Dodaj do ulubionych

własność dziecka a dorośli

IP: 153.19.105.* 22.04.14, 13:44
chciałam tutaj poruszyć temat dotyczący świadomości w społeczeństwie faktu własności dziecka i dzielenia się przez nie tą własnością.
Część mojej rodzinki jest trochę "szalona" ale nie myślałam że do tego stopnia. W Święta Wielkanocne miała miejsce sytuacja, która w pierwszym momencie mnie zaskoczyła, później już tylko oburzyła. Otóż syn 4,5 roku dostał od zajączka koparkę (zamówioną przez niego samego, łącznie z tym że napisał nawet list do zająca), nie był to jedyny prezent, ale ten chyba najbardziej mu się spodobał. Chodził z nią, wszystko nabierał, pełnia zadowolenia. W pewnym momencie jego 40 letnia ciotka (matka 20 letniej córki) chwyciła mu tą koparkę i usiadła na kanapie mówiąc, że ona teraz się będzie nią bawiła. Syn przyszedł i powiedział, że to jego koparka. Ciotka odpowiedziała, że teraz będzie jej, ostatecznie syn wyrwał jej ją po krótkiej szamotaninie i wymianie zdań między nimi i uciekł do innego pokoju. W trakcie wymiany zdań między nimi mimo, że siedziałam w tym samym pokoju, nie wtrąciłam się, ale gdy uciekł poszłam za nim i powiedziałam, że to jego koparka, a ciocia powinna zapytać go czy może pobawić się jego zabawką. Ze łzami w oczach powiedział: tak mamo i zaczął się dalej nią bawić. Z pokoju natomiast doszła mnie rozmowa teściowej (na co dzień opiekującej się naszym synem) z moim mężem, w której nam (rodzicom) zarzuciła, że powinniśmy wesprzeć ciotkę, bo on nie umie się dzielić. Aż mną zatrzęsło, ale nie weszłam w tę rozmowę, bo usłyszałam że mąż odpowiedział coś dobitnie. Podobna sytuacja wydarzyła się po wyjściu z kościoła, gdy syn niósł maskotkę, a jedna ze znajomych teściowej chciała ją zobaczyć i stwierdziła, że chyba ją sobie weźmie, syn odpowiedział, że to jego maskotka, ja głośno to potwierdziłam, a teściowa: przecież pani jej Ci nie weźmie pokaż, pokaż. Wkurza mnie coś takiego. Gdyby dorosłemu zabrać rzecz (najładniejszą bluzkę, telefon, komputer, czy inną osobistą rzecz) i stwierdzić, że teraz ja ją będę używać, to niejeden dorosły ostro by zareagował. Ale dziecku można zabrać, głupio żartować, aż się poryczy? Co sądzicie takich sytuacjach? Dodam tylko że gdy do syna przyjeżdża kuzyn (2 lata) to zgodnie się bawią, oczywiście pewne zabawki są bardziej oblegane i korzystają z nich na zmianę i czasem syn pyta, czy jego zabawki zostaną w domu, po wyjściu małego ale wg mnie to normalna reakcja dziecka. Nie wyobrażam sobie że dziecko nauczone dzieleniem się wszystkim ze wszystkimi będzie umiało zadbać o swoje rzeczy osobiste: plecak, piórnik, książki w szkole. Nie rozumiem tego wszystkiego. Sami syna uczymy, że trzeba pytać właściciela różnych rzeczy o zgodę, więc dlaczego inni nie mieliby też go o to pytać? Czy tylko dlatego że wielu wydaje się że dorosłym wszystko wolno?
Obserwuj wątek
    • ibelin26 Re: własność dziecka a dorośli 22.04.14, 14:08
      W trakcie wymiany zdań między nimi mimo, że siedziałam w tym samym pok
      > oju, nie wtrąciłam się, ale gdy uciekł poszłam za nim i powiedziałam, że to jeg
      > o koparka, a ciocia powinna zapytać go czy może pobawić się jego zabawką.

      Ja bym bez wahania "się wtrąciła" i dobitnie powiedziała cioci, że nie bierze się cudzych rzeczy bez pytania.
    • ambivalent Re: własność dziecka a dorośli 22.04.14, 14:11
      Bardzo dobrze ci sie wydaje. Zachowania ciotki i znajomej tesciowej nie mozna niczym usprawiedliwic. Reaguj ostro na takie zachowania i nie pozwol wmowic synowi, ze robi cos zle.
      Uwazam ponad to, ze dzieci nie maja OBOWIAZKU dzielenia sie swoimi zabawkami, ciuchami itp. Jest to tylko i wylacznie ich dobra wola. Oczywiscie byloby dobrze, zeby dziecko nauczylo sie tego, ale nie wolno go do dzielenia sie zmuszac.
      A z tesciowa nalezaloby porozwawiam. O ile osobom postronnym mozna cos takiego "wybaczyc", bo jednak i dziecko musi sie nauczyc, ze gupi ludzie tez istnieja, o tyle, zachowanie tesciowej, ktora zajmuje sie waszym dzieckiem powinno zostac skorygowane.
      • verdana Re: własność dziecka a dorośli 22.04.14, 15:33
        Ale to, co pokazała ciotunia, teściowa itd to nie jest nauka "dzieleni się", tylko rozboju. Dzielenie sie polega na tym, ze właściciel decyduje o tym, czy chce sie swoją własnością podzielić. Zabieranie czegokolwiek uczy tylko jednego - zabierania cudzej własności bez pytania, a to sie nazywa kradzież albo przywłaszczenie. Wiek właściciela nie ma nic do rzeczy.
      • scher Re: własność dziecka a dorośli 22.04.14, 19:17
        ambivalent napisała:

        > Zachowania ciotki i znajomej tesciowej nie mozna niczym usprawiedliwic.

        Można.
    • aqua48 Re: własność dziecka a dorośli 22.04.14, 16:27
      Gość portalu: oczko1981 napisał(a):

      > Syn przyszedł i powiedział, że to
      > jego koparka. Ciotka odpowiedziała, że teraz będzie jej, ostatecznie syn wyrwał
      > jej ją po krótkiej szamotaninie i wymianie zdań między nimi i uciekł do innego
      > pokoju. W trakcie wymiany zdań między nimi mimo, że siedziałam w tym samym pok
      > oju, nie wtrąciłam się.

      I to był błąd, dlaczego nie stanęłaś od razu, stanowczo w obronie dziecka? Dlaczego dopuściłaś do jakiejkolwiek szamotaniny? Dziecko powinno mieć wsparcie w rodzicach jeśli nie robi nic złego.
    • e-emma-e Robisz z igły widły 22.04.14, 17:42
      a dyskutanci ci jeszcze przyklaskują.

      Przecież o ile dobrze zrozumiałam, to zarówno w przypadku cioci, jak i tej koleżanki babci, chodziło raczej tylko o jakiś niewinny żart, o sprawdzenie, jak sobie dziecko poradzi z sytuacją, że jego ulubioną i świeżo otrzymaną zabawką ktoś inny chce mieć.

      Wystarczyło równie dobrze obrócić obie te sytuacje w żart, na przykład: "daj cioci zabawkę, zobaczymy, czy taka duża dziewczyna jak ciocia potrafi się bawić twoją koparką, ciekawe czy potrafi nią jeździć i nabrać piasek".

      Mogła też ciocia, widząc bezradność dziecka po swoim nieudanym żarcie, zagaić jakąś fajną zabawę ową koparką i byłoby po sprawie. A tu dyskusje, bo prawo własności dziecka zostało naruszone, oburzenie, robienie afery z nieumiejętności dzielenia się swoją własnością przez dziecko, te pytania o zgody itede... I jeszcze obawy, że dziecko nauczone (za bardzo - o ile dobrze zrozumiałam) tego dzielenia się swoimi rzeczami w przyszłości nie potrafi zadbać o swoje książki, piórnik... Co za czasy!

      Przywiązywanie tak ogromnej wagi do świętej własności dziecka w postaci koparki czy innej zabawki jest moim zdaniem dużym nadużyciem. O wiele zdrowiej dla tego dziecka byłoby, by wiedziało ono, że jego zabawkami czasem ktoś inny się pobawi, ale że nie wszyscy zawsze wcześniej zapytają je o zgodę, że po prostu czasem tak jest.

      Oczywiście w przypadku dziecięcej awantury o zabawki, czasem trzeba interweniować, czasem odwrócić uwagę dziecka, czasem zaanimować ich zabawę, czasem tylko przytulić, czasem obrócić nerwową sytuację w żart.

      Ale nadymanie się, jak to społeczeństwo jest nieuświadomione co do faktu własności dziecka i dzielenia się ta własnością... No z igły widły.
      • Gość: alka Re: Robisz z igły widły IP: *.jsn.osi.pl 22.04.14, 18:51
        A potem dla żartu niech chłopiec pobawi się zastawą cioci albo babci ;) bo to takie zabawne
        • scher Re: Robisz z igły widły 22.04.14, 19:00
          Gość portalu: alka napisał(a):

          > A potem dla żartu niech chłopiec pobawi się zastawą cioci albo babci

          Nie, nie można tu dopuścić do aż takiej symetrii w relacjach.
      • scher Re: Robisz z igły widły 22.04.14, 19:16
        e-emma-e napisała:

        > Przywiązywanie tak ogromnej wagi do świętej własności dziecka w postaci
        > koparki czy innej zabawki jest moim zdaniem dużym nadużyciem. O wiele
        > zdrowiej dla tego dziecka byłoby, by wiedziało ono, że jego zabawkami
        > czasem ktoś inny się pobawi, ale że nie wszyscy zawsze wcześniej zapytają
        > je o zgodę, że po prostu czasem tak jest.

        Podpisuję się pod tym. Rodzice w wychowaniu powinni skupić się na wpajaniu dziecku wartości, nie zaś na przeakcentowywaniu jego praw. Nadmierna koncentracja na tzw. prawach dziecka (bardzo wybiórczo rozumianych w praktyce) nie służy harmonijnemu rozwojowi osobowości dziecka i nie gwarantuje zaspokojenia wszystkich jego potrzeb rozwojowych.
        • aleksandra1357 Re: Robisz z igły widły 22.04.14, 19:27
          scher napisał:

          Rodzice w wychowaniu powinni skupić się na wpajaniu dzie
          > cku wartości, nie zaś na przeakcentowywaniu jego praw. Nadmierna koncent
          > racja na tzw. prawach dziecka (bardzo wybiórczo rozumianych w praktyce) nie słu
          > ży harmonijnemu rozwojowi osobowości dziecka

          Wydaje mi się, że nie rozumiesz pewnego oczywistego faktu: tylko dziecko, którego prawa są szanowane, będzie szanować prawa innych. Dziecko nie staje się przez to egoistyczne i roszczeniowe, tylko bardziej uważne na potrzeby innych. Jeśli szanujesz dziecko - ono szanuje Ciebie.
          Wszelkie metody wychowawcze, które popierasz (czytam Cię od dawna) opierają się na błędnym założeniu: że dziecko nie może i nie powinno mieć takich praw jak dorosły. Zgodzę się, że w ten sposób rodzicom jest łatwiej: dziecko jest "ułożone", nie przejawia niezdrowego dążenia do wolności i samostanowienia, tylko że jest okaleczone na całe życie.
          I takie dziecko, tak jak Ty, Scher, będzie głosiło, że dziecka nie trzeba nadmiernie szanować, bo nic innego mu nie zostanie, niż pocieszanie się odbieraniem praw innym, tak jak jemu zostały odebrane.
          • scher Re: Robisz z igły widły 22.04.14, 20:26
            aleksandra1357 napisała:

            > Wydaje mi się, że nie rozumiesz pewnego oczywistego faktu: tylko dziecko,
            > którego prawa są szanowane, będzie szanować prawa innych.

            Dziecka nie wychowuje się, koncentrując się na jego prawach, lecz na jego potrzebach. Koncentracja na wąsko rozumianych "prawach dziecka" wręcz szkodzi, bo nie bierze się pod uwagę innych naturalnych potrzeb rozwojowych dziecka. "Prawa" stają się fetyszem, wszystko inne schodzi na dalszy plan.

            Małe dziecko nie oczekuje równości, lecz hierarchii, na szczycie której stoi mądry, kochający przywódca. I jest oczywiste, że nie każdy członek stada ma takie same prawa.

            > szanujesz dziecko - ono szanuje Ciebie.

            Szacunek dla ludzkiej godności dziecka można okazywać na wiele sposobów, nie jest do tego konieczna fiksacja na "prawach dziecka". Kochający rodzice wieki całe potrafili okazywać szacunek dzieciom, zanim jeszcze pojawiły się współczesne, zwyrodniałe koncepcje tzw. "praw człowieka".
            • ambivalent Re: Robisz z igły widły 22.04.14, 20:53
              scher napisał:
              Kochający rodzice wieki cał
              > e potrafili okazywać szacunek dzieciom, zanim jeszcze pojawiły się współczesne,
              > zwyrodniałe koncepcje tzw. "praw człowieka".

              Kochajacym rodzicom i teraz nie jest potrzebne tlumaczenie co to sa prawa czlowieka (a wiec takze dziecka). Prawa czlowieka, prawa dziecka zostaly zebrane i sa egzekwowane dlatego, ze nie wszyscy rodzice sa "kochajacy" i nie wszyscy potrafia dziecko szanowac.
              Nie bedziesz mi chyba wmawiac, ze przez stulecia wszyscy rodzice byli kochajacy i szanowali swoje dzieci??
              • scher Re: Robisz z igły widły 22.04.14, 22:00
                ambivalent napisała:

                > Prawa czlowieka, prawa dziecka zostaly zebrane i sa egzekwowane

                Przez kogo zostały zebrane? Przez kogo są egzekwowane?
              • scher Re: Robisz z igły widły 22.04.14, 22:20
                ambivalent napisała:

                > Nie bedziesz mi chyba wmawiac, ze przez stulecia wszyscy rodzice byli
                > kochajacy i szanowali swoje dzieci??

                I te "prawa dziecka" sprawiły, że mamy same szczęśliwe dzieci?
                • ambivalent Re: Robisz z igły widły 23.04.14, 09:24
                  Tak, mamy wiecej szczesliwych dzieci.
                  A do do praw dziecka - google nie boli.
                  • lily-evans01 Re: Robisz z igły widły 02.05.14, 16:11
                    Może inaczej - respektowanie tych praw pozwala na to, żeby było mniej nieszczęśliwych dzieci... A to już dużo.
                  • scher Re: Robisz z igły widły 02.05.14, 21:18
                    ambivalent napisała:

                    > Tak, mamy wiecej szczesliwych dzieci.

                    Mamy coraz więcej dzieci rozpuszczonych, rozwydrzonych, pozbawionych elementarnej kindersztuby.

                    > A do do praw dziecka - google nie boli.

                    Poczytaj sobie, może spojrzysz na zagadnienie również z innej strony:
                    fijor.pl/index.php?page=shop.product_details&option=com_virtuemart&Itemid=1&product_id=59&prod=15
            • ambivalent Re: Robisz z igły widły 22.04.14, 20:56
              scher napisał:
              > Dziecka nie wychowuje się, koncentrując się na jego prawach, lecz na jego po
              > trzebach.

              Dziecko wychowuje sie zaspokojajac jego potrzeby ORAZ szanujac jego prawa. Nie ma tutaj miejsca na albo, albo.
              • scher Re: Robisz z igły widły 22.04.14, 22:02
                ambivalent napisała:

                > Dziecko wychowuje sie zaspokojajac jego potrzeby ORAZ szanujac jego
                > prawa.

                Nie. Zaspokajając potrzeby oraz szanując jego godność osobową. Nie ma tu potrzeby wprowadzać dodatkowej kategorii typu "prawa".
            • aqua48 Koreańskie zasady wychowawcze? 22.04.14, 22:41
              scher napisał:

              > Dziecka nie wychowuje się, koncentrując się na jego prawach, lecz na jego po
              > trzebach
              . Koncentracja na wąsko rozumianych "prawach dziecka" wręcz szkodzi
              > Małe dziecko nie oczekuje równości, lecz hierarchii, na szczycie której stoi mą
              > dry, kochający przywódca. I jest oczywiste, że nie każdy członek stada ma takie
              > same prawa.

              Tak jest skonstruowana Korea Północna..
              • scher Re: Koreańskie zasady wychowawcze? 22.04.14, 22:43
                aqua48 napisała:

                > Tak jest skonstruowana Korea Północna..

                Reductio ad Hitlerum. Przegrywasz dyskusję.
                • aqua48 Re: Koreańskie zasady wychowawcze? 22.04.14, 22:49
                  scher napisał:

                  >Przegrywasz dyskusję.

                  Nie gram w Twoje gry. Kompletnie nie podzielam Twojego zdania odnośnie wychowania. Dyskusja jest możliwa jedynie gdy obie strony są skłonne ulec argumentom adwersarza. Ty nie masz takich.. a ja nie zmienię moich przekonań.
                  • scher Re: Koreańskie zasady wychowawcze? 22.04.14, 23:10
                    aqua48 napisała:

                    > Nie gram w Twoje gry.

                    To nie moja gra. Reductio ad Hitlerum to w powszechnym przekonaniu argument na tyle żenujący, że zwalnia współrozmówcę z obowiązku dalszej rzeczowej dyskusji.
      • ambivalent Re: Robisz z igły widły 22.04.14, 20:42
        e-emma-e napisała:

        > Przywiązywanie tak ogromnej wagi do świętej własności dziecka w postaci
        > koparki czy innej zabawki jest moim zdaniem dużym nadużyciem. O wiele
        > zdrowiej dla tego dziecka byłoby, by wiedziało ono, że jego zabawkami
        > czasem ktoś inny się pobawi, ale że nie wszyscy zawsze wcześniej zapytają
        > je o zgodę, że po prostu czasem tak jest.

        No, to mam nadzieje, ze ktos kiedys podejdzie do ciebie, wezmie sobie twoj telefon, stwierdzi, ze teraz bedzie jego :) Albo lepiej, niech tak zrobi z twoim samochodem. Zobaczymy jak wtedy bedziesz glosic, ze po prostu czasem tak jest.
        • e-emma-e Re: Robisz z igły widły 22.04.14, 21:33
          ambivalent napisała:

          > No, to mam nadzieje, ze ktos kiedys podejdzie do ciebie, wezmie sobie twoj tele
          > fon, stwierdzi, ze teraz bedzie jego :) Albo lepiej, niech tak zrobi z twoim sa
          > mochodem. Zobaczymy jak wtedy bedziesz glosic, ze po prostu czasem tak jest.

          Ale wiesz, że świat dorosłych rządzi się trochę innymi prawami?

          Nie ma prostego przełożenia zachowań dziecka na zachowania dorosłych. I odwrotnie.
          • joshima Re: Robisz z igły widły 22.04.14, 23:21
            e-emma-e napisała:

            > Ale wiesz, że świat dorosłych rządzi się trochę innymi prawami?
            Bo?
            • ambivalent Re: Robisz z igły widły 23.04.14, 08:50
              Dokladnie. Bo?
              • joshima Re: Robisz z igły widły 25.04.14, 12:34
                Chyba się nie doczekamy na odpowiedź
          • murwa.kac Re: Robisz z igły widły 25.04.14, 17:59
            e-emma-e napisała:

            Ale wiesz, że świat dorosłych rządzi się trochę innymi prawami?

            a czemuż to?
      • joshima Re: Robisz z igły widły 22.04.14, 23:20
        e-emma-e napisała:

        > Przecież o ile dobrze zrozumiałam, to zarówno w przypadku cioci, jak i tej kole
        > żanki babci, chodziło raczej tylko o jakiś niewinny żart, o sprawdzenie, jak so
        > bie dziecko poradzi z sytuacją, że jego ulubioną i świeżo otrzymaną zabawką kt
        > oś inny chce mieć.
        No rzeczywiście. Bo to bardzo zabawne jak się dziecko popłacze. Bo to przecież tak fajnie bawić się kosztem słabszego. Buuu ha ha ha, no boki zrywać. Idiotyzm.
        • e-emma-e Re: Robisz z igły widły 23.04.14, 00:21
          joshima napisała:

          > No rzeczywiście. Bo to bardzo zabawne jak się dziecko popłacze. Bo to przecież
          > tak fajnie bawić się kosztem słabszego. Buuu ha ha ha, no boki zrywać. Idiotyzm

          Przecież zamiarem cioci nie był płacz dziecka. A że wyszedł płacz, to znaczy że dziecko nie zrozumiało właściwie tej sytuacji. Należy mu wytłumaczyć, ewentualnie przytulić, zachęcić do wspólnej zabawy z ciocią i... wszyscy powinni być szczęśliwi. :)
          • Gość: oczko1981 Re: Robisz z igły widły IP: 153.19.105.* 23.04.14, 08:07
            syn się nie popłakał, miał tylko łzy w oczach (popłakał się w zeszłe święta, gdy zabrała mu zwierzę z prezentu i nie chciała oddać). Jak widać nie jest to zachęta do zabawy.
            • mozambique Re: Robisz z igły widły 23.04.14, 16:38
              a ta ciotka tak w ogóle to jest normalna ?
              • Gość: oczko1981 Re: Robisz z igły widły IP: *.play-internet.pl 23.04.14, 19:35
                raczej jest, ale ma specyficzny styl zachowania, z którym spotkałam się pierwszy raz w życiu gdy poznałam męża (który jest jej przeciwieństwem). To nie moja bajka zupełnie, ale cóż rodzina to rodzina i czasem się spotykamy.
          • ambivalent Re: Robisz z igły widły 23.04.14, 08:46
            e-emma-e napisała:
            to znaczy że dziecko nie zrozumiało właściwie tej sytuacji. Należy mu wytłumaczyć, ewentualnie przytulić, zachęcić do wspólnej zabawy z ciocią

            Takim sposobem mozna tylko wychowac dziecko podatne na roznego rodzaju wykorzystywanie. Jezeli nie nauczysz swojego dziecka, ze dorosly nie zawsze ma racje i nie zawsze trzeba sie zgadzac na doroslego sugestie i nakazy, moze ono trafic na takiego doroslego, ktory to wykorzysta do celow gorszych niz te nieszczesne "zarty".

            • e-emma-e Re: Robisz z igły widły 23.04.14, 10:10
              ambivalent napisała:

              > Takim sposobem mozna tylko wychowac dziecko podatne na roznego rodzaju wykorzys
              > tywanie. Jezeli nie nauczysz swojego dziecka, ze dorosly nie zawsze ma racje i
              > nie zawsze trzeba sie zgadzac na doroslego sugestie i nakazy, moze ono trafic n
              > a takiego doroslego, ktory to wykorzysta do celow gorszych niz te nieszczesne "
              > zarty".
              >

              Ależ oczywiście można przy okazji powiedzieć dziecku, że dorosły nie zawsze ma rację, i że w tym przypadku ciocia niezbyt fajnie się zachowała. Ale można to zrobić później, a nie przy rodzinnej uroczystości robić z cioci potwora.
              • ambivalent Re: Robisz z igły widły 23.04.14, 10:43
                Tlumaczysz ciocie tylko dlatego, ze jest dorosla. I, sadzac z twoich wypowiedzi, uwazasz, ze jako doroslej mozna jej na wiecej w stosunku do dziecka pozwolic.
                Gdyby sytuacja zaistniala miedzy dwojka dzieci, naturalnym byloby rozstrzygnac ja w sposob sprawiedliwy. Zabawka nalezy do dziecka autorki, wiec drugie dziecko nie moglo jej wyrwac i sobie zabrac. Na pewno nalezaloby wytlumaczyc, ze tak sie nie robi, ze trzeba zapytac a jak wlasciciel nie pozwoli, to trzeba sie z tym pogodzic. (Tzn, ja mysle, ze tak nalezy sie zachowac, ale jak widze, niekoniecznie wszyscy tak mysla ;))
                Ale, ze ciotka to osoba dorosla, ktorej wg, mozna na wiecej pozwolic, to nie mozna jej upomniec (nikt tam nie robil z niej potwora). I dziecko nalezy przyzwyczaic do faktu, ze dorosli moga w stosunku do niego WIECEJ. Takze w ramach poszanowania dziecka prawa do wlasnosci. Bo jest DZIECKIEM.
                • e-emma-e Re: Robisz z igły widły 23.04.14, 11:55
                  ambivalent napisała:

                  > Tlumaczysz ciocie tylko dlatego, ze jest dorosla. I, sadzac z twoich wypowiedzi
                  > , uwazasz, ze jako doroslej mozna jej na wiecej w stosunku do dziecka pozwolic.
                  > Gdyby sytuacja zaistniala miedzy dwojka dzieci

                  Nie, nie nie! Gdyby taka sytuacja jak z ciocią wynikła pomiędzy dwójką dzieci, byłaby to juz zupełnie inna kontekstowo sytuacja. Bowiem intencją dziecka zabierającego zabawkę nie byłoby zapewne żartobliwe zagajenie zabawy z drugim dzieckiem, lecz raczej chęć pobawienia się samodzielnie zabraną zabawką.

                  W przypadku cioci sytuacja jest inna, bowiem cel zabrania przez nią zabawki był zupełnie inny. Właśnie ten cel jest tutaj istotny.

                  I uważam, że należy dzieci uczyć rozpoznawania we wszystkich kontaktach społecznych właśnie celu, intencji, zamiaru. Dziecko powinno zakładać dobre intencje u ludzi, czyli te dobre intencje powinny być regułą. Regułą, od której są oczywiście wyjątki, ale najpierw trzeba dziecku wpoić tę regułę, zasadę.

                • Gość: oczko1981 Re: Robisz z igły widły IP: 153.19.105.* 23.04.14, 12:26
                  cieszę się że czujesz klimat całej sytuacji, właśnie tak to wyglądało, może właśnie trzeba było ciotkę upomnieć, choć wiem, że zareagowałaby histerycznie na uwagę, jak i wcześniej się zdarzało.
              • Gość: oczko1981 Re: Robisz z igły widły IP: 153.19.105.* 23.04.14, 12:24
                nie zrobiłam z cioci potwora, bo poszłam z synem do innego pokoju. Nie zamierzam też za nią się stawać przed dzieckiem, jak zasugerowała teściowa, bo wg mnie głupio się zachowała (i jedna i druga).
          • joshima Re: Robisz z igły widły 24.04.14, 00:30
            e-emma-e napisała:

            > Przecież zamiarem cioci nie był płacz dziecka.
            Ciocia widziała reakcję dziecka i powinna była swoich głupich żartów zaniechać zamiast brnąć dalej do sytuacji gdy dziecko się rozpłacze. A potem jeszcze udawała, że przeciez nic się nie stało. Stało się. Ciocia się wygłupiła i zrobiła przykrość dziecku.

            > A że wyszedł płacz, to znaczy że
            > dziecko nie zrozumiało właściwie tej sytuacji.
            A to jest wina dziecka czy cioci? I kto ma to dziecku wyjaśnić? Idelanie by było, gdyby to zrobiła ciocia mówiąc przy okazji "przepraszam za głupie żarty".

            > Należy mu wytłumaczyć, ewentual
            > nie przytulić, zachęcić do wspólnej zabawy z ciocią i... wszyscy powinni być sz
            > częśliwi. :)
            I jeszcze mu wmówić, że nic się nie stało, prawda?
      • murwa.kac Re: Robisz z igły widły 25.04.14, 17:50
        e-emma-e
        oh jak zabawnie bedzie jak podejde do Ciebie, wyrwe Ci telefon z reki i powiem, ze teraz jest moj.
        a ha ha, boki ze smiechu idzie zerwac :>
    • rycerzowa Re: własność dziecka a dorośli 22.04.14, 19:42
      Mylisz pojęcia.
      Nikt nie chciał pozbawić synka jego własności. Ani na zawsze, ani na jakiś czas.
      Ciocia zażartowała, i to trzeba było dziecku wytłumaczyć.
      Czyli sprawa ma charakter poznania intelektualnego, to nie jest kwestia godności dziecka.

      • e-emma-e Re: własność dziecka a dorośli 22.04.14, 20:38
        rycerzowa napisała:

        > Mylisz pojęcia.
        > Nikt nie chciał pozbawić synka jego własności. Ani na zawsze, ani na jakiś czas.

        > Ciocia zażartowała, i to trzeba było dziecku wytłumaczyć.
        > Czyli sprawa ma charakter poznania intelektualnego, to nie jest kwestia godności
        > dziecka.

        Oczywiście! Jak można dopatrywać się w takich niewinnych żartach cioci złych intencji?! Trzeba uczyć dziecko, że nawet gdyby cioci żart się nie udał i nawet jeśli przez ten jej żart zrobiło mu się przykro, to jednak ciocia nie chciała mu zrobić przykrości i miała dobre intencje.
        • ambivalent Re: własność dziecka a dorośli 22.04.14, 20:46
          Autorka napisala, ze ciocia powiedziala, iz teraz koparka bedzie jej. A kolezanka tesciowej, ze lalke sobie wezmie.
          Pewnie, ze to byl zart. I masz racje, dziecko tego nie zrozumialo, bo jeszcze nie potrafi. Te sytuacje nie swiadcza jednak zle o dziecku (bo nie zrozumialo) tylko o zartujacych (bo zart byl glupi).
          • Gość: Alinka Re: własność dziecka a dorośli IP: *.jsn.osi.pl 22.04.14, 20:54
            Dokładnie też tak uważam. Żart jest wtedy gdy wszyscy się śmieją, a nie kiedy dziecku jest przykro, a jak jej żart nie wyszedł to mogła podejść i sama wytłumaczyć, a tu chodziło ewidentnie o jakieś dziwne nauki dzielenia się. Ładnie jak dziecko się dzieli, ale jak nie ma na to ochoty to dorośli też to powinni zrozumieć, asertywność też jest ważna.
            • e-emma-e Re: własność dziecka a dorośli 22.04.14, 21:49
              Gość portalu: Alinka napisał(a):

              > Dokładnie też tak uważam. Żart jest wtedy gdy wszyscy się śmieją, a nie kiedy d
              > ziecku jest przykro, a jak jej żart nie wyszedł to mogła podejść i sama wytłuma
              > czyć, a tu chodziło ewidentnie o jakieś dziwne nauki dzielenia się. Ładnie jak
              > dziecko się dzieli, ale jak nie ma na to ochoty to dorośli też to powinni zrozu
              > mieć, asertywność też jest ważna.

              O rany! Znów ta nowoczesna asertywność. W tej całej sytuacji najważniejsze było to, że akurat dziecko w tej chwili nie ma ochoty się dzielić. Koniecznie wszyscy muszą się temu braku ochoty właśnie teraz podporządkować.

              Gdy nie będzie chciało przykładowo porozmawiać z ciocią, zagajone przez nią, to też ciocia ma się poczuć winna, że niepotrzebnie zaczepia panicza, a on w tej chwili nie ma ochoty rozmawiać. Uśmiechnąć się do dziecka też będzie wolno dopiero wtedy, gdy ono będzie miało ochotę ten uśmiech odwdzięczyć. Asertywność jest najważniejsza!

              Wiem, wiem, że przykłady trochę przejaskrawiłam, ale myślę, że stosownie do opisanej sytuacji. Nadymanie się z powodu żartu cioci, bo nie uszanowała prawa panicza do jego własności.

              A za parę lat będzie jojczenie po forach, że ciocia się nie interesuje siostrzeńcem i nie rozmawia z nim, a dziecko tak bardzo by chciało tego kontaktu. Co robić, droga redakcjo!
              • Gość: oczko1981 Re: własność dziecka a dorośli IP: 153.19.105.* 23.04.14, 08:13
                gdyby cały jej sposób bycia był sympatyczny i nastawiony na dobro mojego dziecka i własne nic bym nie mówiła, ale od początku życia młodego różnego rodzaju historyjki przytrafiają się właśnie tej cioci. Jakoś inne osoby z rodziny potrafią być sensowniejsze (pomijam koleżankę teściowej, której ze względu na wiek trzeba wybaczyć). Podobnie nieraz na ulicy słyszy się jak ktoś obcy mówi do dziecka: choć ze mną, będziesz teraz mój. Czy także uważasz to za niegroźny żart?
                • e-emma-e Re: własność dziecka a dorośli 23.04.14, 10:04
                  Gość portalu: oczko1981 napisał(a):

                  > gdyby cały jej sposób bycia był sympatyczny i nastawiony na dobro mojego dzieck
                  > a i własne nic bym nie mówiła, ale od początku życia młodego różnego rodzaju hi
                  > storyjki przytrafiają się właśnie tej cioci. Jakoś inne osoby z rodziny potrafi
                  > ą być sensowniejsze

                  Widzę, że po prostu nie cierpisz tej cioci i chciałaś tu na forum uzyskać aprobatę dla niechęci do niej. Jaka to ona niby wredna jest. :)

                  • Gość: oczko1981 Re: własność dziecka a dorośli IP: 153.19.105.* 23.04.14, 12:27
                    tak, nie darzę jej sympatią, jak i każdą osobę, która próbuje z mego syna zrobić głupka. Może tylko za bardzo mam skrupuły żeby jej za każdym razem w takich sytuacjach to skutecznie okazać.
                    • magic.meadows Re: własność dziecka a dorośli 23.04.14, 17:19
                      Czyli ty nie potrafisz zachować sie wobec osoby, której nie lubisz, której zachowanie Ci nie odpowiada, a oczekujesz tego od swojego niespełna 5 letniego syna.
                      A skąd pomysł, ze jest grupa ludzi, którzy chcą zrobić z Twojego syna głupka?!
                      Wychowałam swoje dzieci i nigdy nie miałam takiego wrażenia, ciekawe dlaczego?
                      • Gość: oczko1981 Re: własność dziecka a dorośli IP: *.play-internet.pl 23.04.14, 19:07
                        jak widać, że zwróciłam jej uwagi, choć może powinnam, ale wiem, że nie zrozumiałaby, nie oczekuję że mój syn będzie umiał zachować się w takiej sytuacji, raczej cieszę się że spotykam się z nią tylko czasem a nie mam ją w swoim życiu na co dzień, tak jak nie każdy musi mnie lubić tak ja też nie muszę lubić wszystkich, również swoich członków rodziny.
                        • murwa.kac Re: własność dziecka a dorośli 25.04.14, 18:15
                          a olej ja i nie spotykaj sie z nia wcale.

                          ja osobom, ktore wlasnie z syna probuja robic debila - kontakt ucinam. nie widze potrzeby, zeby sie musial obracac w toksycznym towarzystwie.
                    • e-emma-e Re: własność dziecka a dorośli 23.04.14, 17:46
                      Gość portalu: oczko1981 napisał(a):

                      > tak, nie darzę jej sympatią, jak i każdą osobę, która próbuje z mego syna zrobić
                      > głupka.

                      Jesteś moim zdaniem przewrażliwiona na punkcie swojego dziecka, skoro widzisz, że inni próbują zrobić twojego syna na głupka.
                      • Gość: oczko1981 Re: własność dziecka a dorośli IP: *.play-internet.pl 23.04.14, 19:11
                        może się trochę zapędziłam, rzeczywiście takich osób prawie nie ma w moim otoczeniu, ale akurat owa ciotunia, notorycznie załazi mi za skórę, łącznie z tym, że mój mąż, a jej brat również nie ocenia jej działań pozytywnie twierdząc, że za dużo wymaga od młodego i wiele rzeczy w jego zachowaniu ją dziwi, bo jej córka w jego wieku była zupełnie inna.
              • murwa.kac Re: własność dziecka a dorośli 25.04.14, 18:13
                e-emma-e napisała:

                W tej całej sytuacji najważniejsze było to, że akurat dziecko w tej chwili nie ma ochoty się dzielić. Koniecznie wszyscy muszą się temu braku ochoty właśnie teraz podporządkować.

                tak, bo to swiete i niezbywalne prawo kazdego czlowieka.
                jezeli ja gosciowi w moim domu powiem, ze nie zycze sobie, zeby korzystal z mojego komputera - mam prawo oczekiwac, ze sie tej mojej fanaberii i ochocie takiej a nie innej podporzadkuje.

                i tak samo ma prawo oczekiwac dziecko wzgledem swoich zabawek.

                naprawde uwazasz za normalna sytuacje - robienie z Twojego dziecka debila i sprawianie mu przykrosci?

                Uśmiechnąć się do dziecka też będzie wolno dopiero wtedy, gdy ono będzie miało ochotę ten uśmiech odwdzięczyć.

                usmiechnac mozna sie zawsze, wszedzie i do kazdego. nie potrzeba do tego specjalnych pozwolen.
                a czy dana osoba ten usmiech odwzajemni - juz inna bajka. i tez ma prawo tego NIE ROBIC.

                Nadymanie się z powodu żartu cioci, bo nie uszanowała prawa panicza do jego własności.

                to nie byl zart cioci.
                to byla zwykla zlosliwosc, podszyta wredotą.
                tez mam w rodzinie taka osobe.
                najfajniej i najzabawniej jest, kiedy dziecko sie poplacze, najsmieszniej jest kiedy dziecko sie drażni i denerwuje.
                jak doprowadzila do placzu mojego syna i spokojne zwrocenie uwagi nie zdalo egzaminu (napompowala sie jak Ty i z paniczami zaczela wyjezdzac) - przestalismy utrzymywac kontakt, spotyac sie i na uroczystosciach, na ktorych jest - nie pojawiamy się. proste.


                A za parę lat będzie jojczenie po forach, że ciocia się nie interesuje siostrzeńcem i nie rozmawia z nim, a dziecko tak bardzo by chciało tego kontaktu.

                juz ja widze, jak dziecko chce utrzymywac kontakt z wredna zołzą, ktora ma frajde ze sprawiania mu przykrosci.
          • rycerzowa Re: własność dziecka a dorośli 22.04.14, 20:58
            Ten chłopiec za pół roku pójdzie do zerówki.
            Jeśli dziecko 4,5 letnie nie wie, nie rozumie, że dorośli nie zabierają dzieciom zabawek ani maskotek, po to, by się nimi bawić, to byłabym zaniepokojona jego rozwojem.
            Nie powiem, co myślę o dorosłych, którzy biorą na poważnie takie - fakt, nienajmądrzejsze - żarty.
            Ale takie żarty są powszechne, i normalne dziecko jest z nimi oswojone.

            A co do dzielenia się, to racja - dziecko nie musi się z każdym i zawsze dzielić.
            • e-emma-e Re: własność dziecka a dorośli 22.04.14, 21:56
              rycerzowa napisała:

              > Ale takie żarty są powszechne, i normalne dziecko jest z nimi oswojone.

              Oczywiście, że powszechne. Powiem więcej, ja osobiście uwielbiałam, gdy w dzieciństwie mój wujek droczył się ze mną, gdy mnie podpuszczał, i gdy żartował. Był wtedy moim guru. Byłam pewnie nieco starsza, niż opisane tu dziecko, ale osobiście nie wyobrażam sobie w opisanej przez autorkę sytuacji stanąć przeciwko cioci.

              Przy czym w opisanej sytuacji nie zależałoby mi na jakiejś głupiej nauce dzielenia się, lecz na rozpoznawaniu dobrych intencji u ludzi, na wytłumaczeniu dziecku, że ciocia tylko zażartowała, bo pewnie sama ma ochotę pojeździć sobie koparką. I ewentualnie przytuliłabym dziecko, ale nie sycząc pod nosem, jaka wredna ta ciotka.
            • ambivalent Re: własność dziecka a dorośli 23.04.14, 08:38
              rycerzowa napisała:

              > Ale takie żarty są powszechne, i normalne dziecko jest z nimi oswojone.

              Takie zarty nie sa powszechne. Mam trzy i pol letnia corke i nigdy nikt nie "zazartowal" sobie z niej w ten sposob. Nie wiem w jakich kregach wy sie obracacie.
            • magic.meadows Re: własność dziecka a dorośli 23.04.14, 17:24
              I zwyczajnie powinno być uczone, co zrobić w sytuacji, kiedy ktoś przekracza jego granice.
              A mama pokazała, ze w takiej sytuacji siedzimy cicho, a potem za plecami mówimy, jaka ciocia jest niedobra.
              • scher Re: własność dziecka a dorośli 23.04.14, 19:35
                magic.meadows napisała:

                > A mama pokazała, ze w takiej sytuacji siedzimy cicho, a potem za plecami
                > mówimy, jaka ciocia jest niedobra.

                Już też nie przesadzaj, bo ogólnie masz interesujący i wart przemyślenia sposób patrzenia na zagadnienie, ale to, co napisałaś teraz, dowodzi błędnej oceny faktów.
            • murwa.kac Re: własność dziecka a dorośli 25.04.14, 18:19
              rycerzowa napisała:

              Ale takie żarty są powszechne, i normalne dziecko jest z nimi oswojone.

              takie zarty NIE SĄ POWSZECHNE, skad Ty to wziełaś??
          • e-emma-e Re: własność dziecka a dorośli 22.04.14, 21:39
            ambivalent napisała:

            > Autorka napisala, ze ciocia powiedziala, iz teraz koparka bedzie jej. A
            > kolezanka tesciowej, ze lalke sobie wezmie.
            > Pewnie, ze to byl zart. I masz racje, dziecko tego nie zrozumialo, bo jeszcze n
            > ie potrafi. Te sytuacje nie swiadcza jednak zle o dziecku (bo nie zrozumialo) t
            > ylko o zartujacych (bo zart byl glupi).


            Ale ja akurat nie twierdzę, że takie sytuacje źle świadczą o dziecku. Bo nie świadczą. Dziecko w tym wieku ma prawo nie rozumieć tych żartów, ma prawo nie umieć się "dzielić" jak to określacie, ma prawo się nawet zdenerwować i rozpłakać.

            Ale ma też prawo wiedzieć, że życie nie zawsze wygląda podręcznikowo, czyli wszystko ładne, cacy, poukładane, wszyscy szanują jego "własność", a jak ktoś zechce się pobawić, to zawsze poprosi i grzecznie zapyta o pozwolenie. Dziecko ma prawo wiedzieć, że świat jest różnokolorowy i trzeba się uczyć przyjmować z godnością nawet i niezbyt mądre żarciki dorosłych. Są moim zdaniem pełne uroku, mimo wszystko. I są bardzo powszechne.
            • scher Re: własność dziecka a dorośli 22.04.14, 22:10
              e-emma-e napisała:

              > Dziecko ma prawo wiedzieć, że świat jest różnokolorowy

              Na marginesie dodam: byle nie tęczowy! ;)
              • e-emma-e Re: własność dziecka a dorośli 23.04.14, 00:04
                scher napisał:

                > e-emma-e napisała:
                >
                > > Dziecko ma prawo wiedzieć, że świat jest różnokolorowy
                >
                > Na marginesie dodam: byle nie tęczowy! ;)


                No pewnie że nie! ;)
            • murwa.kac Re: własność dziecka a dorośli 25.04.14, 18:22
              e-emma-e napisała:

              ma prawo nie umieć się "dzielić"

              a na litość boską - MUSI się dzielić?
              dlaczego MUSI??

              Ty tez sie WSZYSTKIM bez wyjatku, z kazdym dzielisz?
          • scher Re: własność dziecka a dorośli 22.04.14, 22:07
            ambivalent napisała:

            > Te sytuacje nie swiadcza jednak zle o dziecku (bo nie zrozumialo) tylko
            > o zartujacych (bo zart byl glupi).

            Ta sytuacja nie świadczy źle o nikim. Dziecko nauczy się z tego paru rzeczy niezbędnych mu w dalszym życiu, jak umiejętność rezygnacji, znoszenia frustracji, godzenia się z okolicznościami, na które nie ma się wpływu, umiejętność przeżywania smutku itp.
        • Gość: oczko1981 Re: własność dziecka a dorośli IP: 153.19.105.* 23.04.14, 08:09
          nie zapominajmy że rodzice powinni jeszcze wesprzeć ciocię, a zganić dziecko za to że nie zrozumiało tego niewinnego i jakże zabawnego żartu.
          • e-emma-e Re: własność dziecka a dorośli 23.04.14, 10:01
            Gość portalu: oczko1981 napisał(a):

            > nie zapominajmy że rodzice powinni jeszcze wesprzeć ciocię, a zganić dziecko za
            > to że nie zrozumiało tego niewinnego i jakże zabawnego żartu.

            Podajesz jeszcze dodatkowe okoliczności, świadczące o tym, że ciocia i dziecko niezbyt chętnie się bawią razem. Więc może faktycznie niezbyt udany ten żart był. Ale jak dla mnie nadal ważniejsze od efektu są tutaj intencje. A te były czyste, dobre. Trzeba było obrócić w żart, albo z uśmiechem na ustach jakoś wybronić dziecko, a nie złośliwie nastawiać się na ciocię.
    • Gość: Aga Re: własność dziecka a dorośli IP: *.toya.net.pl 22.04.14, 21:32
      Sama mam 4,5 letniego syna i wyobraziłam sobie tę sytuację.
      Moi znajomi w wieku 40 lat (niektórzy mniej, niektórzy więcej) to z reguły fajni, żywiołowi ludzie, a Ty przedstawiłaś ją jako ciotkę, z wydźwiękiem zdecydowanie pejoratywnym. Wracając, moi znajomi też podczas różnych spotkań drażnią się z moim synem. NIeraz coś mu "zabierają", bo to teraz będzie ich, czekając na jego reakcję, z reguły synek dość normalnie reaguje, bez histerii czy zabierania. A i ciocie w porę kończą "zabawę" przytulaniem czy gilgotaniem.
      Pierwsze co mi się nasunęło, to nie pozwoliłabym na szarpaninę, wyrywanie. W tym momencie zawołałabym syna i powiedziała, żeby grzecznie powiedział cioci że to jest jego i prosi o oddanie. A jeśli by sobie nie radził, wówczas ja jestem od pomocy mu, i do mnie ma się zwrócić po pomoc. Co to za zostawianie dziecka w konfrontacji z dorosłym? Jakie dziecko ma szanse?
      Kolejna sprawa, że nie uczysz dziecka konfrontacji, rozwiązywania problemu, żartów.
      Wersja a/ ciocia jest "betonem" i w porę nie kończy zabawy tylko celowo i złośliwie prowokuje dziecko, wtedy widząc że sytuacja jest poważna, ja grzecznie ciocię przywołuję do porządku
      wersja b/ Twoje dziecko jest "betonem", ciocia widząc to chciała go troszkę sprowokować, zachęcić do rozmowy, może do żartu? Mój syn w takiej sytuacji najprawdopodobniej palnąłby, że ciocia jest za duża przecież na zabawę koparką, czym rozbawiłby ją i sytuacja skończona. W każdym razie moje dziecko weszłoby w dyskusję, argumentowało. Ale nie szarpało się z ciotką.

      Coś tu jest nie tak. Nie widziałam kontekstu tej sytuacji, nie znam wersji cioci, ale reakcja Twojego dziecka świadczy o niedojrzałości i egocentryzmie, "jego koparka, jego zabawa, wyczekana, jego". Czy w przedszkolu dziecko na jakiekolwiek formy przekomarzania reaguje konfrontacją siłową?

      Przemyśl, że są w życiu sytuacje, które można interpretować dwojako, ze istnieją żarty, i warto syna tego uczyć.
      • Gość: oczko1981 Re: własność dziecka a dorośli IP: 153.19.105.* 23.04.14, 08:22
        w przedszkolu dziecko wie że zabawki są wspólne i bawi się z innymi po kolei, nie ma problemu z zachowaniem. Zabawką syn się bawił, a ciotka zawinęła mu sprzed nosa i uciekła, nie leżała gdzieś w kącie. Zadaj sobie pytanie, czy tak postępujesz ze swoimi dziećmi, dziećmi brata czy siostry? Mi nie przyszłoby do głowy w ten sposób bawić się z dzieckiem, piszesz, że to tylko nie winny żart, ale za chwilę piszesz że nie pozwoliłabyś na szamotaninę, naprawdę szamotaniną kończą się niewinne żarty?? Dla mnie to ewidentna prowokacja młodego i nieumiejętność podchodzenia do niego. To nie była jakaś obca osoba, to była ciotka która go zna, wie jak się bawi i wg mnie zdawała sobie sprawę, że nie będzie to dla niego nic przyjemnego. A jednak zrobiła to, wg mnie złośliwie.
    • ewa.ulrich-zaleska Re: własność dziecka a dorośli 22.04.14, 21:42
      Dla dorosłego jest to żart taki, który pokazuje władzę. Zarówno maluch jak i Pani zareagowaliście prawidłowo. Pozwoliła Pani synkowi na samodzielne rozwiązanie problemu i wzmocniła jego reakcję popierające jego decyzje.
      Pozdrawiam
      Ewa U
      • e-emma-e Re: własność dziecka a dorośli 22.04.14, 22:02
        ewa.ulrich-zaleska napisała:

        > Dla dorosłego jest to żart taki, który pokazuje władzę. Zarówno maluch jak i Pani
        > zareagowaliście prawidłowo. Pozwoliła Pani synkowi na samodzielne rozwiązanie
        > problemu i wzmocniła jego reakcję popierające jego decyzje.

        Cóż za wyuczona, książkowa, psychologiczna rada. Świat niestety, albo i na szczęście, nie jest zakuty w sztywnych ramach, nie jest książkowy. Wielka szkoda dla dzieci, gdyby miały poznawać ten świat jedynie w wąskim zakresie możliwych ludzkich zachowań.
        • Gość: Alinka Re: własność dziecka a dorośli IP: *.jsn.osi.pl 22.04.14, 22:42
          Rada przede wszystkim życiowa. No niestety nie wszyscy lubili w dzieciństwie takie droczenie się ciotek i wujków. A asertywność, czy niektórym się to podoba czy nie jest bardzo ważna. W moim wychowaniu niestety jej zabrakło, za co do dziś pokutuję, bo nie potrafię się odezwać w ważnych i krzywdzących dla mnie momentach, a od takich błahych sytuacji się zaczyna.
          • e-emma-e Re: własność dziecka a dorośli 23.04.14, 00:11
            Gość portalu: Alinka napisał(a):

            > Rada przede wszystkim życiowa. No niestety nie wszyscy lubili w dzieciństwie ta
            > kie droczenie się ciotek i wujków.

            Jak we wszystkim musi być i umiar, i takt jednak. Jestem pewna, że takie żarty cioci, gdyby były wspierane przez rodziców (a nie jak tutaj negowane) i w miarę często dawkowane, ale jednak z umiarem, byłyby przez dziecko bardzo lubiane, ciocia mogłaby sobie nimi zaskarbić nawet i sympatię malucha. Naprawdę nie widzę w opisanej sytuacji powodów do obgadywania cioci, jak to nie umiała poszanować dziecięcej "własności".

            > A asertywność, czy niektórym się to podoba czy nie jest bardzo ważna. W moim
            > wychowaniu niestety jej zabrakło, za co do dziś pokutuję, bo nie potrafię się odezwać
            > w ważnych i krzywdzących dla mnie momentach, a od takich błahych sytuacji się zaczyna.

            Może po prostu masz taki charakter i żadne intensywne treningi asertywności by tego nie zmieniły?

            A uczenie dziecka od małego tej durnowatej asertywności często powoduje, że "od takich błahych sytuacji się zaczyna" pyskowanie i arogancja dziecka w późniejszym wieku. Bo asertywność przede wszystkim!

            • Gość: oczko1981 Re: własność dziecka a dorośli IP: 153.19.105.* 23.04.14, 08:00
              może tylko dopowiem, że od początku ciocia ma problemy z relacjami z młodym, który nie lubi jej krzyków na własne dziecko, głośnego i rubasznego śmiania, nieprzewidywalnych reakcji, a ona bardzo chciałaby z nim pobyć, tylko nie potrafi a młody od niej ucieka, nie uważam, aby zabieranie mu koparki i uciekanie z nią było tylko żartem (raczej nieumiejętnością bycia z dzieckiem). Ciekawe jest to że młody chętnie bawi się z 20 letnim chłopakiem córki ciotki, którego widzi 3 czy 4 raz w życiu, ale chłopak umie się z nim bawić, układają razem puzzle i sam czeka aż młody zaproponuje sposób zabawy, nie narzuca mu się ze swoją wolą. Można? Można.
            • Gość: Alinka Re: własność dziecka a dorośli IP: *.jsn.osi.pl 23.04.14, 08:02
              Wiesz w moim mniemaniu asertywność polega na czymś innym. I wolę, żeby moje dziecko umiało powiedzieć co mu się nie podoba i nie widzę w tym nic niegrzecznego.

              I bardziej durnowate jest dla mnie uśmiechanie się gdy nie mam na to ochoty, żeby tylko innym się podobało, nikogo nie urazić bo tak wypada. Jedno wielkie zakłamanie. To jest twoim zdanie w porządku?

              Zarówno chłopiec jak i rodzice zareagowali prawidłowo.
              • joshima Re: własność dziecka a dorośli 25.04.14, 12:37
                Gość portalu: Alinka napisał(a):

                > Wiesz w moim mniemaniu asertywność polega na czymś innym. I wolę, żeby moje dzi
                > ecko umiało powiedzieć co mu się nie podoba i nie widzę w tym nic niegrzecznego
                Otóż to. Asertywność nie jest jednoznaczna z chamstwem czy buractwem. Mozna być stanowczym a jednocześnie kulturalnym. Jeśli zaś adresat komunikatu mimo to czuje się urażony (na ogół odmową anie sposobem jej wygłoszenia) to jest niestety jego problem.
            • Gość: Alinka Re: własność dziecka a dorośli IP: *.jsn.osi.pl 23.04.14, 08:12
              I uważam, że to ciotka powinna zareagować, podejść do malucha jeżeli chce, żeby ją dalej lubił, ja przynajmniej bym tak zrobiła gdybym widziała, że zrobiłam dziecku przykrość, a nie ciągnąć dalej temat i jeszcze robić z dziecka samoluba.
    • rycerzowa Re: własność dziecka a dorośli 22.04.14, 23:08
      Gość portalu: Alinka napisał(a):

      > No niestety nie wszyscy lubili w dzieciństwie ta
      > kie droczenie się ciotek i wujków. A asertywność, czy niektórym się to podoba c
      > zy nie jest bardzo ważna. W moim wychowaniu niestety jej zabrakło, za co do dzi
      > ś pokutuję, bo nie potrafię się odezwać w ważnych i krzywdzących dla mnie momen
      > tach, a od takich błahych sytuacji się zaczyna.

      Lubić czy nie lubić, być asertywnym czy nie - to inny problem.
      Ważne, by sytuację rozpoznać, wiedzieć, o co chodzi, co jest grane.
      I reagować adekwatnie. Grzecznie czy niegrzecznie, empatycznie czy nie - ale adekwatnie.

      Tak duże dziecko, które rozumie wszystko dosłownie - może budzić niepokój.

      PS. A scherem nie przejmujcie się.
      Musi prowokować. Za to mu płacą.
      • scher Re: własność dziecka a dorośli 22.04.14, 23:14
        rycerzowa napisała:

        > Za to mu płacą.

        Brzydziłbym się wziąć pieniędzy od Michnika ;)
        To moje autorskie poglądy i noszę je z dumą.
      • e-emma-e Re: własność dziecka a dorośli 23.04.14, 00:19
        rycerzowa napisała:

        > Lubić czy nie lubić, być asertywnym czy nie - to inny problem.
        > Ważne, by sytuację rozpoznać, wiedzieć, o co chodzi, co jest grane.
        > I reagować adekwatnie. Grzecznie czy niegrzecznie, empatycznie czy nie - ale a
        > dekwatnie.

        Też mi się wydaje, że w tej sytuacji ani ciocia nie nauczyłaby dziecka skutecznie swoimi żartami dzielenia się, ani też mama ucząc tej świętej asertywności, nie nauczyłaby tak naprawdę grzecznego odmawiania, lecz buractwa i zarozumiałości. Bo to sytuacja nieadekwatna do takich nauk. Ot, po prostu żart cioci, może i nawet zaproszenie do wspólnej zabawy koparką, w każdym razie według mnie bardzo sympatyczny i na pewno z dobrymi intencjami.

        A że dziecko nie odczytało go odpowiednio, cóż, w tym wieku ma do tego prawo, ale to właśnie rodzice powinni wesprzeć owo zachowanie cioci jako sympatyczne, a nie się na nią gniewać i obwiniać o traumę dziecka. To rodzice (ewentualnie sama ciocia) powinni obrócić w żart "zabieranie" przez ciocię koparki i po sprawie.

        > Tak duże dziecko, które rozumie wszystko dosłownie - może budzić niepokój.

        E, chyba nie.
        • Gość: oczko1981 Re: własność dziecka a dorośli IP: 153.19.105.* 23.04.14, 08:04
          nadal uważam, że powinna zapytać czy może pobawić się z nim koparką, zamiast z nią uciekać, dziecko uczy się przez naśladowanie, dla mnie takie zachowanie normalne jednak nie jest.
          • scher Re: własność dziecka a dorośli 23.04.14, 08:22
            Gość portalu: oczko1981 napisał(a):

            > nadal uważam, że powinna

            Tak ogólnie rzecz biorąc to dziecko ma się dostosować do świata, a nie świat do dziecka. Dzieciom dobrze robi przyjęcie takiego założenia w wychowaniu.
            • Gość: Alinka Re: własność dziecka a dorośli IP: *.jsn.osi.pl 23.04.14, 08:25
              Co? ale bzdura. Idąc za twoim tokiem myślenia to jak dziecko żyje w patologii to ma się do patologii dostosować bo mu będzie łatwiej...... porażka
            • Gość: oczko1981 Re: własność dziecka a dorośli IP: 153.19.105.* 23.04.14, 08:25
              świat to również moje dziecko, nie musi się ono godzić na wszystko co ten świat chce z nim zrobić, a nawet nie powinno.
              • scher Re: własność dziecka a dorośli 23.04.14, 08:48
                Gość portalu: oczko1981 napisał(a):

                > świat to również moje dziecko, nie musi się ono godzić na wszystko co ten
                > świat chce z nim zrobić, a nawet nie powinno.

                To nie ten okres rozwojowy dziecka. Małych dzieci nie uczy się asertywności, one mają inne potrzeby rozwojowe, dużo ważniejsze w tym wieku.
    • rycerzowa Re: własność dziecka a dorośli 23.04.14, 08:49
      scher napisał:


      > Brzydziłbym się wziąć pieniędzy od Michnika ;)



      Dzięki za namiary na solidnego - jak widać - płatnika.


      > To moje autorskie poglądy i noszę je z dumą.

      Nie dziwię się. Takie śliczne te poglądy. We wszystkich kolorach tęczy.
    • rycerzowa Re: własność dziecka a dorośli 23.04.14, 09:19
      Oczko, nie bez przyczyny podkreślam znaczenie intelektualnego rozeznania sytuacji; odpowiedniość reakcji dziecka to wtórny problem.

      My sobie siedzimy przy stole i gwarzymy, a dziecko zdobywa informacje o świecie.

      Jakie zdobył ostatnio?
      "Jeśli dziecko ma atrakcyjne zabawki lub maskotki, niektórzy dorośli zabierają je dziecku, by się nimi pobawić. Jeśli nie chcę stracić swej własności, nie mogę pozwolić nikomu jej dotknąć, potrzymać, pobawić się. Nie mogę wypuścić swej własności z ręki, a jak ktoś mi zabierze, powinienem wyrwać i uciec".

      Natomiast dziecko doopowate, scheropodobne, uczone, że wszystkim zawsze ma się dzielić,
      utrwala informację:
      "Nie mam żadnych praw, wszyscy mogą mi wszystko odebrać, powinienem wszystko oddać, położyć uszy po sobie wobec każdego, kto silniejszy".

      Natomiast prawda jest następująca;
      Niektórzy dorośli, nie umiejąc zachować się wobec dziecka, a chcąc z nim nawiązać kontakt - żartują sobie, droczą się z nimi, udają, że np. boksują się z maluchem, biorą jego zabawki, etc.
      Trzeba to dziecku wytłumaczyć, powiedzieć, że ciotka/wujek nie mają złej woli, tylko tak się wygłupiają, udają, tak jak dzieci bawiące się w piratów i walczące z sobą.

      Rodzic powinien zapewnić dziecko, że żaden dorosły nie zabierze mu zabawki, że za chwilę ją odda.
      Rodzic powinien powiedzieć dziecku, że ma prawo nie lubić takich żartów, nie chcieć tak się bawić. I powiedzieć o tym zabawowemu dorosłemu.
      Rodzic powinien od razu stać murem za dzieckiem, uspokajać je.

      To wytłumaczenie dziecku, że to tylko zabawa, jest bardzo ważne, bo inaczej dziecko się zwyczajnie boi.

      • verdana Re: własność dziecka a dorośli 23.04.14, 19:12
        I dziecko nie musi wcale wiedzieć, ze zabawki nie zostaną zabrane przez dorosłego. Mnie babcia na wakacjach zabierała zabawki i dawała je innemu dziecku - na zawsze (nawet prezenty imieninowe). Nie nauczyło mnie to, słowo daję, szlachetności i umiejętności dzielenia się.
      • scher Re: własność dziecka a dorośli 23.04.14, 19:38
        rycerzowa napisała:

        > Natomiast dziecko doopowate, scheropodobne, uczone, że wszystkim
        > zawsze ma się dzielić,
        > utrwala informację:
        > "Nie mam żadnych praw, wszyscy mogą mi wszystko odebrać, powinienem
        > wszystko oddać, położyć uszy po sobie wobec każdego, kto silniejszy".

        Manipulujesz, wkładasz mi w usta sądy, których nigdy nie wygłosiłem, opinie, których nie podzielam. Nie mogę podpisać się pod tezami, że dziecko ma się zawsze wszystkim dzielić, że dziecko nie ma żadnych praw, że powinno kłaść uczy po sobie wobec każdego, kto silniejszy.
    • magic.meadows Re: własność dziecka a dorośli 23.04.14, 10:36
      Ciotka/znajoma chciały mniej czy bardziej subtelnie podroczyc sie z dzieckiem, zainicjowac zabawę, a nie zabrać mu zabawkę.
      Dziecko zachowało sie tak jak potrafiło (a raczej jak mu serce podpowiedzialo i jak sie wyuczylo).
      Ty natomiast popełnilias sporo bledow
      Po pierwsze, nie wytłumaczyłas dziecku kontekstu całej sytuacji
      Po drugie, jesli chcialas pomoc, nie zareagowalas przy dziecku np. obracajac sytuacje w żart, podpowiadajac co moze odpowiedzieć cioci czy tej drugiej pani.
      Po trzecie, zachowanie cioci krytykowalas, gdzieś za jej plecami zamiast pokazac dziecku swoja asertywnosc.
      Poza tym, naskoczylas na zachowanie tych kobiet, a nie zauważyłas, ze zachowanie Twojego dziecka bardziej przypomina zachowanie dwulatka w fazie "tojemoje", a nie dziecka w jego wieku.
      Swoje dziecko uczysz jak powinno sie zachować, czyli zapytać sie właściciela o pozwolenie i bardzo dobrze, a co rownie ważną nauką, czyli jak adekwatnie zachować sie w takiej sytuacji, gdy ktos nie ma takich zachowan wpojonych?
      Uczysz, ze dziecko powinno zapytać sie go czy moze pozyczyc jego piórnik, a gdzie nauka, co zrobic w sytuacji, gdzie ktos bierze jego rzecz bez pytania, ma zabrać i uciekać, bić, krzyczeć i plakac czy moze jednak zachować sie w nieco bardziej cywilizowany sposob. To była sytuacja, gdzie dziecku powinnas pokazac właściwa reakcje, a tego nie zrobiłas.
      • Gość: oczko1981 Re: własność dziecka a dorośli IP: 153.19.105.* 23.04.14, 14:24
        tak, tak jestem jedyną winną osobą, a mój syn jak wynika z kontekstu Twej wypowiedzi jest opóźniony o 2,5 roku w rozwoju (nie przerabialiśmy klimatu: twoje moje, więc najpewniej masz rację) . Nie akceptuję takich zabaw i nie czuję Twojego blusa w przekonywaniu dziecka, że ciocia chce się tylko pobawić, tak tłumaczę jak zabiera mu zabawkę kuzyn i to jest wg mnie zgodne z prawdą, nie będę wmawiać synowi rzeczy, w które w sama nie wierzę. To jest Twoja interpretacja i rozumiem, że w każdej takiej sytuacji (nawet jeśli to będzie jakiś łobuz w przyszłości) dobrze jest zakładać że intencje zawsze są czyste. Po przeczytaniu treści wszystkich postów wiem, że wcale nie popełniłam aż tak dużo błędów jak mi zarzucasz.
        • magic.meadows Re: własność dziecka a dorośli 23.04.14, 15:35
          O i ile piękniejszy i łatwiejszy w obsłudze jest świat, gdzie "wina" jest po stronie cioci i innych.
          Jesli chcesz wypuścić dziecko przygotowane do życia w świecie, gdzie wszyscy sa mili i sie grzecznie i jasno pytają o wszystko, a kontekst sytuacyjny jest zawsze najprostszy z możliwych, to postępuj tak jak robisz i szukaj potwierdzenia w opinii większości.
          Jesli chciałabyś, aby Twoje dziecko odnalazło sie także w bardziej nietypowych sytuacjach, przemysl to co zrobiłaś jeszcze raz. Jakie komunikaty dostało Twoje dziecko, jaka Twoja postawę obserwowało.
          • Gość: oczko1981 Re: własność dziecka a dorośli IP: *.play-internet.pl 23.04.14, 19:14
            Nie znasz mojej szwagierki, myślę, że takie osoby jak ona w ogóle Cię nie otaczają, skoro piszesz o tym w tak jednoznaczny sposób.
            • magic.meadows Re: własność dziecka a dorośli 23.04.14, 19:44
              Oczywiście, ze prawdopodobnie nie znam Twojej szwagierki.
              Ale skąd pomysł, ze w moim otoczeniu wszyscy sa mili, uprzejmi i idealni w 101 %?
              Ludzie sa różni, dobrzy i źli, mądrzy i głupi, taktowni i nie itd. i w otoczeniu takich rożnych ludzi uczyłam moje dzieci żyć. Moze dlatego tak dobrze radziły i radzą sobie w kontaktach z innymi?
              Tyle, ze w opisanej przez Ciebie sytuacji zachowalabym sie zupełnie inaczej niż ty (nie robiąc sobie wroga z ciotki i pokazując dziecku prawidłowe zachowanie)
    • domza2 Re: własność dziecka a dorośli 24.04.14, 10:58
      Okropny przykład "drażnienia" dziecka. Chyba z nudów, chyba, żeby popsuć małemu udaną zabawę i niestety z głupoty. Sorry, ale współczuję rodzinki.
      • Gość: oczko1981 Re: własność dziecka a dorośli IP: 153.19.105.* 24.04.14, 11:18
        No widzisz domza ja też tak uważam, ale jak widać jest to powszechny w niektórych domach sposób na "zabawę" z dzieckiem, zupełnie nieszkodliwy, przygotowujący wręcz dziecko do życia w rzeczywistym świecie:(
    • rycerzowa Re: własność dziecka a dorośli 25.04.14, 11:10
      Tak na koniec:
      Dziecko naprawdę nie zrozumiało, że ciotka udaje , wygłupia się.
      Właśnie tak - udaje głupią.
      Czy matka to zrozumiała, czy też ma problem z rozumieniem sytuacji społecznych i naprawdę uważa, że dorosła osoba zabiera dzieciom zabawki, by się nimi pobawić?

      Matka powinna dziecku powiedzieć, że to nie jest na poważnie, że ciocia się właśnie wygłupia, udaje dziecinną, a ciotce powiedzieć, by przestała, oddała dziecku zabawkę, bo chłopak jako wrażliwe dziecko takich żartów nie lubi. Ma prawo nie lubić, nie jest gruboskórny, jako inni.

      Dziecko powinno wiedzieć, że ludzie czasem udają. Dziecko, które bierze wszystko na poważnie - żyje w strachu.
      To w trosce o swoje dziecko, wytłumaczyłabym ciotkę. Samopoczucie ciotki nie mu znaczenia, nie obchodziłoby mnie.


      Zastanawia mnie jeszcze jedno:

      akurat owa ciotunia, notorycznie załazi mi za skórę, łącznie z tym, że mój mąż, a jej brat również nie ocenia jej działań pozytywnie twierdząc, że za dużo wymaga od młodego i wiele rzeczy w jego zachowaniu ją dziwi, bo jej córka w jego wieku była zupełnie inna.


      A tak konkretnie, co szanowna ciotunia zarzuca młodemu? Czepia się, czy troszczy się?
      Może napisz więcej.
      Jasne, że każde dziecko jest inne, ale czasem dziecko wymaga pomocy.
      • joshima Re: własność dziecka a dorośli 25.04.14, 12:34
        rycerzowa napisała:

        > Matka powinna dziecku powiedzieć, że to nie jest na poważnie, że ciocia się wła
        > śnie wygłupia, udaje dziecinną, a ciotce powiedzieć, by przestała,
        Mama chyba wyjaśniła, że to nie pierwsza taka sytuacja i ciotka najprawdopodobniej by się obraziła i zrobiła aferę. TO ciotka jest głupia a nie udaję głupią. Jak każdy kto nie potrafi przestać żartować gdy widzi, że jego żarty nikogo nie śmieszą a w szczególności nie śmieszą adresata. W stosunku do dorosłego pewnie by się tak nie zachowała, prawda? Ale z dzieckiem można się podroczyć. A jak się rozpłacze to nawet lepszy ubaw. No proszę Cię.

        > Dziecko powinno wiedzieć, że ludzie czasem udają.
        I to jest najlepszy sposób na to, żeby je tego nauczyć?


        > To w trosce o swoje dziecko, wytłumaczyłabym ciotkę.
        To znaczy wmówić dziecku, że takie droczenie się jest fajne i że powinno mu się podobać?
        • Gość: oczko1981 Re: własność dziecka a dorośli IP: *.play-internet.pl 25.04.14, 19:43
          ciotka nie potrzebuje adwokata, mogę spróbować wytłumaczyć małego kuzyna, kolegę w szkole, lub jakąś osobę dorosłą, która młodego nie zna i nie wie, ze takim zachowaniem może zrobić mu przykrość, myślę, że potrzeby mego syna i potrzeby cioci związane z zabawą z nim zupełnie się rozmijają. Jak dla mnie nic na siłę i tak też podchodzę do syna mej siostry i świetnie wszyscy się bawimy jak przyjeżdżają. Łącznie z tym że gdybym wywołała taką sytuację, zrobiłoby mi się głupio i poszłabym dziecko przeprosić.
      • Gość: oczko1981 Re: własność dziecka a dorośli IP: *.play-internet.pl 25.04.14, 19:33
        wybacz, ale sytuacja była wg mnie robiona trochę po złości, nie aby go zachęcić do zabawy, tylko tak żeby przyszedł do niej przynajmniej wyrwać jej tą zabawkę, bo pobawić się czy opowiedzieć to raczej niechętnie z własnej woli. Syn wie, że ludzie żartują, bo mój mąż jest wyjątkowym żartownisiem, ale robi to z błyskiem w oku no i tak fajnie, jest super tatą:) Co do zarzutów: było porównywanie co dziecko je w określonym wieku, bo jej córka to dawno kotlet - np. w wieku 1 roku (choć w tej chwili je wybrane produkty), a syn to długo mleko (i o zgrozo z piersi); kolejna sprawa wyjazdy samodzielne do babci/dziadka, jej córka to w wieku 3-4 lat pojechała do dziadków i nie było problemów, a my to tak go wychowaliśmy że zapytany twierdzi że bez rodziców to on nie jedzie, no tego typu rzeczy.
    • Gość: oczko1981 Re: własność dziecka a dorośli IP: *.play-internet.pl 25.04.14, 19:36
      dziękuję za dyskusję, tym bardziej że osoby które cenię na tym forum, też się wypowiedziały. Pozdrawiam!
    • lily-evans01 Re: własność dziecka a dorośli 02.05.14, 16:09
      Co mi się nasuwa, no przepraszam, dorosła kobieta musi być zdrowo szurnięta (delikatniej: zaburzona), żeby bawić się koparką maleńkiego siostrzeńca i jeszcze mu ją z rąk wyrywać...
      Mam tylko nadzieję, że sytuacja została przejaskrawiona dla potrzeb wątku ;).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka