05.12.10, 22:51
Od lat w okolicach świąt pojawiają się te same wątki - o Mikolaju, czyli - czy należy uswiadamiać dzieci jak jest naprawdę, czy nie.
I co roku zastanawiam się, czy mam rację - bo wydaje mi się, ze zaczynam być osobistym wrogiem tego pana. Póki rodzice mowią malutkiemu dziecku, ze prezenty przynosi Mikolaj, nie mam nic przeciw temu, choc uwazam, ze lepiej nie. Ale gdy 7-8-9 latek zaczyna mieć wątpliwosci, zauwaza, ze cos się nie zgadza, widzi sklepowe opakowania, czy też ktos cos mu powiedział, a rodzice ida w zaparte i tłumaczą, ze się myli, ze to Mikolaj - w tym momencie budzi się we mnie dzikie, antymikołajowe (a może antyrodzicielskie) zwierzę.
Bo bajeczka dla małych dzieci - to jedna sprawa. A zaprzeczanie faktom, zwykłe kłamstwa, podwazanie inteligencji dziecka, ktore czegos się domysla - to już nie jest "podtrzymywanie krainy dzieciństwa' , tylko oszustwo. I mam niemiłe wrażenie, ze nie po to, aby dziecko się dobrze bawiło - pewnie bawiłoby się lepiej, gdyby potwierdzić, zę z jego inteligencją jest wszystko OK:), ale po to, by rodzice mogli dłużej bawić się "slodką naiwnoscia" dziecka, mieć wrażenie, ze są wszechmocni i mogą dziecku wmówić co tylko chcą.
Czyli - nie lubię Mikolaja:)
Obserwuj wątek
    • joshima Re: Mikołaj 05.12.10, 22:55
      verdana napisała:

      > Ale gdy
      > 7-8-9 latek zaczyna mieć wątpliwosci, zauwaza, ze cos się nie zgadza, widzi skl
      > epowe opakowania, czy też ktos cos mu powiedział, a rodzice ida w zaparte i tłu
      > maczą, ze się myli, ze to Mikolaj - w tym momencie budzi się we mnie dzikie, an
      > tymikołajowe (a może antyrodzicielskie) zwierzę.
      To rzeczywiście przegięcie. Chyba nie ma nawet co tu komentować, bo masz rację. No może za wyjątkiem intencji rodziców. Ale ja mimo wszystko lubię Mikołaja. Może dlatego, że w moim przypadku nikt nie szedł w zaparte i nikt ze mnie durnia nie robił. W każdym razie nie mam takich wspomnień. I nie mam żadnej pomikołajowej traumy.
      • jaad33 Re: Mikołaj 05.12.10, 23:55
        Ja tam też nie pamiętam żadnej traumy. Jakoś tak w pewnym momencie zajarzyłem, że te prezenty to nie żadne Mikołaje ani Janiołki tylko rodzice z zakamarków szaf wyjmują. I wcale mi nie przeszkadzało, że oni udawali, ja wiedziałem że oni udają, oni wiedzieli że ja wiem że oni udają a ja wiedziałem że oni wiedzą że ja wiem że oni udają. I fajnie było, prezenty były i dobra zabawa. Bo chyba o to w tym wszystkim chodzi? Czy się mylę...?
    • marchefka4 Re: Mikołaj 06.12.10, 00:18
      ja sama nie wiem....
      z jednej strony się z tobą zgadzam,a z drugiej wiara w mikołaja ma w sobie "coś" magicznego - chyba chciałabym,żeby trwało to jak najdłużej..

      a z drugiej strony to takie bez sensu- mikołaj powinien być jeden,a jest wszędzie - poprzebieranyi wyglądający "inaczej",powinien przynieść jeden prezent a tu babcia "widziała za rogiem",za chwilę ciocia,wujek i się okazuje,że choć ten mikołaj "był i osobiście" prezent wręczał to chyba sklerotyk stary zapomniał i co kogo spotkał to "raty" zostawiał...

      no dla mojego dzieciaka to za dużo.
      2 lata temu poprosiłam kolegę,żeby sie przebrał- mały miał 3 lata i miał to być jego pierwszy "kontakt z mikołajem".teściowa się zaparła- chciała się wykazać...ok....
      mały poznał- bo mikołaj wbabci butach!?!?!?
      pomijam fakt,że nie mam zielonego pojęcia skąd wiedział,jak zapamiętał jak babci kozaki wyglądają ;/

      rok temu przebrał sie męża brat,włożył naprawdę sporo wysiłku żeby jak najmniej przypominać siebie - naprawde mu to wyszło....
      i nie iwem jakim cudem syn(4l) stwierdził,że mikołaj fajny gość ale trochę mu wujka przypominał...

      w tym roku uknułyśmy z sąsiadką (jej dzieci 6l,4l,1l) czarci plan.
      ona poprosiła swojego znajomego,żeby sie przebrał - w wigilę plan by nie wypalił, więc umówiłyśmy się na dzisiaj- kiedy Pan miał czas sprawić przyjemnosc cudzym dzieciom.
      Niespodzianka wyszła fajna...tylko...
      po wyjściu "mikołaja" kapsel(5l) wypalił "ale on i tak ni był prawdziwy. pod spodem miał koszulkę"
      hm..no to jeszcze dało się wytłumaczyć,przeciez koszulka potrzebna mu dla ciepła.
      miał drugi argument"ale jego broda się przesuwała. ten był przebrany"
      żebyście widzieli zawód na minach pozostałych dzieci...

      w sumie rzeczywiście głupio mu wciskać,że był prawdziwy,ale...
      jak wytłumaczyć 5latkowi(cholernie bystremu ;/) istnienie mikołaja tak,żeby czuł jego "magię"- moim zdaniem w wtym wieku jeszcze ważną i potrzebną,ale tak,żeby głupka z niego nie robić...

      pomijam fakt,że jeśli on wierzyć przestanie to młodsze(2,5r) czorcicho zdepcze mi morale....
      wpatrzona w brata też wierzyć przestanie....
    • gacusia1 Re: Mikołaj 06.12.10, 00:19
      Verdano,ile dzieci na swiecie tyle emocji z tym zwiazanych. Jeden 4-latek uswiadomiony przez brata przyjmie to zwyczajnie,inny 8-latek natomiast przezyje tragedie,rozpacz. Tu my-rodzice mamy pole do popisu. To dzieci nam dyktuja same,kiedy wyprowadzic je z tej slicznej bajki w szary,rzeczywisty swiat klamstw i mydlenia oczu ;)
      Moja corka miala 7 lat gdy kiedy skojarzyla fakty bo po BN sasiad,ktory byl Mikolajem,zapytal jak sie podobalo?
      Syn ma 5 lat i juz zadaje mi "niezreczne" pytania :D typu -dlaczego ten Mikolaj w mallu byl taki gruby a tamten na paradzie juz nie i byl nizszy?
      No i uwazam,ze to jego ostatnie swieta z ta bloga wiara w Swietego ;)
      Na sile nie ma co wciskac kitow,bo nasze dzieci nie sa glupie. Wtedy moga faktycznie czuc sie oszukane/oszukiwane.
    • baszi Re: Mikołaj 06.12.10, 07:36
      zgadzam sie z toba, niestety nie tylko w kwestii mikolaja wielu rodzicow podwaza inteligencje i spostrzegawczosc dzieci wmawiajac ze jest inaczej niz jak widzi, mysli, czuje dziecko a szkoda ........
      • joa66 Re: Mikołaj 06.12.10, 08:59
        A ja mam inne obswerwacje. Pomijając dzieci, które zaliczyły wizyty " Mikołajów" (nie znoszę tego) i ropoznały w nich tatę , wujka , po butach czy rękawiczkach, większość znajomych dzieci nie wydedukowała tego samodzielnie, ale została uświadomiona przez starsze rodzeństwo, kolegów itp , często wtedy kiedy jeszcze chciała wierzyć i u rodziców szukała potwierdzenia istnienia Mikołaja.

        A to co mnie wkurza w "Mikołaju" to fakt, że niektórzy rodzice manipulują uczuciami dziecka - "zjedz obiadek, bo Mikołaj przyniesie rózgę", "oj, niegrzeczny jesteś a Mikołaj na pewno to widzi" itp.
        • verdana Re: Mikołaj 06.12.10, 10:23
          O tak. Na emamie chyba własnie jest post dziewczyny, ktorej osmiolatek dostał histerii na wieść,z ę przyjdzie Mikolaj...
          I naprawdę, póki to bajeczka dla malutkich dzieci, OK, choć sama nigdy nie wmawiałam dzieciom wiary w Mikolaja (symboliczną tak, Mikołaj podrzucał 6 XII prezenty w nocy, ale byla to zabawa, ktorej umowność dzieci znały). Gorzej, gdy to sa dzieci starsze, choćby dlatego, ze odbiera im sie radość przygotowywania prezentów dla innych. A myslę, ze to jest w swiętach najbardziej magiczny element.
          No i nie wiem tak naprawdę, jakim cudem dzieci wierzą. Chyba mnie sie sceptyczne trafily. Wobec tego, ze najstarszy, w podeszłym wieku lat 6 miał niejaka pretencję, ze nie wierzył w Mikolaja, usilowaliśmy wmowić jego siostrze lat 3, że Mikolaj przynosi prezenty. Siostra lat trzy stwierdziła, zebysmy jej kitu nie wciskali, bo widziała wielu sztucznych Mikolajów i nie zamierza dać się oszukać...
          • jola_ep Re: Mikołaj 06.12.10, 18:22
            > Gorzej, gdy to s
            > a dzieci starsze, choćby dlatego, ze odbiera im sie radość przygotowywania prez
            > entów dla innych.

            Wciągaliśmy dzieci stopniowo w przygotowania prezentów (dla babci, cioci, dziadka...), choć niezależnie jeszcze wierzyły w Mikołaja, który do nich przychodził w wigilijny wieczór. Ale przecież należy mu pomóc :)

            Nie lubię personifikacji: pana z brodą i czerwonym kubraczkiem. Nie lubię zwyczaju przebierania się za owego pana. Ci czerwoni przebierańcy to nie są prawdziwi Mikołajowie. Prawdziwy jest nieuchwytny i tajemniczy.

            Pozdrawiam
            Jola
        • joshima Re: Mikołaj 06.12.10, 16:08
          joa66 napisała:

          > A to co mnie wkurza w "Mikołaju" to fakt, że niektórzy rodzice manipulują uczuc
          > iami dziecka - "zjedz obiadek, bo Mikołaj przyniesie rózgę", "oj, niegrzeczny j
          > esteś a Mikołaj na pewno to widzi" itp.
          Oj tak. To nie jest w porządku. Myśmy się z mężem umówili, że coś takiego nie wchodzi w grę i trzeba będzie rodzinkę w ryzach w tym temacie utrzymać.
    • asia_i_p Re: Mikołaj 06.12.10, 10:25
      Rzeczywiście, podtrzymywanie wiary, kiedy dziecko samo już widzi, że nie, to przesada. Ale sama bajka - chyba w porządku.
      Ja nie pamiętam w ogóle momentu uświadomienia. Po prostu w pewnym momencie dotarło do mnie, że to coś na kształt teatru i dalej mi się to podobało. Mieliśmy nawet taki rodzinny rytuał dosyć długo, kiedy byłam w wieku 5/6-9 lat, że byłam przebierana za "Gwiazdkę" (tony firanek i ozdóbek) i rozdawałam prezenty całej rodzinie. Myślę, że symboliczność teatru też do dziecka dociera stopniowo, wcześniej można tłumaczyć i tłumaczyć, a i tak będzie wierzyć, że to na żywo.
      A ta gra z rodzicami - oni robią wszystko, żeby się nie dać przyłapać, ja wszystko, żeby ich przyłapać - miała swój urok.
      • verdana Re: Mikołaj 06.12.10, 10:31
        Mikołaj jako gra czy teatr bardzo mi odpowiada, nie ukrywam, ze my też podrzucalismy (hmmm. podrzucamy nadal) w nocy prezenty, bo to ma swój urok, niezaleznie od kogo są. Ale Mikołaj jako zabawa to jedna sprawa, jako podtrzymywana na siłę fikcja - cos zupełnie innego.
        • joa66 Re: Mikołaj 06.12.10, 10:46
          Ale Mikołaj jako zabawa to jedna sprawa, jako podtrzymywana na sił
          > ę fikcja - cos zupełnie innego
          .

          Jakoś nie chce mi się wierzyć w masowość tego zjawiska , tej fikcji podtrzymywanej na siłę.
          • verdana Re: Mikołaj 06.12.10, 10:52
            Poczytaj sobie emamę - co roku sledzę z niezdrową ciekawoscią dyskusję o Mikolaju i wyjasnienia typu "Tak, Mikolaj daje prezenty tylko tym, co wierza, a Twojemu biednemu koledze, ktory w Mikolaja nie wierzy ten nic nie przynosi i rodzice dają mu coś na pociechę" - są naprawdę częstą praktyką. Mnie też by to do głowy nie wpadło, gdybym nie była uwazną, wieloletnią czytelniczką 'mikołajowych" wątków.
            • verdana Re: Mikołaj 06.12.10, 10:55
              forum.gazeta.pl/forum/w,46,119511271,119540026,Re_wiara_w_Swietego_Mikolaja_.html
              • joa66 Re: Mikołaj 06.12.10, 11:18
                Eee..przejrzałam wypowiedzi i większość chyba nie idzie w zaparte..?


                Nie zgadzam się też z tym, że rodzice się śmieją z dziecięcej naiwności...myślę, że większość ta "naiwność" ogromnie wzrusza...
          • joshima Re: Mikołaj 06.12.10, 16:17
            joa66 napisała:

            > Ale Mikołaj jako zabawa to jedna sprawa, jako podtrzymywana na sił
            > > ę fikcja - cos zupełnie innego
            .
            >
            > Jakoś nie chce mi się wierzyć w masowość tego zjawiska , tej fikcji podtrzymywa
            > nej na siłę.

            Oj zdziwiłabyś się. Szczególnie, że Mikołaj dla niektórych jest ciągle świetnym narzędziem manipulacji, o czym z resztą już tu wspomniano.
    • Gość: domza2 Re: Mikołaj IP: *.rzeszow.vectranet.pl 06.12.10, 12:03
      Zgadzam się z Joa, problem wydaje mi się ciut naciągany. Ja się z taką praktyką po prostu nigdy nie spotkałam. Być może ci rodzice, którzy troszkę za długo ciągną mikołajkowy mit martwią się jak "prawdę" przeżyje dziecko. U mnie było to dość traumatyczne. Wierzyłam sobie na 200% w Mikołaja, aż babcia , nie widziana często, przyjechała i w nieobecności mamy (która mit oczywiście utrzymywała) wykrzyknęła zdziwiona: to ty jesteś taka duża i jeszcze wierzysz w Mikołaja?
      Na serio mój świat wtedy się rozpadł, poczułam się jakbym miała deprechę,to był dla mnie koniec świata. NIc juz nigdy nie było takie samo jak przed "kataklizmem", a babcię serio znienawidziłam. Stała się dla mnie demistyfikatorem, nośnikiem złych treści. Mama do dziś ubolewa , że tak się stało, że prosta kobieta nie zastanowiła się przez chwilę co mówi, tym bardziej nie skonsultowała tego ze swoją córką czyli moją mamą, zgroza! Chyba wolałabym wierzyć za długo niż mieć to tak urwane, boleśnie bardzo.
      Pozdrawiam mikołajkowo, bo do dziś uwielbiam mikołajki i w ogóle wszlekie okazje do obdarowywania!
      • verdana Re: Mikołaj 06.12.10, 12:25
        Czyli jest jednak problem. Naprawdę, czytałam wiele postów o tym, ze dziecko powinno wierzyć jak najdłużej, bo gdy mamy same stracily wiare w Mikolaja, święta już nigdy nie były takie same. Czyli - rodzicom nie udało sie sworzyć autentycznej atmosfery świąt, opierala się ona tylko na wierze w nieistniejącego Mikolaja.
        Fakt, sama tez nie spotykalam sie z praktyką nie mówienia domyslającemu sie dziecku prawdy - ale na forum czytam o tym często. Wiem też, ze w klasie mojego syna, pod koniec podstawówki był chłopiec wierzacy w Mikolaja. Koledzy litościwie nie wyprowadzali go z błędu, ale o jego inteligencji nie mieli zbyt wysokiej opinii.
        • joa66 Re: Mikołaj 06.12.10, 12:38
          Ja myślę, że wielu rodzinach problem rozwiązuje się stopniowo i następuje okres tracenia wiary a nie utraty wiary w Mikołaja.

          U nas kiedy syn już oficjalnie nie wierzył w Mikołaja (chyba 6-7 lat) nagle znowu na sekundę uwierzył, kiedy zobaczył paczki pod choinką - bo "rodzice w życiu by tak nie zapakowali" (fakt, zapakowałam w najbardziej kapiący złotem i brokatem papier na świecie)

          Natomiast nigdy nie zrozumiem co ma wspólnego z magią świąt wynajęty Mikołaj, który najczęściej rozlicza z "grzeczności" (nawet jeżeli jest prezent a nie rózga) i wygląda dokładnie tak samo jak przebierańce z supermarketu.

          Jedyna dobra w tym rzecz - studenci mogą sobie dorobić.
          • verdana Re: Mikołaj 06.12.10, 12:40
            Ja też nie wiem:) Ale podobno ma:)
            • justyna_dabrowska Re: Mikołaj 06.12.10, 13:30
              To JEST bardzo realny problem. Nie dalej jak kilka dni temu dwójka bardzo mi bliskich młodych ludzi bedących ze sobą w związku ale na razie bez dzieci dyskutowała zawzięcie o tym, czy chcą do swojego życia rodzinnego wprowadzać ten mit. I czy to przypadkiem nie jest bardziej zabawa dla dorosłych niz dla dzieci (poczucie mocy, wpływu na dzieci, mozliwości manipulowania uczuciami)? I czy tez nie jest tak, że wiara w Mikołaja kłoci się z niewiarą w Boga z czego by wynikało, że niewierzacy rodzice w ogóle nie powinni miec takiego dylematu (a mają).
              Dla mnie osobiscie to póki dzieci były male była okazja do zabawy podobnej jak zabawa "w potwora" czy w "czary".

              Może odpowiedzią na pytanie autorki byłoby rozważenie PO CO sie w to bawimy? jakie sa nasze intencje?

              pozdr
              jd
              • joa66 Re: Mikołaj 06.12.10, 14:25
                He, he..łatwiej odpowiedzieć "dlaczego" a nie "po co"..

                Szczerze mówiąc nie bardzo wiem po co pojawił się Mikołaj w naszym życiu, pewnie na fali przyzwyczajenia...chcociaż na pewno jest to właśnie potrzeba tej magii, której ponownie możemy doświadczyć, dzięki naszym dzieciom. To trochę tak jakby kawałek baśni wyszło poza kartki książki a my (dzieci) bierzemy udział w tej przygodzie. Teoretycznie można by zaprosić do życia jakąś wróżkę, krsnala itp, ale Mikołaj jest już "gotowy".



                Prezenty dawane tak samo jak na imieniny czy urodziny to jednak nie to samo.
                • verdana Re: Mikołaj 06.12.10, 14:37
                  Nie ja myślę, ze w pytaniu "po co" chodzi o trochę co innego.
                  Są rodzice, ktorzy już miesiąc, albo i więcej przed przyjściem Mikołaja, wykorzystuja go do szantazowania dzieci "Mikolaj przychodzi tylko do grzecznych, jak nie zjesz/ nie zrobisz/ zrobisz to nic nie dostaniesz, albo dostaniesz rózgę". Są też rodzice, ktorzy zamiast obserwować dziecko przez dłuższy czas i patrzeć, co lubi, co je interesuje, poslugują sie "listem do Mikolaja" - dziecko wpisuje, co chce dostać - i cos z tego dostaje. Bardzo wygodne, ale pozbawia i dziecko i rodziców szansy na danie naprawde niezapomnianego prezentu, czegoś, o czym dziecko moglo nawet nie słyszeć, nie pomysleć, a będzie zadowolone. I co gorsza sadzę, ze dla wielu rodziców Mikolaj jest ucieleśnieniem ich władzy nad umyslem dziecka - sa zadowolenie, ze dziecko wierzy w każdą rzecz, którą rodzic mu powie i sa zadowoleni, ze ich dziecko jest "naiwne", ze oni wiedzą coś, o czym dziecko nie ma pojęcia.
                  To chyba wlasnie te niewłasciwe "po co".
                  • joa66 Re: Mikołaj 06.12.10, 14:51
                    O manipulacji "Mikołajem" pisałam wcześniej, ale taki rodzic wykorzysta ku temu i miłość do rodziców, babci, kotka, itd

                    A co do listów do Mikołaja...to bardziej skomplikowana sprawa. Oczywiście można się domyśleć jaki prezent sprawi ogromną radość dziecku , natomiast to nie zawsze równa się prezentowi wymarzonemu. A część chciałaby dać ten wymarzony.

                    U nas jest pewien kompromis, bo i prezentów sporo (babcie, ciocia, wujek) i np prezent , którego sobie delikwent zażyczy, to prezent może byś np. od cioci , która może nie mieć pewności co do upodobań, zwłaszcza dziecka. Oczywiście jeżeli kwota jest akceptowalna, ale u nas to nigdy nie był problem, bo i wymagania niewygórowane (cenowo, bo czasami zdobycie czegoś jest trudne). Niespodziankę bierzemy na siebie.
              • joa66 Re: Mikołaj 06.12.10, 14:39
                (poczucie mocy, wpływu na dzieci, mozliwości manipulowania uczuciami)?

                Wydaje mi się, że jeżeli rodzice mają z tym problem, to nie objawia się on tylko przy okazji Mikołaja, jest to problem w miarę stały.
              • gacusia1 A czy to nie jest robienie "z igly widly" ? 06.12.10, 22:20
                Kilkadziesiat lat temu,gdy my bylismy mali nikt z rodzicow nie mial podobnych dylematow. Mikolaj byl,rodzina sie przebierala albo podrzucano prezenty i wszystko gralo. Teraz ta "psychologia" wtargnela w zycie za bardzo i tylko miesza niepotrzebnie w glowach ;)
                • joshima Re: A czy to nie jest robienie "z igly widly" ? 07.12.10, 09:46
                  gacusia1 napisała:

                  > Kilkadziesiat lat temu,gdy my bylismy mali nikt z rodzicow nie mial podobnych d
                  > ylematow.
                  No właśnie. Popatrz teraz ilu jest dorosłych ludzi, którzy mają problemy ze złymi emocjami, z budowaniem relacji itp. Naprawdę, mówienie, że niektóre tak zwane metody wychowawcze, stosowane dawniej nikomu nie zrobiły krzywdy jest nadużyciem.
                  • e-kasia27 Re: A czy to nie jest robienie "z igly widly" ? 07.12.10, 10:18
                    A u nas było tak:
                    Wiadomo, że jak dzieci były małe, to wierzyły w istnienie Mikołaja.
                    Potem około szóstego, siódmego, ósmego roku życia inteligencja przestała pozwalać im na taką niezachwianą wiarę i zaczęły się pytania.

                    Wtedy powiedziałam im, że z Mikołajem jest tak samo, jak z każdą wiarą - można wierzyć, można nie wierzyć, każdy może zrobić tak jak chce i że Mikołaj przynosi prezenty dopóty, dopóki się w niego wierzy.

                    No i bawiliśmy się dalej dzieci pisały listy do Mikołaja, potem szukały przed świętami w domu prezentów, żeby nakryć rodziców, że to oni kupują (nigdy nie znalazły), potem podkładaliśmy prezenty pod choinkę, tak żeby tego nie zauważyły.

                    Bawiliśmy się tak gdzieś do dwunastego roku życia i wszyscy byli zadowoleni.
                    My rodzice wiedzieliśmy, że one wiedzą, one wiedziały, że my wiemy, że one wiedzą, ale było fajnie pobawić się w udawanki.

                    Potem dzieci stwierdziły, że dopóki ma się choć cień nadziei, że może jednak Mikołaj jest, to jest o wiele fajniej i że wcale by nie chciały, żeby w wieki siedmiu lat ktoś im to marzenie zabrał.

                    W końcu każdy normalny człowiek dorośnie do do tego, żeby przestać wierzyć w Mikołaja, więc po co ta cała dyskusja?
                    • joshima Re: A czy to nie jest robienie "z igly widly" ? 07.12.10, 13:16
                      e-kasia27 napisała:


                      > W końcu każdy normalny człowiek dorośnie do do tego, żeby przestać wierzyć w M
                      > ikołaja, więc po co ta cała dyskusja?
                      No właśnie po to, żeby jak się zaczną pytania o których pisałaś nie wciskać dziecku kitu na siłę, tylko zrobić np coś takiego jak Ty...
        • Gość: menodo Re: Mikołaj IP: *.adsl.inetia.pl 06.12.10, 14:00
          "Wiem też, ze w klasie mojego sy
          > na, pod koniec podstawówki był chłopiec wierzacy w Mikolaja. Koledzy litościwie
          > nie wyprowadzali go z błędu, ale o jego inteligencji nie mieli zbyt wysokiej o
          > pinii. "

          To moglby byc moj syn:) Z inteligencja moze i wszystko Ok, ale moze cos z psychika nie tak:(
          W jego glowie wyobrazenie postaci sw.Mikolaja ewoluowalo; obecnie jest pojeciem abstrakcyjnym, rodzajem dobrego ducha, ktory wstepuje w rodzicow i na czas Swiat przemienia ich w ludzi wspanialomyslnych, hojnych i ogolnie rzecz biorac bardzo fajnych:)

          Facet ma prawie 25 lat, ale kiedy wczoraj wychodzil z domu i nie wiedzial, czy wroci na noc dopadlam go z paczka na schodach, calkiem powaznie powiedzial - no co ty, chyba sw.Mikolaj cie opuscil...Kiedy wroce, zobacze, co mi przyniosl:)

          Nigdy nie "negocjuje' kwestii prezentow, domaga sie niespodzianki; uwaza, ze bliscy maja caly rok na to, aby odgadnac, co chcialby dostac i wlasnie sw.Mikolaj ma im w tym pomoc:)

          Mlodsza corka, bardzo wczesnie "uswiadomiona" chyba nie ma tej radosci ze Swiat, mimo ze bardzo sie staram, aby tez ja czyms zaskoczyc:)

          • verdana Re: Mikołaj 06.12.10, 14:14
            Mamy tego samego syna?????
            Mój, jak najbardziej "niemikolajowy", a mieszkający oddzielnie odmówił wczoraj wzięcia packi, bo to "jeszcze nie Mikołaj".
            Z niemikolajową córką kupowalismy słodycze do paczek - tak się złożyło, ze nie zdążylam iść na zakupy sama. Widząc jej minę wczoraj dkupilam jeszcze film-niespodziankę. A ona ma 24 lata...
            • Gość: menodo Re: Mikołaj IP: *.adsl.inetia.pl 06.12.10, 14:33
              verdana napisała:

              > Mamy tego samego syna?????

              No, chyba jednak nie:)))
              Po prostu, chyba jednak najstarsze dzieci w rodzinie maja najwieksze szanse, aby zalapac sie na "magie Swiat' :)
              • verdana Re: Mikołaj 06.12.10, 14:38
                U mnie się wszystkie załapały:)
    • jola_ep Re: Mikołaj 06.12.10, 18:13
      > I co roku zastanawiam się, czy mam rację - bo wydaje mi się, ze zaczynam być os
      > obistym wrogiem tego pana.

      A ja co roku piszę, że to nie tak :) i opisuję, jak u nas jest "ten pan" pokazywany...

      No i właśnie dzisiaj, znalazłam rano w moim bucie czekoladę (od męża), książkę (sama podłożyłam, kupowałyśmy ze starszą każdemu książkę w emiku - taka nasza tradycja), a na dnie moje ukochane sezamki i batoniki z ziarnami. Oho, myślę sobie, mój mąż pamiętał, co lubię ;) (już wiem, czemu wstał wcześniej niż zwykle ;) )

      Do pracy wyszłam o 6-stej... Wróciłam, a mój 11-latek rozpromieniony i dumny z siebie cieszył się, że Mikołaj przyszedł, i taki mały Mikołaj też ;) No i wszytko jasne :D Nie dość, że chłopak wydał własne kieszonkowe na moje ukochane słodkie drobiazgi, to jeszcze wstał o świcie (a widziałam, że trochę łaził nad ranem) żeby je znienacka podrzucić (nie widziałam kiedy???) . Oczywiście reszta rodziny też dostała do buta ;)

      Moje dzieciaki nie przeżyły odkrycia, że Mikołajem są rodzice jako kłamstwa. Tylko płynnie przeszły od radości dostawania niespodziewanych prezentów do radości ofiarowywania. A to wszystko w aurze tajemniczości i rodzinnych podchodów. W dodatku tym razem nie jest ważny ofiarodawca (nawet jeśli domyślamy się, kto to akurat jest) - ważny staje się ofiarowany i jego radość. Mikołaj w naszej rodzinie to coś więcej, niż pan w czerwonym płaszczu :)

      Oczywiście, można bez niego: tak jak bez choinki, ryby na wigilię, kotletów z grzybów (nasza tradycja) - tylko po co?

      Pozdrawiam
      Jola
      • verdana Re: Mikołaj 06.12.10, 18:25
        Ależ u nas też zawsze jest Mikolaj i podklada prezenty:) Nawet całkiem doroslym.
        Ja nie jestem wrogiem zwyczaju, przeciwnie. Tylko przeciw odpowiadaniu dzieciom na pytania o Mikolaja kłamstwem. W dniu gdy dziecko zapyta "A czy ten Mikolaj to tak naprawde?" powinno uslyszeć prawde, nie bajkę.
        • jola_ep Re: Mikołaj 06.12.10, 18:34
          > Ja nie jestem wrogiem zwyczaju, przeciwnie. Tylko przeciw odpowiadaniu dzieciom
          > na pytania o Mikolaja kłamstwem. W dniu gdy dziecko zapyta "A czy ten Mikolaj
          > to tak naprawde?" powinno uslyszeć prawde, nie bajkę.

          Cóż. My do końca idziemy w zaparte i zawsze, ale to zawsze twierdziliśmy, że prezenty to robota Mikołaja. To samo twierdził dzisiaj mój syn (choć w oczach świeciła mu się radość, że tak mu się i prezent, i sztuka podrzucenia udała).

          I jakby nie patrzeć - to prawda.

          Nie twierdziłam jednak nigdy, że przebrany pan, który przyszedł do przedszkola to prawdziwy Mikołaj. Podobnie jak ten w supermarkecie, czy reklamie.

          Pozdrawiam
          Jola
          • verdana Re: Mikołaj 06.12.10, 19:03
            No, to mniej-więcej myslimy o tym samym. Mikolaj, jako symbol nadal miewa się dobrze, grzecznie dziś podrzucił, co trzeba.
            • jola_ep Re: Mikołaj 06.12.10, 19:36
              Mniej więcej :)
              Bo zanim się "zsymbolizował", był całkiem realny.
        • jaad33 Re: Mikołaj 06.12.10, 23:59
          I tu tkwi pewnie sedno sprawy - wielu rodzicom paradoksalnie brakuje wyobraźni żeby powiedzieć prawdę. Dzieci są spostrzegawcze i potrafią zadziwić zdolnością kojarzenia faktów i analitycznego myślenia. Wciskanie im kitu źle się kończy - dla wciskającego.
          Mikołajowy szantaż jest przejawem głupoty rodziców, tych samych, którym brak ww. wyobraźni. Emocjonalnych analfabetów, którzy uważają, że wszedłwszy w trybie konsumpcyjnym w stan bycia krynicą mądrości nie muszą sę trudzić zrozumieniem jak funkcjonuje umysł dziecka. Tacy rodzice byli, są i będą i to normalna kolej rzeczy. To co jest w tym wszystkim przygnębiające, to ... statystyka.
    • Gość: domza2 Re: Mikołaj IP: *.rzeszow.vectranet.pl 07.12.10, 08:55
      A ja wciąż nie widzę problemu. Zgadzam się z gacusią, dzisiaj tyle spraw się demonizuje, utrudnia. Wiadomo, że gdy znikł mit moje oczekiwanie na Mikołaja już nie było takie samo - przecież to oczywiste i nie ma nic wspólnego z tym, jak rodzice stwarzali magię Świąt, bo u nas i tak najważniejsza była Wigilia, gdzie także pojawiały się prezenty pod choinką. Ja nie odczuwam, by mnie czymś szantażowano, na boga, bez przesady! Odczuwam, że coś mi dano. Bo okres, gdy wierzyłam w Mikołaja był najbardziej magicznym, cudnym okresem w moim życiu! Magiczne było także chodzenie w nocy po lesie z Tatą, szukanie tam skarbów itd. To są wspomnienia z dzieciństwa, to jest niezbędne i bardzo wartościowe!
      Ja bardziej nie rozumiem tcyh rodziców, którzy z kilkulatkami łażą po marketach i słyszę jak mówią: wybierz sobie prezent na Mikołaja, po czym kupują rzecz za kilka stów. Żal mi tych dzieci odartych z magii. Ja nawet nie pamiętam , jakie otrzymywałam prezenty, za to pamiętam, że w nocy chciałayśmy z siostrą czuwać, wstawałyśmy o 6 rano, by sprawdzić czy u nas był, jak bardzo czekałyśmy na tę datę, jak ważne to było i piękne.
      Wszystko można zochydzić, nawet w najpiękniejszej tradycji znaleźć jakąś patologię, a przecież prawdziwych patologii dookoła nie brakuje! Dla mnie są nie te domy, w których nikt nie zatroszczył się o zorganizowanie dla dziecka czegokolwiek w ten dzień, bo był zbyt pijany lub zajęty sobą. Ludzie, nie wymyślajcie cudów!
      • joshima Re: Mikołaj 07.12.10, 09:47
        Gość portalu: domza2 napisał(a):

        > A ja wciąż nie widzę problemu.
        Widać nie czytałaś dość uważnie.
        • joa66 Re: Mikołaj 07.12.10, 10:01
          W tym topiku są poruszane dwie sprawy: Mikołaja i prawdy o nim oraz metod wychowawczych polegających na szantażu emocjonalnym, do którego można też użyć Mikołaja (ale też rodzica, baby, dziada, dentysty, itd)

          Warto, żeby w dyskusji pamiętać, że to są dwie różne sprawy

          :)
          • joshima Re: Mikołaj 07.12.10, 13:11
            joa66 napisała:

            > W tym topiku są poruszane dwie sprawy: Mikołaja i prawdy o nim oraz met
            > od wychowawczych polegających na szantażu emocjonalnym, do którego można też
            >
            użyć Mikołaja (ale też rodzica, baby, dziada, dentysty, itd)
            >
            > Warto, żeby w dyskusji pamiętać, że to są dwie różne sprawy

            Owszem, dwie różne sprawy, ale oszukiwanie dziecka w momencie, kiedy już zaczyna łapać, że to bujda, to pod co podciągniesz? Bo ja pod podkopywanie zaufania do rodziców i do dorosłych. Uważasz, że to tak potem przechodzi bez echa?
            • joa66 Re: Mikołaj 07.12.10, 14:04
              Owszem, dwie różne sprawy, ale oszukiwanie dziecka w momencie, kiedy już zaczyn
              > a łapać, że to bujda, to pod co podciągniesz


              Myślę, że niewiele osób idzie w zaparte i twierdzi, że Mikołaj istnieje wtedy kiedy dziecko mówie, że nie wierzy. Chaby, że żartem. Najczęściej są to wykręty typu "jak się wierzy to istnieje" "rodzice są pomocnikami Mikołaja" itp. I to naprawdę zależy od konkretnej sytuacji, od tego czy dziecko faktycznie ma wątpliwości czy od tego, że "jasiek tak mówił" i jednocześnie widzisz łzy w oczach dziecka , które chce wierzyć.


              ja pod podkopywanie zaufania d
              > o rodziców i do dorosłych. Uważasz, że to tak potem przechodzi bez echa
              ?

              Akurat ja jestem dzieckiem, któremu rodzice mówili, że Mikołaj istnieje nawet wtedy kedy widziałam paczki schowane za lodówką. Owszem zaufania do nich nie miałam, ale nie z powodu Mikołaja, ale z powodu całokształtu , dzień w dzień. Sytuacja z Mikołajem wydawała mi się śmieszna i nawet byłam dumna, że ich przechytrzyłam (razem z siostrą)


              Tak naprawdę ja nigdy nie powiedziałam dziecku, że Mikołaj nie istnieje (teraz nastolatek, oczywiście nie wierzy), pozostało pewnie niedomówienie z przymróżeniem oka. Natomiast kiedy o wiele "cięższym" przeżyciem przeżyciem było następujące oświadczenie mojego syna, wtedy około 8-9 lat (po tym jak był świadomy mojego kłamstawa mikołajowego):

              "mama, mówiłaś, że nie ma ludzi, którzy nie kłamią, a to nieprawda. Ja znam takich"

              "Kogo?"

              "Ciebie i tatę"

              Oczywiście potem była długa rozmowa, ale przywołałam ten przykład, że dziecko wie, kiedy rodzice faktycznie nie szanują jego uczuć i manipulują.
              • joshima Re: Mikołaj 07.12.10, 14:35
                Wiesz. Wydaje mi się, że próżna z Tobą rozmowa. Sądzisz, że skoro Ty coś robisz tak a nie inaczej, albo czegoś doświadczyłaś, to to jest norma. A tymczasem temat dotyczy czegoś zupełnie przeciwnego. OK. Przyjęłam do wiadomości. Ty robisz tak i u Ciebie problemu nie ma EOT.
                • joa66 Re: Mikołaj 07.12.10, 15:36
                  Cóż mogę powiedzieć..chyba tylko "i wzajemnie".

        • Gość: domza2 Re: Mikołaj IP: *.rzeszow.vectranet.pl 07.12.10, 10:01
          Nie, to oznacza po prostu, że nie widzę problemu. :P
    • eastern-strix Re: Mikołaj 07.12.10, 10:23
      Zgadzam sie.

      Ja jestem dosc ekstremalnym przypadkiem chyba, ale ojczym pewnego razu mnie prawie spral bo na wiesc,ze Mikolaj idzie powiedzialm mu,ze w Mikolaja nie wierze. Mialam 11 lat, wiec bylam na tyle duza, zeby miec w tej kwestii swoje zdanie.

      Ale ojczym z tych zakompleksionych przemocowcow, co to lubia dziecmi manipulowac. Chyba mu to dawalo poczucie mocy.

      Zgadzam sie tez z tym,ze rodzice pamietaja wlasne przezycie gdy odkryli,ze Mikolaja nie ma i przenosza to na dzieci kazac im wierzyc jak najdluzej. Bo skoro wiadomosc, ze Mikolaja nie ma psuje cale swieta juz na zawsze, to chyba poza Mikolajem niewiele atmosfery w tych swietach jest?
      • joa66 Re: Mikołaj 07.12.10, 10:41
        Tak... jest to bardzo powszechne, że w kochających się rodzinach, gdzie wszyscy siebie szanują i wspierają, nagle w grudniu w rodziców wstępuje jakiś diabeł, zaczynają manipulować dziećmi i ich uczuciami, pokazywać swoją władzę i rechotać z naiwności dzieci.

        Potem na szczęście przychodzi styczeń, Mikołaj się ulatnia i wszyscy znowu żyją w zgodzie, harmonii i wzajemnym szacunku.
    • mbkow Re: Mikołaj 07.12.10, 11:24
      po przeczytaniu tego watku zasugerowalam synkowi (w zerowce), zeby informacja, ze Mikolaja, gwiazdora oraz zajaczka nie ma, dzielil sie dyskretnie ;-)
      mlodszy synek 4,5 nie przyjmuje do wiadomosci, ze wyzej wymienieni nie istnieja ;-)
      • Gość: Pola Re: Mikołaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.10, 22:43
        Jej, jakie macie dylematy, tylko pozazdrościć! Więcej szczęscia jest w dawaniu, niż w braniu, wiec warto cieszyć się tym Mikolajem :) Ludzi bardziej nurtuje pytanie, czy rano dojadą do pracy, czy w sniegu się nie zakopią, a takie tam Wasze dywagacje na temat Mikolaja są bardzo dziecinne, nie macie innych zmartwień?
        • morekac Re: Mikołaj 07.12.10, 23:38
          No i co z tego? Nie wolno dyskutować o głupotach?
        • joshima Re: Mikołaj 08.12.10, 00:27
          Gość portalu: Pola napisał(a):

          > nie macie innych zmartwień?
          Nie. Ale Ty chyba tez nie, skoro miałaś czas przebrnąć przez cały wątek, mimo iż uważasz go za durny ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka