good_idea
25.09.14, 09:47
Proszę o poradę,bo nie radzę sobie z sytuacją. Mój pięcioletni syn poszedł w tym roku do zerówki. Szkoła bardzo fajna,pani wychowawczyni to mądry i doświadczony pedagog. Syn nie chodził do przedszkola,ale miał kontakt z dziećmi,chodził na różne zajęcia popołudniowe,place zabaw,do znajomych. Większość czasu spędzał ze mną. W rodzinie nie mam jednej osoby,która chciałaby z nim zostać,spędzić trochę czasu. Mąż dużo pracuje,mamy swoją firmę. Ja też pracuję w tej firmie,wcześniej syn był po prostu ze mną,a ja mogłam sobie regulować czas pracy. Teraz syn nie chce chodzić do szkoły,robi histerie. Płacze na zajęciach. Mówię mu,że go rozumiem,nie zaprzeczam jego uczuciom,nie przekonuję,że szkoła jest super,nic na siłę,ale tłumaczę,że chodzić trzeba,że zmiany są trudne,że ma prawo czuć się smutny czy zagubiony,ale to minie. Nie mija jednak,tylko jest coraz gorzej. Dziś zauważyłam,że dzieci go nie akceptują,śmieją się z niego,przedrzeźniają,przezywają. Nie chcą się z nim bawić czy być w parze. Został ofiarą klasową. Serce mnie boli,czuję się winna. Nie wiem,co robić. Myślę,żeby przepisać go do innej szkoły. Czy ktoś ma podobne doświadczenia?