Gość: nata-sza
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
20.08.12, 11:49
. Jesteśmy z wizytą u rodziny. Młody (5 lat) bawi się łamanymi drzwiczkami od szafki kuchennej. Proszę go: zostaw te drzwiczki bo się wyłamią. Bratowa potwierdza, że łatwo tam wyłamać zawiasy. Proszę po raz kolejny: przestań bawić się tymi drzwiami. Potem, jeszcze raz, i jeszcze raz. Po raz piaty już krzyczę, właściwie wrzeszczę: W tej chwili odejdź od tych drzwi.
Skutkuje bo mały się wystraszył, ryczy przeraźliwie, ale jeszcze rycząc ostatni raz szarpie za drzwiczki. Odchodzi od szafki kiedy stoję koło niego, płacze straszliwie i chce się przytulać. Krzyczy: przytul mnie. Mowie ze nie przytulę bo nie dostaje się nagrody za zle zachowanie i ze ma się uspokoić. Płacze jeszcze z 20 minut a ja nie zwracam na niego uwagi. Potem siedzi odwrócony ode mnie demonstrując jaki jest obrażony. Znajduje tatę, który bierze go na kolano przytula pociesza i wypytuje co się stało.
No i takie sytuacje powtarzają się co jakiś czas, próbowałam mu tłumaczyć, odwracając role – np. ciocia tłucze w jego samochodzik a on prosi żeby przestała go niszczyć itd. Ale niewiele to daje. Proszę poradźcie jak postępować w takich sytuacjach. Widzę że to demonstracja siły z jego strony ale jakos sama nie znajduje rozwiązania Poza takimi incydentami, synek jest cudowny, madry, pomocny. :)