Dodaj do ulubionych

relacje babcia-wnuk

01.06.15, 09:11
Witam serdecznie, proszę o porady dotyczące wpływu rodziców lub jego braku na relacje dziadkowie - wnuki.
Synem lat 6 zajmuje się babcia (mama męża), zaprowadza go do szkoły i przyprowadza, zajmuje się nim, gdy jesteśmy w pracy. Z pomocy babci chciałabym przestać korzystać od wakacji, bo przez te kilka lat nawarstwiło się między nami wiele nieporozumień, ale to osobny temat. Ja uważam że popełniliśmy błąd tak długo "współpracując", mąż uważa inaczej.
Natomiast kłopotem obecnym dla mnie jest zakres mojego wpływania na relacje babci i wnuka. Osobiście uważam, że każda osoba dorosła: ciocia, dorosłe kuzynostwo, dziadkowie, tata czy ja powinna sama zadbać o to aby kształtować relację z dzieckiem. Oczywiście my jako rodzice powinniśmy reagować w momencie gdy widzimy że dziecku dzieje się krzywda, ale w codziennym zwykłym życiu nie za bardzo chciałabym ingerować w te relacje. Nie wiem czy robię dobrze. Problemem moim i mojej rodziny jest to, że mama męża jest osobą przejawiającą zachowania bierno-agresywne, na początku gdy teściowa zajęła się synem - dziecko było wpatrzone w nią jak w obraz, super się dogadywali, później w miarę przedłużania się tego czasu, te zachowania zaczęły się ujawniać w stosunku do mnie, czasem do męża (obrażanie się, krytyka, chłód emocjonalny, nieodzywanie się dniami, czasem tygodniami - to już bardziej do mnie), ale nie do dziecka. Niestety ostatnie kilka miesięcy to pasmo kłótni-nieporozumień, dyskusji z podniesionym głosem jej i moim, maj - 3 takie poważne sytuacje, ostatnio "generowane" przez to co mówi do mnie dziecko. Podam przykład z zeszłego tygodnia: wracam z pracy, syn przychodzi do mnie i mówi: mamo babcię prosiłem, żeby tak dużo do mnie nie mówiła, a ona nie chciała przestać. Ostrożnie badam o co mogło chodzić, ale nie zdążyłam się dowiedzieć, ponieważ w drzwiach kuchni staje babcia i mówi do dziecka: a czemu Ty na mnie skarżysz? Syn mówi: nie skarżę... teściowa poszła na balkon zapalić papierosa, w tym czasie próbowałam z synem rozmawiać, że skoro takie sytuacje się zdarzają, to może trzeba z babcią wyjaśnić, powtórzyć co jest dla Ciebie ważne. Powiedziałam synowi że ja także nie uważam że on skarży, gdy teściowa wróciła z balkonu - kontynuowała temat mówiąc, że dziecko po części zmyśla (może wyolbrzymia, ale ja biorę na to poprawkę), natomiast powiedziałam teściowej że w takich sytuacjach on ma prawo przyjść powiedzieć do mnie co mu się zdarzyło i nie uważam, że to skarżenie. Tu w miarę spokój w rozmowie się skończył, bo teściowa się zdenerwowała, że neguję jej ocenę sytuacji, powiedziała, że skoro będę go utwierdzała w takiej postawie, to będzie coraz gorzej i będę miała nie wiadomo jakie wyobrażenie na jej temat, że ona krzywdzi nam dziecko. Powiedziałam, że mnie tutaj nie było, nie wiem co dokładnie oboje mówili i jak to wyglądało i że każdy z nas dorosłych powinien układać sobie relacje z synem i że to dorosła strona odpowiedzialna jest jak ta relacja będzie wyglądać. Niestety kolejny raz obraziła się, wyszła z domu na "spacer" na 3 godziny, gdy syn pytał gdzie idzie, powiedziała z przekąsem: szukać relacji. Nie chciałam syna zostawiać samego z tą sytuacją, kolejny raz "postawiłam się" ale nie wiem, czy robię dobrze. Mam wrażenie że teściowa oczekuje ode mnie że w takich sytuacjach potraktuję dziecko jak małego kłamczuszka i skarżypytę i powiem: nie gadaj na babcię bo jest najlepsza na świecie...Nie chcę tego robić, bo wiem, że z jej zachowaniami i wymaganiami względem syna, nie jest najlepszą osobą do opieki nad naszym dzieckiem. Jak zachowywać się w tego typu sytuacjach... Nie mam "kaca" moralnego, że np. uraziłam teściową, ale może mogłam zrobić coś inaczej...
Obserwuj wątek
    • panizalewska Re: relacje babcia-wnuk 01.06.15, 12:13
      To chyba nie jest kwestia relacji, tylko foszącej się starszej pani, która chce zagadać wnusia na śmierć ;) Ja mam taką babcię i generalnie Boże uchowaj, ale jestem już dorosła. Twoje dziecko nie jest. Jeżeli babcia strzela non stop jakieś fochy, mimo chyba normalnych argumentów powiedzianych chyba normalnym tonem (zakładam, bo internetach nie słychać intonacji głosu ;) to coś jest na rzeczy z charakterem babuni. Niby to nie krzywda dla dziecka, ale chyba męczące i upierdliwe dla wszystkich, nie? Twoje dziecko widzi, słyszy, wyciąga wnioski. Próbowało samo porozmawiać z babcią, postawić swoje granice - słusznie zresztą (tak generalnie, bo w przypadku tej konkretnej rozmowy - nie wiadomo o czym rozmawiali, jaka była sytuacja, czy babcia chciała mu coś wytłumaczyć, czy maglowała o byle goownie do wnusia, żeby właśnie go zagadać) i się nie dało. Dla mnie to byłby sygnał, że już przesyt sytuacji i zmęczenie materiału i czas się rozstać z babcią jako całodzienną opiekunką. Drobne upierdliwości w relacji domowników jak się nagromadzą - potrafią skutecznie zniszczyć w miarę fajne relacje w całej rodzinie. Ja swoją mamę polubiłam dopiero po wyprowadzce, jak ją widzę raz na miesiąc, na tej zasadzie ;) A dziecko samo wyciągnie wnioski i będzie chciało albo nie chciało z babcią utrzymywać relację - też na swoich zasadach
      • anku1982 Re: relacje babcia-wnuk 01.06.15, 12:54
        panizalewska napisała:

        > mimo chyba normalnych argumentów powiedzianych chyba normalnym tonem
        > (zakładam, bo internetach nie słychać intonacji głosu ;) to coś jest na rzeczy
        > z charakterem babuni.

        Zwykle jestem atakowana z wysokiego C, krzykiem i pretensjami, doszło już do tego że czasem boję się koło niej przejść w czasie takiej kłótni, bo zastanawiam się czy nie zaatakuje mnie fizycznie - nigdy się to nie zdarzyło wprawdzie, ale nie wiem do czego jest zdolna. Gdy widzi, że odpieram jej pretensje, wchodzi w stan uśpienia, czyli nieodzywania, tak jakby chciała wzbudzić we mnie winę. Jeden raz po takim słownym ataku tuż przed porą kładzenia się spać, miałam objawy fizyczne nerwicy lękowej. Nie mniej jednak teraz już nie odpuszczam, nie kładę uszu po sobie, tylko tłumaczę tłumaczę, ale trafia to jak groch o ścianę, ona ma swój punkt widzenia, ja jestem tylko niepodporządkowaną synową, a może aż.
        Natomiast dopiero ostatnio zaczęły wychodzić takie sytuacje w odniesieniu do tego co syn mi mówi. Nie chciałabym sytuacji że syn przestanie mi różne rzeczy opowiadać ze strachu przed kłótnią wywołaną kolejny raz przez babcię.
    • domza2 Re: relacje babcia-wnuk 01.06.15, 12:18
      Wolałabym babcię, która krzyczy jak się wkurzy niż która się obraża. Nie bez powodu takie zachowania, jak właśnie karanie milczeniem nazwano bierną agresją. Jest to zachowanie agresywne. skoro potępiamy klapsy, szarpanie, wrzeszczenie na dziecko jako przejawy agresji to uporczywe milczenie również zasługuje na potępienie. Masz rację, też ograniczyłabym kontakty dziecka z babcią, bo jeśli ona jest z dzieckiem cały czas to dziecko uczy się, że obrażanie się i karanie milczeniem to sposób na rozwiązywanie sytuacji konfliktowych, a to już niedobrze.
      • aqua48 Re: relacje babcia-wnuk 01.06.15, 12:26
        Przede wszystkim matka ma OBOWIĄZEK wysłuchać własnego dziecka, które MA PRAWO jej się zwierzać ze swoich problemów z babcią czy innym członkiem rodziny. A potem po wysłuchaniu racji drugiej strony można starać się rozwiązać problem. Sugerując dziecku co powinno/może uczynić, tłumacząc mu powody takiej reakcji babci, prosząc babcię o zrozumienie dziecka i spełnianie jego próśb itp. Dziecko musi mieć wsparcie rodziców i poczucie, że stoją oni po jego stronie - nawet jeśli nie ma racji to spokojnie wysłuchają go i podsuną rozwiązanie.
        W tej sytuacji jednak chyba najwyższy czas zmienić dziecku opiekę, a relacje z babcią ustawić jak relacje z babcią, a nie całodzienną opiekunką
        • anku1982 Re: relacje babcia-wnuk 01.06.15, 12:45
          No właśnie, ale na ile ja jako rodzic mogę się w ich "nieporozumienia" wtrącać. Gdy staję za dzieckiem próbuje mi się udowodnić, że ono manipuluje mną jako matką, "skarżąc" na babcię. W tej chwili nie jestem wiele w stanie przetłumaczyć babci, bo konflikt między mną a nią, właśnie o spojrzenie na świat, na relacje, na szacunek do niej samej, który powinien być bezwarunkowy sprawił, że wiele rzeczy ustala mąż, z którym jeszcze babcia rozmawia. Do mnie tylko mruczy, ale dialogu nie chce podjąć, większość takich rozmów kończy się jej prychaniem na mój punkt widzenia sprawy i nieodzywaniem, już nawet dziecko pyta mnie dlaczego kłócę się z babcią. Ale to moja rodzina, moje dziecko i stanę na głowie aby sytuację doprowadzić do takiej w której zarówno mąż, dziecko i ja czujemy się u siebie swobodnie a nie pod ciągłym ostrzałem oka babci.
          • verdana Re: relacje babcia-wnuk 01.06.15, 13:28
            Dziecko ma prawo skarżyć Ci się na babcię. Od tego ma sie matkę - absolutnie nikomu nie wolno zabronić dziecku mówienia matce tego, co myśli. O babci także. Powiem więcej - w związku z tym, ze babcia zajmuje sie dzieckiem, ono wręcz powinno mówić, gdy coś jest nie tak jego zdaniem. Babcia ma też obowiązek nie kłócić sie przy dziecku z matką dziecka (chyba, zę chodzi o znęcanie sie nad tymże dzieckiem). To jest dla dziecka okropne. Może gadać, gdy dziecka nie ma w pobliżu. Wniosek pokontrolny - należy zakończyć opiekę babci nad dzieckiem juz, nie po wakacjach. Nie kontakty - opiekę.
            • anku1982 Re: relacje babcia-wnuk 01.06.15, 13:39
              Opiekę kończymy za niecały miesiąc przed wakacjami. Problem dodatkowy mam z mężem, który nie rozumie powagi całej sytuacji, prawdopodobnie dlatego, że w swoim dzieciństwie był traktowany w podobny sposób.
              Mogłabym już dziś babci powiedzieć dziękujemy, ale za 1,5 miesiąca przeprowadzamy się 4 miasta dalej i trudno mi byłoby szukać opiekunki na niecały miesiąc. Urlopu ani mąż, ani ja wziąć w tej chwili na żądanie na 3 tygodnie nie możemy - takie branże.
              • verdana Re: relacje babcia-wnuk 01.06.15, 13:45
                Jak się przeprowadzacie, to już nie warto obrażać babci na zakończenie. Sprawa rozwiąże sie i tak.
                • anku1982 Re: relacje babcia-wnuk 01.06.15, 13:48
                  Tzn. obrażać przez nagłe podziękowanie jej już teraz, czy masz coś innego na myśli?
                  • verdana Re: relacje babcia-wnuk 01.06.15, 19:26
                    Tak, przez podziękowanie tuż przed całkowitym rozstaniem - to lepiej juz sie jeszcze miesiąc przemęczyć.
                    • anku1982 Re: relacje babcia-wnuk 01.06.15, 21:43
                      Dziekuje za wszelki rady i pozdrawiam:-)
    • anku1982 Re: relacje babcia-wnuk 17.10.15, 23:16
      Podsumowanie przedstawionej w wątku sytuacji z perspektywy czasu. Z babcią "rozstaliśmy" się pod koniec czerwca, jeszcze przed wakacjami, gdy nagle dowiedziałam się, że wyjeżdża na "tajemniczy" urlop i nie wie kiedy wróci... Musiałam szybko kombinować wolne, po tygodniu chciała wrócić, ale ja już zaczynałam zaplanowany urlop, mąż powiedział że nie ma potrzeby, połataliśmy urlopami (mąż ma dłuższy, branża akademicka), oficjalne podziękowanie odbyło się u nas już po przeprowadzce pod koniec wakacji z kwiatami i prezentem. Teściowa wróciła do swego mieszkania w innym mieście. Nadspodziewanie dobrze przyjął to syn (babcia opiekowała się nim mieszkając u nas przez ponad 4 lata) który tylko po jej nagłym wyjeździe o nią pytał, później już nie, wszystko wyjaśniliśmy, we wrześniu zaczął I klasę, ja w tej chwili jestem już na zwolnieniu lekarskim (5 miesiąc ciąży). Odetchnęliśmy z ulgą, wszyscy bardziej uśmiechnięci, mniej pretensji, więcej swobody również tej emocjonalnej. Minie natomiast jeszcze wiele czasu zanim:
      a) ja - pozbędę się do niej rodzaju niechęci;
      b) ona - przestanie przy okazji odwiedzin pouczać nasze dziecko.
      Dużo mnie kosztowało doprowadzenie tej sprawy do takiego finału. Duża zasługa w tym mojego męża, który mimo swego rodzaju obojętności na działania jego mamy. - zgodził się że trzeba działać w kierunku zmiany trybu opieki nad dzieckiem, stąd też tak daleka przeprowadzka. Dziękuję wszystkim za zainteresowanie moimi problemami i pozdrawiam.:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka