ambivalent
28.06.14, 07:00
Witam,
jestesmy wlasnie w odwiedzinach u moich rodzicow (nie zdarza sie to czesto, mieszkamy daleko od nich) i odwiedzamy tez moich dziadkow. Moja corka, prawie czterolatka, jak kazde, wydaje mi sie, dziecko do nowych sytuacji musi sie przystosowac. Wiec przez pierwsze trzy dni tutaj non stop byla marudna i plakala. Po okresie poczatkowym przeszlo. Ale ja (i ona) przez te dni nasluchalam sie, ze corka jest BEKSA. I doprowadzalo mnie to do szewskiej pasji. Zwracalam uwage dziadkowi corki, zeby tak nie mowil i wytlumaczylam dlaczego, z pradziadkami corki sie nie dalo, wiec tylko mowilam za kazdym razem, ze M. nie jest beksa. Moj tata zarzuca mi teraz, ze jestem przewrazliwiona, a ja juz sama nie wiem. Czy tylko dla mnie tego typu (beksa, ciamajda, mamisynek) epitety sa okropne?