Gość: Mamajaga
IP: *.wroclaw.mm.pl
29.10.10, 00:35
Dzień dobry
mam do Pani pytanie, ponieważ nurtuje mnie pewien problem z moim sześcioletnim synkiem. Jestem mamą dwóch chłopców w wieku 6 i 2,5 roku, w ciąży z trzecim. Najstarszy synek poszedł w tym roku do szkoły, w której b. dobrze sobie radzi i z tego co widze i co mówi, czuje się swietnie. Problem polega na tym, że jest nieprawdopodobnie i wydaje mi sie, ze przesadnie absorbującym dzieckiem. Absorbującym w stosunku do mnie. Przejawia sie to tym, że gdy jesteśmy sami w domu, on ja i braciszek, chłopcy potrafia bawić sie i zajmować soba bez zarzutu, ja równiez staram sie poswiecac im jak najwiecej czasu. Jednak w sytuacjach, gdzy pojawia sie ktoś "trzeci"- odwiedza nas babcia, moja siostra czy przyjaciółka, starszy synek zmienia sie nie do poznania. Przestaje bawic sie, nie potrafi juz zajac sie soba, tylko albo dokucza mi i robi wszystko, zeby sciagnac na siebie moja uwage, wciagnac mnie do zabawy, albo siada wsrod doroslych i przysluchuje sie rozmowom, wtrąca swoje zdanie i dopytuje. Czasami brakuje mi nerwów, aby spokojnie tłumaczyc mu, ze to nieładnie, bo dorosli maja swoje sprawy w których dzieci nie zawsze powinny uczestniczyć. Przez to jego zachowanie babcia uwaza ze ja kompletnie nie radze sobie z moim dzieckiem, bo zawsze, gdy sie z nia widzimy, schemat sie powtarza, i trudno jej uwierzyc, że na codzien jest inaczej. Ostatnio zauwazylam tez, ze gdy jestesmy na placu zabaw, podczas gdy maluch bawi sie z innymi dziecmi w piaskownicy i swietnie czuje nawet we wlasnym towarzystwie, starsze dziecko co chwile wola mnie przez caly plac, abym patrzyla, jak wspina sie po drabinkach czy zjezdza na zjezdzalni. Nie daj Boze ktos usiądzie obok mnie na ławce i wdam sie z nim w dyskusje.
Martwi mnie to coraz bardziej, bo gdy urodzi sie najmlodsza pociecha, czasu dla pozostalych naturalnie bedzie odrobine mniej, choc oczywiście bede sie starac, aby tego bardzo nie odczuły. Nadmienie, ze nie zaobserwowalam związku miedzy zachowaniem mojego szesciolatka a jakims konkretnym wydarzeniem w naszym zyciu, on zawsze byl dojrzaly na swój wiek ale i absorbujacy, lubił przebywac ze mna i wolal bawic sie z mama niż z rówieśnikami, ale miałam nadzieje, że jak bede spedzac z nim dużo czasu, to nasyci sie tym kontaktem i z czasem to sie zacznie zmieniac. Nistety, choć odwiedzani jesteśmy przez znajomych i rodzine sporadycznie, myśl o każdym spotkaniu sprawia, ze martwie sie, jak bedzie tym razem, czy da sie normalnie porozmnawiac przy kawie, czy synek co chwila bedzie przerywal mi w polowie zdania i odciagal uwage od gości wprawiając w zakłopotanie. Brdzo proszę o fachową ocene sytuacji i jakąs poradę, bo już nie wiem, co mam robić, co zmienic, gdzie popełniam błąd.