Ratunku!

08.09.12, 22:54
Mój syn (4,5 roku) był zawsze dość "ułożonym" dzieckiem, nawet jeśli wykazywał jakieś skłonności do brojenia łatwo się go dawało utemperować. Od jakiegoś czasu w ogóle go nie poznaję, łobuzuje bez opamiętania, gdy zwracam mu uwagę, śmieje się i złośliwie łobuzuje jeszcze bardziej. Robi rzeczy, o których doskonale wie, że robić ich nie można. Przykłady z ostatnich dni: mazanie długopisem po meblach, rzucanie kamykami w samochód (dobrze, że "tylko" w mój), przeklinanie, niegrzeczne odzywki do członków rodziny itp. Racjonalne tłumaczenie, które do tej pory zazwyczaj skutkowało (nie rzucaj kamykami w samochód, bo się zniszczy), teraz nie robi na nim wrażenia (jego odpowiedź na wszystko to: no i co z tego). Jeśli coś chce, a ja mu odmawiam, obraża się, złości, zachowuje niegrzecznie. Jest okropnie niecierpliwy. Wszystko musi dostać natychmiast. Jak zgadzam się z nim zagrać w grę, to musi być już w tej chwili. Gdy mówię - za moment tylko skończę zmywać, jest zezłoszczony.
Oboje mieliśmy ostatnio ciężki okres, jesteśmy sami (tata okazjonalny), przeprowadziliśmy się, syn poszedł do nowego przedszkola... Mam wrażenie, że on w ten sposób walczy o moją uwagę. Ale ja jej nigdy mu nie skąpiłam, a z drugiej strony nie jestem w stanie zajmować się nim non stop przez cały dzień, to chyba zrozumiałe.
Problem polega na tym, że ja kompletnie nie wiem, jak mam reagować, gdy mój piękny, mądry, kochany, grzeczny do tej pory jak aniołek synek, nagle wrzeszczy mi na cały dom "du...a, du..a" czy coś w tym stylu. Póki co najlepiej skutkuje odesłanie go do jego pokoju, posiedzi sobie tam, uspokoi się (ja również zresztą), potem przychodzi i przeprasza. Ale za godzinę znów jest to samo. Jakieś rozsądne rady co zrobić z nagle rozbrykanym kilkulatkiem? Tylko, proszę, bez "poświęć mu więcej uwagi",bo to akurat wiem. Nie wiem, jak doraźnie reagować na jego złe zachowanie.
    • scher Re: Ratunku! 08.09.12, 23:53
      lejla81 napisała:

      > Od jakiegoś czasu w ogóle go nie poznaję, łobuzuje bez opamiętania, gdy zwracam mu uwagę,
      > śmieje się i złośliwie łobuzuje jeszcze bardziej. Robi rzeczy, o których doskonale wie, że robić ich
      > nie można.

      To jest normalny etap rozwoju dziecka, przejdzie. Ale musisz być konsekwentna, bo efekty nie przyjdą od razu.

      > Mam wrażenie, że on w ten sposób walczy o moją uwagę.

      Przede wszystkim walczy o postawienie mu granic. Chce też sprawdzić, czy nie przestaniesz go kochać, mimo jego wybryków, i jak sobie poradzisz z pogodzeniem dyscypliny z miłością.

      > jak mam reagować, gdy mój piękny, mądry, kochany, grzeczny do tej pory jak aniołek synek,
      > nagle wrzeszczy mi na cały dom "du...a, du..a" czy coś w tym stylu. Póki co najlepiej skutkuje
      > odesłanie go do jego pokoju, posiedzi sobie tam, uspokoi się (ja również zresztą), potem
      > przychodzi i przeprasza.

      No i dobrze.

      > Ale za godzinę znów jest to samo.

      Nie szkodzi.
    • el_elefante Re: Ratunku! 10.09.12, 09:37
      > Problem polega na tym, że ja kompletnie nie wiem, jak mam reagować, gdy mój pię
      > kny, mądry, kochany, grzeczny do tej pory jak aniołek synek, nagle wrzeszczy mi
      > na cały dom "du...a, du..a"
      Niech sobie woła. Poinformuj go tylko, że to jest brzydki wyraz i że w związku z tym nie używacie go, tak jak innych brzydkich wyrazów. I na tym zakończ swoje zainteresowanie jego prowokacją. Myślę, że powinno mu przejść znacznie szybciej niż gdy będziesz go za to karać.
    • aqua48 Re: Ratunku! 10.09.12, 10:30
      lejla81 napisała:


      > Robi rzeczy, o których doskonale w
      > ie, że robić ich nie można. Przykłady z ostatnich dni: mazanie długopisem po me
      > blach, rzucanie kamykami w samochód (dobrze, że "tylko" w mój), przeklinanie, n
      > iegrzeczne odzywki do członków rodziny itp. Racjonalne tłumaczenie, które do te
      > j pory zazwyczaj skutkowało (nie rzucaj kamykami w samochód, bo się zniszczy),
      > teraz nie robi na nim wrażenia (jego odpowiedź na wszystko to: no i co z tego).

      No to zamiast mówić że nie wolno, bo nie tłumacz "co z tego". np jak samochód trzeba będzie oddać do lakiernika to nie będzie mógł nim jeździć przez dłuższy czas. Jak chce wszędzie zasuwać na nóżkach to weź go na dłuuugi spacer już teraz.

      > Problem polega na tym, że ja kompletnie nie wiem, jak mam reagować, gdy mój pię
      > kny, mądry, kochany, grzeczny do tej pory jak aniołek synek, nagle wrzeszczy mi
      > na cały dom "du...a, du..a" czy coś w tym stylu.

      Zamiast się na niego złościć zapytaj czy chciałby, żebyś Ty też zaczęła zachowywać się w ten sposób? Na przykład w sytuacji kiedy to on od Ciebie czegoś chce? Niech zobaczy jak to jest przyjemnie dla drugiej strony. Czasami takie nagłe, a absurdalne zachowanie rodzica mocno wstrząsa dzieckiem, które kompletnie nie zdaje sobie sprawy ze swego zachowania. I daje mu do myślenia bardziej niż nieustanne zakazy i kary. Ustalcie sobie jakieś hasło, na przerwanie takich zachowań. Bo inaczej ty też zaczniesz się zachowywać podobnie. bo tak samo jak syn jesteś zmęczona, znużona, masz dość wszystkiego.

      A poza tym może raz rzuć w diabły mycie naczyń, gotowanie obiadu, zamów pizzę, nie rób prasowania, tylko daj CAŁY swój czas dziecku, poświęć go na wyjście, albo zabawę, która i Tobie sprawi radość. Zróbcie sobie wolne od wszystkich obowiązków, to dobre i dla dziecka i dla Ciebie.


      • Gość: lejla81 Re: Ratunku! IP: 89.74.88.* 10.09.12, 20:42
        Uwierz mi, ja nie z perfekcyjnych pań domu. Poświęcam dziecku naprawdę masę czasu. No ale samo się też nie pozmywa. A jemu jest zawsze mało. Tłumaczyć też mu tłumaczę. U mnie nie ma czegoś takiego, że "nie wolno, bo nie".
        Z tym hasłem - dobry pomysł
    • kacper.wozniak Re: Ratunku! 10.09.12, 21:20
      Przy reagowaniu na trudne i nieakceptowane zachowania u dzieci można stosować prosty schemat:

      1. Zatrzymać zachowanie (jeśli np rzuca kamykami w samochód - złapać za rękę)
      2. Powiedzieć na co się nie zgadzamy (patrząc w oczy) i w jednym zdaniu wytłumaczyć dlaczego. Można odwołać się do uczuć lub zasad. UWAGA: Przy tłumaczeniu powodów lepiej jest podać prawdziwy powód. (mówienie "jest mi strasznie przykro jak rzucasz kamieniami w mój samochód", w sytuacji kiedy ewidentnie jesteśmy wściekli będzie nieskuteczne i śmieszne)
      3. Uprzedzić o konsekwencji co się stanie, jeśli dziecko będzie robić to jeszcze raz.
      4. Dotrzymać umowy - czyli jeśli dziecko przekroczy granicę dać mu poczuć konsekwencję.
      UWAGA: Konsekwencja nie powinna być karą. Powinna być:
      a. znana z góry.
      b. logicznie powiązana z zachowaniem, np: dziecko rzuca się na podłogę w sklepie, to je wynosimy.
      c. nie udzielana na wyrost pod wpływem emocji (Zamiast: "pomazałeś ściany, to teraz już nigdy nie dostaniesz kredek", warto powiedzieć "Pomazałeś ściany, to teraz oczyść je/pomóż mi je oczyścić")

      Myślę że w przypadku Pani syna takie zachowanie może być skutkiem dużej ilości nowych sytuacji, zdarzeń, które zawahały jego poczuciem bezpieczeństwa. Bardzo często obserwuje, że dzieci które są w podobnej sytuacji, w podobny sposób jak Pani syn szukają granic. Dzieje się tak dlatego, że granice dają poczucie bezpieczeństwa.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja