jap.el
10.08.13, 16:45
Witam, chciałabym się poradzić w sprawie, która spedza mi sen z powiek - otóż jest to zachowanie mojego syna, który skończył 3,5 roku. Od dawna dziecko było dość spokojne choć mocno absorbujące. ja spędzałam z nim cały czas bawiąc się, zabierając go w różne miejsca, rozmawiając, czytając, co zaprocentowało w jego rozwoju. Od niedawna mam jednak z nim problemy wychowawcze. Ale do rzeczy, opiszę kilka sytuacji, ustosunkujcie się proszę, może pani ekspert również mogłaby posłużyć radą. Otóż, moje dziecko bardzo dużo mówi, potrafi powiedzieć wszystko momentami w dość wyszukany sposób ale niestety swoje umiejętności wykorzystuje w nieodpowiedni sposób.
1. Idziemy na spacer, mały na rowerze, towarzyszy nam moja koleżanka i jej córeczka, młodsza od mojego synka. Jakiś czas jest ok ale nagle mojemu wpada jakiś dziki pomysł do głowy i zaczyna monolog typu: mamo zerwij mi tego niebieskiego kwiatka (zrywam), tylko nie rwij Marysi, nie dawaj jej. Ona jest jakaś dziwna, ma dziwną buzie. Upominam go , ze Marysi jest przykro kiedy tak mówi. Chwila ciszy. Zaczyna zajeżdzać małej drogę i mówi "Marysia jest niegrzeczna, zajeżdza mi drogę, chce chyba mnie przewrócic. Ale ona jest!" Moje tłumaczenie ze nie ona zajezdza tylko on i mnie się nie podoba takie zachowanie. Siadamy na ławce. Usiadła koleżanka, obok posadziła dziewczynkę. Mój na to "Usiądź mamo bo ja też chce siadać ale ja nie będe siedzial obok tej dziewuchy!"Normalnie zapadam się pod ziemię... Tłumaczę mu, upominam go, on nic brnie dalej wymyslajac ze nie bedzie obok Maryśki siedział bo ona...wygląda jak stary dziadek...
Po powrocie do domu łapię go za dwie ręce i tłumaczę mu patrząc w oczy że tak jest nieładnie mówić, że mnie się niepodoba takie zachowanie, ze Marysia nic a nic mu nie robiła ani nawet sie nie odzywała (chyba nie rozumiala wogole o co mu chodzi).
2. przychodzi do nas znajoma z dwoma dziewczynkami. na ich widok mały mimo ze wiedzial ze przyjda, wskakuje do łózka i udaje ze spi. ok. Mowie głośno, miłym tonem "Mamy gosci, dziewczynki przyszły z pania X" na to on "a mnie to wcale nie interesuje! moga sobie isc do domu! co mnie to obchodzi!" ok. dziewczyny bawia sie w pokoju, starsza wola go do zabawy na co on zeskakuje z lozka robi dziwna mine i straszy ja. Młoda ucieka. Upominam go ze tak nie wolno, dziewczynce jest przykro, wystraszyła sie itede. Dostaje jajko niespodzianke, na moja prosbe zeby podziekowal oczywiscie tego nie robi choc zawsze dziekuje np w sklepie. ale to nic. kładzie jajko na stole i mowi"wogole mnie nie interesuje co tam jest!" Wdzyscy patrza na niego jak na kosmite,dzieci się bawią a on kłapie, wymysla. Pod koniec wizyty mowi żeby szły już do domu tak wogole to on te dziewczynki wyrzuci do kosza, mnie i te pania tez tylko tate sobie zostawi. Wariuje po kanapie, skacze, straszy młodsza. Zachowanie nie do przyjęcia! Strasznie mi wstyd,ale nie umiem tego zmienić. po prostu nie umiem! Doskonale zdaje sobie sprawe z tego ze on wie ze zle robi ze tak nie powinien bo przy kazdej tego typu okazji mu to tłumaczę a i po również na spokojnie z nim rozmawiam. nie wiem co w niego wstępuje. W domu zachowuje sie normalnie jak dziecko, raz lepiej raz gorzej ale nie tak jak w towarzystwie innych dzieci. dodam ze mały zakonczyl roczny pobyt w przedszkolu, wrecz byl tam oniesmielony,zajeło mu spro czasu zeby sie rozkrecic i na luzie zaczac bawic z dziecmi ale tego typu zachowania wogole nie mialy miejsca. podpowiedzcie jak go tego oduczyc!!!