Sytuacja z 5 latkiem

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.08.12, 11:49
. Jesteśmy z wizytą u rodziny. Młody (5 lat) bawi się łamanymi drzwiczkami od szafki kuchennej. Proszę go: zostaw te drzwiczki bo się wyłamią. Bratowa potwierdza, że łatwo tam wyłamać zawiasy. Proszę po raz kolejny: przestań bawić się tymi drzwiami. Potem, jeszcze raz, i jeszcze raz. Po raz piaty już krzyczę, właściwie wrzeszczę: W tej chwili odejdź od tych drzwi.
Skutkuje bo mały się wystraszył, ryczy przeraźliwie, ale jeszcze rycząc ostatni raz szarpie za drzwiczki. Odchodzi od szafki kiedy stoję koło niego, płacze straszliwie i chce się przytulać. Krzyczy: przytul mnie. Mowie ze nie przytulę bo nie dostaje się nagrody za zle zachowanie i ze ma się uspokoić. Płacze jeszcze z 20 minut a ja nie zwracam na niego uwagi. Potem siedzi odwrócony ode mnie demonstrując jaki jest obrażony. Znajduje tatę, który bierze go na kolano przytula pociesza i wypytuje co się stało.
No i takie sytuacje powtarzają się co jakiś czas, próbowałam mu tłumaczyć, odwracając role – np. ciocia tłucze w jego samochodzik a on prosi żeby przestała go niszczyć itd. Ale niewiele to daje. Proszę poradźcie jak postępować w takich sytuacjach. Widzę że to demonstracja siły z jego strony ale jakos sama nie znajduje rozwiązania Poza takimi incydentami, synek jest cudowny, madry, pomocny. :)

    • triss_merigold6 Re: Sytuacja z 5 latkiem 20.08.12, 12:10
      I po co tak nakręcać? Po drugim zwróceniu uwagi trzeba było dziecko fizycznie odseparować od tych drzwiczek - wyjść z kuchni, podnieść dzieciaka i przestawić w inne miejsce itp.
    • jola_ep Re: Sytuacja z 5 latkiem 20.08.12, 12:39
      Moja definicja dyscypliny brzmi, że nie chodzi o to, aby dziecko wykonywało nasze polecenia, ale aby robiło to co słuszne.

      Za drugim-trzecim razem zabrać go od szafki.

      Można też zastanowić się, co takiego jest fascynującego w tych drzwiczkach - bo może trzeba z nim stronę techniczną objaśnić? Posuwać nimi w kontrolowanych warunkach? Nauczyć, jak dobrze obsługiwać taki sprzęt? Te zainteresowania sugeruje zachowanie chłopaka: nawet jak się przestraszył, to jeszcze drzwiczki posuwał choć trochę ;) W przyszłości takie dążenie do wiedzy skutkuje np. młodym inżynierem :D

      A skoro człowiek jest tylko człowiekiem, to czasem zamiast zadziałać taktycznie, wrzaśnie.
      Tylko że wtedy osobiście nie widzę nic złego w przytuleniu. Jasne jest, że nie akceptujesz jego zachowania, a przytulając pokazujesz, że nadal go kochasz :)
      No chyba, że przytulając mruczysz pod nosem: przepraszam, więcej nie będę, suwaj drzwiami ile chcesz itd. itp. ;)

      A że przepychanka, demonstracje w tym wieku? Typowe. To taki okres, gdy dziecko potrzebuje wielkich wyzwań, a cóż bardziej zuchwałego od przeciwstawienia się matce? Dlatego czasem warto w głupotach poddać się i nawet udać, że nic nie widzimy ;) Albo zaakceptować jego buntownicze zachowanie: że niby zmieniliśmy zdanie. Bo przecież czasem po właściwej (spokojnej) argumentacji dziecka można?

      Pozdrawiam
      Jola
    • el_elefante Re: Sytuacja z 5 latkiem 20.08.12, 14:00
      1. Piszesz, że młody ma 5 lat. A postąpiłaś z nim jakby miał 2. Pięciolatek wiele zrozumie, ale trzeba się wysilić i wytłumaczyć, zainteresować się, zamiast wykrzykiwać zakazy pomiędzy jednym łykiem kawy a drugim.
      2. Wrzasnęłaś na niego, to się przestraszył - pierwsza kara. Nie chciałaś go pocieszyć - druga kara. Za co? Za ciekawość? Zamiast zaspokojenia naturalnego pędu do poznawania zawiłości świata, zafundowałaś mu jakąś traumę. Następnym razem albo stłumi w sobie badacza albo zabierze się do badania gdy nie będziesz widzieć.
      3. Zła mama nakrzyczała, dobry tatuś przytulił i pocieszył. Pięknie. Możesz się spodziewać, że lada dzień wykombinuje jak rozgrywać wami podobne sytuacje.
      4. Odwracanie sytuacji - nic nie dające - jak myślisz, dlaczego to nie działa? Ja sądzę, że dlatego, że jest to zupełnie nieadekwatna sytuacja, stąd młody nie jarzy o co wam chodzi z tym autkiem.
      5. Demonstracja siły z jego strony? No zlituj się. On tylko sprawdza gdzie stawiasz granice. Bądź konsekwentna i stanowcza, ale jednocześnie spokojna i gotowa od czasu do czasu na jakiś kompromis. Będzie dobrze.

      Masakra nie? :)
      Spokojnie, trochę przesadzam, ale celowo. Jednak warto brać czasem przykład z naszych dzieci i zapytać się "dlaczego" coś się dzieje.
      • Gość: nata-sza Re: Sytuacja z 5 latkiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.08.12, 15:01
        Oj jestem wdzięczna za każde sugestie i opinie patrzacych na sprawę z innej perspektywy, bo troche takie sytuacje z synem mnie przerastaja...
      • scher Re: Sytuacja z 5 latkiem 21.08.12, 00:04
        el_elefante napisał:

        > Za co? Za ciekawość?

        Nie naginaj faktów.
        • el_elefante Re: Sytuacja z 5 latkiem 21.08.12, 08:55
          Przecież napisałem, że trochę przesadzam.
    • joshima Re: Sytuacja z 5 latkiem 20.08.12, 15:14
      Gość portalu: nata-sza napisał(a):

      > . Jesteśmy z wizytą u rodziny. Młody (5 lat) bawi się łamanymi drzwiczkami od s
      > zafki kuchennej. Proszę go: zostaw te drzwiczki bo się wyłamią. Bratowa potwier
      > dza, że łatwo tam wyłamać zawiasy. Proszę po raz kolejny: przestań bawić się ty
      > mi drzwiami. Potem, jeszcze raz, i jeszcze raz. Po raz piaty już krzyczę, właśc
      > iwie wrzeszczę: W tej chwili odejdź od tych drzwi.
      No cóż. Głupio zrobiłaś. Przy trzecim razie wzięłabym dziecko za rękę i odsunęła od drzwiczek. I bym się bez sensu nie wydzierała. Takie gderanie jak zauważyłaś, nie dość, że nieskuteczne to jeszcze wyprowadza z równowagi nawet gderającego.


      > Skutkuje bo mały się wystraszył
      Ucieszyło Cię przestraszenie własnego dziecka? Dziwna jesteś.

      > płacze s
      > traszliwie i chce się przytulać. Krzyczy: przytul mnie. Mowie ze nie przytulę
      Nie wierzę. Najpierw przestraszyłaś dziecko, nawrzeszczałaś a potem nie chciałaś przytulić?

      > bo nie dostaje się nagrody za zle zachowanie
      A ty się dobrze zachowałaś?

      > i ze ma się uspokoić.
      A ty nie mogłas mu w tym pomóc?

      > Znajduje tatę, który bierze go na kolano przytu
      > la pociesza i wypytuje co się stało.
      Przynajmniej on okazał odrobinę empatii.

      > No i takie sytuacje powtarzają się co jakiś czas
      No nic dziwnego, skoro tak postępujesz.

      > Widzę że to demonstracja siły z jego strony
      Sądzę, że błędnie to postrzegasz. Nie demonstracja siły tylko skuteczne zwrócenie na siebie uwagi. Zwracasz na niego uwagę gdy jest spokojny i nie broi?
    • rulsanka Re: Sytuacja z 5 latkiem 20.08.12, 15:23
      Moim zdaniem zachowałaś się histerycznie i nieadekwatnie do sytuacji. Po co ten wrzask? To był drobiazg, a ty zrobiłaś z tego wielką awanturę. Sprawę można było rozwiązać pokojowo, podejść do dziecka, popatrzeć mu w oczy (przykucnąć tak, by nie patrzeć z góry) - i np. zapytać co ciekawego widzi w tych drzwiczkach, potem np. wyjaśnić jak działa zawias, gdzie jest przykręcony. I dopiero wtedy poprosić o zakończenie zabawy. Na 99% by usłuchał. Traktujmy dzieci tak, jakbyśmy sami chcieli być traktowani. One się uczą na naszym przykładzie.
      Jak już syn się wystraszył wrzasku, to było go przytulić, bo odrzucenie jest bardzo dotkliwą karą. Dużo bardziej dotkliwą niż szlaban na telewizję, czy słodycze, a nawet klaps.
      Ja bym w tej sytuacji przytuliła, co więcej przeprosiłabym, że się wydarłam, bo uważam, że darcie się to nie jest dobry sposób na wychowanie, choć czasem nerwy wysiadają.

      Odwrócony przykład z samochodzikiem jest bez sensu, bo z tego co rozumiem dziecko bawiło się drzwiczkami bez celu zniszczenia ich. Z czystej nudy lub z ciekawości poznawczej, jak działają.

      "Mowie ze nie przytulę bo nie dostaje się nagrody za zle zachowanie i ze ma się uspokoić. Płacze jeszcze z 20 minut a ja nie zwracam na niego uwagi. Potem siedzi odwrócony ode mnie demonstrując jaki jest obrażony. Widzę że to demonstracja siły z jego strony"

      Jaka demonstracja siły, raczej bezsilności. Ty się obraziłaś, nie chciałaś go przytulić, ma żal. Normalne odreagowanie po sytuacji konfliktowej (której można było uniknąć).

      Sama piszesz, że dziecko normalnie jest grzeczne i miłe. Czy musiałaś od razu wyciągać na nie armatę przy niewielkim przewinieniu?
    • mruwa9 Re: Sytuacja z 5 latkiem 20.08.12, 22:54
      zwrocilas dziecku wage co najmniej o 3 razy za dzo. Po drugej probie trzeba bylo stanowczo odsunac dziecko od drzwiczek.
      Podejrzewam, ze na codzien pozwalacie dziecku na bardzo duzo, ze wolno mu wszystko, albo- ze najpierw jestescie bardzo liberalni, a gdy dziecko przeciagnie strune, wybuchasz z sila nieadekwatna do sytuacji, stad przerazenie dziecka.
      Nie wolno sie bac wlasnego dziecka, jego zlosci i frustracji (mysl, ze to bylo przyczyna, ze wielokrotnie upominalas dziecko, bez przekonania, zamiast odpowiednio wczesnie zareagowac bardziej zdecydowanie). Trzeba umiec brac je na klate , wtedy dziecko bedzie mialo jasno wytyczone granice, a ty bedziesz reagowac adekwatnie do sytuacji. Bedzie czytelnie.
    • Gość: ola33333 Re: Sytuacja z 5 latkiem IP: *.pools.arcor-ip.net 20.08.12, 23:17
      mam to samo z moja pieciolatka. Mowie jej przestan, ona nie reaguje, powtarzam, dalej robi to czego nie powinna, wtedy mowie" ok poprosisz mnie o cos to ja wtedy tez ci odmowie, tak o po prostu" I dziala...
      • joshima Re: Sytuacja z 5 latkiem 21.08.12, 02:13
        Bez sensu. Metoda uczy jedynie manipulacji i niczego więcej. Tylko patrzeć kiedy córka wyskoczy Ci z takim tekstem.
        • rulsanka Re: Sytuacja z 5 latkiem 21.08.12, 14:46
          Kiedyś verdana napisała, że taka metoda odwetowa jest niedobra, bo nie służy relacjom w rodzinie. Że lepiej zamiast postępować na zasadzie ja tobie odmawiam, ty mi i zobaczymy kto silniejszy, zwrócić uwagę na coś dobrego, co się ostatnio zrobiło. Np. "a ja ci takie ładne kredki kupiłam..." To też jest trochę manipulacja i lepiej nie nadużywać, ale u mnie się czasem naprawdę przydaje.
          Metoda odwetowa w pewnym momencie będzie eskalować i obie strony przestaną w ogóle współpracować, może nawet rozmawiać. Im starsze dziecko tym efekt metody odwetowej gorszy. Natomiat w metodzie verdany jest jakiś pozytyw, coś co spaja, a nie dzieli.
          • scher Re: Sytuacja z 5 latkiem 21.08.12, 14:56
            rulsanka napisała:

            > Że lepiej zamiast postępować na zasadzie ja tobie odmawiam, ty mi i zobaczymy kto silniejszy,
            > zwrócić uwagę na coś dobrego, co się ostatnio zrobiło. Np. "a ja ci takie ładne kredki kupiłam..."

            Metoda zakłada empatię dziecka i jego chęć współpracy. Niekiedy jednak konfrontacja i udowodnienie dziecku, kto "silniejszy", jest metodą niezbędną i słuszną. Rodzice nie powinni za wszelką cenę unikać konfrontacji, bo zbytnia uległość, koncyliacyjność, ugodowość też może być błędem.

            Dorosły w relacjach z dzieckiem powinien być stroną dominującą, nie ma się tu co wstydzić. Oczywiście dominacja nie oznacza, że nie można dziecku czasowo "oddać sterów", ale musi to być zawsze wynikiem dobrej woli rodziców, a nie przymusu (wynikającego choćby z nabożnego, ocierającego się o przesadę stosunku do pokojowego rozwiązywania sporów).
            • rulsanka Re: Sytuacja z 5 latkiem 21.08.12, 15:45
              To co piszesz nie do końca odnosi się do tego co mam na myśli i o co chodziło verdanie.
              Chodzi mi o konkretny ciąg zachowań i o ich skuteczność, a nie o kwestie dominacji.

              Wersja 1. (wariant polecany w poście do którego się odnoszę) Matka prosi dziecko "przestań", dziecko kontynuuje. Matka mówi "to ja ci też odmówię, jak ty o coś poprosisz"
              Wersja 2. Metoda verdany. Matka prosi "przestań", dziecko "a nie", matka "a ja ci takie ładne kredki kupiłam"

              W argumentacji verdany metoda 1 nie służy budowaniu relacji w rodzinie, bo przy upartych jednostkach to w ogóle nie działa, konflikt eskaluje i nie można z niego wyjść z godnością. Może zadziałać na małe dziecko, ale też nie na każde. Jakoś na krótko przed poznaniem "metody verdany" próbowałam metody 1. Mój syn, wtedy 3,5 latek - najpierw się posłuchał pod presją, a potem zrobił się zbuntowany i nieznośny.
              Natomiast metoda verdany jest pozytywna, ja ją przetestowałam na synu i w odróżnieniu od metody odwetowej - daje efekty. Jest to metoda do zastosowania rzadko, nie na co dzień.

              Co do dominacji, takiej naturalnej, wynikającej z tego, że rodzic jest rodzicem i ma prawo decydować - to jest to sprawa bezdyskusyjna. Czasem wymaga to jakiejś formy konfrontacji, to nie do uniknięcia. Ale nie w imię podporządkowania sobie dziecka, tylko w imię jakiejś zasady, którą należy wyegzekwować w ramach wychowania.
              Dominacji, autorytetu - nie buduje się wchodząc w konflikt i wrzeszcząc o byle drzwiczki. Ja w ogóle nie zakładam, że dziecko "walczy o dominację" z rodzicem i że rodzic ma w tej walce uczestniczyć. Mądry rodzic nie musi walczyć o dominację z dzieckiem, on po prostu dominuje (w pozytywnym znaczeniu, na zasadzie wiedzy i doświadczenia).
              • scher Re: Sytuacja z 5 latkiem 21.08.12, 15:57
                W takim ujęciu zgadzam się ze wszystkim, co napisałaś.
        • Gość: ola33333 Re: Sytuacja z 5 latkiem IP: *.pools.arcor-ip.net 22.08.12, 23:35
          joshima napisała:

          > Bez sensu. Metoda uczy jedynie manipulacji i niczego więcej. Tylko patrzeć kied
          > y córka wyskoczy Ci z takim tekstem.

          nie sadze, zeby ona to tak interpretowala. Raczej rozumie to w ten sposob, ze ja szanujej jej potrzeby, i wymagam, zeby ona szanowala moje..
    • mskaiq Re: Sytuacja z 5 latkiem 21.08.12, 11:57
      Kiedy mówisz aby przestał budzisz złość która tworzy opór do tego co mówisz.
      Powtarzając powiekszasz ta złość i kiedy juz krzyczysz to on nad nia już zupełnie
      nie panuje. To juz nie jest on, budzi sie w nim bestia której nie jest w stanie
      opanowac i dlatego prosi o przytulenie.
      Powiedz tylko raz i czekaj. Dziecko musi mieć czas aby przezwycięzyc złość.
      Twoje powtorzenie nakazu wywoluje juz tyle złosci ze moze byc na granicy
      panowania nad nią. Nastepne powtorzenia to juz zupełna utrata panowania
      nad sobą.
      Kiedy nie przytulasz zdany jest na ta bestie którą obudziłas w nim. Staje sie
      wtedy silniejsza i dzievvko jest bardzo bezradne a rodzice nie rozumieja
      dlaczego tak sie zachowuje.
      To obrażenie to ta sama złość nad która nie panował ale juz zaczyna podwazać
      Ciebie jako matkę.
      Znajduje wtedy ojca który na szczęscie go przytula i bestia znika. Tak to działa i
      w taki sposób dziecko zaczyna być nieposłuszne, podwazajace matke, ojca,
      nauczyciela.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • scher Re: Sytuacja z 5 latkiem 21.08.12, 12:03
        mskaiq napisał:

        > zdany jest na ta bestie którą obudziłas w nim.

        Styl posta każe mi postawić pytanie, czy ty jakieś praktyki szamańskie uprawiałeś? Uprawiasz?
    • scher Gniew nie koniec świata 21.08.12, 15:09
      Gość portalu: nata-sza napisał(a):

      > Jesteśmy z wizytą u rodziny. Młody (5 lat) bawi się łamanymi drzwiczkami od szafki kuchennej.
      > Proszę go: zostaw te drzwiczki bo się wyłamią. Bratowa potwierdza, że łatwo tam wyłamać
      > zawiasy. Proszę po raz kolejny: przestań bawić się tymi drzwiami. Potem, jeszcze raz, i jeszcze
      > raz. Po raz piaty już krzyczę, właściwie wrzeszczę: W tej chwili odejdź od tych drzwi.

      Zdarza się w najlepszej rodzinie. Dzieciom często uda się wyprowadzić rodziców z równowagi.
      Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Jeszcze żadne dziecko nie umarło od chwilowego gniewu rodziców.

      > Skutkuje bo mały się wystraszył, ryczy przeraźliwie, ale jeszcze rycząc ostatni raz szarpie
      > za drzwiczki. Odchodzi od szafki kiedy stoję koło niego, płacze straszliwie i chce się przytulać.

      Ja bym przytulił. Chęć przytulenia to nie jest żadna "demonstracja siły" ze strony dziecka, ale rozpaczliwa próba przywrócenia normalnych relacji i naturalna chęć znalezienia ukojenia w opiekuńczych ramionach mamy.
      Trzeba przytulić najpóźniej wtedy, kiedy nerwy ci przejdą.

      Wspaniale zachował się twój mąż. Po to dziecko ma dwoje rodziców, aby w chwilach skrajnego zdenerwowania jednego, drugie zachowywało zimną krew i robiło to, co słuszne. W ten sposób mąż powinien wspierać żonę, a żona męża.
    • Gość: Ryba Re: Sytuacja z 5 latkiem IP: *.wsce.weberstephen.com 21.08.12, 18:13
      Po drugiej prośbie podejść, wziąć za rękę, odwrócić przodem do siebie, a tyłem do drzwiczek (BEZ SZARPANIA), złapać kontakt wzrokowy i powiedzieć "nie rób tak, bo zawiasy się wyłamią". Zaproponować inne zajęcie.
      Nie odmawiać nigdy przytulania. Przytulać i mówić komunikatem "ja", np. "zdenerwowałam się bo bałam się,że zepsujesz cioci szafkę" albo "bo myślałam, że robisz to specjalnie"
      Dzieci są fantastycznie nastawione na współpracę i bycie "dobrym/grzecznym", ale są jeszcze zbyt młode żeby mieć sprawny system samokontroli/skupienia uwagi/wiedzy o świecie. Nie ma w tym nic złego.
      Wg mnie metoda nie zwracania uwagi najlepiej sprawdza się w tresurze psów.
      • scher Re: Sytuacja z 5 latkiem 21.08.12, 18:30
        Gość portalu: Ryba napisał(a):

        > Po drugiej prośbie podejść, wziąć za rękę, odwrócić przodem do siebie, a tyłem
        > do drzwiczek (BEZ SZARPANIA), złapać kontakt wzrokowy i powiedzieć "nie rób tak
        > , bo zawiasy się wyłamią".

        Samo "nie rób tak" też wystarczy.

        > mówić komunikatem "ja"

        Kolejna klisza myślowa. Mam trójkę dzieci i nigdy mi się komunikaty "ja" nie sprawdziły w celu zdyscyplinowania dziecka.

        > Dzieci są fantastycznie nastawione na współpracę i bycie "dobrym/grzecznym"

        Bywa różnie. Nie rozpowszechniaj utopijnych wyobrażeń o wyłącznie czystej i dobrej naturze dziecka.
        • Gość: Ryba Re: Sytuacja z 5 latkiem IP: *.wsce.weberstephen.com 22.08.12, 11:36
          mówić komunikatem "ja"
          >
          > Kolejna klisza myślowa. Mam trójkę dzieci i nigdy mi się komunikaty "ja" nie sp
          > rawdziły w celu zdyscyplinowania dziecka.

          Jednemu się sprawdza to, innemu owo. Ty też nie masz monopolu na jedyne słuszne metody wychowawcze. nata-sza sobie sprawdzi jak działa to, a jak owo i dobierze sposób postępowania ze swoim synem.
          >
          > > Dzieci są fantastycznie nastawione na współpracę i bycie "dobrym/grzeczny
          > m"
          >
          > Bywa różnie. Nie rozpowszechniaj utopijnych wyobrażeń o wyłącznie czystej i dob
          > rej naturze dziecka.

          Przeczytaj jeszcze raz to zdanie: "Dzieci są fantastycznie nastawione na współpracę i bycie "dobrym/grzecznym". Czy tu jest coś napisane o wyłącznie czystej naturze dziecka? To Twoja klisza, nie moja.

          Dajcie się wypowiedzieć innym, forumowi guru.
          • scher Re: Sytuacja z 5 latkiem 22.08.12, 13:41
            Gość portalu: Ryba napisał(a):

            > nigdy mi się komunikaty "ja" nie sprawdziły w celu zdyscyplinowania dziecka.
            > Jednemu się sprawdza to, innemu owo. Ty też nie masz monopolu na jedyne słuszne
            > metody wychowawcze. nata-sza sobie sprawdzi jak działa to, a jak owo i dobierze sposób
            > postępowania ze swoim synem.

            Dlatego zgłosiłem zastrzeżenia. Teraz przynajmniej ma w czym wybierać :)

            > Przeczytaj jeszcze raz to zdanie: "Dzieci są fantastycznie nastawione na współpracę i bycie
            > "dobrym/grzecznym".

            Moim zdaniem bywa różnie.
    • saguaro70 Re: Sytuacja z 5 latkiem 21.08.12, 20:58
      Jesteś mało poważna. Przytulanie to ma być nagroda????? Nie przytuliłaś dziecka, bo bawił się drzwiami??? A czemu się bawił??
      Bo daję sobie głowę uciąć, że wszystkie piłyście kawkę, były plotki a syn się zwyczajnie nudził.
      Tata zachował się jak należy.
    • Gość: aniko Re: Sytuacja z 5 latkiem IP: 195.85.196.* 23.08.12, 09:50
      Wyjątkowo dużo głupot jak na jeden wątek. Mam kucać przy dziecku szarpiącym drzwiczki patrzeć mu głęboko w oczy i pytać cóż w nich jest takiego interesującego, żeby wytłumaczył to i my takie zainstalujemy? Chore. Mówić, żeby przestał, bo przecież dostał takie ładne kredki? Albo że skoro on zachowuje się głupio i niegrzecznie, to ja też? Litości.. A Ty powinnaś była nieposłuszne dziecko odciągnąć od szafki i tyle. No i przytulić jak cię o to poprosił. Przytulenie to nie żadna "nagroda". I nie daj sobie wmówić, że nie masz prawa spokojnie wypić kawy i porozmawiać, tylko cała Twoja aktywność powinna być skierowana na tłumaczenie/wychowywanie dziecka. Stąd się biorą rozkapryszone, nieznośne bachory. Przyzwyczajone, że świat się kręci wokół nich, a głównym obowiązkiem bliższej i dalszej rodziny jest ich zabawianie.
      • rulsanka Re: Sytuacja z 5 latkiem 23.08.12, 10:41
        Napisała, że dziecko bawiło się drzwiczkami, a nie że szarpało.

        Potraktowanie dziecka jak człowieka - kucnięcie, krótka rozmowa - daje mu szansę znalezienia jego własnej motywacji, by zaprzestać złego zachowania.

        Odciągnięcie dziecka od drzwiczek może być krokiem następnym, gdy pokojowe rozwiązanie zawiodło. Stosowanie rozwiązania siłowego jest również ok, gdy sytuacja jest poważna (np. drzwiczki rzeczywiście są szarpane i ryzyko zniszczenia jest naprawdę duże, a nie tylko teoretyczne).
        Stosowanie rozwiązań siłowych na co dzień, wymuszanie posłuszeństwa zamiast normalnej rozmowy - może bardzo pięknie się zemścić, gdy dziecko stanie się nastolatkiem i posłuszeństwo będzie wymusić trudniej. Rodzic ma rozwiązanie siłowe zawsze do dyspozycji, ale to powinna być jednak dalsza sprawa. Po to jestem starsza i mądrzejsza od sześciolatka, by sobie poradzić bez szarpania się z nim. A trzeci problem jest taki, że jeśli polegamy tylko na rozwiązaniach siłowych, to dziecko będzie się źle zachowywać gdy nie mamy bezpośredniej możliwości ich zastosowania.

        Większość głupot, typu zabawa drzwiczkami, dzieci wykonują nie ze złośliwości, tylko jako rodzaj zabawy, często z nudy. Dlatego nie traktujmy tego z założenia jako złośliwość, dajmy dziecku szansę na poprawę zachowania.

        Co do kredek, to była to dyskusja na marginesie, ja bym nie stosowała tej metody w tym przypadku. Sam przykład z kredkami też wymyślony. Ja stosuję metodę "typu kredki", gdy syn jest danego dnia "na nie", jest obrażony na cały świat i sam nie wie o co mu chodzi. Wtedy mówię mu o czymś pozytywnym co razem zrobiliśmy, a on zmienia nastawienie. Nie jest to metoda na co dzień, po prostu jest jednym z wielu sposobów na dogadanie się.
        • Gość: aniko Re: Sytuacja z 5 latkiem IP: 195.85.196.* 23.08.12, 16:26
          "szansę znalezienia jego własnej motywacji"
          a to co to znowu za nowomowa? Motywem ma być ulżenie kucającej mamusi? Dla mnie motywem jest po prostu zapobieżenie uszkodzeniu szafki. Nie ma innego. Jeżeli dziecko nie daje się przekonać, to je zabieram. I dlaszego mówisz o "rozwiązaniach siłowych". Są mi zupełnie obce i nigdy ich nie używam wobec dzieci. Na pewno więc nie doszłoby do szarpania w takiej sytuacji. Nie wiem skąd ten pomysł.
          • joshima Re: Sytuacja z 5 latkiem 23.08.12, 17:15
            Gość portalu: aniko napisał(a):

            > motywem jest po prostu zapobieżenie uszkodzeniu szafki. Nie ma innego. Jeżeli
            > dziecko nie daje się przekonać, to je zabieram.
            No więc właśnie chodzi o to, żeby je wpierw spróbowac przekonać. Krótkie polecenie wydane znad filiżanki z kawą nie ma mocy przekonywania. Spokojna rozmowa przy drzwiczkach może taką moc mieć. Tymczasem Ty piszesz o przekonywaniu dziecka podczas gdy w twoim wydaniu polegałoby to na 2-3 krótkich komunikatach rozkazujących zakończonych siłowo (odciągnięcie dziecka od szafki). I gdzie tu miejsce na przekonywanie?

            > I dlaszego mówisz o "rozwiązani
            > ach siłowych". Są mi zupełnie obce
            Odciągnięcie dziecka od szafki to rozwiązanie siłowe.
        • joshima Re: Sytuacja z 5 latkiem 23.08.12, 17:12
          rulsanka napisała:

          > Potraktowanie dziecka jak człowieka - kucnięcie, krótka rozmowa - daje mu szans
          > ę znalezienia jego własnej motywacji, by zaprzestać złego zachowania.
          Co więcej. W przyszłości skutkuje tym, że dziecko, które czegoś chce, będzie potrafiło to w spokojny sposób zakomunikować :)

          > Stosowanie rozwiązań siłowych na co dzień, wymuszanie posłuszeństwa zamiast nor
          > malnej rozmowy - może bardzo pięknie się zemścić, gdy dziecko stanie się nastol
          > atkiem i posłuszeństwo będzie wymusić trudniej.
          Poza tym to się eskaluje. Rodzic krzyczy na dziecko to dziecko komunikuje się z rodzicem w ten sam sposób. Rodzica zaczyna to wkurzać, więc reaguje ze zdwojoną siłą dziecko odpowiada tym samym. I tak dalej i tak dalej.
    • fiamma75 Re: Sytuacja z 5 latkiem 25.08.12, 17:15
      Przytulanie nie jest nagrodą. Jest sposobem okazywania miłości. A pzy okazji czasm najszybciej "naprawia" takie trudne sytuacje.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja