje się bardziej
          niegrzecznie. Co jest raczej normalne.
        • joa66 Re: Czy ingerować....? 21.08.10, 11:02
          " za święte uważam
          niewtrącanie się w wychowywanie innych dzieci. "


          Amen
          • scher Re: Czy ingerować....? 21.08.10, 13:10
            joa66 napisała:

            > " za święte uważam
            > niewtrącanie się w wychowywanie innych dzieci. "

            To nie jest, uważam, dobra zasada, bo prowadzi do zaniku więzi społecznych i skrajnej indywidualizacji w wychowaniu.
            Ja jestem zwolennikiem ludowej mądrości: Żeby wychować dziecko, trzeba całej wioski.
            • joa66 Re: Czy ingerować....? 21.08.10, 14:20
              tak, oczywiście, tylko, że zarówno autorka jak i Ty musicie
              dopuszczać mądrośc innych do wychowania swoich dzieci.

              Autorka sama napisała, że jej świętą zasada jest niewtrącanie....


              ;)

            • mifada Re: Czy ingerować....? 28.08.10, 19:05
              scher napisał:

              Żeby wychować dziecko, trzeba całej wi
              > oski.

              tia, pomoc sie przyda, ale opdowiedzialność i tak ponosza rodzice.
    • Gość: domza2 Re: Czy ingerować....? IP: *.rzeszow.vectranet.pl 21.08.10, 15:28
      Jeśli dziecku nie dzieje się jawna krzywda, moim zdaniem , nie należy ingerować.
      To nie jest sprawa życia lub śmierci. Chyba, że z przyjaciółką jesteś na tyle
      blisko, by w czasie pogaduch w naturalny sposób poświęcić tematówi kilka słów.
      Ale że to temat bbbbaaaardzo delikatny, to sama wiesz.
      • verdana Re: Czy ingerować....? 21.08.10, 17:16
        Jak wyżej- zdecydowanie nalezy się wtrącić, gdy dziecku dzieje się
        krzywda. natomiast tu dziecku nie dzieje się nic złego, tylko Ty
        uwazsz swoje metody wychowawcze za lepsze, niż kolezanki.
        Być może teraz kolezanka mysli, jak by Ci tu powiedzieć, ze jesteś
        zbyt surowa i Twoja radosna, uśmiechnięta coreczka w Twojej
        obecności zaczyna zachowywac się zbyt grzecznie i ukladnie, bo
        jesteś zbyt surowa i wymagająca:)
        • klarci Re: Czy ingerować....? 21.08.10, 22:35
          ingerować na pewno nie - już samo słowo zakłada 'wchodzenie; w
          czyjeś osobiste sprawy.
          jeżeli się przyjaźnicie możecie o tym porozmawiać, bez zarzutów i
          uznawania, że czyjeś metody sa lepsze, czy gorsze - taka dyskusja
          ogólna, może się okaże, że wcale się tak nie różnicie, albo
          koleżanka ma powody zachowywania się w określony sposób :)
          miałam podobną sytuację z przyjaciółką i właśnie tak zrobiłam -
          pogadałyśmy sobie o tym i tyle. uznałam, że racja jest jak zwykle po
          środku. dziecko jest kochane, zadbane, więc nie mam prawa jej mówić,
          że coś źle robi - nie pytała mnie o zdanie, więc to nie mój
          interes ;)
          z perspektywy czasu pewne jej metody zrozumiałam i uznałam za
          pozytywne :)
          któraś z dziewczyn napisała, że dzieci często tak mają, że przy
          mamie zachowują się 'gorzej' i faktycznie tak jest. słyszę to ciągle
          od opiekunek, dziadków itp. może pani Justyna umiałaby to
          wytłumaczyć.

          a co do wtrącania się - tak to już jest. z jednej strony każdy, póki
          nie robi krzywdy (właśnie, jakie jest słuszne definiens krzywdy :/),
          prawo decydować o tym jak chce wychowywa swoje dziecko/dzieci. i
          chyba nikt z nas nie lubi pouczania. chociaż mądre rady,
          spostrzeżenia, wypowiadane w odpowiedni sposób są ok, a nawet
          wskazane. z drugiej, jesteśmy społeczeństwem, a tracimy kontrolę nad
          kolejnymi pokoleniami - żyjemy razem, razem ponosimy skutki
          poważnych błędów wychowawczych, ale nie daje nam to za bardzo prawa
          do wpływania na stosowane metody wychowawcze.
          no, ale to jest siła wyższa i przy dzisiejszym podejściu do tego
          typu spraw, nie uprawnia nas do wtrącania się.

          natomiast ciekawą dyskusję, opartą na akpeptacji jak najbardziej
          polecam :) świetna okazja do zrewidowania swoich poglądów ;)
          • klarci Re: Czy ingerować....? 21.08.10, 22:46
            a, no i stary tekst ;) - każde dziecko jest inne - i w sumie
            ocenianie postępowania mamy jest niesprawiedliwe - bo nie wiesz jak
            jest w domu, kiedy są same. jakie doświadczenia ma mama. że o
            prównywaniu dzieci nie wspomnę.
            ale to tak na marginesie, mi się nasunęło :)
    • morekac Re: Czy ingerować....? 22.08.10, 08:57
      Moja siostra ma 2 córki. Starsza z nich - już nastolatka - zawsze
      była z tych grzecznych, ale przy rodzicach zachowywała się czasem
      jak mały dzidziuś. Młodsza przy rodzicach zachowuje się jak diabeł
      wcielony, bez nich jest dużo grzeczniejsza ;-).
      Czasem łapię się na myśli, że przy mnie chodziłaby jak w zegarku.
      Pewnie nie, bo moje też nie chodzą ;-) - ale nie grozi mi to, więc
      mogę się pomądrzyć.
      • graturka Re: Czy ingerować....? 22.08.10, 15:26
        No i racja!!! To nie moje dziecko, więc nie będę wtrącać sie w
        metody wychowawcze...
        Dzięki!
        fotoforum.gazeta.pl/3,0,1277863,2,1.html
    • justyna_dabrowska Re: Czy ingerować....? 23.08.10, 11:42
      Dla mnie wyznacznikiem jest krzywda dziecka. Dopóki mu sie krzywda nie dzieje -
      nie wtrącam się. Choc czasem bywa to trudne, bo bycie rodzicem "opuszczającym"
      który nie daje uwagi, reaguje tylko na złe zachowania, albo po prostu puszcza
      dzieci samopas - to także robienie im krzywdy. Tylko jak tu wtedy zwrócic uwagę?
      O co się zahaczyć?

      Nie jest to proste

      JD
      • joa66 Re: Czy ingerować....? 23.08.10, 12:22
        Dlatego ja uważam, że ingerować należy tylko w przypadku krzywdy w
        powszechnym i prawnym zanczeniu tego słowa, czyli przemocy,
        zaniedbywania podstawowych potrzeb biologicznych, materialnych.

        W pozostałych sytuacjach - zawsze będzie kwestia światopoglądu i
        chyba nie możemy się stawiać w roli tego, który wie lepiej. Przykład:
        Granica między tym co jedni rodzice uważają za wychowywanie pod
        kloszem, a inni zaniedbywaniem jest cienka.

        Jeżeli problem dotyczy naszych bliskich jedyne co możemy robić to
        dawać dobry (naszym zdaniem) przykład. Jeżeli zachowanie cudzego
        dziecka narusza nasze granice- wtedy można reagować. W dojrzały
        sposób.


        Oczywiście ingerować można jeżeli nas o to poproszą sami
        zainteresowani i wtedy kiedy obawiamy się, że rodzice nie są
        świadomi problemu (np. jeżeli ktoś doświadczony wyłapie piewrsze
        symptomy ADHD lub dysleksji lub np. przemocy w przedszkolu czy
        szkole u znajomego dziecka , moim zdaniem powinien podzielić się tym
        z rodzicami tego dziecka)
        • verdana Re: Czy ingerować....? 23.08.10, 12:36
          Ja jestem jeszcze za ingerowaniem, kiedy nic niby sie takiego nie
          dzieje, dziecko obiektywnie nie jest krzywdzone, a jest głęboko
          nieszczęśliwe. Albo obawiamy się, ze cos złego sie mu stanie...
          Mam od dłuższego czasu dylemat - moja znajoma ba dwie wspaniałe
          córki, najpracowitsze dziewczyny, jakie widziałam w życiu. Starsza -
          jak twierdza onkolodzy - być może dlatego zachorowała, była
          przemęczona. Teraz tak samo zachowuje się mlodsza, a rodzice nie
          tylko jej nie postrzymuja, ale dokładają kolejne zajęcia, bo dziecko
          musi być wszechstronne.
          Czasem dyskretnie pytam, czy to nie za dużo, ale nie ma żadnej
          reakcji.
          • joa66 Re: Czy ingerować....? 23.08.10, 12:44
            " Starsza -
            jak twierdza onkolodzy - być może dlatego zachorowała, była
            przemęczona"

            Rozumiem, że wiesz to od tych rodziców, czyli oni to już wiedzą od
            lekarzy.

            Nie wiem co Twój komentarz mógłby zmienić skoro komentarz onkologa
            nie pomógł. Może mają kogoś, kto jest dla nich autorytetem i taka
            osoba mogłaby coś im wytłumaczyć..ewentualnie ta starsza siostra po
            swoich doświadczeniach

            Ale smutne to wszystko...
            • verdana Re: Czy ingerować....? 23.08.10, 12:54
              Toteż siedze cicho, ale mam wyrzuty sumienia. Moze, gdybym nie tylko
              ja, ale i inni znajomi nie siedzieli cicho...
              Starsza siostra nadal pracuje i uczy się pełną parą od świtu do
              zmierzchu.
              • joa66 Re: Czy ingerować....? 23.08.10, 13:10
                Ja stałam się osobą dojrzałą (dojrzalszą) wtedy kiedy dotarło do
                mnie, że niektórzy prowadzą po alkoholu nie dlatego, że nikt im nie
                wytłumaczył dlaczego nie powinni tego robić.


                Niestety, tego chyba nie da się zmienić.

                Moim zdaniem jedyne co można w opisywanej przez Ciebie sytuacji
                zrobić to pod byle pretekstem (np. rozwój osobisty, he, he) zachęcić
                te dziewczyny na jakieś dobre warsztaty psychologiczne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka