Dodaj do ulubionych

doradźcie

07.08.11, 14:41
Mamy w rodzinie 5latka który od 2miesięcy zmienił się nie do poznania. Nie ma to nic wspólnego z przerwą wakacyjną bo nigdy nie chodził do przedszkola. W kontaktach z dziećmi różnie raz uległy raz dominujący i ogólnie umie się dogadać. Na co dzień niby grzeczne dobre dziecko pod warunkiem że nic się od niego nie wymaga. Zawsze się wzbraniał o robienia czegokolwiek ale teraz to już przesada. On nawet zębów nie chce umyć.
Byłam kiedyś w momencie gdy jego matka chciała wyjść do sklepu i z godzinnym wyprzedzeniem mówiła już o przygotowaniu się do wyjścia, sprzątniecie zabawek, ubranie się i takie tam. Skończyło się że ja po trzech godzinach czekania poszłam a z tego co wiem to oni w ogóle nie wyszli.
Chłopiec w ogóle nie słucha poleceń. Na wszelkie prośby ze strony matki reaguje: "ty mi rządzić nie będziesz", "nie będę cię słuchać". Można by było powiedzieć bunt pięciolatka ale....
Ostatnio byłam niestety świadkiem jak zaczął okładać matkę pięściami, wyzwiskami typu głupia, nienawidzę cię, nie chcę cię, czemu towarzyszyło jakieś warczenie i ryki i wyglądało to jak atak szału. Podobno tak właśnie zaczął reagować na każdy zakaz lub nakaz zrobienia czegoś. Najpierw jest tylko że nie będzie słuchać a gdy matka domaga się żeby jednak coś zrobił to tak to się kończy, jakby szałem.
Dotychczas proponowałam formę nagradzania, ponoszenia konsekwencji, odebrania przywilejów typu bajki, komputer, ale teraz już sama nie wiem.
Chłopiec jest zapisany do psychologa ale to dopiero po wakacjach a chciałabym żeby teraz jakoś pomóc.
Cały czas się zastanawiam co spowodowało takie zachowanie. Chwilami wygląda to jakby walczył, rywalizował z matką a ponieważ nie umie wygrać to jakby ją za to każe. Sama nie wiem?
Ojca nie ma ale chłopiec ma wzorzec męski bo jest dziadek z którym ma bardzo dobry kontakt. Kiedyś słuchał przynajmniej jego ale podobno teraz i on ma problemy żeby do czegokolwiek go zachęcić.
Chciałbym jakoś pomóc, pomóc zrozumieć dlaczego bo widzę że matka nie ma już siły i martwię się co dalej.
Obserwuj wątek
    • yy111 Re: doradźcie 07.08.11, 14:46
      Zapomniałam dodać że po takim ataku szału jak się już "opamięta" zachowuje się jakby nigdy nic. Przychodzi rozmawia, przytula, niby powie przepraszam ale jakby tak od niechcenia jakby uważał że to co zrobił należało się matce bo to ona jest winna bo po co mu to kazała robić jak on nie chce.
      • zielonatosia Re: doradźcie 07.08.11, 15:00
        Pytań nasuwa mi się kilka: jak wyglądają stosunki między matką a ojcem dziecka? Czy dziecko jest jedynakiem? czy nie jest to reakcja na pójście do zerówki, bo od tego roku ma obowiązek nauki? czy nastąpiła jakaś zmiana w życiu dziecka na którą mógł tak intensywnie zareagować?
        Myślę, ze konsekwencja, pozytywne wzmacnianie, to dobra droga, ale jednocześnie trzeba dojść do sedna problemu.
        • zielonatosia Re: doradźcie 07.08.11, 15:11
          jeszcze jedno- zachowanie 5,5latka przypomina trochę zachowanie 2,5 latka, dziecko chce być w centrum, odsuwając matkę, całkiem normalną rzeczą jest to, ze mówi w jednej chwili, że kocha, a za chwilkę, ze nienawidzi. Często wini właśnie matkę za wszystkie nieszczęścia, które się mu zdarzają, jest niesubordynowane, reaguje niechęcią na nakazy, łatwiej jest więc nie nakazywać, tylko zmieniać je w grę. Np.: założę się, że w 10 sekund nie zdążysz zanieść talerza do kuchni, ect.
        • yy111 Re: doradźcie 07.08.11, 16:02
          Co do rozłąki rodziców doszło do niej gdy był jeszcze bardzo mały. Spotykają się bardzo rzadko bo ojciec mieszka na drugim końcu polski ale są pozytywne.
          Chłopiec jest jedynakiem który wcześniej dzielił się nawet jednym ciastkiem co teraz niestety też się zmieniło.
          Zmian w jego życiu na pewno nie ma żadnych a do zerówki już od kilku miesięcy jak tylko został zapisany to cieszył się że pójdzie.
          Z tego co jeszcze zauważyłam to to że gdy ma karę np. zakaz bajek to robi się złośliwy, agresywny i bardzo niegrzeczny cały czas. A odwrotnie że zamiast kary jest system nagradzania i ma "zapracować" żeby mieć tą bajkę to jest obojętny i nie stara.
          Zaniepokoiło mnie też to że zaczął mówić że jego zabawki są dla niego ważniejsze niż mama i że bardziej je kocha niż mamę.
          I jeszcze jedna sytuacja. Byliśmy na rowerze i chciał mieć odpięte dodatkowe kółka. Jego mama się nie zgodziła żeby się nie przewrócił. Był zły, wykrzyczał że mu nic nie wolno. W końcu po czasie marudzenia stwierdziła chcesz to masz. Po odpięciu kółek i stłuczeniu kolana, wykrzyczał mamie że to jej wina bo mu odpięła kółka, że miała mu zabronić bo to jej obowiązek jego pilnować.
          Dlatego wydaje mi się że tu coś jest nie tak tylko nie wiem co bo przyglądając się z boku to jest dobrze.
          • zielonatosia Re: doradźcie 07.08.11, 16:13
            wydaje mi się , ze to taki etap w rozwoju dziecka, chce uniezależnienia , samodzielności i większej separacji od matki.
    • e-emma-e Re: doradźcie 08.08.11, 11:01
      Zdumiewające, gdzie upatrujesz potencjalnej przyczyny zmiany zachowania dziecka (niby przerwa wakacyjna) i wręcz planujesz wizytę u psychologa, a nie wpadniesz na pomysł, że to po prostu norma rozwojowa dziecka. Czasem tak bywa i to wcale nierzadko, że dziecko z łagodnego, spokojnego, zmienia się jak piszesz nie do poznania, pyskuje do rodziców, nie słucha poleceń, awanturuje się itp. Ta norma wiekowa polega na tym, że dziecko rozszerza swoje "terytorium" próbując rządzić. I dobrze, niech rządzi, ale w sposób, jaki rodzice są w stanie zaakceptować i nie przekraczając tych akceptowalnych granic. Bo akceptacja rodziców na pyskówki dziecka powoduje, że przesuwa ono te granice jeszcze dalej, i dalej. Takie błędne koło.

      > Byłam kiedyś w momencie gdy jego matka chciała wyjść do sklepu i z godzinnym wy
      > przedzeniem mówiła już o przygotowaniu się do wyjścia, sprzątniecie zabawek, ub
      > ranie się i takie tam. Skończyło się że ja po trzech godzinach czekania poszłam
      > a z tego co wiem to oni w ogóle nie wyszli.

      Moim zdaniem przesadna konsekwencja. Trzy godziny jęczeć o posprzątanie? I to w sytuacji, gdy jakiś gość czeka? Toż to dziecko już chyba nie wiedziało, co jest grane, a upierając się przy nieposprzątaniu i bezradności matki, nakręcało się coraz bardziej. Z takim dzieckiem trzeba szybciej, nawet w konsekwencjach.

      Jeśli planowałabym wyjście do sklepu, to niesprzątnięcie zabawek by mi w tym nie przeszkodziło. Chyba, że to raczej w ramach spaceru miało być, a nie za konkretna potrzebą.

      A czy to dziecko lubi wychodzić do sklepu? Zakładam, że jak większość dzieci - tak, więc może wystarczyłoby tuż przed wyjściem (a nie z godzinnym wyprzedzeniem) zakomunikować, że za chwile idziemy do sklepu, więc trzeba szybciutko pozbierać zabawki. Jak widzi, że dziecko się nie garnie do zbierania, to powtórzyć, a nawet zacząć sprzątanie razem z dzieckiem (w międzyczasie pożartować, o czymś opowiedzieć, czymś zachęcić, by trochę odwrócić uwagę od nielubianej przez dziecko czynności).

      Jeśli nie pomaga, to jak jest z kim, można zostawić dziecko i nie brać go do tego sklepu. A jeśli nie ma wyjścia, to zabrać mimo niesprzątniętych zabawek (świat się nie zawali), ale rozliczyć lenistwo później, inaczej, np. nie kupić planowanego loda itp. A po powrocie wrócić do sprzątania.

      Pytanie: czy konsekwentne niewychodzenie za karę w ramach nieposprzątania zabawek zasmuciło choć trochę dziecko? Czy odczuło ono to jako karę, czy raczej było mu to obojętne? Obstawiam to drugie, sądząc po tym, że jednak zabawek nie sprzątnął i że jednak nie wyszli.

      > Chłopiec w ogóle nie słucha poleceń. Na wszelkie prośby ze strony matki reaguje
      > : "ty mi rządzić nie będziesz", "nie będę cię słuchać".

      Nie brać takich odzywek jako braku miłości ze strony dziecka, ale zdecydowanie przeciwstawiać się im. Dobrze, jeśli bezradną matkę wesprze wtedy ktoś znaczący dla dziecka ("nie wolno ci tak mówić do mamy", "będę się gniewał na ciebie, gdy tak brzydko będziesz mówił do mamy" itp.), może dziadek, ciocia. Przy czym trzeba całym sobą pokazać gniew i sprzeciw, a nie tylko gadać.

      > Dotychczas proponowałam formę nagradzania, ponoszenia konsekwencji, odebrania p
      > rzywilejów typu bajki, komputer, ale teraz już sama nie wiem.

      Dobrze, pod warunkiem, że nieodwleczone w czasie. Poza tym trzeba jeszcze wstrzelić się w "czuły punkt" dziecka, czyli odbierać przywilej oglądania bajki, ale tylko wtedy, gdy dziecko lubi oglądać. No i nie przesadzać, że dziecko całymi dniami odbywa tylko jakieś kary, już nie wiadomo za co.

      Ponadto okazywać dziecku na każdym kroku miłość, wsparcie, uwagę itp.

      > Chłopiec jest zapisany do psychologa ale to dopiero po wakacjach

      I czego się spodziewacie po tej wizycie? Że przepisze jakąś cudowną receptę? ;)

      > Cały czas się zastanawiam co spowodowało takie zachowanie. Chwilami wygląda to
      > jakby walczył, rywalizował z matką a ponieważ nie umie wygrać to jakby ją za to
      > każe. Sama nie wiem?

      Może mało troski, miłości, uwagi i zrozumienia matka mu okazuje? Może w ten sposób się u niej tego domaga? Może testuje matkę, na ile może się posunąć w swych pyskówkach i widząc jej bezradność, woła wręcz o przystopowanie go? Na pewno nie z nienawiści do matki i nie z rywalizacji. Poza tym to taki wiek.

      Nie ma więc co się zastanawiać i rozpamiętywać nieustannie, dlaczego, tylko zacząć wychowywać dziecko.
    • justyna_dabrowska Re: doradźcie 08.08.11, 15:52
      Widzę tu ogromna bezradnośc i niepewnośc matki...sądzę że przydałyby się warsztaty umiejętności wychowawczych. Jest ich mnóstwo i częśto są bezpłatne. Warto sie zapisać.
      Pozdr
      jd
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka